xiazeluka
31.01.05, 13:54
Konferencję zwołał komisarz ds. żydowskich, Heydrich. Uczestniczyło w niej 8
sekretarzy stanu, 6 urzędników ds. policji i bezpieczeństwa oraz 1 dyrektor
generalny, czyli drugorzędny garnitur międzyministerialny.
"Tematem narady była organizacja ludobójstwa. [...] Heydrich zwołał naradę
nie po to, by podjąć nowe decyzje. [...] Chodziło głównie o zaangażowanie do
planowania tych akcji wysokich urzędników ministerialnych."
/Guido Knopp, "SS przestroga historii", Warszawa 2004, str. 185.
Goebbels podsumował sprawozdanie z konferencji tak:
"Na razie rozlokuje się ich w zwartych skupiskach na Wschodzie; po wojnie
przydzieli się im jakąś wyspę, choćby Madagaskar."
Jednym słowem - 20 stycznia 1942 r. wcale nie została podjęta decyzja
o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej", tylko o metodach realizacji
ewakuacji ludności żydowskiej (lub tego, co w rzeczywistości miało to
znaczyć) na bliżej nieokreślony "wschód". Jest rzeczą nie do przyjęcia, by
twierdzić, iż Heydrich i tuzin urzędników wysokiego (ale nie najwyższego) i
średniego szczebla mogło sobie podjąć decyzję tak istotnej wagi, wkraczając w
kompetencje Fuehrera i jego najbliższych współpracowników, podobnie nie jest
mozliwe, by Hitler, Goering, Himmler i Goebbels potulnie przyjęli do
wiadomosci ustalenia jakichś sekretarzy stanu.
Współcześni historycy nie traktują już tej konferencji jako istotnej (prof.
Mayer, Pressac, Jaeckel), a znany żydowski historyk, Yehuda Bauer, tezę, że
na tej konferencji postanowiono o zagładzie Żydów określił jako "głupią".