ewa-1.5 11.11.16, 20:19 „Hineni. Hineni. I’m ready, my Lord.“ Wielki Leonard Cohen odszedł do Pana. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa-1.5 Re: I'm ready, my Lord 11.11.16, 20:21 P.S. Hineni - to po hebrajsku: tu jestem. Czyli: " Tu jestem. Tu jestem. Jestem gotów, mój Panie". Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-1.5 Re: I'm ready, my Lord 11.11.16, 23:49 A tu jeden z ostatnich jego utworów z którego wzięłam powyższy cytat w tytule wątku: You Want It Darker www.youtube.com/watch?v=v0nmHymgM7Y Odpowiedz Link Zgłoś
igor2-uk Re: I'm ready, my Lord 11.11.16, 20:34 Uwielbiam jego tworczosc. Niech spoczywa w spokoju [*] Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-1.5 Cohen i Okudżawa 11.11.16, 21:51 Dwóch było takich spiewających poetów - Cohen i Okudżawa. Zyli daleko od siebie w innych światach, a jednak w tych samych. Obaj szukali dyskursu z Bogiem, szukali sensu istnienia i wyrażali jego (tego istnienia) ból. Dla obu ich sztuka, ich pieśni (bo przecież nie piosenki) były często rodzajem modlitwy. U nich obu muzyka była służebna wobec tekstu, to zupełnie inaczej niż w popmusik, gdzie tekst jest mało znaczącym bełkotem. Cohen był w tym przesłaniu/przekazie jeszcze bardziej przenikliwy i przejmujący niż Okudżawa, pewnie dlatego, że czerpał z ca 3 tysięcy lat judaizmu, za nim stała jeszcze starsza historia zmagania się z Bogiem i sensem życia niż za Okudżawą. Obaj ocierali się o filozofię i obu już nie ma i nikt ich nie zastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
jenisiej Szwedzka Akademia dała ciała. 11.11.16, 21:55 On bardziej zasłużył na literackiego Nobla niż ta becząca koza Dylan. Zwłaszcza, że pisał też powieści - coś gdzieś mam na półce, w polskim przekładzie. Dawno nie czytałem, nie pamiętam euforii, ale sięgnę ponownie. [*] Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-1.5 Re: Szwedzka Akademia dała ciała. 11.11.16, 22:03 Cohen był nie z tego zmaterializowanego świata. On był duchem, a duch nie jest materią.... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-1.5 Re: Szwedzka Akademia dała ciała. 11.11.16, 22:18 Nie lubię Dylana. Nie cenię sobie aż tak jego twórczości, by uznać go za godnego Nobla. Miał kilka dobrych utwórów. KILKA i tyle. Nie lubię go też niejago "z winy" Cohena. Nie dość, że piosenki Dylana mniej do mnie przemawiały, to jeszcze osobiście na koncercie przeżyłam go jako zadufanego w sobie zarozumialca, twórcę kompletnie ingorującego publiczność. Na prośby słuchaczy o dokładkę (za pomocą klaskania) wypiął się i wyszedł bez pożegnania z koncertu. Odwalił zapłaconą robotę i zniknął. Na koncertach Cohena było zupełnie inaczej. On kłaniał się publiczności do ziemi zdejmując przed nią swój sławny kapelusz, dziękował serdecznie za brawa i śpiewał tak długo, jak tylko mógł wytrzymać. A gdy już nie mógł, prosił o możliwość wyjścia... 2 razy byłam na jego koncertach we Frankfurcie ( w tym na tym ostatnim) i 2 razy powalił mnie swą wielką kulturą osobistą. W mojej pamięci na zawsze pozostanie obraz Cohena kłaniającego się nisko i zdejmującego pokornie kapelusz przed swoją publicznością... Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: I'm ready, my Lord 12.11.16, 23:18 Szczerym smutkiem napawa mnie fakt, jak mało Polaków na forum zrwóciło uwagę na śmierć L. Cohena. Aż tak ogłupiono ludzi, by nie zauważali, co ważne? Nikt, nigdzie żadnego wątku nie otworzył... Odpowiedz Link Zgłoś
lont12 Re: I'm ready, my Lord 13.11.16, 00:19 skąd wiesz że odszedł do Pana? bo ja myślę że odszedł raczej do Pani Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: I'm ready, my Lord 13.11.16, 00:44 Ja nie wiem, ale on mówił o Panu - my Lord. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Dance Me to the End of Love 14.11.16, 09:52 Był wielki. Odszedł do Pana. Leonard Cohen - Dance Me to the End of Love Odpowiedz Link Zgłoś