xiazeluka
27.01.05, 09:46
"Prezydent Rosji Władimir Putin w czasie obchodów 60. rocznicy wyzwolenia
hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz zamierza podkreślić decydujący wkład
swego kraju w zwycięstwo nad faszyzmem - podkreśla agencja ITAR-TASS
zapowiedzi wizyty Putina w Polsce.[...]
Według cytowanego przez rosyjską agencję przedstawiciela Kremla,
Putin "zamierza akcentować rolę radzieckich żołnierzy-wyzwolicieli w ocaleniu
państw i narodów Europy od nazistowskiego jarzma, a milionów mieszkańców
kontynentu - niezależnie od ich obywatelstwa i narodowości - od fizycznej
likwidacji". [...]
"Odrębnym aspektem udziału prezydenta Rosji w uroczystościach rocznicowych
będzie przypomnienie o decydującym wkładzie Związku Radzieckiego w ocalenie
narodu żydowskiego od groźby całkowitej nazistowskiej zagłady" - podkreślono
na Kremlu. W połowie XX wieku zagrożeniem dla świata był faszyzm[...]"
/onet/
____________________________
Poprzednik obecnego prezydenta Rosji, towarzysz Stalin, najpierw umozliwił
NSDAP przejęcie władzy, potem wydatnie pomógł Niemcom uzbroić się, po czym
serdecznie zaprosił tow. Hitlera do wszczęcia wojny w Europie, dzielnie
zresztą kanclerzowi sekundując - w czasie, kiedy Wehrmacht podbijał zachodnią
i północną Europę, Soso napadł na Polskę i Finlandię oraz pożarł kraje
nadbałtyckie, wyszarpując jeszcze przy okazji Rumunii Besarabię i Bukowinę.
Sowiety są więc takim samym agresorem jak III Rzesza. Następnie obaj
gangsterzy skoczyli sobie do gardeł, dzięki czemu dzisiaj Putin może bez
żenady szpanować "decydującym wkładem" itd., mając przy tym formalnie rację.
Zachowanie typowe dla przysiółkowego strażaka z OSP - podpali remizę, by ją
następnie bohatersko ratować od ognia.