wikul
18.08.05, 21:41
Józef Krzyk, Katowice 18-08-2005,
Około 50 działaczy Samoobrony zablokowało katowickie biuro tej partii, gdy
dowiedzieli się, że wysłannicy Andrzeja Leppera przyjechali zarejestrować
nieuzgodnione z nimi listy kandydatów do parlamentu. W powstałym zamieszaniu
jedna lista zniknęła i w okręgu sosnowieckim Samoobrona w ogóle nie
wystartuje
Awantura zaczęła się we wtorek, gdy z Warszawy przyjechali pełnomocnicy władz
krajowych. Okazało się, że listy, które z sobą przywieźli, różnią się od tych
uzgodnionych wcześniej z działaczami lokalnymi. Ci zażądali wyjaśnień, a gdy
nie udało im się skontaktować ani z Lepperem, ani z Januszem Maksymiukiem,
szefem krajowego biura tej partii, rozpoczęli okupację biura. Potem część z
nich pojechała za warszawskimi pełnomocnikami. Gdy ci rejestrowali
przywiezione ze sobą listy w okręgowej komisji wyborczej w Katowicach,
protestujący spuścili powietrze z opon ich auta. W efekcie do następnego
biura wyborczego - w Sosnowcu - pełnomocnicy dojechali tuż przed północą, gdy
upływał termin zgłaszania list. W tym momencie okazało się, że nie mają ze
sobą listy kandydatów. Bez tego o rejestracji nie mogło być mowy. -
Chcieliśmy im podpowiedzieć te nazwiska, ale w odpowiedzi usłyszeliśmy coś w
rodzaju "spieprzaj dziadu" i w ten sposób w okręgu sosnowieckim na Samoobronę
nie padnie żaden głos - opowiada Marcin Latos, jeden z katowickich działaczy
uczestniczących w tym zajściu. Wczoraj wystąpił z Samoobrony i namawia do
tego innych w tych okręgach, gdzie podobnie jak w Katowicach i Sosnowcu
władze krajowe dopisały na listy "spadochroniarzy". Gdy połowa kandydatów z
listy zrezygnuje z kandydowania, lista upadnie. - Nie ma się co bać weksli
Leppera. Mam opinię prawnika, że to świstek papieru. Nikt nie będzie musiał
płacić za to, że się wycofał - przekonuje Latos.
Z kandydowania do Sejmu zrezygnował już poseł Włodzimierz Czechowski. Zrobił
to, gdy okazało się, że z pierwszego miejsca na katowickiej liście wystartuje
zamiast niego zapisany do partii dopiero w ostatnich dniach Lech
Wędrychowicz, wicedyrektor śląskiego oddziału NFZ. - Zostały złamane
wcześniejsze uzgodnienia, więc idę na zasłużony odpoczynek - wyjaśnia poseł
Czechowski, ale zastrzega, że pozostanie w Samoobronie.
Wśród kandydatów nieuzgodnionych wcześniej z lokalnymi działaczami Samoobrony
znalazł się m.in. gen. Henryk Mika, były dyrektor departamentu MON
odpowiedzialny za dostawy uzbrojenia, odwołany w 1996 r. po kontroli NIK w
tym resorcie.
Poseł Andrzej Grzesik, szef Samoobrony na Śląsku, mówił, że liczy na
wyjaśnienie nieporozumień, ale podziela obawy protestujących. - Mogą czuć się
w pewnym sensie oszukani. Jeszcze w niedzielę Andrzej Lepper zapewnił mnie,
że listy zaakceptowane zostały w takim kształcie, w jakim przyjęła je rada
wojewódzka partii. Liczę, że to nieporozumienie się wyjaśni. To najważniejszy
dzień w moim życiu. Budowałem partię w regionie przez cztery lata i nie
chciałbym, żeby w taki sposób ta praca została zniweczona - powiedział
Grzesik.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2872911.html