Gość: EUROMIR
IP: *.ub.gu.se / *.ub.gu.se
21.10.02, 13:32
Drogie Kolezanki, Szanowni Koledzy,
od pewnego czasu obserwuje na Forum zalosna tendencje praktykowania przez
czesc z nas niegodnej i malo rozsadnej metody walki z przeciwnikami ideowymi,
polegajacej na uciekaniu sie w dyskusji do uzywania inwektyw, okreslen
uwazanych powszechnie za obrazliwe i prob deskredytowania tym sposobem osob,
ktorym przylepilo sie etykietke. Powtarzam osob, a nie gloszonych przez nie
pogladow.
Byc moze ostatnia popularnosc takiego dzialania bierze sie z bezradnosci,
paniki, histerii i braku merytorycznych argumentow. Kolezenstwu uzywajacym
tej broni wydaje sie (w naiwnosci jakiegokolwiek dna pozbawionej), iz
dyskredytujac osobe autora niewygodnych tresci, redukuja tem samym wymowe
jego argumentacji. Jest to naturalnie wiara plonna.
Z wrazymi argumentami mozna walczyc i zwyciezac - tylko lepsza argumentacja.
Przytaczam tu oczywiscie jedynie wyswiechtany truizm. Niestety wydaje mi sie,
iz znow wart przypomnienia.
Osoby, ktore sadza, iz oskarzenie przeciwnika w dyskusji - wielce ostatnio
popularnym, lecz jednak co najmniej w rownym stopniu zdewaluowanym - epitetem
antysemity, decyduje o uzyskaniu w dyspucie przewagi - wielce sie myla.
Najczesciej osiagaja calkowicie odmienny od swych oczekiwan efekt.
Dlatego - moze ktos pomyslec - nie warto z tym zjawiskiem walczyc.
I ja pewnie bym na nie (zjawisko)nie reagowal, gdyby nie grupa szkodliwych bi-
efektow, ktore opisywane dzialania ze soba dla nas wszystkich niosa.
Mianowicie :
- obnizenie mozliwosci racjonalnej wymiany pogladow, tu na Forum
- przymus przebywania przez nas uczestnikow, w atmosferze knajackiej, podlej
- rujnowanie sie w naszej spolecznosci tych wszystkich wypracowanych w
trudzie przez poprzednie pokolenia zasad i wzorow postepowania, ktore
codzienne zycie i prace czynia przyjemniejsza i efektywniejsza.
Mam nadzieje, iz wartosci te - nie tylko dla mnie - nie sa bez znaczenia.
Euromir