gandalph
08.03.25, 16:12
O trumpistach (a może trumperach albo po prostu trampkach)
Różne się pojawiają koncepcje na temat działań trumpistów/trumperów/trampków ze snuciem teorii spiskowych włącznie, tzn. że Trump i Co. wiszą na sznurku, drugi koniec którego jest w Moskwie w rękach Putina. Coś mi się widzi, że to koncepcja mocno naciągana. Co ciekawe może i Putin w to wierzy, ale... Jak ktoś, jak Musk ma majątek warty setki mld $, to mu szantaż Putina niestraszny. On mógłby kupić stu Putinów i Federację Rosyjską na dokładkę. Mnie to wszystko wygląda na zagrywki znane z boisk piłkarskich zwane "zagraniem na aferę". Polega to na tym, że drużyna nie mając koncepcji gry stosuje wrzutki na pole karne przeciwnika licząc na to, że coś się "urodzi". W danym przypadku rodzi się zamęt na giełdach, które są bardzo wrażliwym instrumentem. A wiadomo, że czy kursy akcji rosną, czy spadają, można na tym zarobić. Najtrudniej jest wtedy, gdy jest zastój. To znaczy można, ale spokojnie, długofalowo i przede wszystkim trzeba angażować większe środki. (podejrzewam wszakże, że te akcje są przemyślane i oparte na tym, że wiedza/informacja jest skutkiem faktów, które się stwarza w zaciszu). Czyli rozpętuje się aferę, kursy akcji np. Tesli spadają i pan Musk dokupuje sobie kolejny ich pakiet - za psie pieniądze. Bo pieniądze, zwłaszcza w tej skali, są ważne, ale znacznie ważniejsze są akcje. Dlaczego? Bo akcje to WŁADZA, znacznie większa władza niż ma Putin. Tyle że ten ostatni, jako wypierdek petersburskich podwórek, konus, kagebista i Rusek w ogóle tego nie rozumie. Ale że przy okazji takich wrzutek Ameryka traci, to już nie problem Trumpa. Mówiąc krótko: "Oto wielka tajemnica wiary: złoto, funty i dolary".
A do tego dochodzi jeszcze rozdęte ego, bufonada, kabotynizm i narcyzm, oraz niezbyt duża inteligencja - w piekielnej kombinacji,