Dodaj do ulubionych

Nowe prawo drogowe

IP: *.*.*.* 21.06.01, 08:47
Jasne, zamiast remontoweać drogi, poszerzać, najlepiej ograniczyć prędkość do
50. Najczęściej jest tak, że ustawili znak o wyboistej drodze i ograniczenie do
40. Tak najprościej. A zamiast kasków dla rowerzystów czy nie lepiej pomyśleć o
obowiązkowych odblaskowych ubrankach? (a przynajmniej dopóki stan dróg się nie
poprawi lub nie powstaną ścieżki rowerowe). Wspaniali są nocą pijani rowerzyści
wyłaniający się nie wiadomo skąd i kiedy (zwłaszcza na drogach w okolicach
wsi).Poza tym nigdy nie widziałamżadnej kontoli rowerzystów, czy mają kartę
rowerową, jaki jest stan techniczny roweru. Skoro pchają się na drogi, to chyba
wszystkich poruszających się tam obowiązują takie same prawa.
Obserwuj wątek
    • Gość: r2d2 Re: Nowe prawo drogowe IP: *.at.ibm.com 21.06.01, 09:38
      Chyba sprzedam rower. Nie do zniesienia jest dla mnie mysl, ze jakies pajace sejmowe kaza mi jezdzic w kasku.
      Niech sobie ten kask wloza w d..pe!!!
      • Gość: widok Re: Nowe prawo drogowe IP: 212.244.38.* 21.06.01, 12:28
        Widać,iż szanowni posłowie wyczerpali się w sprawach gospodarczych i dlatego
        zajmują się według zasady: co tu można jeszcze z piep......
        Kask dla rowerzystów, a gdzie ścieżki rowerowe,bądź wydzielone odcinki
        chodników.Odbiorą mi jedną z niewielu przyjemności-jazdę rowerem.
        50 na godzinę, fajnie na zachodzie można,gęsta sieć autostrad i dróg szybkiego
        ruchu omijających tereny zabudowane.Skutek wydłużenie czasu przejazdu,większe
        korki,większe zużycie paliwa itp.
        Panowie posłowie zajmijcie sie poważniejszą robotą.
    • Gość: 764112 Re: Nowe prawo drogowe IP: *.shell.nl 21.06.01, 10:01
      az szkoda mielic w kolko to samo co wszyscy, ale nie moge sie powstrzymac -
      zamiast podjac realne kroki, wladza chwyta sie srodkow pozornych. Podobno w XIX
      wieku w Anglii bylo prawo, ze przed samochodem (wowczas parowym) musi isc gosc
      z czerwona choragiewka, uprzedzajac wszystkich o niebezpieczenstwie.

      Mnie akurat najbardzie wpienil pomysl o swiatlach przez caly rok. To nawet
      niebezpieczne - kiedy ktos przed toba jedzie w ciagu dnia na swiatlach,
      trudniej jest zauwazyc jego swiatla stopu.
      • Gość: T.J. Re: Nowe prawo drogowe IP: *.desy.de 21.06.01, 11:04
        Zastanawiam się, czy któryś z ministrów policzył, ile więcej trzeba bedzie
        spalić paliwa, aby te megawaty na ulicy świeciły. Każdy samochód ok. 120 W razy
        kilka milionów samochodów dziennie poruszających się po drogach w Polsce. Ile
        więcej zanieczyszczeń? U naszych zachodnich sąsiadów nie myślą wprowadzać
        takich obowiązków, nawet w tzw. okresie zimowym używanie świateł zależy od
        kierowcy, a nie od urzędników.
    • Gość: janusz Re: Nowe prawo drogowe IP: *.isuzu.pl 21.06.01, 10:08
      Jasne, najlepiej jak po autostradach mozna by poruszac sie z predkosciami od
      10km, tak aby furmanki tez mogly sie tam poruszac, a co tam, jak demokracja to
      demokracja.
    • Gość: biker Re: Nowe prawo drogowe IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 21.06.01, 10:21
      Mona tobie to chyba rower spadl na glowe! albo nie bo takiej krzywdy by nie
      wyrzadzil pewnie autobus Cie nie zauwazyl i teraz juz tak masz - pelny
      niedorozwoj - nawet mi przykro
      • Gość: Andrzej Re: Nowe prawo drogowe IP: 195.27.162.* 21.06.01, 10:50
        Mona, wydaje mi sie, ze podchodzisz zbyt emocjonajnie do tej nowej ustawy.

        Mie zapominaj, ze drogi w Polsce sa miejscem prawdziwej bitwy. Duza czesc
        kierowcow wlaczajac silnik wylacza myslenie. Styl jazdy wielu kierowcow jest
        bardzo agresywny pozbawiony elementarnych zasad znajomosci fizyki. Najgorsze
        jest to, ze oni absolutnie nie widza problemu – brak myslenia idzie najczesciej
        w parze z wrodzona arogancja Dla tych ktorzy uwazali w szkole pojecie energi
        kinetycznej nie powinno byc obce. Wartosc tej energii jest niestety
        proporcjonajna do masy i kwadratu predkosci (na szczescie dzielona przez 2)
        Dlatego tez dlugosc drogi hamowanie jest istotnie dluzsza przy 60 km/h – jest
        to bardzo wazne w terenie zabudowanym z duza liczba pieszych i rowerzystow.
        Ograniczenie predkosci do 50 km/h obowiazuje w wielu innych krajach
        europejskich - nikt juz na ten temat nie dyskutuje.

        PS. Z tego samego powodu nie moge zrozumiec przepisu mowiacego o tym, ze “na
        autostradę mogłyby z kolei wjeżdżać wszystkie pojazdy, które poruszają się z
        prędkością co najmniej 40 km na godzinę”. To jest sprzeczne z definicja
        autostrady.
    • Gość: rok Re: Nowe prawo drogowe IP: *.*.*.* 21.06.01, 11:07
      Palenie swiatel przez caly rok ma gleboki sens ekonomiczny i oswiatowy.
      1. wieksze zuzycie paliwa (bo przeciez ta energia musi sie skads brac)
      2. nareszcie bedzie powszechne oswiecenie
      • Gość: rico Re: Nowe prawo drogowe IP: 195.136.25.* 21.06.01, 12:05
        Zmiana kodeksu drogowego polegajaca na uzywaniu swiateł mijania przez cały rok
        to głupota do potęgi. Nie jestesmy w Skandynawii żeby od nich brac przykład.
        Szanowni posłowie z brzuchami niech się lepiej wezmą za likwidowanie bezrobocia
        a niech nie zajmuja się kaskami dla rowerzystów, fotelików dla dzieci i innymi
        duperelami.
    • Gość: ireo Re: Nowe prawo drogowe IP: *.research.novo.dk 21.06.01, 14:21
      Piszacy w tej rubryce sa prawie jednomyslni - nowe ograniczenia to nonsens.
      Urzednicy probuja byc dla nas lepsi, niz my sami, bo przeciez wiedza lepiej.
      Tylko jak to jest, ze z kim by sie rozmawialo, zawsze slyszy sie
      krytyke "ulepszen". Innego zdania sa tylko decydenci, np. pan min. transportu
      Widzyk i warszawscy radni (ograniczeni do 50km/h). Jeden z moich przedmowcow
      genialnie zaproponowal powrot do dawnego angielskiego obowiazku noszenia
      choragiewki przed kazdym samochodem, bo do takiego absurdu dazymy. Teraz
      szczegoly.

      Obowiazek swiatel jest moze o tyle uzasadniony, ze kierowcy latwo
      przyzwyczajaja sie do widoku aut z zapalonymi swiatlami, wiec ten samochod,
      ktory ich nie ma, jest zauwazany znacznie pozniej (zwlaszcza jesli jest w
      kolorze tla) niz inni, ktorzy jada na swiatlach. Mnie jezdzi sie latwiej, jesli
      przy gorszej widocznosci wszyscy maja swiatla. Byc moze dlatego zasada "jak
      wszyscy, to wszyscy" ma tu sens.

      Co innego z predkoscia. Znaczne ograniczanie predkosci o tyle nie ma sensu, ze
      dotyczy wszystkich pojazdow. To znaczy, ze np. ograniczenie do 50 km/h zmusza
      do jazdy z taka predkoscia zarowno zuka z luzem w kerownicy, jak stara na
      lysych oponach i - w takim samym stopniu - nowe BMW z dobrym kierowca. Wszystko
      to niezaleznie od warunkow ruchu w danym miejscu (pogoda, nawierzchnia itp.).
      Latwo sobie wyobrazic, ze na tym samym odcinku jezdni predkosc bezpieczna
      ciezarowki bedzie np. 50 km/h, zuka - 40, a BMW - 80 czy 90. I to bezpieczna
      zarowno dla kierowcy, jak dla innych.

      Po pierwsze, znaczne ograniczenia (np. 50 w Warszawie) uderzaja przede
      wszystkim w najbardziej sprawnych kierowcow i najlepsze samochody, ktore jezdza
      najszybciej i stwarzaja najmniejsze zagrozenie. To przede wszystkim te auta
      Policja z uciecha wylapuje radarami, nie zwracajac uwagi na inne, czesto
      powazniejsze zagrozenia na drodze (np. nieoswietlona furmanka). Prawda, ze
      istnieje statystyczny zwiazek miedzy predkoscia a smiertelnoscia w wypadkach,
      ale przejecie sie rola panstwa opiekunczego w stosunku do pieszych i kierowcow
      musialoby sie skonczyc ograniczeniami do 20km/h, bo tylko taka predkosc jest
      bezpieczna w czasie kolizji czy potracenia czlowieka. Samochody sa produkowane
      ze znacznie lepszymi osiagami, niz predkosc 20km/h, wiec wprowadzanie
      ograniczen uniemozliwia wykorzystanie tych zalet auta, za ktore klient zaplacil
      ciezkie pieniadze. Zamiast tego nalezy lepiej szkolic kierowcow i pieszych.

      Po drugie, urzednicy i Policja przyznaja, ze ograniczenie predkosci w W-wie
      mialo spowodowac realne zmniejszenie predkosci statystycznego samochodu do ok.
      60-70 na godz., zamiast 80-90, jak przedtem. Nasze panstwo przyznaje, ze ta 50-
      tka jest "dla picu" i tak naprawde zostala wprowadzona po to, zeby ludzie
      jezdzili ok. 65. Tymczasem nie przeszkadza to Policji karac mandatami za
      predkosc juz powyzej 50. Czysta hipokryzja i zdzierstwo. To tak, jakby kodeks
      karny okreslal np. kare wiezienia za gwalt na min. 20 lat, z tym, ze chodziloby
      o to, zeby skazany odsiedzial co najmniej 10. W tym ukladzie nie maja szczescia
      ci, ktorzy odsiedzieli pelne 20 (podobnie jak ci, ktorzy zaplacili mandaty
      jadac z predkoscia 65/h, a tyle przeciez powinni jechac, bo taka byla intencja
      autorow przepisu). Zabawne, prawda? Surowsze okreslenie kary "na wyrost" ma
      zastapic slaba egzekwowalnosc prawa, a przeciez sa to dwie rozne rzeczy.

      ireo@poczta.gazeta.pl 21.06.2001
    • Gość: Sławek Re: Nowe prawo drogowe IP: *.farm.amwaw.edu.pl 21.06.01, 14:44
      Mam 48 lat, jestem pracownikiem naukowo-dydaktycznym wyższej uczelni ze
      stopniem doktora. Całe życie uczyłem i nadal uczę (samego siebie i innych)
      trzeźwego myślenia i racjonalnego działania. Prawo jazdy posiadam od 1969 roku,
      własny samochód od 1979. Przedstawiam te fakty, ponieważ uważam, że mam
      podstawy (przynajmniej praktyczne) do wyrażenia własnej opinii na temat
      jeżdzenia na światłach w warunkach dobrej widoczności.
      Nie czepiam się konieczności jeżdżenia z włączonymi światłami w nocy, we
      mgle czy w deszczu, natomiast jeżdzenie z włączonymi światłami przy dobrej
      pogodzie w dzień uważam za objaw a) głupoty (kierowcy) b) chamstwa (w stosunku
      do innych uczesników ruchu), c) braku jakiegokolwiek poszanowania dla
      środowiska naturalnego.

      Krótkie uzasadnienie:
      a) trzeba być kompletnym durniem, by sądzić, że włączenie świateł w biały
      dzień poprawi widoczność na drodze włączającemu te światła
      b) samochód jadący z przeciwka na prostej drodze widzę doskonale z
      odległości ponad kilometra. Jeśli droga jest kręta, to najpierw widzę (z boku
      lub skosem) samochód, a potem dopiero światła. Jeśli jest pagórkowata to
      najpierw widzę wyłaniający się dach, a dopiero potem światła. W każdym wypadku
      samochód jako bryłę widzę wcześniej, światłami po oczach dostaję w chwilę
      później – i to właśnie uważam za chamstwo – oślepianie zupełnie bez potrzeby.
      Nawiasem mówiąc, często cymbał jadący na światłach nie zdaje sobie sprawy,
      że jedzie na światłach drogowych – jedzie radośnie przed siebie oślepiając z
      odległości paruset metrów. Nie zdaje też sobie sprawy, że olśnienie jego
      światłami powoduje iż jadący za nim samochód bez świateł jest niewidoczny; tak
      samo przechodzący za nim w poprzek pieszy czy przejeżdżający rower.
      c) Jakoś nikt nie raczył zauważyć, że samochód to nie perpetuum mobile: do
      świecenia potrzebny jest prąd wytwarzany przez prądnicę napędzaną mechanicznie
      przez silnik. Nie będę tu przytaczał obliczeń – niezbędne wzory i dane znaleźć
      można w licealnym podręczniku fizyki i kalendarzu fizykochemicznym.
      Termodynamiki nie da się oszukać: jazda na światłach powoduje zwiększenie
      zużycia paliwa o ok 1/10 litra na godzinę świecenia świateł o mocy 100 W (2
      żarówki reflektorów po 45 W i 2 żarówki pozycyjne po 5 W – a nowsze samochody
      mają jeszcze mocniejsze światła). Czy prawotwórcy od komunikacji choć przez
      chwilę zastanowili się, ile paliwa więcej zostanie spalone w skali kraju, i ile
      smół, sadzy, tlenków azotu, a przede wszystkim dwutlenku węgla dodatkowo wyleci
      w powietrze?

      Podsumowując: kolejna bzdura spłodzona przez urzędników, którzy chcą się
      wykazać, że są potrzebni. Rząd chce wprowadzić nowy, kretyński przepis, aby
      stworzyć wrażenie swojej aktywności jak najmniejszym kosztem (faktycznie,
      koszty wprowadzenia tej ustawy to wydrukowanie kilku stron więcej w Dzienniku
      Ustaw). Minister nie będzie płacić za dodatkowo zużyte paliwo, nie będzie też
      klął świecących mu po oczach – przecież wozi go kierowca.

      Ograniczenie prędkości? Na drodze przede wszystkim trzeba myśleć! Za siebie
      i (niestety) za innych! Ja jeżdżę tak jak mi pozwalają warunki drogowe,
      samochód i natężenie ruchu. Wypadku jeszcze nigdy nie spowodowałem, nie znoszę
      też jeżdżenia z piskiem opon, ale po Warszawie na większych ulicach jeżdżę 70-
      80 km/h a na trasach szybkiego ruchu (Toruńska, Łazienkowska) 100-130 km/h. I
      widzę, że większość kierowców jeździ niewiele wolniej. Można jeździć szybko i
      bezpiecznie, tylko trzeba myśleć na większą odległość przed samochodem. A
      warunki techniczne? Bez żartów! Czy porównywał ktoś drogę hamowania Syrenki
      rocznik 1970 i Daewoo rocznik 2000 przy prędkości 80 km/h?

      O innych pomysłach rządowo-sejmowych nie będę się już wypisywał – szkoda
      klawiatury. 20 lat temu sądziłem, że prawo w Polsce Ludowej było w większości
      głupie. Dziś widzę, iż tylko we fragmentach. Natomiast w całości – to obecne
      prawo jest i głupsze, i bardziej nieludzkie.

      Przepraszam za taką rozwlekłą epistołę, ale czasami, jak mnie szlag trafia,
      to muszę się wyżołądkować, nawet jeśli nie mam pewności, że ktoś mnie usłyszy
      (przeczyta).

      Sławek
      • Gość: Andrzej Re: Nowe prawo drogowe IP: 195.27.162.* 21.06.01, 17:39
        Zgadzam sie calkowicie z moimi szanownymi przedmowcami, ze calodobowy obowiazek
        palenia swiatel samochodowych jest absurdem pozbawionym jakichkolwiek podstaw.
        *-
        Jezeli chodzi o wypowiedzi dotyczace ograniczenie predkosci to niestety
        utrafiliscie panstwo w sedno sprawy. Ograniczenia predkosci w Polsce nie sa
        przestrzegane ... bo niby po co? One sa tam interpretowane. Pan Slawek
        przyznaje sie otwarcie do tego, ze jezdzi po ulicach Warszawy z szybkoscia 70-
        80 km/h bo przeciez jego zdaniem wszystko jest OK. Juz sam fakt, ze jest on
        posiadaczem prawa jazdy od roku 1969 upowaznia go do tego by jezdzic tak jak on
        uwaza.

        Poprzednia osoba w dyskusji firmujaca sie imieniem: ireo posuwa sie jeszcze
        dalej definiujac dodatkowo pojecie tzw. “predkosci bezpiecznej” i uzaleznia ja
        od posiadanej marki samochodu. Dla samochodow marki BMW proponuje ona
        rozwiniecie predkosci 80-90 km/h w tych miejscach w ktorych powinno sie
        zwolnic do 50 km/h.

        Wszystko to potwierdzaja moje osobiste obserwacje robione na drogach w czasie
        pobytow w Polsce - na stale mieszkam bowiem poza granicami kraju.

        Prosze sobie wyobrazic, ze istnieja jeszcze inne kraje europejskie, gdzie
        ograniczenie 50 km/h jest interpretowane przez kierowcow jednoznacznie
        (niezaleznie od klasy posiadanego samochodu, stanu nawierzchni i kierunku
        wiatru). Ja naleze do grupy kierowcow starajacej sie przestrzegac obowiazujace
        nakazy/zakazy, gdyz najczesciej maja one tez swoje uzasadnienie. Tego nauczono
        mnie na kursie prawa jazdy, ktory mialem szczescie robic za granica. Wsrod
        moich polskich znajomych mam tez wielu absolwentow tzw. “wczasow z prawem
        jazdy”. Okreslajac ich styl jazdy moge tylko powiedziec, ze oni “jezdza” po
        prostu inaczej.

        Zycze wszystkim szerokiej drogi. Pozdrawiam Andrzej
        • Gość: paul Re: Nowe prawo drogowe IP: 203.202.95.* 22.06.01, 00:57
          Brawo Andrzej!

          W moim kraju (Australia) 50 km/h w rejonie zabudowanym staje sie norma (i
          wszyscy sie stosuja), a rowerzysci od dawna jezdza w kaskach (przyznaje, ze jak
          parkuja rower, to nie zawsze go zapinaja na lancuch, i prawie zawsze kask
          zawieszaja na kierownicy aby, o dziwo, po powrocie znalezc go w tym samym
          miejscu). Z drugiej strony, swiatla sa wymagane tylko od zmroku do switu.

          Polscy kierowcy w wiekszosci sa "sprawni inaczej". zarowno ci w maluchach, jak
          i dresiarze z BMW

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka