Dodaj do ulubionych

No i po co istnieją urzędasy?

09.09.05, 11:38
Jak zdobywa się prawo jazdy w Wielkiej Brytanii? Może to być informacja
szokująca dla naszych specjalistów od ruchu drogowego, ale zdobywa się je w
Zjednoczonym Królestwie, wysyłając odpowiedni formularz oraz paszport czy
inny dowód tożsamości na wskazany adres.

Czyli w Wielkiej Brytanii mamy na ulicach i drogach tabuny nieprzeszkolonych
urzędowo kierowców i... co pewnie nie zmieści się nigdy w głowach polskich
specjalistów od bezpieczeństwa drogowego, naszej drogówki i dziennikarzy,
liczba wypadków jest tam znacznie mniejsza niż u nas.

A zaraz za nim ciśnie się kolejne – a po co właściwie jest prawo jazdy, skoro
dostaje się je bez sprawdzenia umiejętności drogowych? Odpowiedź jest w sumie
oczywista, nawet w Wielkiej Brytanii nie można dać ludziom całkowitej
wolności, bo jeszcze by od niej zgłupieli. Oczywiście piszę to nie tylko, by
pokazać absurd instytucji, które są uważane za z pozoru tak oczywiste, że
nawet grzech zastanawiać się nad nimi, ale także z powodów praktycznych.
Brytyjskie prawo jazdy jest uznawane w Polsce.

Całość:
www.nczas.com/?a=show_article&id=2702
===========================

Kiedyś, za czasów głębokiego socjalizmu obowiązywała wszystkich karta
pływacka, bez niej nie można było sobie popływać. Podobnie jest z wieloma
innymi rzeczami, na które nakłada się kolejne koncesje. Jedną z przyczyn
podziałów w społecznośći jest też to, że jeden może inny nie. Doprowadza to
do absurdalnych sytuacji, w których winą za nieudolnie skonstruowane
przepisy, stosowane np w szkołach i prowadzące do sztucznych podziałów
obarcza się cały świat tylko nie tych, którzy naprawdę zawinili.
Obserwuj wątek
    • anty_lewica Re: No i po co istnieją urzędasy? 09.09.05, 12:04
      Podstawą funkcjonowania lewicy jest tworzenie sztucznych podziałów, sztucznych konfliktów i sztucznych problemów.
    • indris Nie wciskać kitu 09.09.05, 12:04
      hymen pisze:
      "Kiedyś, za czasów głębokiego socjalizmu obowiązywała wszystkich karta
      pływacka, bez niej nie można było sobie popływać"

      Jest to NIEPRAWDA. Karta pływacka była, ale wymagana była w sytuacjach
      szczególnych, np. przy wypożyczaniu sprzętu wodnego (kajak). Ale na
      basen "Warszawianka" (w III RP zamieniony na park wodny dla bogaczy) chodziłem
      często i nikt ode mnie żadnej karty pływackiej nie wymagał.
      • hymen A gdzie tu kit? 09.09.05, 12:10
        Gdzieś te karty trzeba było zdobyć i pływać należało na basenie. Nie rób z
        komuchów większych kretynów niż są w rzeczywistości. Kąpieliska strzeżone z
        wodą po pas były dostępne dla dzieci i dorosłych bez karty. Takie enklawy.
    • ewa8a Re: No i po co istnieją urzędasy? 10.09.05, 08:07
      Ta informacja jest rzeczywiście szokująca i wcale nie trzeba być specjalistą (
      jakiego specjalistę właściwie miał na myśli autor wypowiedzi?), by być
      zszokowanym. Nie wszystko co dociera do nas z zachodu jest godne
      naśladownictwa. Prawo jazdy dla każdego, kto wyrazi chęć, by je posiadać to
      liberalizm posunięty do granic absurdu
      • hymen Re: No i po co istnieją urzędasy? 13.09.05, 08:25
        ewa8a napisała:

        > Ta informacja jest rzeczywiście szokująca i wcale nie trzeba być specjalistą
        (
        > jakiego specjalistę właściwie miał na myśli autor wypowiedzi?), by być
        > zszokowanym. Nie wszystko co dociera do nas z zachodu jest godne
        > naśladownictwa. Prawo jazdy dla każdego, kto wyrazi chęć, by je posiadać to
        > liberalizm posunięty do granic absurdu

        Dlaczego więc ten liberalizm posunięty do granic absurdu daje pozytywniejsze
        rezultaty niż posunieta do granic absurdu kontrola urzędników państwowych?
        • rycho7 przewaga klamstwa nad prawda 13.09.05, 08:39
          hymen napisał:

          > Dlaczego więc ten liberalizm posunięty do granic absurdu daje pozytywniejsze
          > rezultaty niż posunieta do granic absurdu kontrola urzędników państwowych?

          W GB istnieje system szkolenia kierowcow. Niedoswiadczony wywiesza na swoim
          samochodzie literke L, placi znacznie wyzsze ubespieczenie i powinien jezdzic z
          instruktorem, doswiadczonym kierowca, ktorym moze byc jego rodzic. Z tego, ze to
          tak wyglada nie wynika, ze nie ma systemu szkolenia. Oczywiscie latwiej klamac
          niz dojsc prawdy.
          • hymen Re: przewaga klamstwa nad prawda 14.09.05, 08:58
            rycho7 napisał:

            > hymen napisał:
            >
            > > Dlaczego więc ten liberalizm posunięty do granic absurdu daje pozytywniej
            > sze
            > > rezultaty niż posunieta do granic absurdu kontrola urzędników państwowych
            > ?
            >
            > W GB istnieje system szkolenia kierowcow. Niedoswiadczony wywiesza na swoim
            > samochodzie literke L, placi znacznie wyzsze ubespieczenie i powinien jezdzic
            z
            > instruktorem, doswiadczonym kierowca, ktorym moze byc jego rodzic. Z tego, ze
            t
            > o
            > tak wyglada nie wynika, ze nie ma systemu szkolenia. Oczywiscie latwiej klamac
            > niz dojsc prawdy.

            Błyskotliwe spostrzeżenie, Rychu! Jeszcze napisz mi, w którym miejscu ja lub
            autor artykułu stwierdził lub zasugerował, że nie jest potrzebny system
            szkolenia kierowców. Oczywiście swoje prawdy objawione możesz tu sobie dalej
            prezentować co nie zmieni faktu, że istnienie urzędnika, wraz z wszelkimi
            restrykcjami z tym związanymi, wydajacego dokument uprawniający do jeżdżenia po
            drodze ma znikomy wpływ na umiejętności kierowcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka