sszymek
12.09.02, 07:38
Wczoraj wszyscy oszaleli i całą dobę odwalali wiernopoddańcze hołdy Ameryce.
Tymczasem wczoraj oglądałem inny ludzki dramat. Widziałem "Pianistę"
Polańskiego. To co się stało w USA, to nic w porównaniu z tym morzem
okrucieństwa jakie przewaliło się przez Polskę w czasie wojny. 11 września
święcimy z amokiem na oczach. Wybuch II Wojny [przypomnę: zamordowanych ok. 4-
5 mln obywateli polskich, zniszczone 70% potencjału kraju] przemilczeliśmy,
bo nie wypada drażnić nowych kolegów z Unii - Niemców. Nie wypada też czcić
daty wybuchu Powstania Warszawskiego [przypomnę: zamordowanych 200 tysiecy
cywili, W-wa zniszczona w 90%]. Może powinniśmy zacząć się sami rozstrzeliwać?
Co się dzieje?...