25.08.17, 10:18
Po raz pierwszy zetknąłem się z zasadniczą cechą tradycji, jaką jest zmienność i niepewność przekazu, w szkole średniej w mieście K.
Mieliśmy tam trochę dziwnego nauczyciela historii. Chodził zawsze wyprostowany, ale z dziwnym skrętem tułowia. Dopiero kiedy siadał i, podciągnąwszy nogawkę, wyciągał przed siebie nogę, zauważało się, że to proteza, sięgająca gdzieś połowy uda.
Nazywano go już od dawna Hefajem - w nawiązaniu do kulawego Hefajstosa.
Hefaj nie stronił od napojów wyskokowych. To było widać, kiedy był po - ciekawie opowiadał.
Najciekawsze opowieści dotyczyły okoliczności utraty nogi. Zapamiętałem trzy wersje, ale było ich pewnie więcej. W jednej z nich brał udział w bitwie pod Lenino, w drugiej - przy przełamywaniu Wału Pomorskiego. Ale najciekawsze opowieści snuł, kiedy opowiadał, jak wyglądała bitwa pod Monte Cassino, i jak właśnie tam trafiła go kula niemieckiego snajpera, jak się tam przez wiele godzin wykrwawiał i jak - zanim położono go na nosze - odcięto mu nogę, wiszącą na paru pasemkach skóry.
Słuchaliśmy zafascynowani. I nie było ważne, że w mieście K. wiedziano, że stracił nogę po nieudanym zeskoku z piętra eksplorowanej po wojnie niemieckiej fabryki.
Fascynacja brała się ze spotkania - w jego osobie - z niejednoznacznością historii, nie tylko osobistej, ale z historii jako takiej. Łatwiej nam przychodziło wysłuchiwać oficjalnych wersji zdarzeń, i tych innych przekazywanych przez Wolną Europę, i jeszcze innych, opowiadanych w trakcie spotkań rodzinnych, przy wódce.
Uczyliśmy się, wcześnie, rekapitulować zdarzenia w zależności od wymagań rozmówcy. A potem, cynicznie, opowiadaliśmy to sobie, używając fraz typu: "a ja mu na to Hefajem ---"
Obserwuj wątek
    • qwardian Re: w płynie 25.08.17, 10:46
      Stawiam, że to był rezultat szabrownictwa. Głupi porywali się na zbyt ambitne cele, mądrzy, którzy wiedzieli czym jest komunizm, szabrowali nisko i skromnie..
    • polski_francuz In vino veritas 25.08.17, 14:55
      Upiekszanie wypadkow widzialem i ja. Tyle, ze niebezposrednio. Znajomy mial na glowie zagojona dluga szrame. I opowiadal, ze to od okrucienstwa okupantow. Dopiero pozniej sie okazalo, ze mial sam wypadek na motocyklu, ktory sam prowadzil.

      Nie on jeden marzyl o byciu bohaterem bedac zwyczajnym czlowiekiem.

      PF
    • arceszk Re: w płynie 25.08.17, 19:10

      Kultura internetowej wrzutki
      Wojciech Orliński
      13 sierpnia 2016 | 01:00


      Służby nie muszą wysadzać bloku, żeby niepostrzeżenie wejść do czyjegoś mieszkania? Ten, kto tak myśli, jest częścią spisku.
      Dwaj menedżerowie Google'a opublikowali w 2012 r. książkę "The New Digital Age" ("Nowa cyfrowa era"), w której obiecywali między innymi, że dzięki internetowi kłamstwo zniknie z życia publicznego, bo będziemy je mogli bez trudu zdemaskować. Życie bardzo szybko zaprzeczyło tej prognozie: właśnie za sprawą internetu staliśmy się bezbronni wobec ściemy.

      Nasza cywilizacja przez stulecia doskonaliła metody dochodzenia do prawdy, odróżniania faktów od opinii. Na naszych oczach te metody lądują w śmietniku - zastępuje je kultura internetowej wrzutki.

      Wrzutka może być dowolnie idiotyczna, ale jeśli dostatecznie wiele osób w internecie chce w nią uwierzyć - będzie miętolona na Facebooku, Twitterze i YouTubie tak, aż nikomu nie będzie się chciało wnikać w argumenty.

      Wrzutką tygodnia były mętne sugestie Sławomira Cenckiewicza, jakoby Wałęsa był w jakiś niejasny sposób zamieszany w wybuch gazu w Gdańsku w 1995 roku. Opublikował je w renomowanym periodyku, w którym swoje odkrycia ogłaszają wszyscy szanujący się historycy, czyli na Fejsie.

      Dzień później zamieścił lakoniczne sprostowanie, w periodyku równie szacownym - na Twitterze. Brzmiało: "Nigdzie nie napisałem, że UOP wysadził blok! Trochę podkręcacie panowie z rp.pl".

      Faktycznie. Nie napisał. Ale "panowie z rp.pl" też tak nie napisali.

      Ich tekst przypominał inne tego typu materiały, którymi w poniedziałek huczał prawicowy internet - Salon24, wPolityce, Niezależna itd. Te materiały były po prostu streszczaniem tego, co Cenckiewicz napisał na Facebooku.

      Tak propagują się wrzutki. Ziemkiewicz na Twitterze cytuje Gmyza, który na Facebooku zacytował Kolonkę z YouTube'a, cytującego blog Michalkiewicza. Pytanie o dowody, argumenty czy elementarną logikę wrzutkowej tezy nie pada, ponieważ wszystkim ogniwom tego łańcucha - a także ich odbiorcom - po prostu wystarcza pragnienie wiary w jej prawdziwość.

      "Dowód" Cenckiewicza wygląda tak (cytuję verbatim): "Pewien funkcjonariusz b. SB, ale świetnie ustosunkowany w środowisku UOP/ABW, tłumaczył mi, że w zawalonym bloku mieszkał płk Adam Hodysz, którego ekipa prezydenta Lecha Wałęsy z delegatury UOP w Gdańsku podejrzewała o przetrzymywanie kopii dokumentów agenturalnych Wałęsy/ Bolka. Upozorowali wybuch gazu - mówił - żeby wyprowadzić później wszystkich mieszkańców i wejść do mieszkania Hodysza. Przesadzili, budynek się zawalił i zginęli ludzie. Ale do mieszkania i tak weszli".

      Służby specjalne nie potrzebują "wyprowadzenia wszystkich mieszkańców", żeby wejść do czyjegoś mieszkania i dyskretnie je przeszukać. Wrzutka Cenckiewicza nie ma sensu na poziomie elementarnej logiki, nie mówiąc już o tym, jak żałosny jest jego koronny dowód ("pewien funkcjonariusz tłumaczył mi...").

      A jednak jego tekst udostępniło (przekazało dalej) 1376 osób, stan na czwartek. Większość uwierzyła w sugestię Cenckiewicza, której ten - żeby było śmieszniej - się potem wypierał.

      Typowy komentarz: "Od czasu kiedy ujrzały światło dzienne kwity TW Bolek , wiedziałem, że to ubeckie bydlę będzie zdolne do wszystkiego. Nie przypuszczałem jednak w tamtym czasie, że laureat Nagrody Nobla będzie zdolny do terroru i likwidacji fizycznej swoich oponentów".

      Całość:

      wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20538870,kultura-internetowej-wrzutki.html
    • arceszk Re: w płynie 01.09.17, 07:01
      Dzisiaj - dzisiaj mówilibyśmy, równie cynicznie: "a ja mu na to Sorosem ---"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka