Dodaj do ulubionych

faceci rządzą

12.11.22, 09:58
wiadomo, że statystycznie mężczyźni są wyżsi i inteligantniejsi od kobiet.
Dominujemy w nagrodach Nobla, wynalazkach, inżynierii, sporcie, a nawet w kucharzeniu.
Jednak jest dziedzina w której nie mamy szans z kobietami, a mianowicie uroda.
Tu dominacja kobiet jest totalna. A w zasadzie była.
Otóż dzięki postępowemu lewactwu, genger, i innych takich, i w tej dziedzinie zaczynamy kasować kobiety.
A tu dowód jest właśnie:

twitter.com/NZGoebbelsa/status/1590659009815904256
Obserwuj wątek
    • qwardian Re: faceci rządzą 12.11.22, 10:27
      To jest kara za grzech pychy i samozadowolenia mieszkańców tej planety, że mnie pokonaliście w maju 1945 roku, kiedy faktycznie przyłożyliście sobie rewolwer do skroni.
    • boomerang Re: faceci rządzą 12.11.22, 15:35
      To nas zbliża do świata zwierzęcego. Samce są ładniej upierzone od samiczek, taki kogut na przykład, że aż się dziwię co one w tych samiczkach widzą, gdy się do nich zalecają.
      • qwardian Re: faceci rządzą 12.11.22, 16:02
        Narodowy Robotnik nie znosi substytutów, to jak odżywiać się mięsem sojowym, cholernym Tofu. Musi być wagina.
        • boomerang Re: faceci rządzą 13.11.22, 23:37
          To prawda, prosiaki się kastruje, a wagina nie przeszkadza.
    • esteemiriam Re: faceci rządzą 12.11.22, 20:39
      Koedukacja, proszę was, to rzecz męcząca. Chodziłem jedenaście lat do budy razem z dziewczętami i wiem coś niecoś o tym. Lalu Koncewicz może byłby innego zdania, ale Lalu Koncewicz nie chodził jedenaście lat z dziewczętami do jednej klasy, a poza tym Lalu Koncewicz to była jednostka wybitna i w ogóle typ nie z tej ziemi. W dziesiątej klasie uważaliśmy go za outsidera[5] i fuksa, ale teraz wiem z całą pewnością: Lalu Koncewicz to był geniusz. Być zaś geniuszem nie leżało zupełnie w naszym stylu. W naszym stylu leżało być równym chłopem i nie wyłazić na światło dzienne z duszą, czyli nie wybrzuszać się, proszę was.
      W naszym stylu leżało także wyrażać głośno i kwaśno przekonanie, że nasze dziewczęta są do luftu. Oczywiście, z wyjątkiem Eli Peremskiej. Ale Ela Peremska... Na jej wspomnienie chłopcy z naszej klasy wykonywali znaczący ruch ramionami, w którym było tyleż podziwu, co bezradności. Wiadomo. Nie mieliśmy szans. Ela nie chciała zadawać się z nami i darzyła nas lodowatą i niezłomną obojętnością. Ponieważ zaś znajdowała się pod zbrojną osłoną siłaczy z jedenastej, była bezwzględnie bezpieczna i niedotykalna, i nie mogliśmy nawet powetować sobie jej obojętności docinkami i kpiną.
      Natomiast poza Elą, jak zgodnie orzekliśmy, nie było twarzy. Same kozy i gęsi, czyli menażeria, jak to określił lakonicznie Jasio Nimbus. Wprawdzie chłopcy z męskiej szkoły im. Lindego zazdrościli nam babskiej połowy naszej klasy i niejeden z tych osłów usiłował wykorzystać znajomość z nami, by zbliżyć się do jakiejś kozy lub gęsi, ale my uśmiechaliśmy się tylko pobłażliwie. My wiedzieliśmy najlepiej. Koedukacja to rzecz męcząca. Dziewczęta, chociaż nawet kozy i gęsi, istnieją i nie sposób darzyć je zimną obojętnością. Istnieją, siedzą w sąsiednich rzędach, mają okrągłe kolana, śmieją się, potrząsając włosami... I choć się widzi, jak dukają przy tablicy, jak przy klasówkach gryzą nerwowo pióra, jak zajadają bułki z serem na dużej przerwie, jak się kłócą i wygłupiają, to przecież nie przestają być dziewczynami. Każą myśleć o sobie i gdzieś w głębi duszy budzą niepokój, a może i jakieś dobre, ciepłe uczucia, ale kto by się tam do tego przyznawał.
      Baliśmy się tych uczuć. Buntowaliśmy się przeciw tym strasznym siłom zniewalającym. Broniliśmy się beznadziejnie, ale tym bardziej zażarcie drwiną, szyderstwem i gburstwem, czuwając zazdrośnie, by nikt nie wyłamał się z linii. Prawdopodobnie taki właśnie jest mechanizm działania szatana i tajemnica jego złośliwej aktywności.
      Oczywiście, zdarzało się na początku roku szkolnego, że przenosiło się do nas jeden, dwu
      facetów ze szkoły męskiej, którym obecność osiemnastu gęsi uderzała do głowy, i ci próbowali wyłamać się z naszego stylu. Trzeba przyznać, że dziewczyny pomagały im w tym dość wytrwale. O ile nas traktowały z góry jak łobuzów i drani, o tyle w stosunku do nowicjusza zachowywały postawę życzliwą i wyczekującą. Były to szlachetne i cierpliwe istoty, którym nawet długoletnie obcowanie z takimi ciemnymi typami jak my nie potrafiło odebrać wiary w ród męski. Czekały więc na swój ideał. (...)

      Lalu zjawił się w połowie roku szkolnego i wydał nam się od pierwszego wejrzenia typem nad wyraz mętnym. Miał wspaniały, rzymski profil, śmiejące się, zielone oczy, ani jednego pryszcza na starannie wygolonej twarzy i włosy przeraźliwie jasne. O ile u nas krótkie owłosienie sterczało sztywno jak sierść zjeżonych wilków, o tyle u Koncewicza kłębiło się
      krótkimi kędziorami jak u autentycznego Tytusa, którego popiersie stało w kancelarii. Do tego miał wzrost. Pod tym względem dorównywał Jasiowi Nimbusowi i Tomkowi Tomiszewskiemu, którzy liczyli sobie metr osiemdziesiąt z hakiem.
      Wszystko to byłoby jeszcze znośne, gdyby nie prowokująca elegancja typa. Nosił starannie zaprasowane spodnie, błękitne, wąskie i bez mankietów, modną marynarkę włoskiego kroju i szałowe krawaty przy nieposzlakowanie białym kołnierzyku.
      Poza tym był bezczelnym Kapuletem. Już na pierwszej lekcji rozpoczął swoje bezwstydne umizgi. Kiedy Wiesia Siwińska upuściła zeszyt, schylił się błyskawicznie i wręczył go jej z wyzywającym uśmiechem. Kiedy na przerwie dyżurna Ewa Hajnówna szarpała się z napęczniałym od deszczu oknem, Koncewicz doskoczył od razu i otworzył je bez słowa. Rutkowskiej napełnił pióro „atramentem do złotych piór”, Niteckiej zatemperował ekspresowo ołówek, a wszystko to z taką wniebowziętą miną, jakby te nędzne przysługi sprawiały mu niewypowiedzianą rozkosz. Były to poczynania bez precedensu w naszej klasie, toteż obserwowaliśmy go z największym niesmakiem i rosła w nas żywiołowa niechęć do typa.
      Nie potrzebuję dodawać, że dziewczyny z miejsca oszalały na jego punkcie. Wzbudził wśród nich niezdrową sensację. Przez pierwsze lekcje nie spuszczały z niego wzroku, a kiedy profesorowie wywoływali je do odpowiedzi, wstawały czerwone i ogłupiałe plotąc trzy po trzy. Co do Koncewicza, nie stracił bynajmniej głowy, odpowiadał płynnie z taką swobodą, jakby prowadził nieobowiązującą rozmowę na płaszczyźnie towarzyskiej. „Podpadł” od razu profesorom i rozbroił nawet naszego historyka, pana Ostroga, znanego ze zgryźliwości. Po celującej odpowiedzi Kapuleta Ostróg podszedł do niego, zdjął okulary i zmierzył go od stóp do głów podejrzliwym wzrokiem.
      — Nie-ty-po-we — wycedził — nietypowe... ceterum[6] nieźle zaczynasz, Koncewicz. Koncewicz skłonił się ze śmieszną powagą.
      — Tak jest, panie profesorze.
      Rzeczywiście nieźle zaczynał Kapulet. Już na dużej przerwie dopiął tego, że spacerował
      w kręgu zachwyconych dziewczyn, prowadząc z nimi ożywioną rozmowę na temat ostatnich filmów. A kiedy szliśmy do klasy, posłyszałem, jak Siwińska mówiła do Rutkowskiej, że Koncewicz jest dystyngowany.
      Od nas trzymał dystans i nie próbował się zbliżyć zachowując zagadkowe milczenie, a kiedy jakieś okoliczności zetknęły nas przypadkowo, ranił nas wyuzdaną grzecznością, od której

