mathias_sammer
30.09.04, 10:31
Różewicz w Berlinie
W Berlinie gościł nestor polskiego dramatu i liryki, Tadeusz Różewicz.
Joanna Wiórkiewicz spotkała poetę w podwojach nowo otwartego polsko-
niemieckiego teatru “Theater am Salzufer“. Wystawiana jest tam jego
sztuka „Białe Małżeństwo“.
Mistrz jest w świetnej formie. Pełne napięcia, spotkań, wywiadów i odczytów
dni paradoksalnie nadały mu wigoru. Tylko z chrypki w glosie sie tłumaczy. Za
dużo mówi. On, znany jako wielki samotnik. Swoje “Białe małżeństwo” widział
już dziesiątki razy. Nigdy go jednak nie nudzi, mówi, bo zawsze aktorzy tchną
w te sztukę cos nowego.
Na przedstawieniu zaprezentowanym przez młodych adeptów nowo utworzonej
polsko-niemieckiej scenie Różewicz znakomicie się bawił. Fakt, że jego sztukę
gra niemiecka młodzież ma dla niego znaczenie symboliczne.
Tadeusz Różewicz wojnę przetrwał jako podchorąży Armii Krajowej. Jak wiadomo
wszystkim, którzy zetknęli się z jego sztuką – doświadczenia wojny nigdy go
nie opuściły. Cala jego twórczość przepojona jest dramatyzmem wojny. Tym
bardziej już od początku lat sześćdziesiątych angażował się Różewicz, jak
żaden inny polski twórca, na rzecz porozumienia z Niemcami. Uważał, ze
kultura może naprawić wszystko to, co zniszczył militaryzm i wojna. Tym
bardziej martwią go napięcia pomiędzy Polska i Niemcami wynikłe w ostatnim
czasie z żądań niemieckiego Związku wypędzonych, polska na nie reakcja w
Sejmie, oraz rosnąca spirala wzajemnych roszczeń.
“Miałem wielu niemieckich kolegów w gimnazjum. Przyjaźnie te przetrwały
wojnę, hitleryzm nie potrafił ich zniszczyć. Mam wrażenie, ze nasza wzajemne
wysiłki na rzecz porozumienia – moje, Karla Dedeciusa, Henryka Berezki, ale i
młodszych jak Grassa czy Petera Lachmana- ze to wszystko idzie teraz na
marne” – mówi Tadeusz Różewicz. “Ale porozumienie między naszymi narodami to
jest proces, który ma wiele płaszczyzn, wiec nie wolno na żadnej z nich dawać
za wygrana” – dodaje.
Joanna Wiórkiewicz, Berlin