v.ci
27.11.05, 21:31
Cztery miesiące nadziei
Tokelau prawdopodobnie nie odzyska kontroli nad atolem Olohega, który choć
geograficznie należy do archipelagu, formalnie pozostaje pod kontrolą Stanów
Zjednoczonych. Rząd Nowej Zelandii odrzuca prośby władz swego terytorium o
interwencję w tej sprawie.
Historia Olohega, zwanego też Łabędzią Wyspą, zaczyna się w 1856 r. Na atolu
wylądował wówczas Amerykanin Eli Hutchinson Jennings. Prawdopodobnie kupił
wyspę od jednego z angielskich podróżników, ale wszem i wobec głosił, że to
on jest jej odkrywcą i jedynym właścicielem.
Na wyspie mieszkało wówczas kilkuset rdzennych mieszkańców, spowinowaconych z
ludnością Tokelau. Jennings używając siły i siejąc strach podporządkował
sobie całe plemię. Mieszkańcy stali się jego niewolnikami. Kazał założyć
plantację palm kokosowych i produkować koprę (suszony miąższ orzechów
kokosowych).
Kilka lat później większość swych niewolników Jennings sprzedał handlarzom z
Peru. Podobny los spotkał w tym czasie także mieszkańców sąsiednich wysp.
Społeczność Tokelau praktycznie przestała istnieć (odrodziła się dopiero po
ponad 100 latach, w drugiej połowie XX w.).
Jeśli wierzyć miejscowym przekazom i legendom, trzy wyspy tworzące dzisiejsze
Tokelau zasiedlone zostały ok. 1000 lat temu przez trzy różne społeczności -
mieszkańców dzisiejszego Samoa, Rarotongi (Wyspy Cooka) i Tuwalu. Pierwszym
Europejczykiem, który zobaczył Tokelau w 1765 r. był komandor John Byron. W
XIX w. wyspy wielokrotnie odwiedzane były przez wielorybników i misjonarzy, a
także południowoamerykańskich handlarzy niewolników. W 1889 r. wyspy Tokelau
formalnie stały się częścią imperium brytyjskiego, a 1916 r. zostały
administracyjnie połączone z kolonią Wysp Gilberta i Ellice. Po II wojnie
światowej stały się odrębnym terytorium i przekazane zostały Nowej Zelandii.
Obecnie Tokelau zamieszkuje ok. 1500 osób.
Po śmierci Amerykanina Łabędzia Wyspa całkiem się wyludniła i popadła w
zapomnienie. Tak pewnie byłoby do dzisiaj, gdyby w połowie lat 70. Stany
Zjednoczone nie upomniały się prawa do "swojej" ziemi. Nowa Zelandia, która
po wojnie objęła protektorat nad Tokelau i uczyniła je swym zamorskim
terytorium, zgodziła się zrezygnować z praw do Olohega. W zamian USA zgodziły
się nie walczyć o prawo do pozostałych trzech atoli grupy Tokelau. W 1980 r.
podpisana została odpowiednia umowa.
Mieszkańcy Tokelau nie zrezygnowali jednak z walki o wyspę. Twierdzą, że
zanim wylądował na niej Jennings, Olohega była zamieszkana przez ich
przodków. Teraz chcieliby ją odzyskać. "To był podstęp. Nie dali nam wyboru.
Grozili, że jeżeli nie podpiszemy umowy nie będziemy mieli skąd brać paliwa" -
mówi Ormetia Kahuli, jeden z mieszkańców Tokelau.
Rzecznik nowozelandzkiego ministerstwa spraw zagranicznych, Brad
Tattersfield, zapewnia, że decyzja w sprawie Łabędziej Wyspy została podjęta
po "szerokich konsultacjach" z władzami i mieszkańcami Tokelau. "Rezygnacja z
roszczeń do wyspy była decyzją 10 wodzów plemiennych rządzących w tym czasie
Tokelau. Sami podpisali umowę w tej sprawie razem z nowozelandzkim
administratorem Tokelau i ambasadorem USA w Nowej Zelandii, który specjalnie
w tym celu popłynął na wyspy" - mówi Tattersfield.
Protest Tokelauan nagłośniła ostatnio popularna w Oceanii grupa muzyczna Te
Vaka. Na swej ostatniej płycie muzycy zamieścili utwór pod tytułem "Haloa
Olohega" (Biedna Olohega). "Ta sprawa jest bardzo ważna dla tych ludzi.
Uważam, że powinno się o niej więcej mówić. Ten Amerykanin - Jennings nabijał
sobie kabzę sprzedając handlarzom niewolników wolnych ludzi po 10 dolarów za
głowę. To przecież przestępstwo" - mówi wolkalista Te Vaka, Opetaia Foa'i,
którego matka pochodzi z Tokelau.
Przemysław Przybylski
za: www.oceania.stosunki.pl