Dodaj do ulubionych

Prostaki i niedouki Amerykanie

IP: 155.139.50.* 14.10.04, 16:00
Smutna wiadomosc dla pp. Watto i im podobnym. Dzisiejszy komentarz z AP w
wiadomosciach ze Sztokholmu:
Amerykanscy zbieraja coraz wiecej nagrod Nobla i zostawiaja Europe coraz
bardziej w tyle. Od 1901 roku 42% wszystkich nagrod Nobla zdobyli Amerykanie.
W ostanich latach proporcja ta jest zancznie wieksza. W tym roku tylko jedna
nagrode naukowa Nobla zdobyl Norweg ( pracujacy w Stanach), a nagrode
literacka - Austryjaczka.. Szef Komisji do spraw badan i technologii UE ,
Farbio Fabbi, powiedzial, ze zdaje sobie sprawe, ze Europa zostaje coraz
bardziej w ogonie. Glowna przyczyna tego jest fakt, Stany wydaja na badania
$271 miliardow , a 25 krajow euroopejskich tylko $123 miliardy. Szef
amerykanskie agencji do spraw nauki powiedzial, ze pieniadze niewatpliwie
pomagaja, ale to nie wszystko. Uniwersytety amerykanskie uchodza obecnie za
najlepsze na siwecie i potrafia "przyciagnac" najbardziej utalentowanych
naukowcow. Bardzo konkurencyjny system stypendiow na badania naukowe
doprowadza do wspolzawodnictwa na szczeblu krajowym. Od ok.1960 roku Europa
nastawila sie tylko na badania w zastosowaniu do natychmiastowych celow
uzytecznych. Stany zwracaja znacznie wiecej uwagi na tzw.basic sciance (
nauki podstawowe), jako baze dla przyszlych osiagniec praktycznych. Do
wygrania Nobla trzeba odkryc cos nowego, pionierskiego.Europa dopiero teraz
mysli o zwiekszeniu nakladu na nauke z 1.9 do 3 % w roku 2010.
Bardzo "wspolczuje" wszystkim antyamerykanom na tym forum.
P.S. a na dodatek do tego nieszczescia - paru z tych noblistow to nie tylko
Amerykanie , ale takze Zydzi !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Prostaki i niedouki Amerykanie IP: *.unl.edu 14.10.04, 16:11
      ty kutasie, kazdy licealista z Europy moglby sikiem zabic przecietnego studenta
      amerykanskiego swoja wiedza. gowno wiesz co sie dzieje w szkolach srednich w
      USA. To korporacje finansuja badania naukowe dla swoich przyszlych zyskow.
      Top profesorski w USA nie ma nic wspolnego z ogolnym wyksztalceniem
      spoleczenstwa.
      Imagine.
      • Gość: patolog Re: Prostaki i niedouki Amerykanie IP: 155.139.50.* 14.10.04, 16:42
        Twoja wypowiedz swiadczy o twoim glebokim intelekcie, wiedzy i niezwyklej
        elegancji wypowiedzi. Widze, ze wykorzystujesz system internetowy z Un. of
        Nebrasca, Lincoln. Co tam robisz? Janitorial services, czy usuwanie azbestu ze
        starych budynkow " campusowych ",albo moze "wykladasz" ( jak mowia w
        Polsce) ...podloge - dywanami?!
        • Gość: Imagine Re: Prostaki i niedouki Amerykanie IP: *.unl.edu 14.10.04, 19:18
          moja krotka, niesympatyczna wypowiedz rowna sie glupocie mysli jaka chciales
          nam zafundowac w swej dlugiej, pelnej nienawisci tyradzie.
          ja sie nie przygladam czyjemus IP, nie mam twej ubeckiej natury ...
          • Gość: patolog Re: Prostaki i niedouki Amerykanie IP: 155.139.50.* 14.10.04, 19:36
            Moja "glupota" byla cytowaniem za p.Mattiasem Kare z Associated Press w
            korespondencji z Sztokholu cytujacej wypowiedzi Fabbio Fabbi " the executive
            Comission's spokesman for research and technology developement" i Al
            Tech, "director of science at the American Association for the Advancement of
            the Science in Washginton D.C. No, ale przeciez ty wszystko wiesz lepiej,
            zwlaszcza jak to wynika z tweego nick'u, zyjesz glownie wyobraznia.
            Skoro jednak ta rzeczywistosc amerykanska tak ci nie odpowiada , to czemu tutaj
            siedzisz? Postaraj sie o jakas posade u Fidelka, albo na na uniwersytecie w
            Phenianie.
            www.detnews.com/2004/nation/0410/14/a15-303869.htm
      • Gość: less Re: Prostaki i niedouki Amerykanie IP: *.mad.east.verizon.net 14.10.04, 19:25
        Wyksztalcenie ocenia sie jego osiagnieciami. Co ci z tego ze znasz stolice
        kazdego kraju na swiecie ale zdychasz z glodu bo wyksztalcenie twojego
        spoleczenstwa nie jest w stanie zapewnic ci dobrobytusad

