hugo_w2
27.01.06, 08:27
Wydarzenie goni wydarzenie, powstają rządy i upadają, toczą się wojny,
wybuchają skandale itp. To na powierzchni rzeczywistości. Podskórnie zaś nurt
dziejów toczy się bardzo wolno, niezauważalnie niemal, ale to on właśnie
wyznacza kierunek przyszłości.
Chiny ogłosiły się czwartą potęgą gospodarczą świata, za USA, Japonią i
Niemcami, ale przed Wielką Brytanią, Francją i Włochami. Niektórzy ekonomiści
uważają - że trzecią (przed Niemcami), inni - że szóstą (przed Włochami).
Są to spory specjalistów, które dowodzą jednak podstawowego faktu: Chiny w
ostatnich czasach wkroczyły na arenę międzynarodową jako jeden z największych
potentatów gospodarczych, z ogromnymi ambicjami politycznymi. Jest to
nuklearna potęga militarna, mająca gigantyczną armię i własny program
kosmiczny. Nie ulega wątpliwości, że wkrótce przy tym tempie rozwoju (około
10 procent wzrostu rocznie w ostatnich trzech latach) będą - jako jedyne
państwo w świecie - rywalizować ze Stanami Zjednoczonymi o dominację nad
światem. Bardzo prawdopodobne, że dwubiegunowy układ międzynarodowy, który
skończył się po upadku ZSRR, niebawem odrodzi się w innej konfiguracji; tym
razem głównym rywalem będzie Pekin.
Sprostanie tej potędze nie będzie łatwe. W przeciwieństwie do niewydolnego
systemu Związku Sowieckiego, Chiny są krajem czterokrotnie ludniejszym niż
Ameryka, ludzi dynamicznych, coraz lepiej wykształconych, o nowoczesnej
technologii i niewyobrażalnym wręcz potencjale. To nie będzie "kolos na
glinianych nogach", ale rzeczywista siła, dziś gospodarcza, jutro - militarna.
Na pytanie: czy faktycznie Pekin będzie chciał kwestionować pozycję i rolę
USA w świecie, większość obserwatorów odpowiada twierdząco. Jest to państwo o
odmiennej tradycji i ogromnych ambicjach.
Tzw. żółte niebezpieczeństwo dostrzeżono na Zachodzie na początku XX w. Obawy
te zaczęły się sprawdzać, kiedy w latach trzydziestych Japonia zainicjowała
agresywną politykę w Azji.
Dziś Japonia stanowi dla Zachodu przeciwwagę wobec Pekinu. Długo jednak
Pekinu nie powstrzyma. Jedyną realną siłą, która może teraz i w przyszłości
przeciwstawić się rosnącej potędze Chin są Indie - kraj niemal tak samo ludny
i od pewnego czasu także dynamicznie rozwijający się gospodarczo. Nie w takim
tempie jak Chiny, które korzystają również z olbrzymich inwestycji
zagranicznych, by przyspieszać własną dynamikę, ale nieco wolniej, lecz
systematycznie.
Waszyngton od dawna kieruje uwagę na Azję jako kontynent przyszłości. Wraz z
dążeniem do demokratyzacji Chin, nawiązuje bliską współpracę właśnie z
Indiami, największej demokracji na ziemi. Między gigantami tego wielkiego
kontynentu rozegra się walka o przyszłość świata - Chinami, Indiami, może
Iranem, Pakistanem, Japonią. Najważniejsze, aby rywalizacja ta nie
przekształciła się w konflikt nuklearny.
Quelle PDN-NY,CK