      nas mdliło i która doprowadzała nas do pasji.
      Na gimnastyce wyprowadził w ten sposób z równowagi samego Jasia Nimbusa. Graliśmy
      w koszykówkę. Koncewicz, jako drągal, miał duże fory, poza tym zdradzał niezłe umiejętności techniczne. Jego zespół objął prowadzenie. Upokorzony Jasio Nimbus postawił wszystko na jedną kartę i zaczął szaleć po boisku. W pewnej chwili zderzył się z Koncewiczem i przewrócił haniebnie.
      Koncewicz natychmiast przeprosił go, podniósł i chciał otrzepać.
      Nimbus wyrwał się wściekły.
      — Odczep się, bo ja biję w zęby!
      — Nie mam co do tego żadnych wątpliwości — rzekł rozbawiony Koncewicz. W szatni podszedł do Jasia Nimbusa.
      — Czego się właściwie tak wściekałeś?
      Uznaliśmy, że chwila nadeszła i że nie ma co dłużej zwlekać. Należało zabrać się do trzeźwienia typa.
      Przybraliśmy możliwie najbardziej zjadliwe uśmieszki, a Mleczko pisnął z boku:
      — Kapulet, Julia czeka!
      W tym miejscu należało rżeć. Więc zarżeliśmy, ale jakoś nie wyszło naturalnie. Tak, nie
      ulega wątpliwości. Za słabo zarżeliśmy.
      Koncewicz popatrzył na nas jak na wariatów...
      — Kapulet, Julia czeka! — powtórzył smutno Okapnik.
      — Czy to z Szekspira? — zainteresował się Koncewicz. — Jeśli tak, to przecież nie ma
      sensu. Julia nie może czekać na Kapuleta, bo Kapulet, a właściwie Capuletti to właśnie nazwisko Julii. Powinniście więc mówić raczej: „Romeo, Julia czeka” względnie: „Montecchi, Julia Kapuletówna czeka”, bo Romeo nosił nazwisko Montecchi. A w ogóle mam wrażenie, że nie jesteście normalni.
      To powiedziawszy, odszedł zostawiając nas w stanie przygnębienia. (...)

      Niektórym ten stan pozostał smile
      • boomerang Re: faceci rządzą 12.11.22, 21:51
        Romeo nie nosił nazwiska Montecchi, tylko Montague, co jest istotne, bo to nazwisko Żydów sefardyjskich i wyjaśnia dlaczego katolicka rodzina Capulettich była niechętna związkowi Julii z nim. Szekspir tego nie dopowiedział do końca, licząc na inteligencję czytelników, ale tu się akurat przeliczył.
        • qwardian Re: faceci rządzą 13.11.22, 07:42
          To się nazywa wnikliwa analiza tekstu i postawienie kropki nad "i"
          • boomerang Re: faceci rządzą 13.11.22, 23:55
            Faktem jest że Niziurski to był ulubiony pisarz mojego dzieciństwa. Jego książki kręciły mnie dużo bardziej niż Winnetou. Sam Niziurski jak się gdy dorosłem okazało, był bardzo zacnym człowiekiem, który stał po właściwej stronie, co mu nie pozwalało za PRLu pisać książek dla dorosłych.
            • qwardian Re: faceci rządzą 14.11.22, 06:46
              Sposób na Alcybiadesa, wszyscy się wychowywaliśmy na tych książkach, czytałem cztery książki naraz, bo trzeba było je oddawać szybko znajomym, żeby się nie narazić i wypaść z paczki. Zbigniew Nienacki i Eugeniusz Paukszta byli jednak bardziej poszukiwani przynajmniej w Posen, bo poza ten ostatni jest nieznany. Wtedy szkoły były normalnym miejscem, dzisiaj są zdegenerowane jak antysztuka.
              • boomerang Re: faceci rządzą 14.11.22, 07:11
                Nienackiego w moich oczach dyskwalifikował brak poczucia humoru, ale przede wszystkim coś co nazwałbym "milicyjnością". Natomiast akceptowalnym przeze mnie autorem był Adam Bahdaj. Paukszty nie zauważyłem.
              • perla_z_roztocza Re: faceci rządzą 14.11.22, 16:51
                qwardian napisał:

                > Sposób na Alcybiadesa,

                z Niziurskiego przeczytałem chyba wszystko, ale "Sposób na Alcybiadesa" uważam za najgorszą jego książkę.
                Przesadził ze słownictwem.
                Absolutnie nr 1 to "Księga urwisów" czyli jego pierwsza książka.
                Napisana w stalinizmie, która kpiła ze stalinizmu.
                Sprytnie oszukał cenzurę właśnie.
                • qwardian Re: faceci rządzą 15.11.22, 10:55
                  Ja nie doszukiwałem się w tych książkach kontekstu, a jeżeli już to jak zaszczepić w dzieciach pasję, bo Sposób na Alcybiadesa, był powieścią dla dzieci, nie młodzieży. Zawsze jednak wracam do Paukszty, bo był mistrzem budowania nastroju i romantyzmu w zupełnie innym sensie niż robili to inni autorzy. Nienacki to było moje wcielenie, albo pewnie na odwrót.
                  • oleg3 Re: faceci rządzą 15.11.22, 14:16
                    Moje doświadczenia czytelniczy były całkiem inne. Nie czytałem (z wyjątkami typu Sposób na Alcybiadesa) literatury dla dzieci czy młodzieży. Po bajkach, gdzieś od 4, klasy przeszedłem na książki dla dorosłych. W domu książek nie było. Były w gminnej bibliotece. Bibliotekarka miała ze mną problem. Po paru latach przeczytałem wszystko (księgozbiór był skromny) , co można było dać mi do czytania.

                    Dla mnie, wtedy, królem literatury był Karol Bunsch. Jeszcze pamiętam to rozczarowanie, że ja czytałem szybciej niż on pisał i już nie miałem czego czytać.

                    Później zająłem się Kraszewskim. No i padłem. Ten napisał więcej niż byłem w stanie przeczytać. smile A przeczytałem nawet Historia kołka w płocie. Nawiasem. Byłby ciekawy proces czy Czingis Ajmatow pisząc historię ogiera/wałacha nie wykorzystał pomysłu Kraszewskiego. Dla mnie Kraszewski to geniusz. Najwybitniejszy szpieg XIX w. Pisał szybciej od Mroza. Niewielu potrafi w czasach internetu zrobić szybciej research źródeł. Pisarzem był płodnym. smile
                    • qwardian Re: faceci rządzą 16.11.22, 12:59
                      To były wówczas bestselery, szlagiery, albo książki popularne, które znikały z bibliotek na zawsze, bo czytelnicy woleli płacić karę niż oddać je z powrotem. Popularne, wcale nie oznaczały złe, bo przy współczesnym badziewiu to były ambitne dzieła, pouczające i dowcipne zarazem..
            • perla_z_roztocza Re: faceci rządzą 14.11.22, 16:45
              boomerang napisał:

              > Sam Niziurski jak się gdy dorosłem o
              > kazało, był bardzo zacnym człowiekiem, który stał po właściwej stronie, co mu n
              > ie pozwalało za PRLu pisać książek dla dorosłych.

              pisał bumerang książki dla dorosłych, choćby "Salon wytrzeźwień", niezłe studium alkoholizmu właśnie.
    • benek231 Tyle, ze wami rzadzi teraz Zosia :O) 14.11.22, 17:01
      z ktorej zaden facet, przeciez, ty glupia cipo.
      Jak i z ciebie, nawiasem mowiac.





      perla_z_roztocza napisała:

      kretynizmy







      KretynLuka jest zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, antyociepleniowcem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, anty-TVNowcem czyli wrogiem wolnosci slowa i mediow, antymaseczkowcem, wrogiem praw kobiet i wolnosci obywatelskich, symetrysta, oraz katolickim fundamentalista-integrysta, entuzjasta Ordo Iuris, zacieklym wrogiem WOSPu oraz Niemcow i Ukraincow, chodzącą kwintesencją zamordyzmu.
      Xiazeluka znany tez jako Kretyn to czolowy nienawistnik, czolowa szczujnia tego Forum - plynne gowno w ludzkiej skorze.
      • perla_z_roztocza Re: Tyle, ze wami rzadzi teraz Zosia :O) 14.11.22, 17:30
        naprawdę Kretynie52 to nie jest moja wina, że transi walnęli cię w łeb i w każdym facecie widzisz kobietę właśnie.
        • benek231 Tyle, ze wami rzadzi teraz Zosia :O) 14.11.22, 17:43
          Nie powiedzialbym tego. Przeciez Kaczynski sam oznajmil, ze nazywa sie Zosia. A o tobie wiadomo, ze jestes... Malgosia?

          Acha, chcesz kopa w pipe?





          perla_z_roztocza napisał:

          kretynizmy






          KretynLuka jest zoologicznym wrogiem demokracji, przynaleznosci Polski do UE, rasista, mizoginem, antysemita, homofobem, antyociepleniowcem, ksenofobem, antyszczepionkowcem, anty-TVNowcem czyli wrogiem wolnosci slowa i mediow, antymaseczkowcem, wrogiem praw kobiet i wolnosci obywatelskich, symetrysta, oraz katolickim fundamentalista-integrysta, entuzjasta Ordo Iuris, zacieklym wrogiem WOSPu oraz Niemcow i Ukraincow, chodzącą kwintesencją zamordyzmu.
          Xiazeluka znany tez jako Kretyn to czolowy nienawistnik, czolowa szczujnia tego Forum - plynne gowno w ludzkiej skorze.
          • boomerang Re: Tyle, ze wami rzadzi teraz Zosia :O) 15.11.22, 02:37
            Tej swojej miesięcznej kuracji hormonalnej chyba nie zaliczysz do sukcesów, bo żadnej poprawy nie widać.
    • qwardian Re: faceci rządzą 14.11.22, 20:03
      Narodowy Robotnik cieszy się z każdego zmartwychwstania, ale Krzyś i XL rozpraszają moje myśli w kwestii jak odbić władzę nad światem od Międzynarodowego Jude. Welcome back and have a nice day..

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka