cepekolodziej
30.11.16, 05:14
Obejrzałem fragment wręczania -
Miało być podniosłe, a na mnie wywarło dość komiczne wrażenie, jakieś przywoływanie wojenniczej symboliki z czasów mniej więcej "Potopu" czy "Ogniem i mieczem".
Wręczał, z marsową, stosownie do chwili, miną minister Antoni; przemawiał też wręczanym do sumienia, chyba - żeby się jeszcze bardziej, już z całego serca, starali w służbie Najjaśniejszej. Głosu nie było; ale wargi ministra Antoniego poruszały się patyjotycznie.
I były potem trąby: tata tata tata-tata-tata
Ogólne wrażenie? To, co w sygnaturce.