oleg3
25.07.19, 11:24
Słyszę - nie od byle kogo, bo od Pawła Śpiewaka - że w Polsce rodzi się faszyzm. Dokładnie w Białymstoku, gdzie łysi o byczych karkach, ale za to pod sztandarami chrześcijańskimi, obrzucili w minioną sobotę manifestantów LGBT butelkami z moczem i wyzwiskami, tudzież dopuścili się w stosunku do niektórych z nich do przemocy fizycznej.
Jeśli nadchodzi faszyzm - myślę - to znaczy, że nie można stać z boku, trzeba coś zrobić. Ale co? Mówią mi, że muszę się opowiedzieć: albo jestem z tymi, którzy w Białymstoku obrażali i bili, albo z tym, którzy byli obrażani i bici. Ale jaki to jest wybór? Przecież do szpiku kości nie chcę być z półgłówkami o byczych karkach, a to znaczy, że z automatu muszę być z tymi - jak powiedział Paweł Śpiewak - młodymi, sympatycznymi ludźmi spod tęczowej flagi.
Zwracam uwagę na słowo "muszę", bo ono pokazuje, że wybór jest pozorny i że mamy tu do czynienia z szantażem emocjonalnym i moralnym. "Kto nie jest z nami, jest przeciw nam" - powiedział kiedyś towarzysz Gomułka, a teraz to samo słyszę od różnych ludzi, czy to postępowych, czy to naiwnych, dających się nabrać na ów szantaż i mnie z kolei zmuszających do dokonania wyboru jedynie - jak mi dają do zrozumienia - słusznego, jedynie godnego ludzi przyzwoitych.
Otóż, nie - nie zamierzam.
Czytaj więcej na fakty.interia.pl/opinie/graczyk/news-tertium-non-datur,nId,3113617#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome