Gość: Anna S.
IP: 195.56.183.*
23.06.02, 00:24
Ja już niczego nie rozumiem. Ludziom brakuje pieniędzy na wszystko. Z miesiąca
na miesiąc maleje popyt wewnętrzny. Wszystko dookoła pada. Tysiące małych firm
w całej Polsce zgłasza do sądu wnioski upadłościowe. Nie opłaca się niczego
eksportować, bo koszty wyprodukowania czegokolwiek w kraju są wyższe niż
sprowadzenie identycznego towaru nawet z księżyca, a okazuje się, że eksport
rośnie. Powstają dziesiątki wyższych uczelni przy równocześnie padających jak
muchy zakładach pracy. Mówi się o dostępie do Internetu w każdej szkole, a w
wielu brakuje papieru toaletowego, mydła i środków do utrzymania higieny.
Odchodzący rząd zostawia kraj w ruinie – nie mówi nawet pocałuj się w dupę
narodzie, a działania nowego powodują absurdalne umocnienie się złotówki.
Toż to wszystko jest chore. Paranoja! Tylko idiota może się cieszyć, że
inwestorzy wykupują nasze obligacje. Przecież to z naszych kieszeni trzeba
będzie im płacić najwyższe w Europie odsetki! Wyobraźmy sobie, że "wielcy
inwestorzy" wiedzą, iż w najbliższych miesiącach "złotówka będzie się
umacniać", oprocentowanie na kontach się nie zmieni, a genialny minister Belka
będzie chciał też się przypodobać unijnym ekonomistom – bo a nuż mu dadzą
cukierka i pochwalą, że grzeczny chłopczyk, co nas czeka? To co dotychczas. Dla
pochwały, dla mglistych, obłudnych obietnic dalej będą "umacniać złotówkę"
rujnując nasz kraj. Bo rujnowanie przemysłu, brak eksportu to powolna śmierć
kraju. Po cholerę mamić ten biedny wyż demograficzny? W jakich zakładach będą
pracować, co będą produkować? A jeśli już coś wyprodukują, to czy tylko po to,
aby to w prezencie podarować tym, od których importujemy?
Obłęd, nie?! Tego to już nawet wariat by nie wymyślił. A więc umacniajmy
złotówkę, a wkrótce taniej będzie gówno z księżyca sprowadzać, niż samemu je
zrobić!
Anna. S