rootboy
20.06.01, 11:09
Oto wczoraj nasi wszyscy kochani politycy i ci z lewego-lewa, i ci z prawego
lewa pokazali jak bardzo sa odpowiedzialni i merytorycznie przygotowani
do "sprawowania wladzy". Najpierw "prawi-lewi" "troszeczke" pomylili sie w
obliczeniach - jedyne 8 mld, przeciez to smieszne pieniadze

- a nastepnie
ci "lewi-lewi" stwierdzili, ze jezeli brakuje bo ci niedobrzy "zle" policzyli,
to trza wziazc kolejna pozyczke, tez na "smieszna" sume 8 mld, bo we wrzesniu
oni dojada do wladzy i im sie bardzo nie podoba, ze malo pieniedzy bedzie do
rozdania...
...a co na to dziennikarze telwizyjni (vide Wiadomosci i Monitor Wiadomosci)?
Zamiast zaprosic do studia niezaleznego ekonomiste i zadania mu prostego
pytania co robic?, oni zadawali pytanie: co rzad zrobi? na ktore zapytany
anlityk tylko sie usmiechnal powiedzial, "ze rzad bedzie kombinowal jak kon pod
gore". Nastepnie Borowski z min. gospodarki wymienili swoje poglady,
sprowadzajace sie do tego, ze "pozyczamy, bo jak obiecalismy ludziom pieniadze
z budzetu to trzeba tych obietnic dotrzymac..." - minister tylko co baknal, ze
moze nie byc od kogo pozyczyc i trzeba bedzie jakis horendalnie oprocentownych
obligacji, aby ktos je kupil... ach, rece opadaja.
Tylko patrzec jak skonczymy tak jak Rosja jakis czas temu, gdy wszyscy nasi
wierzyciele zastukaja do drzwi...
Dlaczego ciagle wybieramy do sejmu tchorzliwych socialistow, ktorzy boja sie
powiedziec "mamy zlotowke, to tylko zlotowke mozemy wydac, bo na kolejne
kredyty juz nas nie stac"?