Dodaj do ulubionych

Zamach stanu u Leppera

18.08.05, 21:41
Józef Krzyk, Katowice 18-08-2005,

Około 50 działaczy Samoobrony zablokowało katowickie biuro tej partii, gdy
dowiedzieli się, że wysłannicy Andrzeja Leppera przyjechali zarejestrować
nieuzgodnione z nimi listy kandydatów do parlamentu. W powstałym zamieszaniu
jedna lista zniknęła i w okręgu sosnowieckim Samoobrona w ogóle nie
wystartuje

Awantura zaczęła się we wtorek, gdy z Warszawy przyjechali pełnomocnicy władz
krajowych. Okazało się, że listy, które z sobą przywieźli, różnią się od tych
uzgodnionych wcześniej z działaczami lokalnymi. Ci zażądali wyjaśnień, a gdy
nie udało im się skontaktować ani z Lepperem, ani z Januszem Maksymiukiem,
szefem krajowego biura tej partii, rozpoczęli okupację biura. Potem część z
nich pojechała za warszawskimi pełnomocnikami. Gdy ci rejestrowali
przywiezione ze sobą listy w okręgowej komisji wyborczej w Katowicach,
protestujący spuścili powietrze z opon ich auta. W efekcie do następnego
biura wyborczego - w Sosnowcu - pełnomocnicy dojechali tuż przed północą, gdy
upływał termin zgłaszania list. W tym momencie okazało się, że nie mają ze
sobą listy kandydatów. Bez tego o rejestracji nie mogło być mowy. -
Chcieliśmy im podpowiedzieć te nazwiska, ale w odpowiedzi usłyszeliśmy coś w
rodzaju "spieprzaj dziadu" i w ten sposób w okręgu sosnowieckim na Samoobronę
nie padnie żaden głos - opowiada Marcin Latos, jeden z katowickich działaczy
uczestniczących w tym zajściu. Wczoraj wystąpił z Samoobrony i namawia do
tego innych w tych okręgach, gdzie podobnie jak w Katowicach i Sosnowcu
władze krajowe dopisały na listy "spadochroniarzy". Gdy połowa kandydatów z
listy zrezygnuje z kandydowania, lista upadnie. - Nie ma się co bać weksli
Leppera. Mam opinię prawnika, że to świstek papieru. Nikt nie będzie musiał
płacić za to, że się wycofał - przekonuje Latos.

Z kandydowania do Sejmu zrezygnował już poseł Włodzimierz Czechowski. Zrobił
to, gdy okazało się, że z pierwszego miejsca na katowickiej liście wystartuje
zamiast niego zapisany do partii dopiero w ostatnich dniach Lech
Wędrychowicz, wicedyrektor śląskiego oddziału NFZ. - Zostały złamane
wcześniejsze uzgodnienia, więc idę na zasłużony odpoczynek - wyjaśnia poseł
Czechowski, ale zastrzega, że pozostanie w Samoobronie.

Wśród kandydatów nieuzgodnionych wcześniej z lokalnymi działaczami Samoobrony
znalazł się m.in. gen. Henryk Mika, były dyrektor departamentu MON
odpowiedzialny za dostawy uzbrojenia, odwołany w 1996 r. po kontroli NIK w
tym resorcie.

Poseł Andrzej Grzesik, szef Samoobrony na Śląsku, mówił, że liczy na
wyjaśnienie nieporozumień, ale podziela obawy protestujących. - Mogą czuć się
w pewnym sensie oszukani. Jeszcze w niedzielę Andrzej Lepper zapewnił mnie,
że listy zaakceptowane zostały w takim kształcie, w jakim przyjęła je rada
wojewódzka partii. Liczę, że to nieporozumienie się wyjaśni. To najważniejszy
dzień w moim życiu. Budowałem partię w regionie przez cztery lata i nie
chciałbym, żeby w taki sposób ta praca została zniweczona - powiedział
Grzesik.

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2872911.html
Obserwuj wątek
    • wikul Re: Zamach stanu u Leppera 18.08.05, 21:44
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2871412.html
      • wikul Re: Zamach stanu u Leppera 18.08.05, 21:47
        miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,2870168.html
        • wikul Nożycami w Leppera 18.08.05, 21:53
          jk, maszm 18-08-2005,

          - Lepper pokazał, że nie zależy mu na wartościowych ludziach. Jeżeli Lepper
          okłamuje teraz członków własnej partii, może okłamywać też wszystkich Polaków -
          uważa Marcin Latos, jeden z czołowych działaczy śląskiej Samoobrony. W środę
          wystąpił z partii, w czwartek w Sosnowcu pokazał dziennikarzom, że nie myśli
          już o powrocie. W ich obecności obciął sobie nożyczkami krawat w biało-czerwone
          pasy. Wezwał też Leppera do rezygnacji z kandydowania na prezydenta.

          Działacze śląskiej Samoobrony zbuntowali się, bo przysłany ze stolicy
          pełnomocnik Leppera przywiózł z sobą "spadochroniarzy" na listy kandydatów do
          Sejmu. Latos zaapelował do działaczy Samoobrony, którzy także czują się
          oszukani ułożeniem list kandydatów, o rezygnację z udziału w wyborach.

          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2874719.html
          • wikul Pokochała owies a nie partię ! 19.08.05, 20:00
            Dominik Uhlig, usz, lk, jk, kfk 19-08-2005,

            Od Andrzeja Leppera odchodzą koalicjanci, działacze rezygnują z kandydowania w
            wyborach, partia nie zarejestrowała nawet list we wszystkich okręgach

            - Za cztery lata będziemy jedyną partią socjalnej lewicy w Polsce - zapowiadał
            jeszcze niedawno Lepper. Na razie musi ratować rozpadającą się partię.

            A miała być nowa partia

            Od ponad pół roku Lepper z zacięciem jeździł po kraju, przekonywał działaczy do
            swojej taktyki wyborczej, kontaktował się z politykami z lewej i prawej strony,
            szukał organizacji, które poparłyby Samoobronę. Wiedział, że aby w wyborach
            osiągnąć sukces, musi zmienić wizerunek partii. Samoobrona miała nie być już
            partią protestu, a nowoczesną lewicową partią z konkretnym programem.

            Pomagali mu ludzie z warszawskiego biura partii. Przygotowali stronę
            internetową, której Samoobronie może pozazdrościć większość partii, wydają
            książki szefa, stworzyli nawet partyjną gazetę "Głos Samoobrony".

            Problemem byli lokalni działacze. Nigdy nie mieli w Samoobronie wiele do
            powiedzenia - rządził Lepper. Nie narzekali, kiedy zapowiadał, że kto chce
            startować w wyborach, musi podpisać z partią umowę i zostawić Lepperowi weksel.
            I że w każdym okręgu mają zebrać po 100 tys. zł na kampanię. Już od dawna
            mówił, że będą musieli podzielić się miejscami na listach wyborczych z
            koalicjantami i nowymi, którzy przyszli do partii - byłymi posłami SLD i UP. -
            75 proc. miejsc na listach obsadzacie wy, 25 proc. zostawiamy dla nich -
            zarządził. Wiedział, że, wystawiając na czele list działaczy Samoobrony, nie
            zyska tak dużego poparcia, jak by chciał, zwłaszcza w miastach, w których jego
            partia zawsze była słaba. Nie chciał też, żeby do Sejmu - tak jak cztery lata
            temu - dostali się ludzie, którzy skompromitują partię. Działacze siedzieli
            cicho. Jak się okazało - to była cisza przed burzą.

            "Spadochroniarze" wywołali wojnę

            Powodem otwartego buntu stały się listy wyborcze, które można było rejestrować
            do wtorku. 50 działaczy ze Śląska zablokowało wtedy katowickie biuro partii. Bo
            zaakceptowane przez Leppera listy, które z Warszawy przywieziono do rejestracji
            w Okręgowej Komisji Wyborczej, okazały się inne, niż uzgodnili. Na pierwszych
            miejscach znaleźli się ludzie, którzy z Samoobroną nie mieli wcześniej nic
            wspólnego - jak b. posłanka SLD Aldona Michalak (w Gliwicach) czy - w
            Katowicach - Rajmund Moric, doradca śląskiego Związku Zawodowego Górników w
            Polsce.

            Niezadowoleni działacze spuścili powietrze w samochodzie, którym przyjechali
            ludzie z Warszawy. Przez to nie zdążyli zarejestrować listy w Sosnowcu. Wczoraj
            w rozmowie z "Gazetą" Stanisław Kowalczyk z warszawskiego biura zapowiedział
            doniesienie biura partii do prokuratury o uszkodzeniu samochodu, którym
            przyjechał na Śląsk. - To było utrudnienie rejestracji list wyborczych. Lokalni
            działacze byli celowo podburzeni. Od dawna nie mogli się dogadać co do obsady
            list. W końcu Lepper musiał coś zdecydować - przekonuje Kowalczyk. Kto
            podburzał działaczy? Kowalczyk: To ustali prokuratura.

            Działacze z Sosnowca zaapelowali do kandydatów Samoobrony na posłów w całym
            kraju o rezygnację z udziału w wyborach tam, gdzie na listach
            są "spadochroniarze". Ale buntują się nie tylko Śląsk i Zagłębie. Kiedy na
            pierwszym miejscu na lubuskiej liście Samoobrony zamiast posła Henryka
            Ostrowskiego Lepper wstawił Waldemara Starostę (do kwietnia w SLD), poseł
            zagroził, że wyprowadzi z listy 13 posłów i doprowadzi do jej unieważnienia.
            Władze partii przypominają mu teraz, że podpisał weksel na pół miliona złotych.

            Na pierwsze miejsce listy w Gdańsku trafił Lech Woszczerowicz, właściciel dwóch
            lombardów w Trójmieście. - Znamy go tylko z widzenia, bo od kilku lat wozi
            Andrzeja Leppera na spotkania. Ale nic o nim nie wiemy - mówi jeden z radnych
            Samoobrony w sejmiku pomorskim. W Przemyślu - to też niespodzianka - listę ma
            otwierać Janusz Maksymiuk, szef biura partii w Warszawie.

            Weksle - ostatnia deska ratunku

            Przed otwartym buntem Samoobronę ratują już chyba tylko umowy z partią i weksle
            na 500 tys. Jeśli odejdą, będą musieli zapłacić. Kandydaci nie mogli wziąć umów
            do domu, żeby nie wypłynęły na zewnątrz. - Ale przypominaliśmy każdemu, że ma
            obowiązek przeczytać dokładnie umowę przed podpisaniem - przekonuje Kowalczyk.
            Do "Gazety" zgłosił się wczoraj działacz z Mazowsza. - Nie wiem, co robić;
            podpisałem umowę i weksel, dopiero później przeczytałem, co w niej jest, na
            szczęście nie podpisała jej żona. Teraz nawet nie wiem, czy jestem na liście.
            Ludzie zaufali Lepperowi i wpadli w pułapkę - mówił.

            Zawiedzeni są posłowie. Renata Beger jest dopiero czwarta na liście w Pile. W
            Katowicach z kandydowania do Sejmu zrezygnował już poseł Wojciech Czechowski,
            waha się Andrzej Grzesik.

            - Szum z miejscami na listach jest zawsze. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że
            pierwsze miejsca dostali ci, którzy zwiększają szanse partii. Kolejne są dla
            lokalnych działaczy, którzy też pewnie bez problemu dostaliby się do Sejmu,
            choć musieliby się trochę bardziej postarać - mówi nam osoba z biura w
            Warszawie. Bagatelizuje konflikt w partii: - Myślę, że mało osób odejdzie.
            Dobrze wiedzą, że rezygnacja to ich koniec z polityką.

            Uciekli związkowcy, emeryci i Zdrojewski

            Samoobronę opuszczają też koalicjanci. Lepper domagał się, by ich kandydaci też
            podpisywali umowy-lojalki i weksle. Nie było o tym mowy wcześniej, przy
            podpisywaniu dwustronnych porozumień.

            Największą stratą Leppera jest zerwanie koalicji przez Forum Związków
            Zawodowych Wiesława Siekierskiego - trzecią po Solidarności i OPZZ centralę
            związkową zrzeszającą ok. 400 tys. osób. Tadeusz Chwałka, wiceprzewodniczący
            Forum: - Główny powód to niedotrzymanie zobowiązań przez Samoobronę. Na listach
            pojawiło się tylko ok. 45 proc. wyznaczonych przez nas kandydatów. O
            pozostałych zapomniano. Drugi powód to wymagane zobowiązania finansowe od
            naszych kandydatów - dodaje.

            Już tydzień temu z koalicji zrezygnowała Krajowa Partia Emerytów i Rencistów
            Tomasza Mamińskiego. Poszło o weksle na 500 tys. zł. - Jak można żądać od
            biednego emeryta tak astronomicznej kwoty? To równowartość 40-letniej
            emerytury - oburzał się Mamiński. A we wtorek z koalicji z Lepperem
            zrezygnowała Demokratyczna Partia Lewicy.

            Nici także z najbardziej spektakularnego nabytku, który miał pokazać lewicową
            twarz Samoobrony i dać jej szanse w Warszawie. Były mazowiecki baron SLD Jacek
            Zdrojewski, który niedawno opuścił SLD i wdział biało-czerwony krawat, ogłosił
            w środę, że wycofuje się z polityki. - Nie jest wiarygodną lewicą partia,
            która, odwołując się do ubogich i pokrzywdzonych, wymaga wpłacenia 100 tys. zł
            za miejsce na liście wyborczej - napisał w liście do mediów.

            Co na to Lepper?

            -Większego konfliktu w partii nie ma. Odejść z Samoobrony przeżyłem wiele.
            Jeśli będzie jakiś problem raz na jakiś czas, to trudno. Ja partią umiem
            rządzić, poradzimy sobie - mówił wczoraj w Zamościu szef Samoobrony.
            Działaczom, którzy chcą odejść, mówi: - Rezygnujcie wszyscy. Stracimy miejsca
            ale płakać nie będziemy. Jeśli ktoś zrezygnuje, uruchomimy weksle. A wtedy
            przyjdzie komornik.

            Skąd kiepskie miejsca obecnych posłów na listach wyborczych? - Bo musi być
            rotacja w partii. O Renacie Beger (czwarte miejsce w Pile): - Pokochała owies,
            a nie partię.

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2874706.html?nltxx=856991&nltdt=2005-08-19-09-05
            • jaceq Re: Pokochała owies a nie partię ! 19.08.05, 20:43

              > A wtedy przyjdzie komornik.

              No, to się chyba parteigenosse L. zagalopował: zapomniał otóż z czego ta jego
              partei wypączkowała. Wyobrażam już sobie, jak wiezie swoje dópsko lymuzynom, a
              tu - ciach! nie ma jazdy! - protest! Komorników wieszają!

              Nie znam się zbytnio na prawie wekslowym, ale swoją drogą: jakimż idiotą i
              durniem trzeba być, by dać temu czemuś do łapy podpisany weksel. A z tego, co
              słyszałem, to dawali niekoniecznie tylko tacy co to traktorzysta z Gieesu to
              dla nich szczyt awansu społecznego.

              Ja tam bym zagłosował nawet na Kubę Rozpruwacza, Markiza de Sade i Kaśkę
              Medycejską, byleby tylko ten bałwan nie wygrał wyborów. A jakby (nie daj Bóg!)
              wygrał, to ciekaw jestem, jak szybko by się znalazł jakiś Harvey Oswald,
              zachowując oczywiście proporcje.
              _____________________________
              "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
              • wikul Re: Pokochała owies a nie partię ! 20.08.05, 02:06
                Begerowa juz Lepperowi juz nie potrzebna. Skompromitowana i zmieszana
                w fałszowanie podpisów. Po co mu taki pasztet. Teraz potrzebuje idiotów pokroju
                atp1. Głupich i wiernych.
    • atp1 Re: Zamach stanu u Leppera 19.08.05, 21:09
      Ten zamach stanu pewnie przeprowadzaja mafijni Zydzi, jako
      tajni agenci w Samoobronie, probujac zniszczyc wszystko od srodka.
      Zupelnie tak jak w Solidarnosci, ktora opanowujac zniszczyli cala
      Polske, ktora tez taka dzisiaj macie, korupcyjno-zydo-mafijna,
      podobna do krajow afrykanskich. Leppera boja sie jak ognia, to on
      pierwszy od lat pokazal ludziom, jaki to maja mafijny i korupcyjny
      rzad i partie polityczne!!!
      Lepper to dla was wrog nr 1
      • wikul Z "Ośmiornicy" do Sejmu przez Samoobronę 20.08.05, 02:08
        Marcin Masłowski, Marcin Kwintkiewicz, Łódź 20-08-2005,

        Według prokuratury ma na koncie milionowe wyłudzenia, korumpowanie lekarzy,
        utrudnianie śledztwa. O kim mowa? O kandydacie "Samoobrony" na posła

        Grzegorz Klejman w piątek został przedstawiony przez posła Stanisława
        Łyżwińskiego jako kandydat w okręgu sieradzkim. Kim jest najnowsza zdobycz
        partii Leppera? Ma 49 lat, w latach 90. razem z Władysławem R. i Markiem B.
        ps. "Rudy" (świadkiem koronnym w sprawie "łódzkiej ośmiornicy") oszukał
        kilkadziesiąt firm w całej Polsce na blisko 8 mln zł. Mechanizm był prosty.
        Klejman zamawiał u dostawców towar na tzw. opóźniony termin płatności i szybko
        sprzedawał po niższej cenie. Dostawcy nigdy nie dostawali pieniędzy. Wyłudzał
        żywność, węgiel, sprzęt AGD.

        Klejman odpowiada też w innym wątku łódzkiej "ośmiornicy" - według prokuratury
        płacił lekarzom więziennym, by ułatwili wyjście na wolność "Rudemu" - ten
        opowiedział o tym, gdy został świadkiem koronnym. Klejmanowi grozi za to kara
        do ośmiu lat więzienia.

        Najnowszy akt oskarżenia trafił do sądu miesiąc temu. Tym razem kandydat
        Samoobrony odpowie za pomówienie sześciorga prokuratorów (w tym Kazimierza
        Olejnika, obecnego zastępcę prokuratora generalnego) - Klejman twierdził, że
        wymuszali od niego zeznania i fałszowali protokoły przesłuchań. Śledztwo tego
        nie potwierdziło. Za pomówienie grozi mu rok więzienia.

        Co o swoim kandydacie mówią władze Samoobrony? Stanisław Łyżwiński, szef partii
        w Łódzkiem, zapewnia, że o niczym nie wiedział: - Z tym panem spotkałem się
        może raz. Miał referencje lokalnych działaczy. Gdybym wiedział o "ośmiornicy",
        nie znalazłby się na liście. Teraz pozostaje nam tylko apel, by sam zrezygnował
        i nie zaszkodził naszej liście.

        - Dlaczego kandyduję? To "Samoobrona" mi zaproponowała miejsce na liście.
        Powiedziałem im, że mam proces za "ośmiornicę". I jeszcze, że straciłem prawo
        jazdy za jazdę po pijaku. Ale im to nie przeszkadzało, więc kandyduję - wyznaje
        Klejman. Jeśli zostanie posłem, immunitet nie ochroni go przed
        odpowiedzialnością, bo został oskarżony wcześniej.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2876518.html
        • atp1 Re: Z "Ośmiornicy" do Sejmu przez Samoobronę 20.08.05, 19:51
          Wikul nie wysilaj sie, czym bardziej na Leppera szczekacie i pomijacie
          go w waszych mediach albo prymitywnie atakujac przez panie(ow)
          dziennikarzy, tym wieksze bedzie mial szanse.Wasze ataki i cenzura
          jest identyczna jak w PRL!!!
          • wikul Re: Z "Ośmiornicy" do Sejmu przez Samoobronę 20.08.05, 21:36
            atp1 napisał:

            > Wikul nie wysilaj sie, czym bardziej na Leppera szczekacie i pomijacie
            > go w waszych mediach albo prymitywnie atakujac przez panie(ow)
            > dziennikarzy, tym wieksze bedzie mial szanse.Wasze ataki i cenzura
            > jest identyczna jak w PRL!!!


            Nie kompromituj się idioto. Jaka cenzura ? Gdyby była cenzura to taka gnida jak
            ty nie mialby czego tu szukać.
            • wikul Re: Z "Ośmiornicy" do Sejmu przez Samoobronę 21.08.05, 22:45
              dumnyzeswejorientacjigej.blox.pl/html
              • wikul Doniesienie do prokuratury na Samoobronę 24.08.05, 18:37
                PAP, mf 24-08-2005,

                Doniesienie do prokuratury krajowej o popełnieniu przestępstwa przy tworzeniu
                list wyborczych Samoobrony złożył poseł tego ugrupowania z Tarnowa (woj.
                małopolskie), Marian Curyło.

                Są tutaj znamiona przestępstwa wobec całego społeczeństwa, wobec zdobyczy
                demokratycznych. To zawiadomienie jest przeciwko komitetowi powołanemu przez
                Andrzeja Leppera, który ten wspaniały ruch społeczny, jakim jest Samoobrona
                próbuje sobie zawłaszczyć ś powiedział PAP w środę poseł Curyło.

                Według Curyły, do przestępstw doszło w trakcie tworzenia list wyborczych do
                Sejmu RP, ustalania kolejności poszczególnych kandydatów na listach wyborczych
                oraz zgłaszania list kandydatów do Sejmu oraz kandydatów do Senatu do
                rejestracji.

                Curyło nie znalazł się na tarnowskiej liście kandydatów do Sejmu Samoobrony.

                Składający doniesienie napisał też, że Komitet Wyborczy Samoobrona dopuścił się
                jednoczenie przestępstw przeciw mieniu i wolności, polegających m.in. na:
                ograniczaniu biernego prawa wyborczego członków partii w sposób niezgodny z
                prawem, w szczególności poprzez wymaganie i wymuszanie od poszczególnych
                kandydatów spełnienia warunków sprzecznych z prawem, bezprawnym wymuszaniu na
                kandydatach podpisania umów sprzecznych z prawem, zasadami współżycia
                społecznego i zmierzających do obejścia prawa oraz weksli in blanco, jako
                zabezpieczenia tychże umów oraz stosowania wobec potencjalnych kandydatów
                bezprawnych gróźb, zastraszania i szantażu.

                Curyło zarzuca też komitetowi dopuszczenie się przestępstwa przy ustalaniu
                kolejności kandydatów na listach wyborczych, polegającego m.in. na handlu
                miejscami, wymuszaniu i wyłudzaniu wysokich opłat za fikcyjne miejsca na
                liście, czy licytacji miejsc.

                Poseł Kazimierz Wójcik, który twierdzi, że nadal jest szefem Samoobrony w
                Małopolsce (w czerwcu Andrzej Lepper na p.o. przewodniczącego mianował posła
                Stanisława Łyżwińskiego) powiedział PAP: Nie dziwię się działaniom posła
                Curyło, bo od początku działalności straszy on ludzi policją czy prokuraturą.

                Sam Wójcik znalazł się dopiero na drugim miejscu listy Samoobrony w wyborach do
                Sejmu w okręgu krakowskim, a przed nim umieszczono kandydata spoza Małopolski,
                Eugeniusza Tokaja. To decyzja Andrzeja Leppera, więc trzeba się pogodzić z
                rozkazami przełożonych. Po prostu będę miał cięższa pracę ocenił Wójcik.

                Sekretarz Okręgowej Komisji Wyborczej w Krakowie Zdzisława Romańska
                poinformowała PAP, że komisja odmówiła rejestracji czterech kandydatów
                Samoobrony do Senatu z powodu braku wymaganej ilości podpisów. Mają prawo
                złożyć odwołanie, które rozpatrzy sąd.

                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2883176.html
                • wikul Sąd oddalił wniosek Samoobrony przeciwko Kaczyński 24.08.05, 23:48
                  Sąd oddalił wniosek Samoobrony przeciwko Kaczyńskiemu

                  PAP 24-08-2005, ostatnia aktualizacja 24-08-2005 18:29

                  Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w środę wniosek Komitetu Wyborczego Samoobrony
                  przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu i redaktorowi naczelnemu "Faktu" Grzegorzowi
                  Jankowskiemu, w związku z zamieszczonym w dzienniku tekstem "Lepper idzie na
                  rękę lewicy".

                  Sąd uznał, że nie ma podstaw, by wniosek ten rozpatrywać w trybie art. 91
                  ordynacji wyborczej, czyli w tzw. trybie wyborczym. "Sporny artykuł nie jest
                  materiałem wyborczym. To opinia, nie informacja; ma charakter oceny,
                  przedstawia poglądy" - uzasadniała sędzia Anna Hetman.

                  Sąd podzielił tym samym argument podnoszony przez prawników Kaczyńskiego - mec.
                  Grzegorza Rybickiego i mec. Piotra Andrzejewskiego, że tekst jest "polemiką
                  polityczną, wypowiedzią ocenną, spekulacją, nieweryfikowalną prognozą".

                  Zdaniem wnioskodawców, artykuł dyskredytuje partię i Andrzeja Leppera -
                  kandydata na posła. Samoobrona chciała zamieszczenia na łamach gazety
                  sprostowania i przeprosin. "Są granice tego co się mówi o ludziach i
                  ugrupowaniach" - powiedziała dziennikarzom mec. Róża Żarska.

                  Zapowiedziała złożenie zażalenia na postanowienie sądu.

                  Chodzi o materiał opublikowany w poniedziałkowym "Fakcie" pt. "Lepper idzie na
                  rękę lewicy", w dziale opinie, autorstwa Lecha Kaczyńskiego; m.in. o
                  fragment: "Samoobrona w żaden sposób nie zagraża patologicznym układom, jakie
                  wytworzyły się w Polsce w ciągu ostatnich szesnastu lat - korupcji, dziwnym
                  interesom ludzi władzy: nielegalnym biznesom czy - mówiąc wprost okradaniu
                  państwa. Andrzej Lepper to człowiek, który nie będzie miał problemów z
                  wpisaniem się w patologiczne mechanizmy".

                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2883650.html
                  • wikul Wiceszef powiatowej Samoobrony w Sandomierzu rozpo 25.08.05, 19:29
                    Wiceszef powiatowej Samoobrony w Sandomierzu rozpoczyna antykampanię

                    Joanna Gergont, Kielce 25-08-2005,

                    - Nie głosujcie na Samoobronę - apeluje... wiceszef powiatowych struktur tej
                    partii w Sandomierzu i radny wojewódzki w Świętokrzyskiem Roman Cichoń. Będzie
                    do tego namawiał podczas jarmarków, dożynek, wieców i na festynach w regionie.

                    Cichoń twierdzi, że jest już przygotowany do rozpoczęcia "antysamoobronowej"
                    kampanii. Za tysiąc złotych kupił mikrofon bezprzewodowy i dwa głośniki, każdy
                    o mocy 50 W. Zainstaluje je na swoim samochodzie. - Jak trzeba będzie, dołożę
                    jeszcze więcej. Muszę ludziom uświadomić prawdę - mówi.

                    Akcję rozpoczyna w niedzielę. Zamierza objechać wszystkie jarmarki, dożynki,
                    wiece i festyny w regionie, na których promować będą się kandydaci Samoobrony. -
                    Przede wszystkim muszę przeprosić ludzi za to, że ich nieświadomie
                    oszukiwałem, zachęcając do popierania Samoobrony. Przez ostatnie cztery lata
                    jeździłem po jarmarkach, rozdawałem ludziom gazetę "Głos Samoobrony", kartki z
                    życzeniami na święta, Dzień Kobiet, agitowałem. Teraz okazało się, że
                    Samoobrona to jedno wielkie oszustwo - przekonuje Cichoń.

                    Nie ukrywa, że na taką decyzję wpłynął sposób konstruowania list wyborczych.
                    Cichoń nie znalazł się na liście do Sejmu, choć miał na niej być. - Powsadzali
                    ludzi, których nikt nie zna, którzy nic nie zrobili dla ludzi żyjących w
                    regionie - oskarża.

                    Zdradził, że podpisy pod poparciem dla kandydatów Samoobrony do Senatu były
                    zbierane na kartach in blanco, bez nazwiska kandydata. - To oszukiwanie ludzi.
                    Popierali, ale nie wiedzieli kogo, a my zbieraliśmy podpisy, też nie znając
                    nazwisk kandydatów - mówi Cichoń.

                    Zarzutom zaprzecza szef Samoobrony w Świętokrzyskiem poseł Józef Cepil. - Od
                    początku wiadomo było, kto kandyduje do Senatu. To osoby znane w regionie -
                    twierdzi Cepil. I wymienia: Kazimierz Chyc, wykładowca Wyższej Szkoły
                    Humanistycznej w Sandomierzu, Elżbieta Maksymiuk, przedsiębiorca z Oleśnicy i
                    Jan Stachura, inżynier z Kielc.

                    Kim jest pani Maksymiuk? Czy to ktoś z rodziny Janusza Maksymiuka, szefa biura
                    krajowego partii? - pytamy.

                    - Nieee, nie wiem - odpowiada Cepil. - To żona pana Maksymiuka - dodaje po
                    chwili.

                    Janusz Maksymiuk, szara eminencja i prawa ręka Andrzeja Leppera w Samoobronie,
                    startuje do Sejmu z pierwszego miejsca w Przemyślu.

                    W niedzielę w Koprzywnicy koło Sandomierza odbędą się powiatowe dożynki. -
                    Jeżeli zaprezentują się kandydaci, których znam, to nie będę ich dyskredytował.
                    Ale jeżeli zjadą posłowie i desant nie wiadomo skąd, będę namawiał ludzi, by
                    głosowali na nich wszystkich. Chodzi o to, by głos był nieważny - zapowiada
                    Cichoń.

                    Cepil grozi, że za karę Cichonia wyrzucą z partii.

                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2883928.html
    • wikul Niech się Wisła uczy od Leppera 29.08.05, 18:51
      Rafał Kalukin 29-08-2005, ostatnia aktualizacja 29-08-2005 18:08

      Wiśle Kraków po raz czwarty nie udało się zakwalifikować do lukratywnych
      rozgrywek piłkarskiej Ligi Mistrzów. Klubowi przeszedł koło nosa nie tylko
      prestiż, ale i spore pieniądze. Gdyby mistrzowie Polski przeszli grecki
      Panathinaikos, a potem już tylko przegrywali, zarobiliby i tak - lekko licząc -
      co najmniej 4 mln euro (czyli ponad 16 mln zł).

      Właściciel Wisły Bogusław Cupiał od dawna dzieli się swymi wątpliwościami, czy
      warto inwestować w piłkę nożną. Zamiast przewidywalnych cykli koniunkturalnych,
      kursów walutowych i tym podobnych spraw decydują częstokroć głupie błędy
      obrońców, przypadkowe kontuzje, błędy trenerskie.

      Zamiast więc walić głową w mur, Cupiał powinien brać przykład z Andrzeja
      Leppera. Wódz Samoobrony bez własnych inwestycji rozkręcił wielki biznes i
      czerpie z tego taką kasę, jaką mogłaby Wisła - gdyby oczywiście awansowała do
      Ligi Mistrzów.

      Lepper doszedł do wielkich pieniędzy praktycznie od zera. Żaden z niego
      Abramowicz, co to kupuje renomowane Chelsea, pakuje w klub miliony euro i z
      dnia na dzień przeciętna dotychczas drużyna podbija Europę. Lepper działa od
      podstaw. Początkowo buduje zespół w oparciu o własnych wychowanków z blokad
      drogowych. Amatorska, ale ambitna drużyna (taki polityczny LZS) awansuje w 2001
      r. do Sejmu, krajowej ekstraklasy politycznej. Za pierwszymi sukcesami idą
      pierwsze większe pieniądze.

      W lidze sejmowej beniaminek radzi sobie nieźle. Gra ostro, często fauluje, ale
      taki jest współczesny sport. Komentatorzy naśmiewają się z siermiężnego stylu
      gry Samoobrony, wielu kibicom podobają się jednak dynamiczne rajdy lidera.(...)

      wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/1,67706,2889696.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka