Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.*
20.07.02, 15:04
Ważną rzeczą jest odróżnienie ofiar od agresorów na podstawie ich rozmyślnych
działań - na podstawie tego, czy faktycznie wprowadzają ucisk w życie. Na
przykład osoba poddana podatkowi dochodowemu jest ofiarą, mógłbyś więc
powiedzieć, że jakiś biznesmen jest nią, ponieważ jest on opodatkowany. Ale
zauważ, że ten sam biznesmen jest chętnym uczestnikiem procederu
opodatkowywania: pobiera podatki od swoich pracowników i klientów. Człowiek
ma prawo pracować na swe utrzymanie - jest to konieczne, by zachował swe
życie - ale nie ma prawa zarabiać na nie pozbawianiem innych ich majątku.
Podobnie biznesmen ma prawo robić biznes, ale nie ma prawa pozbawiać innych
ich majątku podczas robienia tego biznesu. Tak więc pracodawcy pobierający
podatek dochodowy od swych pracowników, kupcy pobierający VAT i wszyscy inni
ludzie biorący udział we wprowadzaniu w życie występków rządu muszą być
uznani za agresorów, choćby nawet byli jednocześnie ofiarami.
Rzeczywistym pytaniem nie jest "kto jest niewinny?", ale "kto jest winny?".
Rozstrzygającymi czynnikami są tu opresywne postępowanie (niezależnie od
intencji) i popieranie takiego postępowania. Te atrybuty określają winnych.
Każdy, kto nie angażuje się w opresywne postępowanie ani go nie popiera jest
niewinny, choćby nawet nie miał nic wspólnego ze zwalczaniem tyranii, a tylko
siedział na tyłku i się uskarżał.
Uskarżanie się na tyranię przy jednoczesnym podporządkowywaniu się jej i
niepodejmowaniu żadnego działania w celu jej zwalczenia jest hipokryzją:
czyny takiej osoby są sprzeczne z jej słowami - ale co, jeśli uskarżanie się
jest jedyną bezpieczną czynnością, którą może ona podjąć? Nie potępiaj
człowieka za bycie ofiarą ani za działanie tak, by się nią nie stać (o ile
jego działania same nie powodują ofiar wśród innych).
Z tego punktu widzenia są trzy rodzaje ludzi:
1. Ci, co aktywnie sankcjonują etatyzm, popierają go i go bronią. Ich
podgrupą są ludzie, którzy w praktyce chętnie uczestniczą w etatyzmie (jak
ci, co pobierają VAT albo głosują w wyborach), choćby nawet protestowali
przeciwko niektórym z rządowych aktów ucisku.
2. Ci, co mówią: "Nie interesuje mnie tyrania. Dbam jedynie o swój
bezpośredni interes. W skrócie, powinienem robić te rzeczy, które przynoszą
mi korzyść, nawet jeśli państwo również z nich skorzysta". Są ludzie, którzy
niezmiennie dążą do zysku kosztem swoich przekonań. Najlepszym przykładem
takich ludzi są naukowcy, którzy chętnie zaprzedają swe dusze państwu w
zamian za laboratoria finansowane z jego łupów.
Robienie rzeczy, które przynoszą korzyść, jest rzeczą słuszną, nawet jeśli
staje się przez to ofiarą ucisku. Ale nie jest słuszne angażowanie się samemu
w opresywne postępowanie. Jeśli rzeczy, które robisz są faktycznie takim
postępowaniem, znajdujesz się wówczas w pierwszej kategorii, niezależnie od
twoich motywów. Stan twojego umysłu nie jest ważny. Ważne jest twoje
zachowanie.
3. Ci, co aktywnie sprzeciwiają się państwu i robią wszystko, co mogą
sensownie zrobić, by uniknąć jego popierania.
Celem wolnościowca powinno być zwalczanie pierwszych, ignorowanie drugich i
solidaryzowanie się z trzecimi.
www.libertarianizm.pl/index.html