institoris2
25.11.18, 01:24
Caly cywilizowany swiat juz to dawno pojal, co bardziej odpowiedzialne panstwa podejmuja konkretne dzialania. Mowa tutaj oczywiscie o wrogu ludzkosci Nr.1, gazie cieplarnianym CO².
Nie dalej jak wczoraj na wszystkich mozliwych kanalach moglismy uslyszec, ze jeszcze nigdy, od czasu jak prowadzone sa pomiary, stezenie CO² nie bylo tak wysokie, a "natura nie jest juz w stanie absorbowac wydzielanego przez ludzkosc gazu".
Troche mnie to zdziwilo, bo jedynie 4% emitowanego CO² idzie na konto ludzkosci, a 96% emisji jest wynikiem procesow naturalnych, na ktore ludzkosc nie ma zadnego wplywu, czyli, ze nasza dzialka to jedynie 4%. Brzmi troche malo ambitnie, ale tak to juz jest, ze natury nie przeskoczymy...
Jednym z takich cywilizowanych (odpowiedzialnych) krajow sa Niemcy; niemiecki rzad juz od ladnych paru lat realizuje ambitne cele klimatyczne, podle ktorych do roku 2050 niemiecka emisja CO² zostanie ograniczona o 80% (wartosc wyjsciowa to emisja z roku 1990).
Tak ambitne cele generuja oczywiscie koszta, wiec wszelakiego rodzaju instytucje zajely sie tych kosztow obliczaniem. Poczatkowo mielismy do czynienia jedynie z szacunkami i taki przykladowo (byly) minister srodowiska z partii Zielonych Trittin oszacowal, ze miesieczne koszta dla przecietnej rodziny wyniosa tyle ile kosztuje galka lodow (wtedy przecietnie 60 Centow, czyli rocznie 6 EUR). Szacunek okazal sie niestety przesadnie optymistyczny, obecne optymistyczne szacunki zaczynaja sie od kwoty 2,3 bilionow EUR do roku 2050.
Optymistyczne dlatego, bo zakladaja optymalny przebieg procesow, przykladowo, ze dotacje rzadowe na przerozne projekty bede akurat takie, jakie powinny byc, zeby wywolac pozadany skutek, ze beda one wyplacane w odpowiednim czasie i tylko tak dlugo jak to konieczne, ze niezbedna infrastruktura, jak chocby koniecznosc budowy nowych linii przesylowych, odbedzie sie w odpowiednim czasie ( przykladowo, ze nie zostana one opoznione przez sady na skutek pozwow przez nieodpowiedzialnych obywateli) itd. itp. chodzi o tysiace procesow, tysiace nie do konca przewidywalnych zaleznosci, ktore maja byc koordynowane przez rzad.
Kazdy rozsadny czlowiek, ktory cos tam o eksplozji kosztow wiekszosci rzadowych inwestycji slyszal, moze sie jedynie postukac po glowie, slyszac o tym, jak to tym razem wszystko bedzie przebiegac optymalnie. Jesli przyjme, ze faktyczne koszta zamkna sie w kwocie 4 bilionow, to pewnie naraze sie na zarzut bycia optymistycznym marzycielem...
No, ale niech bedzie te 4 biliony, czyli okolo 130 miliardow EUR rocznie.
Jak te 4 biliony wplyna na swiatowa emisje CO²?- tutaj (niestety) pare liczb:
Udzial Niemiec w swiatowej emisji CO²- 2,3%, czyli 0,12% w emisji calkowitej (pamietajmy o tych 4% w obrebie ktorych sie poruszamy. Przy spadku niemieckiej emisji o 80% ogolna emisja spadnie o 0,096%, czyli ponizej jednego promila.
Niecaly promil kosztuje nas dobre 4 biliony EUR i mowa jest tutaj o spadku do 80% emisji, spadek do 95% mialby kosztowac, wedlug rachujacych instytutow, 3 razy tyle, a 100% jest niemozliwe do osiagniecia.
Transferujac te liczby na cala ludzkosc, wychodziloby, ze redukcja o 80% emisji, czyli o 3,2% emisji ogolnej kosztowalaby okolo 170 bilionow EUR, czy tam prawie 200 bilionow USD.
Wychodzi na to, ze czas nierobstwa sie skonczyl i trzeba zakasac rekawy i wziac sie na powaznie do roboty.