      • cs137 Re: Prostaki i niedouki Amerykanie 14.10.04, 19:52
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > ty kutasie, kazdy licealista z Europy moglby sikiem zabic przecietnego studenta
        > amerykanskiego swoja wiedza. gowno wiesz co sie dzieje w szkolach srednich w
        > USA. To korporacje finansuja badania naukowe dla swoich przyszlych zyskow.
        > Top profesorski w USA nie ma nic wspolnego z ogolnym wyksztalceniem
        > spoleczenstwa.
        > Imagine.

        Ja akurat mialem w oastatnim okresie bliskie kontakty i ze stusdentami
        amerykanskimi i polskimi. Niedawno spedzilem tzw. rok w Warszawie w ramach tzw.
        "sabbatical leave" i prowadzilem wyklad monograficzny w dwoch warszawskich
        uczelniach. Z ktorych jedna to absolutna ckrajowa czolowka, a Wydzial, w ktorym
        to sie odbywalo, od lat zajmuje niekwestionowane pierwsze miejsce we wszystkich
        wewnatrzuczelnianych rankingach. Wiec mialem do czynienia nie z matolami, tylko
        raczej z lepszymi polskimi studentami. No i z reka na sercu moge powiedziec, ze
        te opowiesci o tym, jak nieslychanie polscy studenci goruja nad amerykanskimi,
        to ja bym raczej miedzy bajki wlozyl.

        Amerykanska szkole srednia mozna przejsc, owszem, nie robiac nic. Ale sa tez
        mozliwosci daleko wykracajace poza to, co oferuje polska szkola. Na przyklad,
        uczniowie szkoly sredniej moga tutaj juz zaczac brac kursy uniwersyteckie, mimo,
        ze formalnie jeszcze nie sa studentami wyzszej uczelni. I wielu to robi.
        Przychodza potem na studia i juz maja sporo zaliczone z uniwesyteckiego
        programu. A w Polsce sa takie mozliwosci, ja sie pytam?

        Jezeli p[orownac "smietanke" polskiej mlodziezy z amerykanskim "dnem", to
        faktycznie, wychodzimy bardzo dobrze w porownaniach. Ale porownajcie poziom
        mlodziezy wychodzacej ze sredniego technikum. Technika to wciaz jeszcze ogromna
        czesc szkolnictwa sredniego w Polsce i poziom wiedzy ogolnej, ktorzy absolwenci
        stamtad wynosza, jest zenujaco niski.

        Tak wiec wiele z tych legend o niedouctwie w Ameryce zostalo tylko wymyslonych u
        nas dla poprawy naszego samopoczucia. Ze niby "jestesmy biedniejssi, ale za to
        madrzejsi i lepiej wyksztalceni". No, jesli komus to pomaga na kompleksy, to
        niech sobie tak mysli. Ameryka sie nie zawali od tego, ze w Posce bedzie miala
        kiepska reputacje. W ogole, prawde mowiac, malo kto bedzie o tej kiepskiej
        reputacji wiedzial. A przejmowac sie nia bedzie
        • cs137 Errata 14.10.04, 19:57
          Oczywiscie nie bylo tak, ze spedzilem w Warszwie "tzw. rok" tylko "rok" bez
          "tzw.". (dokladnie, rok i jeden dzien nawet, bo to mialo znaczenie ze wzgledu
          na podatki w USA).
      • gandalph Re: Prostaki i niedouki Amerykanie 15.10.04, 12:35
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > ty kutasie, kazdy licealista z Europy moglby sikiem zabic przecietnego
        studenta
        > amerykanskiego swoja wiedza. gowno wiesz co sie dzieje w szkolach srednich w
        > USA. To korporacje finansuja badania naukowe dla swoich przyszlych zyskow.
        > Top profesorski w USA nie ma nic wspolnego z ogolnym wyksztalceniem
        > spoleczenstwa.
        > Imagine.

        Niestety, synku. Nie masz racji. Poziom oświaty w Polsce jest żenująco niski.
        Tak się złożyło, że w mojej rodzinie od 1918 r. stale ktoś pracuje w oświacie,
        więc mam "ogląd" sytuacji znacznie dłuższy niż mój własny życiorys, w którym
        przez 4 lata zdarzyło mi się być nauczycielem. Miałem więc okazję przyjrzeć się
        temu od podszewki. Dlatego tezy o lepszym wykształceniu młodych Polaków możesz
        między bajki włożyc. Poziom dydaktyki, programów, wymagań itd. itd. spadł do
        dna w porównaniu chociażby z moimi czasami szkolnymi. Składa się na to wiele
        przyczyn: spadek nakładów na oświatę, trwająca latami (obecnie też) selekcja
        negatywna do zawodu nuaczycielskiego, ustawiczne majstrowanie przy oświacie
        przez decydentów, wreszcie ogólna demoralizacja i zawodu, i społeczeństwa,
        przyniosły to, co mamy.
        Jeszcze jedno: ostatnią poważną reformą oświaty była reforma ministra
        Jędrzejewicza z początku lat 30-ych XX w.
        W czasie mojej krótkiej kariery nauczycielskiej próbowałem walczyć z wieloma
        patologiami, ale dorobiłem się tylko miana "wroga publicznego nr 1", pokazując,
        że mimo "kryzysu" coś jednak można było zrobić. To oczywiście wywoływało
        niechęć, a u części uczniów i rodziców wręcz wrogość, bo ośmieliłem się czegoś
        wymagać - ponad zwykłe przychodzenie do szkoły (co dla wielu gamoni i tak było
        zbyt trudne).
        Wydawało mi się, że po upadku komuny, oświata wreszcie odżyje. Niestety, jest
        jeszcze gorzej. Wydawało mi się, że osiągnęła dno, myliłem się, okazuje się, że
        dno ma wiele poziomów. Nic nie wskazuje na to, by miało być lepiej, na poprawę
        trzeba paru pokoleń.
    • Gość: dziki Biedny VC:-( Padnie trupem:-( IP: *.mad.east.verizon.net 14.10.04, 19:22
    • bimi Re: Prostaki i niedouki Amerykanie 14.10.04, 20:16
      Nagroda Nobla ma się tak do osiągnięć edukacji, jak wyróżnienie Oskara do
      jakości filmu. Czyli panuje tu zasada: im więcej wydasz na promocję, tym większa
      szansa, że dostaniesz nagrodę. A Amerykanie znają się na promocji, jak nikt inny.
      Trzeba być niezłym desperatem, żeby mierzyć poziom edukacji liczbą Nobli.
      • Gość: patolog Re: Prostaki i niedouki Amerykanie IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 14.10.04, 20:28
        No oczywiscie, nastepny w kolejce po images jest bimi. Potem jeszcze tylko watto
        i Vc i jestesmy w domu. Cs ma calkowita racje. Poziom wyksztalcenie w tzw.
        szkolach srednich w Stanach zalezy tylko i ywlacznie od tego co student chce
        zrobic i do jakiej szkoly chodzi, ale nia ma sztywnego programu i uczenia bzdur
        zupenie nieprzydatnych w przyszle edukacji " na sile". . W Stanach kazdy jest
        panem swego losu i w wykszlaceniu, pracach naukowych, badaniach jest podobnie.
        Dopoki stetryczala Europa nie zrozumie, ze trzeba popierac ludzi mlodych,
        energicznych i zdolnych, a nie sklerotycznych p.Profesorow to postep naukowy
        bedzie tam nadal mizerny. Co natomiast do opinie bimi, ze Amerykanie dostaja
        nagrody Nobla na podstawie reklamy ( a moze i lapowek ?). Takiej glupoty nie
        mozna nawet komentowac.
        Przesylam jeszcze raz ten link:

        www.detnews.com/2004/nation/0410/14/a15-303869.htm
        • bimi Re: Prostaki i niedouki Amerykanie 14.10.04, 21:41
          Gość portalu: patolog napisał(a):

          > No oczywiscie, nastepny w kolejce po images jest bimi. Potem jeszcze tylko
          > watto i Vc i jestesmy w domu.

          Ja już jestem w domu.


          > Cs ma calkowita racje. Poziom wyksztalcenie w tzw.
          > szkolach srednich w Stanach zalezy tylko i ywlacznie od tego co student chce
          > zrobic i do jakiej szkoly chodzi, ale nia ma sztywnego programu i uczenia bzdu
          > r
          > zupenie nieprzydatnych w przyszle edukacji " na sile".

          To zupełnie jak u mnie na podwórku. smile


          > W Stanach kazdy jest
          > panem swego losu i w wykszlaceniu, pracach naukowych, badaniach jest podobnie.

          W każdym bądź razie każdy kogo na to stać.


          > Dopoki stetryczala Europa nie zrozumie, ze trzeba popierac ludzi mlodych,
          > energicznych i zdolnych, a nie sklerotycznych p.Profesorow to postep naukowy
          > bedzie tam nadal mizerny.

          Nadal mizerny? Piszesz tak, jakbys już udowodnił, że w USA jest mniej mizerny.
          Gdy jak na razie udowodniłes co najwyżej, że skończyłeś jedną z tamtejszych szkół.


          > Co natomiast do opinie bimi, ze Amerykanie dostaja
          > nagrody Nobla na podstawie reklamy ( a moze i lapowek ?). Takiej glupoty nie
          > mozna nawet komentowac.

          Dlaczego?
      • Gość: Less Bimi, po co o Noblu! Porownaj wyniki:-) IP: *.mad.east.verizon.net 14.10.04, 20:41
        Porownaj wyniki nauki w USA i reszty swiatasmile


        WYNIKI!!!!! Tylko to sie liczy.
        • bimi Re: Bimi, po co o Noblu! Porownaj wyniki:-) 14.10.04, 21:42
          Gość portalu: Less napisał(a):

          > Porownaj wyniki nauki w USA i reszty swiatasmile
          >
          >
          > WYNIKI!!!!! Tylko to sie liczy.

          Jakie wyniki?
          Wyniki czego?
          • cs137 Najbardziej lubie jak o USA sie wypowiadaja auto- 14.10.04, 22:38
            -rytatywnie ludzie, ktorych noga nigdy w Ameryce nie postala. Dostarczaja
            rozrywki. Bimi z Watto sie licytuja o to, kto wiecej takiej rozrywki nam dostarczy.
    • watto Kupić można wszystko 14.10.04, 20:24
      Jeżeli udało sie przy pomocy militarno-politycznych manipulacji uzyskać dla swojego pieniądza status waluty rezerwowej swiata, i można sobie dowolnie drukować, to kupić można wszystko.

      USA kupuje kadrę profesorską ze swiata. Parę lat temu widziałem statystyke z Doliny Krzemowej - nie było tam nawet połowy Amerykanów.
      US uniwersytety kupują profesorów i doktorantów z zagranicy.

      Dodatkowo Nobla dostaje sie często za nakłady finansowe w badania, a nie za błyskotliwosc umysłu.
      To ostatnie jest już rzadkie.


      A ci "Amerykanie" to podobie jak "Zydzi" noblisci.
      Wg USA Einstein był amerykanskim(!) naukowcem. Typowo amerykanski kabaret.
      Wielu tych noblistów to imigranci w pierwszym pokoleniu...

      Tak samo jest z Zydami. Taki Zyd wsykształcony jest w kulturze europejskiej i może cos osiągnąć w nauce europejskiej. Ale wszystko co osiąga ma bazę europejską, a nie żydowską (żaden Talmud, żadne pejsy czy kabała).
      Dlatego ci żydowscy naukowcy to przykład wyrwania sie z zacofania kultury żydowskiej, a nie sukces samej kultury żydowskiej.
      • Gość: patolog Re: Kupić można nie wszystko -np.rozum dla Watto IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 14.10.04, 20:39
        No popatrz !!! Doslownie przed sekunda napisalem, ze brakuje tylko Watto i juz jest.
        Jako patolog zajmuje sie nieprawidlowasciami dzialania oragnizmu ludzkiego.
        Niektorzy uwazaja, ze sa dwa rodzaje ineligencji - jedna wrodzona, ktora
        pozwala, zwlaszcza mlodym ludziom kojarzyc, wyciagac wnioski i szybko, ale
        czesto blednie myslec. Druga tzw, krystaliczna, ktora sie nabywa na podstawie
        doswiadcze zyciowch i ktora powinna wzrastac z wiekiem. W wieku starczym dosc
        czesto sie zdarza, ze ta nabyta inteligencja krystaliczna nie daje zadnych "
        owocow" w zwiazku z zanikiem inteligencji wrodzonej. Prowadzi to demencji.
        Niestety na tym forum , niektorzy dyskutanci wykacuja objawy tzw. demencji
        przedwczesnej i argumentowanie faktami do tych "szanownych" dyskutantow nie dotrze.


        • watto braki umysłowe 14.10.04, 20:48
          Twoje braki umysłowe są widoczne jak na dłoni.
          Nawet soich tekstów pisać nie umiesz, tylko ściągać cudze o demencji starczej...
          Załosne, doprawdy...
          Może wróć do podszywania sie, bo to ci lepiej wychodziło...

          > Niestety na tym forum , niektorzy dyskutanci wykacuja objawy tzw. demencji
          > przedwczesnej i argumentowanie faktami do tych "szanownych" dyskutantow nie dot
          > rze.

          No własnie... Argumenty własnie do ciebie nie dochodzą.
          Inną rzeczą jest fakt, a inną rzeczą jest logiczne i racjonalne jego wytłumaczenie...Ty masz poważne z tym kłopoty.
        • Gość: Norel Do patologa IP: *.nyc1.dsl.speakeasy.net 14.10.04, 21:02
          Nie zawracaj sobie glow panem Watto. To jest czlowiek na poziomie bardzo
          glupiego dzieciaka. Jak mozna powaznie rozmawiac z czlowiekiem ktory wierzy w
          przekazy podswiadome w mowie odwruconej?? Czy to nie dyskwalifikuje go z grona
          normalnych, doroslych ludzi? W takie idiotyzmy wierzy sie w czternastym roku
          zycia a ten kretynek otwarcie przyznaje sie ze w to wierzysmile))))

        • scanbaum nie, dla ceesa patologa. Ale cyrk przygłupa 14.10.04, 23:31
          • cs137 Zawadzki, teraz nie zawracaj glowy. Tutaj sie nie 15.10.04, 00:07
            ..odzywaj, mowimy o sprawach zbyt trudnych dla belferzyny z prowincjonalnej
            dziury. Ty sie odzywaj watkach o Zydach i Pralacie J., ale tutaj my rozmawiamy
            o nauce, o ktorej Ty g... wiesz, kochasiu. Moze cos ze slyszenia, ale to nie
            wystarczy. Wiec nie przeszkadzaj w rozmowie, tylko idz i zajmij sie swoimi
            zabawkami.
      • cs137 Re: Kupić można wszystko 14.10.04, 21:25
        watto napisał:

        > Jeżeli udało sie przy pomocy militarno-politycznych manipulacji uzyskać dla swo
        > jego pieniądza status waluty rezerwowej swiata, i można sobie dowolnie drukować
        > , to kupić można wszystko.
        >
        > USA kupuje kadrę profesorską ze swiata. Parę lat temu widziałem statystyke z Do
        > liny Krzemowej - nie było tam nawet połowy Amerykanów.
        > US uniwersytety kupują profesorów i doktorantów z zagranicy.

