xiazeluka
07.04.05, 11:27
Na kosztowne dobre rady.
Mam w ręku poradnik pt. "Przemoc w rodzinie", wydany przez Instyty
Psychologii Zdrowia PTP na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania
Problemów Alkoholowych; jest to 40-stronicowa broszura w twardych okładkach
(sic!), wydrukowana na doskonałej jakości papierze.
Na początek przykłady form przemocy:
1. Przemoc fizyczna, np. "odpychanie, szczypanie, bicie, a także użycie
broni, polewanie substancjami żrącymi oraz parzenie". Uff! Całe szczęście, że
są jeszcze na świecie fachowcy, którzy uświadomią tkwiące w nieświadomości
ofiary, iż strzelanie do nich z broni palnej jest "formą przemocy".
2. Przemoc psychiczna, np. "wyśmiewanie poglądów, narzucanie własnych
poglądów, zastydzanie, wyzywanie, stosowanie gróźb itp." No, ja to jestem
notoryczny przestępca - ilekroć moja Żona ośmiela się zwrócić mi uwagę z
siedzenia pasażera "zwolnij", to ja brutalnie narzucam własne poglądy na
sytuację na drodze i jadę dalej wedle własnego widzimisię.
3. Przemoc seksualna, np. "nieakceptowanie pieszczot i praktyk seksualnych,
krytyka zachowań seksualnych itp." No, to już pole minowe - pogładzisz
małżonkę w niewłaściwym comiesięcznym periodzie, to cię ofuknie (a może
nawet, zachęcona lekturą poradnika, zadzwoni ze skargą do swoich sióstr z
Niebieskiej Linii, gdzie szybko uzyska pomoc w kwestii rozwodu); po tygodniu,
kiedy zły czas przeminie, będzie miała z kolei pretensję, że nie jesteś czuły.
4. Przemoc ekonomiczna i zaniedbanie, np. "niezaspokajanie materialnych
potrzeb rodziny" - no, bezrobotni, pakujcie walizki: za przemoc polegającą na
braku zatrudnienia (dzięki m.in. wysokim podatkom, z których finansuje się
pewne kretyńskie poradniki na czerpanym papierze) zostaniecie pozwani przed
sąd i po sprawiedliwym procesie skazani na płacenie alimentów, których i tak
zapłacić nie możecie. Co prawda "przemoc ekonomiczna" raczej nie zostanie w
ten sposób ograniczona, ale co tam, to nie pierwsza udana operacja, która
kończy się zgonem pacjenta.
Przemoc to także powiedzenie do kobiety "jesteś głupia" względnie
żarcik "masz szczęście, że jestem z tobą". No, zdaje się, że trudno będzie o
niewinnych... Aby grotesce stało się zadość, przypomnę postać pewnego
bojącego się panicznie własnej żony galaretowanego pantoflarza, niejakiego
Rene Artois z serialu "Allo, allo", który zwykł rozpoczynać przemowę do swej
ślubnej od "Ty głupia kobieto! Czyż nie widzisz, że..."
Dobre rady kończą listą kół ratunkowych:
1. Policja
2. Prokuratura
3. Organizacje pozarządowe
4. Gminne komisje rozwiązywania problemów alkoholowych
5. Pomoc społeczna
6. Służba zdrowia.
W skrócie, pominąwszy p. 3, wygląda na to, że jedynym oparciem dla ludzi jest
Państwo, a szczególności biurokracja. Zatem zaprawdę słuszne jest i
sprawiedliwe, by zwiększać podatki i zatrudnienie w urzędach oraz ułatwiać
uzyskiwanie rozwodów (to nie jest czcza groźba - na ostatnich
stronach "poradnika" zamieszczone są wzory pism procesowych: pozew o
alimenty, pozew o zniesienie wspólnoty majątkowej, pozew o separację,
eksmisję, ograniczenie władzy rodzicielskiej. Czyli jeszcze lapidarnej:
zniewalać mentalnie ludzi uzależniając ich od Molocha.
Drżyjcie, opresyjni samce! Państwo zrobi z Wami porządek...
***UWAGA: "przemoc w rodzinie" to kamuflaż, zasłona dymna; wbrew deklaracji z
pierwszej strony poradnika, zwrot ten znaczy "przemoc meżczyzny wobec
kobiety".