Gość: Bogumilka [...] IP: 209.234.157.* 09.02.03, 16:06 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Koniec winnickich Żydów? 09.02.03, 16:11 Koniec winnickich Żydów? Michał Bilewicz Winnicę nazywano niegdyś "Jeruszalaim be-Podolie" - Jerozolimą Podola. Była wielkim centrum żydowskiego życia duchowego, kulturalnego i handlowego. Okręg winnicki to takie miasteczka jak Niemirów, Szargorod, Berszada, Bracław, Międzyborz czy Mohylew. Kiedyś były to wielkie centra chasydyzmu, a od nazw tych miasteczek utworzono nazwiska najwybitniejszych cadyków. Niemal każda wieś w tej okolicy miała własnego wielkiego rebe, który służył wsparciem i poradą swoim wyznawcom. W samej Winnicy, jak donoszą dziewiętnastowieczne dokumenty carskiej Rosji, "widoczny jest zgubny wpływ przywódców chasydzkich - takich jak bracia Rajcher i Awrom Bernsztajn". Dziś w mieście liczącym 420 tysięcy mieszkańców, mieszka niespełna 4 tysiące Żydów. Jedyni chasydzi, którzy się tu pojawiają to amerykańscy chasydzi z Lubawicz, niosący swoją mission civilisatrice do zateizowanych państw byłego ZSRR. Co zatem pozostało z Jerozolimy Podola? Jacy są dzisiejsi winniccy Żydzi? Co dzieje się z ich zabytkami? Odpowiedzi na te pytania szukałem w rozmowach z ostatnimi Żydami w Winnicy i w trakcie szabasowych spacerów szlakiem żydowskich zabytków tego miasta. * * * Pierwszymi młodymi winniczanami, których poznałem, byli: uczestniczka letniego kursu jidysz Ira Wilikowiecka i jej przyjaciel Sasza. Ira studiuje w Winnicy informatykę, specjalizuje się w oprogramowaniu internetowym. Jest to bardzo oblegany kierunek, który powszechnie uważa się za najbardziej przyszłościowy. Z drugiej jednak strony studiowanie to często sposób na ukrycie bezrobocia - na Ukrainie wielu studentów nie może nawet marzyć o zdobyciu pracy, co skłania ich do przedłużania studiów w nieskończoność. Młoda winniczanka ma świadomość, że tak dobre wykształcenie można znacznie lepiej wykorzystać tam, gdzie miejsc pracy jest znacznie więcej. Rozważa możliwość wyjazdu na Zachód: - Chciałabym skończyć ostatni rok na uczelni, a potem chyba pomyślę o emigracji - mówi Ira. - Najchętniej do Ameryki, może do Izraela, gdzie mam rodzinę. Właściwie nie chcę opuszczać mojego miasta, ale tutaj nie ma zbyt dużych szans na zdobycie dobrej pracy. Dzisiaj cała młodzież w Winnicy uczy się hebrajskiego z myślą o wyjeździe do Izraela - dodaje. Sasza już skończył studia informatyczne. Jego szanse na rynku pracy nie były najgorsze - w Winnicy komputeryzują się nie tylko firmy, ale i szkoły. Sasza znalazł pracę w szkole prowadzonej przez chasydów z Lubawicz. Uczą się w niej głównie dzieci pochodzące z mieszanych małżeństw. - Ta szkoła nie jest bardzo religijna - opowiada Sasza - ale dzieci mają tu naprawdę dobre warunki. Często tu dopiero poznają żydowską tradycję - dodaje. Sponsorem szkoły jest Amerykanin, rabin Surkis. Przyjeżdża do Winnicy dosyć często i regularnie dogląda postępów swoich podopiecznych. Pomocna dłoń zachodniego żydostwa pozwala wielu winnickim Żydom nie tylko zachować tradycję, lecz również rozwijać pomoc społeczną i edukację. - Dzięki Chabadowi i rabinowi Surkisowi dzieci ze szkoły mogą wyjeżdżać za granicę. Byli już w Austrii, Szwajcarii, Anglii - opowiada Ira. Kolejna młoda winniczanka, która aktywnie uczestniczy w życiu żydowskim to Ira Zilberman, pracowniczka gminy i organizacji charytatywnej "Chesed Emuna". Latem roku 2001 Ira była już "na walizkach", choć zdążyła jeszcze współorganizować międzynarodowe seminarium jidysz, które odbyło się w podwinnickiej Striżówce. - Większość z moich przyjaciół wyjechała już w latach dziewięćdziesiątych. - mówi Ira Zilberman. - Z całego naszego żydowskiego grona zostałam w Winnicy już tylko ja. Moi znajomi najczęściej wyjeżdżali do Niemiec i do Izraela dzięki Sochnutowi. Ja sama postanowiłam wyjechać do Izraela. Do końca września będę tu jeszcze mieszkać, a potem mam nadzieję, że wyjadę. Ira musi pracować w gminie, choć kształciła się z myślą o zupełnie innym zawodzie. - Mam wyższe wykształcenie medyczne i sądzę, że w Izraelu znajdę lepiej płatną pracę niż tutaj. W Winnicy, nawet gdyby mi przyszło pracować w szpitalu, nie byłabym się w stanie utrzymać. Izrael to dla mnie szansa na lepsze życie. Czy społeczność żydowska Winnicy ostatecznie wygaśnie w ciągu najbliższych kilku lat? Żydzi mieszkający w tym mieście mają podzielone zdania na ten temat. Igor, prywatny przedsiębiorca, którego dzieci wyjechały do Izraela, radzi sobie całkiem nieźle. Ma nawet sporo czasu wolnego, który poświęca na pracę społeczną dla gminy żydowskiej. Mówi jednak sceptycznie o przyszłości: - Ci, co pozostali, to zwykle mieszane małżeństwa. Z naszego miasta wyjechała liczna przed laty żydowska inteligencja, a na jej miejsce napłynęła ludność wiejska. Do żydostwa przyznają się coraz częściej ludzie, którzy nie mają z tym wiele wspólnego. Sądzę, że z czasem wszyscy wyemigrują do Izraela - dodaje tankując swoją czerwoną Hondę. Ira Zilberman, która wkrótce wyjeżdża, widzi pewne perspektywy przed winnickimi Żydami: - Jest tu sporo żydowskich dzieci, jest przedszkole żydowskie i szkoła. Nie sądzę więc, żeby życie żydowskie całkowicie wygasło. Impreza kulturalna organizowana przez winnicką gminę żydowską nie wygląda zbyt optymistycznie. Pojawiają się oficjele z władz miasta, którzy zapewniają nas o wieloetniczności i duchu tolerancji w Winnicy. Na scenie występuje jednak głównie chór staruszek i małe dzieci z przedszkola, które zapewne za kilka lat dołączą do swych rodzin w Hajfie czy Netanii. Wśród członków gminy zdecydowanie brakuje średniego pokolenia. Podobnie jest z gminną gazetką "Jerusalimka": przez kilka kolejnych edycji toczył się w niej spór kombatantów II wojny światowej, wspominających swoją młodość. W innych artykułach powraca również tematyka historyczna: odznaczono emerytowaną frontową siostrę, zbezczeszczono pomnik ofiar wojny itp. Synagoga winnicka to mały, nieoznakowany budyneczek. Miejscowi Żydzi twierdzą, że to w obawie przed antysemityzmem, który na Ukrainie nie jest rzadkością. W środku wiszą obrazki z Izraela, flagi i ozdoby religijne. Pomieszczenie jest bardzo małe, choć gabaj opowiada z dumą, że nabożeństwa odbywały się tu, odkąd pamięta. Zupełnie inny nastrój panuje w oddalonej stąd nieco Jerusalimce. Jerusalimka to była dzielnica żydowska, która zachowała swój unikalny charakter - czasy sowieckie oszczędziły osiedle parterowych domków z cegieł i niewielkich kamieniczek. Ta zabudowa, przywodząca pamięć charakterystycznej zabudowy sztetłech, okazała się niezwykle trwała. Spacerując piątkowym wieczorem po opuszczonych uliczkach, do naszych uszu dociera głośny śpiew przypominający chasydzkie niguny. Czy to może być prawda? Czy chasydzki szabes przetrwał tu, na Jerusalimce? Gdy zaglądamy do domu okazuje się, że dziś te wspaniałe zabudowania zajmują krysznaici. Wieczorna mantra przypomina jako żywo chasydzkie pieśni. To dobrze, że w tym miejscu wciąż żyją mniejszości, które dziś Ukraińcom wydają się podobnie niezrozumiałe jak niegdysiejsi ortodoksyjni Żydzi. Żal jednak trochę, że na ulicach Edelsztejna i Szołema Alejchema nie widać w piątkowy wieczór świec w oknach. Kilka metrów stąd stoi niski, choć ciekawy architektonicznie budynek. To stara synagoga, w której dziś mieści się hala sportowa jednej z winnickich szkół. Losy tego budynku są więc smutną metaforą losów miasta, w którym kiedyś kwitła żydowska kultura, a z którego dziś emigrują w świat ostatni Żydzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Auschwitz-Birkenau 09.02.03, 16:12 Auschwitz-Birkenau Renata Saks 27 stycznia 2002 roku minęło 57 lat od chwili wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Obóz, który przeszedł do historii jako największa fabryka śmierci, największe cmentarzysko świata, miał być miejscem realizacji wielkiego planu III Rzeszy zmierzającego do całkowitego i ostatecznego unicestwienia narodów niższej rasy. Planowi wyniszczenia podlegali ludzie i narody. Naród jako całość, a więc wraz ze swoim dorobkiem kulturalnym, według znanego stwierdzenia, przestaje istnieć, kiedy zniszczy się jego historię i kulturę. Właśnie tam, gdzie masowo zabijano ludzi, działalność, która przeciwstawiała się zepchnięciu człowieka do roli zwierzęcia, była niezbędna. Na polu tej działalności znajdowano też czasami sposoby, aby uratować czy chociażby przedłużyć życie współwięźniom. Garść wspomnień o tych, którym w ogromnej większości nie udało się przeżyć, którzy na oświęcimskim pasiaku nosili żółty trójkąt znalazłam przeglądając notatki, zapiski i odsłuchując z taśmy magnetofonowej rozmowy z więźniem Oświęcimia z numerem 15261, nieżyjącym już malarzem Mieczysławem Kościelniakiem.Trawestując słynne przesłanie księdza Twardowskiego można powiedzieć "spieszmy się słuchać ludzi, tak szybko odchodzą" - te rozmowy, to może jeden z ostatnich takich dokumentów historii. Bo następnym pokoleniom, dzieciom naszych dzieci, już nikt nie powie... ja to widziałem... ja to słyszałem. Mieczysław Kościelniak pozotawił po sobie cały zbiór rysunków przedstawiających obozowe sceny. Wszystkie te dokumenty czasów zagłady przekazał muzeum oświęcimskiemu. Prace, które powstały w czasach najstraszliwszych w dziejach naszej historii są dokumentem epoki. Stanowią jedyny i niepowtarzalny gatunek sztuki. Jest to sztuka, której źródłem były rozpacz, ból, zbrodnia i nieszczęście ludzkie. Są to bardzo realistyczne sceny z życia obozowego, portrety przyjaciół, współwięźniów, którzy w większości nie doczekali dnia wyzwolenia. O tych współwięźniach, którym było najgorzej, o Żydach, dla których nie było ocalenia, o przyjaźni tak opowiadał Mieczysław Kościelniak. "Ich pobyt w obozie ograniczony był do niezbędnego minimum. Większość z miejsca kierowana była do komór gazowych, inni umierali z głodu lub wycieńczenia katowani w straszliwy sposób. Wymyślano im zresztą najrozmaitsze, najbardziej wyrafinowane metody śmierci. To już nie chodziło o samą śmierć - bo ta mogłaby być wybawieniem - chodziło o coś więcej, o to, aby jeden człowiek poczuł się jak bezwolne zwierzę pod pejczem drugiego człowieka. Masowe transporty Żydów do Oświęcimia rozpoczęły się w 1942 roku. Były to transporty z terenów całej Polski, ze Związku Radzieckiego, Francji, Belgii, Holandii i duże transporty z Salonik, które były punktem zbornym z terenów całego Bliskiego Wschodu. Los Żydów przywożonych do obozu był z góry przesądzony. Natychmiast umieszczano ich w karnej kompanii i tam w ciągu tygodnia likwidowano. Nie można było uratować im życia, ale w miarę możliwości czyniono takie próby". Mieczysław Kościelniak wspomina dwóch bliskich kolegów, którzy mieszkali z nim na jednym bloku. Byli to kupiec z Sosnowca o nazwisku Bryn i Henryk Blum, adwokat ze Lwowa. Zaprzyjaźnili się podczas prac przy powstającym na terenie obozu przedziwnym muzeum. "Niemcy chcieli stworzyć muzeum, w którym zebrane eksponaty świadczyłyby o tym, że narody, które tutaj giną, należą do gorszego gatunku i trzeba je likwidować. To muzeum miało powstać na bloku 24. Razem z innymi więźniami pracowałem przy tworzeniu tego muzeum. Nakazano nam, abyśmy przyprowadzili Żydów, którzy by tłumaczyli Biblię. Niemcy chcieli zdobyć wiedzę na temat historii różnych religii głównie po to, aby ją zohydzać i ośmieszać. Wybraliśmy do pracy w muzeum właśnie Bryna i Bluma. To ratowało im życie, chociaż na jakiś czas. Wynajdowaliśmy coraz to nowe zajęcia, aby ich jakoś na dłużej zatrzymać. Wiadomo było, że z chwilą zakończenia prac pójdą do gazu. To przedziwne muzeum miało być dokumentacją na udowodnienie tezy mówiącej o niższości rasy, głównie czterech narodowości: Polaków, Żydów, Rosjan i Cyganów. Eksponaty były tam najróżniejsze, wszystko co zdołano zebrać: kilkadziesiąt zwojów Tory, przedmioty rytualne, szaty, świeczniki. To wszystko świadczyło o wielkiej tradycji i kulturze, a więc o czymś wręcz przeciwnym założeniom Niemców. To były po prostu perełki, arcydzieła sztuki. Pamiętam, że zbierano tam też inne pamiątki - sztandary różnych narodów, znaczki, odznaczenia, najrozmaitsze książki, instrumenty muzyczne. Blum czytał Torę i opisywał przedmioty muzealne, zaangażował się też do naszej tajnej organizacji. Był to bardzo inteligentny człowiek, znał kilka języków, historię i tradycję. Łatwo się z nim nawiązywało kontakt i współpracowało i bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Bryn też spisywał i opisywał eksponaty muzealne. Niestety, mimo wielu wysiłków ani Bluma, ani Bryna nie udało się uratować. Pamiętam jeszcze historię, jaka wydarzyła się w obozie na Brzezinkach. Przy bramie tego obozu była orkiestra. Dyrygentką tej orkiestry była niezwykłej urody Żydówka z Francji. Miała tak piękne włosy, że SS-mani nie ogolili jej głowy. Dyrygowała orkiestrą chyba półtora roku. Tak muzyką witano nowe transporty podludzi z całej Europy. W jednym z transportów dyrygentka zobaczyła swoją matkę i siostrę idące do krematorium. Zwróciła się więc do SS-mana z prośbą, aby uratował je i pozwolił żyć. Niemiec popatrzył na nią, dał jej pięścią w twarz, potem zabrał razem z matką i siostrą do gazu. Ci, którzy tam nie byli i nie widzieli, nie są w stanie zrozumieć, jak można było przetrwać. Ale do tych codziennych spraw trzeba się było przyzwyczaić. Patrząc stale na śmierć nic innego nie pozostało, jak czekanie na własną kolejkę do krematorium. Ale to nie było czekanie bierne. Jakaś niezwykła iskierka nadziei pozwoliła prowadzić walkę i czekać na wyzwolenie. Wiara w przetrwanie kazała obserwować, notować, rysować sceny, nawet te najgorsze i najboleśniejsze z obozowego życia... Kiedy się przeżyło tydzień, miesiąc, rok czy dwa, każdy następny dzień przynosił nadzieję, że może właśnie nam dane będzie przeżyć tę gehennę". Wyzwolenia doczekało niewielu, oni są świadkami tamtych krwawych dni, a pamięć o tych, co zgineli zagazowani i spaleni i ich historia będą dokumentem najczarniejszej karty cywilizowanych narodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewhater [...] IP: 130.94.123.* 11.02.03, 05:11 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Odcienie szwedzkiej tolerancji 11.02.03, 06:17 Odcienie szwedzkiej tolerancji Grzeszny raj Jerzy Sławomir Mac Problematyka tolerancji i wielokulturowości zdominowała Dni Szwedzkie w Collegium Civitas - prywatnej wyższej uczelni nauk społecznych utworzonej pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk. - Szwedzkie doświadczenia w tej dziedzinie są najbardziej przydatne dla polskiej drogi do Unii Europejskiej - przekonywał prof. Ryszard Czarny, były ambasador Polski w Sztokholmie, dziś pełnomocnik MSZ do spraw organizacji Polskiego Roku w Szwecji 2003. Pod względem otwartości i tolerancji Szwecja uchodzi za europejski wzorzec z Sevres, podczas gdy w Polsce postawy nietolerancji i ksenofobii są jedną z większych przeszkód w społecznej akceptacji reguł unijnych, a pojęcie "polski antysemityzm" weszło do globalnego obiegu językowego tak jak "polnische Wirtschaft". Jednak szwedzka wielokulturowość jest całkiem świeżej daty, tak jak polska homogeniczność narodowa. Jak mówił prof. David Gaunt z Sodertorns Hogskola, przez długie wieki było dokładnie na odwrót. Polska, od zjednoczenia z Wielkim Księstwem Litewskim w 1573 r. aż do II wojny światowej była wspólnotą wieloetniczną i wieloreligijną. Współżyły w niej rozmaite narody i kultury. Tymczasem Szwecja aż do II wojny światowej była państwem jednego narodu, jednej religii, jednego języka, jednej kultury. Tolerancja, wywodząca się z nurtu liberalnego, była obca szwedzkiej tradycji konserwatywnej, nieakceptującej "innych", "obcych". W 1939 r. czołowy dziennik szwedzki "Dagens Nyheter" donosił na pierwszej stronie, że na Kungsgatan, głównej ulicy Sztokholmu, widziano dwóch Chińczyków, a tenor tej informacji nie był im życzliwy. Gdy Polska w XVI-XVIII w. stanowiła rzadki w ówczesnej Europie model otwartości i tolerancji, Szwecja była państwem totalitarnym i zmilitaryzowanym, z którego uciekali "myślący inaczej". W XIX w. wyemigrowało ponad milion Szwedów. Od nielicznych imigrantów, np. belgijskich Walonów, którzy zbudowali szwedzki przemysł, oczekiwano całkowitej asymilacji, a Żydom, uchodzącym z Rosji przed pogromami, pozwalano osiedlać się tylko w czterech miastach-gettach. W latach 20. XX w. Szwecja wprowadziła prawo wydalania cudzoziemców, stosowano je głównie wobec "obcych" rasowo i religijnie: katolików i Słowian. Mało kto wie, że to właśnie na żądanie Szwecji (oraz Szwajcarii) władze hitlerowskich Niemiec zaczęły wbijać literę "J" (Jude) do paszportów emigrujących Żydów, by można ich było odróżnić od "prawdziwych" aryjskich Niemców. Starannie przemilczany bywa również fakt, że w 1939 r. szwedzcy akademicy nominowali do pokojowej nagrody Nobla kanclerza Niemiec Adolfa Hitlera, za to, że w Monachium uchronił Europę przed groźbą wojny... Po II wojnie światowej nastąpiła radykalna zmiana, wymuszona przez okoliczności globalne. Otwartość dla uchodźców politycznych stała się nagle elementem szwedzkiej racji stanu, a tolerancja i równouprawnienie mniejszości podstawowym kanonem prawnym. Przez 50 lat Szwecja przyjęła prawie 2 mln imigrantów z całego świata, w tym ok. 40 tys. Polaków i polskich Żydów. Dziś co czwarty obywatel tego państwa ma cudzoziemskie korzenie, ale rdzenni Szwedzi jeszcze nie do końca akceptują tę nową w ich historii sytuację. Dla Andrieja Kotlarczuka z Białorusi, pracującego od dwóch lat na uniwersytecie w Sztokholmie, Szwecja to kraj wolny i tolerancyjny, wręcz raj w porównaniu z państwem Łukaszenki, a znów pochodzący z Syrii Nuri Kino, dziennikarz "Dagens Nyheter", wspomina, że kiedy przyjechał jako mały chłopiec w 1974 r., Szwedzi z niedowierzaniem dotykali jego czarnych, kręconych włosów. Blaski i cienie szwedzkiej tolerancji ukazał w doskonałej multimedialnej prezentacji dr Leon Kantor, jeden z 2,5 tysiąca osiadłych w Szwecji polskich Żydów wypędzonych po Marcu 68, dziś politolog na Uniwersytecie Sztokholmskim, przewodniczący Federacji Imigrantów w Szwecji, członek rządowej Komisji ds. Równości Etnicznej i Integracji i redaktor naczelny pisma "Kosmopolit". Przypomniał, że kiedy w latach 30. w Europie, także w Polsce, triumfowały tendencje faszystowskie, szwedzka partia narodowosocjalistyczna dostała w wyborach 1936 r. tylko 20 tys. głosów. Z drugiej strony, kiedy Kristalnacht wywołała oburzenie opinii publicznej w całej Europie, szwedzkie korporacje studenckie i związki zawodowe apelowały do rządu, by nie wpuszczać Żydów. Nie zaprotestowała wówczas nawet sztokholmska gmina żydowska, "bardziej szwedzka od protestanckich Szwedów". W tym czasie utworzony w 1922 roku państwowy Instytut Biologii Rasowej sterylizował masowo "niepełnowartościowe rasowo" kobiety. Ten proceder trwał aż do lat 60.! Przeprowadzono łącznie ponad 60 tys. zabiegów. Pod koniec wojny szwedzki Czerwony Krzyż - "drugi symbol dobroci tego świata po Jezusie" - uratował dwa tysiące Żydów z obozów w Ravensbrueck i Neuengamme w akcji Białych Autobusów, ale wcześniej rozdawał "dary serca" hitlerowcom wracającym via Szwecja z podboju Norwegii. Szwecja udzieliła schronienia 70 tysiącom fińskich sierot z wojny 1939 r. z Rosją - i tylko 500 żydowskim dzieciom Holocaustu w czasie całej II wojny światowej. Odmawiano jednak wjazdu ich rodzicom, rozdzielano rodzeństwa, a rodziny, w których je ulokowano, wykorzystywały je do posług i żądały od władz zwrotu wszystkich wydatków, nawet za znaczki na listy pisane przez te dzieci. W tym samym czasie - przypomniał Kantor - kilka kobiet z Żegoty z Ireną Sendlerową ocaliło 2,5 tysiąca żydowskich dzieci z getta warszawskiego. Dwa razy więcej istnień ludzkich niż słynny w całym świecie Schindler. Ale na "Listę Schindlera" Spielberg miał 100 milionów dolarów, a na nakręcenie "Listy Sendlerowej" Michał Dudziewicz musiał zastawić samochód za 30 tys. zł... Słynna akcja Raoula Wallenberga ratowania Żydów węgierskich była jego prywatną inicjatywą ledwo tolerowaną przez jego rząd, który przyznał mu limit wiz dla ocaleńców, kilkakrotnie przezeń przekroczony. Niewykluczone, że gdyby Wallenberg nie został aresztowany i zamordowany przez Sowietów, poniósłby konsekwencję za tę urzędniczą niesubordynację, jak Aristides de Sous Mendes, portugalski konsul w Bordeaux, który za samowolne wydanie 30 tys. wiz swego kraju francuskim Żydom został karnie wydalony ze służby. Szwecja wystawiła swemu bohaterowi pomnik dopiero w 2001 r., w wiele lat po Ameryce. Pomnik zresztą prawie niewidoczny i porażający brzydotą. Odnosząc się do gościny udzielonej przez Szwecję marcowym emigrantom, Kantor nie mógł nie wtrącić nuty osobistej. Kiedy wczesną wiosną 1968 r. zdecydował się wyjechać jako jeden z pierwszych, Szwecja odmówiła mu wizy, bo nie był lekarzem ani specjalistą, a "tylko" lektorem w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Musiał skierować się do Danii, która nie robiła selekcji. W połowie lat 70. szwedzki parlament uznał prawo imigrantów do kultywowania ich języka (pierwszy elementarz w języku kurdyjskim wydano w Sztokholmie), a stałą pozycją szwedzkiego budżetu stała się pomoc finansowa dla mniejszości etnicznych. Nie zakazał jednak działalności partii i organizacji ksenofobicznych, głoszących hasła "Szwecja dla Szwedów", a eksport nazistowskiej muzyki White Power do krajów, gdzie jej produkcja jest zakazana (np. do Niemiec) jest znaczącą pozycją szwedzkiego bilansu handlowego. Rząd Görana Perssona wprowadził cztery lata temu ogólnonarodową akcję edukacji o Holocauście i jego następstwach, jednocześnie rośnie liczba przestępstw na tle nienawiści rasowej. Szwecja przyjęła 50 tys. uchodźców z Bośni (sąsiednia Finlandia kilkudziesięciu) i o tyle samo wzrosła liczba wyborców partii nacjonalistycznej, która w ostatnich wyborach zyskała już prawie 5 proc. głosów. - Szwedzka droga do tolerancji jest bardzo wyboista, tym bardziej warto się z niej uczyć - konkludował Kantor Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Negacjonista w Trybunale Stanu? 11.02.03, 06:18 Negacjonista w Trybunale Stanu? Michał Bilewicz W połowie listopada media szeroko rozpisywały się o składzie nowowybranego Trybunału Stanu. Przypomnijmy: Trybunał Stanu jest dziewiętnastoosobowym organem powoływanym na pierwszym posiedzeniu przez Sejm, a którego celem jest pociąganie do odpowiedzialności najwyższych władz państwowych, gdy te naruszą prawo w związku z zajmowanym przez siebie stanowiskiem. W tej kadencji Sejmu zaprzysiężono dwóch członków Trybunału Stanu, co do których prasa i ośrodki opiniotwórcze miały szereg wątpliwości. Róża Żarska z Samoobrony była posądzana o kłamstwo, a Krzysztof Śniegocki z PSL o malwersacje. Wicemarszałek Donald Tusk (PO) rozważał nieuczestniczenie w uroczystości złożenia przysięgi przez członków Trybunału Stanu. Choć w listopadzie padało tak wiele zastrzeżeń wobec sędziów Trybunału Stanu, to dziwi fakt, że dotyczyły one tylko dwóch osób. Nikt bowiem nie zwrócił uwagi, że do tej szacownej instytucji sądowniczej powołano Ryszarda Bendera - nominowanego przez Ligę Polskich Rodzin profesora KUL, prezesa lubelskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Ryszard Bender znany jest środowisku żydowskiemu jako nieprzejednany nieprzyjaciel mniejszości etnicznych i, co najważniejsze, autor nieodpowiedzialnych sądów poddających w wątpliwość istnienie komór gazowych w Auschwitz. O Benderze było głośno w sprawie Dariuasza Ratajczaka - opolskiego wykładowcy rozpowszechniającego negacjonizm Holocaustu, który został usunięty z Uniwersytetu Opolskiego za szerzenie tzw. "kłamstwa oświęcimskiego". 13 stycznia 2000 roku Ryszard Bender występując na antenie Radia Maryja stwierdził: "Oświęcim nie był obozem zagłady, lecz obozem pracy. Żydzi, Cyganie i inni byli tam niszczeni ciężką pracą; zresztą nie zawsze ciężką i nie zawsze niszczeni, bo są relacje, iż w obozie posiłki bywały trzy razy dziennie, a chorzy dostawali delikatną zupę, mleko i biały chleb. A Żydzi często pełnili różne funkcje obozowe, np. kapo". Później dodał, że "tylko w Radiu Maryja mogliśmy wesprzeć Ratajczaka w obliczu nagonki, jaką lewicowe czy wręcz lewackie media rozpętały". Wypowiedzi te, naruszające zasady cywilizowanego dyskursu publicznego, spotkały się z natychmiastową reakcją oburzonych intelektualistów, polityków i mediów. Jego słowa zostały potępione przez kierownictwo KUL-u, metropolitę lubelskiego ks. abp Józefa Życińskiego oraz uczonych Uniwersytetu Warszawskiego. Siedem dni później Federacja Młodych Unii Pracy wystąpiła do prokuratury z zawiadomieniem o dokonaniu przestępstwa (naruszenie artykułu 55 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, czyli tzw. "kłamstwo oświęcimskie"). W innym z programów Radia Maryja Bender wystąpił z Jerzym R. Nowakiem, aby zaprotestować przeciwko nazywaniu Polaków antysemitami: "nie jesteśmy antysemitami, nie popieramy antysemityzmu", zauważyli profesorowie, po czym wezwali słuchaczy do reakcji na te "kalumnie". Jedna z interlokutorek powiedziała wówczas: "Wielka szkoda, że Hitler nie wyniszczył tych krwiopijców do ostatniego. Do ostatniego, nikogo nie oszczędzając. Ani kobiet ani dzieci. Do ostatniego". Powyższa wypowiedź nie spotkała się ze zdecydowaną reakcją przyszłego sędziego Trybunału Stanu. Nie miejsce tu na przywoływanie innych pełnych nienawiści wystąpień publicznych Ryszarda Bendera. Warto tylko przypomnieć artykuł 200 Konstytucji, który mówi, że: "Członek Trybunału Stanu nie może być, bez uprzedniej zgody Trybunału Stanu, pociągnięty do odpowiedzialności karnej, ani pozbawiony wolności. Członek Trybunału Stanu nie może być zatrzymany lub aresztowany". Oznacza to, że osoba taka powinna być wolna od wszelkich podejrzeń i czysta moralnie. Donald Tusk stwierdził, że w Trybunale Stanu zasiadają ludzie którzy "nie tylko są poza wszelkimi podejrzeniami, ale którzy mogliby być wzorem cnót obywatelskich". To zaskakujące, że Ryszard Bender został przez posłów uznany za taką osobę. Ponad rok temu, po zwycięstwie Jorga Heidera w austriackich wyborach parlamentarnych, odbyła się w Warszawie demonstracja antyfaszystowska pod hasłem: "Heider. Bender. Rydzyk. Lepper. Bez nich do Europy". Dziś scena polityczna bardzo się zmieniła. Skład nowego sejmu i Trybunału Stanu każe sądzić, że do Unii Europejskiej wejdziemy obciążeni populizmem i ksenofobią symbolizowaną przez te trzy nazwiska. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Symbolika i zwyczaje święta Chanuki 11.02.03, 06:19 Symbolika i zwyczaje święta Chanuki Małgorzata Barcikowska Święto Chanuki (hebr.: poświęcenie, inauguracja), zwane także Świętem Świateł, jest obchodzone przez osiem dni. Rozpoczyna się 25 dnia miesiąca kislew, którego to dnia w 165 r. p.n.e., po zwycięstwie powstania machabejskiego, ponownie konsekrowano Świątynię Jerozolimską. Opis tego wydarzenia znajduje się w I Księdze Machabejskiej (4:36-59), według której Juda Machabeusz po pokonaniu Lizjasza wkroczył do Jerozolimy i oczyścił Świątynię. Zburzono zbezczeszczony przez Greków ołtarz całopalenia i zbudowano nowy. Naprawiono szkody i wykonano nowe święte sprzęty, jak świecznik, ołtarz kadzidlany, stół i zasłony. Powtórne poświęcenie Świątyni, przy wtórze pieśni i akompaniamencie cytr, harf i cymbałów oraz wśród składania ofiar, odbyło się 25 dnia miesiąca kislew, który stanowił także trzecią rocznicę obwieszczenia restrykcyjnego edyktu syryjskiego władcy, Antiocha Epifanesa. Żydom pod karą śmierci nie wolno było odprawiać obrzędów religijnych, a w Świątyni Jerozolimskiej ustanowiono kult Zeusa Olimpijskiego. Obchody ponownego poświęcenia Świątyni trwały osiem dni. Juda Machabeusz wraz z braćmi i całe zgromadzenie Izraela zarządzili, by rocznicę tej uroczystości świętować co roku. W II Księdze Machabejskiej, która także opowiada o tym wydarzeniu, dodano, że ośmiodniowa ceremonia ponownej konsekracji Świątyni odbyła się podobnie, jak poświęcenie Pierwszej Świątyni za czasów króla Salomona. Ponadto przypomina o cudzie z ogniem, który miał miejsce zarówno podczas poświęcenia ołtarza za Mojżesza, jak i Świątyni za Salomona oraz ołtarza w czasach Nehemiasza. Józef Flawiusz, którego opis tego wydarzenia ma źródła w I Księdze Machabejskiej, nie wspomina terminu Chanuka. Pisze on : "Od owego czasu zachowujemy to święto, nazywając je Świętem Świateł; miano to pochodzi, jak sądzę, stąd, że wtedy zabłysła nam ta swoboda kultu, gdyśmy zgoła nie mogli się jej spodziewać". Żadne z tych źródeł nie wspomina o zapalaniu chanukowych świateł. Pierwsza taka wzmianka pojawia się w barajcie: "Nakaz światła w Chanukę wymaga, by w każdym domu zapalono jedno światło; żarliwi nakazują jedno światło na każdą osobę; nadzwyczaj żarliwi dodają światło na każdą osobę każdej nocy. Według szkoły Szammaja: "Pierwszego dnia należy zapalić osiem świateł, później stopniowo mniej", podczas gdy szkoła Hillela utrzymywała, że: "Pierwszej nocy należy zapalić jedno światło, a później stopniowo więcej". Inna barajta stwierdza, że Hasmonejczycy nie mogąc używać w Świątyni zbezczeszczonego przez Greków świecznika, wzięli siedem żelaznych prętów, pokryli je cynkiem i użyli jako świecznika. Tradycja ta stanowi źródło opowieści, według której Hasmonejczycy znaleźli w Świątyni osiem żelaznych sztab, wznieśli je i zapalili na nich światła. Kolejna barajta czas trwania Chanuki przypisuje cudowi, jaki się wydarzył podczas wkroczenia Hasmonejczyków do Świątyni, kiedy to odkryli, że cała oliwa do oświetlania, oprócz jednego dzbanuszka, została sprofanowana. Dzbanuszek z pieczęcią arcykapłana zawierał ilość oliwy, wystarczającą na podtrzymanie świateł w świeczniku tylko przez jeden dzień, jednak cud sprawił, że oliwy wystarczyło na dni osiem. Należy zauważyć, że cała późniejsza literatura rabiniczna właśnie w tym cudzie upatruje główną przyczynę obchodzenia tego święta, a niemal wszystkie przepisy dotyczące Chanuki odnoszą się do zwyczaju zapalania świateł. W II Księdze Machabejskiej, w liście Judy Machabeusza do Żydów egipskich czytamy: "Mając obchodzić Oczyszczenie świątyni dwudziestego piątego kislew, uważaliśmy, że trzeba wam o tym donieść, abyście wy także obchodzili Święto Namiotów i ognia [na pamiątkę tego], jak Nehemiasz odbudował świątynię i ołtarz, a potem złożył ofiary". Inne fragmenty tego listu świadczą, że chodziło w nim głównie o przywrócenie uroczystości ku czci ognia. Zatem światła chanukowe byłyby reminiscencją ognia zapalanego wcześniej przez Izraelitów zimą. Święto Chanuki przypada w miesiącu kislew, kiedy to dni są krótkie, a noce długie, a jego ostatnie dni przypadają na zimowe przesilenie słoneczne. Jedna z legend talmudycznych opowiada, że gdy pierwszy człowiek spostrzegł, że dnie stają się coraz krótsze, zawołał: "Biada mi! Może za grzechy moje świat ciemnością się powlecze i wróci bezład". I powstał i pościł przez osiem dni, aż nastała "tkufa tewet" (hebr.: zimowe przesilenie słoneczne) i dnie stały się dłuższe, ozwał się: "To są tedy prawa świata" i ustanowił osiem dni świąt. Wprawdzie było to wyjaśnienie pochodzenia rzymskich kalend i saturnaliów, ale również Izraelici, jak świadczy opis w II Księdze Machabejskiej, obchodzili dzień zimowego przesilenia, zapalając ognie. Chanukowe światła powinny się palić co najmniej pół godziny, a jeżeli zgasną same wcześniej, należy zapalić je ponownie. Zabronione jest zapalanie jednego światła od drugiego. Kolejne światła zapala się od światła pomocniczego, zwanego szamesem (jid.: służący). Podczas gdy lampa chanukowa płonie, potrzebne jest jeszcze inne źródło oświetlenia, bowiem chanukowe światło jest święte i nie może służyć żadnym praktycznym celom. Na pół godziny przed zapaleniem świateł nie wolno nic jeść, a w czasie, gdy płoną, zaleca się bezczynność. W wieczory Chanuki nie studiuje się nawet Tory. II Księga Machabejska wspomina, że podczas uroczystości ponownego poświęcenia Świątyni ludzie mieli ze sobą wiązanki zielonych gałązek i liści palmowych, podobnie jak podczas Święta Namiotów. Wprawdzie może to dziwić, lecz zwyczaje związane ze świętami zimowego przesilenia słonecznego w całym świecie wskazują na ścisły związek między światłem a zielenią, będącą widomym znakiem życiodajnej mocy słońca, pobudzającej płody ziemi do życia i wzrostu. Zwyczaj przynoszenia zieleni do Świątyni podczas Chanuki został szybko zaniechany i zapomniany. W długie wieczory tego święta nawet pobożni Żydzi zabawiają się grą w karty (jid.: kwitłech). Są to dwie talie białych karteczek z wypisanymi cyframi od jednego do dwunastu. Zamiast cyfr arabskich mogą występować także litery hebrajskie. Tradycyjne kwitłech zanikają jednak, ustępując miejsca zwykłym kartom. Są one znane już od XV w., a z czasem tak się rozpowszechniły, że spowodowały ograniczenia ze strony rabinów, którzy uważali je za wytwór szatana, gdyż według zasad gematrii hebrajski termin karton (karta) ma taką samą wartość liczbową, co wyraz satan (szatan). Jednakże Chanuka stanowi jeden z nielicznych wyjątków, kiedy gra w karty jest dozwolona. Zwyczajem chanukowym jest także zadawanie zagadek. Zagadki znane są Żydom już od głębokiej starożytności. Zabawa ta była szeroko rozpowszechniona wśród ludów Bliskiego Wschodu, stanowiąc jedną z rozrywek podczas uczt i uroczystości. Za Biblią można przytoczyć przykłady Samsona oraz króla Salomona i królowej Saby. Chanukowe zagadki, zwane Chanuke-katowes, miały formę rozlicznych konceptów, żartów, igraszek etymologicznych i arytmetycznych figli. Wielkim upodobaniem cieszyły się zwłaszcza te utworzone na podstawie biblijnych wersetów lub kombinacji początkowych wyrazów biblijnych rozdziałów tak, by dawały liczbę 44, odpowiadającą ogólnej sumie chanukowych świateł. Szczególnym dla Chanuki zwyczajem jest zabawa sześciennym bączkiem (jid.: drejdł, drajderł, trendł, trenderł). Być może cztery ścianki bączka symbolizowały cztery strony świata, a wirowy ruch, odzwierciedlając obrót słońca, miał zjawisko to przyspieszyć i pomóc światłu przezwyciężyć ciemność. Jednakże z czasem zatracił on swe obrzędowe znaczenie i spadł do roli dziecięcej zabawki. Na bocznych ściankach bączka widnieją pierwsze litery wyrazów lub cały napis Nes gadol haja szam (hebr.: Wielki cud stał się tam). Zabawa bączkiem jest grą hazardową, a litery kolejno oznaczają: n - nic nie dajesz, nic nie bierzesz (jid.: ni Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Rozmowa z Gołdą Tencer 11.02.03, 06:20 Rozmowa z Gołdą Tencer Rozmawiała: Renata Saks - Jak wspominasz swoje pierwsze kroki na żydowskiej scenie? - Zawsze będę to wspominała z rozrzewnieniem. Byłam czteroletnią dziewczynką, kiedy po raz pierwszy wystąpiłam na scenie. Nie była to wprawdzie scena teatralna, a scena łódzkiego klubu TSKŻ, ale przeżycie było ogromne. Właśnie w łódzkim TSKŻ grałam i śpiewałam w operach dziecięcych i tańczyłam tańce ludowe. Z moją przyjaciółką Marią Biną Waserman chciałyśmy zawsze grać główne role. Jak ona grała królewnę, to ja musiałam być królową, albo odwrotnie. Ale ona nie związała się z teatrem. Jest doktorem biochemii i mieszka w Texasie. Jak się teraz spotykamy, bardzo miło wspominamy tamte czasy. - A jak było już z prawdziwym teatrem? - Śpiewałam w operetce w Łodzi, grałam też w łódzkim teatrze lalek "Arlekin". Ale pytasz, jak było z prawdziwym teatrem, a dla mnie prawdziwym teatrem jest teatr żydowski. A było tak, że kiedy zaczynałam pracę w Teatrze Żydowskim, jeszcze przy ulicy Królewskiej, przez rok mieszkałam w garderobie. Zresztą nie tylko ja byłam wtedy bez mieszkania. Na pierwszym piętrze w pokojach księgowości spali Bernard Ford Hanooka i Szymon Szurmiej. - Jaką rolę najcieplej wspominasz, jaka była dla ciebie najważniejsza? - Doskonale pamiętam i zawsze będę wspominała moją pierwszą rolę. Była to Cina w "Zielonych polach" Pereca Hirszbejna. Moją mamę grała wtedy Ruth Taru- Kowalska. Bardzo lubiłam też Leę w "Dybuku", swoje role w "Wielkiej wygranej", "Cudzie purimowym", "Śnie o Goldfadenie". W ogóle wszystkie swoje role kocham, kocham teatr i nie wyobrażam sobie życia bez niego. - Czy pamiętasz dzień swojej pierwszej w życiu premiery? - Oczywiście, że pamiętam. Pamiętam również przerażenie mojego taty, kiedy zobaczył, ile tekstu muszę się nauczyć na pamięć. Rodzice byli obecni na każdej mojej premierze, przyjeżdżali z Łodzi do Warszawy co tydzień na sobotę i niedzielę. Tata był dumny i szczęśliwy, że właśnie występuje jego córka. Mam do dzisiaj wszystkie bilety kolejowe moich rodziców, które przez lata skrzętnie zbierałam. - Domyślam się, że rola Ciny w "Zielonych polach" wypadła bardzo dobrze. - Rzeczywiście wypadła dobrze, bo zawsze miałam szczęście pracować z dobrymi reżyserami: Szymonem Szurmiejem, Jakubem Rotbaumem, Andrzejem Witkowskim. Recenzję z mojej pierwszej sztuki napisał Salomon Belis, bardzo mnie chwalił i pamiętam, że napisał "żeby jej tylko woda sodowa nie uderzyła do głowy". Myślę, że mi woda sodowa do głowy nie uderzyła. - W ciągu swojej kariery artystycznej grałaś nie tylko w teatrze, występowałaś również w wielu filmach i odbyłaś setki recitali z żydowskimi piosenkami. - Ważniejsze filmy to amerykański "Miłość i wojna" w reżyserii Mizrachiego, "Austeria" Jerzego Kawalerowicza, gdzie grałam Blankę, "Wichry wojny" i nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie film "Dawid" w reżyserii Lilienthala. Ten film dostał Srebrnego Niedźwiedzia rok przed "Blaszanym bębenkiem", z tym, że "Dawida" przemilczano, a o "Blaszanym bębenku" było bardzo głośno. Jeśli chodzi o recitale i piosenki żydowskie, to mogę powiedzieć, że niedługo wyjdzie płyta - album z moimi piosenkami żydowskimi w jidysz i po polsku. - Co prawda chciałam, żeby ta rozmowa była tylko o aktorstwie, ale nie mogę się oprzeć pytaniu, jak godzisz pracę aktorki, reżysera, ze swoją działalnością w Fundacji Shalom, z pracą związaną z powstaniem Centrum Kultury Jidysz? - Działalność Fundacji Shalom i Centrum Kultury Jidysz na pozór są odległe od aktorstwa, ale mają wspólny mianownik, tym wspólnym mianownikiem jest kultura jidysz. Czasami sama się dziwię, jak to wszystko łączę. Ale po prostu muszę żyć i działać intensywnie. I przyznaję, że cieszy mnie, kiedy widzę efekty swojej pracy. Otrzymałam na przykład przyznawaną przez Ministerstwo Kultury w Izraelu Złotą Lirę, to jest nagroda za szerzenie kultury żydowskiej poza Izraelem. - Jak się czujesz jako mama prawie dorosłego syna? - Jestem z niego dumna. Myślę, że idzie w ślady rodziców angażując się w działalność społeczną. Teraz przygotowuje koncert charytatywny dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka, zrobił też magazyn internetowy. Jest bardzo zdolny, sądzę, że uległ magii sceny, aktorstwa i filmu, w przyszłości chce zdawać do łódzkiej filmówki i być reżyserem. Ale ja jestem jidysze mame i Dawid zawsze będzie dla mnie małym synkiem. Nie tak dawno temu brałam udział w benefisie Marka Grońskiego w Krakowie, który tak skwitował to, o czym mówimy: "Jaka jest różnica między terrorystą a jidysze mame? Z terrorystą można pertraktować". - Dziękuję za rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Zbigniew Herbert i Jehuda Amichaj 11.02.03, 06:20 Urodzeni w jednym roku: Zbigniew Herbert i Jehuda Amichaj Ryszard Wasita Parę dni temu odwiedził mnie gość z Izraela dr Józef Halperin, sławny entomolog (w Izraelu opisał naukowo nieznane dotąd gatunki owadów), łodzianin z urodzenia, w latach drugiej wojny światowej partyzant na Białorusi, potem w Górach Świętokrzyskich. Przygotowuje on do wydania książkę o swoim życiu - po hebrajsku, polsku i niemiecku. Ale ten przyrodnik, umysł ścisły, już od progu zawołał, że muszę koniecznie zobaczyć w warszawskim Muzeum Literatury wystawę twórczości plastycznej Norwida. Na szczęście już byłem i mogliśmy nawet razem obejrzeć wydany w formie albumu piękny katalog wystawy. W plastycznej twórczości Norwida, jak i jego wielkiej poezji, nie brak motywów żydowskich. Doktor Józef Halperin powiedział mi prawie w uniesieniu: "Dla mnie Cyprian Norwid to ostatni prorok Izraela, drugi, o stulecia późniejszy, Jeremiasz". Przytaczam po trosze klimat spotkania z izraelskim gościem i jego słowa, bo one mówią o tym, jak głębokie są (czy zawsze uświadomione?) więzi duchowe między "Izraelem - bratem starszym" i polską kulturą. W roku 2000 ukazała się w Jerozolimie antologia pt. "Po tylu rewolucjach. Wybór poezji polskiej po 1945 roku", z esejem wstępnym Yorama Bronowskiego (niedawno zmarłego), a w wyborze i przekładach na hebrajski Davida Weinfelda i Rafi Weicherta. Pisałem już o tej książce obszerniej, ale przypominam, że obok wierszy Miłosza, Szymborskiej, Różewicza, ks. Twardowskiego i paru innych (zasadą antologistów było: mniej poetów, pełniej, bogaciej reprezentowanych) znalazło się aż 14 wierszy Zbigniewa Herberta. Wszystkie w tłumaczeniu hebrajskim Davida Weinfelda. Ten urodzony w Limanowej profesor Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, gdzie wykłada literaturę hebrajską, jest miłośnikiem i znawcą literatury polskiej, a zwłaszcza poezji. Przed laty, w czasie długiego pobytu stypendialnego w Kalifornii, zaprzyjaźnił się z Czesławem Miłoszem i intensywnie uczył przyszłego noblistę... języka hebrajskiego. Miłosz dziękuje mu za to we wstępie do swego przekładu (z oryginału!) psalmów. Profesor David Weinfeld to uczony, ale i pisarz, wrażliwy na słowo eseista i tłumacz poetów polskich na hebrajski. Wprowadził do kultury Izraela twórczość Miłosza (periodyki literackie, trzy osobne tomy wierszy) dużo wcześniej, zanim polski poeta otrzymał Nagrodę Nobla. Weinfeld wydał też tom Adama Zagajewskiego, teraz pracuje nad wyborem wierszy księdza Jana Twardowskiego i Ryszarda Krynickiego. Ale szczególnie też dużo zdziałał David Weinfeld, aby Zbigniew Herbert zaistniał we współczesnej kulturze Izraela. Obok tłumaczeń wierszy, licznych komentarzy i esejów im towarzyszących, opublikował dotąd trzy tomy Herberta w Izraelu. Herbert zdobył ogromne uznanie i popularność w USA, w pewnym okresie wydawano tam nawet periodyk literacki pt. "Mr. Cogito". W roku 1993 polski poeta otrzymał dyplom honorowego członka American Academy and Institute of Arts and Letters. W Niemczech , między innymi dzięki pracy komentatorskiej i translatorskiej Karla Dedeciusa, zdobył szeroką poczytność w kręgach inteligencji. Trzecim krajem poetyckiej obecności Herberta stał się - moim zdaniem - Izrael. Zbigniew Herbert otrzymał wiele nagród. Do szczególnie bliskich sercu poety należała przyznana mu w 1988 r. Nagroda im. Brunona Schulza, ustanowiona przez Amerykańską Fundację Studiów Polsko-Żydowskich oraz Pen-Club USA. Nie zapominajmy, że i patron nagrody, i laureat, to ludzie Galicji. Drohobycz Schulza leży niedaleko rodzinnego Lwowa Herberta. Wiadomo, czym były podróże w biografii autora "Rovigo" - do pejzaży, do architektury, do ludzi, do sztuki. Zwłaszcza jego wędrówki do Grecji, Italii, Niderlandów - są znane i opisane. Zdecydowanie mniej wiemy o wyprawie Herberta do Izraela, o nawiązanej tam przyjaźni z najwybitniejszym poetą hebrajskim współczesności - Jehudą Amichajem. Herbert i Amichaj to równolatkowie: obaj urodzeni w tym samym roku 1924. Izraelski poeta przeżył polskiego o dwa lata: umarł w roku 2000. Jehuda Amichaj zdobył w Polsce sławę, ale jakby trochę tajemną, nie popartą wydaniami książkowymi. Wiersze jego znalazły się w antologiach: "Poezje nowohebrajskie" Aleksandra Ziemnego i "Antologia izraelska" Mariana Grześczaka, a w roku 2000 doczekaliśmy się pierwszego (sporego) wyboru wierszy pt. "Koniec sezonu pomarańczy" w spolszczeniu Tomasza Korzeniowskiego. Szkoda, że w posłowiu "Od tłumacza" nie znalazła się choćby wzmianka o więzi między Herbertem a Amichajem. Parę dni temu wydano w znakomitej serii Wydawnictwa Dolnośląskiego "A to Polska właśnie" książkę prof. Jacka Łukasiewicza z Uniwersytetu Wrocławskiego pt. "Herbert". Warto dodać, że profesor Łukasiewicz to zarazem utalentowany poeta i eseista, a najnowsza jego książka przypomina ten mało znany wątek izraelski w biografii Zbigniewa Herberta, przede wszystkim poprzez materiały ilustracyjne. Polski poeta otrzymał w 1991 roku Nagrodę Jerozolimską (The Jerusalem Prize for the Freedom of the Individual in Society). "The Jerusalem Post" zamieściła wtedy obszerny tekst o tym wydarzeniu (tytuł artykułu: "Polish Poet gets Jerusalem Prize") oraz dużą fotografię dwu wspaniałych poetów: Zbigniewa Herberta i Jehudy Amichaja. Poeta izraelski pełnił rolę gospodarza wobec polskiego gościa. Polubili się i zaprzyjaźnili. Pięknym poetyckim echem tych więzi jest zamieszczony w tomie pt. "Rovigo", wydanym w 1992 r. przez Wydawnictwo Dolnośląskie (a więc w rok po podróży Herberta do Izraela) wiersz pt. "Do Yehudy Amichaja": Bo ty jesteś król a ja tylko książę bez ziemi z ludem który mi ufa błądzę po nocy bezsenny A ty jesteś król i patrzysz na mnie z przyjaźnią i obawą - jak długo mogę tułać się po świecie Długo Yehudo Do końca Nawet gesty mamy inne-gest łaski gest pogardy gest zrozumienia - O nic ciebie nie proszę oprócz zrozumienia Zasypiam przy ognisku z pięścią pod głową gdy noc się dopala psy wyją i po górach chodzą Ten izraelski pobyt Herberta miał też swoje echo w gazetach o największych nakładach i poczytności. I tak np. dziennik "Jedijot Achronot" (a nie jak podaje prof. Łukasiewicz w książce "Herbert" - w dzienniku "The Jerusalem Post") zamieścił na pierwszej stronie artykulik, fotografię Herberta i jeden z jego wierszy w hebrajskim tłumaczeniu Davida Weinfelda. Zbigniew Herbert i Jehuda Amichaj - piękny przykład duchowych więzi polsko- izraelskch. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Wystawa w warszawskiej Galerii ŻIH 11.02.03, 06:21 Zatrzymane w kadrze: Wystawa w warszawskiej Galerii ŻIH Irena Bracławska i Magdalena Tarnowska "Luboml - wspomnienie żydowskiego miasteczka" - taką nazwę nosi wystawa fotografii otwarta 26 listopada w Galerii Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Stanowi ona część kolekcji sprowadzonej na zaproszenie Instytutu ze Stanów Zjednoczonych. Inicjatorem wystawy jest dawny mieszkaniec Lubomli, Aaron Ziegelman, który w 1938 roku wyemigrował do USA. W 1994 roku na podstawie Luboml Exhibition Project sponsorowanego przez Aaron Ziegelman Foundation rozpoczęto prace przygotowawcze. Dotychczas zgromadzono około 2000 fotografii, dokumentów i różnych pamiątek. Cenne materiały zostały również udostępnione przez światowe archiwa. Wystawę prezentowano już w 40 miastach, m.in. w Nowym Yorku, Filadelfii i w Yad Vashem w Jerozolimie. Otwarcie ekspozycji w Warszawie poprzedziła konferencja prasowa z udziałem Aarona Ziegelmana, dr Jill Vexler - dyrektora wystawy, dr Eleonory Bergman - wicedyrektora ŻIH oraz Roberta Lewandowkiego - historyka sztuki z Muzeum ŻIH. "Postanowiłem stworzyć tę wystawę po obejrzeniu filmu Lista Schindlera - opowiadał Aaron Ziegelman. - Pomyślałem wówczas, że warto byłoby pokazać przedwojenne życie ludzi, których tak okrutnie dotknęła Zagłada. W Lubomli żyło około 5 tys. Żydów. Stanowili 91,3 proc. ogólnej liczby mieszkańców miasteczka. Z Holocaustu uratowało się zaledwie 51 osób. Gdy mówi się, że 5 tys. istnień ludzkich zostało unicestwionych, to jest to tylko statystyka. Kiedy jednak poznajemy tych ludzi, dowiadujemy się jak żyli, patrzymy na ich fotografie i czytamy wspomnienia o nich, wtedy zaczynamy dostrzegać, że zanim zostali ofiarami - byli ludźmi. Wielokrotnie pytano mnie, jak udało się zebrać te wszystkie zdjęcia. Tylko nieliczni spośród małej garstki ocalonych zachowali trochę pamiątek. Przed wojną w małej Lubomli było 4 fotografów. Zdjęcia tam robione przesyłano za granicę do krewnych w Brazylii, Argentynie, Stanach Zjednoczonych i w Palestynie. Po nawiązaniu kontaktów z tymi ludźmi udało mi się uzyskać od nich większość fotografii. Bardzo też jestem zadowolony ze współpracy z panem Fredem Wassermanem, kuratorem cieszącej się dużym powodzeniem wystawy na Ellis Island - ekspozycji poświęconej wszystkim imigrantom przybywającym do Ameryki". Amerykańska wystawa przypomina, na przykładzie wołyńskiego miasteczka, o nieodłącznym elemencie przedwojennego polskiego krajobrazu, jakim było żydowskie sztetł. Zaprzecza jednocześnie uproszczonemu stereotypowi biednego, prowincjonalnego polsko-żydowskiego miasteczka, ukazując, że miało silną klasę średnią reprezentowaną przez prawników, lekarzy i przedstawicieli innych zawodów. W latach międzywojennych, czasach znaczących przemian, także i do Lubomli docierały nowe idee. Nawet regulowane przez tradycyjne instytucje religijne życie żydowskich mieszkańców Lubomli ulegało wpływom nowatorskich nurtów intelektualnych i świeckich trendów. "Większość z nas nie wie, jak żyli nasi przodkowie w europejskim sztetł - mówiła Jill Vexler. - Dla Żydów amerykańskich ważne jest, aby nie utożsamiali się wyłącznie z II wojną światową, tylko z miejscem, z którego pochodzili ich krewni, ponieważ to jest właśnie ta prawdziwa tożsamość. Jedna z moich przyjaciółek, która jest Izraelką mieszkającą w Stanach, powiedziała mi, że najbardziej chciałaby wiedzieć, jak wyglądało codzienne życie jej rodziców. Ta wystawa mogła dać jej chociaż w części odpowiedź na to pytanie. A niewiele jest miejsc w Ameryce, gdzie można uzyskać takie informacje". Po warszawskiej prezentacji wystawa będzie pokazywana na Ukrainie, prawdopodobnie w regionalnym muzeum w Lubomli. Przygotowywany jest także film dokumentalny, który zostanie wyemitowany przez jedną z telewizyjnych stacji amerykańskich w przyszłym roku. Niesłabnące zainteresowanie ekspozycją jest powodem do dumy dla jej pomysłodawców i organizatorów. "Gdy byłem małym chłopcem i mieszkałem w Lubomli, widziałem nieraz bogatych Amerykanów przyjeżdżających do naszego miasteczka i rozdających prezenty. Wówczas marzyło mi się, że gdy dorosnę, też stanę się bogatym i hojnym człowiekiem. I teraz mam okazję urzeczywistnić swoje marzenia - ta wystawa jest właśnie moim prezentem dla młodego pokolenia" - oświadczył w zakończeniu konferencji Aaron Ziegelman. -------------------------------------------------------------------------------- Na uroczystość otwarcia wystawy przybyli przedstawiciele ambasad Austrii i Rosji, Instytutu Goethego, Fundacji Ronalda S. Laudera, pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego, przedstawiciele mediów oraz zaproszeni goście. Wystawę otworzył dyrektor ŻIH prof. Feliks Tych. W swoim przemówieniu przedstawił przedwojenną i powojenną historię Wołynia i Lubomli, złożył podziękowania organizatorom przedsięwzięcia, a przede wszystkim podkreślił, że wystawa jest efektem realizowania zadania, jakie stoi w obecnych czasach przed instytucjami takimi jak ŻIH i historykami zajmującymi się dziejami Żydów polskich. Zadaniem tym jest wypełnianie luk, odgrzebywanie z mroków niepamięci obrazu życia tamtych ludzi, umieszczenie po ponad 60 latach zatajania na powrót w świadomości ludzi mikrokosmosów małych miasteczek żydowskich. Poprzez to "scalenie wszystkich części przeszłości" możliwe staje się przywracanie współczesnym mieszkańcom tych miejsc ich własnej historii, historii domów, ulic i miejsc, wśród których żyją. Goście obejrzeli z wielką uwagą ekspozycję złożoną z kilkudziesięciu zdjęć wykonanych w sepii i przedstawiających życie codzienne mieszkańców sztetł: ich pracę, zabawy, uroczystości, także życie polityczne, szczególnie związane z syjonizmem, życie na emigracji w Palestynie i USA oraz czasy powojenne Lubomli. Przybyły na ceremonię pan Ziegelman - prawdziwy "libiwner" - tak nazywali siebie mieszkańcy miasteczka - podzielił się z gośćmi swoimi wspomnieniami. Opowiedział historię emigracji swej rodziny do USA w 1938 r. oraz o codziennym życiu jego krewnych, znajomych i przyjaciół z miasteczka. Barwne opowieści pana Ziegelmana pełne sentymentu dla szczęśliwego dzieciństwa spędzonego w Lubomli, przez krótką chwilę pozwoliły słuchaczom zakosztować atmosfery życia w sztetł. Dla wielu uczestników spotkania były to także ich własne wspomnienia, zaś dla młodych ludzi - opowieść o nieznanym świecie, o którym dzisiaj mogą się dowiedzieć tylko poprzez takie wystawy, literaturę, historię, rzadziej poprzez kontakt z tymi, którzy go pamiętają. Na zakończenie swojego wystąpienia pan Ziegelman podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania ekspozycji. Podczas wernisażu pokazano także film z Lubomli nakręcony w latach trzydziestych przez Amerykankę zwiedzającą miasteczko. Jill Vexler - dyrektor wystawy - oprowadzała gości po galerii, zatrzymując się przy niemal każdej fotografii i opowiadając historie dotyczące osób i zdarzeń zatrzymanych w kadrze. Wystawę można zwiedzać w Galerii ŻIH w Błękitnym Wieżowcu do 28 lutego 2002 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator OD REDAKTORA Zydowskiego Slowa: 11.02.03, 06:21 OD REDAKTORA W związku z zapaścią finansów państwowych, które dotkną także budżetu Ministerstwa Kultury, istnieje obawa, że dotacja, którą w przyszłym roku otrzymamy, może nie wystarczyć na realizację dwutygodniowego cyklu wydawniczego. Nie ma też pewności, że naszego wydawcę, ZG TSKŻ, stać będzie na dofinansowywanie pisma. Jedno wiemy na pewno: że jesteśmy potrzebni naszym Czytelnikom oraz że nasze pismo jest istotnym czynnikiem zachowania tradycji kultury jidysz w Polsce. I że mimo wszystkich przeciwności chcemy kontynuować wydawanie naszego pisma. Prezentujemy Czytelnikowi ostatni tego roku, podwójny numer naszego pisma. dzięki zwiększonej objętości znajduje się w nim więcej niż zwykle ciekawych i wartościowych materiałów. Zamykamy tym numerem kolejny rok naszej pracy, rok trudny, ale przecież w sumie udany. Szczególnie ucieszyło nas pozyskanie nowych współpracowników w kraju i za granicą, którzy wzbogacili nasze łamy wieloma interesującymi artykułami. W miarę naszych możliwości staraliśmy się pisać o sprawach i wydarzeniach ważnych dla środowiska żydowskiego w Polsce i dla społeczności żydowskich w innych krajach, o działalności organizacji żydowskich, o żydowskim życiu kulturalnym, o stosunkach polsko-żydowskich. W obu częściach naszego dwutygodnika, tej pisanej po polsku i pisanej w jidysz, poświęciliśmy wiele miejsca sytuacji w Izraelu i wokół Izraela. Sądząc z wielu listów Czytelników, nasze pismo trafia w ich potrzeby i zainteresowania. Jest też dobrze odbierane przez polskich Czytelników, którzy prenumerują "Słowo Żydowskie". Bo chociaż, co naturalne, wyrażamy nasz własny punkt widzenia na sprawy, o których piszemy, to staramy się zawsze, by nasze sądy i opinie były wyważone, racjonalne i odpowiedzialne. Zwalczamy wszelki ekstremizm nie tylko na świecie, ale i na własnych łamach. Przed nami kolejne 12 miesięcy roku 2002. Jakie to będą miesiące dla pisma - nie jest nam dzisiaj łatwo powiedzieć. Bo i sytuacja jest ogromnie skomplikowana. Koszt wydawania dwujęzycznego pisma jest relatywnie wysoki, wymaga dodatkowego zatrudnienia osób do składania i łamania stron żydowskich, oddzielnego korektora, wydatków na tłumaczenia. Tymczasem perspektywa pozyskania pieniędzy na wydawanie pisma jak na razie jest dosyć nieokreślona. Nasz główny sponsor, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pokrywa około 70 procent kosztów wydawniczych. W związku z zapaścią finansów państwowych, które, jak wszystko wskazuje, dotkną także budżetu Ministerstwa Kultury, istnieje obawa, że dotacja, którą w przyszłym roku otrzymamy, może nie wystarczyć na realizację dwutygodniowego cyklu wydawania naszego pisma, co pozwalało nam względnie szybko reagować na bieżące wydarzenia. Nie ma też pewności, że naszego wydawcę, ZG TSKŻ, stać będzie na dofinansowywanie pisma, bo sam boryka się z kłopotami finansowymi. Jedno wiemy na pewno: że jesteśmy potrzebni naszym Czytelnikom, że poza nami nie ma w Polsce innego źródła słowa pisanego w jidysz, że nasze pismo jest istotnym czynnikiem zachowania tradycji kultury jidysz w Polsce. I że mimo wszystkich przeciwności chcemy kontynuować wydawanie naszego pisma. Adam Rok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewhater [...] IP: 168.143.113.* 11.02.03, 06:32 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex [...] 13.02.03, 00:40 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek71 [...] IP: 130.94.107.* 11.02.03, 09:52 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex "Journe'es des Actinides" 13.02.03, 00:42 Polska obecność na konferencji "Journe'es des Actinides" O fizyce i chemii w Ejn Gedi Aleksander Bilewicz Cykliczne konferencje "Journe'es des Actinides" odbywają się już od 30 lat. Ich tematyka związana jest z własnościami aktynowców - grupy ciężkich pierwiastków, do których należą m.in. tak ważne jak uran czy pluton. Tegoroczna sesja miała miejsce w kibucu Ejn Gedi w Izraelu. Okres, w którym zaplanowano konferencję był dla państwa Izrael czasem niezwykle trudnym. Niestabilna sytuacja polityczna spowodowała, że losy konferencji ważyły się do ostatniej chwili. Wielu jej uczestników odwołało przyjazd. Jednak 32 sesja "Journe'es des Actinides" odbyła się. Niemała w tym zasługa polskich naukowców. Mimo ciągłych komunikatów o zamachach bombowych, do Ejn Gedi zdecydowało się przyjechać 24 zagranicznych badaczy, w tym aż 9 Polaków - z Wrocławia, Katowic, Krakowa i Warszawy. Udział polskich naukowców w tegorocznym "Journe'es des Actinides" był szczególnie ważny, gdyż konferencja zbiegła się z 50 rocznicą odkrycia przez Włodzimierza Trzebiatowskiego zjawiska ferromagnetyzmu związków uranu. Temu ważnemu odkryciu poświęcono jedno ze spotkań, na które przyjechał przewodniczący izraelskiej Komisji Energii Atomowej oraz przedstawiciel polskiej ambasady. Uczestnictwo w sesji planował także ambasador RP, jednakże wizyta ministra Siwca w Izraelu w tym samym czasie pokrzyżowała jego plany. Fakt, że konferencja ostatecznie doszła do skutku był bardzo ważny dla izraelskich gospodarzy. Po roku mozolnych przygotowań, jej odwołanie oznaczałoby kolejne zwycięstwo palestyńskiego terroryzmu, który chce sparaliżować normalne życie w Izraelu. Izraelczycy czuli, że nasz przyjazd był wyrazem solidarności z izraelskimi naukowcami i przeciwstawieniem się izolacji izraelskiego państwa od świata, na której tak zależy Arafatowi. Mimo że w konferencji wzięło udział tylko 24 zagranicznych uczestników, program naukowy został całkowicie wypełniony. Jak co roku, wymieniliśmy się informacjami o najnowszych osiągnięciach teoretycznych i eksperymentalnych. Szczególnie cenne były doniesienia o stwierdzonym nadprzewodnictwie związków aktynowców. Po konferencji polscy uczestnicy zwiedzili Jerozolimę, skąd tak często dochodzą sygnały o aktach przemocy. Czytając przed wyjazdem prasowe doniesienia z Izraela sądziłem, że zobaczę sparaliżowany strachem kraj. Jednakże życie toczy się tam zupełnie normalnie. Ulice w Jerozolimie i Tel Awiwie są jak zawsze pełne ludzi, a kawiarnie wieczorami zapełniają się gośćmi. Wszyscy oni są dziś szczególnie zdeterminowani, aby nie dać się terrorystom i żyć codziennym dniem w swoim kraju. Utrzymywanie przez Polskę naukowych kontaktów z Izraelem może w tym bardzo pomóc. Autor jest docentem w Instytucie Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zet Re: Lista Morderstw Popelnionych przez Zydow IP: *.sympatico.ca 12.02.03, 02:34 Izraelscy żołnierze zastrzelili dzisiaj 8-letniego palestyńskiego chłopca na Zachodnim Brzegu Jordanu. Doszło do tego w trakcie zamieszek, spowodowanych rezygnacją Izraela ze złagodzenia zasad poruszania się Arabów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SAM Re: Lista Morderstw Popelnionych przez Zydow IP: 130.94.107.* 12.02.03, 03:40 Gość portalu: Zet napisał(a): > Izraelscy żołnierze zastrzelili dzisiaj 8-letniego palestyńskiego chłopca na > Zachodnim Brzegu Jordanu. Doszło do tego w trakcie zamieszek, spowodowanych > rezygnacją Izraela ze złagodzenia zasad poruszania się Arabów. Gdybym byl ojcem tego chlopca, to daje slowo,ze moje zycie nabralo by nowego celu : zabic jak najwiecej zydow zanim sam zgine www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1320718.html Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex Jan Kiepura 13.02.03, 00:44 Jan Kiepura Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie premierą operetki Wesoła wdówka Franza Lehara uczciła setną rocznicę urodzin (16 maja 1902) jednego z najsławniejszych polskich tenorów XX wieku - Jana Kiepury. Ten syn piekarza z Sosnowca, dzięki swojemu talentowi, wyjątkowo pięknemu głosowi, świetnym warunkom zewnętrznym, obdarzony żywiołowym temperamentem, zrobił w swoim czasie zawrotną karierę. Po kilku początkowo amatorskich występach na estradach znalazł się w stolicy i wystąpił na scenie Opery Warszawskiej, w Halce Stanisława Moniuszki, w epizodycznej roli Górala w III akcie. Jego właściwy debiut miał miejsce we Lwowie, w 1925 roku, w roli tytułowej opery Faust Ch. Gounoda. Wreszcie rozpoczęła się jego wspaniała kariera wiodąca nie tylko przez polskie sceny, ale przez sceny operowe niemal wszystkich stolic Europy - od Wiednia, Berlina, Paryża, Londynu oraz Mediolanu począwszy. Podbił z ogromnym sukcesem także sceny Ameryki, gdzie jego głównym agentem był Sol Hurok. Dokonał ogromnej ilości nagrań płytowych. W repertuarze miał niemal cały "żelazny" repertuar operowy, a nawet tak rzadko grywane dzieła, jak opera E.W. Korngolda Das Wunder der Heliane (Cud Heliany), w której wystąpił z Lottą Lehman jako partnerką. W 1930 roku rozpoczął współpracę z niemiecką kinematografią, gdzie jego kreacje w filmach muzycznych jak Lied einer Nacht (Pieśń nocy, reż. A. Litvak, 1932) oraz Ein Lied für Dich (Dla ciebie śpiewam, w Polsce grany jako Zdobyć cię muszę, reż. J. May, 1933) zapewniły mu ogromną popularność w Niemczech, gdzie w zaraniu filmu dźwiękowego stał się niemal idolem, zresztą nie tylko tamtejszych melomanów. Ogółem wystąpił w 12 filmach nakręconych między innymi w Austrii i w Ameryce (kilka z udziałem jego żony, śpiewaczki i aktorki Marty Eggerth). Jego popularności w Niemczech zagraża coraz bardziej hitleryzm. Czujni funkcjonariusze Goebbelsa zwrócili uwagę, że matka sławnego śpiewaka Jana Kiepury i mniej sławnego jego brata, także tenora Władysława Ladisa (ur. 1904) była Żydówką. Niebezpieczeństwo zagrażające im ze strony nazistów zmusza ich obu do opuszczenia Europy. I wreszcie obaj znaleźli się w osławionym Lexikon der Juden in der Musik (Berlin 1940). Nie ma racji Jerzy Waldorff (w książce Jan Kiepura, 1974) pisząc: "W największym berlińskim kinie Ufa-Palast odbyła się premiera filmu z udziałem Kiepury, produkcji austriackiej, w reżyserii Carmine Gallone Im Sonnenschein (W słońcu). Znowu obecni najwyżsi dygnitarze Tysiącletniej Rzeszy, owacje dla polskiego tenora, ściskanie mu rąk, kwiaty. Wystarczyło jednak, że w obliczu wojny Jan Kiepura opowiedział się po stronie swojego kraju, aby na rozkaz tych samych przedstawicieli wysokiej germańskiej kultury ujrzał się w jednym więcej dokumencie niemieckiej hańby, w leksykonie Das Judentum in der Musik (Waldorff się myli: paszkwil pod tym tytułem opublikował w XIX w. Ryszard Wagner. Natomiast nazwisko Kiepury znalazło się we wspomnianym wyżej Lexikon der Juden in der Musik - M.F.), gdzie umieszczano - jako wyklętych - najwybitniejszych artystów, jeżeli byli żydowskiego pochodzenia, od Mendelssohna i Mahlera poczynając". Otóż nie całkiem o to chodziło. Kiepura wielokrotnie dawał przykłady swego przywiązania do ojczyzny, ale patriotów polskich było wielu, a przecież z tego powodu nie trafiali oni do wspomnianego leksykonu, chociaż byli prześladowani, zsyłani do obozów itd. W tym leksykonie umieszczono osoby ewidentnie żydowskiego pochodzenia, w tym także niektórych z oznaczeniem "H" (Halbjude). W związku z tą właśnie "plamą" na swoim życiorysie Kiepura się "zakwalifikował" do owego, jak słusznie pisze Waldorff - haniebnego leksykonu. Jeżeli chodzi o losy matki Kiepury - były one tragiczne. W 1940 roku ojciec tenora, Franciszek, przeprowadził rozwód z żoną Marią, która jako młoda Żydówka Miriam Neuman przyjęła chrzest, by poślubić przystojnego piekarza. Zagrożoną przez Niemców lub szmalcowników Marię przygarnęły siostry felicjanki. Opiekowały się nią z poświęceniem, była chora, miała ogromne ciśnienie. W 1942 roku felicjanki z pomocą żołnierzy AK potajemnie przewiozły bardzo już chorą Marię do miasteczka Końskie, gdzie w wieku 58 lat zmarła i została pochowana na tamtejszym cmentarzu. Warto wspomnieć, że była bardzo ładna, muzycznie utalentowana i miała piękny głos. Synowie te cechy zapewne po niej odziedziczyli. Wracając do kariery Jana Kiepury - jego kariera jako wybitnego śpiewaka operowego zaczęła gasnąć. Poświęca się coraz częściej rozrywce na Broadway'u, grywa, jak już wspomniano, w filmach, występuje razem z żoną Martą Eggerth w operetkach, między innymi w znakomicie zagranej Wesołej wdówce. Z tym przedstawieniem po wojnie gościli z dużym powodzeniem na wielu scenach Ameryki i Europy. Po wojnie Kiepura dwukrotnie odwiedził Polskę. Na spotkaniu w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich - autor tego szkicu miał okazję zamienić z nim parę słów. Jego powojenny koncert w Warszawie (wystąpił także w Krakowie), przyjęty ze wzruszeniem, nie zachwycał już, niestety, jak dawniej. Jan Kiepura zmarł na atak serca 13 sierpnia 1966 r. w Nowym Jorku, w dwa dni po swoim występie na imprezie polonijnej. Pozostały po nim świetne nagrania płytowe, filmy i zasłużona pamięć i od 1967 roku, Festiwale Arii i Pieśni im. Jana Kiepury w Krynicy. Marian Fuks Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex Promocja dzieła uczonego z Jerozolimy 13.02.03, 00:43 Promocja dzieła uczonego z Jerozolimy "Czy zaglądałeś do Goldberga"? Ryszard Wasita Tym pytaniem profesor Janusz Tazbir kończy swój komentarz do trzytomowego dzieła Jakuba Goldberga z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Pytaniem, jak najbardziej uzasadnionym, które należy odtąd kierować do badaczy dziejów Żydów w Polsce, aby przypominać im, że nie mogą pominąć tak bogatego źródła jak "Jewish Pirivileges in the Polish Commonwealth: Charter of Rights Granted to Jewish Community in Poland-Lithuania in the Sixteeth to Eighteen Centuries". Dzieło profesora Jakuba Goldberga powstawało długo, przez wiele lat, w skrajnie trudnych warunkach - zbieranie materiałów w znacznym stopniu utrudniał brak dostępu do archiwów litewskich, białoruskich i ukraińskich w ówczesnym Związku Radzieckim. Gdy w drugiej połowie lat 80. ukazał się tom pierwszy publikacji, wydany wówczas w sześciu wersjach językowych, czasopismo "Polska" przyznało uczonemu z Jerozolimy doroczną nagrodę "za najwartościowszą książkę roku o tematyce polskiej opublikowaną za granicą". Recenzentami-jurorami byli między innymi prof. Jan Szczepański z Polskiej Akademii Nauk, prof. Maurycy Horn z Żydowskiego Instytutu Historycznego i prof. Józef Andrzej Gierowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla państwa Goldbergów była to radość niezwykła, bo wiązała się z możliwością spotkania z rodzinną ziemią - po latach zakazu. Ani prof. Olga Goldberg (etnograf i etnolog), ani prof. Jakub Goldberg nie widzieli Polski od dawna, gdy musieli ją opuścić w pamiętnym roku 1968. W latach 80. też nie było łatwo uzyskać pozwolenie na wizytę w kraju, ale dzięki przychylności jednego z ówczesnych wiceministrów spraw zagranicznych udało się zapewnić profesorskiej parze wizy polskie. Ówczesny prezes ZAiKS, pisarz i publicysta, rodowity opolanin Edmund Jan Osmańczyk sprawił, że we wrześniu, kiedy Zakopane jest pełne gości, znalazł się pokój w "Halamie" dla Olgi i Jakuba Goldbergów. Warszawska promocja dzieła Jakuba Goldberga odbyła się ósmego maja 2002 roku w Sali Joachima Lelewela w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk na warszawskim Rynku Starego Miasta. Profesor Janusz Tazbir, wybitny polski historyk i serdeczny przyjaciel Jakuba Goldberga, w swojej refleksji poświęconej pracy uczonego z Jerozolimy podkreślił istotne cechy Jakuba Goldberga wyróżniające go jako badacza - wzorowego edytora źródeł historycznych, umiejętnie dokonującego analizy i syntezy tematyki. Drugim mówcą był profesor Antoni Mączak, również wybitny polski historyk, utalentowany pisarz historyczny, także serdeczny przyjaciel prof. Goldberga. Mówił o zasługach uczonego z Jerozolimy w przybliżaniu mniej znanych epok w dziejach Żydów Rzeczypospolitej, bo główna uwaga badaczy skupiła się po II wojnie światowej na problematyce Zagłady i - w mniejszym już stopniu - na latach międzywojennych. Dzieło prof. Goldberga opisujące okres od XVI do schyłku XVIII wieku i rozbiorów, obejmuje całą wielką epokę w dziejach Żydów Rzeczypospolitej. Po wystąpieniu prof. Antoniego Mączaka wręczono gościowi z Jerozolimy list prof. Leona Kieresa - dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej, przy aplauzie zebranych (widziałem między innymi prof. Henryka Samsonowicza, prof. Juliusza Bardacha, krakowskiego jezuitę ks. prof. Stanisława Obirka i wielu innych przedstawicieli polskiej humanistyki). Sam autor w krótkiej wypowiedzi podkreślił uniwersalność opublikowanych źródeł, bo dotyczą one nie tylko samych Żydów, ale także np. rozwoju gospodarczego dawnej Rzeczypospolitej, rozwoju urbanistyki na ziemiach polsko-litewskich, ukazują przyczyny i proces stanowienia prawa w Rzeczypospolitej. Na koniec zwięzły opis dzieła Jakuba Goldberga: przywileje dla gmin żydowskich były najważniejszymi dokumentami wydanymi dla Żydów w I Rzeczypospolitej przez królów i dziedziców miast prywatnych, stanowią więc rodzaj źródła obfitującego w podstawowe informacje z dziejów polskich Żydów i szeregu dziedzin historii Polski w XVI-XVIII wieku. Wystawcy przywilejów przyznawali Żydom szeroki zakres uprawnień, stwarzający im możliwość korzystania z większej niż gdzie indziej tolerancji. Dotyczyły one prawa do zamieszkania w miastach, zajmowania się różnymi zawodami, swobody uprawiania kultu religijnego, wznoszenia synagog, zakładania cmentarzy. Zawierają też normy określające status prawny Żydów, kompetencje żydowskich instytucji samorządowych, zasady wyboru starszyzny, zakres sprawowanej przez króla, dziedziców i kahały władzy sądowej, a ponadto ustanawiane dla ludności żydowskiej ograniczenia o charakterze prawnym i gospodarczym. W opracowanym przez prof. Jakuba Goldberga zbiorze przywilejów znajdujemy też przepisy regulujące stosunki Żydów z różnymi stanami polskiego społeczeństwa, władzami państwowymi, starostami, dziedzicami miast szlacheckich, duchowieństwem. Nakładały na Żydów obowiązek płacenia podatku pogłównego i uiszczenia czynszów dla starostów, dziedziców, magnatów i instytucji kościelnych oraz świadczenia różnego rodzaju powinności. Normy prawne zawarte w tych przywilejach zaważyły na charakterze ustawodawstwa ustanowionego dla Żydów w okresie przedrozbiorowym. W pierwszym i drugim tomie zamieszczone są teksty 129 przywilejów, do niektórych zaś dołączono aneksy. Przeważająca część przywilejów została napisana po polsku, niektóre po łacinie i niemiecku, inne zaś w części po polsku, a w części po łacinie. W pierwszym i drugim tomie obszerne wstępy omawiające znaczenie, funkcje i zawartość przywilejów oraz regesty i przypisy, publikowane są w wersji angielskiej, a trzeci tom zawiera polską wersję tych tekstów. Czy możliwe jest odnajdywanie nowych źródeł, a zatem uzupełnianie dzieła profesora Jakuba Goldberga o nowe, dotąd niepoznane przywileje? Prof. Antoni Mączak uważa, że jest to oczywiście możliwe (archiwa w krajach byłego ZSRR), ale będą to uzupełnienia niezmieniające ogólnego obrazu, który przyniosła praca uczonego z Jerozolimy. I - jak to powiedział prof. Janusz Tazbir - kolejne pokolenia badaczy będą sobie i kolegom zadawały pytanie: "Czy zaglądałeś do Goldberga?". Obecny na uroczystości w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk Michał Friedman szepnął mi w pewnym momencie do ucha: - Kiedy patrzę na zebranych tu ludzi z różnych pokoleń i różnych dziedzin wiedzy, to myślę sobie słowami Wyspiańskiego - "A to Polska właśnie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia [...] IP: 168.143.113.* 28.02.03, 17:05 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jedwabnik [...] IP: 168.143.123.* 12.02.03, 16:38 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex Janusz Korczak - tym razem po kanadyjsku 13.02.03, 00:44 Janusz Korczak - tym razem po kanadyjsku Olga Miedwiediewa Prawdopodobnie w każdym większym mieście w świecie znajdzie się przynajmniej jedna osoba, zafascynowana niezwykłą osobowością Korczaka. W kanadyjskim Vancouver taką osobą był wieloletni czytelnik i przyjaciel "Słowa Żydowskiego", Aleksander Dimant. Od lat nosił się z zamiarem nadania imienia Korczaka żydowskiemu przedszkolu. Ucieszyłby się, gdyby się dowiedział, że na początku 2002 roku powstało tu, w Kanadzie, Towarzystwo Janusza Korczaka. Jeszcze dwa lata temu z inicjatywy wdowy po panu Dimancie Giny i przy poparciu Centrum Edukacyjnego Holocaust odbył się w Vancouver wieczór poświęcony pamięci Korczaka. Przygotowany według niezawodnego scenariusza sprawdzonego już w kilku innych krajach jako początek szerszych działań organizacyjnych: słowo wstępne i projekcja filmu Andrzeja Wajdy (film ten nie starzeje się, jak nie starzeje się legenda o Korczaku) - zaowocował powstaniem grupy zaangażowanych korczakowców. Owszem, stawiali sobie pytanie, które przy podobnej okazji już nie raz w świecie padało: "Dlaczego Korczak?". Doszli do wniosku, że trzeba go sformułować raczej jako: "Korczak - Dlaczego tak późno?". Przecież Kanada słynie z ogromnej uwagi poświęcanej problemom socjalnym i między innymi problemom dziecka. Żaden dorosły nie ośmieli się tutaj publicznie uderzyć czy nawet skrzyczeć dziecko. Ale wszędzie są nieszczęśliwe dzieci. I jak wszędzie na świecie szacunku dla dziecka nie jest tu za dużo. A właśnie szczęście dziecka było dla Korczaka sprawdzianem sprawiedliwości ustroju społecznego... Kanadyjskie Towarzystwo Janusza Korczaka planuje przede wszystkim zająć się popularyzacją w kraju osobowości i dziedzictwa Korczaka: organizować odczyty i dyskusje w szkołach i na uniwersytetach, dotrzeć z tematem korczakowskim do środków masowego przekazu, przełożyć i opublikować niektóre, nieznane w obszarze języka angielskiego, dzieła autora "Jak kochać dziecko"... Już na jesieni odbędzie się wystawa zatytułowana "Korczak i prawa dziecka". Zwiększenie zainteresowania Korczakiem wśród fachowców w dziedzinie wychowania to początek w realizacji naczelnego zadania Towarzystwa - pracy z dziećmi. I na zakończenie jeszcze jeden akcent kanadyjski. Wiadomo, że Korczak łączy ludzi z różnych krajów. W Kanadzie, biorąc pod uwagę jej wielokulturowość, może on również łączyć ludzi w kraju. I już łączy - przynajmniej Polaków i Żydów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc http://www.davidduke.com/writings/howisraeliterror IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 22:24 Polecam www.davidduke.com/writings/howisraeliterror.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex Jubileusz, jubileusz 13.02.03, 00:45 Jubileusz, jubileusz Renata Saks Jubileusz 55-lecia pracy dydaktycznej i translatorskiej obchodził najwspanialszy znawca języka jidysz i literatury żydowskiej Michał Friedman. Z tej okazji Państwowy Teatr Żydowski, Fundacja Shalom, Federacja Stowarzyszeń Żydowskich w Polsce, Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, Joint Distribution Committee zorganizowały uroczysty wieczór. W fotelu jubilata ustawionym na scenie naszego teatru zasiadł dostojny gość. Na widowni byli przyjaciele, znajomi, uczniowie, ci, którzy kiedykolwiek spotkali się z panem profesorem. Wieczór na cześć jubilata, Michała Friedmana, otworzył dyrektor teatru Szymon Szurmiej, który w serdecznych słowach złożył podziękowanie za jego pracę dla teatru, za naukę języka jidysz już kilku pokoleń aktorów żydowskiej sceny. Szef Kancelarii Prezydenta, minister Marek Siwiec, uhonorował prof. Michała Friedmana za jego wkład w dzieło popularyzacji literatury jidysz i przybliżenie jej polskiemu czytelnikowi Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Życzenia z okazji jubileuszu złożyli Michałowi Friedmanowi: dyrektor Fundacji Shalom, aktorka Teatru Żydowskiego Gołda Tencer, przewodniczący Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej Ludwik Krasucki. O wielkim znaczeniu pracy Michała Friedmana jako tłumacza literatury żydowskiej i przybliżaniu tej literatury polskiemu czytelnikowi mówił redaktor naczelny Wydawnictwa Dolnośląskiego Jan Stolarczyk. Przypomnijmy, że właśnie Wydawnictwo Dolnośląskie wydało już cały szereg powieści klasyków literatury żydowskiej w tłumaczeniu Michała Friedmana. Serdeczne gratulacje złożyła też jubilatowi attaché kulturalny ambasady Izraela w Polsce Beth-Eden Kite. Gratulowali mu pięknego jubileuszu i osiągnięć zawodowych licznie przybyli przyjaciele. W części artystycznej wystąpili aktorzy Teatru Żydowskiego. Wszyscy byli uczniami profesora, to on nauczył ich nie tylko języka jidysz, ale i wrażliwości na literaturę żydowską. W programie artystycznym było wiele żydowskich piosenek, scenek komicznych, śmiechu i wzruszeń. Znana piosenkarka, Sława Przybylska, która tak pięknie śpiewa w jidysz, także była uczennicą znanego maestro. Zaśpiewała nam pięknie dwie żydowskie piosenki. Warto dodać, że Michał Friedman był stałym współpracownikiem "Fołks-Sztyme". Czujemy się zaszczyceni, że pozostał z nami również w "Słowie Żydowskim". Od lat w każdym numerze naszego pisma drukujemy literaturę klasyków żydowskich w jego tłumaczeniu. Pan Michał służy nam również swoją pomocą i cennymi uwagami przy opracowywaniu stron żydowskich naszej gazety. Zespół redakcji "Słowa Żydowskiego" ma więc szczególne powody, aby wyrazić słowa podziękowania za współpracę i złożyć jak najgorętsze życzenia z okazji jubileuszu. Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex Polecam goraco:ZYDOWSKIE SLOWO:-) 13.02.03, 00:53 free.ngo.pl/wort/ Odpowiedz Link Zgłoś
tyrannosaurus.rex Warsztaty Młodych Jidyszystów @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ 13.02.03, 00:47 Warsztaty Młodych Jidyszystów - Łódź 2002 Michał Bilewicz "My młodzi - my radośni, rozśpiewana hałastra!" - tym hasłem w 1919 roku Mojsze Broderson rozpoczął swój manifest. To w robotniczej Łodzi, a nie w Warszawie, Wilnie czy Nowym Jorku, narodził się ruch artystycznej młodzieży, która postanowiła tworzyć awangardową literaturę i sztukę w ramach kultury jidysz. Do hasła Brodersona i nazwy jego grupy "Jung Jidysz" zaczęli nawiązywać młodzi poeci z Warszawy ("Hałastra"), Wilna ("Jung Wilne") czy Ameryki. Nie jest więc przypadkiem, że dziś, pierwsze od dziesięcioleci młodzieżowe warsztaty języka jidysz zorganizowano właśnie tu - wśród zabytkowych fabryk, pałaców fabrykanckich, secesyjnych kamienic i schowanych w podwórzach prywatnych synagog. "Łódź stanowi doskonałą oprawę dla takich wydarzeń. To jedyne miejsce, w którym przedwojenny świat żydowski widać jak na dłoni" - mówi Piotr Piluk, organizator warsztatów. Piotr jest Lodzermenszem pełną gębą - zna w Łodzi wszystkich: od dyrektorów galerii, którzy pokazali jidyszystom sztukę związaną z żydostwem, do bywalców klubów na Piotrkowskiej, gdzie środowisko miłośników jidysz integrowało się wieczorami. Piotr zna też każdy łódzki kamień - o brukowanych ulicach, zaniedbanych budynkach i zapomnianych fabrykach potrafi opowiadać godzinami. W jego historiach powracają żydowscy fabrykanci i robotnicy, niemieccy Żydzi w getcie i drobni handlarze z Bałut. Na co dzień Piotr pracuje w łódzkim TSKŻ, choć ostatnio często można go spotkać w warszawskim Centrum Kultury Jidysz. "Wieloetniczna Łódź obecna była od samego początku w moim życiu - opowiada Piotr. - Wychowałem się w bliskim sąsiedztwie pałacu Poznańskich i jego fabryki. Pewnie dlatego zainteresowałem się architekturą tego miasta i historią sztuki" - dodaje. Przez ostatnie kilka lat Piotr zwiedził wszystkie zakamarki Łodzi i okolicznych miast. Dzięki temu powstała unikalna kolekcja zdjęć dokumentujących historię żydowskiego przemysłu, którą Piotr prezentował m.in. w kwietniu na międzynarodowej sesji "Sztetł" na UW, na wystawie w ramach zeszłorocznych "Dni Łodzi" i teraz, na warsztatach jidysz. Przez trzy dni młodzi miłośnicy kultury jidysz poszukiwali zabytków wielonarodowej Łodzi. "Łódź to niesamowite miasto - zachwycał się Robert z Warszawy. - To chyba głównie przez tę architekturę - przez nią widać inne kultury, naleciałości: żydowską, ale i niemiecką, polską". Piotr Piluk komentuje ze znawstwem: "Jest to jeden z największych na świecie zespołów architektury historyzującej i eklektycznej, z elementami secesji". "Zaprosiłam moich jidyszystów do Łodzi, bo to cudowne miejsce" - mówi Monika Polit, która razem z Piotrem zorganizowała warsztaty. Monika jest animatorką odradzającego się w Polsce jidyszyzmu - naucza mame łoszn w Centrum Kultury Jidysz i prowadzi w szkołach zajęcia o historii Żydów. "Łódź jest moim miastem, z którego wyemigrowałam do Warszawy - opowiada Monika. - Tu każdy kamień tchnie niemczyzną, albo naszym żargonem. Musiałam więc pokazać to miasto moim uczniom. W porównaniu do Łodzi Warszawa wydaje mi się martwa". Warsztaty biblioteczne, które poprowadziła Monika, miały przygotować młodych adeptów języka jidysz do ich przyszłej pracy. Na przykładzie niewielkiego księgozbioru uczyli się tworzyć karty katalogowe - opisywać w jidysz książki, odszukiwać nazwiska autorów publikacji. "Kluczem do sukcesu jest dobra znajomość alfabetu. Jak potrenuję alfabet, to będzie lepiej" - mówi Robert, który dopiero rozpoczyna naukę języka. Ostatniego dnia Monika wtajemniczyła młodych jidyszystów w historię ich poprzedników. Opowiedziała im o Brodersonie, Adlerze - którzy osiemdziesiąt lat temu postanowili tworzyć w duchu jidysz. Monika podkreśla jednak, że żydowska Łódź, to nie tylko Jung Jidysz: "Historia Łodzi to nie tylko historia wielkich poetów, malarzy. Byli tu także zwykli Żydzi, jidn fun a ganc jor, którzy nadawali miastu szczególny charakter". Fundatorka warsztatów, Gołda Tencer z Fundacji Szalom, również pochodzi z Łodzi. Kiedyś ukończyła słynną szkołę imienia Pereca, a dziś pragnie stworzyć młodemu pokoleniu szansę poznania kultury i języka, którego nauczano w jej liceum. "Musicie koniecznie zobaczyć budynek liceum - mówiła do jidyszystów Gołda Tencer. - Planujemy wmurowanie tam tablicy, a niedawno wydano nawet pamiątkową książkę o naszej szkole" - dodała w trakcie spotkania wprowadzającego. "Ich bin ojch a Lodzermensz" - powiedział kiedyś przyszły premier Leszek Miller, na spotkaniu z ziomkostwem łodzian w Izraelu. Z takim poparciem jidysz w Łodzi nigdy nie zginie. Czekamy więc na kolejne warsztaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kochanka 13 Luty 2003,dzisiaj zabili juz 3 niewinnych Pales IP: 209.234.157.* 13.02.03, 16:20 www.haaretzdaily.com/hasen/spages/262218.html Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Wspomnienie o Jakubie Goldbergu 14.02.03, 02:59 Wspomnienie o Jakubie Goldbergu współtwórcy legendy łódzkiej Szkoły Filmowej i powojennego filmu polskiego Janusz Kozłowski Ze stolicy Danii, Kopenhagi, nadeszła wiosną zeszłego roku smutna wiadomość, że zmarł tam Jakub Goldberg - reżyser i scenarzysta, współtwórca legendy łódzkiej Szkoły Filmowej i powojennego filmu polskiego. Należał do pierwszego rocznika Wyższej Szkoły Filmowej, tak zwała się wówczas nasza uczelnia nienosząca jeszcze w nazwie słowa "państwowa" - wspomina wieloletni rektor PWSFTviT w Łodzi, prof. Henryk Kluba. - Jakub Goldberg przyjęty został na Wydział Reżyserii 5 października 1948 r. Warto nadmienić, że otrzymał indeks z numerem 9. Razem z nim studiowali na tym samym Wydziale między innymi: Stanisław Lenartowicz, Janusz Nasfeter, Wadim Berestowski, Jan Batory, Ewa i Czesław Petelscy, a na równoległym Wydziale Operatorskim - Roman Wionczek, Kurt Weber, Zbigniew Raplewski. Był to jeden z najliczniejszych powojennych roczników - liczył prawie stu studentów. Kuba Goldberg, pochodzący z Warszawy, gdzie się urodził 29 sierpnia 1924 r., jak pamiętam jego ojciec był z zawodu stolarzem, miał o wiele trudniejszy start niż większość z nas, ponieważ nie miał wcześniej żadnego przygotowania zawodowego, ja na przykład byłem słuchaczem Studium Teatralnego im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Poznaliśmy się w 1953 r., wówczas kiedy zacząłem studiować. Zbliżyła nas potem gra w eksperymentalnym, legendarnym dzisiaj filmie Romana Polańskiego "Dwaj ludzie z szafą". Mnie z Kubą Goldbergiem przypadło w udziale dźwigać wspólnie osławioną szafę z lustrem. Kręciliśmy go w bardzo trudnych warunkach na wybrzeżu. Wiele niecodziennych zdarzeń wiąże się z tym filmem, ale w pamięci utkwiły mi najbardziej dwa wydarzenia. Scena, w której wygrzewamy się, leżymy z Kubą w słońcu, patrząc na przesuwające się chmurki (uchwycił to po mistrzowsku Roman Polański), wśród gigantycznych stosów drewnianych beczek, służących do przechowywania i transportu ryb. Widzi nas strażnik, nakazuje opuścić to miejsce i kiedy opieramy się, wyrywa klapkę z rozsypującej się beczki, bije nas i przepędza. Zapach, jaki wydobywał się z beczek był nie do zniesienia, po kilku minutach strasznie rozbolała nas głowa. Ale opłacało się... powstała bowiem scena utrzymana w świetnym, surrealistycznym klimacie. Przebywaliśmy bardzo długo razem, od wczesnego rana do późnego wieczora na planie i nastał taki moment, taki czas, kiedy już mieliśmy wszyscy siebie dość. Polański jeszcze przed kręceniem filmu kazał mi specjalnie zapuścić zarost. Któregoś dnia Kuba wyrwał maszynką do golenia część mojego zarostu. Roman się wtedy niesamowicie wściekł, stłukł lustro i zszedł z planu. Później pojawił się, jak gdyby nic się nie stało. To był właśnie cały Romek. Zakupiono wtedy, na wszelki wypadek, dziesięć luster. Jakub Goldberg, jak go zapamiętałem, żył szybko, pełnią życia. Był niezrównany w towarzystwie, lubił w nim brylować, ubierał się elegancko i modnie. Nasza przyjaźń przetrwała wszystkie lata. Spotykaliśmy się później w mieszkaniu Andrzeja Czekalskiego. Żywił zawsze wielki sentyment do Łodzi, do pamiętnych schodów w Szkole Filmowej i do "Honoratki". Chcemy ufundować pamiątkową tablicę na cmentarzu żydowskim w Warszawie. Goldberga kilkakrotnie wspomina Roman Polański w książce "Roman" (Wydawnictwo Polonia, Warszawa 1989) - Innym człowiekiem z naszego kółka był Kuba Goldberg, absolwent łódzkiej szkoły, ze świetną opinią, choć w czasie pięciu lat studiów nie udało mu się zrealizować ani jednego filmu. Tego dowcipnego, przedwcześnie pomarszczonego, elegancko ubranego człowieka, otaczał nimb niezwykłości i to z jednego wyłącznie powodu: łączyła go przyjaźń z Andrzejem Munkiem, który mianował go swoim asystentem. Był współreżyserem oraz współautorem scenariusza - wraz z Jerzym Skolimowskim i Romanem Polańskim - głośnego "Noża w wodzie", który po znanych perypetiach politycznych w kraju, nominowany na Zachodzie do Oskara, utorował Polańskiemu drogę do kariery światowej. Jakub Goldberg był między innymi asystentem reżysera w tak głośnych filmach powojennych, jak: "Celuloza" (1953) i "Pod Gwiazdą Frygijską" (1954) Jerzego Kawalerowicza, współpracował reżysersko przy powstawaniu "Człowieka na torze" (1956) i "Eroiki" (1957) Andrzeja Munka, które przeszły do historii kina polskiego. Jako drugi reżyser asystował przy kręceniu filmu "Mąż swojej żony" (1960). W sumie brał udział w tworzeniu kilkunastu polskich filmów. W pięknym i wzruszającym pożegnaniu Jakuba Goldberga, zamieszczonym na łamach łódzkiej "Gazety Wyborczej" (z 20 maja ub.r.), jego bliscy i wieloletni przyjaciele - Andrzej Czekalski i Andrzej Gronau napisali: I wydawało się, że Ty - mały Kuba, mądry Kuba, wesoły Kuba - nie możesz mieć wrogów. Ale przyszedł czas i źli ludzie zmusili Cię do wyjazdu. Na Dworcu Gdańskim nadrabiałeś miną w oknie odjeżdżającego pociągu. Poszarzało, posmutniało na tyle długich lat. Zostały tylko listy, dużo listów, zaproszenia, odwiedziny. Ostatni raz, już wiedząc, żegnaliśmy Cię na Okęciu. Powiedziałeś: "Odlatuję...". To było ostatnie słowo, które usłyszeliśmy od Ciebie. Przymykamy oczy, bo chcemy widzieć jak odlatujesz, lecisz, mały jak polskie ptaki, lecisz ku słońcu. Tacy radośni jak Ty, mogą odlatywać tylko ku słońcu. To nic, Kubuś. Z naszej półki już biorą. Zobaczymy się niebawem... Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Izrael i Palestyńczycy 14.02.03, 03:00 Izrael i Palestyńczycy Jak ocenia Pan/Pani politykę gabinetu Ariela Szarona wobec Palestyńczyków: Zdecydowanie pozytywnie - popieram twardą politykę w tej kwestii (1412) 71.64% Zgadzam się z większoscią działań gabinetu Szarona (76) 3.86% Czasem uważam, że działania tego rządu są zbyt zdecydowane, choć trudno o inną politykę (116) 5.89% Szaron i jego gabinet zachowują się zbyt brutalnie wobec ludnosci palestyńskiej (155) 7.86% Polityka rządu Szarona to terroryzm. Jestem zdecydowanie po stronie palestyńskiej (212) 10.76% Głosowano łącznie 1971 razy. darmowe: domeny | księgi gości | sondy | listy dystrybucyjne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbik SSharon,kryminalista wojenny bedzie sadzony IP: *.gen.twtelecom.net 14.02.03, 00:00 news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/2756709.stm Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Dzieci Holocaustu poświęcone Irenie Sendlerowej 14.02.03, 03:01 Spotkanie Dzieci Holocaustu poświęcone Irenie Sendlerowej - ... działała z potrzeby serca R.S. Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu swoje kwietniowe spotkanie poświęciło sylwetce pani Ireny Sendlerowej. Była po temu znakomita okazja - proklamowanie dnia Ireny Sendlerowej aż za oceanem, w Cansas City. Elżbieta Ficowska, jej córka Anna i Renata Zajdeman-Skotnicka z Kanady uczestniczyły w uroczystościach, jakie odbyły się w tym mieście, a były poświęcone właśnie Irenie Sendlerowej, dziejom warszawskiego getta i działalności Żegoty. O Irenie Sendlerowej gościom zgromadzonym na spotkaniu opowiadała Halina Grubowska, która przygotowuje książkę o tej wspaniałej kobiecie, dzięki której uratowano z getta ponad 2,5 tys. żydowskich dzieci i o której mówiono, że jest najjaśniejszą gwiazdą na czarnym niebie okupacji w Polsce. Pani Irena Sendlerowa to osoba bardzo skromna, skąd więc znana jest aż na drugiej półkuli? Otóż stało się to za sprawą czterech uczennic z Kentucky, które - jak pamiętamy - w zeszłym roku w maju odwiedziły Warszawę. Tu, w siedzibie Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu, zaprezentowały spektakl o warszawskim getcie, o działalności Żegoty. Spektakl przygotowały na szkolną olimpiadę historyczną w swoim mieście. Kiedy szukały tematu, pierwszy raz usłyszały o Szoa, o ludziach, którzy ratowali innych ludzi, o Sprawiedliwych i o niezwykłej, wspaniałej pani Irenie, kobiecie, która działała z potrzeby serca. Napisały o niej sztukę i same w niej zagrały. Ten oryginalny spektakl zatytułowały "Życie zamknięte w słoiku". W wielu miastach Ameryki pokazywały swoje przedstawienie. Ich marzeniem był przyjazd do Warszawy i spotkanie z bohaterką sztuki. Tak się stało w zeszłym roku. Dziewczęta i ich spektakl stały się tak znane i wzbudziły takie zainteresowanie, że synagoga w Cansas i władze miasta postanowiły uhonorować cztery dziewczyny - Megan Stewart, Sabrinę Coons, Elizabeth Cambers i Janice Underwood otrzymały piękną rzeźbę symbolizującą uratowany świat. Na uroczystej ceremonii byli przedstawiciele miasta z burmistrzem Cansas, był rabin z miejscowej synagogi, kongresmeni, dostojnicy, ludzie świata kultury i nauki. A dzień, w którym miała miejsce ta uroczystość - 10 marca 2002 roku - proklamowano dniem Ireny Sendlerowej. Pani Irena ze względu na wiek (ma 92 lata) i stan zdrowia nie mogła uczestniczyć w uroczystości. W swoim przesłaniu, które w Cansas odczytała Anna Ficowska, napisała, że cztery młode dziewczęta sprawiły jej prezent, o jakim nawet nigdy nie marzyła. Wszystko to mogliśmy obejrzeć na filmie wideo, który Elżbieta Ficowska nakręciła podczas swego pobytu w USA. To wspaniałe i piękne wydarzenie. Tylko może trochę żal i trochę wstyd, że to wszystko miało miejsce tak daleko, a nie tu, w Polsce, w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SAM [...] IP: 168.143.123.* 25.02.03, 17:50 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 [...] IP: 209.234.157.* 02.03.03, 01:34 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sen_talmudzisty [...] IP: 130.94.107.* 22.03.03, 23:23 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Israel scorns 'anti-semitic little Belgium' 14.02.03, 03:03 Israel scorns 'anti-semitic little Belgium' Furious backlash after court rules against Sharon Conal Urquhart in Jerusalem Friday February 14, 2003 The Guardian Israel accused Belgium of anti-semitism yesterday following a court decision which could lead to the prosecution of Ariel Sharon, the Israeli prime minister. The Belgian supreme court ruled on Wednesday that Israeli military commanders could be prosecuted for complicity in the massacre of 800 Palestinians in Lebanon in 1982. Binyamin Netanyahu, Israel's foreign minister, summoned the Belgian ambassador yesterday and told him that the action of the court was equivalent to a "blood libel" against the Jewish people. He also asked the Israeli ambassador to Belgium to return for consultations. The Israeli justice minister described Belgium as a "small and insignificant" country while one of the country's leading rabbis accused Belgium of standing by and watching, "when Jewish blood was spilt like water and ignored victims' cries". The blood libel accused Jews in medieval Europe of murdering Christian children and using their blood to bake unleavened bread. There is no evidence that it ever happened although the rumour led to the massacres of Jews in several European cities. Israel's attack on Belgium is the latest dispute between Israel and Europe. In January, Mr Sharon said the EU had no relevance in proposed peace negotiations between Israel and the Palestinians. He also undermined a conference organised by the UK government on reform in the Palestinian Authority. Mr Netanyahu told the ambassador: "Israel will not accept another blood libel against the Jewish nation. "It's an outrageous decision and it reminds us of 'Old Europe', and all its sicknesses." The Palestinians were massacred by a Christian militia following the retreat of the PLO's forces from Sabra and Chatilla refugee camps, outside Beirut. Reports at the time said the Israeli army allowed the militia into the camps which they guarded while the massacre continued. The Israeli government carried out an inquiry into the massacre and Mr Sharon was forced to resign as defence minister. The Belgian decision means that Mr Sharon could be prosecuted when he steps down as prime minister, and other commanders could be prosecuted immediately if they are extradited to Belgium. A spokesman for the Belgian embassy in Tel Aviv said it would not comment on what was a "judicial matter". Belgium is Israel's biggest trade partner after the United States mainly as a result of the diamond trade. In 2000 it exported £854m of goods and services to Israel and imported £2.2bn. Meir Sheetrit, Israel's minister of justice, said Belgium was a "small and insignificant country", adding, "it is a disgrace for the legal system in that country. "It has the clear scent of a personal hunt for Prime Minister Sharon, which originated from a deliberate Palestinian initiative. "Legally, this is practically a world precedent, a law which allows for the prosecution of a person for alleged actions in the past. It has a clear retroactive nature to it and is, therefore, unprecedented." The Ashkenazi chief rabbi, Yisrael Meir Lau, said he was outraged that Belgium was taking on the role of world policeman. "It is regretful that a state which remained quiet at a time when it should have been screaming out in the name of humanity, is now expressing itself with such a pretentious and hypocritical voice," he said. Other countries, including Britain, have legislation to try foreign nationals for crimes that have been committed outside their territory. Israel has tried a foreign national for crimes committed in the past in another country. In 1960 Israeli agents abducted Adolf Eichmann, the Austrian chief of the Jewish office in the Gestapo and an important implementer of the Final Solution, from Argentina. The next year he was found guilty of crimes against the Jewish people and humanity and subsequently executed. Senior Israeli sources said the minister's reaction and the decision to recall the ambassador was an overreaction. A former director-general of the foreign ministry Alon Liel told Army Radio: "Recalling an ambassador is a very serious step. We have to remember that we are talking about a decision from a court, not from the Belgian government." Special report Israel and the Middle East World news guide Israel Middle East Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator 13 Festiwal Kultury Żydowskiej 14.02.03, 03:06 13 Festiwal Kultury Żydowskiej 28.06-06.07.2003 Trzynasta edycja Festiwalu odbędzie się w dniach od 28 czerwca do 6 lipca 2003 roku. Wstępny program Festiwalu zamieścimy na naszej stronie do 10 stycznia 2003 roku. Wykonawców i artystów zainteresowanych udziałem w 13-tej edycji Festiwalu prosimy o przesłanie materiałów promocyjnych na adres naszego biura. Koncert Finałowy 12. Festiwalu Do późnej nocy Kilka tysięcy osób bawiło się do późnych godzin nocnych na sobotnim Koncercie Finałowym XII Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. Podczas ponad sześciogodzinnej imprezy wystąpiła plejada najwybitniejszych muzyków i zespołów: Michael Alpert, Frank London, Gary Lucas, The Cracow Klezmer Band, Di Shikere Kapelye, Dave Krakauer Klezmer Madness!, The Klezmatics, The All Stars Festival Klezmer Orchestra i inni... Raz do roku, Ulica Szeroka zamienia się w największą scenę, z której płyną nieprzerwanie dźwięki żydowskiej muzyki. Trwa Koncert Finałowy Festiwalu. Ulica Szeroka staje się początkiem i końcem wszechświata. Duch wspólnego Szalom łączy tysiące ludzi ze wszystkich stron świata, ludzi różnych kultur i różnych religii. Koncert Finałowy jest celebracją życia. Jest świętem radości życia. Jest nasza wspólną manifestacją przynależności do świata ludzi dobrej woli. Jest wyznaniem wiary w Pokój i wyznaniem naszej woli życia w pokoju. I wreszcie koncert Finałowy jest hołdem nas wszystkich złożonym w imię pamięci. Pamięci krakowskich Żydów. O Festiwalu... Przez siedem wieków, w sercu Krakowa tętniła życiem żydowska dzielnica – Kazimierz. Żydzi tworzyli tu własną, oryginalną – duchową i materialną kulturę, a jednocześnie współtworzyli kulturę polską. Po Zagładzie, Kazimierz stał się symbolem żydowskiej nieobecności. Dopiero od niedawna powraca tu życie. Powraca żydowska kultura. Dzieje się tak między innymi za sprawą Festiwalu Kultury Żydowskiej. O Festiwalu... Festiwal tworzą najwybitniejsi przedstawiciele różnych dziedzin kultury i sztuki żydowskiej. Każdego roku prezentujemy osiągnięcia na polu tradycyjnej i współczesnej kultury i sztuki: film, teatr, wystawy, taniec, literaturę, wykłady, warsztaty i muzykę. fot. Bogdan Krężel Podczas XII Festiwalu Kultury Żydowskiej, od 22 czerwca do 30 czerwca w Krakowie wystąpi ponad stu wykonawców, odbędzie się kilkanaście koncertów i prawie sto imprez. Szczegóły... Festiwal Kultury Żydowskiej organizowany jest w miejscu gdzie Niemcy dokonali Zagłady na narodzie żydowskim. Jednak Festiwal jest celebracją życia. Jest zwycięstwem życia nad śmiercią. I podobnie jak Kadisz, jest wyrazem pamięci o śmierci milionów Żydów z całego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Cmentarz Żydowski w Warszawie 20 6, 2002 14.02.03, 03:06 Cmentarz Żydowski w Warszawie 20 6, 2002 JERZY BONIŃSKI WOJTEK ZUBALA fotografia Otwarcie wystawy 22 czerwca o godzinie 18.00 Wystawa czynna od 20 czerwca do 6 lipca 2002 r. XII Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie Galeria Olympia, Kraków, ul. Estery 16 Cmentarz Żydowski znajdujacy się przy ulicy Okopowej w Warszawie jest jedną z największych nekropoli żydowskich nie tylko w Polsce, ale i na Świecie. Założony został w 1799 oku. Zajmuje przeszło 33 ha. Znajduje się tu ponad dwieście tysięcy nagrobków. Jako jeden z nielicznych przetrwał ostatnią wojnę i jest nadal czynny. Ukryty za wysokim, ceglanym murem oddzielajacym go od ruchliwej ulicy żyje rytmem zmieniajacych się pór roku, nieubłaganie wchłaniany przez żarłoczną przyrodę. Nasza fascynacja cmentarzem przy Okopowej trwa już od wielu lat. Od chwili, gdy po raz pierwszy przekroczyliśmy jego bramę, nie mogliśmy się oprzeć jego mistycznej atmosferze. Wrażenia wynoszone stamtąd zapisujemy przy pomocy aparatu fotograficznego. Chcemy zarejestrować unikalność tego niezwykłego miejsca, będącego przede wszystkim materialnym i duchowym świadectwem życia społeczności Żydowskiej w Warszawie. Nasze fotografie nie mają charakteru dokumentacyjnego. Są autorskim zapisem własnych przeżyć. Idea, która nam przyświeca ma podłoże czysto artystyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Historia Gminy Żydowskiej we Wrocławiu 14.02.03, 03:08 Historia Gminy Żydowskiej we Wrocławiu sięga XIII wieku. Społeczność żydowska w tym mieście odgrywała istotną rolę (z wyjątkiem XV i XVI w.). Tutaj mieszkali i pracowali: Heinrich Graetz, wybitny historyk, Ferdinand Lassalle, jeden z twórców niemieckiej socjaldemokracji, laureaci nagród Nobla: Fritz Haber i Max Born. Rabinami w Gminie Żydowskiej byli znamienici Isaiah Berlin i Abraham Geiger. Współzałożycielem Seminarium Rabinackiego otwartego w 1854 r. był Zaharih Frankel. Po drugiej wojnie światowej Gminę Żydowską odtwarzali Żydzi polscy, w tym wielu wybitnych naukowców, a także rzemieślnicy i kupcy. Po latach ujarzmienia (1948 - 90), rozpoczął się proces odnowy tej gminy. Obok działalności charytatywno - opiekuńczej, prowadzonej w dużej części dzięki pomocy Amerykańskiego JDC ważną staje się działalność edukacyjna oraz praca z młodzieżą. Od wielu lat istnieje Centrum Edukacyjne Fundacji Ronalda S. Laudera, trzeci rok działa Szkoła Lauder - Etz Chaim (obecnie trzy klasy) prowadzona przez tę samą fundację. Przy Gminie Wyznaniowej Żydowskiej działają: Chór Synagogi pod Białym Bocianem - pod dyrekcją Stanisława Rybarczyka oraz zespół tańców izraelskich "Jareach ba Jom" prowadzony przez Małgorzatę Rzempołuch. Dzielnica Czterech Świątyń Gmina Wyznaniowa Żydowska współpracuje z sąsiednimi parafiami chrześcijańskimi w ramach Dzielnicy Wzajemnego Szacunku. Są to parafie: Rzymsko-Katolicka ul. Św. Antoniego, Ewangelicko-Augsburska, ul. Kazimierza Wielkiego, Prawosławna ul. Św. Mikołaja. -------------------------------------------------------------------------------- Instytucje współpracujące: JDC - American Jewish Joined Distribution Committee Fundacja Ronalda S. Laudera Szkoła Podstawowa Lauder - Etz Chaim Polska Unia Studentów Żydowskich Hawurah Lelimud Jahadut - Bractwo dla Poznawania Judaizmu Agencja Artystyczna Art & Business Direction -------------------------------------------------------------------------------- Gmina Wyznaniowa Żydowska we Wrocławiu ul. Włodkowica 9 50-072 WROCŁAW Bank Pekao SA O/Wrocław, ul. Oławska, nr 12401994 - 07026254 - 2700 - 4011 - 12001 Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator INVITATIONS 14.02.03, 03:13 INVITATIONS The Foolproof Way to a Perfect Invitation for your Valuable Simcha Dollar by Sara Olewski, Invitations Online Planning a Simcha, whether it is a wedding, Bar or Bat Mitzvah, is always a busy and exciting time. As you go about your preparations your enthusiasm provides the energy to tackle this insurmountable task. There are hundreds of decisions to make and equally as many purchases. There are appointments to keep and list to maintain. . . . . and there are guest to invite. . . . . Thankfully, the tried and true social custom of sending invitations comes the rescue and simplifies this process. There are no signs to post over town, no phone call to tie you down, and no personal visits to make. The traditional invitation contains all the details of your upcoming event. What a luxury! Over the past few years a new market for invitations has developed allowing customers the benefit of huge discounts when ordering invitations in excess of 100. Some dealers offer the second hundred invitations for as little as 30% of the cost of the first hundred. Customized and high end invitation styles may not be included in this category. Work closely with your designer/typesetter and check that the type looks right for the size and design of your invitation. The beauty of an invitation is reflected in the visual balance of the type within its framework. There are many different invitation papers on the market today available in different sizes and textures. Prices should not vary excessively as you compare different weights and sizes. So take some time to compare in this area and look for the feel you are comfortable with. Borders, backings, embossing and other custom effects can enhance the elegance of your invitation, and are not necessarily prohibitively priced. If you like the idea of adding some detail, ask for prices. Cost varies greatly for the different effects. Proofread! Proofread! Proofread! If you need some leads for a purchasing source, check out the sources in this Simcha Supplement Guide. If you have access to the internet, you can easily hook up to Invitations Online at http:www.invitations123.com You'll find a complete shop-at-home e-store. There are loads of styles to choose from and pricing is indicated for each design. With the click of the mouse you can view each design in full size and be linked to sections for selecting typefaces, monograms, or other accessories. Whether you choose to order locally or online, an elegant or traditional invitation, remember the basic guidelines to ensure that you get the perfect invitation. Choose a style you like, indicate your preferences for design, and be sure to see a proof of the final version. Above all, enjoy! Value the opportunity to share this simcha with friends and family and to experience the joy of true Yiddish Nachas. Mazel Tov. Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator INVITATION TIME 14.02.03, 03:14 INVITATION TIME by Sara Olewski You gaze over at the mantlepiece at the carefully chosen photographs displaying the gradual growth of your child. You knew the big day would come, but it's hard to grasp that it has come so soon. It's time to plan the big day and to invite all your guests to share in the nachas. Surely, you have many questions. Some of the things you will want to know about are the invitations: What types are available? What choices of layout are there? How many will you need to order? You will want to know what formalities are necessary as well as how much this luxury will cost. Most invitations on the market are in one of the five most popular sizes, which your printer will probably display for you. After you select a size, you can choose the wight, texture, and shade of your invitation. If you like an embossed or pearlized border, there are many to choose from. You may wish to add an embossed monogram to your invitation layout. Embossed monograms that group the initials of the bride and groom in a nice twirl or frame are very popular. When composing the wording of your invitation, you may wish to note that on a formal level it is not correct to abbreviate or use initials. Names and addresses should be written out in full. However, if space is a problem, use your judgment for a professional look. Titles, such as Mr. or Dr., may be abbreviated. With respect to the Hebrew on the wedding invitation, always write the full Hebrew name of the chosson and kallah. Although your invitation is mainly a source of information for your guests, the family will keep this invitation as a keepsake for many years and/or generations to come. This invitation may one day be the only document where the bride's and groom's names are shown correctly. In the English text, however, you can write the names of the chosson and kallah as they are known by most the guests. One of the hardest decisions to make is how many invitations to order. Although the American community laments the loss of "its takes a village to raise a child," our Jewish community can still proudly proclaim this heritage. We belong. Some of us belong to organizations, community synagogues, and our children's yeshivos and day schools. Over the years many friendships have been formed with these organizations. When you finish counting the names, you may find a list that runs into the hundreds. You may decide to eliminate a few names of friends whom you have lost contact with, and choose to invite others only to the ceremony, yet the list still doesn't seem to get much smaller. You stare at your list and realize that your social circle is really large. Each of you, as you plan your affair, will find you have questions of your own. Sometimes you may fee your situation is unusual, or there may be differences of opinion on proper etiquette. What may seem difficult for you, though, may be common to an invitation dealer with many years of experience. Mazel Tov and happy planning! Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator Conversion to Judaism 14.02.03, 03:15 Welcome to the Conversion to Judaism Home Page, the web site of the Conversion to Judaism Resource Center. The Center provides information and advice to people who are considering converting to Judaism and to those who have converted. Members of the Advisory Board of the Conversion to Judaism Resource Center include: Rabbi Bradley Shavit Artson, Rabbi Rachel Cowan, Dr. Nan Fink, Dr. David Gordis, Rabbi Irving Greenberg, Yossi Klein Halevi, Dr. Edward Hoffman, Dr. Walter Jacob, Professor Julius Lester, Florence Melton, Patti Moskovitz, Rabbi Barbara Penzner, Lena Romanoff, Susan Weidman Schneider, Rabbi Harold Schulweis, Rabbi Alan Silverstein, Rabbi Neal Weinberg, and Professor Zvi Zohar. To learn more about the Conversion to Judaism Resource Center, contact the Center at 74 Hauppauge Road, Room 53, Commack, New York 11725. The telephone number is (631) 462-5826. CONVERSION IN ISRAEL: For 35 years the WUJS Institute--Center for Hebrew and Jewish Studies in Arad, Israel has provided intensive introductory Jewish education to young Jewish graducates and professionals from all over the world. This year WUJS has gained recognition to enable them to provide a conversion to Judaism course. The program runs under the auspices of the Institute of Jewish Studies as established by the Israeli government in the wake of the conclusions of the Neeman Report on conversion. The program provides serious residential study in a pluralistic environment leading to halachic conversion through the Israeli rabbinate. For further information, contact Rabbi Aubrey Isaacs Here is a list of the current materials available on this Home Page about conversion to Judaism: Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator SHOULD I CONVERT TO JUDAISM? 14.02.03, 03:15 SHOULD I CONVERT TO JUDAISM? This information is for those who are thinking about converting to Judaism. Conversion to Judaism means accepting the Jewish faith and becoming part of the Jewish people. Judaism welcomes sincere converts. In fact, Abraham and Sarah, the founders of the Jewish people, were not born Jewish. Throughout the ages, untold numbers of people have converted to Judaism. In the United States today, for example, there are about 200,000 people who chose to accept the Jewish faith. If you are considering becoming Jewish too, here are some suggestions for you as you explore Judaism a step at a time. *Consider why you are thinking about conversion. People choose to become Jewish for many different reasons. Some came to Judaism after a long spiritual search. Many people who eventually convert had their interest sparked because of a romantic relationship with someone Jewish. Among the reasons most given by people who do convert are that (1) Judaism has sensible religious beliefs. (2) Becoming Jewish allows the convert to share the faith of the partner. (3) Becoming Jewish makes the family religiously united. (4) Becoming Jewish will make it easier for children by giving them a clear religious identity. Think about your own reasons. Remember conversion must be your own free choice, not done because of pressure, but out of a genuine desire to embrace Judaism. *Learn as much as you can about Judaism. Some reading suggestions are included on this Web Site. Go to lectures, take introductory courses on Judaism which are offered by many colleges and Jewish congregations, and talk to some Jewish friends. Remember that Judaism has an important ethnic component. You are joining a people, not just a religion, and so need to learn about different aspects of Jewish culture and about Israel. *See if Judaism's basic beliefs and practices make sense to you. Remember, though, that Judaism is a faith of good deeds, not forced creeds. There is more concern in Judaism that you act morally than that you have specific beliefs. All Jews share a passion to make the world a better place. It is difficult to provide a brief summary of basic Judaism. To get you started, though, here are some general Jewish beliefs that are widely held among Jews: (1) Judaism introduced the world to the idea that God is one, not many, and is kind, loving, and personal. In Judaism you pray directly to God and can receive help, guidance, and understanding. You can pray on your own and with a prayer community in a Jewish congregation. Judaism accepts the idea of a covenant, or agreement, between God and the Jewish people. (2) Judaism doesn't accept the idea that people are born evil. Rather, people have free will to choose between right and wrong. (3) Judaism encourages religious freedom of thought. Judaism welcomes probing spiritual questions. (4) Judaism has, for 4000 years, emphasized a strong sense of family and the value of a close community. * Experience Judaism as it is lived. Visit a Jewish congregation to sample a service or attend a Jewish ceremony, such as a Passover seder or a Sabbath meal. While ritual practices vary greatly among American Jews, all Jews have some rituals that, for example, celebrate the Jewish holidays and the Jewish family. If different sorts of Jewish institutions are near you such as a Jewish bookstore, museum, YM-YWHA, community center, and so on, try to visit them. *Talk about your thoughts and feelings with your partner, your friends, and your family. It is important, for example, to discuss your feelings openly. It is common to experience some moments of doubt or fear of the unknown. It is also vital that you stay in touch with your birth family. Converting to Judaism does not mean you are abandoning your family, your friends, or your fond memories of past family life. When discussing conversion with your family, explain your reasons to them directly and tell them of your continuing love. Most families are supportive, often to the surprise of the person converting. Some families, however, do need reassurance and to have their questions answered patiently. There are also, sadly, some families, who see the conversion as an abandonment. * At some point in learning about Judaism, preferably as early as possible but especially as you get more serious about actually becoming Jewish, you should talk to a rabbi. As you study and learn about Judaism, you will read about different religious movements within Judaism. There are rabbis for each of these movements, so it is important to study and understand the differences among the various branches. For example, the Orthodox movement does not generally recognize conversions performed by non-Orthodox rabbis. Additionally, different movements may have different conversion requirements. Here are some typical steps to take in order to convert to Judaism: --Find a rabbi. Some traditional rabbis may actively discourage potential converts by turning them away three times. This is a test of how sincere the would-be convert is in wishing to become Jewish. Other rabbis are more welcoming right from the initial contact. --After finding a rabbi, there is a period of study to learn such matters as Jewish beliefs, rituals, and prayers. This study might involve working directly with a rabbi or study in a conversion or introduction to Judaism class. --Orthodox and Conservative rabbis require a male candidate for conversion to have a circumcision (or a symbolic one, if a circumcision has already been performed). Reform Judaism does not require a circumcision. --Orthodox, Conservative, and some Reform rabbis require all candidates for conversion to go to a ritual bath called a mikveh. The candidate is immersed in water and says some prayers. --The candidate for conversion appears before a Bet Din, or religious court, consisting of three learned people to see that all the steps of the conversion process have been done properly. --A Hebrew name is chosen. Sometimes there is a public ceremony celebrating the conversion. In looking for a rabbi, you can, in addition to just asking around or looking in the phone book, contact your local Board of Rabbis, Jewish Federation, Jewish Community Council or Jewish Family Service for a suggestion. You can contact the various religious movements directly. Conversion is a challenge, but almost all those who have gone through it describe it as exciting, as a time of real personal and spiritual growth and as a time of intensified feelings of love and closeness to family. Now it is your time to consider. The Jewish community stands ready to welcome you. We need you, and we want you, if you freely wish to join us. We wish you well as you search for your path in life. For further information, you might wish to read the following books: Conversion to Judaism: A Guidebook, by Dr. Lawrence J. Epstein, (Jason Aronson Inc., 1994). This guidebook, by the author of this article, provides advice and information about becoming Jewish. Choosing Judaism, by Lydia Kukoff (Hippocrene Books, 1981). This book, written by someone who converted to Judaism herself, discusses conversion from a Reform Jewish perspective. Becoming a Jew, by Maurice Lamm (Jonathan David, 1991). Rabbi Lamm presents conversion from an Orthodox Jewish point of view. Your People, My People: Finding Acceptance and Fulfillment as a Jews by Choice, by Lena Romanoff with Lisa Hostein (Jewish Publication Society, 1990). This is an easy-to-read guidebook written by a convert for other converts. It All Begins With a Date: Jewish Concerns About Intermarriage, by Rabbi Alan Silverstein, Ph.D. (Jason Aronson Inc., 1995). Preserving Jewishness in Your Family: After Interm Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator HOW TO DISCUSS CONVERSION TO JUDAISM 14.02.03, 03:16 HOW TO DISCUSS CONVERSION TO JUDAISM by Dr. Lawrence J. Epstein This information is for those who know someone who might be interested in learning about Judaism. Perhaps it is a non-Jewish spouse, or someone married to your child, or another relative of yours. You would like to discuss conversion to Judaism with that person. You may have many reasons for this. Perhaps you regard Judaism as so wonderful you want a loved one to share it. Maybe, you're just proud of being Jewish. Maybe, you think a family should share a similar religion. Perhaps you think the children in such a relationship will benefit from a Jewish heritage. There are some general guidelines for you to follow in discussing becoming Jewish. * The most important part of discussing conversion is not to be afraid or reluctant to discuss the subject. Most non-Jews are never even asked if they would consider learning about Judaism. Many would do so if they were simply asked to explore the subject. * Remember that conversion is a long process, and not a single action. Becoming Jewish can be exciting and fun, but it is a decision that will require long- term support. Conversion, after all, means changing religion and joining a new people. * Because a welcoming attitude is the most important contribution you can make, remember not to use any emotional pressure. Conversion is a personal decision. Each person thinking about it must carefully consider conversion. Instead of pressure, focus on showing love and humor, two vital Jewish qualities of special importance when dealing with conversion. Now, it's on to the specifics of how to discuss the subject of conversion. There are several steps for you to take. 1. Consider why you think being Jewish is important to you. Different people will have very different answers to these questions. Some people like the beauty of Jewish rituals. Others admire and identify with the brave history of the Jewish people. Still others, believe the Jewish faith helps them understand and deal with life. Explore your own reasons. 2. Consider why you wish the person you care about to become Jewish. How will becoming Jewish help that person? What positive contributions to the person's life, marriage, and family relationships will be made by becoming Jewish? The answers to these, of course, will depend on the person. 3. Decide on the best time to approach the subject of conversion. In general, it is important to raise the subject as early as possible in a serious relationship. Important moments in a family's history provide good times to discuss conversion. Such moments include when the non-Jewish person is to be engaged or married to someone Jewish, or is married and a child is expected. Bad times include non-Jewish religious holidays. 4. There isn't a single correct way to ask someone to consider becoming Jewish. One way is to go to a nice restaurant, saying you wish to discuss something you care about, or that you've been thinking about the family. After explaining why being Jewish is important, you might say something like, "Would you consider sharing the Jewish way of life?" The question could be followed by a discussion of the benefits of becoming Jewish for the person. Other possibilities include inviting the person to a seder, or a Bat or Bar Mitzvah, or discuss conversion while talking about plans for having a family. It is also possible to give introductory books about Jewish life or about conversion as a present to the person. 5. Be willing to answer questions. give help when it is requested, and provide constant support. For example, it is important to reassure people that conversion does not mean that they must lose touch with their parents, brothers, and sisters. Nor does it mean that happy memories of childhood need to be forgotten. Also, don't be embarrassed if you are asked questions about Judaism and you do not know the answer. Learning about Judaism together can be fun and a way to strengthen a relationship. 6. If the person expresses an interest in learning, there are several important steps to take. The best first step is to have a talk with a friendly rabbi. Some additional early activities include attending a Sabbath dinner and service, going to a Jewish ceremony, such as a wedding, taking part in a Jewish holiday, such as by lighting Chanukah candles, taking an Introduction to Judaism class, visiting Jewish sites, reading about Judaism, watching films about Judaism, listening to Jewish music, and others. Because conversion is a complicated subject, all the questions about it, such as the different movements within Judaism, can't be answered here. Rather, you should discuss them with a rabbi. For example, the person who is considering conversion will want to know the details about what the requirements are for conversion. This is the kind of question that should be discussed in detail with your rabbi. In general, these can, depending on the movement, include sponsorship by a rabbi, a period of study in which Jewish history and practices and other material are learned, a circumcision for a male or a symbolic one done by drawing a drop of blood if one has already been performed, an appearance before a religious court called a Bet Din, immersion in water, and a final ceremony which includes getting a Hebrew name. It is also important to read books about conversion, if possible talk to people who have become Jewish, and discuss the subject with family. There are about 200,000 people in the United States who have chosen to become Jewish. They did so because they found Judaism to be a wonderful way of life and because they found Jewish people, like you, who welcomed them. Return to Main Page Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator CONVERSION TO JUDAISM: A GUIDE FOR JEWISH PARENTS 14.02.03, 03:17 CONVERSION TO JUDAISM: A GUIDE FOR JEWISH PARENTS This information is for Jewish parents who have a son or daughter dating, engaged to, or married to someone who has converted to Judaism or who may convert in the future. At first, many Jewish parents are concerned about their son or daughter being romantically involved with someone who was not born Jewish. Some parents experience feelings of pain, guilt, anger, and helplessness. It is important to remember that if your son or daughter is married to someone who has converted to Judaism, then there is no intermarriage. An intermarriage means a marriage between someone born Jewish and someone born non-Jewish who has not converted. If your son or daughter's partner has not yet converted, remember that, through your kindness and help, the partner may consider conversion. If you are dealing with one of these situations, consider the suggestions below. * Learn all you can about the subject of conversion to Judaism. There are some suggested readings on this web site. Talk to a rabbi and to those who have converted. Learning is important because it can dispel many myths about conversion. Many Jews were brought up to believe, for example, that converts are somehow not really Jewish, or that welcoming converts has been outside the Jewish tradition. Remember that Abraham and Sarah were not born Jewish and Ruth was the great-grandmother of King David. A sincere convert is genuinely Jewish. The real Jewish tradition is to accept and welcome converts. At one time in Jewish history Jews were able to announce the availability of conversion very openly. We stopped at first mostly because we were persecuted when so many people actually did convert. Untold numbers of people have chosen to become Jewish in our history. Learning about conversion is important in order to accept and welcome converts. Such learning will increase knowledge about some of the reasons why converts will help the Jewish people: (1) Converts will add to our numbers. (2) Increased conversions among the romantically-involved will reduce intermarriages. (3) Converts will make their own unique and special contributions to Jewish life. (4) Seeing someone want to become Jewish should make all born Jews reflect on the value of their heritage. * Express and explore your feelings. Talk over your feelings with your son or daughter, other members of the family, and friends. Of course, talk to a rabbi and others who can provide professional advice and help. Most Jewish parents who have a new son-in-law or daughter-in-law who has converted become proud that the person has chosen to become Jewish. Also, be sensitive to the needs of the person who has converted or is considering doing so. Obviously, such a time can include uncertainty and confusion. Also be sensitive to language. Some people who have become Jewish prefer to be called a "Jew by Choice," or a "Choosing Jew," or some other name. Some find the term "convert" offensive. * If your son or daughter's partner has not converted, help the partner learn about conversion to Judaism. Very frequently in a relationship that could lead to or already is an intermarriage, no one in the family even suggests examining the option of conversion. Of course, do not use any kind of threat or pressure. Love, kindness, and patience are the keys here. * If your son or daughter's partner is converting or has converted accept and welcome that partner. It is vital also to help the partner become part of Jewish life. This can be done by patiently answering questions. But don't worry if you don't know the answers. You can ask a rabbi and learn more about Judaism. Explain all you can about a Jewish home. It is especially important to give a new Jew a sense of feeling part of the Jewish people, of pride in being Jewish, and knowledge about some of the expressions, food, attitudes, and so on. Celebrate with that partner. Have a Sabbath meal together. Have a Passover seder. Observe all the holidays you do ordinarily, but do it together. If you don't celebrate many traditions yet, teaching a newcomer to Judaism about those traditions provides a good moment for you to celebrate more of them. Actually, when someone in a family converts it is common that all the born Jews in the family learn more about their own Jewish heritage as the convert learns. If appropriate, go to conversion ceremonies where you can. Give Jewish gifts. Your patience, humor, and support can bring the entire family closer together. * Help your grandchildren lead Jewish lives. Stay in touch with them, taking care of them when you can. Tell them stories about your parents, about your own life, and about your son or daughter. With permission, give them Jewish books, music, videos, and other presents. It would be very helpful if you prepared a family tree so your grandchildren will know their roots. Write down stories or prepare an audiocassette or videotape in which you tell such stories. Tell the stories that you remember over the years that you want to pass on to your family. * Let the Jewish community know how wonderful it is to welcome those who become Jewish. Letting people know of your positive experiences will help other Jewish parents with new Jews in their families. Jewish life is always exciting. Part of the new Jewish world is the large number of people who have chosen to become Jewish. There are about 200,000 Jews by Choice in the United States today. These people need your support and your acceptance. Return to Main Page Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator THE CONVERSION PROCESS 14.02.03, 03:18 THE CONVERSION PROCESS 1. CONSIDERING JUDAISM The conversion process begins when a person considers the possibility of becoming Jewish. The reasons why people become Jewish are varied. Many are involved in a romantic relationship with someone Jewish and wish to unite the family religiously. Others are on a spiritual search and learn about Judaism through such means as reading, hearing a lecture, attending a Jewish religious ceremony, and so on. Whatever the motivation, the first step in considering conversion is to explore Judaism. This early exploration might include discussing the subject with friends and family, taking out books and videos on Judaism, or just thinking about whether conversion is the right choice. 2. FINDING A RABBI If, after the initial consideration, a person wishes to explore conversion more fully, the next step is to find a rabbi. This part of the process can be difficult for several reasons. Obviously, individual rabbis differ. Some devote more time than others to conversion candidates. Some adhere to an ancient tradition of turning away a candidate three times to test the candidate's sincerity. In general, though, rabbis are extremely dedicated people who are both intelligent and religiously sensitive. They are Judaism's gatekeepers. They decide who can enter into Judaism. Given their central importance to a potential convert, it makes sense to visit several rabbis and several synagogues to look for a compatible match. If you are looking for a rabbi, check with friends and family for advice. Contact a local board of rabbis or other Jewish group, or check a local telephone directory. You can also contact the movements directly. See the section "Getting More Information About Conversion to Judaism." A second problem is that rabbis belong to different groupings or movements. The four major movements are Conservative, Orthodox, Reconstructionist, and Reform Judaism. It is important for potential candidates to understand the differences among these movement and choose which movement is right for them. When a person does see a rabbi, the rabbi can authoritatively answer questions about conversion. If the person has already decided to convert, the rabbi will probably ask a series of questions about that decision. Such questions might include some of these: Why do you want to convert? What is your religious background? What do you know about Judaism? Do you know the differences between Judaism and your birth religion? Were you pressured to convert? Are you willing to spend the necessary time studying to become Jewish? Are you willing to raise any children you might have as Jewish? Have you discussed this decision with your family? Do you have any questions about Judaism or conversion? 3. LEARNING JUDAISM A decision has been made to study Judaism, and a rabbi has agreed to oversee that studying. A person might not yet be fully sure that a conversion is right, but the initial steps of exploration will continue. Even those who don't ultimately convert generally find that studying Judaism is both interesting and helpful in their making a final decision about conversion. Converts study Judaism in a variety of ways. Some work directly with a rabbi, meeting regularly and fulfilling specific study assignments. Others attend formal Introduction to Judaism or conversion classes, often with their Jewish romantic partner. A typical course of study will include basic Jewish beliefs and religious practices, such as prayer services, the history of the Jewish people, the Jewish home, the Jewish holidays and life cycle, the Holocaust, and Israel, as well as other topics. The study of Hebrew is also included. The period of study varies greatly. In general, the range is from six months to a year, although there are variations. Many Gentiles preparing to marry someone Jewish go through this process early so as to get married in a Jewish ceremony. A marriage between someone born Jewish and someone who becomes Jewish is a Jewish marriage, not an intermarriage. If this is a crucial issue, plan to begin study well before a wedding. Usually during this study period, a rabbi will ask that the person begin practicing Judaism according to the understanding of the movement. This can be a worthwhile time to explore Judaism. For example, even if a person does not ultimately plan to keep kosher (observe Jewish ritual rules about food), it is valuable to explore the rules for keeping kosher during this period of study. 4. THE RELIGIOUS COURT The Religious Court, or Bet Din, most often consists of three people, at least one of whom must be a rabbi. Often it consists of three rabbis. The Bet Din officially oversees the formal conversion. Individual rabbis will provide guidance about how the Bet Din works. Because it takes place after learning, one part of the appearance will be to determine the Jewish knowledge of the conversion candidate. There might, for example be a question about the meaning of the Jewish Sabbath or about the Jewish belief in one God. These questions are not meant to trap candidates. Obviously, candidates are nervous during such questioning, but in almost all cases the questions are simply meant to assess the sincerity of the candidate and to make sure the conversion was entered into freely. Often an oath of allegiance to the Jewish people is made. 5. CIRCUMCISION The specific requirements for conversion and their order need to be discussed with a rabbi. One requirement for males who wish to be converted by an Orthodox or Conservative rabbi is circumcision, or brit milah. If a circumcision has already been performed, the Orthodox and Conservative movements require that a drop of blood be drawn as a symbolic circumcision. This ceremony is called Hatafat Dam Brit. The Reform and Reconstructionist movements generally do not require a circumcision as part of the conversion process. 6. IMMERSION Orthodox and Conservative rabbis require both male and female conversion candidates to immerse themselves in a ritual bath called a mikveh. This ceremony is called tevillah. Reform and Reconstructionist rabbis do not require the use of a mikveh, but some highly recommend it. The mikveh can be any body of natural water, though the term usually refers to a specific pool that is built for the purposes of ritual purification. The equipment used varies according to the mikveh. The immersion ceremony usually starts with cleaning the body as by a shower. The person is covered and the covering removed as the person enters the warm mikveh waters, which are usually about four feet deep. (When the ceremony is done in a public place such as a lake the candidate wears a loose-fitting garment). Blessings are recited and the person goes bends into the water. According to traditional Jewish law, three male witnesses must be present, although this rule has been reinterpreted so that, in some movements, Jewish females can be witnesses. When there are male witnesses and the candidate is female, the witnesses wait outside the mikveh room and are told by a female attendant that the immersion has been completed and the blessings recited. 7. THE OFFERING In ancient times, conversion candidates brought sacrifices or offerings to the Temple in Jerusalem. After the Temple was destroyed, this ceremony disappeared. Jewish law therefore does not require such an offering. However, some rabbis, especially among the Orthodox, mention it as an opportunity to engage in an act of donating money to the poor or another act of charity to make a symbolic offering. This step can voluntarily be added to the conversion process. 8. CHOOSING A NAME Again, particular conversion processes will vary. Frequently, after a Bet Din and the signing of Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator HOW TO TELL PEOPLE ABOUT YOUR CONVERSION TO JUDAIS 14.02.03, 03:18 HOW TO TELL PEOPLE ABOUT YOUR CONVERSION TO JUDAISM There is no right answer to the question of when to tell people about your decision to convert to Judaism. In this section, I am going to discuss telling your parents about the conversion, although these general ideas can be applied to telling others as well. People vary greatly in their approach. Some write a letter. Others talk over dinner. Some drop hints, such as giving books on Judaism, to get their parents used to the idea of conversion. Some never tell a parent. You should decide, in consultation with a partner, a rabbi, a trusted friend, or a counselor about the best approach for you. I have asked various people with a lot of experience about this issue. This section is a summary of their views. Do not, however, take these suggestions as the ones you should necessarily follow. You need, most of all, to trust your own judgment. Only you know the situation best. Here, then, are the suggestions: (1) Think through your feelings. Practice talking them out. Consider rehearsing telling your parents. (2) Most experts think telling parents in person and to both parents at the same time is best. Obviously, this is the very moment that many people find the most difficult. If this is not possible, consider alternatives. (3) Telling your parents as soon as possible is best. The danger in delay, such as by only dropping hints at first, is that the parents will hear about the conversion from others or unintentionally provide awkward moments at family gatherings. Ideally, telling parents should be done prior to a wedding to allow all parents to participate in the planning of the wedding. Such participation reenforces the idea that parents are not being abandoned. (4) There is no special time to tell. Of course, such an announcement shouldn't be made during days of obvious religious significance, such as Easter or Christmas, or even obvious personal significance such as a birthday or anniversary. (5) There is a difference of opinion among those with whom I spoke about whether or not to bring a Jewish partner to the discussion. Most people said it was better to speak to parents alone. Others needed the support and help their partners gave during this potentially difficult time. (6) In telling your parents about your conversion, discuss what you find attractive about Judaism, how it met a particular need, how it helped a relationship, how you feel closer to, not further from, your parents, in part because of Judaism's emphasis on family. Make it clear that it was your choice to convert and the conversion was not due to emotional pressure from your partner or partner's family. This statement of your reasons needs to be accompanied by reassuring your family of your continuing love, of the obvious fact that you will always be their child and be part of the family. Some parents feel they are being rejected, so it is crucial to tell them that is not the case. (7) Be prepared for a range of reactions from support to shock to total disapproval. In general, remain calm, show an understanding of any resistance to the idea of converting, and stick to your views. Be polite, but firm. (8) Follow up a visit with a letter or phone call. The vast majority of converts with whom I have spoken report that they received support from their parents, or some initial resistance and then support. There were cases, however, of continuing resistance. If your parents do reject your religious conversion, remember that parents may in time change. In the meanwhile, seek support from your partner and from within the Jewish community while constantly seeking continued communication with your parents. Perhaps most of all, try to maintain a sense of humor and a clear display of love. Return to Main Page Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator CONVERTING INFANTS AND CHILDREN TO JUDAISM: A GUID 14.02.03, 03:20 CONVERTING INFANTS AND CHILDREN TO JUDAISM: A GUIDE FOR PARENTS Parents may want to consider converting their infants or children to Judaism for a variety of reasons. Some Jewish parents are intermarried, and the Gentile spouse does not plan to become Jewish, but both parents agree that the single religion of Judaism will be in the child's best interest. Perhaps either a Gentile parent in an intermarriage or a couple made up of two Gentile parents decide to convert to Judaism, but their children were born before the conversion. Perhaps a Jewish couple adopts a Gentile child. In all these cases, conversion to Judaism can be seen as a desirable option for the infants and minor children. A minor child in Jewish law means the child is under age 12 for a female and under age 13 for a male. In the case of intermarriage, the child of a Jewish woman and her Gentile male spouse is universally recognized as Jewish, so that the conversion of the infant or child is unnecessary. A more delicate and difficult situation arises when the infant or child is born to a Jewish father and Gentile mother. The Orthodox and Conservative movements do not recognize such a child as legally Jewish, so that, in such cases, Orthodox and Conservative parents need to have their child legally converted to Judaism. Under the Reform movement's patrilineality principle, the child of a Jewish father and Gentile mother is presumed Jewish if the child is raised exclusively in Judaism and engages exclusively in public Jewish acts. The children, then, are legally Jewish. However, some of these Reform parents may voluntarily choose to have their children converted for various reasons, such as wider acceptance of the child's Jewishness by the non-Reform Jewish community. Jewish parents in all movements need to convert adopted Gentile minors for the minors to be considered Jewish. The adoption itself, or even the raising of the children as Jewish, does not make the child Jewish. The conversion of an infant or child has Jewish legal sanction. According to the Talmud (Ketubot 11a), it is permissible for a religious court (a bet din) to convert a gentile infant. The basis in Jewish law is that it is a privilege to be Jewish (Shulchan Aruch, Yoreh Deah, 268:7). Therefore, a minor can be converted even though not mature enough to understand the act because making the minor Jewish is performing a favor for that infant or child. Jewish law also allows those people converted as an infant or child to renounce the conversion when they reach maturity. After girls reach 12 or boys 13, converted infants and children can legally reject the conversion and go back to their previous religion. If they accept Judaism or are silent, they are deemed to be considered adult converts. One potential problem for parents seeking to convert minors is that not all movements accept conversions performed by rabbis in other movements. Thus, Orthodox rabbis, for example, do not, in general, accept conversions performed by non-Orthodox rabbis. Conservative rabbis, in general, accept all Orthodox conversions and all Reform conversions, if the Reform conversions conform to the Conservative legal requirements discussed below. Reform rabbis, in general, recognize all conversions performed by Orthodox and Conservative rabbis. Because of this confusing situation, parents ought to discuss their choice with their rabbi. The conversion of a female infant or child according to Conservative and Orthodox practices only requires tevilah (immersion in a ritual bath called a mikveh). A male child also requires immersion in the mikveh. Prior to the immersion, the male must have a brit milah (a legal circumcision ceremony performed by a mohel). If possible, this should be done on the 8th day after the birth of the boy. If a circumcision has already been performed, a drop of blood needs to be drawn in a ceremony called hatafat dam brit. A Hebrew name can then be given to the child, though some wait to give the name until after the tevilah ceremony. There is usually a wait of a couple of weeks between the circumcision and the immersion. A Bet Din, usually consisting of three rabbis, is convened for the immersion. Parents can enter the mikveh. If the children are old enough, they recite the needed prayers; if not a rabbi does so for them. After the tevilah ceremony is completed, and a name chosen if one has not already been selected, the child is declared by the Bet Din to be Jewish. Reform requirements for the conversion of infants and children vary. Some rabbis may simply have a naming ceremony, while others will include some or all of the same requirements used by the Orthodox and Conservative rabbis. For detailed explanation of all of these ceremonies, it is crucial to consult a rabbi. The conversion of infants and children is, of course, a moment of joy for parents, but it is also such a moment for the entire Jewish community. New children add precious lives to the community and bring with them that most valuable idea of hope for the future. Return to Main Page Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator CONVERSION TO JUDAISM: SOME REAL STORIES 14.02.03, 03:21 CONVERSION TO JUDAISM: SOME REAL STORIES There are about 200,000 people in the United States who have chosen to become Jewish. They join untold numbers of people in Jewish history who have joined the Jewish people, including the most famous one, Ruth. I researched conversion and interviewed hundreds of converts for my book Conversion to Judaism: A Guidebook (Jason Aronson Inc., 1994). In their own way, all these people have fascinating stories to tell. Some of those who became Jewish are well-known, such as movie stars like Marilyn Monroe, Elizabeth Taylor, and Sammy Davis, Jr. One famous story about Sammy Davis involved his filming Porgy and Bess. It was not long after his conversion, and he refused to work on Yom Kippur. The director of the movie got angry and called the legendary producer Samuel Goldwyn. Goldwyn immediately called Sammy and wanted to know if it was true about his refusing to work. Sammy said that, as a Jew he could not work on the Day of Atonement. There was silence for a moment, with Goldwyn no doubt noting that stopping production would cost $30,000, a large sum then. Finally, Goldwyn said, "Bless you." Production on the film was stopped for Yom Kippur. Some people who chose Judaism have written about their experience or about conversion. Lena Romanoff, for example, is the author of Your People, My People: Finding Acceptance and Fulfillment as a Jew by Choice. Ms. Romanoff is also a widely-known lecturer and counselor who has started several support groups, including her newest one for children of interfaith and conversionary couples. John David Scalamonti was a former priest who, after questioning his faith, eventually fell in love with a Jewish woman. She and her patient family explained Jewish customs to him, and he eventually embraced Judaism. Scalamonti frequently lectures on the great changes in his life and has written about it in his book Ordained to Be a Jew. Catherine Hall Myrowitz has written Finding a Home for the Soul: Interviews with Converts to Judaism in which she presents a wide variety of fascinating stories about people who embraced Judaism. The well- known black writer Julius Lester wrote of his conversionary experiences in his book Lovesong. Lydia Kukoff has written a guidebook for converts, Choosing Judaism. Other converts have made important contributions to their congregations or Jewish life. Ben Asher, for instance, helped organize and now runs the Rabbinical Assembly's 800 number (1-800 Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator THE DIFFERENCES BETWEEN JUDAISM AND CHRISTIANITY 14.02.03, 03:19 THE DIFFERENCES BETWEEN JUDAISM AND CHRISTIANITY Introduction God The Jewish View of Jesus Free Will and Original Sin Death, Heaven, and Hell INTRODUCTION There are many substantial and vital distinctions between Judaism and Christianity. Of course, there are many similarities as well, primarily because Christianity emerged from Judaism. However, the emergence was not a direct line. Christianity broke from Judaism, forming a new religion, so it is misleading, however comfortable the thought might be, to believe that the two religions are essentially the same, or to see Christianity as the natural continuation of Judaism. The differences between the two religions will be explored in this section. As a preface, it is useful to repeat Judaism's central belief that the people of all religions are children of God, and therefore equal before God. All people have God's love, mercy, and help. In particular, Judaism does not require that a person convert to Judaism in order to achieve salvation. The only requirement for that, as understood by Jews, is to be ethical. While Judaism accepts the worth of all people regardless of religion, it also allows people who are not Jewish but who voluntarily wish to join the Jewish people to do so. It is not really possible to summarize either Judaism or Christianity fairly in this section, so further study is encouraged. Also, the formal positions of Judaism on various issues should be discussed with a rabbi. The beliefs described in this section are mainstream Christian and Jewish beliefs. Individual Christian and Jewish thinkers may differ, sometimes considerably, with the positions described here. It is nonetheless useful, even with all these limitations, to consider the differences. One book that is excellent on this subject is JUDAISM AND CHRISTIANITY: THE DIFFERENCES, by Trude Weiss- Rosmarin (Jonathan David, 1981). GOD Judaism insists on a notion of monotheism, the idea that there is one God. As Judaism understands this idea, God cannot be made up of parts, even if those parts are mysteriously united. The Christian notion of trinitarianism is that God is made up of God the Father, God the Son, and God the Holy Spirit. Such a view, even if called monotheistic because the three parts are, by divine mystery, only one God, is incompatible with the Jewish view that such a division is not possible. The Jewish revolutionary idea is that God is one. This idea allows for God's unity and uniqueness as a creative force. Thus, for Jews, God is the creator of all that we like and all that we don't. There is no evil force with an ability to create equal to God's. Judaism sees Christianity's trinitarianism as a weakening of the idea of God's oneness. Jews don't have a set group of beliefs about the nature of God; therefore, there is considerable, and approved, debate within Judaism about God. However, all mainstream Jewish groups reject the idea of God's having three parts. Indeed, many Jews see an attempt to divide God as a partial throwback, or compromise with, the pagan conception of many gods. THE JEWISH VIEW OF JESUS To Christians, the central tenet of their religion is the belief that Jesus is the Son of God, part of the trinity, the savior of souls who is the messiah. He is God's revelation through flesh. Jesus was, in Christian terms, God incarnate, God in the flesh who came to Earth to absorb the sins of humans and therefore free from sin those who accepted his divinity. To Jews, whatever wonderful teacher and storyteller Jesus may have been, he was just a human, not the son of God (except in the metaphorical sense in which all humans are children of God). In the Jewish view, Jesus cannot save souls; only God can. Jesus did not, in the Jewish view, rise from the dead. He also did not absorb the sins of people. For Jews, sins are removed not by Jesus' atonement but by seeking forgiveness. Jews seek forgiveness from God for sins against God and from other people (not just God) for sins against those people. Seeking forgiveness requires a sincere sense of repenting but also seeking directly to redress the wrong done to someone. Sins are partially removed through prayer which replaced animal sacrifice as a way of relieving sins. They are also removed by correcting errors against others. Jesus, for Christians, replaced Jewish law. For traditional Jews, the commandments (mitzvot) and Jewish law (halacha) are still binding. Jesus is not seen as the messiah. In the Jewish view, the messiah is a human being who will usher in an era of peace. We can tell the messiah by looking at the world and seeing if it is at peace. From the Jewish view, this clearly did not happen when Jesus was on Earth or anytime after his death. Jews vary about what they think of Jesus as a man. Some respect him as an ethical teacher who accepted Jewish law, as someone who didn't even see himself as the messiah, who didn't want to start a new religion at all. Rather, Jesus is seen by these Jews as someone who challenged the religious authorities of his day for their practices. In this view, he meant to improve Judaism according to his own understanding not to break with it. Whatever the Jewish response is, one point is crucial. No one who is Jewish, no born Jew and no one who converts to Judaism, can believe in Jesus as the literal son of God or as the messiah. For the Jewish people, there is no God but God. FREE WILL AND ORIGINAL SIN Judaism does not accept the notion of original sin, the idea that people are bad from birth and cannot remove sin by themselves but need an act of grace provided by the sacrificial death of Jesus as atonement for all of humanity's sins. For Christians, there are no other forms of salvation other than through Jesus. In contrast, the Jewish view is that humans are not born naturally good or naturally bad. They have both a good and a bad inclination in them, but they have the free moral will to choose the good and this free moral will can be more powerful than the evil inclination. Indeed, Jewish ethics requires the idea that humans decide for themselves how to act. This is so because temptation, and with it the possibility of sin, allows people to choose good and thus have moral merit. The Jewish view is not that humans are helpless in the face of moral error. DEATH, HEAVEN, AND HELL In general, Jewish thinkers have focused on the ways to lead a good life on Earth and improve this world, leaving concerns about death and beyond until the appropriate time. Judaism has stressed the natural fact of death and its role in giving life meaning. Of course, issues of death are inevitably important. The fear of death, concern about the fate of our own soul and those of our loved ones, ethical concerns that some people die unfairly, all these and many other issues are discussed in Jewish literature. Since God is seen as ultimately just, the seeming injustice on Earth has propelled many traditional Jewish thinkers into seeing the afterlife as a way to reflect the ultimate justice of human existence. Traditional thinkers considered how individuals would be rewarded or punished after their deaths. There are a few rare descriptions of life after death. Traditionalists gave the name Gehenna to the place where souls were punished. Many Jewish thinkers noted that since, essentially, God is filled with mercy and love, punishment is not to be considered to be eternal. There are, similarly, many varying conceptions of paradise, such as that paradise is the place where we finally understand the true concept of God. It is also possible that there is no separate Heaven and Hell, only lesser or greater distance from God after death. In addition, punishment might be self-determined on the basis of Odpowiedz Link Zgłoś
jewhaterexterminator LEARNING JEWISH CULTURE 14.02.03, 03:19 LEARNING JEWISH CULTURE Those who join the Jewish people not only have to learn the beliefs and practices of a new religion, but they must also become part of an ethnic group. Conversion to Judaism takes an extended time of adaptation precisely because so much needs to be absorbed. During the time of learning, many who become Jewish feel awkward or even still feel like outsiders despite the fact that they have converted. There are several steps to take to speed up the process of learning Jewish culture and so feeling a part of the Jewish group as well as the Jewish religion. Here are some suggestions for developing a Jewish ethnic and cultural consciousness: (1) Learn some Hebrew and Yiddish non-religious terms that are commonly used. These, of course, should be in addition to Hebrew and other terms used for religious purposes. Leo Rosten's book The Joys of Yiddish is particularly funny and useful. Other more recent books on Yiddish sayings are also useful. To get you started, here are a few: a. mensch (rhymes with "bench"). A good, decent person. "He's a real mensch"). b. schlepp (rhymes with "pep"). To drag behind. "Don't schlepp that all the way over here." c. potchkeh (rhymes with "notch ka"). A playful slap; to waste time ("Don't potchkeh around, we've got work to do"). (2) Learn the names (and tastes) of some key foods. Include, among others, challah (braided bread), potato latkes, gefilte fish, tsimmes (a side dish of carrots and prunes), kreplach (dough filled with meat), and latkes (pancakes made of grated potatoes and fried in oil). (3) Listen to some Jewish comedians. There is a special brand of Jewish humor that is part of American Jewish ethnic identification. Of course, other aspects of culture (especially Jewish-oriented movies, music, and books) are also helpful. These and similar activities can make new Jews become comfortable with their Jewish identity. Return to Main Page Odpowiedz Link Zgłoś