Dodaj do ulubionych

699688 ...699689...699690......699699...test

26.03.05, 21:53
test750
Obserwuj wątek
    • zupagrzybowa ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 18:41
      www.barynya.com/mp3/Aleksandr_Menshikov/Ne_budite.mp3
      • marianna.rokita Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 18:45
        Dok, podaj prosze nazwe tworcy. To Aleksandr Menshikov ?
        Znow odkrylam braki smile))))))
        • zupagrzybowa Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 18:51
          www.barynya.com/menshikov.htm
          Russian folk singer Aleksandr Menshikov was born in small Russian town of
          Bugulma (Now republic of Tatarstan) where during Russian civil war famous Czech
          writer Jaroslav Hasek was appointed by a communist party as a town's political
          commissar. Aleksandr has got professional education from in Musical Gnesin's
          Institute in Moscow, USSR. He made United States his home in 1992.
          Gerb of Tatarstan's oldest town Bugulma - Герб города БУГУЛЬМА - одного из
          старейших городов Республики Татарстан
          Bugulma's gerb

          Singer Aleksandr Menshikov is available for corporate events, conventions,
          festivals, community events, clubs, weddings, birthday parties, awards nights,
          fund raisers, anniversaries, casinos, grand openings, banquets, picnics, private
          parties, movie soundtracks, TV soundtracks, studio sessions, hotels,
          restaurants, resorts, cruise ships, reunions, proms, country clubs and ski lodges.

          Russian folk singer Aleksandr (Sasha) Menshikov Russian folk singer Aleksandr
          (Sasha) Menshikov


          .........................................

          nikt nie jest nieomylny wink))
          • marianna.rokita Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 19:12
            Zdecydowanie masz racje smile Jednak sa braki mniejsze lub wieksze.
            To samo odnosi sie do brakow emocjonalnych smile

            Sciskam Cie
            Pomalowales wczoraj twarz, zgodnie ze szwedzkim swiatecznym zwyczajem ?
            • zupagrzybowa Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 19:34
              www.salemwitchmuseum.com/about/exhibit.shtml
              szwedzka tradycja podrozy na miotle ?

              smile

              www.barynya.com/mp3/Men%60s%20Quips%20With%20Balalaika.mp3
              www.barynya.com/mp3/Nikolai_Masenkoff/Two_Guitars.mp3
              • marianna.rokita Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 19:39
                Dokladnie smile
                No to powiedz, jak sie umalowales smile))))))))

                Sluchaj, dlaczego wlasciwie miotla jest symbolem czarownicy, wiesz?
                Chyba sobie zaraz tego poszukam smile

                • marianna.rokita Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 27.03.05, 19:42
                  Mam troche wiedzy .....do wklejeniasmile)))

                  Autor tekstu: Joanna Żak-Bucholc; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,120
                  Stara Kobieta, Czarownica, Wiedźma.
                  Wiedźma, jędza, Baba Jaga, czarownica - wszystkie te określenia znamy z baśni,
                  legend ludowych, ale i z okresu... "polowania na czarownice". Gdy wypowiadamy
                  te słowa, zapewne staje nam przed oczami taki oto obraz: stara kobieta,
                  owinięta w nędzne odzienie, ze szpetną twarzą pobrużdżoną zmarszczkami, z
                  wielkimi brodawkami i haczykowatym nosem. Mieszka daleko od osad ludzkich, w
                  swej chacie u powały zawiesiła pęki ziół, w kadzi warzy się tajemnicza
                  mikstura, może z jaja węża, skóry ropuchy, krwi nietoperza... Jej jedynym
                  towarzyszem jest czarny kot, a rekwizytem - szklana kula. Czyż nie taki mamy w
                  Europie stereotyp Starej Kobiety posiadającej tajemniczą wiedzę? Operujemy tym
                  stereotypem, strasząc dzieci bajkami o złych czarownicach i wcale nie zdajemy
                  sobie sprawy, że ten negatywny obraz jest zaledwie wątpliwym "zwieńczeniem"
                  tysiącletniej historii, przez którą przewija się mit o Starej Kobiecie. Mit, w
                  którym odgrywała ona rolę może i dwuznaczną, ale bezsprzecznie bardziej
                  pozytywną, wtopiona w cały kompleks wierzeń, w którym także dla jej postaci
                  znalazło się miejsce w ówczesnej religii. A była to religia związana z ziemią,
                  z cyklami przemian wegetacyjnych, z Wielką Boginią, z Naturą. To dopiero nowy
                  system religijny, jakim było chrześcijaństwo, oparty na zupełnie innych
                  fundamentach zmienił symbolikę Starej Wiary i zmienił też jeden z jej obrazów -
                  obraz Starej Kobiety. Ale trzeba nam zapytać skąd wywodzi się Jej postać, w
                  jakie konteksty była wpisywana w zamierzchłej przeszłości, zanim stała się
                  uosobieniem złej wiedźmy? A będzie to fascynująca historia, sięgająca czasów
                  trudnych do wyobrażenia, czasów neolitu i epoki brązu, okresu sprzed tysięcy
                  lat! I teraz naprawdę można by zacząć jak w baśni:"dawno, dawno temu"... Zatem,
                  dawno dawno temu, na płaskowyżu anatolijskim, gdzie dziś rozciąga się państwo
                  tureckie, rozkwitło jedno z pierwszych miast świata, które dziś nazywamy Çatal
                  Hüyük. Działo się to ok. VII tys. p.n.e. Jak można sądzić po odnalezionych tam
                  śladach sztuki plastycznej, figurkach i pierwszych na świecie freskach czczono
                  tam Wielką Boginię. Prawdopodobnie stąd wywodził się anatolijski zwyczaj
                  przedstawiania jej na trzy sposoby: jako młodą dziewczynę, kobietę-matkę i
                  starą kobietę. Jak wnosić można z późniejszej mitologii, która pewnie oddaje
                  starsze, choć nie zachowane na piśmie opowieści, było to związane ze sposobem
                  postrzegania świata, jako ustawicznej gry form. Tak i Wielką Boginię widziano
                  jako wciąż tę samą, ale objawiającą się w różnych formach, jako zmienną w
                  niezmienności, jako trzy fazy jednego boskiego bytu. Związek Wielkiej Bogini z
                  księżycem, roślinnością i płodnością jest tak pewny, że nikt z badaczy nie
                  poddaje go w wątpliwość. Księżyc wygląda na niebie wciąż inaczej, dziś mówimy
                  naszym uczonym językiem o kwadrach. Ale wtedy uważano, że jak Luna (czyli
                  księżyc) zmienia swą postać, tak i jej pani - Wielka Bogini ulega cyklicznym
                  przemianom: jest Młodą Dziewczyną, jak jeszcze nie w pełni
                  ukształtowany "młody" księżyc; jest w pełni Dojrzałą Kobietą, zdolną do dawania
                  życia, jak "pełny" księżyc, gdy osiąga doskonałą formę kuli, a gdy księżyc
                  zanika, gdy zaczyna go ubywać, staje się jak Stara Kobieta; i jak księżyc
                  zapada w ciemność, tak i ona staje się patronką sfery podziemnej.
                  Jak długi jest żywot pewnych mitologemów - przecież jeszcze w naszych
                  opowieściach pojawia się obraz starej czarownicy zbierającejzioła przy blasku
                  księżyca! Tak oto w zmienionej formie, ale jednak, zachował się prastary
                  związek Bogini i księżyca...
                  Motyw zdobniczy, kłos zboża, roślina Demeter i rozeta, Eleusis
                  Ten pradawny anatolijski obraz potrójnej Bogini przedostał się zarówno do mitów
                  hetyckich (Hetyci zajmowali zresztą obszar wcześniej zasiedlony przez prastare
                  anatolijskie ludy), jak i greckich. W mitach greckich fascynującą postacią jest
                  bogini Hekate. Nie wiadomo wiele o proweniencji tej bogini, wydaje się jednak,
                  że nie jest grecka. Może anatolijska? A może wywodzi się z Egiptu? Hekate,
                  groźna bogini związana z podziemiem, strzegąca dróg rozstajnych w królestwie
                  Tartaru, nieraz przedstawiana jest jako postać o potrójnym obliczu, z trzema
                  parami rąk, w których trzyma swoje atrybuty w sposób zadziwiająco podobny do
                  wielorękich bóstw hinduizmu. Hekate, związana z magią i księżycem oraz z
                  tajemnicą śmierci... Czy jej "potrójność" nie wskazuje na to, że niegdyś jej
                  obraz był dopełniony przez Młodą Dziewczynę i Boginię-Matkę? Główną Boginią
                  Matką Greków, związaną jak one wszystkie z płodnością roślin, mającą za swój
                  święty symbol kłos zboża, była Demeter. Jej córką, porwaną przez Hadesa do
                  królestwa podziemi, była Kore. Kore znaczy "młoda kobieta, dziewczyna". Może
                  pamięć o potrójnej Bogini przetrwała, choć cząstkowo w starych helleńskich
                  opowieściach, zmienionych już przez nieubłagany upływ czasu? Może
                  zresztą "potrójności" dopełniała nie Demeter i Kore, ale Afrodyta i Artemida? A
                  może, jak sądzą niektórzy, to bogini Selene, nazywana też Mene czyli "księżyc"
                  opiekunka czarodziejów, uosabiała księżyc w pełni, aspekt Matki, a Artemida, ze
                  swym myśliwskim łukiem, jak łuk "młodego" księżyca spełniała rolę Dziewczyny?
                  Nie zapominajmy też o innych motywach powiązanych z potrójną boginią i
                  księżycem: takimi "trójcami" były boginie przeznaczenia, jak Parki czy
                  skandynawskie Normy. A czy tylko przypadkiem w szekspirowskim "Makbecie"
                  czarownic, które przepowiedziały mu przyszłość, było trzy ?
                  Tak czy inaczej potrójna bogini miała zapewne symbolizować Całość, Pełnię, co
                  miało również znaczyć, że Bogini panuje nad każdą fazą życia, że zna wszystkie
                  rzeczy na ziemi i niebie, że w wielkim misterium umierania i odradzania to Ona
                  rozdaje karty... Trójca do dziś w religii jest wielkim symbolem, tylko dotyczy
                  już całkiem innego systemu wierzeń.
                  Ale niewykluczone, że Hekate, choć długą przeszła drogę, zanim wreszcie
                  znalazła się w micie greckim, ma coś wspólnego z egipskim systemem wierzeń.
                  Można taką tezę postawić, bo czyż tylko dziełem przypadku jest to, że sztukę
                  magiczną opatrywano w kraju faraonów terminem "hheka"? Hheka to w pojmowaniu
                  Egipcjan siła transformacyjna, którą posługują się bogowie, ale i dostępna
                  ludziom, a uruchomić jej moc można przy pomocy słowa-zaklęcia. Tych zaklęć
                  można było się nauczyć, istniały w Egipcie księgi dotyczące sztuki magicznej.
                  Dodajmy jeszcze, że hheka to potężna siła, pojmowana wręcz filozoficznie; i
                  termin "magia" jakim oddaje się to pojęcie w tłumaczeniach na języki nowożytne,
                  biorąc pod uwagę, że pod tym słowem rozumiemy dość ograniczone działania,
                  pozbawione tego wielkiego wymiaru kreacyjnego, nie w pełni oddaje zakres
                  potęgi, jaką widzieli w hheka Egipcjanie. Ale może być i inny trop, istniała
                  bowiem w Egipcie bogini nosząca podobne do Hekate imię - Heket. Była
                  przedstawiona jako żaba, albo jako kobieta z głową żaby i związana z mocami
                  kształtującymi nowo poczęte dziecko, ale łączono ją także ze sferą podziemi i
                  Ozyrysem. Symbol żaby nie jest w kontekście naszych rozważań bez znaczenia,
                  jest przecież nieodparcie łączony z "zestawem" magicznym wiedźm i czarownic, a
                  jak się okazuje,ma on prastare konotacje mityczne, związane z płodnością i
                  życiem. Żaby jako zwierzęta związane z żywiołem wody i z deszczem, od którego
                  zależał byt ludzi, roślin i zwierząt, były w Egipcie zwierzętami świętymi i
                  występowały w ikonografii jako bóstwa Prapoczątku (w tzw. "Ósemce" z Hermopolis
                  pojawiają się dublety bóstw męskich i żeńskich, męskie z głowami węży, te
                  drugie - żab). Były też związane z magią: postacie żab bowiem pojawiają się nie
                  tylko w formiewotywnych figurek, ale i na reliefach na rękojeściach magicznych
                  noży, które jako mające działanie ochronne kładziono na brzuchu rodzące
                  • marianna.rokita Re: ::::::::::700000::::::::::::::II 27.03.05, 19:47
                    które jako mające działanie ochronne kładziono na brzuchu rodzącej kobiety i na
                    noworodku. Wreszcie widziano je jako symbol odrodzenia życia, i - o czym mało
                    kto wie - w tym sensie postrzegany pojawił się we wczesnym chrześcijaństwie w
                    postaci figurek opatrywanych napisem "Ja jestem zmartwychwstaniem".

                    Jak więc widać, uważane potem w Europie za ohydne, żaby kiedyś niosły ludziom
                    przesłanie niezwykle pozytywne - zmieniło się to wraz ze zmianą statusu bogiń i
                    całego systemu wierzeń.

                    Czy zatem istnieje jakaś nić łącząca grecką Hekate z egipskim pojęciem hheka i
                    boginią Heket? Wydaje się to możliwe, choć wielu badaczy przychyla się raczej
                    do twierdzenia o małoazjatyckiej genezie bogini. Ale w końcu Egipt i Azja
                    Mniejsza nie pozostawały w izolacji, może w archaicznych czasach ich związki
                    były głębsze niż się wydaje i niektóre kulturowe i religijne idee pochodzą ze
                    wspólnego źródła? Może właśnie Hekate jest "wspólna" dla całej zachodniej i
                    południowej części basenu Morza Śródziemnego? Ale ponieważ nie ma świadectw, że
                    sztuka magiczna w Egipcie w jakikolwiek sposób wiąże się z postacią Starej
                    Kobiety, musimy już opuścić ten niezwykły kraj i powędrować znów do Anatolii.

                    Jak Stara Bogini Hekate łączona była z nowiem oraz ze sztuka magiczną, tak
                    magią w ziemskiej rzeczywistości zajmowały się w Azji Mniejszej stare kobiety.
                    W starohetyckich tekstach wyraźnie powiada się, że osobami upoważnionymi do
                    działania na polu magii były "Staruchy". W okresie ok. XVII i XVI w. p.n.e. w
                    hetyckich pałacach oraz świątyniach we wszystkich większych miastach Staruchy
                    otaczano opieką. Zajmowały się one praktykami magicznymi, wróżbiarstwem, ale
                    też leczeniem - ich pomocnikami byli lekarze, a jak wiemy, wtedy sztuka
                    medyczna miała swój kontekst sakralny i była oparta na ziołolecznictwie. Zioła
                    zaś to przecieżświęte rośliny Wielkiej Bogini... Starucha odczytywała znaki,
                    przewidywała losy ludzi, dokonywała wieszczenia z ognia, uczestniczyła przy
                    wróżeniu ze zwierzęcych wnętrzności. Patrzyła w niebo, śledząc ruchy ciał
                    niebieskich, odczytywała boski głos z grzmotów i błyskawic. Była ważną personą,
                    a kto wie czy jej duża rola u Hetytów nie była dziedzictwem prastarych
                    neolitycznych wierzeń i praktyk dawnej Anatolii, jeszcze z czasów Çatal Hüyük?
                    Starucha z Azji Mniejszej to wyjątkowa postać - zdaje się, że ani w Egipcie ani
                    w Sumerze i u innych ludów Mezopotamii nie ona była główna osobą niejako
                    zawodowo parającą się magią - tam taką rolę odgrywali raczej kapłani.

                    Najważniejszą postacią boską związaną z magią w religii hetyckiej była bogini
                    Kamprusepa. Pełniła ona w świecie niebian tę sama rolę, jaką "na dole"
                    przypisana była Starusze. I jak ona pojawiała się przy okazji ceremonii
                    oczyszczeń, które były ważnym elementem magicznych działań. Musimy tu
                    koniecznie zaznaczyć, że pojmowanie oczyszczenia i zanieczyszczenia były, jeśli
                    można tak powiedzieć, bardziej intensywne niż obecnie. Nieczystość to nie tylko
                    brud fizyczny, to skaza, zmaza, a jej objawem może być np. choroba, a także
                    występek moralny czy zbrodnia. Czyli właściwie wszystko to, co dziś
                    nazywamy "złem". Nieczystością był oczywiście również zły czar...

                    W niektórych mitach czytamy jak bogini Kamprusepa "zabiera" wszelkie
                    nieczystości i umieszcza je w... kotle z żelaza! Taki kocioł izolował wszelkie
                    zło od dobrego świata. I jeśli także tutaj mamy doszukać się, jak w przypadku
                    wielu innych akcesoriów wiedźmy, prototypu czarodziejskiego kotła, to musimy
                    skonstatować, że oto znowu zmieniła się diametralnie jego rola. W starych
                    kulturach bogini czarów i kobieta czarów zabierały zło do kotła, by uchronić
                    świat; w średniowiecznych opowieściach "z dreszczykiem" powiada się, że
                    czarownica warzy w kotle miksturę "zła", by użyć jej w złym celu.

                    Ogólnie mówiliśmy już o polach działania anatolijskiej Staruchy. By lepiej
                    poznać sprawę, przytoczmy przykład ukazujący obrzęd "odczyniania" dokonywany
                    przez Staruchę na kimś, kogo dotknęło "złe": Przed przystąpieniem do niego
                    należało oczyścić i siebie, i "klienta". Oczyszczenie za pomocą wody miało dużo
                    szerszy wymiar "duchowy" niż obecnie i w żadnym razie nie sprowadzało się
                    wyłącznie do poziomu czynności higienicznej! Woda oczyszczała skazy - także
                    duchowe. Jakich przedmiotów używano w obrzędzie, dokładnie nie wiadomo. Ale
                    wiadomo, że po jego skończeniu jako zanieczyszczone nie mogły być ponownie
                    użyte; Starucha wyszedłszy na zewnątrz domu, gdzie dokonywała obrzędu,
                    zakopywała je w ziemi, po czym recytując zaklęcia, wbijała w to miejsce kołki,
                    mówiąc: "Ktoś tego człowieka zaczarował, a ja teraz zabrałam jego czar,
                    umieściłam w ziemi i przytwierdziłam kołkami. Niechaj zły czar i złe sny
                    zostaną tam zatrzymane, niech nie wrócą na powierzchnię ziemi! Niech je
                    zatrzyma czarna ziemia!"H

                    Do różnorodnych obrzędów używano wody, kociołka, rozmaitych metali jak srebro
                    czy cyna. Dokonywano czynności magicznych, posługując się obrazowaniem
                    związania i rozwiązywania. Zły czar Starucha odwracała "zdejmując" jego więzy.
                    Posługiwała się w tym celu np. wełnianymi sznurkami jako materialnymi
                    ekwiwalentami więzów natury metafizycznej. Także liczby miały swe magiczne
                    właściwości: u hetyckich Staruch ważne była cyfry 9 i 12 (cyfra 7 z kolei
                    jest "święta" dla ludów semickich). Posługiwano się też ogniem, a raczej
                    efektem połączonego działania ognia i wody: zalewane wodą ognisko, jak wiemy,
                    powoduje pojawienie siękłębów pary i głośnego skwierczenia; dodajmy do tego
                    nastrój grozy, szeptane półgłosem zaklęcia, aromat palonych ziół, zgiętą nad
                    ogniem postać Staruchy - to musiało robić wrażenie... Bywało i tak, że Starucha
                    wrzucała rozżarzone w ognisku przedmioty np. szyszki do wody, wypowiadając
                    określone zaklęcie typu: "Jak ta szyszka syczy w wodzie, a potem cichnie, niech
                    tak samo zamilknie zły czarownik". H

                    Innym sposobem rozprawiania się z czarami było "przenoszenie" złego uroku z
                    poszkodowanego na przedmiot zastępczy - zwierzę, figurkę drewnianą itp.
                    Zachował się hetycki tekst ilustrujący tę formę magicznego obrzędu, w którym w
                    roli głównej także występuje Starucha. Brała ona kawałek cyny, przywiązywała go
                    cięciwą łuku do prawej nogi i ręki "chorego", po czym po jakimś czasie
                    uwalniała delikwenta z więzów (także w sensie magicznym uwalniała go z więzów
                    złego uroku) i przywiązywała cynę do... myszy, mrucząc zaklęcie: "Zdjęłam z
                    ciebie zło i przyczepiłam do tej myszy. Niechaj mysz uniesie je w daleką drogę
                    ku wysokim górom, wzgórzom i dolinom".H Ten typ działań, polegający na
                    magicznym przeniesieniu złego czaru z człowieka bądź wspólnoty na obiekt
                    zastępczy, oczywiście niczym nie różni się w swej istocie od znanego
                    mechanizmu "kozła ofiarnego". Najczęściej to Izraelici używali tego zwierzęcia
                    do obrzędu, wpierw obarczywszy złymi mocami panoszącymi się we wspólnocie, a
                    potem wyganiając je poza osadę, i to z ich zwyczaju wywodzi sięnazwa całego
                    zespołu podobnych czynności, zaś do dziś używamy jej metaforycznie w języku
                    potocznym, by podkreślić fakt przerzucania na kogoś winy.

