Dodaj do ulubionych

Zezowate szczęście

10.07.22, 21:50
10 lipca Bogumił Kobiela
Ur. 31.05.1931 Zm. 10.07.1969

WSPOMNIENIE

Jeden z najbardziej popularnych aktorów polskich, uznawany za najwybitniejszego odtwórcę ról tragikomicznych. Pamiętny Piszczyk z „Zezowatego szczęścia” Andrzeja Munka i pan Jourdain z adaptacji molierowskiego „Mieszczanina szlachcicem” Jerzego Gruzy.

Bogumił Kobiela urodził się w Katowicach, mieszkał w kamienicy przy ul. Poniatowskiego. Sporą część dzieciństwa spędził w małopolskiej wsi Tenczynek, w domu kupionym jeszcze przez jego dziadka (gdy Bobek, jak był nazywany, dorósł, chętnie jeździł tam na wakacje). Maturę zdał w katowickim I LO im. M. Kopernika. W latach 1949-53 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie, gdzie m.in. zaprzyjaźnił się ze Zbigniewem Cybulskim.

Z uczelnianym dyplomem w ręku wylądował, z grupą kolegów – również absolwentów krakowskiej szkoły, w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Grał tam w latach 1953-55 i 1958-61. Trzyletnia przerwa (1955-1958) w występach na deskach gdańskiej sceny spowodowana była oddelegowaniem do pracy w Bim-Bom, jednym z najważniejszych teatrów studenckich tamtego okresu. Kobiela pisał w nim teksty, reżyserował i występował, m.in. z Cybulskim, Jackiem Fedorowiczem oraz Jerzym Afanasjewem. W tym też czasie grał w eksperymentalnym Teatrze Rozmów w Sopocie.
W 1961 r. Bogumił Kobiela przeprowadził się do Warszawy, został aktorem Teatru Ateneum. Później, w latach 1963-66, występował w kabaretach Dudek i Wagabunda. Od 1966 r. należał do zespołu Teatru Komedia.
Poza grą na deskach teatralnych Bogumił Kobiela pojawiał się przed kamerami telewizyjnymi, m. in. w programie „Poznajmy się”, w cyklu „Divertimento” Jeremiego Przybory, „Klubie profesora Tutki” Andrzeja Kondratiuka, oraz w Teatrze Telewizji. W tym ostatnim zagrał w farsowo potraktowanym „Mieszczanine szlachcicem” (1969) Moliera, w którym jako pan Jourdain dowiaduje się od nauczyciela filozofii (Kazimierz Rudzki), że przez całe życie mówił prozą. Podobno zgodził się wystąpić w tym spektaklu, usłyszawszy od reżysera Jerzego Gruzy, że tekstu do nauczenia nie jest dużo, „bo bohater głównie powtarza za innymi”.
Ale status gwiazdy dało Kobieli kino - debiutował rolą Grzesia w „Trzech opowieściach” (1953) zrealizowanych przez Konrada Nałęckiego, Czesława Petelskiego i Ewę Poleską. Zagrał w najważniejszych obrazach tzw. Szkoły Polskiej – u Andrzeja Wajdy w „Popiele i diamencie”(1958) i u Andrzeja Munka w „Eroice” (1957), a przede wszystkim w „Zezowatym szczęściu” (1960). W tym ostatnim obrazie stworzył - napisaną specjalnie dla niego - postać Piszczyka, polskiego antybohatera.
Kobiela wystąpił też w filmach „Rękopis znaleziony w Saragossie” Wojciecha Jerzego Hasa (1964), „Małżeństwo z rozsądku” Stanisława Barei (1966), „Ręce do góry” Jerzego Skolimowskiego (1967), „Człowiek z M-3” Leona Jeannota (1968), „Lalka” Wojciecha Jerzego Hasa (1968), oraz „Przekładaniec” (1968) i „Wszystko na sprzedaż” Andrzeja Wajdy (1968). W sumie zagrał w 34 filmach, chociaż zaledwie kilka razy w rolach pierwszoplanowych.
Miał wystąpić w szykowanym przez Marka Piwowskiego i Janusza Głowackiego „Rejsie” (1970): wymyślając tę historię chcieli go obsadzić w jednej z głównych ról – kaowca. Niestety, 2 lipca 1969 roku we wsi Buszkowo niedaleko Koronowa w kujawsko-pomorskiem, kierowane przez Kobielę białe BMW 1600 wpadło w poślizg i zderzyło się czołowo z nadjeżdżającym autobusem. Początkowo wydawało się, że najbardziej poszkodowana była jego żona Małgorzata – miała złamaną rękę i ranę na czole, a samemu aktorowi nic się nie stało. Jednak krótko potem Bogumił Kobiela stracił przytomność i trafił do szpitala. Okazało się, że w wypadku doznał poważnych obrażeń wewnętrznych - pęknięcia śledziony i krwotoku. W szpitalu w Gdańsku, do którego został przetransportowany samolotem, przeszedł dwie operacje. Niestety, osiem dni po wypadku zmarł. Został pochowany na cmentarzu w Tenczynku, w sąsiedztwie grobu swojej matki.
Obserwuj wątek
    • esteemiriam Re: Zezowate szczęście 10.07.22, 21:57
      Kobiela i Cybulski prywatnie

      www.youtube.com/watch?v=JsiqVmI0XLc
      • qwardian Re: Zezowate szczęście 10.07.22, 23:03
        Może, ale ja odkrywam Faraona, to był kapitalny film, much ahead of time. Jest tam kilka wątków, które mogą zaskoczyć trafnością, skrypt i reżyseria imponujące, nie potrafię uwierzyć, że coś takiego było możliwe. Trzeba obejrzeć tuzin razy, żeby docenić ukryty humor w nim zawarty, a także historyczne tło tamtych czasów.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka