xiazeluka
22.03.22, 11:18
Ponury ruski szachista dokonał czegoś, co dotąd nie udawało się nikomu: stworzył narodowe państwo ukraińskie, dając mu nieistniejący dotąd mit założycielski. Cała symbolika, do której dotąd Kijów się odwoływał - Ruś Kijowska, Kozaczyzna, OUN - miała poważne, dyskwalifikujące wady, w dodatku nieczytelne lub obojętne dla całego obszaru w ukraińskich granicach. I oto Włodzimierz Włodzimierzowicz Putin wyręczył tryzubowych nacjonalistów w tym trudzie podając mit założycielski na złotej tacy. 24 lutego 2022 powstała Ukraina, także na rosyjskojęzycznym wschodzie.
Powstanie Ukrainy to wielka szansa dla Polski. Z jednej strony zgarniamy kapitał za okazaną pomoc, zbijamy punkty za lokalizację jako naturalny pomost wiodący do Europy, z drugiej zajmujemy miejsce zakłamanych Szwabów z IV Rzeszy, w których dotąd Ukraińcy widzieli protektorów. Prorosyjska polityka Makreli i wygibasy obecnych władz, cały czas mniej lub bardziej widocznie torpedujących wielki reset w stosunkach z Moskwą pokazały - jak to wprost oświadczył Zełeński - "kto jest przyjacielem, kto bratem, kto partnerem w Europie i na świecie, a kto myśli wyłączne o sobie". Ukraina porzuca więc mrzonki o wsparciu Berlina i w Warszawie może widzieć przewodnika wprowadzającego Kijów do Mumii Europejskiej, co Morawiecki ochoczo wprowadza już w życie.
Wejście Ukrainy do Mumii, Ukrainy rozczarowanej stanowiskiem IV Rzeszy, to z kolei świetna okazja, by zahamować hitlerowskie plany federalizacji i lewackiej ideologizacji Europy pod szkopskim przywództwem. Tym bardziej, że USA nie mogą być pewne Berlina i jego prorosyjskich ciągotek, chwilowo zagłuszonych powszechnym żądaniem wsparcia tudzież solidarności z napadniętą Ukrainą. Nie po to jednak tyle zainwestowano w N1/2, by teraz ot tak porzucać pielęgnowane latami marzenia. Tak więc członkostwo Kijowa w Mumii to szansa dla nas i zagrożenie dla IV Rzeszy. Nie jest przypadkiem, że pomysł ten nie wywołuje entuzjazmu w Berlinie, który chwilowo nabrał sznapsa w usta, spuszczając ze smyczy w zastępstwie swoje kundle łańcuchowe w osobie choćby tego pętaka premiera Holandii.
Kolejna sprawa - po zakończeniu wojny w Polsce pozostaną tysiące uchodźców, którzy nie będą mieli gdzie lub do kogo wracać. To dokonały zastrzyk demograficzny i to tańszy niż chybione pińsetplus. Kobiety znajdą pracę i mężów, dzieci się samoistnie spolonizują.
Wszystko to bardzo ładnie, niestety pozostaje kluczowa sprawa - czy reżim PiS jest tego wszystkiego świadom, czy stać go na właściwe rozgrywanie sytuacji czy też jest to - jak określa takie podrygi RAZ - "inteligencki odruch" naiwnych harcerzyków.