maurycy
13.06.02, 09:13
Samoobrona straciła kontakt z Andrzejem Lepperem
Zaginiony w akcji
Nie odnalazł się Andrzej Lepper. Nie pojawia się od poniedziałku, jednak ani
rodzina, ani współpracownicy wciąż nie chcą zgłosić zaginięcia. - Może się
gdzieś zaszył, bo wyglądał w weekend na zmęczonego - mówi poseł Zbigniew
Witaszek.
Tak jak napisaliśmy wczoraj, szef Samoobrony zapadł się pod ziemię. Jego
najbliżsi współpracownicy mówią, że nie wiedzą, gdzie jest szef. Według nich, w
poniedziałek rano Lepper wyszedł z pokoju w hotelu sejmowym i słuch po nim
zaginął. Po Lepperze została teczka, komórka i włączona lampka nocna. Lider
Samoobrony nie przyjechał na spotkanie do radiowej Jedynki, nie było go też we
wtorkowym "Forum" w TVP, chociaż wcześniej zapowiadał swój udział. Działacze
Samoobrony od kilku dni opowiadają dziennikarzom, że ich przywódcy grozi
niebezpieczeństwo. Ostatnia wersja, rozpowszechniana przez posła Stanisława
Łyżwińskiego, głosi, iż Leppera ma zabić psychicznie chory Ukrainiec,
wyposażony w broń palną. Tę informację ujawnił Łyżwińskiemu tajemniczy
mężczyzna na ulicy. - Powiedział, że jest Polakiem i odszedł - relacjonował
poseł.
Nieoficjalnie policja uważa, że cała historia zaginięcia to próba
uwiarygodnienia przez Samoobronę wersji o zagrożeniu życia Leppera. W dziwny
sposób po rzekomym zniknięciu szefa Samoobrony zachowują się jego
współpracownicy. Z jednej strony rozpowszechniają pogłoski o grożącym mu
niebezpieczeństwie, z drugiej odmawiają złożenia zawiadomienia o zaginięciu,
takiego zawiadomienia nie zgłosiła również żona Leppera. - Jeśli nie ma
zawiadomienia, to nie może być poszukiwań. Pan Lepper może sobie nie życzyć,
żebyśmy go szukali - wyjaśniał wczoraj Paweł Biedziak, rzecznik policji.
Wczoraj zadzwoniła do naszej redakcji czytelniczka i powiedziała, że widziała
Leppera. Wchodził do jej bloku w towarzystwie młodej kobiety. Rzecz działa się
po ósmej rano w poniedziałek przy ulicy Grójeckiej 130 w Warszawie. - Nie
wyglądał na porwanego - tak czytelniczka opisywała stan przewodniczącego.
Spokojny jest również poseł i restaurator Zbigniew Witaszek. W niedzielę Lepper
był w jego zajeździe pod Warszawą. - Może się gdzieś zaszył, bo wyglądał w
weekend na zmęczonego - uspokajał Witaszek.
www.rp.pl/gazeta/wydanie_020613/kraj/kraj_a_5.html