                    Inną i również dobrze nam znaną formą substytucji było zastępowanie człowieka
                    przez figurkę; mogła być z drewna, ale bywała - bardziej nam się kojarząca z
                    działaniami czarownic - z wosku. Nieraz - i to także jest nam znane - do takiej
                    figurki dołączano elementy faktycznie należące do ofiary czarów, najczęściej
                    włosy czy paznokcie. Figurka z wosku używana była także do innego nieco rodzaju
                    ceremonii. Wtedy wyglądało to tak: Starucha trzymała przed poszkodowanym przez
                    zły czar dwie figurki - z wosku i z baraniego tłuszczu, mówiąc "Niech drżą ci,
                    którzy uczynili tego człowieka nieczystym. Oto trzymam teraz dwa wizerunki
                    czarowników, oto przekształcam je (...), niech źli ludzie, którzy go uczynili
                    nieczystym, tak samo będą zmiażdżeni" - dopowiada, miażdżąc w rękach figurki
                    [_1_] .

                    Jak widzimy, już wtedy odróżniano magię białą od
                    • marianna.rokita Re: ::::::::::700000::::::::::::::III 27.03.05, 19:48
                      Jak więc widzimy, wybrane elementy, które znamy z europejskiej magii mają
                      bardzo archaiczny rodowód. Na przykład rozróżnienie na złą i dobrą magię, wiara
                      w moc słowa i wynikające z niej stosowanie zaklęć, używanie do magicznych
                      rytuałów kotła, woskowych figurek, ognia i wody. No i sama postać Staruchy...
                      Ale widzimy też, jak percepcja tych elementów i samej magii, a także osób i
                      symboli z nią związanych, uległy radykalnej przemianie - i jak niegdyś
                      nacechowane były pozytywnymi skojarzeniami i przekonaniem, że służą dobrej
                      sprawie, tak potem znakowano je piętnem śmieszności albo strachu. Abstrahując
                      od ocen czy wiara w działanie sił magicznych ma jakiekolwiek uzasadnienie
                      (można by tu wpisać efekt placebo czyli oddziaływanie na psychikę), warto
                      zastanowić się nad fenomenem wielkich kulturowych przemian zachodzących w
                      zależności od siły formacji kulturowej, która zdobywa dominację - także w
                      dziedzinie światopoglądowej. Gdy taka transformacja nastąpi, często dzieje się
                      tak, że dawni bogowie stają się demonami, kapłanki czarownicami, a symbole
                      ledwie cieniami swej dawnej mocy, spadając do funkcji ozdobników w baśniach lub
                      emblematów związanych z siłami ciemności. Zmianom ulega nie tylko pierwotna
                      wymowa starych wierzeń i mitów, zmienia się także społeczny odbiór postaci w
                      nich zakorzenionych. Przecież pamiętamy los czarownic w epoce średniowiecza i
                      renesansu (zresztą ostanie procesy o czary odbywały się jeszcze w XIX w.). A
                      przecież prawdziwą genezę czarownic, starych mądrych kobiet, zdradzają już
                      choćby tylko niektóre miana, którymi je do dziś określamy: "wiedźma" ma
                      przecież ten sam rdzeń, co słowo "wiedza" i odnosi się do osoby "która
                      wie", "znachorka" to wyraz wywodzący się oczywiście od rdzenia "znać", "Baba
                      Jaga" z kolei to czarownica z bajek słowiańskich latająca w kotle z żelazną
                      miotłą, ale już "Baba" z wierzeń bałkańskich to istota podobna do dobrych
                      wróżek, i co ciekawe dla nas nazywana "staruchą z żelaznym nosem". A jeszcze
                      wcześniejsza warstwa znaczeniowa odsyła nas do kręgu wierzeń związanych z
                      Wielką Boginią - "Baba" bowiem to jedno z jej imion, którym wzywano ją np. w
                      Sumerze. Na tym ostatnim przykładzie dobrze widać, co dzieje się, gdy pierwotny
                      system wierzeń upada, widać proces, który prowadzi do negacji dawnych toposów,
                      do odwrócenia znaku plus na jego przeciwieństwo, albo do zlania w jedno
                      pierwotnie dwojakiego rodzaju sensów. Przecież do dziś na określenie osób
                      związanych z magią, bez względu na ich dobrą czy złą intencję, mamy zestaw nazw
                      mających kojarzyć się zawsze wyłącznie ze złem. Ten los spotkał właśnie
                      Staruchę i jej atrybuty, i stało się tak, że postać starej kobiety zbierającej
                      zioła przy blasku księżyca stał się obrazem złowieszczym, woskowe figurki
                      kojarzą nam się z absurdalnym, ale groźnym przynajmniej w intencji działaniem
                      mającym przynieść ludziom szkody, a żaby jeszcze w średniowieczu łączone z
                      czarownicami wzbudzają dreszcz obrzydzenia. A jeszcze szklana kula, miotła,
                      czarny kot... Ale to już temat na inną opowieść


                      No ale dlaczego miotla?????
      • pozarski Re: ::::::::::700000:::::::::::::: 28.03.05, 17:56
        zupagrzybowa napisała:

        > www.barynya.com/mp3/Aleksandr_Menshikov/Ne_budite.mp3
        nooooo,piekna muzyka.subobj!
    • patience Re: test...669669...069669...689669...889669 27.03.05, 19:41
      Do wyboru:

      hi-stream:
      www.leonardcohen.com/Samples/YouHaveLovedEnough-epk_hi.asx

      lo-stream:
      www.leonardcohen.com/Samples/YouHaveLovedEnough-epk_lo.asx

      Sciskamsmile
      • zupagrzybowa pzdr pati....! 27.03.05, 19:49
        www.leonardcohenfiles.com/
        It's coming through a hole in the air,
        from those nights in Tiananmen Square.
        It's coming from the feel
        that it ain't exactly real,
        or it's real, but it ain't exactly there.
        From the wars against disorder,
        from the sirens night and day;
        from the fires of the homeless,
        from the ashes of the gay:
        Democracy is coming to the U.S.A.

        It's coming through a crack in the wall,
        on a visionary flood of alcohol;
        from the staggering account
        of the Sermon on the Mount
        which I don't pretend to understand at all.
        It’s coming from the silence
        on the dock of the bay,
        from the brave, the bold, the battered
        heart of Chevrolet:
        Democracy is coming to the U.S.A.

        wink))
        • patience Re: pzdr pati....! 27.03.05, 21:39
          1 The placebo effect
          2 The horizon problem
          3 Ultra-energetic cosmic rays
          4 Belfast homeopathy results
          5 Dark matter
          6 Viking's methane
          7 Tetraneutrons
          8 The Pioneer anomaly
          9 Dark energy
          10 The Kuiper cliff
          11 The Wow signal
          12 Not-so-constant constants
          13 Cold fusion

          www.newscientist.com/channel/space/mg18524911.600
          ilovefreedom.com/testimonies.htm
          www.shrifreedom.com/YogaHealingArts/photo2002.htm

          The Love for freedom gets more intense as we see its benefits. The Revolution in
          America, the French Revolution, the end of the Iron Curtain in the Balkuns, the
          European Common Market...the love of freedom marches on.

          It is hard to associate politics with love, but actually emotions are the reason
          that we need politics. Handling disputes and sharing our charity is all part of
          that love, and passion for Freedom.

          How has love grown for you, since you have found your new freedom? Are you more
          accepted and accepting of others? Is life deeper because of a new spiritual
          development in your life?

          Join us at Talk City, Freedom's Chronicle, a new message board that we can share
          our story, our truth, our path, our knowledge, our discoveries and our
          stumblings. Networking is a great way to grow, and maybe expand on this idea of
          Freedom!

          www.angelfire.com/art/goddessweave/page5.html
          • drf NIE dla damskich bokserow !!! 28.03.05, 14:42
            www.ojp.usdoj.gov/vawo/

            Prevention of Violence

            www.violence.de/
            • marianna.rokita Re: NIE dla damskich bokserow !!! 28.03.05, 14:56
              Po 4 latach tez sie do tego przylacze....Szczegolnie duze NIE, jesli ten ktos,
              jest osoba bardzo znana i szanowana. A potem sie okazuje byc zwyklym chhhhh...

              Wrzuc w google ponizsze nazwisko.

              Fakt Gazeta Codzienna :: strona główna
              ... Wiedzieliśmy, że jej przewodnikiem w świecie pornografii był Jerzy Sławomir
              Mac (54 l.), narzeczony Marianny, też dziennikarz i to kiedyś znany. ...
              efakt.redakcja.pl/ - 25k - Kopia - Podobne strony


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka