dokowski
07.04.05, 23:42
Gdzieś luka napisała:
> katechezy winno się odbywać w salach przykoscielnych
> (...) należy zlikwidować przymus szkolny i sprywatyzować oświatę
Brawo! Oczywiście że trzeba prywatyzować, a religię do kościołów lub szkół
niepublicznych (to przegapiłeś).
Podejrzewam jednak, że nie rozumiesz dobrze „obowiązku szkolnego”. Większość
ciemniaków rozumie obowiązek szkolny mniej więcej tak: „dziecko ma obowiązek
chodzić do szkoły”. Podejrzewam, że ty jesteś już na nieco wyższym etapie,
gdyż dyskutowałeś już ze mną na ten temat kiedyś, więc musiałeś zrozumieć, że
obowiązek szkolny dotyczy rodziców: „rodzice mają obowiązek sprawić, aby ich
dzieci chodziły do szkoły”.
Teraz przygotuj się na pogłębienie zagadnienia. Skoro próbujesz wypowiadać
się w nowej dla siebie roli liberała na temat reformy oświaty i to w dodatku
w kategoriach wersji docelowej sytemu, to musisz zrozumieć źródła obowiązku
szkolnego. A więc uwaga, bo oświecam!
Zawsze, gdy pragniemy zrozumieć dany przepis prawa, musimy być świadomi tego,
kto jest podmiotem prawa opisanego w tym przepisie. Każdy dobry przepis prawa
musi zawierać, choćby implicite, wskazanie na podmiot, który jest
beneficjentem tego prawa. Podmiot prawa bywa nazywany w węższym znaczeniu
podmiotem uprawnionym. Beneficjentem obowiązku szkolnego jest dziecko.
Każdy podmiot prawa ma określone swoje przeciwieństwo. Czasem podmiot
przeciwny nazywamy podmiotem obowiązku, a czasem podmiotem (sprawcą)
przestępstwa. Niektóre prawa z pozoru nie mają przeciwieństwa, np. wolność
słowa, jednak czasem ujawnia się natura tego przeciwieństwa - czasem jest to
cenzor, a więc sprawca przestępstwa, a czasem jest to policjant, który
występuje jako podmiot obowiązku i chroni osobę przemawiającą publicznie
przed agresją oburzonych przechodniów, którzy chcieliby popełnić przestępstwo
cenzury.
Schematycznie ujmując te relacje przeciwieństw podmiotów mamy:
Podmiot prawa – podmiot obowiązku
Podmiot prawa – podmiot przestępstwa
Czasem bywa tak, że ta sama osoba występuje jednocześnie jako podmiot
obowiązku i podmiot przestępstwa (innego niż niedopełnienie obowiązku, ale
będącego naruszeniem tego prawa). Dobre prawo traktuje takich przestępców
surowiej niż zwyczajnych (np. ochroniarz, który zabije swojego klienta
powinien być ukarany surowiej niż ochroniarz, który zabije kogoś obcego), ale
to już dywagacja. Wracam do meritum.
Dziecko jest podmiotem prawa – podmiotem obowiązku są rodzice, opiekunowie,
nauczyciele, policjanci urzędnicy itd.
Czas teraz zrozumieć źródło tego prawa. Z jakiej racji dziecko ma być
beneficjentem takiego prawa? Czy to wynika z jakichś naturalnych praw
dziecka? Jeżeli to zrozumiesz, to inaczej sformułujesz swój
postulat „zlikwidować przymus szkolny”.
Wyjdźmy od naturalnego prawa dziecka do życia i rozwoju. Wynikają z tego
prawa dziecka do otrzymywania za darmo od rodziców: jedzenia, mieszkania,
ubrania, środków higieny itd. Dziecko ma też naturalne prawo dostępu do
czystej wody, świeżego powietrza, wolnej przestrzeni do biegania, rówieśników
do zabawy i – uwaga – nauczycieli do edukacji. Edukacja jest dla dziecka
równie niezbędna do rozwoju jak zabawa z rówieśnikami czy wolna przestrzeń do
biegania.
Mamy więc źródło obowiązku szkolnego – jest nim prawo dziecka do edukacji.
Ale to nie wystarcza, żeby już w pełni rozumieć zagadnienie. Trzeba rozumieć
czym jest edukacja, jaki jest jej cel, jakie korzyści daje dziecku, jakie
szkody wyrządza jej brak.
Oczywiście nie jest celem chodzenie do szkoły. Szkoła też nie jest po to,
żeby dostarczyć dziecku rówieśników. Szkoła służy tylko edukacji, ale celem
jest rozwój dziecka. Jeżeli ma nauczycieli w domu i dostęp do rówieśników z
sąsiedztwa czy znajomych rodziców, to prawa dziecka mogą być realizowane bez
chodzenia do szkoły. Jednak istnieje jeszcze jeden konieczny aspekt edukacji –
poziom.
Prawo dziecka do edukacji nie może być realizowane w dowolny sposób, przez
rodziców czy sąsiadów, którzy nazwą siebie nauczycielami i będą np. uczyć
dziecka sztuki prostytucji. Poziom edukacji musi być porównywany z poziomem
edukacji innych dzieci, tak żeby mogło ono rozwijać się porównywalnie
skutecznie jak inne dzieci.
Głównym podmiotem obowiązków związanych z prawami dziecka są rodzice. Dopiero
jeżeli oni nie zapewniają dziecku zaspokojenia jego praw, np. nie są w stanie
płacić za edukację, podmiotem tych obowiązków stają się opiekunowie
zastępczy, w ostateczności będą to opiekunowie z urzędu wyznaczeni przez sąd
rodzinny, np. sierociniec.