Dodaj do ulubionych

O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohistery

21.09.04, 11:52
kach...
...wspieranych przez sk...ionych "ekspertów" i głupawych dziennikarzy.
Zdarzyło mi sie niedawno, kiedy załatwiałem coś w jakimś urzędzie, może to
był bank, że akurat ktoś do mnie zadzwonił na komórkę. Na to uslyszałem
tyradę jakiejś bzibzi, że "tu nie wolno...", "to zakłóca..." itd. Zdziwiło
mnie to nieco, ale postanowiłem zgłębić temat.
Istotnie, od szeregu lat, panuje w pewnych kręgach histeria na temat
domniemanej szkodliwości pól elektromagnetycznych; wielu zapewne pamięta
awantury o słynny maszt radiowy w Gąbinie. Gdzieś znalazłem też wzmiankę o
wyrokach zapadłych bodaj w W. Brytanii za używanie telefonu komórkowego na
pokładzie samolotu, bo jakoby zakłócał dzialanie przyrządów pokładowych.
Jeśli rzeczywiście miało by tak byc, to znaczy, że do takiego samolotu lepiej
nie wsiadać, bo przecież pola e-m są wszędzie (multum stacji radiowych i TV
na całym świecie, radiolokacja, że o źrodłach naturalnych, jak choćby
promieniowanie kosmiczne, nie wspomnę).
Innym punktem, na którym ekohisterycy mają "hopla", to rzekomy wpływ sieci
elektrycznej, linii wysokiego napięcia itd. na zdrowie ludzi. Jakoś przy tym
nie dostrzegli faktu, że ludzkość korzysta z elektryczności grubo ponad 100
lat, a nikt od tego nie zachorował, pomijając przypadki porażenia prądem, ale
to zupełnie inna bajka.
Jakby tego było mało, to szerzą się inne mity (widocznie eko... bardzo lubią
straszyć ludzi): globalne ocieplenie. Tu już szerzą się wizje apokaliptyczne.
Tymczasem, niczego takiego nie ma, tzn. nie ma mowy o rzeczywistym zjawisku,
lecz postulowanym na podstawie komputerowych modeli globalnego klimatu.
Dodajmy, postulowanym na podstawie obserwacji meteo z ostatnich 100-150 lat.
Wskzują one, że w tym okresie wzrost średniej temperatury wyniósł 0,5-1 st.C,
nie ma jednak dowodu, że przyczyną tego jest wzrost stężenia dwutlenku węgla.
Sam efekt cieplarniany jest faktem; gdyby było inaczej, Ziemia w krotkim
czasie zmieniłaby się w bryłę lodu. Jednakże czynnikami za to
odpowiedzialnymi są para wodna, dwutlenek węgla i ozon. Nie muszę dodawać, że
największy udział ma w tym para wodna po prostu dlatego, że jest jej w
powietrzu o wiele więcej. Kolejnym czynnikiem jest metan. Tak się jednak
składa, że emisja pary wodnej, metanu oraz "produkcja" ozonu jest poza naszą
kontrolą. Cloux problemu stanowi jednak fakt, że w epoce dinozaurów
temperatura na Ziemi była o 10 st. wyższa niż obecnie, przy czym nie było
czap lodowych wokół biegunów. Jakie więc ocieplenie? I kolejny kwiatek: 11
tysięcy lat temu zaczął sie kolejny interglacjał. Kiedy się skończy, nie
wiadomo, oby jak najpóźniej! Nie przeszkadza to jednak ekohisterykom mieć w
d... protesty licznych uczonych; oświadczenie waszyngtońskie z lutego 1992 (w
związku ze Szczytem Ziemi w Rio de Janeiro) zostało zignorowane, podobnie jak
Apel Heidelberski z tego samego roku. "Aktywiści" nie dopuścili nawet do jego
odczytania podczas Szczytu. Podobnie było z Deklaracją Lipską z 1995, czy
wreszcie Petycją Oregońską z 1997 r. wzywającą rząd USA do odrzucenia
traktatu z Kyoto. Trzeba było dopiero G.W. Busha, który wypiął się na te
wypociny. Po co to wszystko? Wg "Rzeczpospolitej" z 11.08.1999 na badania
klimatyczne w skali globu wydaje się 5 mld USD. Jasne? Przecież ktoś tę kasę
bierze. Czy nie lepiej byłoby obrócić te środki na badania nad antybiotykami
czy szczepionkami?
Dziura ozonowa... Która była, jest i będzie - nad Antarktydą. Rzekomy wpływ
emisji freonów można między bajki włożyc, bo naturalna emisja związków
chloru, choćby przez wulkany, jest o parę rzędów większości większa. (za
kampanią "antyfreonową" stoją, jak podejrzewam, wielkie koncerny produkujące
zamienniki, dużo droższe, rzecz jasna.).
Wreszcie jeszcze jeden przykład, wcale nie śmieszny. Mianowicie chodzi o
wymuszenie zaprzestania produkcji i stosowania DDT. Podczas I Wojny Światowej
więcej osób zmarło wskutek tyfusu niż od działań wojennych. DDT został
zastosowany na szeroką skalę podczas II W. Św., czego efektem było znaczne
zmniejszenie zachorowalności na tyfus wskutek likwidacji wszy. Następnym
skutkeim było opanowanie malarii przez wytępienie komarów (wg ocen WHO
pozwoliło to uratować kilkaset milionów ludzi zamieszkujących obszary
malaryczne). Przykład - Sri Lanka: w 1946 r. - 3 mln ludzi achorowało na
malarię, po zapoczątkowaniu stosowania DDT - 17. Niestety, po wycofaniu DDT w
1969 r. zanotowano 2 mln przypadków. Są wprawdzie inne środki, ale DDT jest
znacznie tańszy, co nie jest bez znaczenie dla krajów jak Sri Lanka.
Tymczasem podczas 30 lat stosowania DDT nie stwierdzono ani jednego przypadku
rzekomej rakotwórczości, nie jest znany ani jeden przypadek śmierci czlowieka
lub zwierzęcia. Działa tylko na owady. Wniosek? W imię chimer ekohisterycy są
sprawcami ludobójstwa.
Nie chcę już przedłużać i tak długiego postu, a można by jeszcze wiele, a to
o metalach ciężkich, a to o pestycydach, spalarniach śmieci itd.
Obserwuj wątek
    • abstrakt2003 Gandaphie 21.09.04, 13:14
      Masz sporo racji. Lecz w jednej kwesti przesadziłeś.
      Jeśli DDT jest nie szkodliwy (jak twierdzisz) to proponuję abyś stosował go na
      sobie i swojej rodzinie przez np 40 lat a potem poddał sie badaniom. Wyniki były
      by napewno bardzo interesujące.
      ******
      Z tego co pamiętam problem z DDT polegał na tym że środek ten akumulował się w
      organizmach kręgowców.
      • Gość: jacek te zbrodniarze z Grinpis ... IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 13:28
        1. wysadzili Exxon Valdez i kilka innych tankowcow
        2. wysadzili Bhopal
        3. zatruli rtecia Minamata
        4. podawali ciezarnym matkom srodki deformujace plod
        5. wysadzili Czernobyl i uszkodzili kilka innych EJ
        6. zabrali nam olow z benzyny
        7. rozwalili tame w Hiszpanii - wypuszczajac cenne metale ciezkie
        8. rozwalili tame ktora wyplukala Frejiuce
        9. nie dawali Shellowi niszczyc terenow Ogoni w delcie Nigru oraz ich samych
        10. nie dawali Francuzom zbierac grzybkow na Mururroa

        itd itp

        co za brak wiary w potege nauki i postepu !!!!!!!!!!!!!!!!!
        • gandalph Re: te zbrodniarze z Grinpis ... 21.09.04, 13:35
          Gość portalu: jacek napisał(a):

          > 1. wysadzili Exxon Valdez i kilka innych tankowcow
          > 2. wysadzili Bhopal
          > 3. zatruli rtecia Minamata
          > 4. podawali ciezarnym matkom srodki deformujace plod
          > 5. wysadzili Czernobyl i uszkodzili kilka innych EJ
          > 6. zabrali nam olow z benzyny
          > 7. rozwalili tame w Hiszpanii - wypuszczajac cenne metale ciezkie
          > 8. rozwalili tame ktora wyplukala Frejiuce
          > 9. nie dawali Shellowi niszczyc terenow Ogoni w delcie Nigru oraz ich samych
          > 10. nie dawali Francuzom zbierac grzybkow na Mururroa
          >
          > itd itp
          >
          > co za brak wiary w potege nauki i postepu !!!!!!!!!!!!!!!!!

          Wypowiedź nie na temat.
          • Gość: jacek a moze ty nie kumasz tematu ??? IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 13:38
            i tyle
            • gandalph Re: a moze ty nie kumasz tematu ??? 21.09.04, 14:31
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > i tyle
              To Ty nie kumasz. Ja nie piszę o realnych problemach ekologicznych (które
              istnieją!), lecz o tym, że Greenpeace i inni robią ludziom wodę z mózgu.
              • Gość: jacek a moze ty nie kumasz tematu ??? IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 17:33
                tobie najwyzej mozna zrobic mozg z wody
                • gandalph Re: a moze ty nie kumasz tematu ??? 22.09.04, 09:38
                  Gość portalu: jacek napisał(a):

                  > tobie najwyzej mozna zrobic mozg z wody

                  O! Widzę, że jak nie ma rzeczowych argumentow, pojawiają się inwektywy! Typowe
                  dla ekohisteryków!
                  • Gość: jacek a moze ty nie kumasz tematu ??? IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:39
                    a jakie argumenty masz ty ekofaszysto ?????????????
                    • gandalph Jesteś za krótki, kundelku 27.09.04, 13:54
                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                      > a jakie argumenty masz ty ekofaszysto ?????????????

                      Argumenty na to, że cała propaganda ekohisteryków jest g... warta, już
                      przedstawiłem we wstępie i dalej. Jak na razie nie podałeś żadnego konkretu,
                      który by podważał moją argumentację. Zresztą nic dziwnego, bo do tego trzeba co
                      nieco wiedziec, z fizyki, chemii itd. Ty masz tylko inwektywy. Jesteś za
                      krótki, kundelku
                      • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:06
                        czernobyla
                        • gandalph Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy 27.09.04, 14:15
                          Gość portalu: jacek napisał(a):

                          > czernobyla

                          Sloneczko! Ja mam dyplom ukończenia wyższej uczelni na kierunku fizyka, więc
                          wiem co mówię. Ty zaś naczytałeś się pierdół w róznych "publikatorach". Nie
                          jesteś partnerem do dyskusji (nota bene, o jakiej dyskusji mowa? Sypiesz tylko
                          pierdołami).
                          • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:19
                            na fizyce niewiel ucza o oddzialywaniu na srodowisko - wiec nie dziwie sie ze
                            nie posiadasz wystarczajacej wiedzy

                            w czernobylu tez pracowali wybitni fizycy z zacieciem eksperymentatorskim

                            zaczales od pierdol i obrazania uczciwych ludzi - i nadal nie rzowinales sie
                            • gandalph Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy 27.09.04, 14:22
                              Gość portalu: jacek napisał(a):

                              > na fizyce niewiel ucza o oddzialywaniu na srodowisko - wiec nie dziwie sie ze
                              > nie posiadasz wystarczajacej wiedzy
                              >
                              > w czernobylu tez pracowali wybitni fizycy z zacieciem eksperymentatorskim
                              >
                              > zaczales od pierdol i obrazania uczciwych ludzi - i nadal nie rzowinales sie
                              Spadaj głąbie, nie jesteś partnerem do dyskusji. Po prostu nic nie wiesz o
                              niczym, a potrafisz tylko brzęczeć.
                              • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:24
                                zaczales od pierdol - i nie wiecej juz nie powiesz

                                • gandalph Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy 28.09.04, 10:51
                                  Gość portalu: jacek napisał(a):

                                  > zaczales od pierdol - i nie wiecej juz nie powiesz
                                  >
                                  No comment, a mowiąc krotko - spadaj głupolu.
                                  • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:33
                                    a kto ty pseudonaukowa szmato dal ci takie prawo ????????
                                    • gandalph Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy 28.09.04, 16:49
                                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                                      > a kto ty pseudonaukowa szmato dal ci takie prawo ????????

                                      Powtórzę, przestań się pałętać po moim wątku. Jedyna korzyśc z ciebie to taka,
                                      że jest stale na górze listy.
                                      • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 29.09.04, 14:32
                                        niech sie ludzie posmieja z glupot gandalpha
                                        • gandalph Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy 30.09.04, 09:48
                                          Gość portalu: jacek napisał(a):

                                          > niech sie ludzie posmieja z glupot gandalpha

                                          Jak na razie, to śmieją się z Twojej głupoty, tyle że jesteś na tyle głupi, że
                                          tego nie widzisz.
                                          Powtórzę: dane, fakty, konkrety!
                                          • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:36
                                            ja tylko widze gandalpha histeryka ogryzajace palce w bezsilnej zlosci

                                            a gdzie twoje fakty, dane konkrety ????

                                            spustoszenie srodowiska dokonywane w imie 'postepu' i 'rozwoju' widac golym
                                            okiem

                                            czas udzerzyc sie w piersi, pseudonauko
                                            • gandalph Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy 01.10.04, 11:57
                                              Gość portalu: jacek napisał(a):

                                              > ja tylko widze gandalpha histeryka ogryzajace palce w bezsilnej zlosci
                                              >
                                              > a gdzie twoje fakty, dane konkrety ????
                                              >
                                              > spustoszenie srodowiska dokonywane w imie 'postepu' i 'rozwoju' widac golym
                                              > okiem
                                              >
                                              > czas udzerzyc sie w piersi, pseudonauko

                                              Powtórzę pytanie: konkrety!
                                              A co do gołego oka, to ja gołym okiem widzę Twoje nieuctwo.
                                              • Gość: jacek tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.u.mcnet.pl 07.10.04, 13:54
                                                a co ty mozesz wiedziec o konkretach

                                                histeryku pseudonaukowy
                                            • Gość: sp;lit Re: tyle wiesz o fizyce co operatorzy IP: *.ipt.aol.com 02.10.04, 01:01
                                              Pytalem sie juz ciebie kiedys , pytam jeszcze raz ,... Jakie anomalia ?

                                              Odpowiesz ?

                                              uklony
      • gandalph Re: Gandaphie 21.09.04, 13:34
        abstrakt2003 napisał:

        > Masz sporo racji. Lecz w jednej kwesti przesadziłeś.
        > Jeśli DDT jest nie szkodliwy (jak twierdzisz) to proponuję abyś stosował go
        na
        > sobie i swojej rodzinie przez np 40 lat a potem poddał sie badaniom. Wyniki
        był
        > y
        > by napewno bardzo interesujące.

        Rzecz w tym, że żadnej szkodliwości DDT nie stwierdzono. Zaś uratował tysiące
        istnień ludzkich przed malarią, tyfusem itd.
        Zresztą pod naszą szerokością geograficzną mydła jakoś nie brakuje (choć może
        niektórzy go nie nadużywają), natomiast w krajach tropikalnych były i są plagą
        komary i inne insekty. Nie mówię już o sytuacjach skrajnych jak wojny światowe.
        > ******
        > Z tego co pamiętam problem z DDT polegał na tym że środek ten akumulował się
        w
        > organizmach kręgowców.

        Patrz wyżej. Środek ten działał tylko na owady.
        • Gość: jacek co za bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 13:41
          to nie greenpeece podejmowal decyzje - tylko polityce

          gdyby byli przekonani o slusznosci stosowania ddt - nie sluchali by sie
          Greenpeace

          bez watchdogow - katastrof jakie przywolalem byloby znacznie wiecej

          nieraz chemicy przyznawali sie do bledu - z opoznieniem i pod naciskiem opinii
          publicznej

          a ty zawrasz wisle kijkiem

          smieszny jeste s
          • gandalph Re: co za bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.09.04, 14:33
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > to nie greenpeece podejmowal decyzje - tylko polityce
            >
            > gdyby byli przekonani o slusznosci stosowania ddt - nie sluchali by sie
            > Greenpeace
            >
            > bez watchdogow - katastrof jakie przywolalem byloby znacznie wiecej
            >
            > nieraz chemicy przyznawali sie do bledu - z opoznieniem i pod naciskiem
            opinii
            > publicznej
            >
            > a ty zawrasz wisle kijkiem
            >
            > smieszny jeste s

            Zanim zaczniesz wypowiadać sie na jakiś temat, trochę poczytaj, to nie boli!
            Ekohisterycy najpierw robią ludzion wodę z mózgu po to, żeby wyborcy wymusili
            na politykach calkowicie bezsensowne i nieuzasadnione decyzje. A wszystko po
            to, żeby wydoić ileś tam mld USD na zbędne badania. Krotko mówiąc Greenpeace
            etc. z tego właśnie żyją.
            • Gość: jacek jeszcze gorsza bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 17:38
              to politycy z lapowek firm chemicznych

              a firmy chemiczne z programow rzadowych i monopolu i porozumien na rynku
              • gandalph Re: jeszcze gorsza bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.09.04, 09:45
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > to politycy z lapowek firm chemicznych
                >
                > a firmy chemiczne z programow rzadowych i monopolu i porozumien na rynku

                Przeczytaj sobie, synku, Oświadczenie Waszyngtońskie z 1992 w sprawie efektu
                cieplarnianego (patrz np www.sepp.org/keyissue.html).
                Dalej: przeczytaj sobie Apel Heidelberski z 1992 r., Deklarację Lipską z 1995 i
                Petycję Oregońską z 1998 r. (skrót patrz www.oism.org/oism/s32p686.htm).
                Może coś do Ciebie dotrze.
                • Gość: jacek jeszcze gorsza bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:27
                  jedz na haiti - przekonywac mieszkancow ze to nie efekt cieplarniany
                  • gandalph Re: jeszcze gorsza bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.09.04, 13:21
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > jedz na haiti - przekonywac mieszkancow ze to nie efekt cieplarniany
                    Bzum, bzum, bzum, tyle potrafisz. Toż tłumaczę Ci, że tylko dzieki efektowi
                    cieplarnianemu Ziemia w ogóle nadaje się do zamieszkania. Natomiast owo
                    globalne ocieplenie możesz sobie powiesić w klozecie i tam zostawić, bo niczego
                    takiego nie ma.
                    • Gość: jacek jeszcze gorsza bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:39
                      dzieki ogniowi mozna jesc ciepla zupe

                      mozna tez skremowac zwloki - albo palic ludzi zywcem
                      • gandalph Jeżeli to miał być dowcip, to w wyjątkowo kiepskim 27.09.04, 13:49
                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                        gatunku
                        > dzieki ogniowi mozna jesc ciepla zupe
                        >
                        > mozna tez skremowac zwloki - albo palic ludzi zywcem
                        • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:07
                          nie ma technologii obiektywnie dobrej ani zlej

                          kazda mozna wykorzystac w zly sposob - albo dobry
                          • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 27.09.04, 14:16
                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                            > nie ma technologii obiektywnie dobrej ani zlej
                            >
                            > kazda mozna wykorzystac w zly sposob - albo dobry
                            No i co ztego? Wynalazek koła też służył dobrym i złym celom. CO z teo wynika?
                            • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:20
                              to spytaj sie sam siebie

                              jest nadzieje ze w koncu odkryjesz
                              • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 30.09.04, 12:26
                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                > to spytaj sie sam siebie
                                >
                                > jest nadzieje ze w koncu odkryjesz

                                Czy Ty w ogóle potrafisz sklecić więcej niż 1-2 zdania?
                                • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:37
                                  jestes mistrzem w kleceniu histerycznych grafomanskich postow

                                  po co mialbym cie nasladowac ????
                                  • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 01.10.04, 11:55
                                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                                    > jestes mistrzem w kleceniu histerycznych grafomanskich postow
                                    >
                                    > po co mialbym cie nasladowac ????

                                    Udowodnij zatem 1. histerię moich postów, 2. grafomanię.
                                    O Tobie oczywiście nie można powiedziec, że uprawiasz grafomanię - na podstawie
                                    pojedynczych zdań, hehehehe.
                                    Za to jesteś "mistrzem" w ujadaniu.
                                    • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 05.10.04, 12:21
                                      kazdy twoj post zdradza cie jako histeryka i grafomana

                                      taki zakompleksialy pseudonaukowiec
                                      • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 05.10.04, 13:21
                                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                                        > kazdy twoj post zdradza cie jako histeryka i grafomana
                                        >
                                        > taki zakompleksialy pseudonaukowiec

                                        Na jakich podstawach tak twierdzisz?
                                        Bo ja mam podstawy, by twierdzić, że każdy Twój post zdradza nieuka i tchórza,
                                        ktory nie dość, że nie wie (co samo w sobie nie musi być niczym złym), to
                                        jescze nie ma odwagi do tego się przyznać (nawet przed samym sobą).
                                        • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 06.10.04, 10:37
                                          tak - boje sie

                                          boje sie nieudolnych, zapatrzonych w siebiem, aroganckich, nie znoszacych
                                          krytyki technokratow i pseudonaukowcow

                                          nie potrafiacych wyciagnac wnioskow z licznych bledow i osmieszajcej praktyki

                                          gotowych za kase do gloszenia opinii sprzecznych z etyka

                                          szermujacych 'postepem' i 'rozwojem' - mimo licznych dowodow na koniecznosc
                                          poszanowania przyrody i i zdrowia
                                          • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 06.10.04, 12:34
                                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                                            > tak - boje sie
                                            >
                                            > boje sie nieudolnych, zapatrzonych w siebiem, aroganckich, nie znoszacych
                                            > krytyki technokratow i pseudonaukowcow
                                            >

                                            No właśnie! Takich przykładów jest multum w gronie tzw. "ekologów".
                                            > nie potrafiacych wyciagnac wnioskow z licznych bledow i osmieszajcej praktyki
                                            >
                                            > gotowych za kase do gloszenia opinii sprzecznych z etyka
                                            >
                                            Otóż to! Jak słusznie zauważyłeś, ekohisterycy, za kasę, skłonni są szerzyć
                                            najrózniejsze głupstwa, o etyce już nie wspomnę.

                                            > szermujacych 'postepem' i 'rozwojem' - mimo licznych dowodow na koniecznosc
                                            > poszanowania przyrody i i zdrowia
                                            A czy ja gdzieś powiedziałem, że nie należy "szanować przyrody i zdrowia"?
                                            Wątek jest o czym innym - to tak dla przypomnienia.
                                            • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 06.10.04, 13:23
                                              dowiodles po raz kolejny ze uwialbiasz manipulowac

                                              sam podwazasz wiarygodnosc swoich tez

                                              etyka ponizej zera

                                              i kogo chcesz przekonac histeryczny - ekofaszysto ?????
                                              • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 06.10.04, 16:26
                                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                                > dowiodles po raz kolejny ze uwialbiasz manipulowac
                                                >
                                                > sam podwazasz wiarygodnosc swoich tez
                                                >
                                                > etyka ponizej zera
                                                >
                                                > i kogo chcesz przekonac histeryczny - ekofaszysto ?????

                                                Oto jest, gamoniu, moja odpowiedź na Twoje wypociny"
                                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                                > tak - boje sie
                                                >
                                                > boje sie nieudolnych, zapatrzonych w siebiem, aroganckich, nie znoszacych
                                                > krytyki technokratow i pseudonaukowcow
                                                >

                                                No właśnie! Takich przykładów jest multum w gronie tzw. "ekologów".
                                                > nie potrafiacych wyciagnac wnioskow z licznych bledow i osmieszajcej praktyki
                                                >
                                                > gotowych za kase do gloszenia opinii sprzecznych z etyka
                                                >
                                                Otóż to! Jak słusznie zauważyłeś, ekohisterycy, za kasę, skłonni są szerzyć
                                                najrózniejsze głupstwa, o etyce już nie wspomnę.

                                                > szermujacych 'postepem' i 'rozwojem' - mimo licznych dowodow na koniecznosc
                                                > poszanowania przyrody i i zdrowia
                                                A czy ja gdzieś powiedziałem, że nie należy "szanować przyrody i zdrowia"?
                                                Wątek jest o czym innym - to tak dla przypomnienia."

                                                nałożona na Twoją "argumentację". Tylko kompletny idiota może uważać, że to ja
                                                manipuluję; ja tylko odwracam Twoją argumentację o 180 stopni, co jest łatwe i
                                                proste z uwagi na "kaliber" Twoich wypocin.
                                                Widze jednak, że tracę tylko czas. Miałem nadzieję, że coś do Ciebie dotrze,
                                                ale myliłem się. Jesteś po prostu głupi, niedouku.
                                                • Gość: jacek nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.u.mcnet.pl 06.10.04, 16:35
                                                  zalosny typek

                                                  na szczescie takich oszolomow coraz mniej

                                                  pomylily ci sie epki pseudonaukowy histeryku

                                                  • gandalph Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom 06.10.04, 16:38
                                                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                                                    > zalosny typek
                                                    >
                                                    > na szczescie takich oszolomow coraz mniej
                                                    >
                                                    > pomylily ci sie epki pseudonaukowy histeryku
                                                    >

                                                    Słuchaj glupku, o ej pory tolerowałem Twoje wygłupy, ale mi się to znudziło.
                                                    Dlatego spadaj z tego wątku, bo i tak nie będę Ci więcej odpowiadać. Jesteś
                                                    nieuleczalnie chory na głupotę!
                                                  • Gość: sp;lit Re: nie opowiadam dowcipow ciemniakom IP: *.ipt.aol.com 06.10.04, 23:09
                                                    Ja tez to zauwazylem , zostales sam na polu walki smile

                                                    Byles kiedys w lesie ? Wiesz jak smakuje swiezo upolowana dziczyzna , ot
                                                    powiedzmy podgardle z Bambi na ognisku doprawione tylko kosher coarsed salt po
                                                    kilku godzinach lazenia po gorach , pod piwko z mikro-browaru ? Paluszki lizac

                                                    Ile rocznie doplacasz do echo-systemu ? W moim Stanie kazdy wedkarz i mysliwy
                                                    doplaca $78 rocznie na licences i musze nadmienic, ze jest to najpopularniejszy
                                                    sport w USA ponad 47 milionow uganiajacych sie za ryba i zwierzem . Przecietny
                                                    dorosly (16lat) wedkarz/mysliwy w USA zostawia w sklepach ponad $1100 , z czego
                                                    ok 9% idzie na utrzymanie echosystemu .

                                                    Na koniec ciekawostka ,... Mlodziez , ktora wedkuje i poluje , praktycznie nie
                                                    figuruje na statystyce przestepstw kryminalnych a biorac pod uwage , ze
                                                    utrzymanie kazdego przestepcy w wiezieniu kosztuje ok $30 tys rocznie to jest
                                                    dobry interes dla podatnika ,...

                                                    uklony

                                                    ==============================================================================
                                                    na szczescie takich oszolomow coraz mniej
    • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 13:49
      www.spiegel.de/panorama/0,1518,318828,00.html
      podziwiam pewnosc - dawac ja moze tylko niewiedza
      • abstrakt2003 jacek 21.09.04, 13:51
        jesteś niepoprawnym, ekologicznym oszołomem.
        • Gość: jacek swietnie !!!!!!!!!!! a wy nazywajcie zbrodniarzami IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 14:00
          tych co wam wypominaja kolejne bledy

          chcoby te 10 tys Francuzow co zmarlo z upalow w zeszlym roku
          • abstrakt2003 jacku 21.09.04, 14:03
            przestań histryzować.
            • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandalpha IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 14:05
              szczyt manipulacji

              i tyle
              • abstrakt2003 Zgodzę się, że... 21.09.04, 14:13
                post gandapha jest pełen histerii ale kałamst tam jest niewiele. Dostrzegam tam
                parę nieścisłości. Największe wątpliwości budzi sprawa DDT.
                • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 17:35
                  po kilku latach okazuje sie ze mieli racje

                  zieloni w krajach cywilizowanych sa liczaca sie sila polityczna

                  a u nas do wyrzuacania smieci jest las
                  • gandalph Re: greenpeace oburza histeria - filistrow 22.09.04, 09:48
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > po kilku latach okazuje sie ze mieli racje
                    >
                    > zieloni w krajach cywilizowanych sa liczaca sie sila polityczna
                    >
                    > a u nas do wyrzuacania smieci jest las
                    Naziści w Niemczech też byli swego czasu "liczącą się siłą polityczną", co to
                    ma do rzeczy? Siła argumentów, czy argument siły?
                    Co do wyrzucania śmieci do lasu, to zgadzam się, że jest to karygodne. Gdyby
                    Greenpeace i S-ka ograniczyły się do takich spraw, nie miałby pretensji.
                    Jednakże mieszasz zagadnienia, ja nie pisałem o rzeczywistych problemach z
                    ekologią (jak chociażby właśnie zaśmiecanie lasu), lecz o metodach działania
                    ekohisteryków.
                    • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:27
                      ty masz duze braki w wiedzy skoro mieszasz tyle rzeczy

                      zalosny jestes ekofaszysta
                      • gandalph Re: greenpeace oburza histeria - filistrow 27.09.04, 13:23
                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                        > ty masz duze braki w wiedzy skoro mieszasz tyle rzeczy
                        >
                        > zalosny jestes ekofaszysta

                        Żalosne są właśnie nieuki spod znaku Greenpeace, a nawet gorzej, bo oni wiedzą,
                        o co chodzi, przez wciskanie ludziom kitu chodzi im o "wydudkanie" podatników.
                        • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:32
                          a czernonyl, bhopal i exxon valdeez bylo dzielem geniuszy !!!!
                          • gandalph Re: greenpeace oburza histeria - filistrow 27.09.04, 13:51
                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                            > a czernonyl, bhopal i exxon valdeez bylo dzielem geniuszy !!!!

                            Co to ma do rzeczy?
                            Ja mówię o histerii wokół m.in Czernobyla. Wszystkich kłamstw na ten temat na
                            wołowej skórze by nie spisał.
                            • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:09
                              histerie wokol czernobyla sprowokowala wladza - nie informujac i grajac na
                              zwloke

                              z pewnoscia zanizyles liczbe ofiar
                              - to tez klamstwo do tej twoje wolowej skory

                              do dzis nie ujawniono wszystkich faktow
                              • gandalph Re: greenpeace oburza histeria - filistrow 27.09.04, 14:18
                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                > histerie wokol czernobyla sprowokowala wladza - nie informujac i grajac na
                                > zwloke
                                >
                                > z pewnoscia zanizyles liczbe ofiar
                                > - to tez klamstwo do tej twoje wolowej skory
                                >
                                > do dzis nie ujawniono wszystkich faktow

                                Liczba ofiar nie przekracza 100.
                                Zapominasz głąbie, że reaktor to nie bomba jądrowa, wybuchnąć nie może. Reaktor
                                w Czarnobylu zapalił się i siał pyłem radioaktywnym, ale jego radioaktywnośc
                                nie była na tyle wysoka, by stanowic zagrożenie dla zdrowia (nie licząc
                                bezpośredniego sąsiedztwa).
                                • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:22
                                  teraz to klamiesz jak pies

                                  gdzies ty niby te fizyke konczyl ???????????

                                  w akademii rydzyka ????????????
                                  • gandalph Re: greenpeace oburza histeria - filistrow 28.09.04, 10:50
                                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                                    > teraz to klamiesz jak pies
                                    >
                                    > gdzies ty niby te fizyke konczyl ???????????
                                    >
                                    > w akademii rydzyka ????????????

                                    A Ty gdzie ją skończyłeś?
                                    Widzę, że w ogóle nie masz żadnych argumentów. W związku z tym nie ma sensu
                                    dyskutowanie z Tobą.
                                    • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:33
                                      na swoja histerie, manipulacje i pomowienia - oczekujesz argumentow ???

                                      perly przed wieprze ???????????
                                      • gandalph Re: greenpeace oburza histeria - filistrow 29.09.04, 12:23
                                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                                        > na swoja histerie, manipulacje i pomowienia - oczekujesz argumentow ???
                                        >
                                        > perly przed wieprze ???????????
                                        Jak na razie nie przedstawiłeś żadnego argumentu, tylko belkot.
                                        • Gość: jacek greenpeace oburza histeria - filistrow IP: *.u.mcnet.pl 07.10.04, 13:55
                                          jesli to co ty piszesz to konkrety i argumenty ...

                                          chlopie - toz to czysty belkot histeryka pseudonaukowego

                                          nie potrafiacego sie uczyc na doswiadczeniach
                • gandalph Re: Zgodzę się, że... 22.09.04, 09:46
                  abstrakt2003 napisał:

                  > post gandapha jest pełen histerii ale kałamst tam jest niewiele. Dostrzegam
                  tam
                  >
                  > parę nieścisłości. Największe wątpliwości budzi sprawa DDT.
                  A gdzie zauważyłeś histerię, jeśli łaska?
                  Co do DDT, to wątpliwości budzą okoliczności wydania zakazu jego produkcji,
                  natomiast nie jego właściwości.
                • gandalph Przeprasza, a gdzie tam widzisz histerię? 29.09.04, 12:17
                  abstrakt2003 napisał:

                  To tylko wyliczanka przykładów świadczących o bzdurach szerzonych przez
                  ekohisteryków.

                  > post gandapha jest pełen histerii ale kałamst tam jest niewiele. Dostrzegam
                  tam
                  >
                  > parę nieścisłości. Największe wątpliwości budzi sprawa DDT.
              • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandalph 22.09.04, 09:37
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > szczyt manipulacji
                >
                > i tyle
                Hehehehe, widocznie nie wiesz, jak ekohisterycy manipulują publiką!
                • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandalph IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:29
                  zmaniplowane dane 'ekohosterykow' nikogo nie zabijaja

                  ile razy chemicy i naukowcy przepraszali - ze sie pomylili

                  tylko nie chcieli potem placic odszkodwan rodzinom ofiar
                  • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandalph 27.09.04, 13:24
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > zmaniplowane dane 'ekohosterykow' nikogo nie zabijaja
                    >

                    Czyżby? A ofiary chorób tropikalnych tylko z tego powodu, że komuś coś się
                    pop... i zakazano produkcji DDT, to pies?

                    > ile razy chemicy i naukowcy przepraszali - ze sie pomylili
                    >
                    > tylko nie chcieli potem placic odszkodwan rodzinom ofiar
                    A konkretnie?
                    • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandalph IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:32
                      to juz chyba bylo zalatwione - widac jak brak ci argumentow
                      • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandalph 27.09.04, 13:52
                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                        > to juz chyba bylo zalatwione - widac jak brak ci argumentow

                        Co było zalatwione?
                        Jak na razie - poza tym - żadnych argumentów nie podałeś, poza wątpliwej
                        jakości propagandą.
                        • Gość: jacek : histeryczny i pelen klamstw byl post gandalph IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:10
                          to o swoich postach piszesz
                          • gandalph Re: : histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 27.09.04, 14:19
                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                            > to o swoich postach piszesz

                            Nie, piszę o Twoich bzdetach.
                            • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandal IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:21
                              polecam wyprawe na haiti i przekonywanie tamtejszych mieszkancow
                              • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 27.09.04, 14:25
                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                > polecam wyprawe na haiti i przekonywanie tamtejszych mieszkancow

                                ...bo oni uważają, że to efekt cieplarniany? Heheheheh!
                                Niech sobie uważają, tylko że nic z tego nie wynika
                                • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandal IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 09:45
                                  3 lata temu w Bialymstoku poparzono kilka kobiet przy radioterapii (jedna
                                  zmarla wkrotce)

                                  po prostu aparat sie rozkalibrowal - jak zeznaja lekarze i technicy

                                  jak w Czernobylu - maly blad - o co chodzi ????

                                  • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 28.09.04, 10:52
                                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                                    > 3 lata temu w Bialymstoku poparzono kilka kobiet przy radioterapii (jedna
                                    > zmarla wkrotce)
                                    >
                                    > po prostu aparat sie rozkalibrowal - jak zeznaja lekarze i technicy
                                    >
                                    > jak w Czernobylu - maly blad - o co chodzi ????
                                    >
                                    A co to ma wspólnego z tematem?
                                    Nożownik zaciął się przy "pracy". Kto winien? Wynalazca noża!
                                    • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandal IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:34
                                      chodzi o to ze nie ma winnych

                                      sa tylko ofiary

                                      ot pomylka
                                      • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 29.09.04, 12:25
                                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                                        > chodzi o to ze nie ma winnych
                                        >
                                        > sa tylko ofiary
                                        >
                                        > ot pomylka
                                        I co to ma do rzeczy?
                                        • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandal IP: *.u.mcnet.pl 29.09.04, 14:31
                                          wychodzi pseudonaukowosc

                                          calkowity brak umiejetnosci wnioskowania
                                          • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 30.09.04, 09:30
                                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                                            > wychodzi pseudonaukowosc
                                            >
                                            > calkowity brak umiejetnosci wnioskowania

                                            No to proszę bardzo, uzasadnij, jaki jest związek między ekologami, ekologią,
                                            Greenpeace itd. a faktem poparzenia pacjentek w Białymstoku.
                                            • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandal IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:39
                                              jest zwiazek pomiedzy twoja histeria skierowana przeciwko krytykom
                                              nieodpowiedzialnych 'fachowcow'

                                              pozjadali wszystkie rozumy - najwyzej czasem sie pomyla

                                              drobnostka

                                              krytyka zabroniona
                                              • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 01.10.04, 12:00
                                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                                > jest zwiazek pomiedzy twoja histeria skierowana przeciwko krytykom
                                                > nieodpowiedzialnych 'fachowcow'
                                                >
                                                > pozjadali wszystkie rozumy - najwyzej czasem sie pomyla
                                                >
                                                > drobnostka
                                                >
                                                > krytyka zabroniona

                                                Wręcz przeciwnie! Krytyka jest jak najbardziej wskazana. Ale nie odpowiedziałeś
                                                na pytanie: jaki jest związek między poparzeniem pacjentek w Białymstoku a
                                                niniejszym wątkiem oraz secundo - jaki jest związek między tym, pożałowania
                                                godnym przypadkiem glupoty i niekompetencji, a oszustwami uprawianymi przez
                                                ekohisteryków?
                                                • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandal IP: *.u.mcnet.pl 04.10.04, 14:12
                                                  jestem gotow zalozyc sie o duza kwote - ze historia nauki zna duzo wiecej
                                                  oszust naukowcow oraz ich kardynalnych bledow ktore wynikaja z LEKCEWAZENIA
                                                  opinii tzw laikow - za ktore zwykle nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci

                                                  zas zieloni - czasem zbyt malo krzycza - w imie kompromisu z glownym nurtem
                                                  polityki

                                                  wobec carte blanche nauki i wielich korporacji - powinni wziac sie do roboty



                                                  • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandal 05.10.04, 11:49
                                                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                                                    > jestem gotow zalozyc sie o duza kwote - ze historia nauki zna duzo wiecej
                                                    > oszust naukowcow oraz ich kardynalnych bledow ktore wynikaja z LEKCEWAZENIA
                                                    > opinii tzw laikow - za ktore zwykle nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci
                                                    >
                                                    > zas zieloni - czasem zbyt malo krzycza - w imie kompromisu z glownym nurtem
                                                    > polityki
                                                    >
                                                    > wobec carte blanche nauki i wielich korporacji - powinni wziac sie do roboty
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    Nie przeczę, że w przeszłości mogły mieć miejsce oszustwa naukowców (zwłaszcza
                                                    typu plagiatu), jednakże znacznie częściej były to błędy popełniane w dobrej
                                                    wierze, zresztą korygowane przez następców. Przykładem niech będzie zupełnie
                                                    błędna hipoteza flogistonu. Trzeba jednak odróżniać błędy popełniane w
                                                    działalności naukowej a oraz jawne oszustwa autorstwa Greenpeace itp. O tych
                                                    wiadomo już teraz, że są oszustwami a przynajmniej świadczą o ignorancji ich
                                                    autorów. I tego właśnie dotyczy mój wątek.
                                                  • Gość: jacek histeryczny i pelen klamstw byl post gandalpha IP: *.u.mcnet.pl 05.10.04, 12:20
                                                    >Przykładem niech będzie zupełnie błędna hipoteza flogistonu.

                                                    jestem porazony potega twojej wiedzy

                                                    hahaahhaaahahhahhhahahahahahahahahahaha
                                                  • gandalph Re: histeryczny i pelen klamstw byl post gandalp 05.10.04, 13:22
                                                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                                                    > >Przykładem niech będzie zupełnie błędna hipoteza flogistonu.
                                                    >
                                                    > jestem porazony potega twojej wiedzy
                                                    >
                                                    > hahaahhaaahahhahhhahahahahahahahahahaha
                                                    A co, czyżbyś uważał tę hipotezę za prawdziwą?
                                                  • cs137 Drogi Gandalphie: 05.10.04, 19:22
                                                    Słuchaj, jakis czas temu napominałeś mnie, bym zaprzestał pyskówek z Watto,
                                                    który jest po prostu z gatunku tych przemądzrałych głupków, którzy, mimo braku
                                                    wykształcenia w danej dziedzinie, zawsze wszystko wiedzą najlepiej i żadne
                                                    racjonalne ani logiczne argumenty do nich nie przemawiają.

                                                    Więc teraz ja Tobie, drogi Gandalphie, mówie to samo: Tobie z Jackiem sie
                                                    przydarzyło tutaj dokładnie to samo, co mnie z Watto. Jacek jest po prostu
                                                    stworzeniem z dokładnie tego samego gatunku, co Watto.

                                                    Cechą tych ludzi jest to, ze są patologicznie niezdolni do przyznania, że w
                                                    czyms nie mają racji. Najczęsściej z kolei wynika to z głębokiego kompleksu na
                                                    tle braku wykształcenia.

                                                    Taki człowiek najczęsciej tego wykształcenia nie osiągnął, bo przekaraczało to
                                                    jego możlowości intelektualne. Podobnie jak ja nigdy w życiu nie byłem np. w
                                                    stanie przebbiec setki poniżej 14 sekund
                                                  • Gość: sp;lit Re: Drogi Gandalphie: IP: *.ipt.aol.com 06.10.04, 03:58
                                                    Cess jesli juz kogos probujesz gnoic to rob to z fasonem i przy okazji nie rob
                                                    zasadniczych bledow spellujac nazwieko czlowieka na ktorego temat chcesz
                                                    dyskutowac ,...

                                                    Otoz Neumann , nie Neuman , a z tym von , my friend , (nic nie ujmujac jego
                                                    intelektowi) ten von byl kupiony za gotowke , od skorumpowanego urzednika
                                                    Austro-Wegier ,... Nie musze ci przypominac , ze z von mogles sie urodzic ,
                                                    albo zasluzyc czy byc zauwazonym na polu bitwy przez wladce , wyrozniajac sie
                                                    mestwem albo rozumem ,...

                                                    Jestes stary grzbiet a zachowujesz sie jak gowniarz mimo nauczek jakimi cie
                                                    poczestowano na tutejszych forach ,... Nie zapominaj jednego , ze czasem od
                                                    kogos na krawezniku mozesz nauczyc sie wiecej filozofii zycia , niz od
                                                    profesora MIT , Cambridge czy Sorbony ,...

                                                    Zaproponuj jeszcze Gandalph'fowi powazna dyskusje na temat Neumann/Dirac
                                                    niuansow i jak on to "kupi" to ferajna na Aktualnosciach ma cie "z glowy" do
                                                    Swiat , and that's a good deal , cess , no matter what ,... Poszedl bys
                                                    poogladac z corciami i swoja naj , jesienna faune , jesli ta nie przypomina ci
                                                    jesieni zycia , bo ta tez moze byc piekna ,...

                                                    uklony

                                                  • gandalph Re: Drogi Gandalphie: 06.10.04, 09:54
                                                    Gość portalu: sp;lit napisał(a):

                                                    > Cess jesli juz kogos probujesz gnoic to rob to z fasonem i przy okazji nie
                                                    rob
                                                    > zasadniczych bledow spellujac nazwieko czlowieka na ktorego temat chcesz
                                                    > dyskutowac ,...
                                                    >
                                                    > Otoz Neumann , nie Neuman , a z tym von , my friend , (nic nie ujmujac jego
                                                    > intelektowi) ten von byl kupiony za gotowke , od skorumpowanego urzednika
                                                    > Austro-Wegier ,... Nie musze ci przypominac , ze z von mogles sie urodzic ,
                                                    > albo zasluzyc czy byc zauwazonym na polu bitwy przez wladce , wyrozniajac sie
                                                    > mestwem albo rozumem ,...
                                                    >
                                                    > Jestes stary grzbiet a zachowujesz sie jak gowniarz mimo nauczek jakimi cie
                                                    > poczestowano na tutejszych forach ,... Nie zapominaj jednego , ze czasem od
                                                    > kogos na krawezniku mozesz nauczyc sie wiecej filozofii zycia , niz od
                                                    > profesora MIT , Cambridge czy Sorbony ,...
                                                    >
                                                    > Zaproponuj jeszcze Gandalph'fowi powazna dyskusje na temat Neumann/Dirac
                                                    > niuansow i jak on to "kupi" to ferajna na Aktualnosciach ma cie "z glowy" do
                                                    > Swiat , and that's a good deal , cess , no matter what ,... Poszedl bys
                                                    > poogladac z corciami i swoja naj , jesienna faune , jesli ta nie przypomina
                                                    ci
                                                    > jesieni zycia , bo ta tez moze byc piekna ,...
                                                    >
                                                    > uklony
                                                    >

                                                    Sorry, ale rady są cokolwiek nie "comme il faut".
                                                  • Gość: sp;lit Re: Drogi Gandalphie: IP: *.ipt.aol.com 07.10.04, 00:06
                                                    Zmusiles mnie zajrzec do slownika smile Niewazne ! Wazne , zeby dotarlo do
                                                    adresata ,... Znam go i wiem , ze z nim innej drogi nie ma ,...

                                                    Zalozyles dobry post , na temat , ktory jest mi bliski , drogi i od dawna mnie
                                                    meczyl ,... Na temat echo-freaks , ktorzy sa nieswiadomi tego , ze sa rypani
                                                    przez cwaniakow i nastepstw ich akcji , a nie Watto czy jemu podobni ,...
                                                    A conspiracy-freaks czy mental midgets ,... Cess , pomijajac , ze obrabia dupe
                                                    nieobecnego na tym forum , ktory sie nie moze bronic , sciaga temat na manowce
                                                    swojej profesji na ktorej temat 99% ludzkosci praktycznie nic nie wie ,
                                                    wystarczy ze dolacze sie z moja codziennoscia , sign painting , do niedawna
                                                    konserwacja staroci i temat lezy ,...

                                                    uklony
                                                  • cs137 Re: Drogi Gandalphie: 07.10.04, 00:45
                                                    Gość portalu: sp;lit napisał(a,


                                                    >... Cess , pomijajac , ze obrabia dupe???????????????
                                                    > nieobecnego??????????? na tym forum ,

                                                    ???????????????????????????????????????????????
                                                  • Gość: sp;'lit Re: Drogi Gandalphie: IP: *.ipt.aol.com 07.10.04, 02:29
                                                    Cess , Watto zajrzal tu raz ,... Dwa tygodnie temu i nie zabiera glosu , daj
                                                    sobie spokoj ,... Mieszkasz w pieknym miejscu na ziemi , dorzuc cos na temat

                                                    Zrozum cus , stary grzbiecie , na jakim forum zabierasz glos ,... Nie ublizajac
                                                    nic twojej wiedzy na temat quantum fizyki , dla reszty 99 % to co ty wtykasz
                                                    jest czarna magia i sila rzeczy (czy chcesz czy nie) torpedujesz intencje autora
                                                    postu ,... Kupujesz ?

                                                    Cus na tematv wlasnych doswiadczen na tym polu , znaczy siem , ekologi chetnie
                                                    poczytam i cus dorzuce ,...

                                                    uklony
                                                  • gandalph Re: Drogi Gandalphie: 06.10.04, 09:52
                                                    cs137 napisał:

                                                    > Słuchaj, jakis czas temu napominałeś mnie, bym zaprzestał pyskówek z Watto,
                                                    > który jest po prostu z gatunku tych przemądzrałych głupków, którzy, mimo braku
                                                    > wykształcenia w danej dziedzinie, zawsze wszystko wiedzą najlepiej i żadne
                                                    > racjonalne ani logiczne argumenty do nich nie przemawiają.
                                                    >
                                                    > Więc teraz ja Tobie, drogi Gandalphie, mówie to samo: Tobie z Jackiem sie
                                                    > przydarzyło tutaj dokładnie to samo, co mnie z Watto. Jacek jest po prostu
                                                    > stworzeniem z dokładnie tego samego gatunku, co Watto.
                                                    >
                                                    > Cechą tych ludzi jest to, ze są patologicznie niezdolni do przyznania, że w
                                                    > czyms nie mają racji. Najczęsściej z kolei wynika to z głębokiego kompleksu na
                                                    > tle braku wykształcenia.
                                                    >
                                                    > Taki człowiek najczęsciej tego wykształcenia nie osiągnął, bo przekaraczało to
                                                    > jego możlowości intelektualne. Podobnie jak ja nigdy w życiu nie byłem np. w
                                                    > stanie przebbiec setki poniżej 14 sekund
          • gandalph Re: swietnie !!!!!!!!!!! a wy nazywajcie zbrodnia 21.09.04, 14:35
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > tych co wam wypominaja kolejne bledy
            >
            > chcoby te 10 tys Francuzow co zmarlo z upalow w zeszlym roku

            I co ma piernik do wiatraka?
            Ekohisterycy są winni śmierci setek czy może nawet tysięcy osób zmarłych na
            malarię i inne choroby tylko dlatgeo, że zaprzestano produkcji DDT, zaś 5 mld
            USD wydawanych co roku na bzdurne badania klimatyczne mogłyby byc znacznie
            sensowniej wydane.
            • Gość: jacek swietnie !!!!!!!!!!! a wy nazywajcie zbrodnia IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 17:36
              to nie greenpeace zaprzesatl produkcji i stosowania - tylko rzady swiadome
              problemow \

              a ty wciskasz ciemnote

              tobie tez potrzebny jest tlen do oddychania i czysta woda
              • gandalph Re: swietnie !!!!!!!!!!! a wy nazywajcie zbrodni 22.09.04, 09:49
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > to nie greenpeace zaprzesatl produkcji i stosowania - tylko rzady swiadome
                > problemow \
                >
                > a ty wciskasz ciemnote
                >
                > tobie tez potrzebny jest tlen do oddychania i czysta woda

                Oczywiście, że rządy podjęły taką decyzję, ale ja pytam: pod czyim wpływem!
                • Gość: jacek swietnie !!!!!!!!!!! a wy nazywajcie zbrodni IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:26
                  pod wplywem przekonujacych dowodow

        • Gość: sp;lit Re: jacek IP: *.ipt.aol.com 21.09.04, 17:40
          Adress wskazuje , ze to ten sam oszolom , ktory na FS niedawno prowadzil akcje
          przeciwko "mordowaniu" baby seals ,...

          uklony
          • Gość: jacek nie prowadzilem IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:25
            choc potepiam zabijanie fok

            nie mam czasu i mozliwosci zajmowania sie wszystkim
      • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 21.09.04, 14:33
        Gość portalu: jacek napisał(a):

        > www.spiegel.de/panorama/0,1518,318828,00.html
        > podziwiam pewnosc - dawac ja moze tylko niewiedza
        Jakie anomalie? Co to jest normalna pogoda?
        • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 17:33
          normalna pogoda - o takiej gazety pisza wylacznie w rubryce prognoza pogody
          • Gość: sp;lit Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.ipt.aol.com 21.09.04, 17:45
            Jakie anomalie ???

            uklony

            ==============================================================================

            a skad te anomalie pogodowe ?????????
          • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 22.09.04, 09:51
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > normalna pogoda - o takiej gazety pisza wylacznie w rubryce prognoza pogody

            Nie ma czegoś takiego jak "normalna pogoda". Przypomnę, że okres 1645-1715
            nazywany jest przez niektórych "małą epoką lodowcową". Tymczasem wszyscy znamy
            z literatury zimę 1647/8. Wtedy przemysłu nie było! I co Ty na to?
            • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:22
              na razie - mamy lato tajfunow po wiosnie ulew

              jedz na haiti - wytlumacz im swoja teorie !!!!!!!!!!!!!!
              • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 27.09.04, 13:26
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > na razie - mamy lato tajfunow po wiosnie ulew
                >
                > jedz na haiti - wytlumacz im swoja teorie !!!!!!!!!!!!!!

                Przepraszam bardzo, jak na razie to ekohisterycy szerzą "teorie", na ktore brak
                dowodów, bo ich po prostu być nie może, jako że teorie te są z gruntu błędne.
                • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:29
                  czenorbyl to tez bledna teoria ?????????????
                  • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 27.09.04, 13:47
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > czenorbyl to tez bledna teoria ?????????????

                    Oczywiście,że błędna.
                    • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:09
                      no wlasnie - nie jedyna bledna teoria niedouczonych technokratow
                      • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 27.09.04, 14:20
                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                        > no wlasnie - nie jedyna bledna teoria niedouczonych technokratow

                        Ty za to jesteś douczony w fizyce jądrowej. Hehehehehe!
                        • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:23
                          praktykowales w czernobylu ?????????
                          • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 01.10.04, 11:34
                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                            > praktykowales w czernobylu ?????????

                            Nie musiałem praktykować w Czarnobylu, aby wiedzieć, że na jego temat
                            ekohisterycy szerzą bzdury. Do tego wystarczy elementarna wiedza z fizyki i
                            paru innych dziedzin.
                            • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:39
                              tak sie wlasnie spodziewalem - ze wylacznie elementarna
                              • gandalph Re: a skad te anomalie pogodowe ????????? 01.10.04, 12:02
                                Gość portalu: jacek napisał(a):

                                > tak sie wlasnie spodziewalem - ze wylacznie elementarna

                                No właśnie! Na podstawie dotychczasowej wymiany "myśli" widzę, że Twoja wiedza
                                nie osiągnęła nawet szczebla elementarnego, dlatego wijesz się jak piskorz
                                zamiast podać konkretne argumenty.
                                • Gość: jacek a skad te anomalie pogodowe ????????? IP: *.u.mcnet.pl 04.10.04, 14:13
                                  ciekawe - ze sam wykazujesz kompletny brak dyscypliny - twoj tekst jest pelen
                                  manipulacji i pomowien - a od innych domagasz sie argumentow

                                  zalosne
                                  • Gość: VlaD Jacku... IP: *.localdomain / *.kim.pl 04.10.04, 15:06
                                    Starałem się nie wtrącać do Twojej pyskówki z Gandalphem, ale teraz już nie
                                    zdzierżyłem. Ośmieszasz się, chłopie, ale w sumie mało mnie to obchodzi.
                                    Gorzej, że przy okazji ośmieszasz całe środowisko eko-działaczy i samą ideę
                                    ochrony przyrody.

                                    Żałosne, Jacku, nie jest domaganie się przez Gandalpha argumentów. Niezależnie
                                    od tego jak oceniać te, które przytoczył - ja też do paru miałem poważne
                                    zastrzeżenia - przynajmniej to zrobił. Dał pole do dyskusji.

                                    Żałosne jest natomiast to, że nie jesteś w stanie (albo nie chcesz, na jedno
                                    wychodzi) przedstawić choćby pół argumentu. Nawet "naciąganego", skoro za takie
                                    uważasz argumenty przedstawione przez Gandalpha. Proszę Cię - przedstaw swoje
                                    argumenty, to będzie o czym dyskutować. Bądź pewien jednego - zrobisz to nie
                                    dla Gandalpha. Zrobisz to dla siebie. I dla wszystkich, którzy czytają ten
                                    wątek, a którym po lekturze Twoich poprzednich postów grozi dojście do wniosku,
                                    że ekolodzy nie dysponują żadnymi sensownymi argumentami...

                                    Bo Ty, jak na razie, udowodniłeś tylko jedno - że Gandalpha da się sprowokować
                                    do prymitywnej pyskówki. Tyle, że to nijak się nie ma do poruszonej przez niego
                                    w pierwszym poście problematyki.
                                    • gandalph Re: Jacku... 05.10.04, 11:54
                                      Gość portalu: VlaD napisał(a):

                                      > Starałem się nie wtrącać do Twojej pyskówki z Gandalphem, ale teraz już nie
                                      > zdzierżyłem. Ośmieszasz się, chłopie, ale w sumie mało mnie to obchodzi.
                                      > Gorzej, że przy okazji ośmieszasz całe środowisko eko-działaczy i samą ideę
                                      > ochrony przyrody.
                                      >
                                      > Żałosne, Jacku, nie jest domaganie się przez Gandalpha argumentów.
                                      Niezależnie
                                      > od tego jak oceniać te, które przytoczył - ja też do paru miałem poważne
                                      > zastrzeżenia - przynajmniej to zrobił. Dał pole do dyskusji.
                                      >
                                      > Żałosne jest natomiast to, że nie jesteś w stanie (albo nie chcesz, na jedno
                                      > wychodzi) przedstawić choćby pół argumentu. Nawet "naciąganego", skoro za
                                      takie
                                      >
                                      > uważasz argumenty przedstawione przez Gandalpha. Proszę Cię - przedstaw swoje
                                      > argumenty, to będzie o czym dyskutować. Bądź pewien jednego - zrobisz to nie
                                      > dla Gandalpha. Zrobisz to dla siebie. I dla wszystkich, którzy czytają ten
                                      > wątek, a którym po lekturze Twoich poprzednich postów grozi dojście do
                                      wniosku,
                                      >
                                      > że ekolodzy nie dysponują żadnymi sensownymi argumentami...
                                      >
                                      > Bo Ty, jak na razie, udowodniłeś tylko jedno - że Gandalpha da się
                                      sprowokować
                                      > do prymitywnej pyskówki. Tyle, że to nijak się nie ma do poruszonej przez
                                      niego
                                      >
                                      > w pierwszym poście problematyki.
                                      Drobna uwaga: ponieważ ta "pyskówka", jak ją określiłeś, jest jeszcze
                                      stosunkowo łagodna, podtrzymywałem ją w dwóch celach: 1. aby wątek znajdował
                                      się w czołówce, 2. z nadzieją, że ów osobnik zdoła wyksztusić coś sensownego.
                                      Niestety, to drugie się nie spełniło. Natomiast zgadzam się co do tego, że w
                                      ten sposób ów gościu ośmiesza sam siebie i sprawę, której rzekomo broni.
                                      Pzdr.
    • abstrakt2003 DDT 21.09.04, 14:01
      www.wwf.pl/publikacje/ddt.doc
      • dachs Re: DDT 21.09.04, 16:25
        Dobrze, ze przytoczyles ten link, bo pewnie by mi nikt nie uwierzyl, ze
        przyczyna wyklecia DDT byla obrona populacji orla bialoglowego.
        Choc wprawdzie nie jest w stu procentach stwierdzone, ze to DDT powoduje
        oslabianie orlich jajek smile wystarczylo, zeby amerykanski ekolodzy uderzyli na
        alarm.
        I w ten sposob, dla dobra orla umieraja miliony miliony ludzi.
        Jest to narazie najwieksza zbrodnia ekologow na czlowieku.
        Wobec niej zupelnie smiesznie brzmi zagrozenie egzystencji i kultury calych
        plemion eskimoskich, ktorym ekolodzy maja za zle zabijanie fok.
        Zamiast ich tradycyjnego sposobu zycia proponuja im zapomogi socjalne i
        telewizje.

        Zlodzieje z greenpeace wyciagneli miliony z kieszeni ufnych nastolatek, zeby
        uwolnic zyjaca w srod ludzi i dobrze sie czujaca orke.
        Free Willi, jak nalezalo sie spodziewac nie dal sobie rady na wolnosci i nie ma
        go juz wsrod nas, ale konta Greenpeace sa nadal pelne.
      • gandalph Re: DDT 22.09.04, 09:57
        abstrakt2003 napisał:

        > www.wwf.pl/publikacje/ddt.doc

        Zacytuję za prof. Mastalerzem: "Nigdy, w ciągu przeszło 30 lat obfitego
        stosowania i licznych badań toksykologicznych nie stwierdzono rakotwórczego
        działania DDT ani innych groźnych dla ludzkiego zdrowia skutków".
        "Nie jest znany ani jeden przypadek śmierci czlowieka ani zwierzęcia (oprócz
        owadów) spowodowany przez DDT".
        • gandalph Re: DDT 28.09.04, 12:57
          gandalph napisał:

          > abstrakt2003 napisał:
          >
          > > www.wwf.pl/publikacje/ddt.doc
          >
          > Zacytuję za prof. Mastalerzem: "Nigdy, w ciągu przeszło 30 lat obfitego
          > stosowania i licznych badań toksykologicznych nie stwierdzono rakotwórczego
          > działania DDT ani innych groźnych dla ludzkiego zdrowia skutków".
          > "Nie jest znany ani jeden przypadek śmierci czlowieka ani zwierzęcia (oprócz
          > owadów) spowodowany przez DDT".

          Dodam jeszcze, że w związku z powyższym nie jest chyba znana dawka progowa DDT.
    • Gość: sp;lit Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.ipt.aol.com 21.09.04, 17:23
      Echo-freaks jest latwiejsze w wymowie , zaweza definicje

      Dobrze by bylo gdybysmy mogli miec taki wplyw na nasza planete , niestety nie
      mamy . Tz Global warming oprocz cyklicznych ochlodzen El Nino postepuje od
      ostatniej ery lodowcowej , przedtem poza kregiem polarnym bylo wystarczajaco
      cieplo zeby tamtejsza flora mogla zapewnic pozywienie mamutom .

      Erupcja Mount Pinatubo na Filipinach w '91 roku w ciagu tygodnia obnizyla o 0.7
      stopnia C sredniej rocznej polnocnej polkuli .

      Wybuch Mount St Helens (maly) '80 roku , w ciagu jednej sekundy wyzwolil wiecej
      energii niz 500 bomb , ktora zrzucono na Hiroshime .

      Ostatni huragan Ivan wyzwolil wiecej energii niz ta ktora wyzwolil czlowiek od
      chwili wynalezienia materialow wybuchowych , we wszystkich wojnach , i
      pokojowych w kopalniach , przy budowie drog i tuneli , prob jadrowych etc .

      W decyzji zaprzestania produkcji DDT , kierowano sie wizja i przepowiedniami
      katastrofy ekologicznej zwiazana z ekspolozja przyrostu naturalnego w krajach
      Trzeciego Swiata a nie szkodliwoscia DDT .

      Pominales bardzo wazny argument pro DDT , mianowicie , szkody w produkcji
      zywnosci dla ludzi i trzody spowodowane roznymi plagami owadow (lokust , stonka)
      ktore czesto sa przyczyna klesk glodowych w biednych krajach ,...

      Konkluzje roznych "naukowych" badan zaleza od tego , kto je finansuje smile

      Podaje link do strony , ktorej autor walczy od lat z echo-freaks i ich agenda .

      uklony

      ==============================================================================

      www.pushback.com/
      • Gość: jacek wulkany wulkanami IP: *.u.mcnet.pl 21.09.04, 17:39
        ale nie trzeba sie do tego dokladac
        • gandalph Re: wulkany wulkanami 22.09.04, 10:03
          Gość portalu: jacek napisał(a):

          > ale nie trzeba sie do tego dokladac

          Czyli: "Mrowka i sloń idą po moście. Mrówka mówi do słonia - słoniu! Ale
          tupiemy!"
          Skoro tak bardzo dbasz o ekologię i zanieczyszczanie atmosfery, to najlepiej
          zacznij od siebie i od razu się powieś, nie będziesz wydalać dwutlenku węgla i
          innych "spalin".
          • Gość: jacek wulkany wulkanami IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:24
            tu akurat wykazujesz sie niewiedza

            spalanie wegla i ropy - to uwalnianie co2 sprzed milionow lat

            oddychanie i jedzenie - zamyka sie w krotszym okresie - z tym planeta daje
            sobie rade (no chyba zeby bylo 100 miliardow ludzi)
            • gandalph Re: wulkany wulkanami 27.09.04, 13:29
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > tu akurat wykazujesz sie niewiedza
              >
              > spalanie wegla i ropy - to uwalnianie co2 sprzed milionow lat
              >
              > oddychanie i jedzenie - zamyka sie w krotszym okresie - z tym planeta daje
              > sobie rade (no chyba zeby bylo 100 miliardow ludzi)

              Słuchaj nieuku! Żeby podwoić ilość dwutlenku węgla w atmosferze, ludzkość
              musiałaby przez 1000 lat spalać takie ilości paliw jak obecnie. Coś Ci się
              pop...
              A poza tym, co to ma do rzeczy, skoro głównym czynnikiem cieplarnianym jest
              para wodna, a nie dwutlenek węgla. Zaś ilości pary i CO2 w powietrzu są
              nieporównywalne.
              • Gość: jacek wulkany wulkanami IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:24
                a po co podwajac ????????????????????????????????????????????????????????
                • gandalph Re: wulkany wulkanami 28.09.04, 10:48
                  Gość portalu: jacek napisał(a):

                  > a po co podwajac ????????????????????????????????????????????????????????

                  Nikt nie mówi po podwajaniu (w rzeczywistości). Chodzi o ilustrację problemu,
                  co ma większy wpływ na absorbcję promieniowania (0,03% dwutlenku węgla czy
                  kilkanaście procent pary wodnej).
                  • Gość: jacek wulkany wulkanami IP: *.u.mcnet.pl 29.09.04, 14:33
                    jak nie wiesz - to skad ta twoja pewnosc ????
                    • gandalph Re: wulkany wulkanami 30.09.04, 09:29
                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                      > jak nie wiesz - to skad ta twoja pewnosc ????
                      Właśnie o to chodzi, że ja wiem. Absorbcja promieniowania zależy od stężenia
                      czynnika absorbcyjnego, znane prawo Lamberta-Beera; skoro stężenie pary wodnej
                      jest kilkaset- kilka tysięcy razy większe od stężenia dwutlenku węgla, to
                      znaczy, że para znacznie silniej absorbuje podczerwień niż dwutlenek węgla
                      (tzn. absorbcja jest większa o kilka rzędów wielkości). To jest elementarna
                      wiedza z optyki.
      • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 22.09.04, 10:01
        Gość portalu: sp;lit napisał(a):

        > Echo-freaks jest latwiejsze w wymowie , zaweza definicje
        >
        > Dobrze by bylo gdybysmy mogli miec taki wplyw na nasza planete , niestety nie
        > mamy . Tz Global warming oprocz cyklicznych ochlodzen El Nino postepuje od
        > ostatniej ery lodowcowej , przedtem poza kregiem polarnym bylo wystarczajaco
        > cieplo zeby tamtejsza flora mogla zapewnic pozywienie mamutom .
        >
        > Erupcja Mount Pinatubo na Filipinach w '91 roku w ciagu tygodnia obnizyla o
        0.7
        >
        > stopnia C sredniej rocznej polnocnej polkuli .
        >
        > Wybuch Mount St Helens (maly) '80 roku , w ciagu jednej sekundy wyzwolil
        wiecej
        >
        > energii niz 500 bomb , ktora zrzucono na Hiroshime .
        >
        > Ostatni huragan Ivan wyzwolil wiecej energii niz ta ktora wyzwolil czlowiek
        od
        > chwili wynalezienia materialow wybuchowych , we wszystkich wojnach , i
        > pokojowych w kopalniach , przy budowie drog i tuneli , prob jadrowych etc .
        >
        > W decyzji zaprzestania produkcji DDT , kierowano sie wizja i przepowiedniami
        > katastrofy ekologicznej zwiazana z ekspolozja przyrostu naturalnego w krajach
        > Trzeciego Swiata a nie szkodliwoscia DDT .
        >
        > Pominales bardzo wazny argument pro DDT , mianowicie , szkody w produkcji
        > zywnosci dla ludzi i trzody spowodowane roznymi plagami owadow (lokust ,
        stonka
        > )

        Nie pominąłem tego z niewiedzy, lecz ze względu na długość postu. Z tego samego
        powodu pominąłem wiele innych "kwiatków" z "łączki" oszustów spod znaku
        Greenpeace, sprawa azotanów/ azotynów, spalarnie śmieci, czteroetylek ołowiu i
        w ogóle metale ciężkie, itd. itd.
        > ktore czesto sa przyczyna klesk glodowych w biednych krajach ,...
        >
        > Konkluzje roznych "naukowych" badan zaleza od tego , kto je finansuje smile
        >
        > Podaje link do strony , ktorej autor walczy od lat z echo-freaks i ich
        agenda .
        >
        > uklony
        >
        > ==============================================================================
        >
        > www.pushback.com/
    • Gość: abcd Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: 195.117.108.* 22.09.04, 10:26
      Wreszcie jakas ciekawa dyskusja.
      Niepotrzebnie tylko chwilami w ruch poszly indywidualne prztyki - wystarcza
      chyba argumenty.
      Oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie kwestionuje potrzeby ochrony
      srodowiska ale nie zaszkodzi pietnowac cwaniakow i oszustow, ktorzy chca sie
      niezle na ekologii urzadzic.
      Przypadki powiazan niektorych zielonych z biznesem i wyciaganiem reki po haracz
      w zamian za odstapienie od protestow oraz niejasne zwiazki z ukladami
      politycznymi zostaly juz odnotowane takze w Polsce.
      Zbyt wielkie interesy i pieniadze wchodza w rachube by mozna bylo zawsze liczyc
      tylko na beinteresownosc i umilowanie przyrody.
      Pozdrawiam obie strony.
      • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 22.09.04, 10:31
        Gość portalu: abcd napisał(a):

        > Wreszcie jakas ciekawa dyskusja.
        > Niepotrzebnie tylko chwilami w ruch poszly indywidualne prztyki - wystarcza
        > chyba argumenty.
        Masz rację, tylko że po stronie ekohisteryków zbyt często brak jakichkolwiek
        argumentów. Za to propagandy aż nadto!

        > Oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie kwestionuje potrzeby ochrony
        > srodowiska ale nie zaszkodzi pietnowac cwaniakow i oszustow, ktorzy chca sie
        > niezle na ekologii urzadzic.

        Zgoda! I właśnie nie o rzeczywiste problemy mi chodziło, lecz o cwaniaków i
        oszustów.

        > Przypadki powiazan niektorych zielonych z biznesem i wyciaganiem reki po
        haracz
        >
        > w zamian za odstapienie od protestow oraz niejasne zwiazki z ukladami
        > politycznymi zostaly juz odnotowane takze w Polsce.
        > Zbyt wielkie interesy i pieniadze wchodza w rachube by mozna bylo zawsze
        liczyc
        >
        > tylko na beinteresownosc i umilowanie przyrody.
        > Pozdrawiam obie strony.
    • watto Coś dla oszołomów, lubujących sie w brudzie... 24.09.04, 18:28
      Coś dla oszołomów, lubujących sie taplaniu sie w brudzie wszelkiego rodzaju...
      Szczególnie w brudzie elektoramgnetycznym...
      Chociaż już sporo zostało opublikowanych wyników badań, dowodzących, że promieniowanie telefonów przenosnych jest szkodliwe, znajdują sie oszołomy naukowe, któr twierdzą, że promieniowanie takie faktycznie...pomaga dzieciom myśleć...

      news.scotsman.com/uk.cfm?id=1113602004

      Mobile phone radiation 'helps children think'

      RADIATION from mobile phones could help children to think more clearly, it was claimed yesterday.

      David Butler, chief executive of the National Confederation of Parent Teacher Associations, said he did not believe handsets posed a risk to children by heating up their brains. "From a perspective of pupil performance, it can enhance things, because that heating effect actually improves the neuron transfers between neural pathways, and therefore your thinking ability goes up," he said.
      • gandalph Jeszcze jeden co wierzy we wszystko, co wyczyta 25.09.04, 00:27

    • pan.chuligan Popieram gandalph(a) 24.09.04, 19:19
      Jak w temacie - wyrazy poparcia dla Ciebie i paru innych protagonistow.

      Przy okazji - pare linkow:
      www.junkscience.com/
      canstats.org/
      Przyjemnej lektury.
    • cs137 Gandalphie, ja Ci zaraz wszysto wytlumacze z tymi 25.09.04, 02:05
      ...falami EM.

      Otoz, jak wiadomo, przewodniki ekranuja pola elektryczne. Zatem pole
      elektryczne nie wnika do wnetrza przewodnikow
      • cs137 Jeszcze warto o radiofobii, to zjawisko z tej.... 25.09.04, 02:28
        ...samej dziedziny. Istnieje zabobonny strach przed promieniowaniem.

        Polska ma jednego z najwybitniejszych ekspertow od wplywu malych dawek
        promieniowania na organizmy zywe, Prof. Zbigniewa Jaworowskiego z Centralnego
        Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CELOR) w Warszawie.

        Gazetowi specjalisci od sensacji "wysrubowali" liczbe smiertelnych ofiar
        katastrofy w Czernobylu do astronomicznych rozmiarow, gdzies na wlasne oczy
        widzialem liczbe 300-500 tysiecy. Prof. Jaworowski podaje inna liczbe, juz
        dokladnie nie pamietam, 40 czy 60. Nie tysiecy. I ja jemu wierze.

        Podobnie bylo z ofiarami bomb w Hiroszimie i Nagasaki. Bardzo wiele osob zna
        mniej wiecej poprawnie liczbe ofair zmarlych bezposrednio na skutek wybuchu
        (wydaje mi sie , ze razem bylo to 160 albo 180 tysiecy). Natomiast kiedy
        zapytac o to, ilu znmarlo potem na skutek choroby popromiennej, to mowia
        niekiedy, ze drugie tyle albo i wiecej, niz drugie tyle. Tymczasem liczba ta
        wynosi kilka tysiecy. Sa bardzo dokladne dane opublikowane na ten temat.

        Ludzie wiedza, ze przeswietlenia medyczbne sa bardzo niebezpieczne i trzeba ich
        unikac. Ale akos nikomu by do glowy chyba nie przyszlo, ze trzeba z tych samych
        wzgledow unikac Oslo, stolicy Norwegii. Tam sie w miesiac dostaje taka sama
        dawke, jak przy przeswietleniu, wskutek wzmozonej naturalnej
        promieniotworczosci skal.

        Pozostaje tylko zagadka, dlaczego mieszkancy Oslo (jak i reszta Norwegow)
        ciesza sie znakomitym zdrowiem, ktorego wiele innych narodow mogloby
        pozazdroscic.
        • gandalph Re: Jeszcze warto o radiofobii, to zjawisko z tej 27.09.04, 11:37
          cs137 napisał:

          > ...samej dziedziny. Istnieje zabobonny strach przed promieniowaniem.
          >
          > Polska ma jednego z najwybitniejszych ekspertow od wplywu malych dawek
          > promieniowania na organizmy zywe, Prof. Zbigniewa Jaworowskiego z Centralnego
          > Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CELOR) w Warszawie.
          >
          > Gazetowi specjalisci od sensacji "wysrubowali" liczbe smiertelnych ofiar
          > katastrofy w Czernobylu do astronomicznych rozmiarow, gdzies na wlasne oczy
          > widzialem liczbe 300-500 tysiecy. Prof. Jaworowski podaje inna liczbe, juz
          > dokladnie nie pamietam, 40 czy 60. Nie tysiecy. I ja jemu wierze.
          >
          > Podobnie bylo z ofiarami bomb w Hiroszimie i Nagasaki. Bardzo wiele osob zna
          > mniej wiecej poprawnie liczbe ofair zmarlych bezposrednio na skutek wybuchu
          > (wydaje mi sie , ze razem bylo to 160 albo 180 tysiecy). Natomiast kiedy
          > zapytac o to, ilu znmarlo potem na skutek choroby popromiennej, to mowia
          > niekiedy, ze drugie tyle albo i wiecej, niz drugie tyle. Tymczasem liczba ta
          > wynosi kilka tysiecy. Sa bardzo dokladne dane opublikowane na ten temat.
          >
          > Ludzie wiedza, ze przeswietlenia medyczbne sa bardzo niebezpieczne i trzeba
          ich
          >
          > unikac. Ale akos nikomu by do glowy chyba nie przyszlo, ze trzeba z tych
          samych
          >
          > wzgledow unikac Oslo, stolicy Norwegii. Tam sie w miesiac dostaje taka sama
          > dawke, jak przy przeswietleniu, wskutek wzmozonej naturalnej
          > promieniotworczosci skal.
          >
          > Pozostaje tylko zagadka, dlaczego mieszkancy Oslo (jak i reszta Norwegow)
          > ciesza sie znakomitym zdrowiem, ktorego wiele innych narodow mogloby
          > pozazdroscic.
          >

          Dodam do tego jeszcze dwa mity: o rzekomej szkodliwości przewodów/ linii
          energetycznych, o rezkomym promieniowaniu rentgenowskim z telewizorów i
          monitorów.
          1. Fale e-m o częstotliwości 50(60 Hz) wytwarzane przez wszelkiego rodzaju
          przewody elektryczne są tak silnie tłumione, że ich zasięg mierzy się w
          najlepszym razie w centymetrach. Z tego właśnie powodu radiofonia i
          telekomunikacja wykorzystują znacznie wyższe częstotliwości.
          2. Promieniowanie rentgenowskie... Akurat przez lata zajmowałem się tą
          problematyką i kiedyś c czystej ciekawości spróbowałem policzyć jaką też dawkę
          promieniowania otrzymuje zwykły oglądacz telewizji. Dokładnych liczb nie
          pamiętam, ale wyszło na to, że oglądając TV 7 dni w tygodniu przez 24 h "łapie
          się" dawkę równoważną jednej dziennej dawce dopuszczalnej przez przepisy
          ochrony radiologicznej dla pracowników mających styczność z promieniowaniem. I
          to jeszcze przyjmując skrajnie niekorzystne, a więc nierealistyczne założenia.
          Nie dość, że wydajność tej emisji jest bardzo mała (z natury rzeczy) to jeszcze
          szkło i powietrze stanowią bardzo skuteczną osłonę. Ale pismaki wiedzą swoje!
          • Gość: jacek z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach ofiar IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 12:20
            niemniej jednak samych aborcji przeprowadzoni kilkaset

            jesli nie sa to ofiary czernobyla - jedz tam i wez sobie helikoptery,
            samochody, czolgi - setki pojazdow rdzewieja na polu

            albo wozy strazackie - ktorych zalogi nie powrocily zywe - zostaly porzucone
            bezladnie

            do zamieszkanie sa tysiace mieszkan i domow - jedz tam
            • gandalph Re: z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach ofi 27.09.04, 13:30
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > niemniej jednak samych aborcji przeprowadzoni kilkaset
              >
              > jesli nie sa to ofiary czernobyla - jedz tam i wez sobie helikoptery,
              > samochody, czolgi - setki pojazdow rdzewieja na polu
              >
              > albo wozy strazackie - ktorych zalogi nie powrocily zywe - zostaly porzucone
              > bezladnie
              >
              > do zamieszkanie sa tysiace mieszkan i domow - jedz tam

              Co to ma do rzeczy?
              Porzucony sprzęt rdzewieje tam dlatego, że obszar został ewakuowany. Zaś co do
              liczby ofiar Czernobyla, dane zostały z pewnością zawyżone.
              • Gość: jacek z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach ofi IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:38
                a ty je zanizasz az do smiesznosci

                jedz tam i zobacz - ile osob zginelo przez beznadziejnie prowadzona akcje
                ratunkowa i ewakuacje

                ile ludzi narazono na smierc nie informujac o zagrozeniach

                ilu strazakow zginelo

                ci sami ludzie chca teraz osmieszac greenpeace ??????????????????
                • gandalph Re: z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach ofi 27.09.04, 13:47
                  Gość portalu: jacek napisał(a):

                  > a ty je zanizasz az do smiesznosci
                  >
                  > jedz tam i zobacz - ile osob zginelo przez beznadziejnie prowadzona akcje
                  > ratunkowa i ewakuacje
                  >
                  > ile ludzi narazono na smierc nie informujac o zagrozeniach
                  >
                  > ilu strazakow zginelo
                  >
                  > ci sami ludzie chca teraz osmieszac greenpeace ??????????????????

                  Chwileczkę! Nie mówimy o ofiarach z powodu bajzlu w sowieckich służbach
                  ratowniczych, lecz o ofiarach z powodu radioaktywności. W 1996, np. w "Świecie
                  nauki", wymieniano 30 tys. ofiar na Ukrainie z powodu Czernobyla, co jest
                  totalną bzdurą.
                  Po drugie, wszystko należy widzieć w okreslonej perspektywie: w USA w ciągu
                  ostanich 25 lat nie było ani jednego śmiertelnego wypadku w elektrowniach
                  jądrowych, zaś w różnych wypadkach gdzie indziej (głównie drogowych) zginęło
                  ponad 3 mln osób.
                  • Gość: jacek z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach ofi IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:13
                    najwieksze wypadki w kopalniach czy elektrowniach to kilkadziesiat ofiar

                    czernobyl to bylo duuuuuuzo wiecej plus wylaczony obszar na tysiace lat

                    ale nawet w przypadku bezawaryjnej eksploatacji - odpady to zagrozenia na 30
                    tysiecy lat - na wiele pokolen

                    jest tu wiec czynnik psychologiczny - a swoimi postami raczej nie przysluzyles
                    sie przekonywaniu oponentow - bojacych sie energii jadrowej
                    • gandalph Re: z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach of 28.09.04, 10:46
                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                      > najwieksze wypadki w kopalniach czy elektrowniach to kilkadziesiat ofiar
                      >
                      > czernobyl to bylo duuuuuuzo wiecej plus wylaczony obszar na tysiace lat
                      >
                      > ale nawet w przypadku bezawaryjnej eksploatacji - odpady to zagrozenia na 30
                      > tysiecy lat - na wiele pokolen
                      >
                      > jest tu wiec czynnik psychologiczny - a swoimi postami raczej nie
                      przysluzyles
                      > sie przekonywaniu oponentow - bojacych sie energii jadrowej

                      Ludzie mogą się bać energii jądrowej, nikt im tego prawa nie odbiera. Ale ja
                      nie o tym, lecz o kłamstwach szerzonych przez oszustów (żyjących zresztą z
                      tego), szantażystach domagających się łapówki od biznesmenów z zamian za
                      odstąpienie od protestów przed lokalizacją zakładu przemysłowego itd.
                      • Gość: jacek z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach of IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:31
                        klamiesz szmato

                        twoj pseudonaukowy zargon i nienawisc do ludzi zaprowadzi cie daleko

                        im dalej od nas tym lepiej
                        • gandalph Re: z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach of 28.09.04, 12:47
                          Gość portalu: jacek napisał(a):

                          > klamiesz szmato
                          >
                          > twoj pseudonaukowy zargon i nienawisc do ludzi zaprowadzi cie daleko
                          >
                          > im dalej od nas tym lepiej

                          Uuuuuuuu! Ale siła argumentów! Stanowisz dla mnie żywą ilustrację wszytskich
                          tych speców od 7 boleści z Greenpeace, którzy w ten własnie sposób zbywają
                          wszystkich tych, ktorzy im wytykają oszustwa i nieuctwo. Jeszcze jeden oszust
                          zatem!
                          • Gość: jacek z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach of IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:46
                            oczywiscie ze spolecznicy beda dla 'fachowcow' 'nieukami'

                            tylko, ze to bledy 'fachowcow' maja skutki dla wszystkich - rowniez
                            dla 'nieukow'

                            zwykle trudne do odwrocenia

                            rola 'niekow' moze byc - ale nie musi - byc korzystna

                            naukowcy od tytoniu przez lata oszukiwali na temat malej szkodliwosci palenia -
                            niejeden profesor wstydzil sie za swoje eskpertyzy z lat '50 i '60 - w efekcie
                            dzisiejsza reakcja jest WYOLBRZYMIONA

                            a wystarczylo byc uczciwym we wlasciwym czasie - i szanowac 'nieukow'



                            • gandalph Re: z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach of 01.10.04, 11:51
                              Gość portalu: jacek napisał(a):

                              > oczywiscie ze spolecznicy beda dla 'fachowcow' 'nieukami'
                              >
                              > tylko, ze to bledy 'fachowcow' maja skutki dla wszystkich - rowniez
                              > dla 'nieukow'
                              >
                              > zwykle trudne do odwrocenia
                              >
                              > rola 'niekow' moze byc - ale nie musi - byc korzystna
                              >
                              > naukowcy od tytoniu przez lata oszukiwali na temat malej szkodliwosci
                              palenia -
                              >
                              > niejeden profesor wstydzil sie za swoje eskpertyzy z lat '50 i '60 - w
                              efekcie
                              > dzisiejsza reakcja jest WYOLBRZYMIONA
                              >
                              > a wystarczylo byc uczciwym we wlasciwym czasie - i szanowac 'nieukow'
                              >
                              >
                              >

                              A więc jeszcze raz powtórzę: jakie masz KONKRETNE agumenty na rzecz tez
                              ekohisteryków:
                              1. Że promieniowanie e-m jest szkodliwe,
                              2. Że ocieplenie klimatu jest spowodowane wzrostem stężenia dwutlenku węgla
                              3. Że dziura ozonowa jest spowodowana czynnikami cywilizacyjnymi
                              4. Że azotany są szkodliwe
                              5. Że spalanie śmieci jest szkodliwe
                              6. Że DDT jest szkodliwy
                              7. Że nawozy sztuczne są szkodliwe
                              Mógłbym wymienić jeszcze długą listę fałszerstw i niedorzecznoći szerzonych
                              przez "zielonych", Greenpeace et consortes.
                              A więc konkretnie proszę.
                            • Gość: sp;lit Re: z pewnosic nikt nie pisal o 300 tysiacach of IP: *.ipt.aol.com 02.10.04, 02:09
                              Znowu pytanie ,... Zalozmy ze masz w rodzinie historie raka jelit , pozatym
                              wszystko cacy , wszyscy zdrowi ,... Palacze praktycznie nie choruja na raka
                              jelit , nikotyna (90 % pewnosci ) jest najlepszym srodkiem prewencyjnym ,...
                              Masz do wyboru , ryzyko choroby serca , raka pluc i prawie pewnego raka jelit
                              co wybierzesz ?

                              Moja znajoma nigdy nie palila i zmarla na raka pluc ,...

                              uklony

                              ==============================================================================

                              naukowcy od tytoniu przez lata oszukiwali na temat malej szkodliwosci palenia -
                              • cs137 Statystycznie, co czwarty człowiek zapada na... 02.10.04, 04:23
                                ...jakąs chorobę nowotworową i ta proporcja wcale nie wykazuje tendencji
                                zniżkowych, mimo, że bardzo propaguje się zdrowy tryb zycia, mający zmniejszyć
                                prawdopodobieństwo nabawienia się takiej choroby. W tej chwili tylko mniej ludzi
                                umiera na nowotwory, bo nauczyliśmy się pewne ich rodzaje leczyć.

                                W tej chwili jeszcze wciaz bardzo mało wiadomo na ten temat, dlaczego jeden
                                człowiek zapada na raka, a inny nie. Tylko jeśli w rodzinie jest "strong
                                history", to wiadomo, że delikwent ma zwiekszone szanse
                                • gandalph Re: Statystycznie, co czwarty człowiek zapada na. 05.10.04, 11:58
                                  cs137 napisał:

                                  > ...jakąs chorobę nowotworową i ta proporcja wcale nie wykazuje tendencji
                                  > zniżkowych, mimo, że bardzo propaguje się zdrowy tryb zycia, mający zmniejszyć
                                  > prawdopodobieństwo nabawienia się takiej choroby. W tej chwili tylko mniej
                                  ludz
                                  > i
                                  > umiera na nowotwory, bo nauczyliśmy się pewne ich rodzaje leczyć.

                                  A statystycznie niemal każdy nosi w sobie komórki rakowe, tylko że jedni na
                                  raka zapadają, inni nie. Tak było zawsze, tyle że kiedyś, zanim ktoś umarł na
                                  raka, wcześniej skosił go tyfus czy inna malaria. Dzięki postępom medycyny a
                                  także chemii śmiertelność na te choroby znacznie zmalała, czas trwania życia
                                  średnio wydłużył się, w związku z czym jest większa szansa zejścia na raka
                                  właśnie. Ale to nie ma wiele wspólnego z tzw. "wpływami cywilizacyjnymi".
                                  >
                                  > W tej chwili jeszcze wciaz bardzo mało wiadomo na ten temat, dlaczego jeden
                                  > człowiek zapada na raka, a inny nie. Tylko jeśli w rodzinie jest "strong
                                  > history", to wiadomo, że delikwent ma zwiekszone szanse
      • Gość: lucyperek "Efekt naskórkowy" ma się tak do naskórka jak, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 13:35
        demokracja socjalistyczna do demokracji. Ogólnie zgadzam sie z Waszymi postami,
        ale nie mylmy prosze pojęć technicznych. Uwag do natężenia pól EM innych tutaj
        technicznych wypowiedzi miałbym wiecej, ale może o tym kiedy indziej.


        > Drugi rodzaj szkodliwosci promieniowania EM polega na tym, ze niszczy ono
        > NASKOREK. Jest to od dawna znane efekt, opisany w setkach podrecznikow,
        > jako "skin effect", a po polsku "efekt naskorkowy".
        • gandalph Re: "Efekt naskórkowy" ma się tak do naskórka jak 28.09.04, 17:18
          Gość portalu: lucyperek napisał(a):

          > demokracja socjalistyczna do demokracji. Ogólnie zgadzam sie z Waszymi
          postami,
          >
          > ale nie mylmy prosze pojęć technicznych. Uwag do natężenia pól EM innych
          tutaj
          > technicznych wypowiedzi miałbym wiecej, ale może o tym kiedy indziej.
          >
          >
          > > Drugi rodzaj szkodliwosci promieniowania EM polega na tym, ze niszczy ono
          >
          > > NASKOREK. Jest to od dawna znane efekt, opisany w setkach podrecznikow,
          > > jako "skin effect", a po polsku "efekt naskorkowy".

          Rozumiem intencje, ale i ja, i cs137 wiemy, co znaczy efekt naskórkowy i że nie
          ma nic wspólnego z naskórkiem.
        • cs137 Re: "Efekt naskórkowy" ma się tak do naskórka jak 28.09.04, 17:34
          Gość portalu: lucyperek napisał(a):

          > demokracja socjalistyczna do demokracji. Ogólnie zgadzam sie z Waszymi postami,
          >
          > ale nie mylmy prosze pojęć technicznych. Uwag do natężenia pól EM innych tutaj
          > technicznych wypowiedzi miałbym wiecej, ale może o tym kiedy indziej.
          >
          >
          > > Drugi rodzaj szkodliwosci promieniowania EM polega na tym, ze niszczy ono
          >
          > > NASKOREK. Jest to od dawna znane efekt, opisany w setkach podrecznikow,
          > > jako "skin effect", a po polsku "efekt naskorkowy".

          Ja wiem, co to jest "efekt naskóerkowy" , a nawet "anomalny efekt naskórkowy",
          bo muszę o tym rokrocznie wykładać, choć wolałbym, żeby to robił ktoś inny
          (akurat bowiem oddziaływanie promieniowania EM z metalami i półprzewodnikami to
          nie moja ścisła specjalnośc, moja to oddziaływanie promieniowania o zupełnie
          innej naturze na takie materiały - promieniowania neutronowego, mianowicie).
          • Gość: lucyperek Re: "Efekt naskórkowy" ma się tak do naskórka jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 12:20
            Ceesie, nie chciałem sie nad Wami wyzwierzać, ani gnębić. Ale niejednokrotnie
            jest tak, że fizycy nawet przy swojej dużej wiedzy mylą pojęcia funkcjonujące w
            elektronice. Co nie jest wcale złośliwym przytykiem.

            Pozdrawiam smile)
            • cs137 Re: "Efekt naskórkowy", elektronicy, fizycy 29.09.04, 19:32
              Gość portalu: lucyperek napisał(a):

              > Ceesie, nie chciałem sie nad Wami wyzwierzać, ani gnębić. Ale niejednokrotnie
              > jest tak, że fizycy nawet przy swojej dużej wiedzy mylą pojęcia funkcjonujące
              w
              >
              > elektronice. Co nie jest wcale złośliwym przytykiem.
              >
              > Pozdrawiam smile)

              Akurat trafiles na fizyka lubiacego elektronike. Wybieralem sie na politechnike
              na elektronike wlasnie, ale lenistwo przewazylo. Jak zostalem finalista
              Olimpiady Fizycznej, to mialem wstep na uniwersytecka fizyke bez egzaminu i
              poltora miesiaca dodatkowych wakacji to byla popkusa nie do odparcia. Potem
              zostalem jeszcze dodatkowo laureatem tejze Olimpiady, wiec i na elektronike na
              PW moglem bez egzaminu, ale papiery na UW juz byly zlozone, a mysl, ze trzeba
              bedzie chodzic, wyciagac te dokumenty, skladac na PW, wydwala mi sie bardzo
              malo pociagajaca. Wiec juz zostalem na fizyce. I chyba nie zaluje. Ale mysle,
              ze gdybym poszedl na elektronike, to tez bylbym zadowolony.

              Ja jeszcze zaczynalem "elektronikowac" na lampach, jeszcze w szkole
              podstawowej. Wiem, np., do czego sluzyla heptoda w radioodbiorniku
    • Gość: VlaD Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.localdomain / *.kim.pl 27.09.04, 13:04
      Zgadzam się z ogólną wymową Twojego postu. Do wypocin "ekologów" należy
      podchodzić ze znaczną ostrożnością. Tyle że trzeba uważać, aby nie "wylać
      dziecka z kąpielą" i - odrzucając ich zagrywki - nie odrzucać automatycznie
      wszystkiego, co zdarzyło się działaczom Greenpeace'u poprzeć. A mam przykre
      wrażenie, że przynajmniej w jednym przypadku zdarzyło Ci się tego rodzaju błąd
      popełnić.

      Chodzi o przykład z DDT, który niespecjalnie Ci się, Gandalfie, udał - mimo
      stosunkowo niewielkiej toksyczności "ostrej" (tzn. zachowując podstawowe środki
      ostrożności trudno się tym czymś struć przy jednorazowym użyciu), jest to
      substancja dość niebezpieczna z uwagi na kumulowanie się w tkance tłuszczowej i
      ryzyko uszkodzeń niektórych narządów, a także znaczną trwałość w środowisku.

      Cytuję za ujotowskim skryptem do toksykologii: "Związki te [pestycydy z grupy
      chlorowanych węglowodorów] wywołują zaburzenia w procesach enzymatycznych, w
      zatruciu ostrym działają pobudzająco, a następnie porażająco na OUN. Zarówno u
      zwierząt doświadczalnych, jak i u ludzi powodują uszkodzenia wątroby i nerek.
      (...) W odniesieniu do ssaków pestycydy polichlorowe odznaczają się małą
      toksycznością ostrą, ale stanowią istotne zagrożenie ze względu na działanie
      przewlekłe."

      Jeżeli dodać do tego fakt kumulacji DDT i pokrewnych związków w łańcuchu
      pokarmowym, oraz łatwość rozprzestrzeniania poza obszar stosowania - nie sposób
      uznać zakazu stosowania DDT wyłącznie za bzdurę ekofanatyków. Choć oczywiście
      można dyskutować czy jego pozostawienie w użyciu nie byłoby "mniejszym złem"...

      Twoja wypowiedź w temacie efektu cieplarnianego też zresztą wzbudziła moje
      poważne wątpliwości. Głównie dlatego, że podawany przez Ciebie argument
      dotyczący temperatur w erze mezozoicznej jest (łagodnie mówiąc) niewiele mniej
      demagogiczny niż brednie ekojołopów. Ale dysputę w tym temacie wolałbym
      pozostawić fachowcom od klimatu... Choć, jeżeli będziesz sobie tego życzył, to
      i ja na miarę swoich skromnych możliwości spróbuję nieco podyskutowaćwink
      • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 27.09.04, 13:40
        Gość portalu: VlaD napisał(a):

        > Zgadzam się z ogólną wymową Twojego postu. Do wypocin "ekologów" należy
        > podchodzić ze znaczną ostrożnością. Tyle że trzeba uważać, aby nie "wylać
        > dziecka z kąpielą" i - odrzucając ich zagrywki - nie odrzucać automatycznie
        > wszystkiego, co zdarzyło się działaczom Greenpeace'u poprzeć. A mam przykre
        > wrażenie, że przynajmniej w jednym przypadku zdarzyło Ci się tego rodzaju
        błąd
        > popełnić.
        >
        > Chodzi o przykład z DDT, który niespecjalnie Ci się, Gandalfie, udał - mimo
        > stosunkowo niewielkiej toksyczności "ostrej" (tzn. zachowując podstawowe
        środki
        >

        Znasz choćby jeden przypadek śmiertelnego zatrucia DDT u ludzi lub zwierząt?
        Zapewne nie, bo fachowcy też go nie znają. Znane są natomiast śmiertelne
        przypadki chorób tropikalnych wskutek zaprzestania stosowania DDT (Wspominałem
        o przypadku Sri Lanki, gdzie liczba zachorowań na malarie wróciła do stanu
        sprzed stosowania DDT).

        > ostrożności trudno się tym czymś struć przy jednorazowym użyciu), jest to
        > substancja dość niebezpieczna z uwagi na kumulowanie się w tkance tłuszczowej
        i
        >
        > ryzyko uszkodzeń niektórych narządów, a także znaczną trwałość w środowisku.
        >
        > Cytuję za ujotowskim skryptem do toksykologii: "Związki te [pestycydy z grupy
        > chlorowanych węglowodorów] wywołują zaburzenia w procesach enzymatycznych, w
        > zatruciu ostrym działają pobudzająco, a następnie porażająco na OUN. Zarówno
        u
        > zwierząt doświadczalnych, jak i u ludzi powodują uszkodzenia wątroby i nerek.
        > (...) W odniesieniu do ssaków pestycydy polichlorowe odznaczają się małą
        > toksycznością ostrą, ale stanowią istotne zagrożenie ze względu na działanie
        > przewlekłe."
        >
        > Jeżeli dodać do tego fakt kumulacji DDT i pokrewnych związków w łańcuchu
        > pokarmowym, oraz łatwość rozprzestrzeniania poza obszar stosowania - nie
        sposób
        >
        > uznać zakazu stosowania DDT wyłącznie za bzdurę ekofanatyków. Choć oczywiście
        > można dyskutować czy jego pozostawienie w użyciu nie byłoby "mniejszym
        złem"...
        >
        > Twoja wypowiedź w temacie efektu cieplarnianego też zresztą wzbudziła moje
        > poważne wątpliwości. Głównie dlatego, że podawany przez Ciebie argument
        > dotyczący temperatur w erze mezozoicznej jest (łagodnie mówiąc) niewiele
        mniej
        > demagogiczny
        Czy jest demagogią fakt, że w epoce dinozaurów średnia temperatura była o ok.
        10 st. C wyższa niż obecnie? Czy jest demagogią fakt, że w pewnych okresach
        Ziemia była wolna od czap lodowych?
        Czy jest demagogią fakt, że ok. roku 1000 na Dolnym Śląsku uprawiano winorośl?
        Czy jest demagogią fakt, że od połowy XIII w. wielokrotnie zdarzało się, iż
        Bałtyk zamarzał? Ostatni taki przypadek stwierdzono w 1710 r.
        Wreszcie, czy jest demagogią fakt istnienia w przeszłości zlodowaceń i
        interglacjałów?
        I jeszcze jedno: rzekome ocieplenie klimatu nie jest realnym zjawiskiem, lecz
        wnioskiem z symulacji komputerowych modelów klimatu. Te zaś biorą się z
        obserwacji meteorologicznych, które w sposób systematyczny są prowadzone od ok.
        150 lat. To okres zdecydowanie zbyt krótki, by wyciągac tak daleko idące
        wnioski, tym bardziej, że w przeszłości były okresy znacznie cieplejsze od
        obecnego. SKoro niektórzy tak czynia, to znaczy dopuszczają się poważnych
        błędów metodologicznych.

        niż brednie ekojołopów. Ale dysputę w tym temacie wolałbym
        > pozostawić fachowcom od klimatu... Choć, jeżeli będziesz sobie tego życzył,
        to
        > i ja na miarę swoich skromnych możliwości spróbuję nieco podyskutowaćwink
        • Gość: jacek przez takich gamoni byl czernobyl IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 13:47
          i setki innyhc katastrof ekologicznych


          pseudonaukowe nieuki
          • gandalph Re: przez takich gamoni byl czernobyl 27.09.04, 13:48
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > i setki innyhc katastrof ekologicznych
            >
            >
            > pseudonaukowe nieuki
            Dowody proszę!
            • Gość: jacek przez takich gamoni byl czernobyl IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:14
              bezkrytycznosc wobec wlasnej wiedzy = ktora nie raz zawodzila

              i osmieszanie watpiacych
              • gandalph Re: przez takich gamoni byl czernobyl 27.09.04, 14:23
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > bezkrytycznosc wobec wlasnej wiedzy = ktora nie raz zawodzila
                >
                > i osmieszanie watpiacych

                Wątpić sobie możez, byle z sensem. Ale zanim zaczniesz się wypowiadać, to
                najpierw coś poczytaj. Ja - w odróznieniu od Ciebie - wiem co mówię, Ty zaś
                mówisz co wiesz.
                • Gość: jacek przez takich gamoni byl czernobyl IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:28
                  a nie mowilem ??????????

                  buta i arogancja

                  to kogo chcesz tym przekonac ????????

                  po tylu bledach z przeszlosci ??????
                  • Gość: piotrq jecek, chłopino - fakty, liczby, argumenty... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.09.04, 18:13
                    ...bo inaczej się po prostu ośmieszysz - nie ze względu na poglądy, tylko na
                    sposób dyskutowania.
                    • Gość: jacek pietrekg, chłopino - fakty, liczby, argumenty... IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 09:37
                      przeczytaj pierwszy post gandalpha - znajdz tam 1 argument
                      • Gość: piotrq jacek, chłopino - fakty, liczby, argumenty IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.09.04, 17:12
                        Znalazłem więcej niż jeden. O sztuce czytania ze zrozumieniem napisałem ci w
                        poście o ekofaszystach.
                        Przy okazji: polecam gorąco zawarte tam zadanko specjalnie dla ciebie. Czekam
                        na porządnie uargumentowaną odpowiedź.
                  • gandalph Re: przez takich gamoni byl czernobyl 28.09.04, 10:53
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > a nie mowilem ??????????
                    >
                    > buta i arogancja
                    >
                    > to kogo chcesz tym przekonac ????????
                    >
                    > po tylu bledach z przeszlosci ??????

                    Jeszcze raz powtórze - spadaj głuptasie.
                    • Gość: jacek przez takich gamoni byl czernobyl IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:35
                      wygon swoje pseudonaukowe przesady
                      • gandalph Re: przez takich gamoni byl czernobyl 29.09.04, 12:18
                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                        > wygon swoje pseudonaukowe przesady
                        Konkrety proszę. Co jest przesądem?
                        • Gość: jacek przez takich gamoni byl czernobyl IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:40
                          przesady wobec gleboko uzasadnionej krytyki
                          • gandalph Re: przez takich gamoni byl czernobyl 01.10.04, 11:47
                            Gość portalu: jacek napisał(a):

                            > przesady wobec gleboko uzasadnionej krytyki
                            Jak na razie nie widzę ani krytyki, ani uzasadnienia. Tylko ujadanie.
        • Gość: VlaD Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.localdomain / *.kim.pl 27.09.04, 16:15
          Zapytujesz czy znam choć jeden przypadek śmiertelnego zatrucia DDT u zwierząt
          lub ludzi?

          Mógłbym zbyć pytanie krótko - znam. Ale domyślam się, że nie chodzi Ci o
          zwierzaki laboratoryjne... Choć właśnie laboratoryjne badania wykazały, że i w
          wypadku kręgowców insektycydy chlorowcopochodne nie są związkami obojętnymi dla
          zdrowia.
          Przykładów "z życia" faktycznie w tej chwili sobie nie przypominam,
          przynajmniej takich w których DDT byłoby "jedynym winnym" a nie "jednym z
          głownych podejrzanych". Tyle, że taki już jest urok zatruć przewlekłych. Mamy
          trupa z uszkodzeniami wątroby i OUN, i śladami DDT w organizmie. Zawartość DDT
          znacznie poniżej dawki śmiertelnej w zatruciu ostrym... i konia z rzędem temu,
          kto określi na ile ta właśnie substancja przyczyniła się do będących
          bezpośrednią przyczyną zgonu zaburzeń... Bo że mogła się przyczynić, raczej
          pewne.
          Swoją drogą, byłbym bardzo wdzięczny za namiar na przywoływane przez Ciebie
          dzieła fachowców - może się nieco dokształcę. A przynajmniej skonfrontuję z
          materiałami już posiadanymi.

          > Znane są natomiast śmiertelne przypadki chorób tropikalnych wskutek
          > zaprzestania stosowania DDT (Wspominałem o przypadku Sri Lanki, gdzie liczba
          > zachorowań na malarie wróciła do stanu sprzed stosowania DDT).

          Temu przeczyć nie zamierzam. Możliwe, że lepszym rozwiązaniem byłoby
          pozostawienie DDT w użyciu niż jego wycofanie. Cholera wie...
          Ale to jeszcze nie znaczy, że jego wycofanie było li tylko całkowicie bzdurnym
          skutkiem bełkotu paru przygłupów...

          > Czy jest demagogią fakt, że w epoce dinozaurów średnia temperatura była o ok.
          > 10 st. C wyższa niż obecnie? Czy jest demagogią fakt, że w pewnych okresach
          > Ziemia była wolna od czap lodowych?
          > Czy jest demagogią fakt, że ok. roku 1000 na Dolnym Śląsku uprawiano winorośl?
          > Czy jest demagogią fakt, że od połowy XIII w. wielokrotnie zdarzało się, iż
          > Bałtyk zamarzał? Ostatni taki przypadek stwierdzono w 1710 r.
          > Wreszcie, czy jest demagogią fakt istnienia w przeszłości zlodowaceń i
          > interglacjałów?

          O cholera, a o klimacie naprawdę nie chciałem rozmawiać. Ale tu czuję
          się "wyrwany do tablicy"...
          Zauważ, proszę, że uczepiłem się przede wszystkim tej nieszczęsnej epoki
          dinozaurów. Po kiego więc przytaczasz kolejny raz resztę swoich argumentów,
          sugerując zarazem w niezbyt elegancki sposób, że i je wszystkie starałem się
          podważyć? Więcej, wmawiasz mi że usiłuję walczyć z faktami. A tego rodzaju
          insynuacji bardzo, ale to bardzo nie lubię...
          Fakty jako fakty demagogią nie są i być nie mogą. Ale sposób ich wykorzystania
          w dyskusji już tak. I jako nieco demagogiczne odebrałem użycie przez Ciebie w
          charakterze koronnego argumentu w dyskusji o dzisiejszym klimacie faktu, że
          kilkadziesiąt milionów lat temu klimat był o około 10 stopni cieplejszy.
          Prawda, był. Czap lodowych przypuszczalnie też przez pewien okres nie było. I
          nie wykończyło to życia na Ziemi. Wszystko racja.
          Tylko co to ma do dzisiejszych warunków? Ilość czynników których nie znamy,
          bądź których wpływu nie sposób w pełni uwzględnić (poziom aktywności
          wulkanicznej w okresie kredowym, dokładny skład ówczesnej atmosfery, wpływ
          wzmiankowanych czap lodowych bądź ich braku, nieznajomość ówczesnego układu
          prądów morskich etc.) jest tak wielka, że czynienie z ówczesnych temperatur
          jednego z głównych argumentów w dyskusji o warunkach dzisiejszych stanowi pewne
          nadużycie. Kto wie, czy nie większe niż próby modelowania klimatu na podstawie
          pomiarów z okresu ostatnich 150 lat...
    • Gość: jacek O oszustach gandalphach i innych ekofaszystach IP: *.u.mcnet.pl 27.09.04, 14:47
      zapominajacych o lasach w Sudeatch zniszczoych przez kwasne deszcze

      o jeziorze zasadowym w Trzebnicy -gorujacym nad miastem

      o setkach mogielnikow w roznych miejscach Polski

      o wodach kopalnianych zrzucanycj do rzek

      o braku oczyszalni sciekow

      o rosnacej bez konca emisji spalin samochodowych i lotniczych

      o przeniesieniu produkcji kwiatow do Am. Pd - ze wzgledu na surowe normy
      obowiazujace w Europie - ale nie tamm

      itp itd

      • Gość: piotrq Ekofaszysta to ekolog... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 27.09.04, 18:38
        ...stosujący faszystowskie metody. To np. idiota niszczący czyjeś futro lub
        kurtkę skórzaną z powodu idei, to również demagog opowiadający pierduły
        publice, która bardziej idzie na lep chwytliwych haseł o zagrożeniu niż
        wykresów i tabelek. Ekofaszysta to z pewnością również misiek wymuszający wraz
        ze swoimi ekogangsterami haracz od inwestora w zamian za wycofanie protestów co
        do inwestycji.
        Ty, misiu jacku, jesteś chyba bardzo młodziutki, albo rozumujesz jak małolat -
        raczej emocją niż intelektem. W żadnym z twoich postów nie było NAWET JEDNEGO
        merytorycznego argumentu. Z gandalphem można się zgadzać lub nie, ale trzeba
        coś wiedzieć, żeby dyskutować. Tobie - poza jedynie słusznymi przekonaniami -
        argumentów raczej brak.
        Teraz o rozumieniu tekstów pisanych: nikt przy zdrowych zmysłach nie popiera
        niszczenia lasów, zatruwania wody albo zanieczyszczania powietrza. Gandalph w
        ANI JEDNYM poście nie napisał, że popiera wyrzucanie śmieci do lasu albo
        wylewanie toluenu do rzeki. On jest przeciwny - jak i ja - ćmieniu umysłów
        publiki wyimaginowanymi zagrożeniami i wyłudzaniu publicznych (i prywatnych)
        pieniędzy pod płaszczykiem troski o planetę Ziemię.
        Jeśli choć trochę samodzielnie myślisz, to zadam ci jedno zadanko, które
        postaraj się rozwiązać. Podaj mi proszę jakąś fajną metodę pozyskiwania taniej
        energii niezbędnej do funkcjonowania rodzju ludzkiego na jego obecnym etapie
        rozwoju, skoro tzw. "ekolodzy" twierdzą, że elektrownie atomowe to straszne
        niebezpieczeństwo (promienie!!!), spalanie węgla lub w ogóle czegokolwiek to
        też straszne niebezpieczeństwo (dwutlenek węgla —> efekt cieplarniany!!!), a
        elektrownie wodne - wymagające spiętrzenia i regulacji rzek, to straszne
        niebezpieczeństwo jak najbardziej także (bo ewentualnie kataklizm z tą wodą, a
        w ogóle to siedliska lęgowe ptactwa znikają, itd., itp.).
        Zaproponuj mi zatem rozwiązanie, bo jeśli to wszystko jest wredne, to jak mamy
        nakarmić, napoić, przechować, poinformować itd., itp. ludzką populację
        przynajmniej w najbliższej mniej więcej cywilizacyjnie okolicy.

        Wiem, że masz dobre intencje. Ale wcielenie w życie dobrych intencji bez
        solidnego przemyślenia (patrz lewicowe koncepcje społeczne) prowadzi zawsze do
        katastrofy. Więc myśl i się dowiaduj. może coś z ciebie wyrośnie.
        Na razie możesz zaliczać mnie do - wg twojej terminologii - "ekofaszystów".
        • cs137 Do Jacka: 28.09.04, 00:21
          Widzisz, Jacku, prof. Jaworowski to jest wybitny specjalista i ja nie mam
          powodu, by niue wierzyc w to, co on mowi. On z kolei nie ma powodu, by falszowac
          dane dotyczace Czernobyla.

          Ja podejrzewam, ze Ty nie potrafilbys powiedziec, jaka dawke promieniowania
          czlowiek musi otrzymac, by umrzec w ciagu paru godzin. Tak wysokiej dawki w
          Czernobylu nie dostali chyba nawet strazacy, ktorzy probowali gasic pozar dachu.
          A budynki stoja puste w tamtejszych okolicach, bo ludzi z nich ewakuowano.

          Liczba 300 tysiecy, ktora widzialem na wlasne oczy w amerykanskiej gazecie,
          miala dotyczyc ofiar zmarlych z powodu choroby popromiennej. Ten dziennikarz
          ladnie pofantazjowal, bo to ok. 50 razy wiecej, niz liczba ludzi w Hiroiszimie i
          Nagasaki zmarlych na skutek choroby popromiennej (za ofiare choroby popromiennej
          uwaza sie kogos, kto zmarl w po okresie dluzszym, niz 90 dni od chwili wybuchu;
          tych zmarlych wczesniej uwaza sie za bezposrednie ofiary wybuchu).

          • Gość: jacek zadna mainstreamowa gazeta nie podala 300 tys IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 09:43
            a jak cytujesz jakas gazete moskala - to od razu sie przyznaj

            na zdjeciach z czernobyla caly sprzet stoi pieknie poustawiany w rowniutkich
            rzedach - z wyjatkiem wozow strazackich - porzuconych bezladnie

            na terenie czernobyla zyje wiele osob - ktore powrocily - wola umierac na swoim
            i umieraja

            nie zamykla sie tak znacznych obszarow bez powodu

            natomiast wielu wybitnych fizykow i chemikow umarlo w laboratorium (jak chocby
            Macia Curie) - badali substancje a nie ich oddzialywania na organizm ludzki -
            wiec tu ich wiarygodnosc nie jest duza i zaden wzor do nasladowania

            nie tak dawno azbest sprzedawano pracownikom na podania - byl to cenny material
            do utwardzania gospadarstw
            • gandalph Re: zadna mainstreamowa gazeta nie podala 300 tys 02.10.04, 20:47
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > a jak cytujesz jakas gazete moskala - to od razu sie przyznaj
              >
              > na zdjeciach z czernobyla caly sprzet stoi pieknie poustawiany w rowniutkich
              > rzedach - z wyjatkiem wozow strazackich - porzuconych bezladnie
              >
              > na terenie czernobyla zyje wiele osob - ktore powrocily - wola umierac na
              swoim
              >
              > i umieraja
              >
              > nie zamykla sie tak znacznych obszarow bez powodu
              >
              > natomiast wielu wybitnych fizykow i chemikow umarlo w laboratorium (jak
              chocby
              > Macia Curie) - badali substancje a nie ich oddzialywania na organizm ludzki -
              > wiec tu ich wiarygodnosc nie jest duza i zaden wzor do nasladowania
              >
              > nie tak dawno azbest sprzedawano pracownikom na podania - byl to cenny
              material
              >
              > do utwardzania gospadarstw
              I co to ma do rzeczy?
      • gandalph Re: O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac 28.09.04, 10:41
        Gość portalu: jacek napisał(a):

        > zapominajacych o lasach w Sudeatch zniszczoych przez kwasne deszcze
        >
        > o jeziorze zasadowym w Trzebnicy -gorujacym nad miastem
        >
        > o setkach mogielnikow w roznych miejscach Polski
        >
        > o wodach kopalnianych zrzucanycj do rzek
        >
        > o braku oczyszalni sciekow
        >
        > o rosnacej bez konca emisji spalin samochodowych i lotniczych
        >
        > o przeniesieniu produkcji kwiatow do Am. Pd - ze wzgledu na surowe normy
        > obowiazujace w Europie - ale nie tamm
        >
        > itp itd
        >

        Chwileczkę! Ja nie powiedziałem, że nie ma w ogóle problemów ekologicznych.
        Celem wątku było wykazanie rozlicznych kłamstw ekohisteryków. Rzeczywiste
        problemy istnieją i ja o tym wiem, jednakże to nie należy do tematu.
        • Gość: jacek O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 10:47
          to najpierw poszukaj belki w swoim oku

          a potem pouczaj innym

          na razie twoja histeria zabila twoja wiarygodnosc

          • gandalph Re: O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac 28.09.04, 10:54
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > to najpierw poszukaj belki w swoim oku
            >
            > a potem pouczaj innym
            >
            > na razie twoja histeria zabila twoja wiarygodnosc
            >
            O swoją wiarygodność, jeśli pozwolisz, sam się będę martwić.
            Spadaj głuptasie.
            • Gość: jacek O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:36
              nie mozna sie martwic o cos czego nie ma

              masz wiarygodnosc millera i jego bandy
              • gandalph Re: O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac 28.09.04, 12:43
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > nie mozna sie martwic o cos czego nie ma
                >
                > masz wiarygodnosc millera i jego bandy

                Podaj jakieś konkrety podważające moje argumenty przemawiające przeciwko tezom
                głoszonym przez ekohisteryków. W przeciwnym razie nie mamy o czym gadać.
                • Gość: jacek O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac IP: *.u.mcnet.pl 29.09.04, 12:00
                  przede wszystkim ekofaszysto wrzuciles do jednego worka wiele spraw - pomijajac
                  wszelkie wstydliwe dla technokratow przypadki

                  jesli chodzi o zakaz uzywania komorek w samolocie - z pewnoscia nie pochodzi on
                  od ekologow

                  walisz na oslep - a ja mam odpowiadac jak na uczciwy glos w dyskusji ???

                  smieszny jestes zacofancu
                  • gandalph Re: O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac 29.09.04, 12:12
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > przede wszystkim ekofaszysto wrzuciles do jednego worka wiele spraw -
                    pomijajac
                    >
                    > wszelkie wstydliwe dla technokratow przypadki
                    >
                    > jesli chodzi o zakaz uzywania komorek w samolocie - z pewnoscia nie pochodzi
                    on
                    >
                    > od ekologow
                    >
                    > walisz na oslep - a ja mam odpowiadac jak na uczciwy glos w dyskusji ???
                    >
                    > smieszny jestes zacofancu

                    Jeszcze tu jesteś?
                    Po pierwsze, ja niczego nie pominąłem; zapoczątkowałem wątek o kłamstwach
                    ekohisteryków podważając sensowność wielu ich tez, zresztą nie jestem w tym
                    oryginalny, bo wcześniej uczynili to inni, tyle że ekohisterycy są na to głusi.
                    Po drugie, nigdzie nie zaprzeczyłem tezie, że rzeczywiste ( a nie wydumane!)
                    problemy ekologiczne istnieją, ale nie o nich mowa.
                    Po trzecie, jest wiele argumentów przemawiajacych za podejrzeniem, iż za
                    wyczynami ekohisteryków kryje się po prostu biznes, oni z tego żyją a przy
                    okazji kompromitują samą ideę ochrony środowiska (to, że kompromitują sami
                    siebie, to już nie moje zmarwtienie).
                    Po czwarte, wskutek działań ekohisteryków ludzkość marnotrawi co roku miliardy
                    dolarów na bzdurne badania zamiast przeznaczyć te środki na bardziej sensowne
                    cele, choćby na walkę z rzeczywistymi zagrożeniami.
                    Po piąte, owo "wrzucenie wielu spraw do jednego worka" ma na celu wykazanie -
                    na licznych przykładach - bzdur szerzonych przez oszustów i niedouków z
                    nadzieją, że może dotrze to do szerszej rzeszy czytelników, którzy zrozumieją
                    wreszcie, że są robieni w balona tylko po to, by skwapliwie wysupływać ciężko
                    zarobione grosze z własnej kieszeni.
                    Po szóste, jak rozumiem, ekohisterycy chętnie zawróciliby ludzkość z powrotem
                    do jaskiń, żeby na powrót obierała się w skóry upolowanych zwierząt, krzesała
                    ogień i łupała kamienie na prymitywne narzędzia. W tym czasie ci pajace
                    tarzaliby się zaś w rozpuście, rozbijali cadillacami i kąpali w szampanie.
                    Tylko o to im chodzi!
                    Dotarło?
                  • dachs Re: O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac 29.09.04, 13:01
                    Jacku,
                    czy masz jakies dane mowiace o tym na ile wzroslby poziom wod w oceanach, gdyby
                    stopnialy lody pokrywajace teraz biegun polnocny?
                    Czy robiono takie obliczenia?
                    • gandalph Re: O oszustach gandalphach i innych ekofaszystac 29.09.04, 14:25
                      dachs napisał:

                      > Jacku,
                      > czy masz jakies dane mowiace o tym na ile wzroslby poziom wod w oceanach,
                      gdyby
                      >
                      > stopnialy lody pokrywajace teraz biegun polnocny?
                      > Czy robiono takie obliczenia?
                      >
                      >
                      A czy wiesz, ile czasu potrzeba na stopienie tych lodowców?
    • Gość: sp;lit Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.ipt.aol.com 28.09.04, 02:36
      Hela sie budzi i zaczyna gadac smile

      ==============================================================================

      www.swissinfo.org/sen/Swissinfo.html?siteSect=143&sid=5242429
      www.fs.fed.us/gpnf/mshnvm/
    • gandalph "Powtórka z rozrywki" 28.09.04, 10:37
      Widzę, że mój wątek spotkał się z pewnym odźwiękiem,chociaż nie takim, jak
      oczekiwałem.

      Najbardziej wkurzającą rzeczą jest, gdy osobnicy niedouczeni zabierają głos w
      sprawach, o których nie mają pojęcia. Dlatego - w ramach uzupełnienia czy, jak
      kto woli, repetycji - jeszcze raz przedstawię swoje stanowisko w przedmiocie
      ekohisterii.
      1. Globalne ocieplenie.
      Ekohisterycy lansują następującą hipotezę: efekt cieplarniany -) globalny
      wzrost temperatury (oraz wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze) -)
      winna cywilizacja.
      Otóż ta hipoteza zawiera tyle nieścisłości i posiada tak słabe podstawy, że
      powinna zostać odrzucona w "pierwszym czytaniu". Ale po kolei:
      Efekt cieplarniany rzeczywiście występuje, gdyby nie on, wówczas promieniowanie
      słoneczne docierające do Ziemi , byłoby zwracane w przestrzeń kosmiczną. Efekt:
      Ziemia byłaby kulą lodową nie nadającą się do zamieszkania. Wzrost temperatury:
      nie jest to zjawisko realne, lecz postulowane - w oparciu o symulacje
      komputerowe bazujące na obserwacjach meteo z ostatnich 100-150 lat (wcześniej
      takich obserwacji regularnie nie prowadzono). Z tych symulacji wynika wzrost
      średniej temperatury o ok. 0,5-1 st. C.
      Winowajcę tego "wzrostu temperatury" upatruje się w dwutlenku węgla, którego
      stężenie rzekomo wzrosło (w domyśle, wskutek działalności człowieka). Jednakże
      stężenie CO2 w powietrzu wynosi ok. 0,03%, tymczasem jeszcze silniejszym
      absorbentem podczerwieni jest metan a przede wszystkim para wodna. Tymczasem
      wpływ ludzkości na emisję pary wodnej i metanu jest żaden. A trzeba pamiętać,
      że stężenie pary wodnej w powietrzu wynosi od kilku do kilkunastu procent.
      Głównym jej źródłem są morza i oceany oraz wszelkie inne zbiorniki wodne.
      Źródła metanu są również poza wszelką kontrolą; powstaje wszędzie tam, gdzie
      przebiega beztlenowy rozkład szczątków organicznych: bagna, błota itp., ponadto
      (a właściwie przede wszystkim) źródłem są pokłady węgla, zarówno te znane, jak
      i te jeszcze nie odkryte, wreszcie trzeba pamiętać o erupcjach wulkanów
      będących także źródłem pokaźnych ilości dwutlenku węgla. No i nie zapominajmy o
      pożarach lasów (obecnych i w przeszłości), na które ludzkość nie ma wpływu.
      Wreszcie wspomniana hipoteza w ogóle nie uwzględnia globalnych zmian klimatu,
      jakie występowały w przeszłości (z nieznanych dotąd przyczyn); były na Ziemi
      okresy znacznie cieplejsze od obecnego, były też znacznie zimniejsze, choćby
      epoki lodowcowe, przerywane interglacjałami. Około 11 tys. lat temu skończyła
      się na naszych terenach epoka zlodowacenia, wkroczyliśmy w interglacjał, który
      trwa, pytanie jak długo? W tym czasie też były okresy zimniejsze i cieplejsze.
      Na to zaś ludzkość żadnego wpływu nie ma.
      Dodajmy do tego, że ekohisterycy postepują nieuczciwie (co rodzi poważne
      wątpliwości do czystości ich intencji) nie dopuszczając, dla przykładu, nawet
      do odczytania Apelu Heidelberskiego podczas Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro w
      1992 r. Nie dopuścili, gdyż apel zawierał stwierdzenia nie po myśli tych
      szarlatanów.
      2. Dziura ozonowa...
      Ekohisterycy zapominają, że warstwa ozonu w górnych warstwach atmosfery nie
      jest tworem statycznym. Ta forma tlenu jest nietrwała, inaczej mówiąc stale
      tworzy się (pod wpływem nadfioletu zawartego w promieniowaniu słonecznym) i
      ginie. Jako twór dynamiczny ma zdolność do samoodtwarzania się.
      Wspomniana "dziura ozonowa" była, jest i będzie, dziwnym trafem tworząc się nad
      Antarktydą, akurat niezamieszkaną. Dlaczego akurat tam, tego nie wiadomo, byc
      może wiąże się to z długą nocą polarną i kierunkiem wiatrów. Być może ma na to
      wpływ niewielki wulkan na Antarktydzie emitujący jednak do atmosfery więcej
      chloru w ciągu tygodnia niż cała ludzkość w ciągu roku. Pod naciskiem
      ekohisteryków wiele rządów wydało zakazy produkcji freonów,
      rzekomych "winowajców". Ponieważ ich zamienniki są znacznie droższe, rodzą się
      podejrzenia, że w istocie za tymi zakazmi kryją się wielkie koncerny
      produkujące zamienniki.
      3. Promieniowanie...
      Demonizuje się zagrożenia wynikające z faktu istnienia bądź budowy elektrowni
      jądrowych zapominając, że reaktor to nie bomba atomowa, nie wybuchnie. Jedyne
      zagrożenie, jakie potencjalnie istnieje, wiąże się z radioaktywnymi opadami w
      razie awarii. Jednakże, liczba śmiertelnych wypadków w elektrowniach jądrowych
      jest znikomo mała w porównaniu z liczbą śmiertelnych wypadków wkopalniach
      węgla, który jest podstawowym paliwem (przynajmniej jeszcze przez jakiś czas)
      dla energetyki konwencjonalnej.
      Nie jestem akurat zwolennikiem energetyki jądrowej, ale z zupełnie innych
      powodów. Po pierwsze: jeśli uwzględnić koszty budowy takiej elektrowni, koszty
      wydobycia i przeróbki rudy uranu (wraz z kosztami poszukiwań nowych złóż),
      koszty eksploatacji, koszty skłądowania odpadów, wreszcie (z czego niewielu
      zdaje sobie sprawę) - koszty rozbiórki takiej elektrowni po okresie
      eksploatacji, sensowność ekonomiczna takiego sposobu pozyskiwania energii może
      stanąć pod znakiem zapytania. Wreszcie argument zasadniczy: światowe zasoby
      uranu są mocno ograniczone; zastosowanie reaktorów powielających do
      przetwarzania znacznie bardziej pospolitego toru w uran może załatwić sprawę
      tylko na jakiś czas (nie pozostając jednak bez wplywu na i tak już wysokie
      koszty).
      Ogólnoświatowa fobia wobec promieniowania, podgrzewana przez ekohisteryków,
      doprowadziła jednak to takich abusrdów jak ten, który miał miejsce po awarii w
      Czarnobylu; zakazano mianowicie importu grzybów do UE, jeśli ich radioaktywnośc
      przekraczała 600 Bq/kg. I mieliśmy oto taką sytuację, że celnik zatrzymywał na
      granicy grzyby o promieniotwórczości np. 700 Bq/kg w sytuacji, kiedy jego
      własna radioaktywność wynosiła 8000 Bq (przy wadze 70 kg).
      Fobia doprowadziła do odstąpienia od konserwowania żywności przez naświetlania
      promieniowaniem jonizującym mimo tego, że jest to bardzo skuteczna metoda
      zwalczania róznych drobnoustrojów.
      Dodajmy do tego masowe zabijanie refiferów w krajach skandynawskich wskutek
      nadgorliwości władz, ktore nie chciały dopuścić do spożywania przez
      ludzi "radioaktywnego" mięsa.

      A wszystko przez to, że mózgach wszelkiej maści decydentow oraz "fachowców" od
      siedmiu boleści pokutuje zupełnie nonsensowna hipoteza liniowa brzmiąca w
      uproszczeniu tak: jeśli coś jest szkodliwe w ilości 10 g, to napewno jest
      szkodliwe także w ilości 10 mg. Tymczasem stary Paracelsus już w XVI w.
      stwierdził: "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Wszystko zależy od
      dawki". Inaczej mówiąc, już wtedy postulował model progowy: dla każdej
      substancji/ czynnika szkodliwego można okreslić dawkę progową, poniżej której
      czynnik nie jest szkodliwy. I tak dla przykładu, 200 g zwykłej soli jest
      trucizną (tzn. spożytej jednorazowo), ale to nie przeszkadza w używaniu soli na
      codzień. Szczególnie jaskrawym przykładem obłędu, do jakiego prowadzi model
      liniowy, jest sprawa saletry od stuleci stosowanej do konserwowania żywności.
      Jej działanie polega na hamowaniu wzrostu drobnoustrojów odpowiedzialnych za
      tzw. "jad kiełbasiany", najsilniejszą ze znanych truzizn. I oto jacyś geniusze
      stwierdzili rzekomą rakotwórczość azotanów. "Stwierdzili" w ten sposób, że
      faszerowali powiedzmy 1000 szczurów "końskimi dawkami" saletry i po jakimś
      czasie o dwóch dopatrzyli się zmian nowotworowych (diabli wiedzą czym
      spowodowanych). Na tej podstawie podnieśli alarm. Tymczasem, aby czlowiek mógł
      skonsumować równoważną dawkę azotanów,musiałby spożywać dziennie 200 kg wędlin.
      A azotany i tak spożywamy na codzień, choćby w wodzie pitnej.
      Mówiąc krótko, gdyby model liniowy był słuszny, to w ogóle nie byłoby życia na
      Ziemi, jako że wszystkie organizmy stykają się stale z substancjami dla siebie
      szkodliwymi, a jednak na ogół im to nie przeszkadza.
      • Gość: jacek wiarygodnosc pseudonaukowcow IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 10:46
        jest odwrotnie proporcjonalna to ich tupetu i agresji

        na co umarla Maria Curie ????

        wielu naukowcow umarlo w swoich laboratoriach nie zdjac sobie ze sprawy ze
        szkodliwosci substancji z ktorymi mieli do czynienia
        • gandalph Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 28.09.04, 10:54
          Gość portalu: jacek napisał(a):

          > jest odwrotnie proporcjonalna to ich tupetu i agresji
          >
          > na co umarla Maria Curie ????
          >
          > wielu naukowcow umarlo w swoich laboratoriach nie zdjac sobie ze sprawy ze
          > szkodliwosci substancji z ktorymi mieli do czynienia

          Mam jeszcze raz powtorzyć?
          Spadaj gluptasie.
          • Gość: jacek wiarygodnosc pseudonaukowcow IP: *.u.mcnet.pl 28.09.04, 12:35
            spadaj polprawdo pseudonaukowa
            • gandalph Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 28.09.04, 12:41
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > spadaj polprawdo pseudonaukowa

              Fakty, liczby, konkrety! Dopóki tego nie podasz, jesteś po prostu gamoniem
              wypowiadającym się w sprawach, o których nie masz zielonego pojęcia.
              • Gość: jacek wiarygodnosc pseudonaukowcow IP: *.u.mcnet.pl 29.09.04, 12:01
                a co ty podales oprocz histerii i przemilczenia wlasnych bledow ?????
                • gandalph Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 29.09.04, 12:15
                  Gość portalu: jacek napisał(a):

                  > a co ty podales oprocz histerii i przemilczenia wlasnych bledow ?????

                  Przeczytaj sobie post otwierający i odpowiedz na pytanie:
                  jakie masz argumenty podważające moje tezy: a) w sprawie efektu cieplarnianego,
                  b) dziury ozonowej, c) w sprawie rzekomej szkodliwości promieniowania e-m, itd.
                  Konkrety proszę. Wtedy możemy dyskutować. Na razie tylko szczekasz.
                  • Gość: jacek wiarygodnosc pseudonaukowcow IP: *.u.mcnet.pl 29.09.04, 14:33
                    konkrety jedz zobacz ogladac na Haiti i Florydzie

                    • dachs Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 29.09.04, 15:52
                      Jacku zadalem Ci to pytanie juz gdzie indziej, ale moze je przeoczyles, to
                      przenosze je tutaj.
                      Czy masz jakies dane mowiace o tym na ile wzroslby poziom wod w oceanach, gdyby
                      stopnialy lody pokrywajace teraz biegun polnocny?
                      Czy robiono takie obliczenia?
                      • gandalph Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 30.09.04, 09:34
                        dachs napisał:

                        > Jacku zadalem Ci to pytanie juz gdzie indziej, ale moze je przeoczyles, to
                        > przenosze je tutaj.
                        > Czy masz jakies dane mowiace o tym na ile wzroslby poziom wod w oceanach,
                        gdyby
                        >
                        > stopnialy lody pokrywajace teraz biegun polnocny?
                        > Czy robiono takie obliczenia?
                        >

                        To pytanie czysto retoryczne; on na nie nie odpowie, gdyż potrafi tylko paplac
                        jak papuga.
                        • dachs Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 30.09.04, 10:59
                          gandalph napisał:
                          > To pytanie czysto retoryczne; on na nie nie odpowie, gdyż potrafi tylko
                          > paplac jak papuga.

                          Mam nadzieje, ze nie musi nawet zagladac do z opracowan ekologicznych, bo takie
                          rzeczy kazdy szanujacy sie ekolog ma po prostu zakodowane i zaspokoi moja
                          ciekawosc. smile
                    • cs137 Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 29.09.04, 19:47
                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                      > konkrety jedz zobacz ogladac na Haiti i Florydzie
                      >
                      Jacku, po prostu nie wiesz zbyt wiele o huraganach. Zobacz sobie tutaj liste 10
                      najwiekeszych huraganow w USA w XX wieku. Na podstawie tej listy to mozna by
                      powiedziec, ze robi sie raczej coraz spokojniej, a nie coraz gorzej...

                      www.usatoday.com/weather/huricane/wh1928.htm
                    • gandalph Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 30.09.04, 09:33
                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                      > konkrety jedz zobacz ogladac na Haiti i Florydzie
                      >
                      Czyżbyś sugerowal, że przed epoką industrialną na Haiti i Florydzie huraganu
                      nie zdarzały się?
                      • Gość: jacek wiarygodnosc pseudonaukowcow IP: *.u.mcnet.pl 01.10.04, 11:41
                        oczywiocie ze sie zdarzaly

                        teraz sa norma
                        • gandalph Re: wiarygodnosc pseudonaukowcow 01.10.04, 11:53
                          Gość portalu: jacek napisał(a):

                          > oczywiocie ze sie zdarzaly
                          >
                          > teraz sa norma

                          A przedtem nie były?
      • Gość: VlaD W kwestii azotanów... IP: *.localdomain / *.kim.pl 28.09.04, 11:55
        gandalph napisał (m.in.):

        > Szczególnie jaskrawym przykładem obłędu, do jakiego prowadzi model
        > liniowy, jest sprawa saletry od stuleci stosowanej do konserwowania żywności.
        > Jej działanie polega na hamowaniu wzrostu drobnoustrojów odpowiedzialnych za
        > tzw. "jad kiełbasiany", najsilniejszą ze znanych truzizn. I oto jacyś
        > geniusze stwierdzili rzekomą rakotwórczość azotanów. "Stwierdzili" w ten
        > sposób, że faszerowali powiedzmy 1000 szczurów "końskimi dawkami" saletry i
        > po jakimś czasie o dwóch dopatrzyli się zmian nowotworowych (diabli wiedzą
        > czym spowodowanych). Na tej podstawie podnieśli alarm.

        I znowu - zgadzając się z ogólną wymową postu - jestem zmuszony uczepić się
        pewnego szczegółu.
        Azotany rzeczywiście działają przeciwbakteryjnie, choć obecnie przy produkcji
        wądlin, zwłaszcza w warunkach przemysłowych, chodzi głównie o utrzymanie
        apetycznej różowej barwy mięsa. Ryzyko zatruć jadem kiełbasianym dotyczy raczej
        przetworów przygotowywannych w warunkach domowych (w tym roślinnych
        i "półmięsnych" typu np. fasolki po bretońsku, a do takich saletry o ile mi
        wiadomo i dawniej nie stosowano).
        Natomiast co do fragmentu w którym opisujesz jak to wg. Ciebie
        ustalono "rzekomą rakotwórczość" azotanów - po prostu muszę skontrować. Otóż
        akurat azotany(III) (dawne azotyny) są to jedne z tych związków, w wypadku
        których dość dokładnie prześledzono mechanizm działania kancerogennego.
        Nie wnikając w zbędne szczegóły - azotyny łącząc się z licznymi związkami
        organicznymi (aminy II-rzędowe, amidy etc) tworzą pochodne nitrozowe, które
        następnie są metabolizowane do związków o działaniu alkilującym. Zaś alkilacja
        DNA jest równoważna uszkodzeniu tegoż.
        Tak więc o ile hałas wokół tych substancji (a azotany(V) dość łatwo przechodzą
        w azotany (III)) wydaje się być nieco przesadzony, to znowu - bezpodstawnym nie
        odważyłbym się go nazwać.

        A poza tym - zarówno azotany(V), jak i azotyny znajdują się na listach
        dozwolonych dodatków do żywności (E 249 do E 252), choć z pewnymi
        ograniczeniami co do zakresu stosowania i zawartości w produkcie. Tak więc tym
        razem Twój alarm okazuje się być przedwczesny...
        • gandalph Re: W kwestii azotanów... 28.09.04, 12:39
          Gość portalu: VlaD napisał(a):

          > gandalph napisał (m.in.):
          >
          > > Szczególnie jaskrawym przykładem obłędu, do jakiego prowadzi model
          > > liniowy, jest sprawa saletry od stuleci stosowanej do konserwowania żywno
          > ści.
          > > Jej działanie polega na hamowaniu wzrostu drobnoustrojów odpowiedzialnych
          > za
          > > tzw. "jad kiełbasiany", najsilniejszą ze znanych truzizn. I oto jacyś
          > > geniusze stwierdzili rzekomą rakotwórczość azotanów. "Stwierdzili" w ten
          > > sposób, że faszerowali powiedzmy 1000 szczurów "końskimi dawkami" saletry
          > i
          > > po jakimś czasie o dwóch dopatrzyli się zmian nowotworowych (diabli wiedz
          > ą
          > > czym spowodowanych). Na tej podstawie podnieśli alarm.
          >
          > I znowu - zgadzając się z ogólną wymową postu - jestem zmuszony uczepić się
          > pewnego szczegółu.

          Niepotrzebnie się czepiasz; powołam się tutaj na prof. Mastalerza, specjalisty
          z chemii org. i biochemii, ktory pisze: "...ślady działania rakotworczego [u
          szczurów i chomików] były zauważalne tylko wtedy, gdy zwierzętom podawano dawki
          azotanów (III) równoważne dawkom, jakie przyjmowałby czlowiek zjadający
          dziennie dwieście kilogramów mięsa konserwowanego azotanami". I dalej: "Azotany
          (III) są normalnymi składnikami naszych organizmów, bo w ilości ok. 5 mg/dzień
          są wytwarzane w przewodach pokarmowych przez bakterie. Bez azotanów (III) nie
          moglibyśmy nawet żyć, ponieważ powstaje z nich tlenek azotu NO, ktory jest
          hormonem odpowiedzialnym za wiele ważnych funkcji fizjologicznych".
          > Azotany rzeczywiście działają przeciwbakteryjnie, choć obecnie przy produkcji
          > wądlin, zwłaszcza w warunkach przemysłowych, chodzi głównie o utrzymanie
          > apetycznej różowej barwy mięsa.
          Azotany stosowano w przemyśle wędliniarskim już wtedy, kiedy nikomu się nie
          śniło o "nadawaniu apetycznego wyglądu". Moja rodzina miała jeszcze przed wojną
          wytwórnię wędlin, stąd wiem.

          Ryzyko zatruć jadem kiełbasianym dotyczy raczej
          >
          > przetworów przygotowywannych w warunkach domowych (w tym roślinnych
          > i "półmięsnych" typu np. fasolki po bretońsku, a do takich saletry o ile mi
          > wiadomo i dawniej nie stosowano).

          Nie tylko, dotyczy wszelkiej żywności. Tyle że fasolki po bretońsku raczej się
          długo nie przechowuje.
          > Natomiast co do fragmentu w którym opisujesz jak to wg. Ciebie
          > ustalono "rzekomą rakotwórczość" azotanów - po prostu muszę skontrować. Otóż
          > akurat azotany(III) (dawne azotyny) są to jedne z tych związków, w wypadku
          > których dość dokładnie prześledzono mechanizm działania kancerogennego.

          Akurat nieprawda. Jest to dość swobodna interpretacja znanych faktów; znowu
          powołam się na prof. Mastalerza: "Przeświadczenie o rakotwórczej aktywności
          zaotanów jest wynikiem nadmiernie uproszczonej interpretacji faktów naukowych
          omawianych w elementarnych podręcznikach. Są to fakty następujące:
          1. Azotany (III) powstają przez redukcję azotanów (V).
          2. W reakcji azotanów (III) z aminami drugorzędowymi w obecności kwasów
          (reakcja nitrozowania) powstają N-nitrozoaminy.
          3. Drugorzędowe aminy wsytępują w żywej komórce.
          4. Nitrozoaminy są rakotwórcze.
          Rozumując naiwnie można z tych faktów wyprowadzić poprawny formalnie wniosek,
          że rakotwórczośc azotanów nie ulega wątpliwości, bo znajduje uzasadnienie w
          prostych chemicznie reakcjach. Istotnie, wiadomo na pewno, że azotany (III)
          powstają z azotanów (V) przez redukcję i że reakcja ta zachodzi w naszych
          przewodach pokarmowych pod działaniem żyjących tam bakterii, ale nie ma takije
          pweności co do reakcji nitrozowania amin. Trzeba raczej przyjąc, że reakcje te,
          jeśli nawet zachodzą w naszych organizmach, to nie wywołują nowotworó. Tak więc
          najprosztsza wiedza nie zawsze jest wiedzą pelną i prawdziwą."

          > Nie wnikając w zbędne szczegóły - azotyny łącząc się z licznymi związkami
          > organicznymi (aminy II-rzędowe, amidy etc) tworzą pochodne nitrozowe, które
          > następnie są metabolizowane do związków o działaniu alkilującym. Zaś
          alkilacja
          > DNA jest równoważna uszkodzeniu tegoż.
          > Tak więc o ile hałas wokół tych substancji (a azotany(V) dość łatwo
          przechodzą
          > w azotany (III)) wydaje się być nieco przesadzony, to znowu - bezpodstawnym
          nie
          >
          > odważyłbym się go nazwać.
          >
          > A poza tym - zarówno azotany(V), jak i azotyny znajdują się na listach
          > dozwolonych dodatków do żywności (E 249 do E 252), choć z pewnymi
          > ograniczeniami co do zakresu stosowania i zawartości w produkcie. Tak więc
          tym
          > razem Twój alarm okazuje się być przedwczesny...

          Nie było moją intencją podnoszenie alarmu, lecz chodziło mi o ilustrację
          absurdów, do jakich prowadzi stosowanie modelu liniowego w ocenie szkodliwości
          róznych czynnikow.
          • Gość: VlaD Re: W kwestii azotanów... IP: *.localdomain / *.kim.pl 28.09.04, 14:09
            Dziękuję, Mastalerza poczytam.

            Ja z kolei podpieram się dziełkami pochodzącymi z Katedry Toksykologii CMUJ.
            Jak widać, w kwestii azotynów (a wcześniej - DDT) to i profesory nie są całkiem
            zgodniwink
            Zresztą przerzucanie się nazwiskami nie jest moim ulubionym zajęciem - choć
            zapewne moglibyśmy tak dość długo.
            Czepiam się - i będę, jeżeli dasz kolejny powód - raczej wykorzystywania przez
            Ciebie w tej dyskusji jako sztandarowych przykładów ekodurnoty przypadków
            niejednoznacznych, wciąż budzących kontrowersje wśród fachowców (albo używania
            wątpliwej jakości argumentów w przypadkach bardziej jednoznacznych - tak jak to
            było z dinozauramiwink w sytuacji kiedy przykładów nie budzących tego rodzaju
            kontrowersji istnieje od groma i jeszcze sporo więcej...

            P.S. Jeżeli idzie o model liniowy - faktycznie, często prowadzi on wprost do
            ciężkiej paranoi. Śmiem jednak twierdzić, że w wypadku czynników
            niedostatecznie poznanych przyjęcie tego modelu bywa niekiedy rozwiązaniem
            lepszym niż brak jakichkolwiek regulacji.
            • gandalph Re: W kwestii azotanów... 28.09.04, 14:19
              Gość portalu: VlaD napisał(a):

              > Dziękuję, Mastalerza poczytam.
              >
              > Ja z kolei podpieram się dziełkami pochodzącymi z Katedry Toksykologii CMUJ.
              > Jak widać, w kwestii azotynów (a wcześniej - DDT) to i profesory nie są
              całkiem
              >
              > zgodniwink
              > Zresztą przerzucanie się nazwiskami nie jest moim ulubionym zajęciem - choć
              > zapewne moglibyśmy tak dość długo.

