piq
21.01.15, 18:58
W kontekście ujawnionych stenogramów przypomniała mi się cudowna i ilustracyjna scena z filmu bodaj BBC o tym, jak się pije na wschodzie, zwłaszcza w Rosji. Opowiem własnymi słowami:
W komunałce w kuchni trzech mieszkańców przydziałowych pokojów wyciągnęło sobie flaszeczkę.
- Mamy przypieczone ziemniaczki z obiadu, chlebek... - mówi jeden. Zasiadają. No ale ekipa z BBC filmuje i rozmowa jakoś kleić się nie chce. Niezręczne ręce leżą niezręcznie na kolanach, plecy wyprostowane, miny marsowe. Oczy wbite w serwetkę na środku stołu, na niej talerz z ziemniaczkami. I flaszeczka.
Więc nalewają. Wypijają. Odstawiają. Siedzą.
W końcu któryś odzywa się:
- A był taki jeden Wadim Maksymowicz. I poszedł on raz do lekarza.
Jakoś nikt nie podjął tematu, więc nalali. Wypili. Odstawili. Siedzą. Ekipa BBC filmuje. Rozmowa dalej się nie klei. Skrępowanie. Nieswojo. W końcu drugi da podtrzymania umierającej rozmowy pyta:
- No i co z tym Wadimem Maksymowiczem?
- No i lekarz mu powiedział, że jak nie przestanie pić, to umrze.
Nalali. Wypili. Odstawili. Siedzą.
- Acha - zebrał się kolejny do jakiejś konwersacji. Nieswojo. Anglicy filmują. Rozmowa, psiamać, nie klei się dalej. Ale trzeba, co robić.
- No dobra, i co ten Wadim Maksymowicz?
- I wstał Wadim Maksymowicz, ubrał się i poszedł od tego lekarza. Do domu wrócił.
Nalali. Wypili. Odstawili. Nawet w ziemniaczkach grzebać się nie chce, bo Anglik filmuje, a rozmowa się jakoś dalej nie klei. Ale jakoś przed Europą trzeba, bo przecież, ten no... Anglik filmuje. Więc następuje nieuchronne:
- I wrócił do domu Wadim Maksymowicz i napił się.
- Acha. Ehmm, hm. Yhy, yhy - pochrząkiwanie, pokasływanie. Widać pewne zaciekawienie
- I co?
- I umarł Wadim Maksymowicz.
Cisza. Siedzą. Nalali. Wypili. Potrzymali kieliszki. Pokiwali głowami. Odstawili. Pomilczeli.
W końcu któryś z zadumą podsumował:
- Zuch Wadim Maksymowicz.