Gość: Wit
IP: *.dialinx.net
19.06.01, 06:21
Dla Bikont, ktora jest Zydowka, wazniejszy jest przypadek Polaka krzywdzacego
Zyda, niz Zyda krzywdzacego Polaka. Wynajduje wiec ona swoich swiadkow
(najczesciej "swiadkow nienaocznych"- to wynalazek Grossa), ktorzy wymyslajac
niestworzone rzeczy lub powtarzajac propagandowe "prawdy" (np. o liczbie 1600
spalonych w Jedwabnem), zaspokajaja jej masochistyczna potrzebe delektowania
sie przykladami cierpienia jej ziomkow. Najlepiej dla niej, gdy krwiozerczymi
bestiami sa Polacy (psychologiczny efekt indoktrynacji talmudycznej) .
Dlatego przytaczam (za Naszym Dziennikiem) przyklady relacji swiadkow z
tamtych lat, by pokazac pani Bikont, ze na podstawie roznych zeznan, mozna
zbudowac rozne teorie historyczne:
"Jestem bylym czlonkiem podziemia okupacyjnego, bylym wiezniem obozu
koncentracyjnego i bylym niewolniczym pracownikiem III Rzeszy. Widzialem na
wlasne oczy, jak do obozu doszly transporty Zydów z Czechoslowacji. Niemcy
zaraz wybrali grupe bardziej sprawnych Zydów, dali im paly i kazali zabijac
swoich rodaków. (...) Zydzi bez litosci zabijali, lapali za glowe i topili w
wodzie w stojacych beczkach. Moja zona tez byla swiadkiem tego, jak w Warszawie
Niemcy wyprowadzili grupe Zydów z lopatami i zlecili im wykopac dól. Nastepnie
ustawili ich przy wykopie i z broni maszynowej wszystkich zabili. Przyslana
druga grupa Zydów dobila lopatami poruszajacych sie jeszcze rodaków i zasypala
ich piachem. "
(...)
Jan Stec, Szczecin
"Podczas okupacji Naród Polski przygarnial do siebie Zydów, narazajac sie na
smierc. Takich przykladów jest setki tysiecy. Wiele z nich nie ujrzalo swiatla
dziennego. (...) Piec tysiecy Polaków odznaczonych medalami "Sprawiedliwy wsród
narodów swiata" (...) przynosza nam splendor moralny i duchowy. (...)
Jeden z chlopów przetrzymywal rodzine zydowska. (...) Któregos dnia wczesnie
rano przyjechali zandarmi, otoczyli zabudowania i wyrzucili z pomieszczenia
wszystkich domowników na podwórko. Zabrali takze wiele osób z wioski, a oficer
niemiecki chcial im unaocznic bezsens ich postepowania w stosunku do narodu
zydowskiego. Wyjal pistolet i podal go chlopu, by zastrzelil Zydów. Chlop
odmówil wykonania tego rozkazu. Oficer schowal bron, wzial drugi pistolet od
swojego kolegi, odbezpieczyl go i podal Zydowi, dajac mu rozkaz, by zastrzelil
swego zywiciela. Ten podniósl bron, wymierzyl w swego obronce i nacisnal spust.
Slychac bylo tylko trzask - w magazynku nie bylo amunicji. Potem oficer zwrócil
sie do ludzi, wskazujac co ich czeka od Zydów za ich dobroc i przyjacielski
stosunek. Obie rodziny zostaly zabrane do niewoli i nikt o nich wiecej nie
slyszal.
Warto sie zastanowic, czy dzis jest inaczej i jak Zydzi pamietaja o dobroci
polskiego serca.
W armii gen. Wladyslawa Andersa znalazlo sie trzy tysiace Zydów. Gdy tylko
wyszli z "sowieckiego dobrobytu" na teren Iranu opuscili szeregi armii
oznajmiajac, ze nie maja zamiaru bic sie za Polske. Uwazali, ze Polacy maja z
Niemcami osobiste porachunki, wiec niech sami szukaja w boju wyrównania krzywd.
(...)
Grozna wataha Zydów przybyla ze wschodu w mundurach sowieckich sil zbrojnych.
Byli wsród oficerów frontowych, polityków i NKWD. Mieli w swoich rekach bron i
ostra amunicje. Zaczal sie bezpardonowy pogrom ludnosci polskiej, aresztowania,
deportacje, zsylki i mordowania. Zydzi utworzyli struktury UB i zaczeli szukac
tzw. "wrogów ludu". Ilez wówczas zaginelo niewinnych ludzi, zolnierzy AK i
chlopskich organizacji politycznych. (...) Do dnia dzisiejszego matki i zony
prosza chocby o wskazanie miejsca, gdzie leza ich bliscy. (...)
Jakby tego wszystkiego bylo malo, Zydzi rozpuszczaja falszywe wiesci na temat
ludnosci polskiej i stawiaja ja na równi z oprawcami hitlerowskimi. Glosza, ze
obozy smierci sa dzielem naszego Narodu. (...) "
Czeslaw Donarski
Bardzo ciekawa wizje historii prezentuje pani Bikont, ktora pisze:
"Przybyla na miejsce policja nie byla w stanie zaprowadzic porzadku, wywiazala
sie strzelanina, w wyniku której zginelo czterech sprawców pogromu."
Ciekawe. Byl pogrom na Zydach, ale zginelo tylko czterech "sprawców pogromu."
To przypomina opowiesci o "pogromie" w Przytyku, gdzie to "pogrom" zaczeli
Zydzi, strzelajac do polskich chlopow. Albo o najslynniejszym pogromie zydow we
Lwowie 22 listopada 1918 roku zginelo 24 chrzescijan i ani jeden zyd.
Pisze tez:
"Chodzili po chalupach i mówili: "Zydzi, nasz polski rynek zarósl bardzo,
idzcie plewic". Oj, oj, oni z radoscia, Zydzi, brali skrobaczki, ze moglo byc
gorzej. "
Czy tej relacji nie przytoczyla juz w artykule o Jedwabnem, piszac, ze Zydzi w
Jedwabnem , wiedzac o spaleniu w Radzilowie, brali skrobaczki z radoscia, bo
moglo byc gorzej? Czy mozna sie spodziewac trzeciego artykulu o Bialymstoku, z
takim samym cytatem?
"Antoni Olszewski mial wtedy trzy i pól roku. Niczym na fotograficznej kliszy
utrwalil w pamieci obraz, jak udeptuje ziemie, która skrywa cialo zydowskiego
chlopca niewiele od niego starszego, zamordowanego przez sasiadów."
"Jan Skrodzki, który zglosil sie (!) do "Gazety" w listopadzie 2000 r. mowi-
Bo patrzylem zza firanki na Zydów prowadzonych na spalenie. Mialem wtedy 6 lat,
7 miesiecy i 14 dni. "
I to jest swiadek Bikont. Zwracajac uwage na jego szczegolowe , obrazowe
relacje, i wrecz dorosla analiza widzianej sytuacji, wskazuje , ze mamy do
czynienia z szescioletnim geniuszem. I to geniuszem, ktory juz wtedy wiedzial,
ze trzeba szczegolowo zapamietac widziane obrazy, niezmiernie odwaznym (lub
zupelnie nieczulym), skoro nie opanowal go strach, ktory kazdemu normalnemu
dziecku (ale chyba nie temu geniuszowi), odebralby zdolnosc ostrego widzenia
tych wydarzen.
I jeszcze jedno. Pani Bikont przyznaje sie, ze dzialala w konspiracji:
"W Radzilowie wystepowalam jako kuzynka Jana Skrodzkiego towarzyszaca mu w jego
dochodzeniu prawdy. "
Ciekawy sposob dzilalnosci dziennikarskiej. Czy chodzilo jej o dojscie do
przawdy? Smiem watpic.