              Nie chodzi o rzucanie nazwiskami, lecz o to, że wbrew nauce, ekohisterycy
              lansuja tezy nie mające wiele, albo nic, wspólnego z nauką. Co więcej,
              świadomie lub nie manipulują. Przykładów na to jest wiele. Nie chodzi mi akurat
              o DDT, chociaż tutaj też nie brakło zwykłej, taniej propagandy.
              > Czepiam się - i będę, jeżeli dasz kolejny powód - raczej wykorzystywania
              przez
              > Ciebie w tej dyskusji jako sztandarowych przykładów ekodurnoty przypadków
              > niejednoznacznych, wciąż budzących kontrowersje wśród fachowców (albo
              używania
              > wątpliwej jakości argumentów w przypadkach bardziej jednoznacznych - tak jak
              to
              >
              > było z dinozauramiwink
              Czego chcesz od dinozaurów? Akurat była to epoka znacznie cieplejsza od obecnej.

              w sytuacji kiedy przykładów nie budzących tego rodzaju
              > kontrowersji istnieje od groma i jeszcze sporo więcej...
              >
              > P.S. Jeżeli idzie o model liniowy - faktycznie, często prowadzi on wprost do
              > ciężkiej paranoi. Śmiem jednak twierdzić, że w wypadku czynników
              > niedostatecznie poznanych przyjęcie tego modelu bywa niekiedy rozwiązaniem
              > lepszym niż brak jakichkolwiek regulacji.
              W zasadzie można przyjąć taki punkt widzenia - z ostrożności. Jednakże nie w
              sytuacji, kiedy DDT znany jest od lat i masowo stosowany był przez 30 lat, a
              nie stwierdzono żadnego przypadku zatrucia, w związku z czym nawet nie jest
              znana dawka progowa. Tymczasem ekohisterycy chcą stosować model liniowy do
              wszystkiego, a to już jest absurd. Dodajmy, absurd kosztujący ludzkość krocie
              dolarów wydawanych na nikomu niepotrzebne badania. No chyba tylko tym, którzy z
              tych badań żyją.
              • Gość: VlaD Re: W kwestii azotanów... IP: *.localdomain / *.kim.pl 28.09.04, 17:17
                No i dochodzimy do zgody...
                Co zresztą było dość oczywiste od samego początku - nie krytykowałem bynajmniej
                głównego tematu Twoich postów (i we mnie nieraz się wszystko przewraca gdy
                czytam wypociny niektórych "ekologów"), a jedynie dobór przykładów i
                argumentów, zaznaczając te, które budzą pewne wątpliwości.
                Tak przy okazji - akurat pisząc o modelu liniowym wcale nie myślałem o DDT. To
                była uwaga z gatunku ogólnych...

                P.S. Co mam do dinozaurów - pisałem powyżej. Z faktami dyskutować nie
                zamierzam, ale wyciąganie kwestii temperatur panujących w okesie kredowym w
                dyskusji o wpływie człowieka na obecne stosunki klimatyczne wydaje się być dość
                kiepskim argumentem...
                • gandalph Re: W kwestii azotanów... 28.09.04, 17:22
                  Gość portalu: VlaD napisał(a):

                  > No i dochodzimy do zgody...
                  > Co zresztą było dość oczywiste od samego początku - nie krytykowałem
                  bynajmniej
                  >
                  > głównego tematu Twoich postów (i we mnie nieraz się wszystko przewraca gdy
                  > czytam wypociny niektórych "ekologów"), a jedynie dobór przykładów i
                  > argumentów, zaznaczając te, które budzą pewne wątpliwości.
                  > Tak przy okazji - akurat pisząc o modelu liniowym wcale nie myślałem o DDT.
                  To
                  > była uwaga z gatunku ogólnych...
                  >
                  > P.S. Co mam do dinozaurów - pisałem powyżej. Z faktami dyskutować nie
                  > zamierzam, ale wyciąganie kwestii temperatur panujących w okesie kredowym w
                  > dyskusji o wpływie człowieka na obecne stosunki klimatyczne wydaje się być
                  dość
                  >
                  > kiepskim argumentem...

                  Tu akurat nie rozumiemy się. Odwołanie się do przykłądu z dinozaurami miało
                  uzmyslowić co niektórym, że kiedyś w przeszłości było znacznie cieplej na Ziemi
                  niż obecnie; jest to jeden z powodów, dla których w ogóle nie ma sensu obwiniać
                  cywilizacji za rzekome "globalne ocieplenie", gdyż (nawet jeśli takie zjawisko
                  rzeczywiście miałoby miejsce) jest wiele inncyh możliwych przyczyn, a nie
                  akurat wzrost stężenia dwutlenku węgla, który akurat zresztą nie ma większego
                  znaczenia.
                  • cs137 Gandalphie, sprawdź mail przy okazji, proszę..n/t 28.09.04, 17:26

                  • Gość: VlaD Re: W kwestii azotanów... IP: *.localdomain / *.kim.pl 29.09.04, 16:10
                    gandalph napisał:

                    > Odwołanie się do przykłądu z dinozaurami miało uzmyslowić co niektórym, że
                    > kiedyś w przeszłości było znacznie cieplej na Ziemi niż obecnie;

                    Do tego miejsca obopólna zgoda.

                    > jest to jeden z powodów, dla których w ogóle nie ma sensu obwiniać
                    > cywilizacji za rzekome "globalne ocieplenie",

                    A z tu już ze wzajemnym zrozumieniem nieco gorzej.
                    Nie dość, że w wypadku wielu czynników, których wpływ na obecne zmiany klimatu
                    jest jako-tako znany, o wartościach i powiązaniach w okresie kredowym czy
                    jurajskim praktycznie nic nie wiadomo (przykłady dawałem powyżej), to jeszcze
                    dochodzą kolejne, związane ze zmianami skali czasowej.
                    Np. układ kontynentów jest z dobrym przybliżeniem stały - jeżeli rozpatrywać go
                    w skali tysięcy lat. Jednak w okresie mezozoicznym wyglądał nieco inaczej niż
                    obecnie. Powiedz mi, Gandalfie - jesteś w stanie wykluczyć bądź potwierdzić
                    ewentualną zależnośc klimatu od układu lądów? Nie przypuszczam. A co dopiero
                    mówić o konkretnych wartościach...
                    Tak więc wydaje mi się, że argument dotyczący temperatur w czasach dinozaurów
                    nie jest najlepszym w sytuacji kiedy dyskusja dotyczy zupełnie innych skal
                    czasowych.
                    • gandalph Re: W kwestii azotanów... 30.09.04, 09:46
                      Gość portalu: VlaD napisał(a):

                      > gandalph napisał:
                      >
                      > > Odwołanie się do przykłądu z dinozaurami miało uzmyslowić co niektórym, ż
                      > e
                      > > kiedyś w przeszłości było znacznie cieplej na Ziemi niż obecnie;
                      >
                      > Do tego miejsca obopólna zgoda.
                      >
                      > > jest to jeden z powodów, dla których w ogóle nie ma sensu obwiniać
                      > > cywilizacji za rzekome "globalne ocieplenie",
                      >
                      > A z tu już ze wzajemnym zrozumieniem nieco gorzej.

                      A to niby dlaczego?
                      > Nie dość, że w wypadku wielu czynników, których wpływ na obecne zmiany
                      klimatu
                      > jest jako-tako znany, o wartościach i powiązaniach w okresie kredowym czy
                      > jurajskim praktycznie nic nie wiadomo (przykłady dawałem powyżej), to jeszcze
                      > dochodzą kolejne, związane ze zmianami skali czasowej.
                      > Np. układ kontynentów jest z dobrym przybliżeniem stały - jeżeli rozpatrywać
                      go
                      >
                      > w skali tysięcy lat. Jednak w okresie mezozoicznym wyglądał nieco inaczej niż
                      > obecnie. Powiedz mi, Gandalfie - jesteś w stanie wykluczyć bądź potwierdzić
                      > ewentualną zależnośc klimatu od układu lądów? Nie przypuszczam. A co dopiero
                      > mówić o konkretnych wartościach...

                      A co to ma, przepraszam, do rzeczy? Być może istnieje zależność między zmianami
                      klimatycznymi i tzw. wędrówką kontynentów, ale co to zmienia? Oba zjawiska są
                      poza naszą kontrolą.

                      > Tak więc wydaje mi się, że argument dotyczący temperatur w czasach dinozaurów
                      > nie jest najlepszym w sytuacji kiedy dyskusja dotyczy zupełnie innych skal
                      > czasowych.

                      Nie rozumiem!
                      Poza tym, jeśli już mówić o skalach czasowych, to własnie w tę pułapkę wpadają
                      ekohisterycy. Bazując na danych pomiarowych z ostatnich 150 lat usiłują snuć
                      teorie, które mają się nijak do rzeczywistości właśnie dlatego, że jest to
                      stanowczo zbyt krótki okres, aby wnioskować o zmianach klimatu. Wielokrotnie
                      bowiem znajdowałem w literaturze wzmianki o 450 letnich cyklach, co jakby się
                      zgadzało: wędrówki ludów pod koniec istnienia Imperium Rzymskiego wypadły na
                      okres oziębienia, potem nastąpiło ocieplenie ze szczytem ok. 1000 roku, od
                      połowy XIII w. było dość gwaltowne oziębienie trwające gdzieś do połowy XVIII
                      w. (wszyscy zapewne pamiętają słowa Wieszcza "Pamiętna wiosno wojny, wiosno
                      urodzaju..." to dotyczyło roku 1812 , a właściwie lat 1812-15 r., niezwykle
                      urodzajnych na Litwie, jak sprawdziłem w literaturze. Był to ewenement na skalę
                      epokową, jako że klimat na Litwie nie sprzyjał uprawom).
                      Dodam jeszcze, że - wedle literatury - zakończenie ostatniego zlodowacenia
                      zbiegło się w czasie z powstaniem tzw. wielkich cywilizacji.
                      I jeszcze jedno - ekohisterycy zdają się doszukiwać zmian klimatycznych w
                      oparciu o korelację z jedną tylko zmienną, właśnie stężeniem dwutlenku węgla.
                      Jest to metodologicznie błędne, zatem prowadzi do błędnych wniosków.
                      • Gość: VlaD Re: W kwestii azotanów... IP: *.localdomain / *.kim.pl 01.10.04, 01:46
                        No to w tej jednej kwestii chyba się już nie dogadamy. Ty swoje (skądinąd pod
                        końcówką Twojego postu spokojnie mógłbym się podpisać), ja swoje. Dla Ciebie
                        temperatury z okresu kredy są jednym z głównych argumentów w dyspucie o obecnym
                        klimacie - dla mnie (dopóki rzecz dotyczy skal czasowych rzędu tysiącleci)
                        wręcz przeciwnie. Piszesz:

                        > A co to ma, przepraszam, do rzeczy? Być może istnieje zależność między
                        > zmianami klimatycznymi i tzw. wędrówką kontynentów, ale co to zmienia? Oba
                        > zjawiska są poza naszą kontrolą.

                        A według mnie co nieco ma. Tzn. nie do samej dysputy o ewentualnym ociepleniu
                        aktualnego klimatu, tylko do wartości argumentu dotyczącego temperatur ery
                        mezozoicznej w tejże dyskusji. Niezależnie od kontroli bądź jej braku. Chodzi
                        po prostu o to, że (jak słusznie zauważyłeś) nie można przenosić na siłę danych
                        dotyczących okresu rzędu 100 lat do skali tysiącleci, ale (czego albo nie
                        zauważasz, albo nie chcesz zauważyć) tak samo nie można przechodzić ze stuleci
                        czy tysiącleci na dziesiątki milionów lat.

                        Może zresztą z początku zbyt ostro potraktowałem nieszczęsne dinozaury. Zgodzę
                        się na jedną zasadniczą wartość tego argumentu - na przeciętnego ekojołopa
                        powinien działać jak dobry cios pałą w łeb. A sporej części z nich właśnie to
                        jest potrzebne, nie zaś taka zabawa w subtelności, jaką tu się zajmujemy wink
                        • gandalph Re: W kwestii azotanów... 01.10.04, 11:44
                          Gość portalu: VlaD napisał(a):

                          > No to w tej jednej kwestii chyba się już nie dogadamy. Ty swoje (skądinąd pod
                          > końcówką Twojego postu spokojnie mógłbym się podpisać), ja swoje. Dla Ciebie
                          > temperatury z okresu kredy są jednym z głównych argumentów w dyspucie o
                          obecnym
                          >
                          > klimacie - dla mnie (dopóki rzecz dotyczy skal czasowych rzędu tysiącleci)
                          > wręcz przeciwnie. Piszesz:
                          >
                          > > A co to ma, przepraszam, do rzeczy? Być może istnieje zależność między
                          > > zmianami klimatycznymi i tzw. wędrówką kontynentów, ale co to zmienia? Ob
                          > a
                          > > zjawiska są poza naszą kontrolą.
                          >
                          > A według mnie co nieco ma. Tzn. nie do samej dysputy o ewentualnym ociepleniu
                          > aktualnego klimatu, tylko do wartości argumentu dotyczącego temperatur ery
                          > mezozoicznej w tejże dyskusji. Niezależnie od kontroli bądź jej braku. Chodzi
                          > po prostu o to, że (jak słusznie zauważyłeś) nie można przenosić na siłę
                          danych
                          >
                          > dotyczących okresu rzędu 100 lat do skali tysiącleci, ale (czego albo nie
                          > zauważasz, albo nie chcesz zauważyć) tak samo nie można przechodzić ze
                          stuleci
                          > czy tysiącleci na dziesiątki milionów lat.

                          Ja się co do tego zgadzam, chodzi mi jednak tylko i wyłącznie o to, że nie
                          można traktować wyników symulacji komputerowych jako rzeczywistość, po drugie -
                          o to, że jest multum czynników decydujących o zmianach klimatu (których to
                          czynników być może nawet jeszcze wszystkich nie znamy) a nie tylko stężenie
                          dwutlenku węgla. Ponadto, o czym pisze prof. Mastalerz, ekohisterycy analizują
                          zmiany klimatyczne w korelacji z jedną tylko zmienną, właśnie stężeniem
                          dwutlenku węgla pomijając w ogóle wszystkie inne czynniki. To jest poważny błąd
                          metodologiczny. Dlatego hipoteza o tym, że CO2 jest odpowiedzialny za zmiany
                          klimatu (dodajmy, zmiany postulowane, a nie rzeczywiste) jest po prostu błędna.
                          >
                          > Może zresztą z początku zbyt ostro potraktowałem nieszczęsne dinozaury.
                          Zgodzę
                          > się na jedną zasadniczą wartość tego argumentu - na przeciętnego ekojołopa
                          > powinien działać jak dobry cios pałą w łeb. A sporej części z nich właśnie to
                          > jest potrzebne, nie zaś taka zabawa w subtelności, jaką tu się zajmujemy wink
    • dokowski Epoka lodowcowa już się zaczęła 28.09.04, 14:31
      gandalph napisał:

      > na podstawie obserwacji meteo z ostatnich 100-150 lat.
      > Wskzują one, że w tym okresie wzrost średniej temperatury wyniósł 0,5-1 st.C,
      > (...)
      > w epoce dinozaurów temperatura na Ziemi była o 10 st. wyższa niż obecnie,
      > przy czym nie było czap lodowych wokół biegunów. Jakie więc ocieplenie?
      > I kolejny kwiatek: 11 tysięcy lat temu zaczął sie kolejny interglacjał.
      > Kiedy się skończy, nie wiadomo, oby jak najpóźniej!

      Najnowsze badania pokazują, że skończył się jakieś 200 lat temu, ale uratowała
      nas emisja gazów cieplarnianych przez ludzkość.
    • Gość: sp;lit Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.ipt.aol.com 28.09.04, 19:59
      A co z tym fantem zrobicie echo-freaks ? Takich semi-aktywnych wulkanow
      (nie wliczajac aktywnych) jest ponad 600 na globie , ktore wydzielaja jedne
      wiecej inne mniej carbon dioxide niz ten ponizej ,... Przeliczcie ile wydziela
      przecietne auto na 100 kilometrow i zobaczycie jestescie niczym wiecej jak
      naiwnymi ignorantami ,...

      uklony

      ==============================================================================

      Scientists in Alaska are continuing to monitor Mount Spurr, a volcano 128
      kilometres from Anchorage, that was shaken by 68 earthquakes last week and is
      now releasing 2,300 tonnes of carbon dioxide a day.
      • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 29.09.04, 10:02
        Gość portalu: sp;lit napisał(a):

        Takie obliczenia przekraczają możliwości intelektualne ekohisteryków.
        A przy okazji, dotarłem do innych ciekawych liczb na temat tzw. dioksyn,
        którymi ci oszuści przez lata straszą ludzi (w podtekście chcą zniechęcić do
        budowy spalarni śmieci).
        Otóż mają one być wyjątkowo toksyczne, rakotwórcze itd., inaczej mówiąc
        wszystkie możliwe plagi... Tymczasem cały przemysł emituje rocznie parę
        kilogramów dioksyn, zaś wskutek pożarów lasów do atmosfery dostaje się paręset
        kilogramów, na co ludzkość nie ma żadnego wpływu. Wreszcie, według ocen
        znawców, w każdej komorce człowieka znajdują się średnio 4 cząsteczki dioksyn.
        Gdyby, jak twierdzą ekohisterycy, już jedna cząsteczka powodowała nowotwor,
        ludzi w ogóle by nie było.
        Pzdr.
        > A co z tym fantem zrobicie echo-freaks ? Takich semi-aktywnych wulkanow
        > (nie wliczajac aktywnych) jest ponad 600 na globie , ktore wydzielaja jedne
        > wiecej inne mniej carbon dioxide niz ten ponizej ,... Przeliczcie ile
        wydziela
        > przecietne auto na 100 kilometrow i zobaczycie jestescie niczym wiecej jak
        > naiwnymi ignorantami ,...
        >
        > uklony
        >
        > ==============================================================================
        >
        > Scientists in Alaska are continuing to monitor Mount Spurr, a volcano 128
        > kilometres from Anchorage, that was shaken by 68 earthquakes last week and is
        > now releasing 2,300 tonnes of carbon dioxide a day.
        • Gość: sp;lit Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.ipt.aol.com 29.09.04, 21:32
          O yes , my friend ,... Ma wplyw , nawet ci sie w glowie nie miesci , jaki ,...

          Kazda ingerencja czlowieka dyktowana zdrowym rozsadkiem w echo-system National
          Forest w USA jest torpedowana przez Echo-freaks na pulpitach innych freaks ,
          sedziow-aktywistow , ktorzy wyrokiem zawieszaja , zabraniaja , wbrew zdrowemu
          rozsadkowi , czesto zanim zapadnie wyrok wyzszej instancji jest juz za pozno bo
          las sie spalil .

          I tak ,...

          Kontrolowane palenie nagromadzonego latami podszycia lasu ,...
          Przecinka , przerzedzanie lasu ,...
          Utrzymywanie w stanie uzytecznosci forest serwice roads ,...
          Usuwanie chorych , czesto suchych drzew ,...
          Uzupelnianie eksploatowanego lasu gatunkami native dla rejonu ,...

          To jest praktycznie niemozliwe , dzieki decyzjom sedziow - To jest tylko krotka
          lista idiotycznych decyzji sedziow aktywistow , ktorzy czesto sa na liscie
          gosci spedzajacych wakacje na w/w retreats zarezerwowanych wylacznie dla
          movers & shakers , echo-freaks industry .

          Kiedys , pamietam , kazda forest serwice road miala szlaban i w okresie
          zagrozenia pozarowego , zamykano droge ,... Dzis 90 % nieuzywanych drog jest u
          wjazdu zawalone glazami wielkosci fiacika , zeby ubrzydzic ludziom polowanie .

          Jesli droga nie jest rozmyta , zarosnieta , to w gorach czesto jest zawalona
          przez rock i mud slides , niedostepna dla strazakow .

          Pierszym sukcesem echo-freak w USA byl wyrok sedziego nakazujacy gaszenie
          kazdego pozaru lasow , efektem czego podszycie lasu i sciolka nagromadzona
          przez kilka dekad jest praktycznie nie do ugaszenia ,... Dzieki tej decyzji co
          roku tracimy kilkanascie milionow akrow lasu , gina nasi najlepsi z najlepszych
          STRAZACY ,... Gina ludzie , pala sie domy , czesto dorobek zycia , gina
          zwierzeta w pozarach , a te ktore przezyly , gina z glodu zima , bo z las ktory
          poszedl z dymem byl ich schronieniem i spizarnia ,...

          Dla porownania ,... National Forest w ciagu ostatnich 5-ciu lat stracil ponad
          75 tys akrow lasu a najwiekszy wlasciciel lasow na Pacific NW , Weyerhauser
          ktory zarzadza i jest wlascicielem ponad 200 milionow akrow stracil kilkanascie
          akrow dla pozarow ,... Dlaczego ? Echo-freaks w lesie Weyerhauser sa persona
          non-grata i nie maja zadnego wplywu na eksploatacje lasu

          uklony

          ==============================================================================

          zaś wskutek pożarów lasów do atmosfery dostaje się paręset kilogramów, na co
          ludzkość nie ma żadnego wpływu.
          • Gość: sp;lit Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi IP: *.ipt.aol.com 29.09.04, 21:41
            Przepraszam za pomylke ,... 75 milionow a nie tysiecy ,... Juz widze jak cees
            sie jezy , tyle to on za domem stracil smile
            =============================================================================
            Dla porownania ,... National Forest w ciagu ostatnich 5-ciu lat stracil ponad
            75 tys akrow lasu a najwiekszy wlasciciel lasow na Pacific NW , Weyerhauser
            ktory zarzadza i jest wlascicielem ponad 200 milionow akrow stracil kilkanascie


    • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 01.10.04, 11:38
      Gość portalu: sp;lit napisał(a):

      > Odkad echo-freaks wetneli nosa i przepchneli poprawki do regulaminu
      lowieckiego
      > (zakaz uzywania przynety i psow na polowaniu na niedzwiedzie) stracilismy
      > kontrole nad populacja ,... Dwa tygodnie temu w moim miasteczku facet zastal
      > misia w basenie po przyjsciu z pracy smile
      >
      > uklony
      >
      >

      A nie dalej niż wczoraj wieczorem w programie na temat kondycji nauki polskiej
      jakiś młody specjalista od biotechnologii powiedział otwarcie, że na
      przeszkodzie badań w tej dziedzinie stoi nie tylko brak pieniędzy,nie tylko
      nepotyzm na wyższych uczelniach, lecz również przepisy przepchnięte pod
      naciskiem "zielonych". Dlatego myśli o wyjeździe na Zachód.
    • Gość: ekochimera nie masz o niczym pojecia gandalph, wiec milcz! IP: *.dc.dc.cox.net 02.10.04, 05:45
      Szkodliwosc tych czynnikow, ktore opisujesz, jest doskonale udowodniona. Chesz,
      to niszcz wlasne zdrowie, ale nie masz prawa niszczyc cudzego. radze idz spac
      przez pare nocy z wlaczona komorka przy uchu, albo posypuj sobie kanapki DDT, i
      raka masz jak w banku (ktory jeszcze nie zbankrutowal, naturalnie).
      • gandalph Re: nie masz o niczym pojecia gandalph, wiec milc 02.10.04, 10:19
        Gość portalu: ekochimera napisał(a):

        > Szkodliwosc tych czynnikow, ktore opisujesz, jest doskonale udowodniona.
        Chesz,
        >
        > to niszcz wlasne zdrowie, ale nie masz prawa niszczyc cudzego. radze idz spac
        > przez pare nocy z wlaczona komorka przy uchu, albo posypuj sobie kanapki DDT,
        i
        >
        > raka masz jak w banku (ktory jeszcze nie zbankrutowal, naturalnie).

        Powtarzasz slogany ekohisteryków. Żadnych dowodów nie ma.
      • Gość: VlaD Re: nie masz o niczym pojecia gandalph, wiec milc IP: *.localdomain / *.kim.pl 02.10.04, 11:13
        Gość portalu: ekochimera napisał(a):

        > Szkodliwosc tych czynnikow, ktore opisujesz, jest doskonale udowodniona.
        > Chesz, to niszcz wlasne zdrowie, ale nie masz prawa niszczyc cudzego. radze
        > idz spac przez pare nocy z wlaczona komorka przy uchu, albo posypuj sobie
        > kanapki DDT, i raka masz jak w banku (ktory jeszcze nie zbankrutowal,
        > naturalnie).

        Argumenty, chimerciu, argumenty i dowody. Wszyscy tutaj z przyjemnością
        poczytamy, spróbujemy podyskutować, może uda Ci się kogoś w którejś konkretnej
        kwestii przekonać...
        Jednak proszę Cię - dawaj przykłady nieco lepsze niż ten z posypywaniem
        kanapek DDT, bo takie demagogiczne bzdety to tylko w zadek wetknąć. A, o ile mi
        wiadomo, Gandalph myśli nieco inną niż odbyt częścią ciała wink

        (Wiesz o co mi chodzi z tymi kanapkami? Ano o ilość. Równie wartościowym
        argumentem w kwestii szkodliwości soli kuchennej byłoby kazać Ci zeżreć
        kilogramowy worek za jednym posiedzeniem... Raka zapewne byś już nie
        doczekał(a)...)
        • cs137 Bluzgaczy nalazło i ciekawy wątek uległ... 02.10.04, 11:20
          degeneracji (nie kwantowej, ino zwykłej).

          Może, zeby jeszcze podkrecić temperaturę dyskusji, włączmy tutaj genetycznie
          zmodyfikowana żywność?
          • Gość: VlaD Re: Bluzgaczy nalazło i ciekawy wątek uległ... IP: *.localdomain / *.kim.pl 02.10.04, 19:04
            Ceesie, czy to pod moim adresem raczyłeś te słowa skierować? Wydawało mi się,
            że akurat bluzgów to w tym wątku użyłem raczej niewiele.

            Jeżeli rzeczywiście pod moim, to przepraszam, i więcej Twej randki z Gandalphem
            zakłócać nie będę...

            Jeżeli nie - proszę, podkręć jednak temperaturę i włącz żywność modyfikowaną
            genetycznie. Temat rzeka, a niektóre z argumentów przeciwników uprawy roślin
            modyfikowanych genetycznie wydają mi się być niegłupie (np. ten dotyczący
            ryzyka przeniesienia "nowych" genów na sporewnione gatunki - akurat wśród
            roślin krzyżówki międzygatunkowe nie są niczym nadzwyczajnym), więc może w ten
            sposób uda się wreszcie doprowadzić do sensownej dyskusji...
            • cs137 VlaD-zie: 02.10.04, 19:08
              VlaD: akurat Ciebie absolutnie nie miałem na myśli, przepraszam za
              nieporozumienie, powinienem był konkretniehj napisać, kogo uważałem za
              "bluzgaczy". Jacka przede wszystkim. Bluzg łagodny stosunkowo on uprawia, ale to
              jest z dziedziny bluzgu.

              Serdeczności, Cees
              • Gość: VlaD Ceesie... IP: *.localdomain / *.kim.pl 02.10.04, 20:04
                ...za to nieporozumienie to raczej ja powinienem przepraszać. Ale cóż, taki
                urok forum zorganizowanego "w drzewko", że czasem do nieporozumień
                doprowadza...
                Rację miałeś, że ten wątek nieco się wyradzać zaczyna. Choć akurat na Jacka to
                można spojrzeć i z drugiej strony - bluzg uprawiany przezeń jest na tyle
                łagodny, że można w jego postach widzieć i gościnny występ clowna w
                improwizowanym przedstawieniu nt. ekofanatyzmu. Które to spojrzenie serdecznie
                polecam.

                Pozdrawiam, VlaD
                • gandalph Re: Ceesie... 02.10.04, 20:49
                  Gość portalu: VlaD napisał(a):

                  > ...za to nieporozumienie to raczej ja powinienem przepraszać. Ale cóż, taki
                  > urok forum zorganizowanego "w drzewko", że czasem do nieporozumień
                  > doprowadza...
                  > Rację miałeś, że ten wątek nieco się wyradzać zaczyna. Choć akurat na Jacka
                  to
                  > można spojrzeć i z drugiej strony - bluzg uprawiany przezeń jest na tyle
                  > łagodny, że można w jego postach widzieć i gościnny występ clowna w
                  > improwizowanym przedstawieniu nt. ekofanatyzmu. Które to spojrzenie
                  serdecznie
                  > polecam.
                  >
                  > Pozdrawiam, VlaD
                  Dzięki temu osobnikowi ów wątek stale utrzymuje się w "czołówce". smile))))

                  Pzdr.
                  gandalph
              • gandalph Re: VlaD-zie: 02.10.04, 20:14
                cs137 napisał:

                > VlaD: akurat Ciebie absolutnie nie miałem na myśli, przepraszam za
                > nieporozumienie, powinienem był konkretniehj napisać, kogo uważałem za
                > "bluzgaczy". Jacka przede wszystkim. Bluzg łagodny stosunkowo on uprawia, ale
                t
                > o
                > jest z dziedziny bluzgu.

                No cóż, przykład idzie "z góry". Cóż innego niż bluzgi uparwiają w sejmie różne
                Wrzodaki i Giertychy? Może one i ładniej zapakowane, ale jednak w środku g...


                >
                > Serdeczności, Cees
          • Gość: sp;lit Re: Bluzgaczy nalazło i ciekawy wątek uległ... IP: *.ipt.aol.com 05.10.04, 17:45
            Na temat genetycznie "modyfikowanej" zywnosci , tez mozna polemizowac , bo
            praktycznie robimy to od zarania ludzkosci ,...

            Pamietasz to ?

            uklony

            ==============================================================================

            www.junkscience.com/jun99/salvage.htm
    • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 04.10.04, 10:06
      Do wiadomości różnych bluzgaczy, żeby nie było nieporozumień.
      Nie jestem bynajmniej zwolennikiem bezmyślności i wandalizmu w stylu:
      1. Wycinania lasów bez pamięci; wręcz przeciwnie, wiele terenów jak najbardziej
      nadaje się do zalesienia (byle z głową! a więc nie same sosenki).
      2. Zaśmiecania otoczenia bliższego i dalszego, czytaj - wywożenia śmieci i
      rozsypywania ich gdzie popadnie. Znacznie lepszym sposobem ich pozbywania się
      jest spalanie.
      3. Wycinania drzew i krzewów wzdłuż strumieni i rzek; nie dość, że stanowią
      swego rodzaju naturalny filtr chroniący zbiorniki wodne przed zanieczyszczaniem
      nawozami i środkami ochrony roslin, to jeszcze zacieniając rzekę nie
      dopuszczają do nadmiernego rozrostu chwastów wodnych ze wszystkimi tego
      konsekwencjami.
      4. "Prostowania" koryt rzek i betonowania ich brzegów ze wszystkimi tego
      skutkami (to temat na oddzielną debatę).
      5. Budowania wałów przeciwpowodziowych, bo zawsze w końcu przychodzi "wysoka
      woda", a wtedy skutki powodzi są jeszcze gorsze, niż gdyby tych wałów nie było.
      Tam samo jestem przeciwnikiem zabudowy terenów zalewowych (vide wrocławski
      Kozanów) czy polderów zalewowych w okolicy Brzegu Opolskiego. Niemcy nam to
      zostawili w spadku, a myśmy spieprzyli...
      6. Jestem także przeciwnikiem nadmiernie intensywanego rolnictwa, z bardzo
      prozaicznego powodu zresztą - ze względów ekonomicznych co akurat idzie w parze
      z ekologią.
      7. Bezmyślnej melioracji - patrz przykład Polesia stanowiącego niegdyś
      największy rezerwuar słodkiej wody w Europie, a którego dziś już nie ma.
      Jeszcze parę rzeczy by się znalazło, ale akurat nic mi nie przychodzi do głowy.
      Gdyby ekohisterycy ograniczyli się do tego, wówczas popierałbym ich, ale mój
      sprzeciw biorą jawne oszustwa i manipulacje...
    • Gość: VlaD Gandalph'ie, czytałeś ostatni numer WiŻ? IP: *.localdomain / *.kim.pl 06.10.04, 18:39
      ...bo ja tak. W związku z tematem wątku polecam zwłaszcza artykuł "Moralne
      kupowanie". Omal mnie szlag przy lekturze nie trafił - nie z powodu głównej
      myśli artykułu, choć kontrowersyjna, ale przemycanych przy okazji jawnych
      idiotyzmów (cieplarniane freony??? gratulacje - ekofanatycy już chyba sami
      przestają pamiętać o co którą substancję oskarżali wink

      Biorąc pod uwagę wciąż sporą renomę "Widzy i Życia" oraz fakt, że jedną z
      głównych grup odbiorców tej gazety są uczniowie gimnazjów i liceów - tego
      rodzaju bzdety to broń o znacznej sile rażenia. Co do cholery robi redakcja WiŻ-
      u? Jakim cudem toto przeszło? Chyba że piśmidło ostatecznie zrezygnowało z
      drugiej części dawnego określenia profilu...

      Jedno mogę uznać za korzystny efekt lektury - wreszcie wiem skąd się biorą
      Jacusiewink
      • cs137 Renome WiŻ wyrobil Andrzej Gorzym, moj kolega z... 06.10.04, 23:18
        ...jednego roku na studiach, nawiasem mowiac (i nawet z jednego dzialonu,
        kiedysmy w ramach wojskowego szkolenia studentow odbywali cwiczenia na poligonie
        latem). Ale ok. czterech lat temu Andrzej przeszedl do "Polityki" na szefa
        dzialu naukowego i od tamtej pory poziom WiZ mocno podupadl.

        Gość portalu: VlaD napisał(a):

        > ...bo ja tak. W związku z tematem wątku polecam zwłaszcza artykuł "Moralne
        > kupowanie". Omal mnie szlag przy lekturze nie trafił - nie z powodu głównej
        > myśli artykułu, choć kontrowersyjna, ale przemycanych przy okazji jawnych
        > idiotyzmów (cieplarniane freony??? gratulacje - ekofanatycy już chyba sami
        > przestają pamiętać o co którą substancję oskarżali wink
        >
        > Biorąc pod uwagę wciąż sporą renomę "Widzy i Życia" oraz fakt, że jedną z
        > głównych grup odbiorców tej gazety są uczniowie gimnazjów i liceów - tego
        > rodzaju bzdety to broń o znacznej sile rażenia. Co do cholery robi redakcja WiŻ
        > -
        > u? Jakim cudem toto przeszło? Chyba że piśmidło ostatecznie zrezygnowało z
        > drugiej części dawnego określenia profilu...
        >
        > Jedno mogę uznać za korzystny efekt lektury - wreszcie wiem skąd się biorą
        > Jacusiewink
        • Gość: # Nie czytałem całego watku (juz za długi IP: *.finemedia.pl 06.10.04, 23:35
          ale tylko wtrącę, że ilosciowe/procentowe szacowanie szkód ekologicznych
          w sensie zaniedbania małych czyników w rachunkach doprowadziło już
          do katastrofy najbardziej wytrzymałych mostów.

          Nie wolno przez nie przechodzic krokiem marszowym. A nuz wystapi rezonans.
          I dlatego nie wolno włączać komórek w samolocie.
          Ilość nie opisuje jakości. Ramię z komorką tworzy indukcję a głowa pojemnośc
          obwodu rezonasowego o dobroci Q<=>100 dla czestosci przyjetych w mobilnej
          telefonii. I tyle nalezy mnozyc wartosc podanego przez firme natezenia
          szkodliwego pola. STO razy to co dała fabryka.
          Delikatne neurony bliziutko!!!!!!! Ja obywam sie dlatego stacjonarnymi.
          W kiblu mam mniej nerwowo.

          Motyl nad Ameryka to tajfun w Korei. A procentowo? ITD.



          • gandalph Re: Nie czytałem całego watku (juz za długi 07.10.04, 10:17
            Gość portalu: # napisał(a):

            Tu przynajmniej trochę słów z sensem, choc nie do końca.

            > ale tylko wtrącę, że ilosciowe/procentowe szacowanie szkód ekologicznych
            > w sensie zaniedbania małych czyników w rachunkach doprowadziło już
            > do katastrofy najbardziej wytrzymałych mostów.
            >
            > Nie wolno przez nie przechodzic krokiem marszowym. A nuz wystapi rezonans.
            > I dlatego nie wolno włączać komórek w samolocie.
            Nie, to nie ma nic do rzeczy.
            Nie wolno włączać, bo jakoby zakłócają działanie przyrządów pokładowych.
            Jednakże zakaz jest bez sensu, bo nawet i bez telefonów komórkowych (a przecież
            istnieją ledwie od kilkunastu lat) samolot jest narażony na działanie
            rozlicznych pól elektromagnetycznych: stacje radiowe i TV na całym świecie,
            burze z wyładowaniami elektrycznymi (to jest dopiero źródło zakłóceń! A jaka
            moc?). Każdy samolot jest poza tym śledzony przez kilka radarów na raz itd.
            itd. Ochrona przed tym jest w miarę prosta - ekranowanie elektroniki. Jaki więc
            sens zakazu używania komórek? Żaden! Jeśli one miałyby szkodzic, to znaczy, że
            tym bardziej szkodliwe są te poprzednie (aha, nie wspomniałem o promieniowaniu
            kosmicznym!). Wniosek: jeśli komórki rzeczywiście są szkodliwe, to znaczy, że
            samolot nie powinien być dopuszczony do lotu.
            > Ilość nie opisuje jakości. Ramię z komorką tworzy indukcję a głowa pojemnośc
            > obwodu rezonasowego o dobroci Q<=>100 dla czestosci przyjetych w mobiln
            > ej
            > telefonii. I tyle nalezy mnozyc wartosc podanego przez firme natezenia
            > szkodliwego pola. STO razy to co dała fabryka.
            Gdzieś to wyczytał? Czy wiesz, ile wynosi natężenia ziemskiego pola
            elektrycznego? Rzędu 100 V/m, zaś w telekomunikacji rzędu mikrowoltów na metr.
            Jakoś te 100 V/m nikomu nie szkodzą, w końcu było parę miliardów lat na
            ewolucyjne przystosowanie się do tego. Sądzisz więc, że dodatkowe parę
            mikrowoltów coś zmienia?

            > Delikatne neurony bliziutko!!!!!!! Ja obywam sie dlatego stacjonarnymi.
            > W kiblu mam mniej nerwowo.
            >
            I pewnie dlatego używasz telefonu bezprzewodowego?

            > Motyl nad Ameryka to tajfun w Korei. A procentowo? ITD.
            >
            >
            Rozumując w ten sposób ludzkość powinna się już dawno sama wytępić: pierd...cie
            Kowalskiego w Pcimiu = powódź w Japonii.
            >
            • hasz0 Od nowa na nowo- watku (juz za długi 07.10.04, 10:48
              Dzieki za uznanie sensu (cześciowo)!

              Wyliczę niewdziecznie, pozwolisz, Twe bzdury;
              "Ochrona przed tym jest w miarę prosta - ekranowanie elektroniki'"

              Widziałes skuteczne ekranowanie? Dziś podjezdża samochód z mała walizeczka
              100 m od banku i na ekranie ma kazda transmisję z klawiatury, z dysku, z RAMu,
              czy monitora, kazdego z setek kompów tego banku. Skąd inaczej bogate gazety
              maiałyby tajne informacje?
              Choć co prawda w Polszcze do agentury nie nalezymy chyba tylko my obaj i nie
              mozemy sprzedać tajnych info.

              Eliminuje sie druty i ekrany w ramach optymalizacji w nowoczesnych samolotach.
              Może stosuje się już światłowody? Nie śledzę wszystkiego.
              Sprawa zakłóceń to kwestia ich sumy. k=1/r^3 Piorun w poblizu 1km 1000m^3 to
              miliard mniejsze zakłocenie. Nie upieram się że 150 komórek blisko zakłoci
              elektronikę.

              Prawdę mówiac wykonałbym jeden telefon do specjalisty od "trzasków" (zakłóceń)
              prof dr hab Huberta Trzaski i rozstrzygnałby sprawę podajac też wielkości
              natezeń pól em. Efekt rezonasu pętli głowa ramię to jego unikalne pomiary
              a doniesienia swiatowe o raku mózgu to jego cytaty prasy naukowej.

              "Czy wiesz, ile wynosi natężenia ziemskiego pola elektrycznego? Rzędu 100 V/m,
              zaś w telekomunikacji rzędu mikrowoltów na metr."

              Tak kilka czy kilkanascie uW mocy nadajnika komórki da w obwodzie rezonasu
              napięcie dowolnie duże... a cóż to za zabójcze pole ziemskie?
              przy wzroście 180 to 180V i zabijałoby parę procent populacji. Gdzie ten
              milion trupów?

              • Gość: # Mln trupów to w Posce miliard na świecie!!!!!!/nt IP: *.finemedia.pl 07.10.04, 10:52
              • gandalph Re: Od nowa na nowo- watku (juz za długi 07.10.04, 13:02
                hasz0 napisał:

                > Dzieki za uznanie sensu (cześciowo)!
                >
                > Wyliczę niewdziecznie, pozwolisz, Twe bzdury;
                > "Ochrona przed tym jest w miarę prosta - ekranowanie elektroniki'"
                >
                > Widziałes skuteczne ekranowanie?
                A słyszałeś o puszce Faradaya?

                Dziś podjezdża samochód z mała walizeczka
                > 100 m od banku i na ekranie ma kazda transmisję z klawiatury, z dysku, z RAMu,
                > czy monitora, kazdego z setek kompów tego banku. Skąd inaczej bogate gazety
                > maiałyby tajne informacje?
                Powtarzam, zakłócenia e-m pochodzące od pioruna (w bliskiej odległości
                samolotu) są o wiele rzedów wielkości większe niż pola e-m powodowane przez
                komórke. Samolot musi być odporny na te pierwsze (jeśli nie jest, nie nadaje
                się do lotu), zatem będzie też odporny na te drugie.

                > Choć co prawda w Polszcze do agentury nie nalezymy chyba tylko my obaj i nie
                > mozemy sprzedać tajnych info.
                >
                > Eliminuje sie druty i ekrany w ramach optymalizacji w nowoczesnych samolotach.
                > Może stosuje się już światłowody? Nie śledzę wszystkiego.
                > Sprawa zakłóceń to kwestia ich sumy. k=1/r^3 Piorun w poblizu 1km 1000m^3 to
                > miliard mniejsze zakłocenie. Nie upieram się że 150 komórek blisko zakłoci
                > elektronikę.
                >

                Światłowody są bardzo dobrym rozwiązaniem, gdyż takie zakłócenia na nie nie
                działają.
                W każdym urządzeniu elektronicznym części istotne lub wrażliwe na zakłócenia
                powinny być ekranowane. To rzecz znana od dawna.
                > Prawdę mówiac wykonałbym jeden telefon do specjalisty od "trzasków"
                (zakłóceń)
                > prof dr hab Huberta Trzaski i rozstrzygnałby sprawę podajac też wielkości
                > natezeń pól em. Efekt rezonasu pętli głowa ramię to jego unikalne pomiary
                > a doniesienia swiatowe o raku mózgu to jego cytaty prasy naukowej.
                >
                Ja znam doniesienia wręcz przeciwne.

                > "Czy wiesz, ile wynosi natężenia ziemskiego pola elektrycznego? Rzędu 100
                V/m,
                >
                > zaś w telekomunikacji rzędu mikrowoltów na metr."
                >
                > Tak kilka czy kilkanascie uW mocy nadajnika komórki da w obwodzie rezonasu
                > napięcie dowolnie duże... a cóż to za zabójcze pole ziemskie?
                > przy wzroście 180 to 180V i zabijałoby parę procent populacji. Gdzie ten
                > milion trupów?

                No właśnie! Gdzie? Jakoś nie widzę, a te 100 V/m to fakt.
                >
                Skończ z tym rezonansem. Czy wiesz, jak silne jest tłumienie? W końcu nie każdy
                ma miedziany łeb i ręce.
                • cs137 Pewne watpliwosci dotyczace "rezonasnsu Trzaski" 07.10.04, 22:04
                  Prof. Hubert Trzaska jest z bardzo zacnej wilenskiej rodziny. Natomiast z tym
                  rezonansem w ukladzie ramie-glowa to cus podejrzanie to wyglada. W Internecie
                  nie moglem sie doszukac sladu. Gdyby to rzeczywiscie byla wazka sprawa, to
                  przypuszczam, ze by sie roilo od portali, poruszajacych ten temat.

                  Jezeli ktos pierwszy na swiecie rozpoczyna jakies badania i wyniki tych badan
                  okazuja sie naprawde ciekawe, naprawde cos w nich jest, to bardzo szybko ten
                  ktos przestaje byc JEDYNYM na swiecie, zajmujacym sie ta tematyka. Na dobra
                  tematyke inni rzucaja sie jak sepy na swieze padlo! Robie od 35 lat w nauce
                  zawodowo, cos na ten temat wiem.

                  Oczywiscie, zastrzegam, ze niczego nie wiem na pewno, pisze tylko o
                  watpliwosciach. "N
    • pietrekj Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 07.10.04, 16:53
      Z tego co pamietam z czasów kiedy zmuszony byłem zostać mechanikiem radio to
      cały szkopuł w tym, że każda antena nadawcza sieje zakłócenia różnej mocy na
      kilku częstotliwościach, te od RTV i z samolotów (a jest ich na pokładzie kilka)
      są pod tym kątem dokładnie badane, właśnie po to by nie zakłocały innym sygnału.
      Żeby uniknąć niepotrzebnej dyskusji napiszę tylko, że gdyby nie było problemu,
      nie byłoby zakazu od facetów z bezpieczeństwa lotów, żadni "eko" nie mają tu nic
      do rzeczy i dlatego ten przykład dla tejże dyskusji jest bezużyteczny.
      Zaś co szkodliwości promieniowania e-m na ludzki organizm to poza wpływem na
      pracę rozruszników serca jeszcze nie słyszałem o 100% dowodzie. Faktem jest że
      30W mocy nadajnika wystarczy by w odległości kilku metrów od anteny świeciła się
      mała neonówka trzymana w rączku. Faktem jest tyle, że coponiektórych od tego
      promieniowania boli głowa i wpadają w depresje - nie słyszałem jednak
      jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy to wina promieniowania czy świadomości,
      że ono tu jest. Jakieś 30 lat temu w plotkarskiej rubryce niepoważnej gazety
      czytałem o gościu, który wlazł na maszt stacji radiowej i później nie mógł być
      tatusiem. A skoro jesteśmy przy sterylizacji facetów to Instytut Techniki
      Jądrowej prowadzi działalność usługową w zakresie sterylizacji wyrobów, które
      sterylne być muszą a inaczej niż radiacyjnie się nie da (np. szalki Petriego z
      polistyrenu) także do zastosowań w przemyśle spożywczym i w medycynie. Jest tego
      naprawdę sporo. Co nie znaczy że wybieram się z dzieckiem na zwiedzane sarkofagu
      w Czernobylu. Bez gaigera innym też odradzam.
      Niestety jeszcze parę przykładów ekohisterii, które w tym wątku padały wydają mi
      się deczko naciągnięte (nie wszystkie) ale otem potem czyli może jutro. Nie
      zamierzam dyskutować w kwestii istnienia zjawiska bo ono jest. Na dziś to nie
      sądze żeby można było do jednego worka władować: ekologów - naukowców, speców od
      marketingu, San-Epidy, miłośników przyrody, nawiedzonych kochaczy tegocożywe i
      zwykłych zadymiarzy.
      Chciałbym też podzielić się refleksją ogólniejszej natury a mianowicie rozwój
      cywilizacji technicznej - takiej jaką mamy obecnie, przegania naszą zdolność
      przyswajania zmian i stąd rodzą się strachy. Zaszliśmy jednak na tyle daleko w
      dostosowywaniu środowiska do swoich potrzeb, że straciliśmy kontakt mentalny z
      dziką naturą. W dodatku różnego autoramentu głosiciele prawd ostatecznych oraz
      specjaliści od sprzedawania kitu w rolkach wcierają nam, że tamto strasznie
      szkodzi a to absolutnie nie. Zawsze podpirają najnowszymi badaniami. Dlatego
      pojawiają się ludzie bojący się ptasiego g. i rentgena z komputera. Wiemy już,
      że nieprzemyślana eksploatacja natury rodzi przykre skutki a nie potrafimy żyć i
      produkować bez tych zasobów. I jesteśmy dopiero na początku poznawania
      rzeczywistego wpływu naszych działań na naszą planetę i nas samych. Może do tego
      przydadzą się ekohisterycy? Przynajmniej zwracają uwagę na problemy, których
      technolodzy zdają się nie zauważać.
      • gandalph Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 08.10.04, 11:04
        pietrekj napisał:

        Wreszcie jakiś głos rozsądku, bo te w tym wątku są w mniejszości.

        > Z tego co pamietam z czasów kiedy zmuszony byłem zostać mechanikiem radio to
        > cały szkopuł w tym, że każda antena nadawcza sieje zakłócenia różnej mocy na
        > kilku częstotliwościach, te od RTV i z samolotów (a jest ich na pokładzie
        kilka
        > )
        > są pod tym kątem dokładnie badane, właśnie po to by nie zakłocały innym
        sygnału
        > .
        > Żeby uniknąć niepotrzebnej dyskusji napiszę tylko, że gdyby nie było problemu,
        > nie byłoby zakazu od facetów z bezpieczeństwa lotów, żadni "eko" nie mają tu
        ni
        > c
        Problem dotyczy "eko" tylko pośrednio, ale obawiam się, że chodzi o ten sam typ
        myslenia.
        Niech mi ktoś wytłumaczy nastepującą, dziwną rozbieżność: skoro jest wiele
        czynników zakłócających (czy raczej potencjalnie zakłócających) działanie
        aparatury pokładowej samolotu, przy czym nie mamy żadnego wpływu na nie a są
        znacznie silniejsze niż "komórki", to skąd ten zakaz używania komórek na
        pokładzie samolotu? Gwoli wyjaśnienia, ja się bynajmniej nie upieram przy tym,
        żeby z niej korzystać podczas lotu, jednakże dziwi mnie sam fakt istnienia
        takich zakazów. Chyba nie muszę porównywać natężeń pól e-m pochodzących od
        pioruna uderzającego w odległości powiedzmy 1 km od przelatującego samolotu,
        pól e-m pochodzących od radarów śledzących taki samolot z natężeniem pól e-m
        powodowanych przez komórkę. To są zupełnie różne rzędy wielkości.

        > do rzeczy i dlatego ten przykład dla tejże dyskusji jest bezużyteczny.

        Niezupełnie. Bo problem nie kończy się na korzystaniu z komórek w samolotach,
        lecz np. dotyczy budowy przekaźników.

        > Zaś co szkodliwości promieniowania e-m na ludzki organizm to poza wpływem na
        > pracę rozruszników serca jeszcze nie słyszałem o 100% dowodzie. Faktem jest że
        > 30W mocy nadajnika wystarczy by w odległości kilku metrów od anteny świeciła
        si
        > ę
        > mała neonówka trzymana w rączku. Faktem jest tyle, że coponiektórych od tego
        > promieniowania boli głowa i wpadają w depresje - nie słyszałem jednak
        > jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy to wina promieniowania czy
        świadomości
        > ,
        > że ono tu jest. Jakieś 30 lat temu w plotkarskiej rubryce niepoważnej gazety
        > czytałem o gościu, który wlazł na maszt stacji radiowej i później nie mógł być
        > tatusiem.
        Ja słyszałem o przypadku (nie wiem, prawdziwym, czy anegdotycznym), że facet
        się "usmażył" na takim maszcie.

        A skoro jesteśmy przy sterylizacji facetów to Instytut Techniki
        > Jądrowej prowadzi działalność usługową w zakresie sterylizacji wyrobów, które
        > sterylne być muszą a inaczej niż radiacyjnie się nie da (np. szalki Petriego z
        > polistyrenu) także do zastosowań w przemyśle spożywczym i w medycynie.
        Przeciwko wykorzystaniu promieniowania jonizującego do dezynfekcji ekohisterycy
        też protestują. Jak się naświetli "rentgenem", to potem taka żywność też
        będzie "świecić", twierdzą. Jest to oczywiście wierutna bzdura.

        Jest teg
        > o
        > naprawdę sporo. Co nie znaczy że wybieram się z dzieckiem na zwiedzane
        sarkofag
        > u
        > w Czernobylu. Bez gaigera innym też odradzam.
        > Niestety jeszcze parę przykładów ekohisterii, które w tym wątku padały wydają
        m
        > i
        > się deczko naciągnięte (nie wszystkie) ale otem potem czyli może jutro. Nie
        > zamierzam dyskutować w kwestii istnienia zjawiska bo ono jest.

        Nikt nie twierdzi, że problemy ekologiczne nie istnieją. Sam wymieniłem ich
        parę. Rzecz w tym, że zbyt często robi się zwykłą zadymę wokół problemów
        nieistniejących, do czego przyczyniają się zwykli oszuści.

        Na dziś to nie
        > sądze żeby można było do jednego worka władować: ekologów - naukowców, speców
        o
        > d
        > marketingu, San-Epidy, miłośników przyrody, nawiedzonych kochaczy tegocożywe i
        > zwykłych zadymiarzy.
        > Chciałbym też podzielić się refleksją ogólniejszej natury a mianowicie
        rozwój
        > cywilizacji technicznej - takiej jaką mamy obecnie, przegania naszą zdolność
        > przyswajania zmian i stąd rodzą się strachy.

        Z tym zgoda. Dodam tylko, że swego czasu strachy wywoływała lokomotywa parowa.

        Zaszliśmy jednak na tyle daleko w
        > dostosowywaniu środowiska do swoich potrzeb, że straciliśmy kontakt mentalny z
        > dziką naturą. W dodatku różnego autoramentu głosiciele prawd ostatecznych oraz
        > specjaliści od sprzedawania kitu w rolkach wcierają nam, że tamto strasznie
        > szkodzi a to absolutnie nie. Zawsze podpirają najnowszymi badaniami. Dlatego
        > pojawiają się ludzie bojący się ptasiego g. i rentgena z komputera. Wiemy już,
        > że nieprzemyślana eksploatacja natury rodzi przykre skutki a nie potrafimy
        żyć
        > i
        > produkować bez tych zasobów. I jesteśmy dopiero na początku poznawania
        > rzeczywistego wpływu naszych działań na naszą planetę i nas samych. Może do
        teg
        > o
        > przydadzą się ekohisterycy? Przynajmniej zwracają uwagę na problemy, których
        > technolodzy zdają się nie zauważać.
        • pietrekj Re: O oszustach z Greenpeace, IPCC i innych ekohi 08.10.04, 17:05
          Jeszcze w kwestii samolotów: zdarza się nawet często, że w czasie lotu taki
          piorun przywali w samolot i najczęściej jest to bez poważniejszych konsekwencji.
          Urządznia jeżeli głupieją to tylko na chwilę. Zdarzają się poważniejsze problemy
          z łącznością gdy wlecimy w poważniejszą chmurę burzową. Wszelkie nadajniki
          nadające sygnały nadają je na swoich przydzielonych częstotliwościach, których
          wykorzystanie jest to dokładnie uregulowane międzynarodowymi konwencjami.
          Wszelkie odbiorniki są wyposażone w układy zabezpieczające przed odebraniem
          sygnału spoza częstotliwości na którą są nastawione, także przed zbieraniem
          szumów o małym natężeniu. Nic jednak nie poradzisz na zakłócenie nadane na
          "właściwym" paśmie z siłą adekwatną do interesującego cię sygnału (komórki mają
          małą moc ale znajdują się bardzo blisko anten samolotu). Poza tym kadłub
          samolotu wykonany z metalu, o dość skomplikowanej strukturze wręg, podłużnic i
          zakrzywień stanowi coś w rodzaju gabinetu luster dla fal emitowanych wewnątrz.
          Możliwe odbicia, interferencje itd. są nie do przewidzenia tym bardziej że
          komórki mają anteny dookólne o długości odbiegającej od długości nadawanej fali
          (to ważne dla ilości zakłóceń). Istotna jest tu nie tyle sama obecność fal co
          ich częstotliwość. Niestety nie stać mnie na poważniejszy wykład bo to stare
          dzieje kiedy zgłębiałem temat i nawet nie jestem do końca pewien czy czegoś nie
          przekręcam. Jeżeli to Cię interesuje proponuję zgłębienie np. charakterysyki
          anten albo zjawiska radiodewiacji (choć GPS pewnie wypiera dziś radiokompasy).
          Inny przykład podawany przez Ciebie a według mnie nader kontrowersyjny to DDT.
          Otóż po pierwsze dłuugi okres aktywnego działania tego środka powoduje że
          wytruwana jest olbrzyma ilość insektów, także pszczół, gnojarzy, mrówek a kto ma
          zapylać kwiatki i sprzątać to co narobią w dżungli słonie? Po drugie fakt że DDT
          osłabia też skorupki ptasich jaj też jest istotny, bo zaobserwowano w rejonach
          gdzie ten preparat był stosowany dużą ilość jaj rozgniecinych przez rodziców i w
          konsekwencji spadek populacji ptaków wszelakich. To nie jest bez znaczenia kiedy
          spróbujesz wyobrazić sobie ile widliszków zażera skrzydlate bractwo. Po trzecie
          to skąd czerpiesz dane o zachorowalności na Cejlonie vel Sri Lance? Bo biorąc
          pod uwagę dzisiejszą populację rzędu 20 Megaczłeka te 3MCzł zachorowalności
          wydaje się przyduże. Jakbyś podał żródło to może bym spuścił z tonu. Po czwarte
          wreszcie faktycznie ostatecznym powodem wycofania się z produkcji DDT w
          cywilizowanym świecie było odkrycie, że kumuluje się w mleku matek a toksyczny
          nieco jest. Na początku lat 60-tych to była zmora dla producentów preparatów
          chemicznych. Nikt ich nie musiał naciskać - sami się wycofali ze strachu przed
          procesami i odszkodowaniami dla możliwych ofiar. Tak więc przeważył business.
          Więcej już dziś nie zdążę- więc do poniedziałku.
    • pulbek O dziurze ozonowej 09.10.04, 15:31
      Czesc Gandalph, pogadajmy o tym, jezeli nie masz nic przeciwko temu. Moze sie
      czegos od ciebie naucze. Bowiem o wplywie wulkanow na dziure ozonowa czytalem
      juz dosc dawno i uslyszalem dwa argumenty sugerujace, ze ten wplyw to mit. Jeden
      argument jest teoretyczny, a drugi statystyczny.

      Teoretyczny to taki, ze sposrod zwiazkow chloru wulkany emituja do troposfery
      prawie wylacznie kwas solny, ktory nie ma szans pozostac w niej na dluzej (ani
      przedostac sie wyzej) bo doskonale rozpuszcza sie w wodzie i jest szybko
      splukiwany. W szczegolnosci gazy z Mt. Erebus nie przedostaja sie do stratosfery
      prawie w ogole, wiec nie maja wplywu na poziom ozonu.

      Statystyczny to taki, ze w latach 1975-1997 ilosc zwiazkow chloru w atmosferze
      zwiekszyla sie 2,5-krotnie, a wiekszych zmian aktywnosci jego naturalnych zrodel
      nie zauwazono.

      Oba argumenty mozna znalezc np. tu:

      www.cs.uu.nl/wais/html/na-dir/ozone-depletion/stratcl.html
      .
      Poza tym wydaje mi sie, ze wiadomo dlaczego dziura ozonowa jest wlasnie nad
      Antarktyda: bo tam jest najzimniej. Mozna o tym poczytac np. tu:

      www.atm.ch.cam.ac.uk/tour/part3.html
      .
      Jak sadze jakies dane lub teorie mi umknely, ze wciaz tkwie w blednych
      przekonaniach? Chetnie poslucham.

      Pulbek.

      • gandalph Re: O dziurze ozonowej 09.10.04, 17:37
        pulbek napisał:

        > Czesc Gandalph, pogadajmy o tym, jezeli nie masz nic przeciwko temu. Moze sie
        > czegos od ciebie naucze. Bowiem o wplywie wulkanow na dziure ozonowa czytalem
        > juz dosc dawno i uslyszalem dwa argumenty sugerujace, ze ten wplyw to mit.
        Parę lat temu czytałem w jakimś peridyku (niestety, nie pamiętam w jaikm), że
        jeden jedyny czynny na Antarktydzie wulkan (średniej wielkości) emituje w ciągu
        tygodnia tyle chloru (w postaci związków) co cała ludzkosć w ciągu roku.
        Słyszałem o argumencie taki, że za dziurę ozonową, która stale tworzy się nad
        Antarktydą, odpowiedzialna ma byc długa noc polarna. To by miało sens, jednakże
        równie długa jest noc polarna nad Antarktyką, a jakoś tam żadnej dziury nie
        stwierdzono. Może to więc własnie ten wulkan...
        Jede
        > n
        > argument jest teoretyczny, a drugi statystyczny.
        >
        > Teoretyczny to taki, ze sposrod zwiazkow chloru wulkany emituja do troposfery
        > prawie wylacznie kwas solny, ktory nie ma szans pozostac w niej na dluzej (ani
        > przedostac sie wyzej) bo doskonale rozpuszcza sie w wodzie i jest szybko
        > splukiwany. W szczegolnosci gazy z Mt. Erebus nie przedostaja sie do
        stratosfer

        Jeśli jest w emitowany do stratosfery, to jakoś nie bardzo widze jego
        spłukiwanie, jako że 99% atmosferycznej pary wodnej znajduje się w troposferze.

        > y
        > prawie w ogole, wiec nie maja wplywu na poziom ozonu.
        >
        > Statystyczny to taki, ze w latach 1975-1997 ilosc zwiazkow chloru w atmosferze
        > zwiekszyla sie 2,5-krotnie, a wiekszych zmian aktywnosci jego naturalnych
        zrode
        > l
        > nie zauwazono.
        >
        > Oba argumenty mozna znalezc np. tu:
        >
        > www.cs.uu.nl/wais/html/na-dir/ozone-depletion/stratcl.html
        > .
        > Poza tym wydaje mi sie, ze wiadomo dlaczego dziura ozonowa jest wlasnie nad
        > Antarktyda: bo tam jest najzimniej. Mozna o tym poczytac np. tu:
        >
        > www.atm.ch.cam.ac.uk/tour/part3.html
        > .
        > Jak sadze jakies dane lub teorie mi umknely, ze wciaz tkwie w blednych
        > przekonaniach? Chetnie poslucham.
        >
        > Pulbek.
        >
        • pulbek Re: O dziurze ozonowej 09.10.04, 18:01
          gandalph napisał:

          > Parę lat temu czytałem w jakimś peridyku (niestety, nie pamiętam w jaikm), że
          > jeden jedyny czynny na Antarktydzie wulkan (średniej wielkości) emituje w
          > ciągu tygodnia tyle chloru (w postaci związków) co cała ludzkosć w ciągu roku.

          Chodzi wlasnie o Mt. Erebus. W pierwszym linku, ktory podalem, ta informacja
          jest okreslona jako "oczywisty blad" i powiazana z bledem edytorskim w jakiejs
          encyklopedii.

          Realistyczne szacunki sa ponoc takie, ze wszystkie wulkany na calym swiecie
          emituja w ciagu _roku_ tyle chloru co ludzkosc. To jednak troche co innego.

          > Słyszałem o argumencie taki, że za dziurę ozonową, która stale tworzy się nad
          > Antarktydą, odpowiedzialna ma byc długa noc polarna. To by miało sens,
          > jednakże równie długa jest noc polarna nad Antarktyką, a jakoś tam żadnej
          > dziury nie stwierdzono.

          Po pierwsze, stwierdzono. Tyle, ze o wiele slabsza i wlasciwie nie nazywa sie
          jej dziura. Zob. np.

          www.epa.gov/ozone/science/glob_dep.html
          .
          Po drugie, Antarktyka jest o wiele chlodniejsza niz Arktyka i dlatego tam tworzy
          sie najwiecej tych dziwnych chmur podejrzanych o posredniczenie w niszczeniu ozonu.

          > > Teoretyczny to taki, ze sposrod zwiazkow chloru wulkany emituja do
          > > troposfery prawie wylacznie kwas solny,
          [...]
          > Jeśli jest w emitowany do stratosfery, to jakoś nie bardzo widze jego
          > spłukiwanie, jako że 99% atmosferycznej pary wodnej znajduje się w
          > troposferze.

          Napisalem, ze emitowany do troposfery. Przy wyjatkowo duzych eksplozjach gazy
          wulkaniczne (w tym zwiazki chloru) faktycznie sa wyrzucane bezposrednio do
          stratosfery i wtedy powoduja spadek poziomu ozonu. Przykladowo, eksplozja
          Pinatubo w 1991 byla odpowiedzialna za globalny spadek poziomu ozonu o 12% zima
          1992-1993, zreszta zgodnie z przewidywaniami. Ale efekt tej eksplozji trwal
          tylko pare lat. Mt. Erebus w ogole nie eksploduje, a gazy z niego wylatuja na
          najwyzej 500 metrow w gore. To za malo, zeby osiagnac stratosfere. Nie jest
          znany zaden mechanizm, ktory moglby przeniesc te gazy do stratosfery na tyle
          szybko, by nie zwiazaly sie z para wodna z tego samego wulkanu i nie opadly na
          ziemie.

          Caly czas mamy ten nietkniety argument statystyczny.

          Pulbek.
      • gandalph Re: O dziurze ozonowej 09.10.04, 17:59
        Oto link do dość ciekawej strony:
        www.solcomhouse.com/ames.htm
        na temat wulkanologii. Otóż znawcy twierdza, że dziura ozonowa nad Antarktydą
        jest większa wtedy, kiedy jest zwiększona aktywność wulkanów w połaczeniu z
        bardzo zimnymi zimami w Antarktyce. Winowajcą jest "chmura siarkowa"
        utrzymująca się w stratosferze. Wulkany emitują ogromne ilości dwutlenku
        siarki, który może utrzymywac się przez wiele lat. Np. w 1993 r. dziura była
        bardzo duża za przyczyną wulkanu Pinatubo.
        A czynnych wulkanów jest na świecie dużo.
        • pulbek Re: O dziurze ozonowej 09.10.04, 18:16
          gandalph napisał:

          > Otóż znawcy twierdza, że dziura ozonowa nad Antarktydą
          > jest większa wtedy, kiedy jest zwiększona aktywność wulkanów w połaczeniu z
          > bardzo zimnymi zimami w Antarktyce. Winowajcą jest "chmura siarkowa"
          > utrzymująca się w stratosferze. Wulkany emitują ogromne ilości dwutlenku
          > siarki, który może utrzymywac się przez wiele lat. Np. w 1993 r. dziura była
          > bardzo duża za przyczyną wulkanu Pinatubo.
          > A czynnych wulkanow jest na swiecie duzo.

          A tosmy sie zgrali smile. Dwie uwagi. Po pierwsze, przetlumaczyles "number of
          years" na "wiele lat", ale z lektury innych stron wynika mi, ze ten number to w
          istocie 2. Efekt eksplozji Pinatubo podobno juz minal. Po drugie, w artykule
          jest mowa nie o zwiekszonej aktywnosci wulkanow, tylko o wielkich erupcjach,
          czyli takich, ktore wyrzucaja gazy bezposrednio do stratosfery. Takich erupcji
          jest w ogole malo, chyba od czasu Pinatubo nie zdarzyla sie zadna?

          Pulbek.
          • Gość: HrAdam Re: O dziurze ozonowej i innych takich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 18:49
            Na wulkanologi znam się niespecjalnie, ale z tego, co czcigodni dyskutanci
            piszą jasno wynika, że prowieniencja dziury owej (ozonowej) jest całkowicie
            nieznana i można mówić co najwyżej o mniej lub bardziej zasadnych
            podejrzeniach. Jaki wpływ na to zjawisko mają wyklinane przez ekoterrorystów
            dezodoranty i inne psikacze - tak naprawdę nie wiadomo.
            Wiara w różne gusła zawsze była rozpowszechniona - czarne koty, kominiarze i
            inne takie. Obecnie stykamy się z przedmiotami, które powstały przy pomocy
            całkowicie nieznanych technologii: koszula z poliamidu, spodnie z akrylu itp.
            Drzewiej tatko zasiali len, matuś uprzędli i utkali i wszystko było jasne.
            W co drugim urzędzie w Warszawie, jaki miałem w ostatnim czasie nieprzyjemność
            odwiedzić, dookoła komputera pań urzędniczek leżą muszelki chroniące przed
            morderczym promieniowaniem. A skąd ma bidula wiedzieć, co to za promieniowanie
            i jakie ma własności?
            W TV pan strażak oznajmia, że telefony komórkowe "ściągają pioruny". Jaki
            związek ma emiter słabej fali em o długości 15 cm z wyładowaniem atmosferycznym
            to ja nie wiem. Chciałbym za to wiedzieć, skąd pan strażak to wie. Łatwo
            zauważyć, że chyba każda nowość techniczna jest obwiniana o powodowanie
            rozmaitych plag. Kiedyś od lokomotyw parowych krowy traciły mleko, teraz
            telefony komórkowe powodują raka mózgu.
            A poza tym to i tak prawie wszystkim na tym forum wiadomo, że wszystkim klęskom
            winni są Żydzi, masoni i Michnik.
            pozdrawiam.
            • cs137 Re: O dziurze ozonowej : a o innyc nie możecie? 09.10.04, 20:48
              Na przykład, o dziurach w serze szwajcarskim.

              Zauważcie, że w tym przypadku związek z CO2 nie budzi najmniejszej wątpliwości!
              • gandalph Re: O dziurze ozonowej : a o innyc nie możecie? 09.10.04, 20:59
                cs137 napisał:

                > Na przykład, o dziurach w serze szwajcarskim.
                >
                > Zauważcie, że w tym przypadku związek z CO2 nie budzi najmniejszej
                wątpliwości!
                >

                Są, drogi Ceesie, jeszcze inne, olbrzymie dziury, mianowicie w glowach
                niektórych osobników, jak nie przymierzając ów jacus-przygłup, który się pałęta
                po forum. Nawet więcej, te łby są całkiem puste. Skąd to się wzięło, to jest
                dopiero zagadka przyrodnicza!
          • gandalph Re: O dziurze ozonowej 09.10.04, 21:03
            pulbek napisał:

            > gandalph napisał:
            >
            > > Otóż znawcy twierdza, że dziura ozonowa nad Antarktydą
            > > jest większa wtedy, kiedy jest zwiększona aktywność wulkanów w połaczeniu
            > z
            > > bardzo zimnymi zimami w Antarktyce. Winowajcą jest "chmura siarkowa"
            > > utrzymująca się w stratosferze. Wulkany emitują ogromne ilości dwutlenku
            > > siarki, który może utrzymywac się przez wiele lat. Np. w 1993 r. dziura b
            > yła
            > > bardzo duża za przyczyną wulkanu Pinatubo.
            > > A czynnych wulkanow jest na swiecie duzo.
            >
            > A tosmy sie zgrali smile. Dwie uwagi. Po pierwsze, przetlumaczyles "number of
            > years" na "wiele lat", ale z lektury innych stron wynika mi, ze ten number to
            w
            > istocie 2. Efekt eksplozji Pinatubo podobno juz minal. Po drugie, w artykule
            > jest mowa nie o zwiekszonej aktywnosci wulkanow, tylko o wielkich erupcjach,
            > czyli takich, ktore wyrzucaja gazy bezposrednio do stratosfery. Takich erupcji
            > jest w ogole malo, chyba od czasu Pinatubo nie zdarzyla sie zadna?
            >
            > Pulbek.

            To niezupełnie ścisłe. Rzeczywiście, takie wielkie erupcje nie zdarzają się
            często, a one własnie są na tyle silne, by wyrzucić do stratosfery róznego
            rodzaju aerozole, które też jakąś tam role odgrywają. Zaś co do SO2, to
            praktycznie każdy czynny wulkan go emituje do atmosfery.
            • gandalph Re: O dziurze ozonowej 11.10.04, 12:33
              up
            • pulbek Re: O dziurze ozonowej 11.10.04, 12:57
              gandalph napisał:

              > To niezupełnie ścisłe. [...]
              > Zaś co do SO2, to praktycznie każdy czynny wulkan go emituje do atmosfery.

              Zgoda, ale nie bezposrednio do stratosfery. Bezwodnik kwasu siarkawego
              rozpuszcza sie w wodzie bardzo dobrze, tak jak HCl, wiec z troposfery jest
              splukiwany. Zauwaz, ze we wskazanym przez Ciebie artykule (akapit nad zdjeciem
              Pinatubo) jest mowa o chmurach tworzacych sie na wysokosciach stratosferycznych.
              Tylko duza erupcja, a nie kazdy czynny wulkan, moze wyrzucic gazy rozpuszczalne
              w wodzie tak wysoko.

              Przy okazji, glowna autorka tej pracy badala tez wplyw chloru wyrzucanego przez
              wulkany na ozon, a wyniki wydaja sie przeczyc Twoim tezom:

              geo.arc.nasa.gov/sge/jskiles/fliers/all_flier_prose/chlorine_tabazadeh/chlorine_tabazadeh.html
              .
              Pulbek.
              • gandalph Re: O dziurze ozonowej 11.10.04, 13:23
                pulbek napisał:

                > gandalph napisał:
                >
                > > To niezupełnie ścisłe. [...]
                > > Zaś co do SO2, to praktycznie każdy czynny wulkan go emituje do atmosfery
                > .
                >
                > Zgoda, ale nie bezposrednio do stratosfery. Bezwodnik kwasu siarkawego
                > rozpuszcza sie w wodzie bardzo dobrze, tak jak HCl, wiec z troposfery jest
                > splukiwany. Zauwaz, ze we wskazanym przez Ciebie artykule (akapit nad zdjeciem
                > Pinatubo) jest mowa o chmurach tworzacych sie na wysokosciach
                stratosferycznych
                > .
                > Tylko duza erupcja, a nie kazdy czynny wulkan, moze wyrzucic gazy
                rozpuszczalne
                > w wodzie tak wysoko.
                >

                To może wystarczyc na lata. A przy okazji, gdzie tu mowa o wypłukiwaniu SO2?:
                "The water condenses as the plume lofts and cools, and chlorine is readily
                scavenged by liquid water. Less soluble gases such as sulfur dioxide remain in
                the volcanic plumes. These rise and disperse into the stratosphere, and produce
                the relatively chlorine-free volcanic clouds which are observed at the ground".

                Znalazłem parę innych artykułów przemawiających za tezą, że to SO2+NO/NO2
                szkodzą warstwie ozonowej.
                Co do chloru się nie upieram, opierałem się na starszych publikacjach, obawiam
                się jednak, że po raz kolejny winowajcą są "naturalne" procesy, a oskarża się o
                to cywilizację. I to zarzucam ekohisterykom.

                > Przy okazji, glowna autorka tej pracy badala tez wplyw chloru wyrzucanego
                przez
                > wulkany na ozon, a wyniki wydaja sie przeczyc Twoim tezom:
                >
                > geo.arc.nasa.gov/sge/jskiles/fliers/all_flier_prose/chlorine_tabazadeh/chlorine_tabazadeh.html
                > .
                > Pulbek.
                • pulbek Re: O dziurze ozonowej 11.10.04, 13:51
                  gandalph napisał:

                  > To może wystarczyc na lata. A przy okazji, gdzie tu mowa o wypłukiwaniu SO2?:
                  > "The water condenses as the plume lofts and cools, and chlorine is readily
                  > scavenged by liquid water. Less soluble gases such as sulfur dioxide remain in
                  > the volcanic plumes. These rise and disperse into the stratosphere, and
                  > produce the relatively chlorine-free volcanic clouds which are observed at the
                  > ground".

                  Zgoda, ale to w stratosferze! Pytanie brzmi: czy kazdy aktywny wulkan, ktory do
                  stratosfery nie wyrzuca w ogole nic, moze byc odpowiedzialny za takie
                  stratosferyczne chmury siarkowe. Na to pytanie nie widze odpowiedzi twierdzacej.

                  > Znalazłem parę innych artykułów przemawiających za tezą, że to SO2+NO/NO2
                  > szkodzą warstwie ozonowej.

                  To podrzuc, chetnie przeczytam.

                  Pulbek.
                  • gandalph Re: O dziurze ozonowej 11.10.04, 16:04
                    pulbek napisał:

                    > gandalph napisał:
                    >
                    > > To może wystarczyc na lata. A przy okazji, gdzie tu mowa o wypłukiwaniu S
                    > O2?:
                    > > "The water condenses as the plume lofts and cools, and chlorine is readil
                    > y
                    > > scavenged by liquid water. Less soluble gases such as sulfur dioxide rema
                    > in in
                    > > the volcanic plumes. These rise and disperse into the stratosphere, and
                    > > produce the relatively chlorine-free volcanic clouds which are observed a
                    > t the
                    > > ground".
                    >
                    > Zgoda, ale to w stratosferze! Pytanie brzmi: czy kazdy aktywny wulkan, ktory
                    do
                    > stratosfery nie wyrzuca w ogole nic, moze byc odpowiedzialny za takie
                    > stratosferyczne chmury siarkowe. Na to pytanie nie widze odpowiedzi
                    twierdzacej
                    Skoro tak, to jakim cudem do stratosfery dociera freon? Jak więc widzisz, jest
                    to broń obosieczna.
                    Przy okazji: innym bardzo znaczącym źródłem chloru jest chlorek metylu
                    produkowany w sposób naturalny w morzach i oceanach w ilości rzędu kilku
                    milionów ton rocznie, na co ludzkość nie ma żadnego wpływu.
                    Wreszcie, istnienie dziury ozonowej zostało stwierdzone po raz pierwszy w
                    latach 50-ych, kiedy freony dopiero zaczęły być stosowane, nie mogły mieć więc
                    na nią wpływu. Potem badania stężenia ozonu zostały zaniedbane czy też
                    zarzucone, dlatego pochodzenie dziury ozonowej nie zostało wyjaśnione.
                    Związkami, które łatwo rozkładają ozon, są ponadto tlenki azotu, naturalne
                    składniki atmosfery; udział produkcji pochodzenia "ludzkiego" nie jest znaczący.
                    W ślad za prof. Mastalerzem, dodam, że ponieważ chlorek metylu nie ma znaczenia
                    użytkowego, w związku z tym mało kto się nim zajmuje, jak tez mało kto
                    przejmuje się jego wpływem na wartwę ozonową.
                    I jeszcze jedno: jak wynika z literatury występujący systematycznie okresowy
                    ubytek ozonu nad Antarktyką jest znacznie mniejszy niż nad Antarktudą, co wiąże
                    się zapewne z tym, że stratosfera nad Antarktyką jest znacznie bardziej
                    zmienna. Tymczasem nad Antarktydą stratosfera jest bardziej stabilna. Kolejna
                    sprawa, w strefie okołorównikowej promieniowanie słoneczne jest znacznie
                    silniejsze, a jednak tam nie stwierdzono jakiegoś istotnego ubytku ozonu.
                    Trzeba pamiętać, że ozonosfera jest tworem dynamicznym, tzn. ozon tworzy się i
                    rozkłada. W okolicach podbiegunowych wahania są większe, gdyż przez wiele
                    miesięcy panuje tam noc polarna.
                    Antarktyczna dziura ozonowa jets tworem krótkotrwałym, gdyż po kilku miesiącach
                    znika,. kiedy napłynie bogate w ozon powietrze z północy. W skali globalnej
                    ubytek spowodowany spadkiem jego stężenia nad Antarktyką wynosi tylko ok. 5%
                    calkowitej ilości. Dziura ozonowa obejmująca cały glob nam nie grozi, gdyż
                    produkcja ozonu z tlenu pod wpływem promieniowania słonecznego stale trwa.
                    > .
                    >
                    > > Znalazłem parę innych artykułów przemawiających za tezą, że to SO2+NO/NO2
                    >
                    > > szkodzą warstwie ozonowej.
                    >
                    > To podrzuc, chetnie przeczytam.
                    >
                    > Pulbek.
                    • pulbek Re: O dziurze ozonowej 11.10.04, 16:21
                      gandalph napisał:


                      > Skoro tak, to jakim cudem do stratosfery dociera freon? Jak więc widzisz, jest
                      > to broń obosieczna.

                      Obosieczna albo i nie. Freon w ogole nie rozpuszcza sie w wodzie, wiec siedzi
                      sobie w troposferze, a po kilku latach (!) przenika w koncu i do stratosfery.
                      Ale w tym celu musi przetrzymac w troposferze duzo czasu, bo pionowe mieszanie
                      atmosfery to powolny proces. Tymczasem S02 rozpuszcza sie w wodzie (kwasne
                      deszcze to wlasnie stad), wiec chyba nie ma czasu przeniknac tak wysoko.

                      > Przy okazji: innym bardzo znaczącym źródłem chloru jest chlorek metylu
                      > produkowany w sposób naturalny w morzach i oceanach w ilości rzędu kilku
                      > milionów ton rocznie, na co ludzkość nie ma żadnego wpływu.
                      > Wreszcie, istnienie dziury ozonowej zostało stwierdzone po raz pierwszy w
                      > latach 50-ych, kiedy freony dopiero zaczęły być stosowane, nie mogły mieć więc
                      > na nią wpływu. Potem badania stężenia ozonu zostały zaniedbane czy też
                      > zarzucone, dlatego pochodzenie dziury ozonowej nie zostało wyjaśnione.
                      > Związkami, które łatwo rozkładają ozon, są ponadto tlenki azotu, naturalne
                      > składniki atmosfery; udział produkcji pochodzenia "ludzkiego" nie jest
                      > znaczący.
                      > W ślad za prof. Mastalerzem, dodam, że ponieważ chlorek metylu nie ma
                      > znaczenia użytkowego, w związku z tym mało kto się nim zajmuje, jak tez mało
                      > kto przejmuje się jego wpływem na wartwę ozonową.

                      To sie wydaja istotne argumenty, ale czy to znaczy ze wulkany porzucamy?

                      Sprobuje na to wszystko odpowiedziec w najblizszych dniach; byloby mi wygodniej,
                      gdybys podrzucil linki do tego, skad to czerpiesz. Mialbym pelniejszy oglad.

                      > I jeszcze jedno: jak wynika z literatury występujący systematycznie okresowy
                      > ubytek ozonu nad Antarktyką jest znacznie mniejszy niż nad Antarktudą, co
                      > wiąże się zapewne z tym, że stratosfera nad Antarktyką jest znacznie bardziej
                      > zmienna. Tymczasem nad Antarktydą stratosfera jest bardziej stabilna.

                      Tu chyba nieporozumienie, albo to tylko ja nie wiem dlaczego Antarktyke warto
                      przeciwstawiac Antarktydzie?

                      > Kolejna sprawa, w strefie okołorównikowej promieniowanie słoneczne jest
                      > znacznie silniejsze, a jednak tam nie stwierdzono jakiegoś istotnego ubytku
                      > ozonu.

                      Tu pytanie...

                      > Trzeba pamiętać, że ozonosfera jest tworem dynamicznym, tzn. ozon tworzy się i
                      > rozkłada. W okolicach podbiegunowych wahania są większe, gdyż przez wiele
                      > miesięcy panuje tam noc polarna.

                      A tu chyba sam sobie tu odpowiadasz na to pytanie? Zgadzam sie z ta odpowiedzia.
                      Dziura ozonowa to zjawisko sezonowe, wystepuje tylko wiosna i tym silniej, im
                      zimniejsza byla zima.

                      > Dziura ozonowa obejmująca cały glob nam nie grozi, gdyż
                      > produkcja ozonu z tlenu pod wpływem promieniowania słonecznego stale trwa.

                      Ale kto twierdzi, ze grozi? Ja nie. Ja tylko twierdze, jako stuprocentowy
                      ekohisteryk, ze dziura ozonowa nad Antarktyda jest spowodowana dzialalnoscia
                      czlowieka. Oczywiscie caly czas zglaszam gotowosc dania sie przekonac.

                      Pulbek.
                    • Gość: VlaD W kwestii formalnej IP: *.localdomain / *.kim.pl 14.10.04, 22:53
                      Używasz, Gandalphie, określenia "Antarktyka" w opozycji do Antarktydy i, jak
                      rozumiem, masz wtedy na myśli rejon Bieguna Północnego. Jeżeli tak, to
                      popełniasz dość poważny błąd. Antarktyka mianowicie to POŁUDNIOWA strefa
                      podbiegunowa, czyli Antarktyda z przyległościami. Północ to Arktyka.
                      Wiem - nieładnie się czepiać drobiazgów, ale ten akurat zdecydowanie utrudnia
                      czytanie Twoich postów...

                      P.S. Czekając z niecierpliwością na ciąg dalszy Twojej dyskusji z Pulbkiem -
                      zaczęła się ciekawie - podbijam wątek.

                      • gandalph Re: W kwestii formalnej 15.10.04, 10:01
                        Gość portalu: VlaD napisał(a):

                        > Używasz, Gandalphie, określenia "Antarktyka" w opozycji do Antarktydy i, jak
                        > rozumiem, masz wtedy na myśli rejon Bieguna Północnego. Jeżeli tak, to
                        > popełniasz dość poważny błąd. Antarktyka mianowicie to POŁUDNIOWA strefa
                        > podbiegunowa, czyli Antarktyda z przyległościami. Północ to Arktyka.
                        > Wiem - nieładnie się czepiać drobiazgów, ale ten akurat zdecydowanie utrudnia
                        > czytanie Twoich postów...
                        >
                        > P.S. Czekając z niecierpliwością na ciąg dalszy Twojej dyskusji z Pulbkiem -
                        > zaczęła się ciekawie - podbijam wątek.
                        >
                        >
                        Sorry, masz rację, oczywiście chodzi o Arktykę.
      • rattler Re: O dziurze ozonowej 15.10.04, 01:22
        Od '75 zaczeto sie rowniez przygladac ozon hole , wczesniejszych wiarygodnych
        danych nie ma i tu nasuwa sie pytanie - Na jakich wczesniejszych danych
        bazujemy przepowiadajac global warming ? Od ostatniej ery lodowcowej mamy
        global warming z krotkimi przerwami oziebienia . Mamuty nie zyly na tundrze a
        miejscu bogatej flory z dlugim cieplym sezonem .

        Mt St Helens codzienie od 3-tyg wydala 2,8 miliona metrow szesciennych
        dwutlenku wegla , pol miliona siarczanow plus inne szkodliwe rzekomo gazy i pyl
        na szczescie nie w moim kierunku bo widze z okna slup dymu , pary i pylu .

        narazie
        • gandalph Re: O dziurze ozonowej 15.10.04, 10:05
          rattler napisał:

          > Od '75 zaczeto sie rowniez przygladac ozon hole , wczesniejszych wiarygodnych
          > danych nie ma i tu nasuwa sie pytanie - Na jakich wczesniejszych danych
          > bazujemy przepowiadajac global warming ? Od ostatniej ery lodowcowej mamy
          > global warming z krotkimi przerwami oziebienia . Mamuty nie zyly na tundrze a
          > miejscu bogatej flory z dlugim cieplym sezonem .
          >
          > Mt St Helens codzienie od 3-tyg wydala 2,8 miliona metrow szesciennych
          > dwutlenku wegla , pol miliona siarczanow plus inne szkodliwe rzekomo gazy i
          pyl
          >

          Chodzi raczej nie o siarczany, lecz dwutlenek siarki ewentualnie siarkowodór
          (fuj!). Szkodliwość tych świństw jest oczywista dla kogoś kto akurat
          przebywałby w pobliżu, natomiast w skali globalnej nie bardzo, poza ich
          przyczynkiem do tworzenia się dziury ozonowej.
          > na szczescie nie w moim kierunku bo widze z okna slup dymu , pary i pylu .
          >
          > narazie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka