Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
09.03.01, 20:12
.......Witam Wszystkich
....Bynajmniej nie bylem zdziwiony gdy ekonom KEP prezentowal swe wizje
kolejnego etapu okradania obywatela (aktualnie Archiwum; Rzeczpospolita, 26
luty, 01; wywiad Ewy Czaczkowskiej z ksiedzem Janem Drobem). W koncu jeszcze
tak nie bylo by klecha powiedzial, ze ma dosc. Bo i zawsze byly przeciez jakies
bardzo wazne nowe cele na ktore, wiadomo, niezbedne sa... nowe pieniadze.
Pozostawalo tylko znalezc sposob na ich zdobycie.
....Zastanawialem sie tylko ile czasu zajmie klerowi poskromienie
profesjonalnej bezczelnosci – tak niezbednej do wyciagania z cudzej kieszeni.
No i prosze. Uznano, ze cztery lata (od ratyfikacji konkordatu) to okres
wystarczajaco dlugi by moc wyciagnac lape po jeszcze wiecej. Programowo
przeciez, baranina winna juz o konkordacie zapomniec, lub tez inkorporowac go
do najzupelniej normalnego pejzazu zycia codziennego. Ktorego przeciez, tak jak
slonca wstajacego co rano, nie kwestionuje sie. Nie roztrzasa.
....Do porzadku dziennego nad finansowymi konsekwencjami konkordatu,
ponoszonymi przez panstwo (obywatela) przeszla zatem i Czaczkowska. Bardzo
starannie przygotowala swoj wywiad pod katem zbytniego nie-dociekania. Po coz
klopotac goscia. A polskiemu inteligentowi, czytelnikowi gazety, w pustaku
niepotrzebnie mieszac. Nie zauwaza zatem Czaczkowska i klamstw Droba choc to na
nich wlasnie opieraja sie kolejne finansowe roszczenia. A ten nie zaluje sobie
w tym wzgledzie. Oj, nie zaluje. A i dziwic sie nie mozna, jako ze klamac to
dla zlodzieja jeszcze mniej niz splunac.
....Tyle tytulem przygotowania tych PT Uczestnikow ktorzy zdecyduja sie na
zapoznanie z oryginalnym wywiadem. Z ktorego wynika dosc jasno, ze teraz
Episkopatowi marzy sie taki podatek koscielny ktory nie spowodowalby jednakze
odciecia od aktualnie rozbudowanego “Rurociagu Przyjazni”: od budzetow szczebla
przeroznego - do katabasowej kieszeni. Bo owszem, np. Niemcy maja taki podatek
ale na tym w zasadzie sie konczy. Ponadto wiadomo dokladnie na ile opodatkowuje
sie obywatele deklarujacy sie jako katolicy, ilu ich jest, i z jakiej kwoty(!)
kk musi sie rozliczac. Zatem podatek w tej formie jest... jakis taki... nie
bardzo dla przyzwyczajonego do absolutnej finansowej swobody polskiego kk. Za
to bardzo jest... jakby...klopotliwy, no i przez to wstretny troche tez. A juz
zwlaszcza to rozliczanie sie, no i ta jawnosc..., w ogole – ze pozwole sobie na
Rydzyka.
....Drob puscil zatem balonik podatku koscielnego w wysokosci 0.8 proc. od
podatku (lacznego – przyp.K.P.). Z jednej strony nie jest to duza kwota podczas
gdy z drugiej – wlasnie dlatego - nietrudna do rozliczenia, jako ze pieniadze
te mialyby byc przeznaczane na utrzymanie budynkow, restauracje zabytkow,
ogrzewania itp. historie gospodarcze. Co oznacza tez, ze katabasy moglyby w
koncu zaczac rozliczac sie z jakiejs kasy przed parafianinem i obywatelem. No
i, sila rzeczy, musialoby w koncu ustac czepianie sie kk w tym wzgledzie. A, ze
bylaby to jedynie niewielka czesc kwoty wymagajacej rozliczania sie – no nie
badzmy tacy drobiazgowi.
....Wszystkich czytajacych niniejsze kropielnicowych zapewniam, ze nie mam nic
przeciwko zaproponowanemu przez KEP, w osobie Droba, podatkowi koscielnemu. Nie
moj kon nie moj woz. Ba, parafianie moga moim zdaniem dodatkowo opodatkowac sie
na 10 czy 25 procent, albo i wiecej, od swych dochodow brutto. Takze ich to
sprawa. Jesli mam jakies zastrzezenia co do finansowania kk to dotycza one
wylacznie aktualnego(!!) systemu finansowania z kieszeni obywatela, choc bez
pytania sie go o zgode.
....Nawiasem mowiac od dziesieciu lat gardluje na rzecz wprowadzenia
niemieckiego systemu finansowania, a od lat szesciu przeciwko okradaniu
obywatela przez Kosciol katolicki przy uzyciu klerykalnego panstwa. A, by bylo
jeszcze jasniej, zasadniczym powodem poparcia dla rozwiazania niemieckiego
jest – ot tak i po prostu – uczciwosc(!!) tego systemu; to nie jest okradanie
obywatela, to nie jest arogancja, to nie jest manipulanctwo. Ponadto, to dzieki
trzymaniu religii tam gdzie jej miejsce Niemcy sa tym – czym sa: potega
ekonomiczna, panstwem prawa, harmonijnie zorganizowanym oraz zdyscyplinowanym
spoleczenstwem. Jak kto chce to moze pokusic sie na odniesienie powyzszego do
Polski.
....Klamstwo ksiedza Droba polega na niemal calkowitym pominieciu udzialu
panstwa w utrzymywaniu kleru i kk. Klamie ksiadz Drob bowiem, gdy twierdzi, ze
kk egzystuje glownie dzieki tacy, albowiem polski Kosciol katolicki jest przede
wszystkim na garnuszku panstwa i podatnika (nie mylic z parafianinem).
Wiekszosc kleru oplacana jest przez wyznaniowe panstwo za swiadczenie panstwu
uslug w charakterze katechetow, doradcow, wykladowcow uniwersyteckich i
seminaryjnych, kapelanow, i czego tam jeszcze. Kler zakonny, dodatkowo,
utrzymuje sie chocby z tradycyjnego z rozkrecania biznesu szpitalno-
hospicyjnego – takze finansowanego przez panstwo. Przy czym prawidlowosc jest
taka, ze gdyby nie bylo zrodla finansowania to znacznie skromniej wygladalaby
sklonnosc do swiadczenia wymienionych uslug. Co oznacza tez, ze nie mamy tu do
czynienia z postawami altruistycznymi lecz czysto biznesowymi. A placi panstwo.
....Ponadto podatnik oplaca utrzymanie szeregu uniwersytetow (kadra, koszty
administracyjne, itp.) i seminariow, oraz ma udzial w finansowaniu studiow
pobierajacej tam nauki mlodziezy. Przy czym nie wypada zapomniec o udziale
podatnika w finansowaniu ubezpieczen oraz emerytur kleru.
....Calkiem niedawno kler zaciekle opedzal sie od sugestii wprowadzenia podatku
koscielnego, gdyz doskonale zdawal sobie sprawe, ze oznacza to klarowanie sie
metnej wody finansowania go. Metnej wody w ktorej polski kler katolicki
najlepiej sie czuje. Jasnosc i przejrzystosc finansow to bardzo niebezpieczna
idea. Teraz jednak, raptem, gdy juz zalatwil sobie zakamuflowane finansowanie
przez podatnika, spodobalo mu sie takze rozwiazanie wloskie. Przy czym polskie
katabasy wola oczywiscie nie dostrzegac tego oto drobiazgu, ze dostajac te 0,8
procenta wloski kk nie doi jednoczesnie panstwa wloskiego – na wszystkich
mozliwych szczeblach i na wszystkie mozliwe sposoby, a w oparciu o swoj
konkordat - tak jak to robi katolicki Kosciol polski. W odroznieniu od
wloskiego, zawsze nienasycony polski kler nie moze sie oprzec pokusie wyrywania
kasy skad tylko i jak tylko sie da. O cala reszte mniejsza. Bo gdy dochodzi do
wyboru pomiedzy zrodlami udoju to polski Kosciol katolicki tradycyjnie niejako
wolalby.. i tu... i tu. Skromnie.
....W artykule 25.1 konkordatu uzgodniono, ze: “w kazdej diecezji komisja
powolana przez biskupa diecezjalnego bedzie wspolpracowac z wlasciwymi wladzami
panstwowymi w celu ochrony znajdujacych sie w obiektach sakralnych i
koscielnych dobr kultury o ogolnonarodowym znaczeniu oraz dokumentow
archiwalnych o wartosci historycznej i artystycznej.” Najprawdopodobniej na
bazie tegoz samego zapisu samorzady wszelkich szczebli wrecz przesciguja sie w
ostatnich latach w rozdysponowywaniu srodkow budzetowych na wymienione powyzej
cele (np. wladze samego Lublina, tylko w ub. roku, najzupelniej jawnie
przeznaczyly na wspomniane koscielne potrzeby ponad 7mln zl.; dosc powszechna
jest wiedza o tradycyjnym kamuflowaniu przez samorzady wydatkow na kk w
rozchodach oficjalnie innych). Choc bezsprzecznie na jego podstawie corocznie
przyznawane sa srodki przez Sejm, Senat, Rzad oraz (oddzielnie) poszczegolne
jego ministerstwa, czy jednostki przemyslowe bedace wlasnoscia panstwa.
Oczywiscie na czele z ministerstwem kultury, w ktorego gestii ustawowo znajduje
sie odnosny mecenat.
....O powyzszym takze powinien wiedziec ekonom Konferencji Episkopatu Polski,
ksiadz Drob. Jak i caly KEP. Ba, nie tylko “powinni” wymienieni wiedziec -
wiedza z cala pewnos