        Akurat wiem cos na ten temat i smiem twierdzic, ze prawdopodobnie wiecej, niz
        Watto. "Kupuja" to nie jest bardzo dobre okreslenie. Sugerowaloby, ze Amerykanie
        jezdza po swiecie i namawiaja ludzi, by do nich przyjezdzali. Prawda wyglada
        inaczej, to raczej ludzie tu przyjezdzaja i prosza, zeby ich kupiono. Sam
        wielokrotnie bylem czlonkiem roznych "search committees" przegladajacych
        kandydatow na nowych faculty members lub doktorantow. Na ogloszenie o nowej
        posadzie (tzw. "tenure track") potrafimy dostac kilkaset aplikacji z calego
        swiata, choc nie jestesmy taka znow bardzo prestizowa uczelnia. Te z "Ivy
        League" potrafia dostac po tysiac i wiecej podan od aplikantow w podobnych
        przypadkach.

        Co zas do noblistow
        • Gość: Patolog Re: Kupić można wszystko IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 14.10.04, 22:44
          Amen !. Ale z watto naprawde nie warto dyskutowac. Jego argumenty przyominaj
          stare, perelowske :
          "a u was bija murzynow"
          • v.ci Rifkin o Europie 14.10.04, 23:27
            Unia jest największą gospodarką świata, z PKB 10,500 mld dolarów (USA - 10,400
            mld). Jest również największym eksporterem. Ze 130 największych przedsiębiorstw
            na świecie 61 to przedsiębiorstwa europejskie a tylko 50 to amerykańskie.
            Europa przewodzi w takich dziedzinach jak produkcja samolotów, przemysł
            chemiczny, budownictwo, ubezpieczenia. Skąd zatem to wrażenie słabości?
            Ponieważ Amerykanie, wieczni optymiści mają zwyczaj przeceniać swoje
            osiągnięcia, podczas gdy Europejczycy zawsze się niedoceniają. Mamy obraz
            Europy sklerotycznej, pełnej fobii antyrynkowych, hamowanej przez sztywny rynek
            pracy, przerośniętą biurokrację, zbyt kosztowny system socjalny. Jednak pod tym
            naskórkiem znajduje się inna rzeczywistość: kontynent zintegrowany w ogromnym
            rynku, tworzący jednolitą przestrzeń ekonomiczną.

            Masowe bezrobocie, specyfika europejska, nie napawa optymizmem.

            W latach 90, Uniwersytet w Chicago zrealizował badania wykazujące, że realna
            stopa bezrobocia w USA wynosiła 9%, poziom zbliżony do europejskiego. Trzeba
            bowiem wziąć pod uwagę 7 mln bezrobotnych, którzy znikają ze statystyk,
            ponieważ świadczenia dla bezrobotnych wypłacane są krócej. Ponadto, w latach
            90, liczba więźniów wzrosła z 0,5 mln do 2 mln: 2% męskiej siły roboczej
            znajduje się w więzieniach. Dodatkowo, wiele osób ma drobne prace - kilka
            godzin tygodniowo i nie są traktowani oficjalnie jako bezrobotni. Mówi się, że
            Amerykanie są zamożniejsi, lecz gdy weźmie się pod uwagę edukację, zdrowie,
            czas wolny, przedstawia się to już zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o studia
            uniwersyteckie, Ameryka nie ma sobie równych, jeśli zaś chodzi o szkoły
            podstawowe, według badań przeprowadzonych w 15 krajach, okazuje się, że
            najlepsze są w Europie. Jeśli zachoruje się na ciężką chorobę, najlepsze
            kliniki są w USA, jednak w pozostałych przypadkach przewodzi Europa. USA są na
            27 miejscu, jeśli chodzi o ograniczanie ubóstwa wśród dzieci. W końcu czas
            wolny: jeśli mierzyć jakość życia pod względem zarobków - Amerykanie zarabiają
            28% więcej niż Europejczycy. Jednak w USA mamy tylko 2 tygodnie urlopu rocznie,
            podczas gdy w Europie macie ich 6. No i bezpieczeństwo: mamy 4 razy więcej
            zabójstw a 25% więźniów na świecie znajduje się w USA! Jeśli Europa myśli, że
            najlepszym sposobem walki z bezrobociem jest branie przykładu z USA, myli się.
            Zrobiliśmy wszystko, co jest obecnie zalecane Europie: deregulacja,
            prywatyzacja, zmienny czas pracy i wciąż mamy znaczące bezrobocie, biedę,
            przestępczość nie do pozazdroszczenia, wzrost nierówności, stagnację płac,
            mierny system opieki zdrowotnej.

            Ten „European Dream” jest kosztowny. Jak go zachować przy mało dynamicznej
            gospodarce?

            Możecie, szybciej integrując całość Europy w jeden system, w którym wszyscy
            będą mieli możliwości wymiany takie jakie są w USA. Musicie dążyć do prawdziwie
            zintegrowanego rynku w kwestiach transportu, komunikacji, energii, przepływów
            finansowych, edukacji i czyniąc z języka angielskiego „lingua franca”. Jeśli
            uczynicie to w ciągu 10 lat, gospodarka europejska będzie najsilniejsza co
            najmniej do 2020. To jest podstawa wzrostu w Europie a nie rozmontowywanie
            systemu socjalnego, osłabianie związków zawodowych, zubażanie pracowników.

            A po 2020?

            Macie spory problem: demografia. Jeśli wasz przyrost naturalny się nie zmieni,
            będziecie mieli 3 emerytów na 1 pracownika a średni wiek będzie wynosił 54 lata
            (obecnie jedynie dwa kraje wykazują się wzrostem urodzeń - Francja i Dania).
            Inna opcja to zwiększenie imigracji. Jak dotąd, w kwestii imigracji, Ameryka
            jest lepszym przykładem niż Europa.

            Tłumaczenie: Stefan Kornatowski

            Oryginalny tekst opublikowano w „Libération” 21.09.2004:
            www.libe.com/page.php?Article=240026
            • Gość: patolog Re:A teraz o Rifkinie IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 15.10.04, 00:07
              Maly zalacznik. Kim jest pan Rifkin, ktory juz od dawna przewidywal, ze Ameryka
              upadnie i jest w ziqazku ztym ulubioencem najbardziej lewicowych grup i gazet
              europejskich.
              www.activistcash.com/biography.cfm/bid/1342
            • Gość: dziki VC poprawia sobie samopoczucie. Czemu nie:-) IP: *.dyn.optonline.net 15.10.04, 00:24
              Należy tez pamiętać ze Unia to nie Unia. Unia to zbiorowisko rożnych krajów
              których rozwój jest teraz mordowany bezsensowna biurokracja. Porównywanie grupy
              krajów do jednolitej potęgi którą jest USA jest po prostu śmieszne. Jeszcze
              jedna próba poprawienia własnego samopoczucia.

        • cs137 Feudalizm naukowy nie jest zlem samym w sobie... 15.10.04, 00:03
          Podobnie jak feudalizm w wiekach srednichnie byl. Zli bywali tylko feudalowie.
          Ale zdarzali sie i dobrzy, ktorzy autentycznie dbali o dobrobyt swoich
          poddanych, wierzac ze to byl obowiazek nakazany im przez Boga.

          W nauce jest podobnie. Jak sie ma fart i trafi na dobrego feudala, to moze to
          nawet byc duzym ulatwieniem w poczatkach drogi naukowej.

          Ja na koniec studiow trafilem akurat na takiego "dobrego". Mial fenomenalny dar
          trafiania do mlodych ludzi. Pracujac pod jego kierownictwem "dostawalismy
          skrzydel u ramion". Ja zaraz po magisterium dosc przypadkowo zaobserwowalem
          ppewien dosc dziwny efekt w dyfrakcji neutronow na krysztalach. Szef sie
          ucieszyl i powiedzial, zebym sprobowal wyjasnic, bo nos mu cos mowi, ze z tego
          moze byc doktorat. Po roku bylo juz dosc jasne, ze istotnie da sie zrobic.
          Niestey zrobil sie Marzec'68 i Szefa szurnieto z szefostwa. Zdecydowal sie na
          emigracje. Watto twierdzi, ze ja tez jestem Zyd, ale on ma widocznie duzo
          lepsze informacje na ten temat, niz PRL-owskie UB
          • cs137 Dadam od razu zeby nie bylo ze sie znow przechalam 15.10.04, 00:32
            Mam juz tutaj opinie bufona, samochwaly, snoba....

