Dodaj do ulubionych

Przypowieść

01.04.05, 16:35
Do Nauczyciela przybiega Gautami. Niesie zmarłego syna.

Mówi:

- Zmiłuj się, okaż mi litość,
Przywróć do życia moje dziecko,
Spraw, żebym tak bardzo nie cierpiała!

- Przywrócę je do życia,
Trzeba tylko, byś użebrała garstkę ryżu,
Żebyś go użebrała, lecz z takiego domu,
Gdzie nikt jeszcze nigdy nie umarł.

Gautami chodzi od domu do domu,
Żebrze o garstkę ryżu.
Lecz nie znajduje takiej rodziny,
W której by nikt jeszcze nigdy nie umarł,
W której znano by tylko życie.
Obserwuj wątek
    • owca_czarna Re: Przypowieść 01.04.05, 17:19
      pypcinski napisał:

      > Do Nauczyciela przybiega Gautami. Niesie zmarłego syna.
      >
      > Mówi:
      >
      > - Zmiłuj się, okaż mi litość,
      > Przywróć do życia moje dziecko,
      > Spraw, żebym tak bardzo nie cierpiała!
      >
      > - Przywrócę je do życia,
      > Trzeba tylko, byś użebrała garstkę ryżu,
      > Żebyś go użebrała, lecz z takiego domu,
      > Gdzie nikt jeszcze nigdy nie umarł.
      >
      > Gautami chodzi od domu do domu,
      > Żebrze o garstkę ryżu.
      > Lecz nie znajduje takiej rodziny,
      > W której by nikt jeszcze nigdy nie umarł,
      > W której znano by tylko życie.

      Nawet kostucha nie traktuje wszystkich równo: "niesie zmarłego syna" sad

      czarna_owca
    • pypcinski Re: Przypowieść 02.04.05, 13:25
      W tym właśnie czasie mnich pewien, co w podeszłym wieku przyjęty do Wspólnoty, zasiadał pośród tego zgromadzenia. I oto, przyjaciele, mnich ów w te się ozwał słowa: «Dość, przyjaciele, nie smućcie się, nie rozpaczajcie. Nareszcie wolni jesteśmy od tego Wielkiego Ascety! Ciągle nas on udręczał mówiąc, że to się godzi, a tego się nam nie godzi czynić. Od teraz robić będziemy to, co zechcemy, a tego, czego nie chcemy, nie będziemy robić!».
      • pypcinski Re: Przypowieść 02.04.05, 19:34
        W tym właśnie czasie mnich pewien, co w podeszłym wieku przyjęty został do Wspólnoty, zasiadał pośród tego zgromadzenia. I oto, przyjaciele, mnich ów w te się ozwał słowa: «Dość, przyjaciele, nie smućcie się, nie rozpaczajcie. Nareszcie wolni jesteśmy od tego Wielkiego Ascety! Ciągle nas on udręczał mówiąc, że to się godzi, a tego się nam nie godzi czynić. Od teraz robić będziemy to, co zechcemy, a tego, czego nie chcemy, nie będziemy robić!».

        I przemówił wówczas najstarszy z mnichów «Dość, przyjaciele, nie smućcie się, nie rozpaczajcie. Czy, przyjaciele, nie nauczał nas wcześniej Nauczyciel, przestrzegając, że ze wszystkim, co jest nam miłe i drogie musimy wchodzić w stan odmienności, stan rozłąki, stan oddzielenia? Jakże by to, przyjaciele, miało być możliwe,żeby się tak nie działo? Cokolwiek zrodzone jest, zaistniałe, złożone, podległe rozkładowi, nie można temu rozkazać: 'Nie masz ulec rozkładowi!'; nie ma bowiem ku temu podstawy».

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka