Gość: Joanna
IP: *.dialup.mindspring.com
25.05.01, 18:43
Na początku lat 90-tych pracowałam w Kiekrzu pod Poznaniem.Operował tam obrotny
człowiek, który zorientował się,że na handlu końmi można zrobić pieniądze.Konie
pakowane były do szczelnie zamkniętych kontenerów i pozostawiane w słońcu na
poboczu drogi.Panowie szli oblewć ubity interes. To co działo się w kontenerach
obchodziło mieszkańców pod oknami których stały kontenery.Często odgłosy kopyt
bijących w zamknięte pudło samochodu uniemożliwiały sen...Było tajemnicą
Poliszynela,że często część zwierząt była martwa gdy samochód z Poznania
wreszcie docierał do granicy - cóż to były "tylko konie", a ów obrotny człowiek
miał pieniądze i wpływy...
Nie sądzę by cokolwiek uległo zmianie - chyba,że na gorsze - co potwierdza wasz
króciutki artykuł z wydarzeń w innej części Polski.
Diabeł tkwi w szczegółach,a szczegóły wpływają na obraz Polski w oczach świata -
ten szczegół chluby nam nie przynosi.