Gość: Nowy
IP: *.torun.dialup.inetia.pl
04.04.02, 08:52
Istotą gospodarki socjalistycznej jest gospodarka
niedoboru, jak zauważył jeden czołowych ideologów
socjalizmu (nie pamiętam nazwiska - w kazdym razie
jakiś Węgier).
Przed rokiem 1990 konsekwencją tego niedobru był system
kartkowy na: mięso, mydło, alkohol, masło, papierosy,
itd...(mam nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta co było
jeszcze). A papier toaletowy stał się wręcz
legendarny.Systemem tym rządzili ludzie typu Miller,
Oleksy i -również można wymieniać bez końca tych
popaprańców będących obecnie menadżerami polskiej
gospodarki. Oni dokładnie wiedzieli jak się steruje
ludźmi za pomocą "kija i marchewki".
Obecnie, jakoś nikt tego nie zauważa, wracają te
"sprawdzone" metody z tym, że w postaci bardziej
plugawej niż można było sobie kiedyś wyobrazić.
Chodzi mi o REGLAMENTACJĘ PRACY, w związku z projektami
rządu dotyczącymi zatrudniania emerytów i rencistów.
Rządowi wcale nie zależy żeby zwiększyć liczbę
stanowisk pracy, im chodzi raczej o utrzymanie obecnego
stanu. Tak jak kiedyś były przywileje w postaci
przydziału mieszkania, talonu na samochód itd. obecnie
przywilejem staje się praca.
Czy mamy czekać aż pojawią się urzędnicy(mogą się
nazywać komisarzami, sekretarzami; wybór nazwy dowolny)
i jak obywatel Polski będzie grzeczny to dostanie
pozwolenie na prace w Polsce.
A dlaczego uważam, że zwyrodnienie działań SLD
przekroczyło najśmielsze oczekiwania? Jak nie
dostaniesz pozwolenia na pracę to nie będziesz miał
pracy to zaczniesz się modlić żeby wrócił chociaż
system reglamentacji i kartek.
Jak SLD nie pozwoli ci pracować, to staniesz się
przestępcą pracując na czarno.
Jeżeli ktoś uważa, że jest inaczej to niech poda
chociaż jedno niepozorowane działanie rządu w celu
zwiększenia liczby stanowisk pracy - z tym, że niech to
nie będą stanowiska pracy pozornej, jak w przypadku
ankieterów w Spisie Powszechnym, czy urzędnicy w
różnego rodzaju agendach rządowych (SLD-wskich).
Najlepiej zaś jakieś liczby.
Nowy