            Wiec dodam, ze Nagroda MOiSW to nie byly zadne tam wielkie mecyje w owym czasie.
            Dawano tych nagrod w owym czasie sporo, co czwarty doktorat na naszym Wydziale
            uzyskiwal wtedy takie wyroznienie. Wiec jedynie to swiadczyc moze, ze moj nie
            byl z gatunku tych "dennych", co je daje sie ludziom z litosci. A moj szef
            probowal mi wlasnie dawac do zrozumienia, ze moj byl z gatunku tych ostatnich.
    • dokowski Ameryka to wyższa cywilizacja, to kraj stojący... 15.10.04, 10:21
      Gość portalu: patolog napisał(a):

      > Glowna przyczyna tego jest fakt, Stany wydaja na badania
      > $271 miliardow , a 25 krajow euroopejskich tylko $123 miliardy.

      ... na wyższym poziomie rozwoju kulturalnego niż Europa. To jest główna
      przyczyna.

      > Uniwersytety amerykanskie uchodza obecnie za najlepsze...
      > konkurencyjny system stypendiow na badania ...
      > Europa dopiero teraz mysli o zwiekszeniu nakladu na nauke z 1.9 do 3 %

      Podejrzewam, że za pogłębiającą się przepaść pomiędzy zacofaną Europą a światłą
      Ameryką, opowiedzialne jest coś, co nazywam systemem wartości. Twierdzę, że
      amerykański system wartości jest już inny niż europejski system wartości, mimo
      że z niego się wywodzi. Wyższość amerykańskiego systemu wartości jest jednak
      tematem na odrębny wątek.
      • Gość: patolog Re: Ameryka to wyższa cywilizacja, to kraj stojąc IP: 155.139.68.* 15.10.04, 15:14
        To jest rzeczywiscie oddzielny temat i nie uwazam sie w nim za eksperta. Tym
        niemniej chcialbym zwrocic przynajmniej uwage na pare szczegolow zycia w
        Stanach, ktore jakos sa zupelnie nie dostrzegalne w opiniach o Stanach .
        Wlasnie wczoraj w tzw.public radio mowiono o ciaglym wzroscie czytelnictwa w
        Stanach , pomimo wszechobecnej telewizji. O ile pamietam dokladnie, to wydaje
        sie ok. 100.000 nowych tytulow rocznie. W jednej tylko dzielnicowej bibliotece
        publicznej w Chicago, jest wiecej ksiazek, niz w calej Arabii Saudyjskiej. Tak
        na marginesie, warto zobaczyc jak niektore z tych bibliotek wygladaja , jak sa
        siwetnie wyposazone i ile ludzi, a zwlaszcza mlodizezy tam przychodzi.
        Ksiagarnie typu Borders i Barnes&Noble sa rowniez prawie zawsze pelne ludzi i
        sa czesto miejscem spotkan w malych kawiarenkach ,ktore tam sie znajduja.
        Muzyka? Prawie kazda "high school", czyli liceum ma wlasna orkiester deta,
        czesto rowniez symfoniczne. Wiekszosc mlodziezy gra na jakims instrumencie.
        Orkiestry symfoniczne w Stanach naleza do czolowki swiatowej ( Chicago, NY,
        Cleveland, Boston itd.). Muzea ? Pelno i to wiekszosci z darmowym wstepem. Co
        ciekawe, czesto takie swietne muzea znajduja sie w miejscowosciach, ktore uwaza
        sie za "dziury". Kto np. wie, ze jedna z najlepszych kolekcji impresjonistow
        znajduje sie w muzeum w Toledo w stanie Ohio? Prezykladow takich mozna podac
        mnostwo. Nie znaczy to, ze wszystko w Stanach to kultura przez duze K, ale ten
        obraz Ameryki, ze to grube ,niedouczone prostaki , zyjace w McDonalds i
        spedzajce wolny czas na liczeniu dolarow i zastanawianie sie kogo jeszcze
        zaatakowac jest przerazajaco prymitywny i klamliwy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka