Kto mi odda moje zapatrzenie
i mój cień, co za tobą odszedł?
Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc,
jak rośliny są - coraz młodsze.
I niedługo już - tacy maleńcy,
na łupinie z orzecha stojąc,
popłyniemy porom na opak
jak na przekór wodnym słojom.
Czerwień krwi dziecinnie się wyśni
jako wzdęte policzki wiśni.
Metal burz się wywiedzie na nowo
zapienioną dmuchawca głową.
A łez grzmot, jak lawina kamieni
w małe żuki zielone się zmieni.
I tak w wodę się chyląc na przemian
popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
tylko płakać bedą na ziemi
zostawione przez nas nase cienie.
Po co ja to wszystko piszę? Co gorsza - nie piszę, tylko przepisuję?
Z kilku powodów.
Powód pierwszy.
31-07-2002, czyli dawno, bardzo dawno temu, ale nie bajka, tylko powód do
moich wyrzutów sumienia, w wątku „Znów wędrujemy ciepłym krajem” Perli
napisała:
Tak faktycznie dzisiaj fale malachitowych łąk, o ściany upalnych falochronów
się rozbijają. Nawet gryzonie złompowe na skrollach ? (czy jakoś tak) krople
potu w kolumny ustawiają (w zależności od kropel wielkości)i marzą o
wirtualnym morskim, żółtym w plasterkach (dziesięć deko) prosto z lodówki !!!
Nie ma to jak podziemia portalowe .
Takie wrota gwiezdne - portale w portalu.
Można podobno teleportować się niekoniecznie jesiennie na alfa centaurii w
konstelacji Burano

Jesień ? znam jedną ..czejenów ??
No i podwodną w polowaniu na czerwonawy październik.
Peryskopy są okiej ale co pięć minut jakiś iwan szalony wyskakuje i
intrygujące polowanie trwa ponad trzy godziny. No ale ..mogę się oczywiście
mylić
Nie ma to jak tryptyk!!
Tylko w szachach jakoś nie działa.
Przewidywalność trójkowa to za mało żeby ze złompem wygrać.
Jaki groszek Tyu?
Takim groszkiem to i owszem ale w uni-hocku (czy jakoś tak

Wygrana z sambą siatkówkową to jest to.
Oby jak najczęściej.
Co do jabłek to mogą być nawet w formie pulpy (?) ogryzkowej dla mnie rzecz
jasna!!
Pozdrawiam serdecznie
w taki upał chyba tylko delete działa a enter się rozpuścił
perli
Perli zadała mi tu kilka konkretnych pytań w temacie produktów spożywczych,
będących następstwem (chodzi o pytania) wcześniejszych przedwstępnych ustaleń
w tymże temacie, ale w miejscu jeszcze innym, nieważne jakim zresztą. A ja,
choć android, uległem (nadmiernie?) ludzkiej cząstce mej natury, molestującej
mnie, by najpierw o czym innym... i to pomimo faktu, że Perli serdecznie.
Ale już jestem. I tak.
1. Temat „Groszek”.
Tu odwołam się do przesłania wiersza przewodniego.
Wprawdzie Osobom-Którym-Wszystko-Się-Kojarzy tematyka wodna kojarzy się jak
najjednoznaczniej (w wodę się chyląc na przemian??!! - tfu! Ohyda!!), ale
tacy wtórnie zdziecinniali androidowie jak ja, kojarzą ją odmiennie. Z
czasami dzieciństwa właśnie, gdy w kubeczku (lepiej w szklance, bo
przezroczysta), na bandażu nałożonym nań od góry tak, by - nieco obniżony w
swej środkowej części - mógł zanurzyć się w wodzie wypełniającej kubeczek
(szklankę) i sukcesywnie uzupełnianej w miarę ubywania (bo ewidentnie ubywało
jej), dziecko, którym kiedyś była większość z nas, hodowało - groszek.
Ewentualnie fasolkę. Taki groszek mógłby wg mnie być. Miękki, na własnym
sercu nieledwie wyhodowany, nie raniłby nikogo, nawet przyklejonego do
ściany, tej prawej.
Jeśli nie mógłby, mam pytanie.
Też przepisane (choć oryginał był oznajmujący!)
Czy, mianowicie, masz takie oczy zielone (pytam Perli, osoby niepowołane
proszone nie pchać się) jak to wszystko, co poeta miał na myśli?
Ja mam.
Rzut takim okiem, uwzględniając kontekst i tytulaturę, mógłby się liczyć.
Rzut na ekran, czy gdzieś w pobliże, gdzie myśl (?) polemisty zawarta została.
Trzeciego pomysłu nie mam, bo byłby już tylko rzucaniem... a poza tym jest
jeszcze
2. Temat „Jabłka (lub produkty jabłkopochodne)”
Tu zastanawiałem się długo. I mam propozycję.
Panna Kunka milczy w temacie swojego jabłka. Sądzę, że jest to milczenie
znamienne i nie tędy droga, co mnie zresztą, z innych powodów, cieszy.
Pulpa ogryzkowa, którą w okresie pomiędzy stała się wcześniej przeze mnie
posiadana połówka jabłka, nadaje się jedynie do upłynnienia. Jako podejrzany
o nadmierną wersalskość proponuję upłynnienie jej w postaci cydru. Coś między
białym winem, piwem i sokiem jabłkowym, ale poza tym świetne, żaden jabol.
Ewentualnie wspólnie, za dowolnie wybrane zdrowie.
W związku z czym dokupiłem nową partię (apolityczną!) jabłek. Lobo odpadły w
przedbiegach: człowiek człowiekowi bywa wilkiem, ale android MUSI mu być
człowiekiem. Zostały McIntoshe i to chyba jest to. W świetle Perli bojów ze
złompami szczególnie.
Przyjmiesz, Perli?
Reszta chwilowo jest milczeniem, przynajmniej w tym punkcie.
Pozostały pozostałe powody zamieszczenia tego wszystkiego właśnie tutaj.
Powody, w przeciwieństwie do pierwszego, pełnego (?) poezji, prozaiczne. A
mianowicie.
Powód drugi.
Chciałem stworzyć eksperymentalny wątek uniwersalny, zadowalający wszystkich,
nawet tych, którzy są za a nawet przeciw, a może nawet ich szczególnie.
Jest to zatem:
1. Wątek kwietny. Dowodów przedstawiać nie muszę, gdyż wszystko, co zaczyna
się od wiersza jest kwietne z definicji.
2. Wątek żydowski. (Anty- czy filosemickim? Jest - oczywiście - tak, jak się
Państwu zdaje!) Dowodem osoba autora wiersza.
Tak - autora wiersza. K.K.Baczyńskiego, syna Stanisława Bittnera. Itd - wg
schematów znanych z Forum i na ogół tolerowanych, w przeciwieństwie do
ohydnych wątków kwietnych. Schematów nie budzących odruchów wymiotnych czy
nasennych światłych naszych okolicznych.
3. Wątek pasujący tematycznie do „Aktualności”. Dowód? O pochodzeniu
wzmiankowanego K.K. pisze najnowszy numer „Przeglądu”. Dowód dodatkowy, gdyby
tego było mało i nieco tylko bardziej od pierwszego ezoteryczny, jest w P.S.
Powód trzeci, obiektywny i decydujący.
Tak jakoś mianowicie wyszło, że do zamieszczenia w/w tekstu skłonił mnie mój
wewnętrzny kategoryczny imperatyw implikowany koniecznością odreagowania
stresów wojennych tudzież zbliżonych.
Bardziej po ludzku? Napisałem, bo tak mi się zachciało, a tak mi się
zachciało, bo mi odbiło. A co, nie wolno?
W związku z czym serdecznie pozdrawiam Perli oraz wszystkich
zdezorientowanych Czytelników. Tertium non datur.
tyu
P.S. „Polityka” nr 31 z 3.08.02 na str.91 (rubryka „Listy”, notka pt. ”Zyski,
straty, notowania”

pisze:
Pisząc o prywatyzacji Polmosów (POLITYKA 28) pomyliliśmy Starogard Gdański
(gdzie jest fabryka) ze Stargardem Szczecińskim (gdzie jej nie ma).
Przepraszamy.
Tylko tyle. Ale nawet to krzepi. Nie jestem już sam.
tyu
Aha, P.S. 2. Co ma do tego wszystkiego most w Avignon?
Nic. Wisi na ścianie i śpiewa, żeby trudniej było zgadnąć.