Dodaj do ulubionych

Lista Morderstw Popelnionych przez Zydow

    • Gość: Bogumilka [...] IP: 209.234.157.* 09.02.03, 16:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jewhaterexterminator Koniec winnickich Żydów? 09.02.03, 16:11
        Koniec winnickich Żydów?
        Michał Bilewicz


        Winnicę nazywano niegdyś "Jeruszalaim be-Podolie" - Jerozolimą Podola. Była
        wielkim centrum żydowskiego życia duchowego, kulturalnego i handlowego. Okręg
        winnicki to takie miasteczka jak Niemirów, Szargorod, Berszada, Bracław,
        Międzyborz czy Mohylew. Kiedyś były to wielkie centra chasydyzmu, a od nazw
        tych miasteczek utworzono nazwiska najwybitniejszych cadyków. Niemal każda wieś
        w tej okolicy miała własnego wielkiego rebe, który służył wsparciem i poradą
        swoim wyznawcom. W samej Winnicy, jak donoszą dziewiętnastowieczne dokumenty
        carskiej Rosji, "widoczny jest zgubny wpływ przywódców chasydzkich - takich jak
        bracia Rajcher i Awrom Bernsztajn". Dziś w mieście liczącym 420 tysięcy
        mieszkańców, mieszka niespełna 4 tysiące Żydów. Jedyni chasydzi, którzy się tu
        pojawiają to amerykańscy chasydzi z Lubawicz, niosący swoją mission
        civilisatrice do zateizowanych państw byłego ZSRR. Co zatem pozostało z
        Jerozolimy Podola? Jacy są dzisiejsi winniccy Żydzi? Co dzieje się z ich
        zabytkami? Odpowiedzi na te pytania szukałem w rozmowach z ostatnimi Żydami w
        Winnicy i w trakcie szabasowych spacerów szlakiem żydowskich zabytków tego
        miasta.

        * * *

        Pierwszymi młodymi winniczanami, których poznałem, byli: uczestniczka letniego
        kursu jidysz Ira Wilikowiecka i jej przyjaciel Sasza. Ira studiuje w Winnicy
        informatykę, specjalizuje się w oprogramowaniu internetowym. Jest to bardzo
        oblegany kierunek, który powszechnie uważa się za najbardziej przyszłościowy. Z
        drugiej jednak strony studiowanie to często sposób na ukrycie bezrobocia - na
        Ukrainie wielu studentów nie może nawet marzyć o zdobyciu pracy, co skłania ich
        do przedłużania studiów w nieskończoność.

        Młoda winniczanka ma świadomość, że tak dobre wykształcenie można znacznie
        lepiej wykorzystać tam, gdzie miejsc pracy jest znacznie więcej. Rozważa
        możliwość wyjazdu na Zachód: - Chciałabym skończyć ostatni rok na uczelni, a
        potem chyba pomyślę o emigracji - mówi Ira. - Najchętniej do Ameryki, może do
        Izraela, gdzie mam rodzinę. Właściwie nie chcę opuszczać mojego miasta, ale
        tutaj nie ma zbyt dużych szans na zdobycie dobrej pracy. Dzisiaj cała młodzież
        w Winnicy uczy się hebrajskiego z myślą o wyjeździe do Izraela - dodaje.

        Sasza już skończył studia informatyczne. Jego szanse na rynku pracy nie były
        najgorsze - w Winnicy komputeryzują się nie tylko firmy, ale i szkoły. Sasza
        znalazł pracę w szkole prowadzonej przez chasydów z Lubawicz. Uczą się w niej
        głównie dzieci pochodzące z mieszanych małżeństw. - Ta szkoła nie jest bardzo
        religijna - opowiada Sasza - ale dzieci mają tu naprawdę dobre warunki. Często
        tu dopiero poznają żydowską tradycję - dodaje.

        Sponsorem szkoły jest Amerykanin, rabin Surkis. Przyjeżdża do Winnicy dosyć
        często i regularnie dogląda postępów swoich podopiecznych. Pomocna dłoń
        zachodniego żydostwa pozwala wielu winnickim Żydom nie tylko zachować tradycję,
        lecz również rozwijać pomoc społeczną i edukację.

        - Dzięki Chabadowi i rabinowi Surkisowi dzieci ze szkoły mogą wyjeżdżać za
        granicę. Byli już w Austrii, Szwajcarii, Anglii - opowiada Ira.

        Kolejna młoda winniczanka, która aktywnie uczestniczy w życiu żydowskim to Ira
        Zilberman, pracowniczka gminy i organizacji charytatywnej "Chesed Emuna". Latem
        roku 2001 Ira była już "na walizkach", choć zdążyła jeszcze współorganizować
        międzynarodowe seminarium jidysz, które odbyło się w podwinnickiej Striżówce.

        - Większość z moich przyjaciół wyjechała już w latach dziewięćdziesiątych. -
        mówi Ira Zilberman. - Z całego naszego żydowskiego grona zostałam w Winnicy już
        tylko ja. Moi znajomi najczęściej wyjeżdżali do Niemiec i do Izraela dzięki
        Sochnutowi. Ja sama postanowiłam wyjechać do Izraela. Do końca września będę tu
        jeszcze mieszkać, a potem mam nadzieję, że wyjadę.

        Ira musi pracować w gminie, choć kształciła się z myślą o zupełnie innym
        zawodzie.

        - Mam wyższe wykształcenie medyczne i sądzę, że w Izraelu znajdę lepiej płatną
        pracę niż tutaj. W Winnicy, nawet gdyby mi przyszło pracować w szpitalu, nie
        byłabym się w stanie utrzymać. Izrael to dla mnie szansa na lepsze życie.

        Czy społeczność żydowska Winnicy ostatecznie wygaśnie w ciągu najbliższych
        kilku lat? Żydzi mieszkający w tym mieście mają podzielone zdania na ten temat.

        Igor, prywatny przedsiębiorca, którego dzieci wyjechały do Izraela, radzi sobie
        całkiem nieźle. Ma nawet sporo czasu wolnego, który poświęca na pracę społeczną
        dla gminy żydowskiej. Mówi jednak sceptycznie o przyszłości: - Ci, co
        pozostali, to zwykle mieszane małżeństwa. Z naszego miasta wyjechała liczna
        przed laty żydowska inteligencja, a na jej miejsce napłynęła ludność wiejska.
        Do żydostwa przyznają się coraz częściej ludzie, którzy nie mają z tym wiele
        wspólnego. Sądzę, że z czasem wszyscy wyemigrują do Izraela - dodaje tankując
        swoją czerwoną Hondę.

        Ira Zilberman, która wkrótce wyjeżdża, widzi pewne perspektywy przed winnickimi
        Żydami: - Jest tu sporo żydowskich dzieci, jest przedszkole żydowskie i szkoła.
        Nie sądzę więc, żeby życie żydowskie całkowicie wygasło.

        Impreza kulturalna organizowana przez winnicką gminę żydowską nie wygląda zbyt
        optymistycznie. Pojawiają się oficjele z władz miasta, którzy zapewniają nas o
        wieloetniczności i duchu tolerancji w Winnicy. Na scenie występuje jednak
        głównie chór staruszek i małe dzieci z przedszkola, które zapewne za kilka lat
        dołączą do swych rodzin w Hajfie czy Netanii. Wśród członków gminy zdecydowanie
        brakuje średniego pokolenia. Podobnie jest z gminną gazetką "Jerusalimka":
        przez kilka kolejnych edycji toczył się w niej spór kombatantów II wojny
        światowej, wspominających swoją młodość. W innych artykułach powraca również
        tematyka historyczna: odznaczono emerytowaną frontową siostrę, zbezczeszczono
        pomnik ofiar wojny itp.

        Synagoga winnicka to mały, nieoznakowany budyneczek. Miejscowi Żydzi twierdzą,
        że to w obawie przed antysemityzmem, który na Ukrainie nie jest rzadkością. W
        środku wiszą obrazki z Izraela, flagi i ozdoby religijne. Pomieszczenie jest
        bardzo małe, choć gabaj opowiada z dumą, że nabożeństwa odbywały się tu, odkąd
        pamięta.

        Zupełnie inny nastrój panuje w oddalonej stąd nieco Jerusalimce. Jerusalimka to
        była dzielnica żydowska, która zachowała swój unikalny charakter - czasy
        sowieckie oszczędziły osiedle parterowych domków z cegieł i niewielkich
        kamieniczek. Ta zabudowa, przywodząca pamięć charakterystycznej zabudowy
        sztetłech, okazała się niezwykle trwała. Spacerując piątkowym wieczorem po
        opuszczonych uliczkach, do naszych uszu dociera głośny śpiew przypominający
        chasydzkie niguny. Czy to może być prawda? Czy chasydzki szabes przetrwał tu,
        na Jerusalimce?

        Gdy zaglądamy do domu okazuje się, że dziś te wspaniałe zabudowania zajmują
        krysznaici. Wieczorna mantra przypomina jako żywo chasydzkie pieśni. To dobrze,
        że w tym miejscu wciąż żyją mniejszości, które dziś Ukraińcom wydają się
        podobnie niezrozumiałe jak niegdysiejsi ortodoksyjni Żydzi. Żal jednak trochę,
        że na ulicach Edelsztejna i Szołema Alejchema nie widać w piątkowy wieczór
        świec w oknach. Kilka metrów stąd stoi niski, choć ciekawy architektonicznie
        budynek. To stara synagoga, w której dziś mieści się hala sportowa jednej z
        winnickich szkół. Losy tego budynku są więc smutną metaforą losów miasta, w
        którym kiedyś kwitła żydowska kultura, a z którego dziś emigrują w świat
        ostatni Żydzi.



      • jewhaterexterminator Auschwitz-Birkenau 09.02.03, 16:12
        Auschwitz-Birkenau
        Renata Saks


        27 stycznia 2002 roku minęło 57 lat od chwili wyzwolenia obozu koncentracyjnego
        w Oświęcimiu. Obóz, który przeszedł do historii jako największa fabryka
        śmierci, największe cmentarzysko świata, miał być miejscem realizacji wielkiego
        planu III Rzeszy zmierzającego do całkowitego i ostatecznego unicestwienia
        narodów niższej rasy.

        Planowi wyniszczenia podlegali ludzie i narody. Naród jako całość, a więc wraz
        ze swoim dorobkiem kulturalnym, według znanego stwierdzenia, przestaje istnieć,
        kiedy zniszczy się jego historię i kulturę.

        Właśnie tam, gdzie masowo zabijano ludzi, działalność, która przeciwstawiała
        się zepchnięciu człowieka do roli zwierzęcia, była niezbędna. Na polu tej
        działalności znajdowano też czasami sposoby, aby uratować czy chociażby
        przedłużyć życie współwięźniom.

        Garść wspomnień o tych, którym w ogromnej większości nie udało się przeżyć,
        którzy na oświęcimskim pasiaku nosili żółty trójkąt znalazłam przeglądając
        notatki, zapiski i odsłuchując z taśmy magnetofonowej rozmowy z więźniem
        Oświęcimia z numerem 15261, nieżyjącym już malarzem Mieczysławem
        Kościelniakiem.Trawestując słynne przesłanie księdza Twardowskiego można
        powiedzieć "spieszmy się słuchać ludzi, tak szybko odchodzą" - te rozmowy, to
        może jeden z ostatnich takich dokumentów historii. Bo następnym pokoleniom,
        dzieciom naszych dzieci, już nikt nie powie... ja to widziałem... ja to
        słyszałem.

        Mieczysław Kościelniak pozotawił po sobie cały zbiór rysunków przedstawiających
        obozowe sceny. Wszystkie te dokumenty czasów zagłady przekazał muzeum
        oświęcimskiemu.

        Prace, które powstały w czasach najstraszliwszych w dziejach naszej historii są
        dokumentem epoki. Stanowią jedyny i niepowtarzalny gatunek sztuki. Jest to
        sztuka, której źródłem były rozpacz, ból, zbrodnia i nieszczęście ludzkie. Są
        to bardzo realistyczne sceny z życia obozowego, portrety przyjaciół,
        współwięźniów, którzy w większości nie doczekali dnia wyzwolenia. O tych
        współwięźniach, którym było najgorzej, o Żydach, dla których nie było ocalenia,
        o przyjaźni tak opowiadał Mieczysław Kościelniak.

        "Ich pobyt w obozie ograniczony był do niezbędnego minimum. Większość z miejsca
        kierowana była do komór gazowych, inni umierali z głodu lub wycieńczenia
        katowani w straszliwy sposób. Wymyślano im zresztą najrozmaitsze, najbardziej
        wyrafinowane metody śmierci. To już nie chodziło o samą śmierć - bo ta mogłaby
        być wybawieniem - chodziło o coś więcej, o to, aby jeden człowiek poczuł się
        jak bezwolne zwierzę pod pejczem drugiego człowieka.

        Masowe transporty Żydów do Oświęcimia rozpoczęły się w 1942 roku. Były to
        transporty z terenów całej Polski, ze Związku Radzieckiego, Francji, Belgii,
        Holandii i duże transporty z Salonik, które były punktem zbornym z terenów
        całego Bliskiego Wschodu. Los Żydów przywożonych do obozu był z góry
        przesądzony. Natychmiast umieszczano ich w karnej kompanii i tam w ciągu
        tygodnia likwidowano. Nie można było uratować im życia, ale w miarę możliwości
        czyniono takie próby".

        Mieczysław Kościelniak wspomina dwóch bliskich kolegów, którzy mieszkali z nim
        na jednym bloku. Byli to kupiec z Sosnowca o nazwisku Bryn i Henryk Blum,
        adwokat ze Lwowa. Zaprzyjaźnili się podczas prac przy powstającym na terenie
        obozu przedziwnym muzeum. "Niemcy chcieli stworzyć muzeum, w którym zebrane
        eksponaty świadczyłyby o tym, że narody, które tutaj giną, należą do gorszego
        gatunku i trzeba je likwidować. To muzeum miało powstać na bloku 24. Razem z
        innymi więźniami pracowałem przy tworzeniu tego muzeum. Nakazano nam, abyśmy
        przyprowadzili Żydów, którzy by tłumaczyli Biblię. Niemcy chcieli zdobyć wiedzę
        na temat historii różnych religii głównie po to, aby ją zohydzać i ośmieszać.
        Wybraliśmy do pracy w muzeum właśnie Bryna i Bluma. To ratowało im życie,
        chociaż na jakiś czas. Wynajdowaliśmy coraz to nowe zajęcia, aby ich jakoś na
        dłużej zatrzymać. Wiadomo było, że z chwilą zakończenia prac pójdą do gazu.

        To przedziwne muzeum miało być dokumentacją na udowodnienie tezy mówiącej o
        niższości rasy, głównie czterech narodowości: Polaków, Żydów, Rosjan i Cyganów.
        Eksponaty były tam najróżniejsze, wszystko co zdołano zebrać: kilkadziesiąt
        zwojów Tory, przedmioty rytualne, szaty, świeczniki. To wszystko świadczyło o
        wielkiej tradycji i kulturze, a więc o czymś wręcz przeciwnym założeniom
        Niemców. To były po prostu perełki, arcydzieła sztuki. Pamiętam, że zbierano
        tam też inne pamiątki - sztandary różnych narodów, znaczki, odznaczenia,
        najrozmaitsze książki, instrumenty muzyczne.

        Blum czytał Torę i opisywał przedmioty muzealne, zaangażował się też do naszej
        tajnej organizacji. Był to bardzo inteligentny człowiek, znał kilka języków,
        historię i tradycję. Łatwo się z nim nawiązywało kontakt i współpracowało i
        bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Bryn też spisywał i opisywał eksponaty muzealne.
        Niestety, mimo wielu wysiłków ani Bluma, ani Bryna nie udało się uratować.

        Pamiętam jeszcze historię, jaka wydarzyła się w obozie na Brzezinkach. Przy
        bramie tego obozu była orkiestra. Dyrygentką tej orkiestry była niezwykłej
        urody Żydówka z Francji. Miała tak piękne włosy, że SS-mani nie ogolili jej
        głowy. Dyrygowała orkiestrą chyba półtora roku. Tak muzyką witano nowe
        transporty podludzi z całej Europy. W jednym z transportów dyrygentka zobaczyła
        swoją matkę i siostrę idące do krematorium. Zwróciła się więc do SS-mana z
        prośbą, aby uratował je i pozwolił żyć. Niemiec popatrzył na nią, dał jej
        pięścią w twarz, potem zabrał razem z matką i siostrą do gazu.

        Ci, którzy tam nie byli i nie widzieli, nie są w stanie zrozumieć, jak można
        było przetrwać. Ale do tych codziennych spraw trzeba się było przyzwyczaić.
        Patrząc stale na śmierć nic innego nie pozostało, jak czekanie na własną
        kolejkę do krematorium. Ale to nie było czekanie bierne. Jakaś niezwykła
        iskierka nadziei pozwoliła prowadzić walkę i czekać na wyzwolenie. Wiara w
        przetrwanie kazała obserwować, notować, rysować sceny, nawet te najgorsze i
        najboleśniejsze z obozowego życia... Kiedy się przeżyło tydzień, miesiąc, rok
        czy dwa, każdy następny dzień przynosił nadzieję, że może właśnie nam dane
        będzie przeżyć tę gehennę".

        Wyzwolenia doczekało niewielu, oni są świadkami tamtych krwawych dni, a pamięć
        o tych, co zgineli zagazowani i spaleni i ich historia będą dokumentem
        najczarniejszej karty cywilizowanych narodów.



    • Gość: jewhater [...] IP: 130.94.123.* 11.02.03, 05:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jewhaterexterminator Odcienie szwedzkiej tolerancji 11.02.03, 06:17
        Odcienie szwedzkiej tolerancji
        Grzeszny raj
        Jerzy Sławomir Mac


        Problematyka tolerancji i wielokulturowości zdominowała Dni Szwedzkie w
        Collegium Civitas - prywatnej wyższej uczelni nauk społecznych utworzonej pod
        auspicjami Polskiej Akademii Nauk.

        - Szwedzkie doświadczenia w tej dziedzinie są najbardziej przydatne dla
        polskiej drogi do Unii Europejskiej - przekonywał prof. Ryszard Czarny, były
        ambasador Polski w Sztokholmie, dziś pełnomocnik MSZ do spraw organizacji
        Polskiego Roku w Szwecji 2003.

        Pod względem otwartości i tolerancji Szwecja uchodzi za europejski wzorzec z
        Sevres, podczas gdy w Polsce postawy nietolerancji i ksenofobii są jedną z
        większych przeszkód w społecznej akceptacji reguł unijnych, a pojęcie "polski
        antysemityzm" weszło do globalnego obiegu językowego tak jak "polnische
        Wirtschaft". Jednak szwedzka wielokulturowość jest całkiem świeżej daty, tak
        jak polska homogeniczność narodowa.

        Jak mówił prof. David Gaunt z Sodertorns Hogskola, przez długie wieki było
        dokładnie na odwrót. Polska, od zjednoczenia z Wielkim Księstwem Litewskim w
        1573 r. aż do II wojny światowej była wspólnotą wieloetniczną i wieloreligijną.
        Współżyły w niej rozmaite narody i kultury. Tymczasem Szwecja aż do II wojny
        światowej była państwem jednego narodu, jednej religii, jednego języka, jednej
        kultury.

        Tolerancja, wywodząca się z nurtu liberalnego, była obca szwedzkiej tradycji
        konserwatywnej, nieakceptującej "innych", "obcych". W 1939 r. czołowy dziennik
        szwedzki "Dagens Nyheter" donosił na pierwszej stronie, że na Kungsgatan,
        głównej ulicy Sztokholmu, widziano dwóch Chińczyków, a tenor tej informacji nie
        był im życzliwy.

        Gdy Polska w XVI-XVIII w. stanowiła rzadki w ówczesnej Europie model otwartości
        i tolerancji, Szwecja była państwem totalitarnym i zmilitaryzowanym, z którego
        uciekali "myślący inaczej".

        W XIX w. wyemigrowało ponad milion Szwedów. Od nielicznych imigrantów, np.
        belgijskich Walonów, którzy zbudowali szwedzki przemysł, oczekiwano całkowitej
        asymilacji, a Żydom, uchodzącym z Rosji przed pogromami, pozwalano osiedlać się
        tylko w czterech miastach-gettach. W latach 20. XX w. Szwecja wprowadziła prawo
        wydalania cudzoziemców, stosowano je głównie wobec "obcych" rasowo i
        religijnie: katolików i Słowian. Mało kto wie, że to właśnie na żądanie Szwecji
        (oraz Szwajcarii) władze hitlerowskich Niemiec zaczęły wbijać literę "J" (Jude)
        do paszportów emigrujących Żydów, by można ich było odróżnić od "prawdziwych"
        aryjskich Niemców. Starannie przemilczany bywa również fakt, że w 1939 r.
        szwedzcy akademicy nominowali do pokojowej nagrody Nobla kanclerza Niemiec
        Adolfa Hitlera, za to, że w Monachium uchronił Europę przed groźbą wojny...

        Po II wojnie światowej nastąpiła radykalna zmiana, wymuszona przez okoliczności
        globalne. Otwartość dla uchodźców politycznych stała się nagle elementem
        szwedzkiej racji stanu, a tolerancja i równouprawnienie mniejszości podstawowym
        kanonem prawnym. Przez 50 lat Szwecja przyjęła prawie 2 mln imigrantów z całego
        świata, w tym ok. 40 tys. Polaków i polskich Żydów. Dziś co czwarty obywatel
        tego państwa ma cudzoziemskie korzenie, ale rdzenni Szwedzi jeszcze nie do
        końca akceptują tę nową w ich historii sytuację. Dla Andrieja Kotlarczuka z
        Białorusi, pracującego od dwóch lat na uniwersytecie w Sztokholmie, Szwecja to
        kraj wolny i tolerancyjny, wręcz raj w porównaniu z państwem Łukaszenki, a znów
        pochodzący z Syrii Nuri Kino, dziennikarz "Dagens Nyheter", wspomina, że kiedy
        przyjechał jako mały chłopiec w 1974 r., Szwedzi z niedowierzaniem dotykali
        jego czarnych, kręconych włosów.

        Blaski i cienie szwedzkiej tolerancji ukazał w doskonałej multimedialnej
        prezentacji dr Leon Kantor, jeden z 2,5 tysiąca osiadłych w Szwecji polskich
        Żydów wypędzonych po Marcu 68, dziś politolog na Uniwersytecie Sztokholmskim,
        przewodniczący Federacji Imigrantów w Szwecji, członek rządowej Komisji ds.
        Równości Etnicznej i Integracji i redaktor naczelny pisma "Kosmopolit".
        Przypomniał, że kiedy w latach 30. w Europie, także w Polsce, triumfowały
        tendencje faszystowskie, szwedzka partia narodowosocjalistyczna dostała w
        wyborach 1936 r. tylko 20 tys. głosów. Z drugiej strony, kiedy Kristalnacht
        wywołała oburzenie opinii publicznej w całej Europie, szwedzkie korporacje
        studenckie i związki zawodowe apelowały do rządu, by nie wpuszczać Żydów. Nie
        zaprotestowała wówczas nawet sztokholmska gmina żydowska, "bardziej szwedzka od
        protestanckich Szwedów". W tym czasie utworzony w 1922 roku państwowy Instytut
        Biologii Rasowej sterylizował masowo "niepełnowartościowe rasowo" kobiety. Ten
        proceder trwał aż do lat 60.! Przeprowadzono łącznie ponad 60 tys. zabiegów.

        Pod koniec wojny szwedzki Czerwony Krzyż - "drugi symbol dobroci tego świata po
        Jezusie" - uratował dwa tysiące Żydów z obozów w Ravensbrueck i Neuengamme w
        akcji Białych Autobusów, ale wcześniej rozdawał "dary serca" hitlerowcom
        wracającym via Szwecja z podboju Norwegii. Szwecja udzieliła schronienia 70
        tysiącom fińskich sierot z wojny 1939 r. z Rosją - i tylko 500 żydowskim
        dzieciom Holocaustu w czasie całej II wojny światowej. Odmawiano jednak wjazdu
        ich rodzicom, rozdzielano rodzeństwa, a rodziny, w których je ulokowano,
        wykorzystywały je do posług i żądały od władz zwrotu wszystkich wydatków, nawet
        za znaczki na listy pisane przez te dzieci.

        W tym samym czasie - przypomniał Kantor - kilka kobiet z Żegoty z Ireną
        Sendlerową ocaliło 2,5 tysiąca żydowskich dzieci z getta warszawskiego. Dwa
        razy więcej istnień ludzkich niż słynny w całym świecie Schindler. Ale
        na "Listę Schindlera" Spielberg miał 100 milionów dolarów, a na
        nakręcenie "Listy Sendlerowej" Michał Dudziewicz musiał zastawić samochód za 30
        tys. zł...

        Słynna akcja Raoula Wallenberga ratowania Żydów węgierskich była jego prywatną
        inicjatywą ledwo tolerowaną przez jego rząd, który przyznał mu limit wiz dla
        ocaleńców, kilkakrotnie przezeń przekroczony. Niewykluczone, że gdyby
        Wallenberg nie został aresztowany i zamordowany przez Sowietów, poniósłby
        konsekwencję za tę urzędniczą niesubordynację, jak Aristides de Sous Mendes,
        portugalski konsul w Bordeaux, który za samowolne wydanie 30 tys. wiz swego
        kraju francuskim Żydom został karnie wydalony ze służby. Szwecja wystawiła
        swemu bohaterowi pomnik dopiero w 2001 r., w wiele lat po Ameryce. Pomnik
        zresztą prawie niewidoczny i porażający brzydotą.

        Odnosząc się do gościny udzielonej przez Szwecję marcowym emigrantom, Kantor
        nie mógł nie wtrącić nuty osobistej. Kiedy wczesną wiosną 1968 r. zdecydował
        się wyjechać jako jeden z pierwszych, Szwecja odmówiła mu wizy, bo nie był
        lekarzem ani specjalistą, a "tylko" lektorem w Wyższej Szkole Pedagogicznej.
        Musiał skierować się do Danii, która nie robiła selekcji.

        W połowie lat 70. szwedzki parlament uznał prawo imigrantów do kultywowania ich
        języka (pierwszy elementarz w języku kurdyjskim wydano w Sztokholmie), a stałą
        pozycją szwedzkiego budżetu stała się pomoc finansowa dla mniejszości
        etnicznych. Nie zakazał jednak działalności partii i organizacji
        ksenofobicznych, głoszących hasła "Szwecja dla Szwedów", a eksport
        nazistowskiej muzyki White Power do krajów, gdzie jej produkcja jest zakazana
        (np. do Niemiec) jest znaczącą pozycją szwedzkiego bilansu handlowego.

        Rząd Görana Perssona wprowadził cztery lata temu ogólnonarodową akcję edukacji
        o Holocauście i jego następstwach, jednocześnie rośnie liczba przestępstw na
        tle nienawiści rasowej. Szwecja przyjęła 50 tys. uchodźców z Bośni (sąsiednia
        Finlandia kilkudziesięciu) i o tyle samo wzrosła liczba wyborców partii
        nacjonalistycznej, która w ostatnich wyborach zyskała już prawie 5 proc.
        głosów.

        - Szwedzka droga do tolerancji jest bardzo wyboista, tym bardziej warto się z
        niej uczyć - konkludował Kantor


      • jewhaterexterminator Negacjonista w Trybunale Stanu? 11.02.03, 06:18
        Negacjonista w Trybunale Stanu?
        Michał Bilewicz


        W połowie listopada media szeroko rozpisywały się o składzie nowowybranego
        Trybunału Stanu. Przypomnijmy: Trybunał Stanu jest dziewiętnastoosobowym
        organem powoływanym na pierwszym posiedzeniu przez Sejm, a którego celem jest
        pociąganie do odpowiedzialności najwyższych władz państwowych, gdy te naruszą
        prawo w związku z zajmowanym przez siebie stanowiskiem. W tej kadencji Sejmu
        zaprzysiężono dwóch członków Trybunału Stanu, co do których prasa i ośrodki
        opiniotwórcze miały szereg wątpliwości. Róża Żarska z Samoobrony była posądzana
        o kłamstwo, a Krzysztof Śniegocki z PSL o malwersacje. Wicemarszałek Donald
        Tusk (PO) rozważał nieuczestniczenie w uroczystości złożenia przysięgi przez
        członków Trybunału Stanu.

        Choć w listopadzie padało tak wiele zastrzeżeń wobec sędziów Trybunału Stanu,
        to dziwi fakt, że dotyczyły one tylko dwóch osób. Nikt bowiem nie zwrócił
        uwagi, że do tej szacownej instytucji sądowniczej powołano Ryszarda Bendera -
        nominowanego przez Ligę Polskich Rodzin profesora KUL, prezesa lubelskiego
        Klubu Inteligencji Katolickiej.

        Ryszard Bender znany jest środowisku żydowskiemu jako nieprzejednany
        nieprzyjaciel mniejszości etnicznych i, co najważniejsze, autor
        nieodpowiedzialnych sądów poddających w wątpliwość istnienie komór gazowych w
        Auschwitz. O Benderze było głośno w sprawie Dariuasza Ratajczaka - opolskiego
        wykładowcy rozpowszechniającego negacjonizm Holocaustu, który został usunięty z
        Uniwersytetu Opolskiego za szerzenie tzw. "kłamstwa oświęcimskiego". 13
        stycznia 2000 roku Ryszard Bender występując na antenie Radia Maryja
        stwierdził: "Oświęcim nie był obozem zagłady, lecz obozem pracy. Żydzi, Cyganie
        i inni byli tam niszczeni ciężką pracą; zresztą nie zawsze ciężką i nie zawsze
        niszczeni, bo są relacje, iż w obozie posiłki bywały trzy razy dziennie, a
        chorzy dostawali delikatną zupę, mleko i biały chleb. A Żydzi często pełnili
        różne funkcje obozowe, np. kapo". Później dodał, że "tylko w Radiu Maryja
        mogliśmy wesprzeć Ratajczaka w obliczu nagonki, jaką lewicowe czy wręcz
        lewackie media rozpętały".

        Wypowiedzi te, naruszające zasady cywilizowanego dyskursu publicznego, spotkały
        się z natychmiastową reakcją oburzonych intelektualistów, polityków i mediów.
        Jego słowa zostały potępione przez kierownictwo KUL-u, metropolitę lubelskiego
        ks. abp Józefa Życińskiego oraz uczonych Uniwersytetu Warszawskiego. Siedem dni
        później Federacja Młodych Unii Pracy wystąpiła do prokuratury z zawiadomieniem
        o dokonaniu przestępstwa (naruszenie artykułu 55 ustawy o Instytucie Pamięci
        Narodowej, czyli tzw. "kłamstwo oświęcimskie").

        W innym z programów Radia Maryja Bender wystąpił z Jerzym R. Nowakiem, aby
        zaprotestować przeciwko nazywaniu Polaków antysemitami: "nie jesteśmy
        antysemitami, nie popieramy antysemityzmu", zauważyli profesorowie, po czym
        wezwali słuchaczy do reakcji na te "kalumnie". Jedna z interlokutorek
        powiedziała wówczas: "Wielka szkoda, że Hitler nie wyniszczył tych krwiopijców
        do ostatniego. Do ostatniego, nikogo nie oszczędzając. Ani kobiet ani dzieci.
        Do ostatniego". Powyższa wypowiedź nie spotkała się ze zdecydowaną reakcją
        przyszłego sędziego Trybunału Stanu.

        Nie miejsce tu na przywoływanie innych pełnych nienawiści wystąpień publicznych
        Ryszarda Bendera. Warto tylko przypomnieć artykuł 200 Konstytucji, który mówi,
        że: "Członek Trybunału Stanu nie może być, bez uprzedniej zgody Trybunału
        Stanu, pociągnięty do odpowiedzialności karnej, ani pozbawiony wolności.
        Członek Trybunału Stanu nie może być zatrzymany lub aresztowany". Oznacza to,
        że osoba taka powinna być wolna od wszelkich podejrzeń i czysta moralnie.
        Donald Tusk stwierdził, że w Trybunale Stanu zasiadają ludzie którzy "nie tylko
        są poza wszelkimi podejrzeniami, ale którzy mogliby być wzorem cnót
        obywatelskich". To zaskakujące, że Ryszard Bender został przez posłów uznany za
        taką osobę.

        Ponad rok temu, po zwycięstwie Jorga Heidera w austriackich wyborach
        parlamentarnych, odbyła się w Warszawie demonstracja antyfaszystowska pod
        hasłem: "Heider. Bender. Rydzyk. Lepper. Bez nich do Europy". Dziś scena
        polityczna bardzo się zmieniła. Skład nowego sejmu i Trybunału Stanu każe
        sądzić, że do Unii Europejskiej wejdziemy obciążeni populizmem i ksenofobią
        symbolizowaną przez te trzy nazwiska.



    • jewhaterexterminator Symbolika i zwyczaje święta Chanuki 11.02.03, 06:19
      Symbolika i zwyczaje święta Chanuki
      Małgorzata Barcikowska


      Święto Chanuki (hebr.: poświęcenie, inauguracja), zwane także Świętem Świateł,
      jest obchodzone przez osiem dni. Rozpoczyna się 25 dnia miesiąca kislew,
      którego to dnia w 165 r. p.n.e., po zwycięstwie powstania machabejskiego,
      ponownie konsekrowano Świątynię Jerozolimską. Opis tego wydarzenia znajduje się
      w I Księdze Machabejskiej (4:36-59), według której Juda Machabeusz po pokonaniu
      Lizjasza wkroczył do Jerozolimy i oczyścił Świątynię. Zburzono zbezczeszczony
      przez Greków ołtarz całopalenia i zbudowano nowy. Naprawiono szkody i wykonano
      nowe święte sprzęty, jak świecznik, ołtarz kadzidlany, stół i zasłony. Powtórne
      poświęcenie Świątyni, przy wtórze pieśni i akompaniamencie cytr, harf i
      cymbałów oraz wśród składania ofiar, odbyło się 25 dnia miesiąca kislew, który
      stanowił także trzecią rocznicę obwieszczenia restrykcyjnego edyktu syryjskiego
      władcy, Antiocha Epifanesa. Żydom pod karą śmierci nie wolno było odprawiać
      obrzędów religijnych, a w Świątyni Jerozolimskiej ustanowiono kult Zeusa
      Olimpijskiego. Obchody ponownego poświęcenia Świątyni trwały osiem dni. Juda
      Machabeusz wraz z braćmi i całe zgromadzenie Izraela zarządzili, by rocznicę
      tej uroczystości świętować co roku. W II Księdze Machabejskiej, która także
      opowiada o tym wydarzeniu, dodano, że ośmiodniowa ceremonia ponownej
      konsekracji Świątyni odbyła się podobnie, jak poświęcenie Pierwszej Świątyni za
      czasów króla Salomona. Ponadto przypomina o cudzie z ogniem, który miał miejsce
      zarówno podczas poświęcenia ołtarza za Mojżesza, jak i Świątyni za Salomona
      oraz ołtarza w czasach Nehemiasza.

      Józef Flawiusz, którego opis tego wydarzenia ma źródła w I Księdze
      Machabejskiej, nie wspomina terminu Chanuka. Pisze on : "Od owego czasu
      zachowujemy to święto, nazywając je Świętem Świateł; miano to pochodzi, jak
      sądzę, stąd, że wtedy zabłysła nam ta swoboda kultu, gdyśmy zgoła nie mogli się
      jej spodziewać".

      Żadne z tych źródeł nie wspomina o zapalaniu chanukowych świateł. Pierwsza taka
      wzmianka pojawia się w barajcie: "Nakaz światła w Chanukę wymaga, by w każdym
      domu zapalono jedno światło; żarliwi nakazują jedno światło na każdą osobę;
      nadzwyczaj żarliwi dodają światło na każdą osobę każdej nocy. Według szkoły
      Szammaja: "Pierwszego dnia należy zapalić osiem świateł, później stopniowo
      mniej", podczas gdy szkoła Hillela utrzymywała, że: "Pierwszej nocy należy
      zapalić jedno światło, a później stopniowo więcej". Inna barajta stwierdza, że
      Hasmonejczycy nie mogąc używać w Świątyni zbezczeszczonego przez Greków
      świecznika, wzięli siedem żelaznych prętów, pokryli je cynkiem i użyli jako
      świecznika. Tradycja ta stanowi źródło opowieści, według której Hasmonejczycy
      znaleźli w Świątyni osiem żelaznych sztab, wznieśli je i zapalili na nich
      światła. Kolejna barajta czas trwania Chanuki przypisuje cudowi, jaki się
      wydarzył podczas wkroczenia Hasmonejczyków do Świątyni, kiedy to odkryli, że
      cała oliwa do oświetlania, oprócz jednego dzbanuszka, została sprofanowana.
      Dzbanuszek z pieczęcią arcykapłana zawierał ilość oliwy, wystarczającą na
      podtrzymanie świateł w świeczniku tylko przez jeden dzień, jednak cud sprawił,
      że oliwy wystarczyło na dni osiem. Należy zauważyć, że cała późniejsza
      literatura rabiniczna właśnie w tym cudzie upatruje główną przyczynę
      obchodzenia tego święta, a niemal wszystkie przepisy dotyczące Chanuki odnoszą
      się do zwyczaju zapalania świateł.

      W II Księdze Machabejskiej, w liście Judy Machabeusza do Żydów egipskich
      czytamy: "Mając obchodzić Oczyszczenie świątyni dwudziestego piątego kislew,
      uważaliśmy, że trzeba wam o tym donieść, abyście wy także obchodzili Święto
      Namiotów i ognia [na pamiątkę tego], jak Nehemiasz odbudował świątynię i
      ołtarz, a potem złożył ofiary". Inne fragmenty tego listu świadczą, że chodziło
      w nim głównie o przywrócenie uroczystości ku czci ognia. Zatem światła
      chanukowe byłyby reminiscencją ognia zapalanego wcześniej przez Izraelitów
      zimą. Święto Chanuki przypada w miesiącu kislew, kiedy to dni są krótkie, a
      noce długie, a jego ostatnie dni przypadają na zimowe przesilenie słoneczne.
      Jedna z legend talmudycznych opowiada, że gdy pierwszy człowiek spostrzegł, że
      dnie stają się coraz krótsze, zawołał: "Biada mi! Może za grzechy moje świat
      ciemnością się powlecze i wróci bezład". I powstał i pościł przez osiem dni, aż
      nastała "tkufa tewet" (hebr.: zimowe przesilenie słoneczne) i dnie stały się
      dłuższe, ozwał się: "To są tedy prawa świata" i ustanowił osiem dni świąt.
      Wprawdzie było to wyjaśnienie pochodzenia rzymskich kalend i saturnaliów, ale
      również Izraelici, jak świadczy opis w II Księdze Machabejskiej, obchodzili
      dzień zimowego przesilenia, zapalając ognie.

      Chanukowe światła powinny się palić co najmniej pół godziny, a jeżeli zgasną
      same wcześniej, należy zapalić je ponownie. Zabronione jest zapalanie jednego
      światła od drugiego. Kolejne światła zapala się od światła pomocniczego,
      zwanego szamesem (jid.: służący). Podczas gdy lampa chanukowa płonie, potrzebne
      jest jeszcze inne źródło oświetlenia, bowiem chanukowe światło jest święte i
      nie może służyć żadnym praktycznym celom. Na pół godziny przed zapaleniem
      świateł nie wolno nic jeść, a w czasie, gdy płoną, zaleca się bezczynność. W
      wieczory Chanuki nie studiuje się nawet Tory.

      II Księga Machabejska wspomina, że podczas uroczystości ponownego poświęcenia
      Świątyni ludzie mieli ze sobą wiązanki zielonych gałązek i liści palmowych,
      podobnie jak podczas Święta Namiotów. Wprawdzie może to dziwić, lecz zwyczaje
      związane ze świętami zimowego przesilenia słonecznego w całym świecie wskazują
      na ścisły związek między światłem a zielenią, będącą widomym znakiem
      życiodajnej mocy słońca, pobudzającej płody ziemi do życia i wzrostu. Zwyczaj
      przynoszenia zieleni do Świątyni podczas Chanuki został szybko zaniechany i
      zapomniany.

      W długie wieczory tego święta nawet pobożni Żydzi zabawiają się grą w karty
      (jid.: kwitłech). Są to dwie talie białych karteczek z wypisanymi cyframi od
      jednego do dwunastu. Zamiast cyfr arabskich mogą występować także litery
      hebrajskie. Tradycyjne kwitłech zanikają jednak, ustępując miejsca zwykłym
      kartom. Są one znane już od XV w., a z czasem tak się rozpowszechniły, że
      spowodowały ograniczenia ze strony rabinów, którzy uważali je za wytwór
      szatana, gdyż według zasad gematrii hebrajski termin karton (karta) ma taką
      samą wartość liczbową, co wyraz satan (szatan). Jednakże Chanuka stanowi jeden
      z nielicznych wyjątków, kiedy gra w karty jest dozwolona.

      Zwyczajem chanukowym jest także zadawanie zagadek. Zagadki znane są Żydom już
      od głębokiej starożytności. Zabawa ta była szeroko rozpowszechniona wśród ludów
      Bliskiego Wschodu, stanowiąc jedną z rozrywek podczas uczt i uroczystości. Za
      Biblią można przytoczyć przykłady Samsona oraz króla Salomona i królowej Saby.
      Chanukowe zagadki, zwane Chanuke-katowes, miały formę rozlicznych konceptów,
      żartów, igraszek etymologicznych i arytmetycznych figli. Wielkim upodobaniem
      cieszyły się zwłaszcza te utworzone na podstawie biblijnych wersetów lub
      kombinacji początkowych wyrazów biblijnych rozdziałów tak, by dawały liczbę 44,
      odpowiadającą ogólnej sumie chanukowych świateł.

      Szczególnym dla Chanuki zwyczajem jest zabawa sześciennym bączkiem (jid.:
      drejdł, drajderł, trendł, trenderł). Być może cztery ścianki bączka
      symbolizowały cztery strony świata, a wirowy ruch, odzwierciedlając obrót
      słońca, miał zjawisko to przyspieszyć i pomóc światłu przezwyciężyć ciemność.
      Jednakże z czasem zatracił on swe obrzędowe znaczenie i spadł do roli
      dziecięcej zabawki. Na bocznych ściankach bączka widnieją pierwsze litery
      wyrazów lub cały napis Nes gadol haja szam (hebr.: Wielki cud stał się tam).
      Zabawa bączkiem jest grą hazardową, a litery kolejno oznaczają: n - nic nie
      dajesz, nic nie bierzesz (jid.: ni
    • jewhaterexterminator Rozmowa z Gołdą Tencer 11.02.03, 06:20
      Rozmowa z Gołdą Tencer
      Rozmawiała: Renata Saks


      - Jak wspominasz swoje pierwsze kroki na żydowskiej scenie?
      - Zawsze będę to wspominała z rozrzewnieniem. Byłam czteroletnią dziewczynką,
      kiedy po raz pierwszy wystąpiłam na scenie. Nie była to wprawdzie scena
      teatralna, a scena łódzkiego klubu TSKŻ, ale przeżycie było ogromne. Właśnie w
      łódzkim TSKŻ grałam i śpiewałam w operach dziecięcych i tańczyłam tańce ludowe.
      Z moją przyjaciółką Marią Biną Waserman chciałyśmy zawsze grać główne role. Jak
      ona grała królewnę, to ja musiałam być królową, albo odwrotnie. Ale ona nie
      związała się z teatrem. Jest doktorem biochemii i mieszka w Texasie. Jak się
      teraz spotykamy, bardzo miło wspominamy tamte czasy.

      - A jak było już z prawdziwym teatrem?
      - Śpiewałam w operetce w Łodzi, grałam też w łódzkim teatrze lalek "Arlekin".
      Ale pytasz, jak było z prawdziwym teatrem, a dla mnie prawdziwym teatrem jest
      teatr żydowski. A było tak, że kiedy zaczynałam pracę w Teatrze Żydowskim,
      jeszcze przy ulicy Królewskiej, przez rok mieszkałam w garderobie. Zresztą nie
      tylko ja byłam wtedy bez mieszkania. Na pierwszym piętrze w pokojach
      księgowości spali Bernard Ford Hanooka i Szymon Szurmiej.

      - Jaką rolę najcieplej wspominasz, jaka była dla ciebie najważniejsza?
      - Doskonale pamiętam i zawsze będę wspominała moją pierwszą rolę. Była to Cina
      w "Zielonych polach" Pereca Hirszbejna. Moją mamę grała wtedy Ruth Taru-
      Kowalska. Bardzo lubiłam też Leę w "Dybuku", swoje role w "Wielkiej
      wygranej", "Cudzie purimowym", "Śnie o Goldfadenie". W ogóle wszystkie swoje
      role kocham, kocham teatr i nie wyobrażam sobie życia bez niego.

      - Czy pamiętasz dzień swojej pierwszej w życiu premiery?
      - Oczywiście, że pamiętam. Pamiętam również przerażenie mojego taty, kiedy
      zobaczył, ile tekstu muszę się nauczyć na pamięć. Rodzice byli obecni na każdej
      mojej premierze, przyjeżdżali z Łodzi do Warszawy co tydzień na sobotę i
      niedzielę. Tata był dumny i szczęśliwy, że właśnie występuje jego córka. Mam do
      dzisiaj wszystkie bilety kolejowe moich rodziców, które przez lata skrzętnie
      zbierałam.

      - Domyślam się, że rola Ciny w "Zielonych polach" wypadła bardzo dobrze.
      - Rzeczywiście wypadła dobrze, bo zawsze miałam szczęście pracować z dobrymi
      reżyserami: Szymonem Szurmiejem, Jakubem Rotbaumem, Andrzejem Witkowskim.
      Recenzję z mojej pierwszej sztuki napisał Salomon Belis, bardzo mnie chwalił i
      pamiętam, że napisał "żeby jej tylko woda sodowa nie uderzyła do głowy". Myślę,
      że mi woda sodowa do głowy nie uderzyła.

      - W ciągu swojej kariery artystycznej grałaś nie tylko w teatrze, występowałaś
      również w wielu filmach i odbyłaś setki recitali z żydowskimi piosenkami.
      - Ważniejsze filmy to amerykański "Miłość i wojna" w reżyserii
      Mizrachiego, "Austeria" Jerzego Kawalerowicza, gdzie grałam Blankę, "Wichry
      wojny" i nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie film "Dawid"
      w reżyserii Lilienthala. Ten film dostał Srebrnego Niedźwiedzia rok
      przed "Blaszanym bębenkiem", z tym, że "Dawida" przemilczano, a o "Blaszanym
      bębenku" było bardzo głośno.
      Jeśli chodzi o recitale i piosenki żydowskie, to mogę powiedzieć, że niedługo
      wyjdzie płyta - album z moimi piosenkami żydowskimi w jidysz i po polsku.

      - Co prawda chciałam, żeby ta rozmowa była tylko o aktorstwie, ale nie mogę się
      oprzeć pytaniu, jak godzisz pracę aktorki, reżysera, ze swoją działalnością w
      Fundacji Shalom, z pracą związaną z powstaniem Centrum Kultury Jidysz?
      - Działalność Fundacji Shalom i Centrum Kultury Jidysz na pozór są odległe od
      aktorstwa, ale mają wspólny mianownik, tym wspólnym mianownikiem jest kultura
      jidysz. Czasami sama się dziwię, jak to wszystko łączę. Ale po prostu muszę żyć
      i działać intensywnie. I przyznaję, że cieszy mnie, kiedy widzę efekty swojej
      pracy. Otrzymałam na przykład przyznawaną przez Ministerstwo Kultury w Izraelu
      Złotą Lirę, to jest nagroda za szerzenie kultury żydowskiej poza Izraelem.

      - Jak się czujesz jako mama prawie dorosłego syna?
      - Jestem z niego dumna. Myślę, że idzie w ślady rodziców angażując się w
      działalność społeczną. Teraz przygotowuje koncert charytatywny dla Wielkiej
      Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka, zrobił też magazyn internetowy.
      Jest bardzo zdolny, sądzę, że uległ magii sceny, aktorstwa i filmu, w
      przyszłości chce zdawać do łódzkiej filmówki i być reżyserem. Ale ja jestem
      jidysze mame i Dawid zawsze będzie dla mnie małym synkiem. Nie tak dawno temu
      brałam udział w benefisie Marka Grońskiego w Krakowie, który tak skwitował to,
      o czym mówimy: "Jaka jest różnica między terrorystą a jidysze mame? Z
      terrorystą można pertraktować".

      - Dziękuję za rozmowę.



    • jewhaterexterminator Zbigniew Herbert i Jehuda Amichaj 11.02.03, 06:20
      Urodzeni w jednym roku: Zbigniew Herbert i Jehuda Amichaj
      Ryszard Wasita


      Parę dni temu odwiedził mnie gość z Izraela dr Józef Halperin, sławny entomolog
      (w Izraelu opisał naukowo nieznane dotąd gatunki owadów), łodzianin z
      urodzenia, w latach drugiej wojny światowej partyzant na Białorusi, potem w
      Górach Świętokrzyskich. Przygotowuje on do wydania książkę o swoim życiu - po
      hebrajsku, polsku i niemiecku. Ale ten przyrodnik, umysł ścisły, już od progu
      zawołał, że muszę koniecznie zobaczyć w warszawskim Muzeum Literatury wystawę
      twórczości plastycznej Norwida. Na szczęście już byłem i mogliśmy nawet razem
      obejrzeć wydany w formie albumu piękny katalog wystawy. W plastycznej
      twórczości Norwida, jak i jego wielkiej poezji, nie brak motywów żydowskich.

      Doktor Józef Halperin powiedział mi prawie w uniesieniu: "Dla mnie Cyprian
      Norwid to ostatni prorok Izraela, drugi, o stulecia późniejszy, Jeremiasz".
      Przytaczam po trosze klimat spotkania z izraelskim gościem i jego słowa, bo one
      mówią o tym, jak głębokie są (czy zawsze uświadomione?) więzi duchowe
      między "Izraelem - bratem starszym" i polską kulturą.

      W roku 2000 ukazała się w Jerozolimie antologia pt. "Po tylu rewolucjach. Wybór
      poezji polskiej po 1945 roku", z esejem wstępnym Yorama Bronowskiego (niedawno
      zmarłego), a w wyborze i przekładach na hebrajski Davida Weinfelda i Rafi
      Weicherta. Pisałem już o tej książce obszerniej, ale przypominam, że obok
      wierszy Miłosza, Szymborskiej, Różewicza, ks. Twardowskiego i paru innych
      (zasadą antologistów było: mniej poetów, pełniej, bogaciej reprezentowanych)
      znalazło się aż 14 wierszy Zbigniewa Herberta. Wszystkie w tłumaczeniu
      hebrajskim Davida Weinfelda. Ten urodzony w Limanowej profesor Uniwersytetu
      Hebrajskiego w Jerozolimie, gdzie wykłada literaturę hebrajską, jest
      miłośnikiem i znawcą literatury polskiej, a zwłaszcza poezji. Przed laty, w
      czasie długiego pobytu stypendialnego w Kalifornii, zaprzyjaźnił się z
      Czesławem Miłoszem i intensywnie uczył przyszłego noblistę... języka
      hebrajskiego. Miłosz dziękuje mu za to we wstępie do swego przekładu (z
      oryginału!) psalmów.

      Profesor David Weinfeld to uczony, ale i pisarz, wrażliwy na słowo eseista i
      tłumacz poetów polskich na hebrajski. Wprowadził do kultury Izraela twórczość
      Miłosza (periodyki literackie, trzy osobne tomy wierszy) dużo wcześniej, zanim
      polski poeta otrzymał Nagrodę Nobla. Weinfeld wydał też tom Adama
      Zagajewskiego, teraz pracuje nad wyborem wierszy księdza Jana Twardowskiego i
      Ryszarda Krynickiego. Ale szczególnie też dużo zdziałał David Weinfeld, aby
      Zbigniew Herbert zaistniał we współczesnej kulturze Izraela. Obok tłumaczeń
      wierszy, licznych komentarzy i esejów im towarzyszących, opublikował dotąd trzy
      tomy Herberta w Izraelu.

      Herbert zdobył ogromne uznanie i popularność w USA, w pewnym okresie wydawano
      tam nawet periodyk literacki pt. "Mr. Cogito". W roku 1993 polski poeta
      otrzymał dyplom honorowego członka American Academy and Institute of Arts and
      Letters. W Niemczech , między innymi dzięki pracy komentatorskiej i
      translatorskiej Karla Dedeciusa, zdobył szeroką poczytność w kręgach
      inteligencji. Trzecim krajem poetyckiej obecności Herberta stał się - moim
      zdaniem - Izrael.

      Zbigniew Herbert otrzymał wiele nagród. Do szczególnie bliskich sercu poety
      należała przyznana mu w 1988 r. Nagroda im. Brunona Schulza, ustanowiona przez
      Amerykańską Fundację Studiów Polsko-Żydowskich oraz Pen-Club USA. Nie
      zapominajmy, że i patron nagrody, i laureat, to ludzie Galicji. Drohobycz
      Schulza leży niedaleko rodzinnego Lwowa Herberta. Wiadomo, czym były podróże w
      biografii autora "Rovigo" - do pejzaży, do architektury, do ludzi, do sztuki.
      Zwłaszcza jego wędrówki do Grecji, Italii, Niderlandów - są znane i opisane.

      Zdecydowanie mniej wiemy o wyprawie Herberta do Izraela, o nawiązanej tam
      przyjaźni z najwybitniejszym poetą hebrajskim współczesności - Jehudą
      Amichajem.

      Herbert i Amichaj to równolatkowie: obaj urodzeni w tym samym roku 1924.
      Izraelski poeta przeżył polskiego o dwa lata: umarł w roku 2000.

      Jehuda Amichaj zdobył w Polsce sławę, ale jakby trochę tajemną, nie popartą
      wydaniami książkowymi. Wiersze jego znalazły się w antologiach: "Poezje
      nowohebrajskie" Aleksandra Ziemnego i "Antologia izraelska" Mariana Grześczaka,
      a w roku 2000 doczekaliśmy się pierwszego (sporego) wyboru wierszy pt. "Koniec
      sezonu pomarańczy" w spolszczeniu Tomasza Korzeniowskiego. Szkoda, że w
      posłowiu "Od tłumacza" nie znalazła się choćby wzmianka o więzi między
      Herbertem a Amichajem.

      Parę dni temu wydano w znakomitej serii Wydawnictwa Dolnośląskiego "A to Polska
      właśnie" książkę prof. Jacka Łukasiewicza z Uniwersytetu Wrocławskiego
      pt. "Herbert". Warto dodać, że profesor Łukasiewicz to zarazem utalentowany
      poeta i eseista, a najnowsza jego książka przypomina ten mało znany wątek
      izraelski w biografii Zbigniewa Herberta, przede wszystkim poprzez materiały
      ilustracyjne. Polski poeta otrzymał w 1991 roku Nagrodę Jerozolimską (The
      Jerusalem Prize for the Freedom of the Individual in Society). "The Jerusalem
      Post" zamieściła wtedy obszerny tekst o tym wydarzeniu (tytuł artykułu: "Polish
      Poet gets Jerusalem Prize") oraz dużą fotografię dwu wspaniałych poetów:
      Zbigniewa Herberta i Jehudy Amichaja. Poeta izraelski pełnił rolę gospodarza
      wobec polskiego gościa. Polubili się i zaprzyjaźnili. Pięknym poetyckim echem
      tych więzi jest zamieszczony w tomie pt. "Rovigo", wydanym w 1992 r. przez
      Wydawnictwo Dolnośląskie (a więc w rok po podróży Herberta do Izraela) wiersz
      pt. "Do Yehudy Amichaja":

      Bo ty jesteś król a ja tylko książę
      bez ziemi z ludem który mi ufa błądzę po nocy bezsenny
      A ty jesteś król i patrzysz na mnie z przyjaźnią
      i obawą - jak długo mogę tułać się po świecie
      Długo Yehudo Do końca
      Nawet gesty mamy inne-gest łaski gest pogardy gest zrozumienia
      - O nic ciebie nie proszę oprócz zrozumienia
      Zasypiam przy ognisku z pięścią pod głową
      gdy noc się dopala psy wyją i po górach chodzą


      Ten izraelski pobyt Herberta miał też swoje echo w gazetach o największych
      nakładach i poczytności. I tak np. dziennik "Jedijot Achronot" (a nie jak
      podaje prof. Łukasiewicz w książce "Herbert" - w dzienniku "The Jerusalem
      Post") zamieścił na pierwszej stronie artykulik, fotografię Herberta i jeden z
      jego wierszy w hebrajskim tłumaczeniu Davida Weinfelda.

      Zbigniew Herbert i Jehuda Amichaj - piękny przykład duchowych więzi polsko-
      izraelskch.



    • jewhaterexterminator Wystawa w warszawskiej Galerii ŻIH 11.02.03, 06:21
      Zatrzymane w kadrze: Wystawa w warszawskiej Galerii ŻIH
      Irena Bracławska i Magdalena Tarnowska


      "Luboml - wspomnienie żydowskiego miasteczka" - taką nazwę nosi wystawa
      fotografii otwarta 26 listopada w Galerii Żydowskiego Instytutu Historycznego w
      Warszawie. Stanowi ona część kolekcji sprowadzonej na zaproszenie Instytutu ze
      Stanów Zjednoczonych. Inicjatorem wystawy jest dawny mieszkaniec Lubomli, Aaron
      Ziegelman, który w 1938 roku wyemigrował do USA. W 1994 roku na podstawie
      Luboml Exhibition Project sponsorowanego przez Aaron Ziegelman Foundation
      rozpoczęto prace przygotowawcze. Dotychczas zgromadzono około 2000 fotografii,
      dokumentów i różnych pamiątek. Cenne materiały zostały również udostępnione
      przez światowe archiwa. Wystawę prezentowano już w 40 miastach, m.in. w Nowym
      Yorku, Filadelfii i w Yad Vashem w Jerozolimie.

      Otwarcie ekspozycji w Warszawie poprzedziła konferencja prasowa z udziałem
      Aarona Ziegelmana, dr Jill Vexler - dyrektora wystawy, dr Eleonory Bergman -
      wicedyrektora ŻIH oraz Roberta Lewandowkiego - historyka sztuki z Muzeum ŻIH.

      "Postanowiłem stworzyć tę wystawę po obejrzeniu filmu Lista Schindlera -
      opowiadał Aaron Ziegelman. - Pomyślałem wówczas, że warto byłoby pokazać
      przedwojenne życie ludzi, których tak okrutnie dotknęła Zagłada. W Lubomli żyło
      około 5 tys. Żydów. Stanowili 91,3 proc. ogólnej liczby mieszkańców miasteczka.
      Z Holocaustu uratowało się zaledwie 51 osób. Gdy mówi się, że 5 tys. istnień
      ludzkich zostało unicestwionych, to jest to tylko statystyka. Kiedy jednak
      poznajemy tych ludzi, dowiadujemy się jak żyli, patrzymy na ich fotografie i
      czytamy wspomnienia o nich, wtedy zaczynamy dostrzegać, że zanim zostali
      ofiarami - byli ludźmi. Wielokrotnie pytano mnie, jak udało się zebrać te
      wszystkie zdjęcia. Tylko nieliczni spośród małej garstki ocalonych zachowali
      trochę pamiątek. Przed wojną w małej Lubomli było 4 fotografów. Zdjęcia tam
      robione przesyłano za granicę do krewnych w Brazylii, Argentynie, Stanach
      Zjednoczonych i w Palestynie. Po nawiązaniu kontaktów z tymi ludźmi udało mi
      się uzyskać od nich większość fotografii. Bardzo też jestem zadowolony ze
      współpracy z panem Fredem Wassermanem, kuratorem cieszącej się dużym
      powodzeniem wystawy na Ellis Island - ekspozycji poświęconej wszystkim
      imigrantom przybywającym do Ameryki".

      Amerykańska wystawa przypomina, na przykładzie wołyńskiego miasteczka, o
      nieodłącznym elemencie przedwojennego polskiego krajobrazu, jakim było
      żydowskie sztetł. Zaprzecza jednocześnie uproszczonemu stereotypowi biednego,
      prowincjonalnego polsko-żydowskiego miasteczka, ukazując, że miało silną klasę
      średnią reprezentowaną przez prawników, lekarzy i przedstawicieli innych
      zawodów. W latach międzywojennych, czasach znaczących przemian, także i do
      Lubomli docierały nowe idee. Nawet regulowane przez tradycyjne instytucje
      religijne życie żydowskich mieszkańców Lubomli ulegało wpływom nowatorskich
      nurtów intelektualnych i świeckich trendów.

      "Większość z nas nie wie, jak żyli nasi przodkowie w europejskim sztetł -
      mówiła Jill Vexler. - Dla Żydów amerykańskich ważne jest, aby nie utożsamiali
      się wyłącznie z II wojną światową, tylko z miejscem, z którego pochodzili ich
      krewni, ponieważ to jest właśnie ta prawdziwa tożsamość. Jedna z moich
      przyjaciółek, która jest Izraelką mieszkającą w Stanach, powiedziała mi, że
      najbardziej chciałaby wiedzieć, jak wyglądało codzienne życie jej rodziców. Ta
      wystawa mogła dać jej chociaż w części odpowiedź na to pytanie. A niewiele jest
      miejsc w Ameryce, gdzie można uzyskać takie informacje".

      Po warszawskiej prezentacji wystawa będzie pokazywana na Ukrainie,
      prawdopodobnie w regionalnym muzeum w Lubomli. Przygotowywany jest także film
      dokumentalny, który zostanie wyemitowany przez jedną z telewizyjnych stacji
      amerykańskich w przyszłym roku. Niesłabnące zainteresowanie ekspozycją jest
      powodem do dumy dla jej pomysłodawców i organizatorów. "Gdy byłem małym
      chłopcem i mieszkałem w Lubomli, widziałem nieraz bogatych Amerykanów
      przyjeżdżających do naszego miasteczka i rozdających prezenty. Wówczas marzyło
      mi się, że gdy dorosnę, też stanę się bogatym i hojnym człowiekiem. I teraz mam
      okazję urzeczywistnić swoje marzenia - ta wystawa jest właśnie moim prezentem
      dla młodego pokolenia" - oświadczył w zakończeniu konferencji Aaron Ziegelman.



      --------------------------------------------------------------------------------

      Na uroczystość otwarcia wystawy przybyli przedstawiciele ambasad Austrii i
      Rosji, Instytutu Goethego, Fundacji Ronalda S. Laudera, pracownicy Żydowskiego
      Instytutu Historycznego, przedstawiciele mediów oraz zaproszeni goście.

      Wystawę otworzył dyrektor ŻIH prof. Feliks Tych. W swoim przemówieniu
      przedstawił przedwojenną i powojenną historię Wołynia i Lubomli, złożył
      podziękowania organizatorom przedsięwzięcia, a przede wszystkim podkreślił, że
      wystawa jest efektem realizowania zadania, jakie stoi w obecnych czasach przed
      instytucjami takimi jak ŻIH i historykami zajmującymi się dziejami Żydów
      polskich. Zadaniem tym jest wypełnianie luk, odgrzebywanie z mroków niepamięci
      obrazu życia tamtych ludzi, umieszczenie po ponad 60 latach zatajania na powrót
      w świadomości ludzi mikrokosmosów małych miasteczek żydowskich. Poprzez
      to "scalenie wszystkich części przeszłości" możliwe staje się przywracanie
      współczesnym mieszkańcom tych miejsc ich własnej historii, historii domów, ulic
      i miejsc, wśród których żyją.

      Goście obejrzeli z wielką uwagą ekspozycję złożoną z kilkudziesięciu zdjęć
      wykonanych w sepii i przedstawiających życie codzienne mieszkańców sztetł: ich
      pracę, zabawy, uroczystości, także życie polityczne, szczególnie związane z
      syjonizmem, życie na emigracji w Palestynie i USA oraz czasy powojenne Lubomli.

      Przybyły na ceremonię pan Ziegelman - prawdziwy "libiwner" - tak nazywali
      siebie mieszkańcy miasteczka - podzielił się z gośćmi swoimi wspomnieniami.
      Opowiedział historię emigracji swej rodziny do USA w 1938 r. oraz o codziennym
      życiu jego krewnych, znajomych i przyjaciół z miasteczka. Barwne opowieści pana
      Ziegelmana pełne sentymentu dla szczęśliwego dzieciństwa spędzonego w Lubomli,
      przez krótką chwilę pozwoliły słuchaczom zakosztować atmosfery życia w sztetł.
      Dla wielu uczestników spotkania były to także ich własne wspomnienia, zaś dla
      młodych ludzi - opowieść o nieznanym świecie, o którym dzisiaj mogą się
      dowiedzieć tylko poprzez takie wystawy, literaturę, historię, rzadziej poprzez
      kontakt z tymi, którzy go pamiętają. Na zakończenie swojego wystąpienia pan
      Ziegelman podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania
      ekspozycji.

      Podczas wernisażu pokazano także film z Lubomli nakręcony w latach
      trzydziestych przez Amerykankę zwiedzającą miasteczko. Jill Vexler - dyrektor
      wystawy - oprowadzała gości po galerii, zatrzymując się przy niemal każdej
      fotografii i opowiadając historie dotyczące osób i zdarzeń zatrzymanych w
      kadrze.

      Wystawę można zwiedzać w Galerii ŻIH w Błękitnym Wieżowcu do 28 lutego 2002
      roku.



    • jewhaterexterminator OD REDAKTORA Zydowskiego Slowa: 11.02.03, 06:21
      OD REDAKTORA

      W związku z zapaścią finansów państwowych, które dotkną także budżetu
      Ministerstwa Kultury, istnieje obawa, że dotacja, którą w przyszłym roku
      otrzymamy, może nie wystarczyć na realizację dwutygodniowego cyklu
      wydawniczego. Nie ma też pewności, że naszego wydawcę, ZG TSKŻ, stać będzie na
      dofinansowywanie pisma.
      Jedno wiemy na pewno: że jesteśmy potrzebni naszym Czytelnikom oraz że nasze
      pismo jest istotnym czynnikiem zachowania tradycji kultury jidysz w Polsce. I
      że mimo wszystkich przeciwności chcemy kontynuować wydawanie naszego pisma.



      Prezentujemy Czytelnikowi ostatni tego roku, podwójny numer naszego pisma.
      dzięki zwiększonej objętości znajduje się w nim więcej niż zwykle ciekawych i
      wartościowych materiałów. Zamykamy tym numerem kolejny rok naszej pracy, rok
      trudny, ale przecież w sumie udany. Szczególnie ucieszyło nas pozyskanie nowych
      współpracowników w kraju i za granicą, którzy wzbogacili nasze łamy wieloma
      interesującymi artykułami.

      W miarę naszych możliwości staraliśmy się pisać o sprawach i wydarzeniach
      ważnych dla środowiska żydowskiego w Polsce i dla społeczności żydowskich w
      innych krajach, o działalności organizacji żydowskich, o żydowskim życiu
      kulturalnym, o stosunkach polsko-żydowskich. W obu częściach naszego
      dwutygodnika, tej pisanej po polsku i pisanej w jidysz, poświęciliśmy wiele
      miejsca sytuacji w Izraelu i wokół Izraela.

      Sądząc z wielu listów Czytelników, nasze pismo trafia w ich potrzeby i
      zainteresowania. Jest też dobrze odbierane przez polskich Czytelników, którzy
      prenumerują "Słowo Żydowskie". Bo chociaż, co naturalne, wyrażamy nasz własny
      punkt widzenia na sprawy, o których piszemy, to staramy się zawsze, by nasze
      sądy i opinie były wyważone, racjonalne i odpowiedzialne. Zwalczamy wszelki
      ekstremizm nie tylko na świecie, ale i na własnych łamach.

      Przed nami kolejne 12 miesięcy roku 2002. Jakie to będą miesiące dla pisma -
      nie jest nam dzisiaj łatwo powiedzieć. Bo i sytuacja jest ogromnie
      skomplikowana. Koszt wydawania dwujęzycznego pisma jest relatywnie wysoki,
      wymaga dodatkowego zatrudnienia osób do składania i łamania stron żydowskich,
      oddzielnego korektora, wydatków na tłumaczenia. Tymczasem perspektywa
      pozyskania pieniędzy na wydawanie pisma jak na razie jest dosyć nieokreślona.

      Nasz główny sponsor, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pokrywa
      około 70 procent kosztów wydawniczych. W związku z zapaścią finansów
      państwowych, które, jak wszystko wskazuje, dotkną także budżetu Ministerstwa
      Kultury, istnieje obawa, że dotacja, którą w przyszłym roku otrzymamy, może nie
      wystarczyć na realizację dwutygodniowego cyklu wydawania naszego pisma, co
      pozwalało nam względnie szybko reagować na bieżące wydarzenia. Nie ma też
      pewności, że naszego wydawcę, ZG TSKŻ, stać będzie na dofinansowywanie pisma,
      bo sam boryka się z kłopotami finansowymi.

      Jedno wiemy na pewno: że jesteśmy potrzebni naszym Czytelnikom, że poza nami
      nie ma w Polsce innego źródła słowa pisanego w jidysz, że nasze pismo jest
      istotnym czynnikiem zachowania tradycji kultury jidysz w Polsce. I że mimo
      wszystkich przeciwności chcemy kontynuować wydawanie naszego pisma.

      Adam Rok



    • Gość: jewhater [...] IP: 168.143.113.* 11.02.03, 06:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tyrannosaurus.rex [...] 13.02.03, 00:40
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: jacek71 [...] IP: 130.94.107.* 11.02.03, 09:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tyrannosaurus.rex "Journe'es des Actinides" 13.02.03, 00:42
        Polska obecność na konferencji "Journe'es des Actinides"
        O fizyce i chemii w Ejn Gedi
        Aleksander Bilewicz


        Cykliczne konferencje "Journe'es des Actinides" odbywają się już od 30 lat. Ich
        tematyka związana jest z własnościami aktynowców - grupy ciężkich pierwiastków,
        do których należą m.in. tak ważne jak uran czy pluton. Tegoroczna sesja miała
        miejsce w kibucu Ejn Gedi w Izraelu.

        Okres, w którym zaplanowano konferencję był dla państwa Izrael czasem niezwykle
        trudnym. Niestabilna sytuacja polityczna spowodowała, że losy konferencji
        ważyły się do ostatniej chwili. Wielu jej uczestników odwołało przyjazd.

        Jednak 32 sesja "Journe'es des Actinides" odbyła się. Niemała w tym zasługa
        polskich naukowców. Mimo ciągłych komunikatów o zamachach bombowych, do Ejn
        Gedi zdecydowało się przyjechać 24 zagranicznych badaczy, w tym aż 9 Polaków -
        z Wrocławia, Katowic, Krakowa i Warszawy.

        Udział polskich naukowców w tegorocznym "Journe'es des Actinides" był
        szczególnie ważny, gdyż konferencja zbiegła się z 50 rocznicą odkrycia przez
        Włodzimierza Trzebiatowskiego zjawiska ferromagnetyzmu związków uranu. Temu
        ważnemu odkryciu poświęcono jedno ze spotkań, na które przyjechał
        przewodniczący izraelskiej Komisji Energii Atomowej oraz przedstawiciel
        polskiej ambasady. Uczestnictwo w sesji planował także ambasador RP, jednakże
        wizyta ministra Siwca w Izraelu w tym samym czasie pokrzyżowała jego plany.

        Fakt, że konferencja ostatecznie doszła do skutku był bardzo ważny dla
        izraelskich gospodarzy. Po roku mozolnych przygotowań, jej odwołanie
        oznaczałoby kolejne zwycięstwo palestyńskiego terroryzmu, który chce
        sparaliżować normalne życie w Izraelu. Izraelczycy czuli, że nasz przyjazd był
        wyrazem solidarności z izraelskimi naukowcami i przeciwstawieniem się izolacji
        izraelskiego państwa od świata, na której tak zależy Arafatowi.

        Mimo że w konferencji wzięło udział tylko 24 zagranicznych uczestników, program
        naukowy został całkowicie wypełniony. Jak co roku, wymieniliśmy się
        informacjami o najnowszych osiągnięciach teoretycznych i eksperymentalnych.
        Szczególnie cenne były doniesienia o stwierdzonym nadprzewodnictwie związków
        aktynowców.

        Po konferencji polscy uczestnicy zwiedzili Jerozolimę, skąd tak często dochodzą
        sygnały o aktach przemocy. Czytając przed wyjazdem prasowe doniesienia z
        Izraela sądziłem, że zobaczę sparaliżowany strachem kraj. Jednakże życie toczy
        się tam zupełnie normalnie. Ulice w Jerozolimie i Tel Awiwie są jak zawsze
        pełne ludzi, a kawiarnie wieczorami zapełniają się gośćmi. Wszyscy oni są dziś
        szczególnie zdeterminowani, aby nie dać się terrorystom i żyć codziennym dniem
        w swoim kraju. Utrzymywanie przez Polskę naukowych kontaktów z Izraelem może w
        tym bardzo pomóc.

        Autor jest docentem w Instytucie Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie



    • Gość: Zet Re: Lista Morderstw Popelnionych przez Zydow IP: *.sympatico.ca 12.02.03, 02:34
      Izraelscy żołnierze zastrzelili dzisiaj 8-letniego palestyńskiego chłopca na
      Zachodnim Brzegu Jordanu. Doszło do tego w trakcie zamieszek, spowodowanych
      rezygnacją Izraela ze złagodzenia zasad poruszania się Arabów.
      • Gość: SAM Re: Lista Morderstw Popelnionych przez Zydow IP: 130.94.107.* 12.02.03, 03:40
        Gość portalu: Zet napisał(a):

        > Izraelscy żołnierze zastrzelili dzisiaj 8-letniego
        palestyńskiego chłopca na
        > Zachodnim Brzegu Jordanu. Doszło do tego w trakcie
        zamieszek, spowodowanych
        > rezygnacją Izraela ze złagodzenia zasad poruszania się
        Arabów.


        Gdybym byl ojcem tego chlopca, to daje slowo,ze moje
        zycie nabralo by nowego celu : zabic jak najwiecej zydow
        zanim sam zgine

        www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1320718.html
        • tyrannosaurus.rex Jan Kiepura 13.02.03, 00:44
          Jan Kiepura

          Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie premierą operetki Wesoła wdówka
          Franza Lehara uczciła setną rocznicę urodzin (16 maja 1902) jednego z
          najsławniejszych polskich tenorów XX wieku - Jana Kiepury.

          Ten syn piekarza z Sosnowca, dzięki swojemu talentowi, wyjątkowo pięknemu
          głosowi, świetnym warunkom zewnętrznym, obdarzony żywiołowym temperamentem,
          zrobił w swoim czasie zawrotną karierę. Po kilku początkowo amatorskich
          występach na estradach znalazł się w stolicy i wystąpił na scenie Opery
          Warszawskiej, w Halce Stanisława Moniuszki, w epizodycznej roli Górala w III
          akcie. Jego właściwy debiut miał miejsce we Lwowie, w 1925 roku, w roli
          tytułowej opery Faust Ch. Gounoda.

          Wreszcie rozpoczęła się jego wspaniała kariera wiodąca nie tylko przez polskie
          sceny, ale przez sceny operowe niemal wszystkich stolic Europy - od Wiednia,
          Berlina, Paryża, Londynu oraz Mediolanu począwszy. Podbił z ogromnym sukcesem
          także sceny Ameryki, gdzie jego głównym agentem był Sol Hurok. Dokonał ogromnej
          ilości nagrań płytowych. W repertuarze miał niemal cały "żelazny" repertuar
          operowy, a nawet tak rzadko grywane dzieła, jak opera E.W. Korngolda Das Wunder
          der Heliane (Cud Heliany), w której wystąpił z Lottą Lehman jako partnerką.

          W 1930 roku rozpoczął współpracę z niemiecką kinematografią, gdzie jego kreacje
          w filmach muzycznych jak Lied einer Nacht (Pieśń nocy, reż. A. Litvak, 1932)
          oraz Ein Lied für Dich (Dla ciebie śpiewam, w Polsce grany jako Zdobyć cię
          muszę, reż. J. May, 1933) zapewniły mu ogromną popularność w Niemczech, gdzie w
          zaraniu filmu dźwiękowego stał się niemal idolem, zresztą nie tylko tamtejszych
          melomanów. Ogółem wystąpił w 12 filmach nakręconych między innymi w Austrii i w
          Ameryce (kilka z udziałem jego żony, śpiewaczki i aktorki Marty Eggerth).

          Jego popularności w Niemczech zagraża coraz bardziej hitleryzm. Czujni
          funkcjonariusze Goebbelsa zwrócili uwagę, że matka sławnego śpiewaka Jana
          Kiepury i mniej sławnego jego brata, także tenora Władysława Ladisa (ur. 1904)
          była Żydówką. Niebezpieczeństwo zagrażające im ze strony nazistów zmusza ich
          obu do opuszczenia Europy. I wreszcie obaj znaleźli się w osławionym Lexikon
          der Juden in der Musik (Berlin 1940).

          Nie ma racji Jerzy Waldorff (w książce Jan Kiepura, 1974) pisząc: "W
          największym berlińskim kinie Ufa-Palast odbyła się premiera filmu z udziałem
          Kiepury, produkcji austriackiej, w reżyserii Carmine Gallone Im Sonnenschein (W
          słońcu). Znowu obecni najwyżsi dygnitarze Tysiącletniej Rzeszy, owacje dla
          polskiego tenora, ściskanie mu rąk, kwiaty.

          Wystarczyło jednak, że w obliczu wojny Jan Kiepura opowiedział się po stronie
          swojego kraju, aby na rozkaz tych samych przedstawicieli wysokiej germańskiej
          kultury ujrzał się w jednym więcej dokumencie niemieckiej hańby, w leksykonie
          Das Judentum in der Musik (Waldorff się myli: paszkwil pod tym tytułem
          opublikował w XIX w. Ryszard Wagner. Natomiast nazwisko Kiepury znalazło się we
          wspomnianym wyżej Lexikon der Juden in der Musik - M.F.), gdzie umieszczano -
          jako wyklętych - najwybitniejszych artystów, jeżeli byli żydowskiego
          pochodzenia, od Mendelssohna i Mahlera poczynając".

          Otóż nie całkiem o to chodziło. Kiepura wielokrotnie dawał przykłady swego
          przywiązania do ojczyzny, ale patriotów polskich było wielu, a przecież z tego
          powodu nie trafiali oni do wspomnianego leksykonu, chociaż byli prześladowani,
          zsyłani do obozów itd. W tym leksykonie umieszczono osoby ewidentnie
          żydowskiego pochodzenia, w tym także niektórych z oznaczeniem "H" (Halbjude). W
          związku z tą właśnie "plamą" na swoim życiorysie Kiepura się "zakwalifikował"
          do owego, jak słusznie pisze Waldorff - haniebnego leksykonu.

          Jeżeli chodzi o losy matki Kiepury - były one tragiczne. W 1940 roku ojciec
          tenora, Franciszek, przeprowadził rozwód z żoną Marią, która jako młoda Żydówka
          Miriam Neuman przyjęła chrzest, by poślubić przystojnego piekarza. Zagrożoną
          przez Niemców lub szmalcowników Marię przygarnęły siostry felicjanki.
          Opiekowały się nią z poświęceniem, była chora, miała ogromne ciśnienie. W 1942
          roku felicjanki z pomocą żołnierzy AK potajemnie przewiozły bardzo już chorą
          Marię do miasteczka Końskie, gdzie w wieku 58 lat zmarła i została pochowana na
          tamtejszym cmentarzu. Warto wspomnieć, że była bardzo ładna, muzycznie
          utalentowana i miała piękny głos. Synowie te cechy zapewne po niej
          odziedziczyli.

          Wracając do kariery Jana Kiepury - jego kariera jako wybitnego śpiewaka
          operowego zaczęła gasnąć. Poświęca się coraz częściej rozrywce na Broadway'u,
          grywa, jak już wspomniano, w filmach, występuje razem z żoną Martą Eggerth w
          operetkach, między innymi w znakomicie zagranej Wesołej wdówce. Z tym
          przedstawieniem po wojnie gościli z dużym powodzeniem na wielu scenach Ameryki
          i Europy. Po wojnie Kiepura dwukrotnie odwiedził Polskę. Na spotkaniu w
          Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich - autor tego szkicu miał okazję zamienić z
          nim parę słów. Jego powojenny koncert w Warszawie (wystąpił także w Krakowie),
          przyjęty ze wzruszeniem, nie zachwycał już, niestety, jak dawniej.

          Jan Kiepura zmarł na atak serca 13 sierpnia 1966 r. w Nowym Jorku, w dwa dni po
          swoim występie na imprezie polonijnej.

          Pozostały po nim świetne nagrania płytowe, filmy i zasłużona pamięć i od 1967
          roku, Festiwale Arii i Pieśni im. Jana Kiepury w Krynicy.

          Marian Fuks
      • tyrannosaurus.rex Promocja dzieła uczonego z Jerozolimy 13.02.03, 00:43
        Promocja dzieła uczonego z Jerozolimy
        "Czy zaglądałeś do Goldberga"?
        Ryszard Wasita


        Tym pytaniem profesor Janusz Tazbir kończy swój komentarz do trzytomowego
        dzieła Jakuba Goldberga z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Pytaniem,
        jak najbardziej uzasadnionym, które należy odtąd kierować do badaczy dziejów
        Żydów w Polsce, aby przypominać im, że nie mogą pominąć tak bogatego źródła
        jak "Jewish Pirivileges in the Polish Commonwealth: Charter of Rights Granted
        to Jewish Community in Poland-Lithuania in the Sixteeth to Eighteen Centuries".

        Dzieło profesora Jakuba Goldberga powstawało długo, przez wiele lat, w skrajnie
        trudnych warunkach - zbieranie materiałów w znacznym stopniu utrudniał brak
        dostępu do archiwów litewskich, białoruskich i ukraińskich w ówczesnym Związku
        Radzieckim.

        Gdy w drugiej połowie lat 80. ukazał się tom pierwszy publikacji, wydany
        wówczas w sześciu wersjach językowych, czasopismo "Polska" przyznało uczonemu z
        Jerozolimy doroczną nagrodę "za najwartościowszą książkę roku o tematyce
        polskiej opublikowaną za granicą". Recenzentami-jurorami byli między innymi
        prof. Jan Szczepański z Polskiej Akademii Nauk, prof. Maurycy Horn z
        Żydowskiego Instytutu Historycznego i prof. Józef Andrzej Gierowski z
        Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla państwa Goldbergów była to radość niezwykła,
        bo wiązała się z możliwością spotkania z rodzinną ziemią - po latach zakazu.
        Ani prof. Olga Goldberg (etnograf i etnolog), ani prof. Jakub Goldberg nie
        widzieli Polski od dawna, gdy musieli ją opuścić w pamiętnym roku 1968. W
        latach 80. też nie było łatwo uzyskać pozwolenie na wizytę w kraju, ale dzięki
        przychylności jednego z ówczesnych wiceministrów spraw zagranicznych udało się
        zapewnić profesorskiej parze wizy polskie. Ówczesny prezes ZAiKS, pisarz i
        publicysta, rodowity opolanin Edmund Jan Osmańczyk sprawił, że we wrześniu,
        kiedy Zakopane jest pełne gości, znalazł się pokój w "Halamie" dla Olgi i
        Jakuba Goldbergów.

        Warszawska promocja dzieła Jakuba Goldberga odbyła się ósmego maja 2002 roku w
        Sali Joachima Lelewela w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk na
        warszawskim Rynku Starego Miasta.

        Profesor Janusz Tazbir, wybitny polski historyk i serdeczny przyjaciel Jakuba
        Goldberga, w swojej refleksji poświęconej pracy uczonego z Jerozolimy
        podkreślił istotne cechy Jakuba Goldberga wyróżniające go jako badacza -
        wzorowego edytora źródeł historycznych, umiejętnie dokonującego analizy i
        syntezy tematyki.

        Drugim mówcą był profesor Antoni Mączak, również wybitny polski historyk,
        utalentowany pisarz historyczny, także serdeczny przyjaciel prof. Goldberga.
        Mówił o zasługach uczonego z Jerozolimy w przybliżaniu mniej znanych epok w
        dziejach Żydów Rzeczypospolitej, bo główna uwaga badaczy skupiła się po II
        wojnie światowej na problematyce Zagłady i - w mniejszym już stopniu - na
        latach międzywojennych. Dzieło prof. Goldberga opisujące okres od XVI do
        schyłku XVIII wieku i rozbiorów, obejmuje całą wielką epokę w dziejach Żydów
        Rzeczypospolitej.

        Po wystąpieniu prof. Antoniego Mączaka wręczono gościowi z Jerozolimy list
        prof. Leona Kieresa - dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej, przy aplauzie
        zebranych (widziałem między innymi prof. Henryka Samsonowicza, prof. Juliusza
        Bardacha, krakowskiego jezuitę ks. prof. Stanisława Obirka i wielu innych
        przedstawicieli polskiej humanistyki).

        Sam autor w krótkiej wypowiedzi podkreślił uniwersalność opublikowanych źródeł,
        bo dotyczą one nie tylko samych Żydów, ale także np. rozwoju gospodarczego
        dawnej Rzeczypospolitej, rozwoju urbanistyki na ziemiach polsko-litewskich,
        ukazują przyczyny i proces stanowienia prawa w Rzeczypospolitej.

        Na koniec zwięzły opis dzieła Jakuba Goldberga: przywileje dla gmin żydowskich
        były najważniejszymi dokumentami wydanymi dla Żydów w I Rzeczypospolitej przez
        królów i dziedziców miast prywatnych, stanowią więc rodzaj źródła obfitującego
        w podstawowe informacje z dziejów polskich Żydów i szeregu dziedzin historii
        Polski w XVI-XVIII wieku. Wystawcy przywilejów przyznawali Żydom szeroki zakres
        uprawnień, stwarzający im możliwość korzystania z większej niż gdzie indziej
        tolerancji.

        Dotyczyły one prawa do zamieszkania w miastach, zajmowania się różnymi
        zawodami, swobody uprawiania kultu religijnego, wznoszenia synagog, zakładania
        cmentarzy. Zawierają też normy określające status prawny Żydów, kompetencje
        żydowskich instytucji samorządowych, zasady wyboru starszyzny, zakres
        sprawowanej przez króla, dziedziców i kahały władzy sądowej, a ponadto
        ustanawiane dla ludności żydowskiej ograniczenia o charakterze prawnym i
        gospodarczym. W opracowanym przez prof. Jakuba Goldberga zbiorze przywilejów
        znajdujemy też przepisy regulujące stosunki Żydów z różnymi stanami polskiego
        społeczeństwa, władzami państwowymi, starostami, dziedzicami miast
        szlacheckich, duchowieństwem. Nakładały na Żydów obowiązek płacenia podatku
        pogłównego i uiszczenia czynszów dla starostów, dziedziców, magnatów i
        instytucji kościelnych oraz świadczenia różnego rodzaju powinności. Normy
        prawne zawarte w tych przywilejach zaważyły na charakterze ustawodawstwa
        ustanowionego dla Żydów w okresie przedrozbiorowym.

        W pierwszym i drugim tomie zamieszczone są teksty 129 przywilejów, do
        niektórych zaś dołączono aneksy. Przeważająca część przywilejów została
        napisana po polsku, niektóre po łacinie i niemiecku, inne zaś w części po
        polsku, a w części po łacinie. W pierwszym i drugim tomie obszerne wstępy
        omawiające znaczenie, funkcje i zawartość przywilejów oraz regesty i przypisy,
        publikowane są w wersji angielskiej, a trzeci tom zawiera polską wersję tych
        tekstów.

        Czy możliwe jest odnajdywanie nowych źródeł, a zatem uzupełnianie dzieła
        profesora Jakuba Goldberga o nowe, dotąd niepoznane przywileje? Prof. Antoni
        Mączak uważa, że jest to oczywiście możliwe (archiwa w krajach byłego ZSRR),
        ale będą to uzupełnienia niezmieniające ogólnego obrazu, który przyniosła praca
        uczonego z Jerozolimy. I - jak to powiedział prof. Janusz Tazbir - kolejne
        pokolenia badaczy będą sobie i kolegom zadawały pytanie: "Czy zaglądałeś do
        Goldberga?".

        Obecny na uroczystości w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk Michał
        Friedman szepnął mi w pewnym momencie do ucha:

        - Kiedy patrzę na zebranych tu ludzi z różnych pokoleń i różnych dziedzin
        wiedzy, to myślę sobie słowami Wyspiańskiego - "A to Polska właśnie".



      • Gość: kasia [...] IP: 168.143.113.* 28.02.03, 17:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: jedwabnik [...] IP: 168.143.123.* 12.02.03, 16:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tyrannosaurus.rex Janusz Korczak - tym razem po kanadyjsku 13.02.03, 00:44
        Janusz Korczak - tym razem po kanadyjsku
        Olga Miedwiediewa


        Prawdopodobnie w każdym większym mieście w świecie znajdzie się przynajmniej
        jedna osoba, zafascynowana niezwykłą osobowością Korczaka. W kanadyjskim
        Vancouver taką osobą był wieloletni czytelnik i przyjaciel "Słowa Żydowskiego",
        Aleksander Dimant. Od lat nosił się z zamiarem nadania imienia Korczaka
        żydowskiemu przedszkolu. Ucieszyłby się, gdyby się dowiedział, że na początku
        2002 roku powstało tu, w Kanadzie, Towarzystwo Janusza Korczaka.

        Jeszcze dwa lata temu z inicjatywy wdowy po panu Dimancie Giny i przy poparciu
        Centrum Edukacyjnego Holocaust odbył się w Vancouver wieczór poświęcony pamięci
        Korczaka. Przygotowany według niezawodnego scenariusza sprawdzonego już w kilku
        innych krajach jako początek szerszych działań organizacyjnych: słowo wstępne i
        projekcja filmu Andrzeja Wajdy (film ten nie starzeje się, jak nie starzeje się
        legenda o Korczaku) - zaowocował powstaniem grupy zaangażowanych korczakowców.
        Owszem, stawiali sobie pytanie, które przy podobnej okazji już nie raz w
        świecie padało: "Dlaczego Korczak?". Doszli do wniosku, że trzeba go
        sformułować raczej jako: "Korczak - Dlaczego tak późno?". Przecież Kanada
        słynie z ogromnej uwagi poświęcanej problemom socjalnym i między innymi
        problemom dziecka. Żaden dorosły nie ośmieli się tutaj publicznie uderzyć czy
        nawet skrzyczeć dziecko. Ale wszędzie są nieszczęśliwe dzieci. I jak wszędzie
        na świecie szacunku dla dziecka nie jest tu za dużo. A właśnie szczęście
        dziecka było dla Korczaka sprawdzianem sprawiedliwości ustroju społecznego...

        Kanadyjskie Towarzystwo Janusza Korczaka planuje przede wszystkim zająć się
        popularyzacją w kraju osobowości i dziedzictwa Korczaka: organizować odczyty i
        dyskusje w szkołach i na uniwersytetach, dotrzeć z tematem korczakowskim do
        środków masowego przekazu, przełożyć i opublikować niektóre, nieznane w
        obszarze języka angielskiego, dzieła autora "Jak kochać dziecko"...

        Już na jesieni odbędzie się wystawa zatytułowana "Korczak i prawa dziecka".
        Zwiększenie zainteresowania Korczakiem wśród fachowców w dziedzinie wychowania
        to początek w realizacji naczelnego zadania Towarzystwa - pracy z dziećmi.

        I na zakończenie jeszcze jeden akcent kanadyjski. Wiadomo, że Korczak łączy
        ludzi z różnych krajów. W Kanadzie, biorąc pod uwagę jej wielokulturowość, może
        on również łączyć ludzi w kraju. I już łączy - przynajmniej Polaków i Żydów.



    • Gość: abc http://www.davidduke.com/writings/howisraeliterror IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 22:24
      Polecam
      www.davidduke.com/writings/howisraeliterror.shtml
      • tyrannosaurus.rex Jubileusz, jubileusz 13.02.03, 00:45
        Jubileusz, jubileusz
        Renata Saks


        Jubileusz 55-lecia pracy dydaktycznej i translatorskiej obchodził
        najwspanialszy znawca języka jidysz i literatury żydowskiej Michał Friedman.

        Z tej okazji Państwowy Teatr Żydowski, Fundacja Shalom, Federacja Stowarzyszeń
        Żydowskich w Polsce, Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, Joint
        Distribution Committee zorganizowały uroczysty wieczór. W fotelu jubilata
        ustawionym na scenie naszego teatru zasiadł dostojny gość. Na widowni byli
        przyjaciele, znajomi, uczniowie, ci, którzy kiedykolwiek spotkali się z panem
        profesorem.

        Wieczór na cześć jubilata, Michała Friedmana, otworzył dyrektor teatru Szymon
        Szurmiej, który w serdecznych słowach złożył podziękowanie za jego pracę dla
        teatru, za naukę języka jidysz już kilku pokoleń aktorów żydowskiej sceny.

        Szef Kancelarii Prezydenta, minister Marek Siwiec, uhonorował prof. Michała
        Friedmana za jego wkład w dzieło popularyzacji literatury jidysz i przybliżenie
        jej polskiemu czytelnikowi Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

        Życzenia z okazji jubileuszu złożyli Michałowi Friedmanowi: dyrektor Fundacji
        Shalom, aktorka Teatru Żydowskiego Gołda Tencer, przewodniczący Stowarzyszenia
        Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej Ludwik Krasucki. O
        wielkim znaczeniu pracy Michała Friedmana jako tłumacza literatury żydowskiej i
        przybliżaniu tej literatury polskiemu czytelnikowi mówił redaktor naczelny
        Wydawnictwa Dolnośląskiego Jan Stolarczyk. Przypomnijmy, że właśnie Wydawnictwo
        Dolnośląskie wydało już cały szereg powieści klasyków literatury żydowskiej w
        tłumaczeniu Michała Friedmana.

        Serdeczne gratulacje złożyła też jubilatowi attaché kulturalny ambasady Izraela
        w Polsce Beth-Eden Kite. Gratulowali mu pięknego jubileuszu i osiągnięć
        zawodowych licznie przybyli przyjaciele.

        W części artystycznej wystąpili aktorzy Teatru Żydowskiego. Wszyscy byli
        uczniami profesora, to on nauczył ich nie tylko języka jidysz, ale i
        wrażliwości na literaturę żydowską. W programie artystycznym było wiele
        żydowskich piosenek, scenek komicznych, śmiechu i wzruszeń.

        Znana piosenkarka, Sława Przybylska, która tak pięknie śpiewa w jidysz, także
        była uczennicą znanego maestro. Zaśpiewała nam pięknie dwie żydowskie piosenki.

        Warto dodać, że Michał Friedman był stałym współpracownikiem "Fołks-Sztyme".
        Czujemy się zaszczyceni, że pozostał z nami również w "Słowie Żydowskim". Od
        lat w każdym numerze naszego pisma drukujemy literaturę klasyków żydowskich w
        jego tłumaczeniu. Pan Michał służy nam również swoją pomocą i cennymi uwagami
        przy opracowywaniu stron żydowskich naszej gazety. Zespół redakcji "Słowa
        Żydowskiego" ma więc szczególne powody, aby wyrazić słowa podziękowania za
        współpracę i złożyć jak najgorętsze życzenia z okazji jubileuszu.



      • tyrannosaurus.rex Polecam goraco:ZYDOWSKIE SLOWO:-) 13.02.03, 00:53
        free.ngo.pl/wort/
    • tyrannosaurus.rex Warsztaty Młodych Jidyszystów @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ 13.02.03, 00:47
      Warsztaty Młodych Jidyszystów - Łódź 2002
      Michał Bilewicz


      "My młodzi - my radośni, rozśpiewana hałastra!" - tym hasłem w 1919 roku Mojsze
      Broderson rozpoczął swój manifest. To w robotniczej Łodzi, a nie w Warszawie,
      Wilnie czy Nowym Jorku, narodził się ruch artystycznej młodzieży, która
      postanowiła tworzyć awangardową literaturę i sztukę w ramach kultury jidysz. Do
      hasła Brodersona i nazwy jego grupy "Jung Jidysz" zaczęli nawiązywać młodzi
      poeci z Warszawy ("Hałastra"), Wilna ("Jung Wilne") czy Ameryki.

      Nie jest więc przypadkiem, że dziś, pierwsze od dziesięcioleci młodzieżowe
      warsztaty języka jidysz zorganizowano właśnie tu - wśród zabytkowych fabryk,
      pałaców fabrykanckich, secesyjnych kamienic i schowanych w podwórzach
      prywatnych synagog.

      "Łódź stanowi doskonałą oprawę dla takich wydarzeń. To jedyne miejsce, w którym
      przedwojenny świat żydowski widać jak na dłoni" - mówi Piotr Piluk, organizator
      warsztatów. Piotr jest Lodzermenszem pełną gębą - zna w Łodzi wszystkich: od
      dyrektorów galerii, którzy pokazali jidyszystom sztukę związaną z żydostwem, do
      bywalców klubów na Piotrkowskiej, gdzie środowisko miłośników jidysz
      integrowało się wieczorami. Piotr zna też każdy łódzki kamień - o brukowanych
      ulicach, zaniedbanych budynkach i zapomnianych fabrykach potrafi opowiadać
      godzinami. W jego historiach powracają żydowscy fabrykanci i robotnicy,
      niemieccy Żydzi w getcie i drobni handlarze z Bałut. Na co dzień Piotr pracuje
      w łódzkim TSKŻ, choć ostatnio często można go spotkać w warszawskim Centrum
      Kultury Jidysz.

      "Wieloetniczna Łódź obecna była od samego początku w moim życiu - opowiada
      Piotr. - Wychowałem się w bliskim sąsiedztwie pałacu Poznańskich i jego
      fabryki. Pewnie dlatego zainteresowałem się architekturą tego miasta i historią
      sztuki" - dodaje. Przez ostatnie kilka lat Piotr zwiedził wszystkie zakamarki
      Łodzi i okolicznych miast. Dzięki temu powstała unikalna kolekcja zdjęć
      dokumentujących historię żydowskiego przemysłu, którą Piotr prezentował m.in. w
      kwietniu na międzynarodowej sesji "Sztetł" na UW, na wystawie w ramach
      zeszłorocznych "Dni Łodzi" i teraz, na warsztatach jidysz.

      Przez trzy dni młodzi miłośnicy kultury jidysz poszukiwali zabytków
      wielonarodowej Łodzi. "Łódź to niesamowite miasto - zachwycał się Robert z
      Warszawy. - To chyba głównie przez tę architekturę - przez nią widać inne
      kultury, naleciałości: żydowską, ale i niemiecką, polską". Piotr Piluk
      komentuje ze znawstwem: "Jest to jeden z największych na świecie zespołów
      architektury historyzującej i eklektycznej, z elementami secesji".

      "Zaprosiłam moich jidyszystów do Łodzi, bo to cudowne miejsce" - mówi Monika
      Polit, która razem z Piotrem zorganizowała warsztaty. Monika jest animatorką
      odradzającego się w Polsce jidyszyzmu - naucza mame łoszn w Centrum Kultury
      Jidysz i prowadzi w szkołach zajęcia o historii Żydów. "Łódź jest moim miastem,
      z którego wyemigrowałam do Warszawy - opowiada Monika. - Tu każdy kamień tchnie
      niemczyzną, albo naszym żargonem. Musiałam więc pokazać to miasto moim uczniom.
      W porównaniu do Łodzi Warszawa wydaje mi się martwa".

      Warsztaty biblioteczne, które poprowadziła Monika, miały przygotować młodych
      adeptów języka jidysz do ich przyszłej pracy. Na przykładzie niewielkiego
      księgozbioru uczyli się tworzyć karty katalogowe - opisywać w jidysz książki,
      odszukiwać nazwiska autorów publikacji. "Kluczem do sukcesu jest dobra
      znajomość alfabetu. Jak potrenuję alfabet, to będzie lepiej" - mówi Robert,
      który dopiero rozpoczyna naukę języka.

      Ostatniego dnia Monika wtajemniczyła młodych jidyszystów w historię ich
      poprzedników. Opowiedziała im o Brodersonie, Adlerze - którzy osiemdziesiąt lat
      temu postanowili tworzyć w duchu jidysz. Monika podkreśla jednak, że żydowska
      Łódź, to nie tylko Jung Jidysz: "Historia Łodzi to nie tylko historia wielkich
      poetów, malarzy. Byli tu także zwykli Żydzi, jidn fun a ganc jor, którzy
      nadawali miastu szczególny charakter".

      Fundatorka warsztatów, Gołda Tencer z Fundacji Szalom, również pochodzi z
      Łodzi. Kiedyś ukończyła słynną szkołę imienia Pereca, a dziś pragnie stworzyć
      młodemu pokoleniu szansę poznania kultury i języka, którego nauczano w jej
      liceum. "Musicie koniecznie zobaczyć budynek liceum - mówiła do jidyszystów
      Gołda Tencer. - Planujemy wmurowanie tam tablicy, a niedawno wydano nawet
      pamiątkową książkę o naszej szkole" - dodała w trakcie spotkania
      wprowadzającego.

      "Ich bin ojch a Lodzermensz" - powiedział kiedyś przyszły premier Leszek
      Miller, na spotkaniu z ziomkostwem łodzian w Izraelu. Z takim poparciem jidysz
      w Łodzi nigdy nie zginie. Czekamy więc na kolejne warsztaty.



    • Gość: kochanka 13 Luty 2003,dzisiaj zabili juz 3 niewinnych Pales IP: 209.234.157.* 13.02.03, 16:20
      www.haaretzdaily.com/hasen/spages/262218.html
      • jewhaterexterminator Wspomnienie o Jakubie Goldbergu 14.02.03, 02:59
        Wspomnienie o Jakubie Goldbergu
        współtwórcy legendy łódzkiej Szkoły Filmowej i powojennego filmu polskiego
        Janusz Kozłowski


        Ze stolicy Danii, Kopenhagi, nadeszła wiosną zeszłego roku smutna wiadomość, że
        zmarł tam Jakub Goldberg - reżyser i scenarzysta, współtwórca legendy łódzkiej
        Szkoły Filmowej i powojennego filmu polskiego.

        Należał do pierwszego rocznika Wyższej Szkoły Filmowej, tak zwała się wówczas
        nasza uczelnia nienosząca jeszcze w nazwie słowa "państwowa" - wspomina
        wieloletni rektor PWSFTviT w Łodzi, prof. Henryk Kluba. - Jakub Goldberg
        przyjęty został na Wydział Reżyserii 5 października 1948 r. Warto nadmienić, że
        otrzymał indeks z numerem 9.

        Razem z nim studiowali na tym samym Wydziale między innymi: Stanisław
        Lenartowicz, Janusz Nasfeter, Wadim Berestowski, Jan Batory, Ewa i Czesław
        Petelscy, a na równoległym Wydziale Operatorskim - Roman Wionczek, Kurt Weber,
        Zbigniew Raplewski.

        Był to jeden z najliczniejszych powojennych roczników - liczył prawie stu
        studentów.

        Kuba Goldberg, pochodzący z Warszawy, gdzie się urodził 29 sierpnia 1924 r.,
        jak pamiętam jego ojciec był z zawodu stolarzem, miał o wiele trudniejszy start
        niż większość z nas, ponieważ nie miał wcześniej żadnego przygotowania
        zawodowego, ja na przykład byłem słuchaczem Studium Teatralnego im. Adama
        Mickiewicza w Częstochowie.

        Poznaliśmy się w 1953 r., wówczas kiedy zacząłem studiować. Zbliżyła nas potem
        gra w eksperymentalnym, legendarnym dzisiaj filmie Romana Polańskiego "Dwaj
        ludzie z szafą". Mnie z Kubą Goldbergiem przypadło w udziale dźwigać wspólnie
        osławioną szafę z lustrem. Kręciliśmy go w bardzo trudnych warunkach na
        wybrzeżu.

        Wiele niecodziennych zdarzeń wiąże się z tym filmem, ale w pamięci utkwiły mi
        najbardziej dwa wydarzenia. Scena, w której wygrzewamy się, leżymy z Kubą w
        słońcu, patrząc na przesuwające się chmurki (uchwycił to po mistrzowsku Roman
        Polański), wśród gigantycznych stosów drewnianych beczek, służących do
        przechowywania i transportu ryb. Widzi nas strażnik, nakazuje opuścić to
        miejsce i kiedy opieramy się, wyrywa klapkę z rozsypującej się beczki, bije nas
        i przepędza. Zapach, jaki wydobywał się z beczek był nie do zniesienia, po
        kilku minutach strasznie rozbolała nas głowa. Ale opłacało się... powstała
        bowiem scena utrzymana w świetnym, surrealistycznym klimacie.

        Przebywaliśmy bardzo długo razem, od wczesnego rana do późnego wieczora na
        planie i nastał taki moment, taki czas, kiedy już mieliśmy wszyscy siebie dość.

        Polański jeszcze przed kręceniem filmu kazał mi specjalnie zapuścić zarost.
        Któregoś dnia Kuba wyrwał maszynką do golenia część mojego zarostu. Roman się
        wtedy niesamowicie wściekł, stłukł lustro i zszedł z planu. Później pojawił
        się, jak gdyby nic się nie stało. To był właśnie cały Romek. Zakupiono wtedy,
        na wszelki wypadek, dziesięć luster.

        Jakub Goldberg, jak go zapamiętałem, żył szybko, pełnią życia. Był niezrównany
        w towarzystwie, lubił w nim brylować, ubierał się elegancko i modnie.

        Nasza przyjaźń przetrwała wszystkie lata. Spotykaliśmy się później w mieszkaniu
        Andrzeja Czekalskiego. Żywił zawsze wielki sentyment do Łodzi, do pamiętnych
        schodów w Szkole Filmowej i do "Honoratki".

        Chcemy ufundować pamiątkową tablicę na cmentarzu żydowskim w Warszawie.

        Goldberga kilkakrotnie wspomina Roman Polański w książce "Roman" (Wydawnictwo
        Polonia, Warszawa 1989) - Innym człowiekiem z naszego kółka był Kuba Goldberg,
        absolwent łódzkiej szkoły, ze świetną opinią, choć w czasie pięciu lat studiów
        nie udało mu się zrealizować ani jednego filmu. Tego dowcipnego, przedwcześnie
        pomarszczonego, elegancko ubranego człowieka, otaczał nimb niezwykłości i to z
        jednego wyłącznie powodu: łączyła go przyjaźń z Andrzejem Munkiem, który
        mianował go swoim asystentem.

        Był współreżyserem oraz współautorem scenariusza - wraz z Jerzym Skolimowskim i
        Romanem Polańskim - głośnego "Noża w wodzie", który po znanych perypetiach
        politycznych w kraju, nominowany na Zachodzie do Oskara, utorował Polańskiemu
        drogę do kariery światowej.

        Jakub Goldberg był między innymi asystentem reżysera w tak głośnych filmach
        powojennych, jak: "Celuloza" (1953) i "Pod Gwiazdą Frygijską" (1954) Jerzego
        Kawalerowicza, współpracował reżysersko przy powstawaniu "Człowieka na torze"
        (1956) i "Eroiki" (1957) Andrzeja Munka, które przeszły do historii kina
        polskiego. Jako drugi reżyser asystował przy kręceniu filmu "Mąż swojej żony"
        (1960). W sumie brał udział w tworzeniu kilkunastu polskich filmów.

        W pięknym i wzruszającym pożegnaniu Jakuba Goldberga, zamieszczonym na łamach
        łódzkiej "Gazety Wyborczej" (z 20 maja ub.r.), jego bliscy i wieloletni
        przyjaciele - Andrzej Czekalski i Andrzej Gronau napisali:

        I wydawało się, że Ty - mały Kuba, mądry Kuba, wesoły Kuba - nie możesz mieć
        wrogów. Ale przyszedł czas i źli ludzie zmusili Cię do wyjazdu. Na Dworcu
        Gdańskim nadrabiałeś miną w oknie odjeżdżającego pociągu. Poszarzało,
        posmutniało na tyle długich lat. Zostały tylko listy, dużo listów, zaproszenia,
        odwiedziny. Ostatni raz, już wiedząc, żegnaliśmy Cię na Okęciu.
        Powiedziałeś: "Odlatuję...". To było ostatnie słowo, które usłyszeliśmy od
        Ciebie.

        Przymykamy oczy, bo chcemy widzieć jak odlatujesz, lecisz, mały jak polskie
        ptaki, lecisz ku słońcu. Tacy radośni jak Ty, mogą odlatywać tylko ku słońcu.
        To nic, Kubuś. Z naszej półki już biorą. Zobaczymy się niebawem...


      • jewhaterexterminator Izrael i Palestyńczycy 14.02.03, 03:00
        Izrael i Palestyńczycy

        Jak ocenia Pan/Pani politykę gabinetu Ariela Szarona wobec Palestyńczyków:
        Zdecydowanie pozytywnie - popieram twardą politykę w tej kwestii (1412) 71.64%
        Zgadzam się z większoscią działań gabinetu Szarona (76) 3.86%
        Czasem uważam, że działania tego rządu są zbyt zdecydowane, choć trudno o inną
        politykę (116) 5.89%
        Szaron i jego gabinet zachowują się zbyt brutalnie wobec ludnosci palestyńskiej
        (155) 7.86%
        Polityka rządu Szarona to terroryzm. Jestem zdecydowanie po stronie
        palestyńskiej (212) 10.76%

        Głosowano łącznie 1971 razy.


        darmowe: domeny | księgi gości | sondy | listy dystrybucyjne

    • Gość: zbik SSharon,kryminalista wojenny bedzie sadzony IP: *.gen.twtelecom.net 14.02.03, 00:00
      news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/2756709.stm
      • jewhaterexterminator Dzieci Holocaustu poświęcone Irenie Sendlerowej 14.02.03, 03:01
        Spotkanie Dzieci Holocaustu poświęcone Irenie Sendlerowej
        - ... działała z potrzeby serca
        R.S.


        Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu swoje kwietniowe spotkanie poświęciło sylwetce
        pani Ireny Sendlerowej. Była po temu znakomita okazja - proklamowanie dnia
        Ireny Sendlerowej aż za oceanem, w Cansas City. Elżbieta Ficowska, jej córka
        Anna i Renata Zajdeman-Skotnicka z Kanady uczestniczyły w uroczystościach,
        jakie odbyły się w tym mieście, a były poświęcone właśnie Irenie Sendlerowej,
        dziejom warszawskiego getta i działalności Żegoty.

        O Irenie Sendlerowej gościom zgromadzonym na spotkaniu opowiadała Halina
        Grubowska, która przygotowuje książkę o tej wspaniałej kobiecie, dzięki której
        uratowano z getta ponad 2,5 tys. żydowskich dzieci i o której mówiono, że jest
        najjaśniejszą gwiazdą na czarnym niebie okupacji w Polsce.

        Pani Irena Sendlerowa to osoba bardzo skromna, skąd więc znana jest aż na
        drugiej półkuli? Otóż stało się to za sprawą czterech uczennic z Kentucky,
        które - jak pamiętamy - w zeszłym roku w maju odwiedziły Warszawę. Tu, w
        siedzibie Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu, zaprezentowały spektakl o
        warszawskim getcie, o działalności Żegoty. Spektakl przygotowały na szkolną
        olimpiadę historyczną w swoim mieście. Kiedy szukały tematu, pierwszy raz
        usłyszały o Szoa, o ludziach, którzy ratowali innych ludzi, o Sprawiedliwych i
        o niezwykłej, wspaniałej pani Irenie, kobiecie, która działała z potrzeby
        serca. Napisały o niej sztukę i same w niej zagrały. Ten oryginalny spektakl
        zatytułowały "Życie zamknięte w słoiku". W wielu miastach Ameryki pokazywały
        swoje przedstawienie. Ich marzeniem był przyjazd do Warszawy i spotkanie z
        bohaterką sztuki. Tak się stało w zeszłym roku.

        Dziewczęta i ich spektakl stały się tak znane i wzbudziły takie
        zainteresowanie, że synagoga w Cansas i władze miasta postanowiły uhonorować
        cztery dziewczyny - Megan Stewart, Sabrinę Coons, Elizabeth Cambers i Janice
        Underwood otrzymały piękną rzeźbę symbolizującą uratowany świat.

        Na uroczystej ceremonii byli przedstawiciele miasta z burmistrzem Cansas, był
        rabin z miejscowej synagogi, kongresmeni, dostojnicy, ludzie świata kultury i
        nauki. A dzień, w którym miała miejsce ta uroczystość - 10 marca 2002 roku -
        proklamowano dniem Ireny Sendlerowej. Pani Irena ze względu na wiek (ma 92
        lata) i stan zdrowia nie mogła uczestniczyć w uroczystości. W swoim przesłaniu,
        które w Cansas odczytała Anna Ficowska, napisała, że cztery młode dziewczęta
        sprawiły jej prezent, o jakim nawet nigdy nie marzyła. Wszystko to mogliśmy
        obejrzeć na filmie wideo, który Elżbieta Ficowska nakręciła podczas swego
        pobytu w USA.

        To wspaniałe i piękne wydarzenie. Tylko może trochę żal i trochę wstyd, że to
        wszystko miało miejsce tak daleko, a nie tu, w Polsce, w Warszawie.



      • Gość: SAM [...] IP: 168.143.123.* 25.02.03, 17:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: dana33 [...] IP: 209.234.157.* 02.03.03, 01:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: sen_talmudzisty [...] IP: 130.94.107.* 22.03.03, 23:23
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jewhaterexterminator Israel scorns 'anti-semitic little Belgium' 14.02.03, 03:03
      Israel scorns 'anti-semitic little Belgium'

      Furious backlash after court rules against Sharon

      Conal Urquhart in Jerusalem
      Friday February 14, 2003
      The Guardian

      Israel accused Belgium of anti-semitism yesterday following a court decision
      which could lead to the prosecution of Ariel Sharon, the Israeli prime
      minister.
      The Belgian supreme court ruled on Wednesday that Israeli military commanders
      could be prosecuted for complicity in the massacre of 800 Palestinians in
      Lebanon in 1982.

      Binyamin Netanyahu, Israel's foreign minister, summoned the Belgian ambassador
      yesterday and told him that the action of the court was equivalent to a "blood
      libel" against the Jewish people. He also asked the Israeli ambassador to
      Belgium to return for consultations.

      The Israeli justice minister described Belgium as a "small and insignificant"
      country while one of the country's leading rabbis accused Belgium of standing
      by and watching, "when Jewish blood was spilt like water and ignored victims'
      cries".

      The blood libel accused Jews in medieval Europe of murdering Christian children
      and using their blood to bake unleavened bread. There is no evidence that it
      ever happened although the rumour led to the massacres of Jews in several
      European cities.

      Israel's attack on Belgium is the latest dispute between Israel and Europe. In
      January, Mr Sharon said the EU had no relevance in proposed peace negotiations
      between Israel and the Palestinians. He also undermined a conference organised
      by the UK government on reform in the Palestinian Authority.

      Mr Netanyahu told the ambassador: "Israel will not accept another blood libel
      against the Jewish nation.

      "It's an outrageous decision and it reminds us of 'Old Europe', and all its
      sicknesses."

      The Palestinians were massacred by a Christian militia following the retreat of
      the PLO's forces from Sabra and Chatilla refugee camps, outside Beirut.

      Reports at the time said the Israeli army allowed the militia into the camps
      which they guarded while the massacre continued. The Israeli government carried
      out an inquiry into the massacre and Mr Sharon was forced to resign as defence
      minister.

      The Belgian decision means that Mr Sharon could be prosecuted when he steps
      down as prime minister, and other commanders could be prosecuted immediately if
      they are extradited to Belgium.

      A spokesman for the Belgian embassy in Tel Aviv said it would not comment on
      what was a "judicial matter".

      Belgium is Israel's biggest trade partner after the United States mainly as a
      result of the diamond trade. In 2000 it exported £854m of goods and services to
      Israel and imported £2.2bn.

      Meir Sheetrit, Israel's minister of justice, said Belgium was a "small and
      insignificant country", adding, "it is a disgrace for the legal system in that
      country.

      "It has the clear scent of a personal hunt for Prime Minister Sharon, which
      originated from a deliberate Palestinian initiative.

      "Legally, this is practically a world precedent, a law which allows for the
      prosecution of a person for alleged actions in the past. It has a clear
      retroactive nature to it and is, therefore, unprecedented."

      The Ashkenazi chief rabbi, Yisrael Meir Lau, said he was outraged that Belgium
      was taking on the role of world policeman. "It is regretful that a state which
      remained quiet at a time when it should have been screaming out in the name of
      humanity, is now expressing itself with such a pretentious and hypocritical
      voice," he said.

      Other countries, including Britain, have legislation to try foreign nationals
      for crimes that have been committed outside their territory.

      Israel has tried a foreign national for crimes committed in the past in another
      country.

      In 1960 Israeli agents abducted Adolf Eichmann, the Austrian chief of the
      Jewish office in the Gestapo and an important implementer of the Final
      Solution, from Argentina. The next year he was found guilty of crimes against
      the Jewish people and humanity and subsequently executed.

      Senior Israeli sources said the minister's reaction and the decision to recall
      the ambassador was an overreaction.

      A former director-general of the foreign ministry Alon Liel told Army
      Radio: "Recalling an ambassador is a very serious step. We have to remember
      that we are talking about a decision from a court, not from the Belgian
      government."



      Special report
      Israel and the Middle East

      World news guide
      Israel
      Middle East


    • jewhaterexterminator 13 Festiwal Kultury Żydowskiej 14.02.03, 03:06
      13 Festiwal Kultury Żydowskiej
      28.06-06.07.2003

      Trzynasta edycja Festiwalu odbędzie się w dniach od 28 czerwca do 6 lipca 2003
      roku. Wstępny program Festiwalu zamieścimy na naszej stronie do 10 stycznia
      2003 roku. Wykonawców i artystów zainteresowanych udziałem w 13-tej edycji
      Festiwalu prosimy o przesłanie materiałów promocyjnych na adres naszego biura.

      Koncert Finałowy 12. Festiwalu
      Do późnej nocy

      Kilka tysięcy osób bawiło się do późnych godzin nocnych na sobotnim Koncercie
      Finałowym XII Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. Podczas ponad
      sześciogodzinnej imprezy wystąpiła plejada najwybitniejszych muzyków i
      zespołów: Michael Alpert, Frank London, Gary Lucas, The Cracow Klezmer Band, Di
      Shikere Kapelye, Dave Krakauer Klezmer Madness!, The Klezmatics, The All Stars
      Festival Klezmer Orchestra i inni...



      Raz do roku, Ulica Szeroka zamienia się w największą scenę, z której płyną
      nieprzerwanie dźwięki żydowskiej muzyki. Trwa Koncert Finałowy Festiwalu. Ulica
      Szeroka staje się początkiem i końcem wszechświata. Duch wspólnego Szalom łączy
      tysiące ludzi ze wszystkich stron świata, ludzi różnych kultur i różnych
      religii.



      Koncert Finałowy jest celebracją życia. Jest świętem radości życia. Jest nasza
      wspólną manifestacją przynależności do świata ludzi dobrej woli. Jest wyznaniem
      wiary w Pokój i wyznaniem naszej woli życia w pokoju. I wreszcie koncert
      Finałowy jest hołdem nas wszystkich złożonym w imię pamięci. Pamięci
      krakowskich Żydów.


      O Festiwalu...

      Przez siedem wieków, w sercu Krakowa tętniła życiem żydowska dzielnica –
      Kazimierz. Żydzi tworzyli tu własną, oryginalną – duchową i materialną kulturę,
      a jednocześnie współtworzyli kulturę polską. Po Zagładzie, Kazimierz stał się
      symbolem żydowskiej nieobecności. Dopiero od niedawna powraca tu życie. Powraca
      żydowska kultura. Dzieje się tak między innymi za sprawą Festiwalu Kultury
      Żydowskiej. O Festiwalu...

      Festiwal tworzą najwybitniejsi przedstawiciele różnych dziedzin kultury i
      sztuki żydowskiej. Każdego roku prezentujemy osiągnięcia na polu tradycyjnej i
      współczesnej kultury i sztuki: film, teatr, wystawy, taniec, literaturę,
      wykłady, warsztaty i muzykę.

      fot. Bogdan Krężel

      Podczas XII Festiwalu Kultury Żydowskiej, od 22 czerwca do 30 czerwca w
      Krakowie wystąpi ponad stu wykonawców, odbędzie się kilkanaście koncertów i
      prawie sto imprez. Szczegóły...


      Festiwal Kultury Żydowskiej organizowany jest w miejscu gdzie Niemcy dokonali
      Zagłady na narodzie żydowskim. Jednak Festiwal jest celebracją życia. Jest
      zwycięstwem życia nad śmiercią. I podobnie jak Kadisz, jest wyrazem pamięci o
      śmierci milionów Żydów z całego świata.



    • jewhaterexterminator Cmentarz Żydowski w Warszawie 20 6, 2002 14.02.03, 03:06
      Cmentarz Żydowski w Warszawie 20 6, 2002

      JERZY BONIŃSKI
      WOJTEK ZUBALA
      fotografia
      Otwarcie wystawy 22 czerwca o godzinie 18.00
      Wystawa czynna od 20 czerwca do 6 lipca 2002 r.
      XII Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie
      Galeria Olympia, Kraków, ul. Estery 16

      Cmentarz Żydowski znajdujacy się przy ulicy Okopowej w Warszawie jest jedną z
      największych nekropoli żydowskich nie tylko w Polsce, ale i na Świecie.
      Założony został w 1799 oku. Zajmuje przeszło 33 ha. Znajduje się tu ponad
      dwieście tysięcy nagrobków. Jako jeden z nielicznych przetrwał ostatnią wojnę i
      jest nadal czynny. Ukryty za wysokim, ceglanym murem oddzielajacym go od
      ruchliwej ulicy żyje rytmem zmieniajacych się pór roku, nieubłaganie wchłaniany
      przez żarłoczną przyrodę.

      Nasza fascynacja cmentarzem przy Okopowej trwa już od wielu lat. Od chwili, gdy
      po raz pierwszy przekroczyliśmy jego bramę, nie mogliśmy się oprzeć jego
      mistycznej atmosferze. Wrażenia wynoszone stamtąd zapisujemy przy pomocy
      aparatu fotograficznego. Chcemy zarejestrować unikalność tego niezwykłego
      miejsca, będącego przede wszystkim materialnym i duchowym świadectwem życia
      społeczności Żydowskiej w Warszawie. Nasze fotografie nie mają charakteru
      dokumentacyjnego. Są autorskim zapisem własnych przeżyć. Idea, która nam
      przyświeca ma podłoże czysto artystyczne.


    • jewhaterexterminator Historia Gminy Żydowskiej we Wrocławiu 14.02.03, 03:08
      Historia Gminy Żydowskiej we Wrocławiu sięga XIII wieku. Społeczność żydowska w
      tym mieście odgrywała istotną rolę (z wyjątkiem XV i XVI w.). Tutaj mieszkali i
      pracowali: Heinrich Graetz, wybitny historyk, Ferdinand Lassalle, jeden z
      twórców niemieckiej socjaldemokracji, laureaci nagród Nobla: Fritz Haber i Max
      Born. Rabinami w Gminie Żydowskiej byli znamienici Isaiah Berlin i Abraham
      Geiger. Współzałożycielem Seminarium Rabinackiego otwartego w 1854 r. był
      Zaharih Frankel.
      Po drugiej wojnie światowej Gminę Żydowską odtwarzali Żydzi polscy, w tym wielu
      wybitnych naukowców, a także rzemieślnicy i kupcy. Po latach ujarzmienia (1948 -
      90), rozpoczął się proces odnowy tej gminy. Obok działalności charytatywno -
      opiekuńczej, prowadzonej w dużej części dzięki pomocy Amerykańskiego JDC ważną
      staje się działalność edukacyjna oraz praca z młodzieżą. Od wielu lat istnieje
      Centrum Edukacyjne Fundacji Ronalda S. Laudera, trzeci rok działa Szkoła
      Lauder - Etz Chaim (obecnie trzy klasy) prowadzona przez tę samą fundację. Przy
      Gminie Wyznaniowej Żydowskiej działają: Chór Synagogi pod Białym Bocianem - pod
      dyrekcją Stanisława Rybarczyka oraz zespół tańców izraelskich "Jareach ba Jom"
      prowadzony przez Małgorzatę Rzempołuch.
      Dzielnica Czterech Świątyń
      Gmina Wyznaniowa Żydowska współpracuje z sąsiednimi parafiami chrześcijańskimi
      w ramach Dzielnicy Wzajemnego Szacunku.
      Są to parafie: Rzymsko-Katolicka ul. Św. Antoniego, Ewangelicko-Augsburska, ul.
      Kazimierza Wielkiego, Prawosławna ul. Św. Mikołaja.





      --------------------------------------------------------------------------------

      Instytucje współpracujące:


      JDC - American Jewish Joined Distribution Committee
      Fundacja Ronalda S. Laudera
      Szkoła Podstawowa Lauder - Etz Chaim
      Polska Unia Studentów Żydowskich
      Hawurah Lelimud Jahadut - Bractwo dla Poznawania Judaizmu
      Agencja Artystyczna Art & Business Direction




      --------------------------------------------------------------------------------

      Gmina Wyznaniowa Żydowska we Wrocławiu
      ul. Włodkowica 9
      50-072 WROCŁAW

      Bank Pekao SA O/Wrocław, ul. Oławska,
      nr 12401994 - 07026254 - 2700 - 4011 - 12001
    • jewhaterexterminator INVITATIONS 14.02.03, 03:13
      INVITATIONS
      The Foolproof Way to a Perfect Invitation
      for your Valuable Simcha Dollar
      by Sara Olewski, Invitations Online
      Planning a Simcha, whether it is a wedding, Bar or Bat Mitzvah, is always a
      busy and exciting time. As you go about your preparations your enthusiasm
      provides the energy to tackle this insurmountable task. There are hundreds of
      decisions to make and equally as many purchases. There are appointments to keep
      and list to maintain. . . . . and there are guest to invite. . . . .
      Thankfully, the tried and true social custom of sending invitations comes the
      rescue and simplifies this process. There are no signs to post over town, no
      phone call to tie you down, and no personal visits to make. The traditional
      invitation contains all the details of your upcoming event. What a luxury!
      Over the past few years a new market for invitations has developed allowing
      customers the benefit of huge discounts when ordering invitations in excess of
      100. Some dealers offer the second hundred invitations for as little as 30% of
      the cost of the first hundred. Customized and high end invitation styles may
      not be included in this category.
      Work closely with your designer/typesetter and check that the type looks right
      for the size and design of your invitation. The beauty of an invitation is
      reflected in the visual balance of the type within its framework.
      There are many different invitation papers on the market today available in
      different sizes and textures. Prices should not vary excessively as you compare
      different weights and sizes. So take some time to compare in this area and look
      for the feel you are comfortable with.
      Borders, backings, embossing and other custom effects can enhance the elegance
      of your invitation, and are not necessarily prohibitively priced. If you like
      the idea of adding some detail, ask for prices. Cost varies greatly for the
      different effects.
      Proofread! Proofread! Proofread!
      If you need some leads for a purchasing source, check out the sources in this
      Simcha Supplement Guide. If you have access to the internet, you can easily
      hook up to Invitations Online at http:www.invitations123.com
      You'll find a complete shop-at-home e-store. There are loads of styles to
      choose from and pricing is indicated for each design. With the click of the
      mouse you can view each design in full size and be linked to sections for
      selecting typefaces, monograms, or other accessories.
      Whether you choose to order locally or online, an elegant or traditional
      invitation, remember the basic guidelines to ensure that you get the perfect
      invitation. Choose a style you like, indicate your preferences for design, and
      be sure to see a proof of the final version.
      Above all, enjoy! Value the opportunity to share this simcha with friends and
      family and to experience the joy of true Yiddish Nachas. Mazel Tov.
    • jewhaterexterminator INVITATION TIME 14.02.03, 03:14
      INVITATION TIME
      by Sara Olewski
      You gaze over at the mantlepiece at the carefully chosen photographs displaying
      the gradual growth of your child. You knew the big day would come, but it's
      hard to grasp that it has come so soon. It's time to plan the big day and to
      invite all your guests to share in the nachas.
      Surely, you have many questions. Some of the things you will want to know about
      are the invitations: What types are available? What choices of layout are
      there? How many will you need to order? You will want to know what formalities
      are necessary as well as how much this luxury will cost.
      Most invitations on the market are in one of the five most popular sizes, which
      your printer will probably display for you. After you select a size, you can
      choose the wight, texture, and shade of your invitation. If you like an
      embossed or pearlized border, there are many to choose from.
      You may wish to add an embossed monogram to your invitation layout. Embossed
      monograms that group the initials of the bride and groom in a nice twirl or
      frame are very popular.
      When composing the wording of your invitation, you may wish to note that on a
      formal level it is not correct to abbreviate or use initials. Names and
      addresses should be written out in full. However, if space is a problem, use
      your judgment for a professional look. Titles, such as Mr. or Dr., may be
      abbreviated.
      With respect to the Hebrew on the wedding invitation, always write the full
      Hebrew name of the chosson and kallah. Although your invitation is mainly a
      source of information for your guests, the family will keep this invitation as
      a keepsake for many years and/or generations to come. This invitation may one
      day be the only document where the bride's and groom's names are shown
      correctly. In the English text, however, you can write the names of the chosson
      and kallah as they are known by most the guests.
      One of the hardest decisions to make is how many invitations to order. Although
      the American community laments the loss of "its takes a village to raise a
      child," our Jewish community can still proudly proclaim this heritage. We
      belong. Some of us belong to organizations, community synagogues, and our
      children's yeshivos and day schools. Over the years many friendships have been
      formed with these organizations. When you finish counting the names, you may
      find a list that runs into the hundreds. You may decide to eliminate a few
      names of friends whom you have lost contact with, and choose to invite others
      only to the ceremony, yet the list still doesn't seem to get much smaller. You
      stare at your list and realize that your social circle is really large.
      Each of you, as you plan your affair, will find you have questions of your own.
      Sometimes you may fee your situation is unusual, or there may be differences of
      opinion on proper etiquette. What may seem difficult for you, though, may be
      common to an invitation dealer with many years of experience.
      Mazel Tov and happy planning!

    • jewhaterexterminator Conversion to Judaism 14.02.03, 03:15
      Welcome to the Conversion to Judaism Home Page, the web site of the Conversion
      to Judaism Resource Center. The Center provides information and advice to
      people who are considering converting to Judaism and to those who have
      converted. Members of the Advisory Board of the Conversion to Judaism Resource
      Center include: Rabbi Bradley Shavit Artson, Rabbi Rachel Cowan, Dr. Nan Fink,
      Dr. David Gordis, Rabbi Irving Greenberg, Yossi Klein Halevi, Dr. Edward
      Hoffman, Dr. Walter Jacob, Professor Julius Lester, Florence Melton, Patti
      Moskovitz, Rabbi Barbara Penzner, Lena Romanoff, Susan Weidman Schneider, Rabbi
      Harold Schulweis, Rabbi Alan Silverstein, Rabbi Neal Weinberg, and Professor
      Zvi Zohar. To learn more about the Conversion to Judaism Resource Center,
      contact the Center at 74 Hauppauge Road, Room 53, Commack, New York 11725. The
      telephone number is (631) 462-5826.

      CONVERSION IN ISRAEL:

      For 35 years the WUJS Institute--Center for Hebrew and Jewish Studies in Arad,
      Israel has provided intensive introductory Jewish education to young Jewish
      graducates and professionals from all over the world. This year WUJS has gained
      recognition to enable them to provide a conversion to Judaism course. The
      program runs under the auspices of the Institute of Jewish Studies as
      established by the Israeli government in the wake of the conclusions of the
      Neeman Report on conversion. The program provides serious residential study in
      a pluralistic environment leading to halachic conversion through the Israeli
      rabbinate. For further information, contact Rabbi Aubrey Isaacs

      Here is a list of the current materials available on this Home Page about
      conversion to Judaism:


    • jewhaterexterminator SHOULD I CONVERT TO JUDAISM? 14.02.03, 03:15
      SHOULD I CONVERT TO JUDAISM?

      This information is for those who are thinking about converting to Judaism.
      Conversion to Judaism means accepting the Jewish faith and becoming part of the
      Jewish people.

      Judaism welcomes sincere converts. In fact, Abraham and Sarah, the founders of
      the Jewish people, were not born Jewish. Throughout the ages, untold numbers of
      people have converted to Judaism. In the United States today, for example,
      there are about 200,000 people who chose to accept the Jewish faith.

      If you are considering becoming Jewish too, here are some suggestions for you
      as you explore Judaism a step at a time.

      *Consider why you are thinking about conversion. People choose to become Jewish
      for many different reasons. Some came to Judaism after a long spiritual search.
      Many people who eventually convert had their interest sparked because of a
      romantic relationship with someone Jewish. Among the reasons most given by
      people who do convert are that

      (1) Judaism has sensible religious beliefs.
      (2) Becoming Jewish allows the convert to share the faith of the partner.
      (3) Becoming Jewish makes the family religiously united.
      (4) Becoming Jewish will make it easier for children by giving them a clear
      religious identity.

      Think about your own reasons. Remember conversion must be your own free choice,
      not done because of pressure, but out of a genuine desire to embrace Judaism.

      *Learn as much as you can about Judaism. Some reading suggestions are included
      on this Web Site. Go to lectures, take introductory courses on Judaism which
      are offered by many colleges and Jewish congregations, and talk to some Jewish
      friends. Remember that Judaism has an important ethnic component. You are
      joining a people, not just a religion, and so need to learn about different
      aspects of Jewish culture and about Israel.

      *See if Judaism's basic beliefs and practices make sense to you. Remember,
      though, that Judaism is a faith of good deeds, not forced creeds. There is more
      concern in Judaism that you act morally than that you have specific beliefs.
      All Jews share a passion to make the world a better place. It is difficult to
      provide a brief summary of basic Judaism. To get you started, though, here are
      some general Jewish beliefs that are widely held among Jews:

      (1) Judaism introduced the world to the idea that God is one, not many, and is
      kind, loving, and personal. In Judaism you pray directly to God and can receive
      help, guidance, and understanding. You can pray on your own and with a prayer
      community in a Jewish congregation. Judaism accepts the idea of a covenant, or
      agreement, between God and the Jewish people.

      (2) Judaism doesn't accept the idea that people are born evil. Rather, people
      have free will to choose between right and wrong.

      (3) Judaism encourages religious freedom of thought. Judaism welcomes probing
      spiritual questions.

      (4) Judaism has, for 4000 years, emphasized a strong sense of family and the
      value of a close community.

      * Experience Judaism as it is lived. Visit a Jewish congregation to sample a
      service or attend a Jewish ceremony, such as a Passover seder or a Sabbath
      meal. While ritual practices vary greatly among American Jews, all Jews have
      some rituals that, for example, celebrate the Jewish holidays and the Jewish
      family. If different sorts of Jewish institutions are near you such as a Jewish
      bookstore, museum, YM-YWHA, community center, and so on, try to visit them.

      *Talk about your thoughts and feelings with your partner, your friends, and
      your family. It is important, for example, to discuss your feelings openly. It
      is common to experience some moments of doubt or fear of the unknown. It is
      also vital that you stay in touch with your birth family. Converting to Judaism
      does not mean you are abandoning your family, your friends, or your fond
      memories of past family life. When discussing conversion with your family,
      explain your reasons to them directly and tell them of your continuing love.
      Most families are supportive, often to the surprise of the person converting.
      Some families, however, do need reassurance and to have their questions
      answered patiently. There are also, sadly, some families, who see the
      conversion as an abandonment.

      * At some point in learning about Judaism, preferably as early as possible but
      especially as you get more serious about actually becoming Jewish, you should
      talk to a rabbi. As you study and learn about Judaism, you will read about
      different religious movements within Judaism. There are rabbis for each of
      these movements, so it is important to study and understand the differences
      among the various branches. For example, the Orthodox movement does not
      generally recognize conversions performed by non-Orthodox rabbis. Additionally,
      different movements may have different conversion requirements. Here are some
      typical steps to take in order to convert to Judaism:

      --Find a rabbi. Some traditional rabbis may actively discourage potential
      converts by turning them away three times. This is a test of how sincere the
      would-be convert is in wishing to become Jewish. Other rabbis are more
      welcoming right from the initial contact.

      --After finding a rabbi, there is a period of study to learn such matters as
      Jewish beliefs, rituals, and prayers. This study might involve working directly
      with a rabbi or study in a conversion or introduction to Judaism class.

      --Orthodox and Conservative rabbis require a male candidate for conversion to
      have a circumcision (or a symbolic one, if a circumcision has already been
      performed). Reform Judaism does not require a circumcision.

      --Orthodox, Conservative, and some Reform rabbis require all candidates for
      conversion to go to a ritual bath called a mikveh. The candidate is immersed in
      water and says some prayers.

      --The candidate for conversion appears before a Bet Din, or religious court,
      consisting of three learned people to see that all the steps of the conversion
      process have been done properly.

      --A Hebrew name is chosen. Sometimes there is a public ceremony celebrating the
      conversion.

      In looking for a rabbi, you can, in addition to just asking around or looking
      in the phone book, contact your local Board of Rabbis, Jewish Federation,
      Jewish Community Council or Jewish Family Service for a suggestion. You can
      contact the various religious movements directly.

      Conversion is a challenge, but almost all those who have gone through it
      describe it as exciting, as a time of real personal and spiritual growth and as
      a time of intensified feelings of love and closeness to family.

      Now it is your time to consider. The Jewish community stands ready to welcome
      you. We need you, and we want you, if you freely wish to join us. We wish you
      well as you search for your path in life.

      For further information, you might wish to read the following books:

      Conversion to Judaism: A Guidebook, by Dr. Lawrence J. Epstein, (Jason Aronson
      Inc., 1994). This guidebook, by the author of this article, provides advice and
      information about becoming Jewish.

      Choosing Judaism, by Lydia Kukoff (Hippocrene Books, 1981). This book, written
      by someone who converted to Judaism herself, discusses conversion from a Reform
      Jewish perspective.

      Becoming a Jew, by Maurice Lamm (Jonathan David, 1991). Rabbi Lamm presents
      conversion from an Orthodox Jewish point of view.

      Your People, My People: Finding Acceptance and Fulfillment as a Jews by Choice,
      by Lena Romanoff with Lisa Hostein (Jewish Publication Society, 1990). This is
      an easy-to-read guidebook written by a convert for other converts.

      It All Begins With a Date: Jewish Concerns About Intermarriage, by Rabbi Alan
      Silverstein, Ph.D. (Jason Aronson Inc., 1995).

      Preserving Jewishness in Your Family: After Interm
      • jewhaterexterminator HOW TO DISCUSS CONVERSION TO JUDAISM 14.02.03, 03:16
        HOW TO DISCUSS CONVERSION TO JUDAISM
        by Dr. Lawrence J. Epstein

        This information is for those who know someone who might be interested in
        learning about Judaism. Perhaps it is a non-Jewish spouse, or someone married
        to your child, or another relative of yours.

        You would like to discuss conversion to Judaism with that person. You may have
        many reasons for this. Perhaps you regard Judaism as so wonderful you want a
        loved one to share it. Maybe, you're just proud of being Jewish. Maybe, you
        think a family should share a similar religion. Perhaps you think the children
        in such a relationship will benefit from a Jewish heritage.

        There are some general guidelines for you to follow in discussing becoming
        Jewish.

        * The most important part of discussing conversion is not to be afraid or
        reluctant to discuss the subject. Most non-Jews are never even asked if they
        would consider learning about Judaism. Many would do so if they were simply
        asked to explore the subject.

        * Remember that conversion is a long process, and not a single action. Becoming
        Jewish can be exciting and fun, but it is a decision that will require long-
        term support. Conversion, after all, means changing religion and joining a new
        people.

        * Because a welcoming attitude is the most important contribution you can make,
        remember not to use any emotional pressure. Conversion is a personal decision.
        Each person thinking about it must carefully consider conversion. Instead of
        pressure, focus on showing love and humor, two vital Jewish qualities of
        special importance when dealing with conversion.

        Now, it's on to the specifics of how to discuss the subject of conversion.
        There are several steps for you to take.

        1. Consider why you think being Jewish is important to you. Different people
        will have very different answers to these questions. Some people like the
        beauty of Jewish rituals. Others admire and identify with the brave history of
        the Jewish people. Still others, believe the Jewish faith helps them understand
        and deal with life. Explore your own reasons.

        2. Consider why you wish the person you care about to become Jewish. How will
        becoming Jewish help that person? What positive contributions to the person's
        life, marriage, and family relationships will be made by becoming Jewish? The
        answers to these, of course, will depend on the person.

        3. Decide on the best time to approach the subject of conversion. In general,
        it is important to raise the subject as early as possible in a serious
        relationship. Important moments in a family's history provide good times to
        discuss conversion. Such moments include when the non-Jewish person is to be
        engaged or married to someone Jewish, or is married and a child is expected.
        Bad times include non-Jewish religious holidays.

        4. There isn't a single correct way to ask someone to consider becoming Jewish.
        One way is to go to a nice restaurant, saying you wish to discuss something you
        care about, or that you've been thinking about the family. After explaining why
        being Jewish is important, you might say something like, "Would you consider
        sharing the Jewish way of life?" The question could be followed by a discussion
        of the benefits of becoming Jewish for the person. Other possibilities include
        inviting the person to a seder, or a Bat or Bar Mitzvah, or discuss conversion
        while talking about plans for having a family. It is also possible to give
        introductory books about Jewish life or about conversion as a present to the
        person.

        5. Be willing to answer questions. give help when it is requested, and provide
        constant support. For example, it is important to reassure people that
        conversion does not mean that they must lose touch with their parents,
        brothers, and sisters. Nor does it mean that happy memories of childhood need
        to be forgotten. Also, don't be embarrassed if you are asked questions about
        Judaism and you do not know the answer. Learning about Judaism together can be
        fun and a way to strengthen a relationship.

        6. If the person expresses an interest in learning, there are several important
        steps to take. The best first step is to have a talk with a friendly rabbi.
        Some additional early activities include attending a Sabbath dinner and
        service, going to a Jewish ceremony, such as a wedding, taking part in a Jewish
        holiday, such as by lighting Chanukah candles, taking an Introduction to
        Judaism class, visiting Jewish sites, reading about Judaism, watching films
        about Judaism, listening to Jewish music, and others.

        Because conversion is a complicated subject, all the questions about it, such
        as the different movements within Judaism, can't be answered here. Rather, you
        should discuss them with a rabbi. For example, the person who is considering
        conversion will want to know the details about what the requirements are for
        conversion. This is the kind of question that should be discussed in detail
        with your rabbi. In general, these can, depending on the movement, include
        sponsorship by a rabbi, a period of study in which Jewish history and practices
        and other material are learned, a circumcision for a male or a symbolic one
        done by drawing a drop of blood if one has already been performed, an
        appearance before a religious court called a Bet Din, immersion in water, and a
        final ceremony which includes getting a Hebrew name. It is also important to
        read books about conversion, if possible talk to people who have become Jewish,
        and discuss the subject with family.

        There are about 200,000 people in the United States who have chosen to become
        Jewish. They did so because they found Judaism to be a wonderful way of life
        and because they found Jewish people, like you, who welcomed them.

        Return to Main Page
        • jewhaterexterminator CONVERSION TO JUDAISM: A GUIDE FOR JEWISH PARENTS 14.02.03, 03:17
          CONVERSION TO JUDAISM: A GUIDE FOR JEWISH PARENTS

          This information is for Jewish parents who have a son or daughter dating,
          engaged to, or married to someone who has converted to Judaism or who may
          convert in the future. At first, many Jewish parents are concerned about their
          son or daughter being romantically involved with someone who was not born
          Jewish. Some parents experience feelings of pain, guilt, anger, and
          helplessness.

          It is important to remember that if your son or daughter is married to someone
          who has converted to Judaism, then there is no intermarriage. An intermarriage
          means a marriage between someone born Jewish and someone born non-Jewish who
          has not converted.

          If your son or daughter's partner has not yet converted, remember that, through
          your kindness and help, the partner may consider conversion. If you are dealing
          with one of these situations, consider the suggestions below.

          * Learn all you can about the subject of conversion to Judaism. There are some
          suggested readings on this web site. Talk to a rabbi and to those who have
          converted. Learning is important because it can dispel many myths about
          conversion.

          Many Jews were brought up to believe, for example, that converts are somehow
          not really Jewish, or that welcoming converts has been outside the Jewish
          tradition. Remember that Abraham and Sarah were not born Jewish and Ruth was
          the great-grandmother of King David. A sincere convert is genuinely Jewish. The
          real Jewish tradition is to accept and welcome converts.

          At one time in Jewish history Jews were able to announce the availability of
          conversion very openly. We stopped at first mostly because we were persecuted
          when so many people actually did convert. Untold numbers of people have chosen
          to become Jewish in our history.

          Learning about conversion is important in order to accept and welcome converts.
          Such learning will increase knowledge about some of the reasons why converts
          will help the Jewish people:

          (1) Converts will add to our numbers.

          (2) Increased conversions among the romantically-involved will reduce
          intermarriages.

          (3) Converts will make their own unique and special contributions to Jewish
          life.

          (4) Seeing someone want to become Jewish should make all born Jews reflect on
          the value of their heritage.

          * Express and explore your feelings. Talk over your feelings with your son or
          daughter, other members of the family, and friends. Of course, talk to a rabbi
          and others who can provide professional advice and help. Most Jewish parents
          who have a new son-in-law or daughter-in-law who has converted become proud
          that the person has chosen to become Jewish.

          Also, be sensitive to the needs of the person who has converted or is
          considering doing so. Obviously, such a time can include uncertainty and
          confusion. Also be sensitive to language. Some people who have become Jewish
          prefer to be called a "Jew by Choice," or a "Choosing Jew," or some other name.
          Some find the term "convert" offensive.

          * If your son or daughter's partner has not converted, help the partner learn
          about conversion to Judaism. Very frequently in a relationship that could lead
          to or already is an intermarriage, no one in the family even suggests examining
          the option of conversion. Of course, do not use any kind of threat or pressure.
          Love, kindness, and patience are the keys here.

          * If your son or daughter's partner is converting or has converted accept and
          welcome that partner. It is vital also to help the partner become part of
          Jewish life. This can be done by patiently answering questions. But don't worry
          if you don't know the answers. You can ask a rabbi and learn more about
          Judaism. Explain all you can about a Jewish home. It is especially important to
          give a new Jew a sense of feeling part of the Jewish people, of pride in being
          Jewish, and knowledge about some of the expressions, food, attitudes, and so
          on. Celebrate with that partner. Have a Sabbath meal together. Have a Passover
          seder. Observe all the holidays you do ordinarily, but do it together. If you
          don't celebrate many traditions yet, teaching a newcomer to Judaism about those
          traditions provides a good moment for you to celebrate more of them. Actually,
          when someone in a family converts it is common that all the born Jews in the
          family learn more about their own Jewish heritage as the convert learns. If
          appropriate, go to conversion ceremonies where you can. Give Jewish gifts. Your
          patience, humor, and support can bring the entire family closer together.

          * Help your grandchildren lead Jewish lives. Stay in touch with them, taking
          care of them when you can. Tell them stories about your parents, about your own
          life, and about your son or daughter. With permission, give them Jewish books,
          music, videos, and other presents. It would be very helpful if you prepared a
          family tree so your grandchildren will know their roots. Write down stories or
          prepare an audiocassette or videotape in which you tell such stories. Tell the
          stories that you remember over the years that you want to pass on to your
          family.

          * Let the Jewish community know how wonderful it is to welcome those who become
          Jewish. Letting people know of your positive experiences will help other Jewish
          parents with new Jews in their families.

          Jewish life is always exciting. Part of the new Jewish world is the large
          number of people who have chosen to become Jewish. There are about 200,000 Jews
          by Choice in the United States today. These people need your support and your
          acceptance.

          Return to Main Page
          • jewhaterexterminator THE CONVERSION PROCESS 14.02.03, 03:18
            THE CONVERSION PROCESS

            1. CONSIDERING JUDAISM

            The conversion process begins when a person considers the possibility of
            becoming Jewish. The reasons why people become Jewish are varied. Many are
            involved in a romantic relationship with someone Jewish and wish to unite the
            family religiously. Others are on a spiritual search and learn about Judaism
            through such means as reading, hearing a lecture, attending a Jewish religious
            ceremony, and so on. Whatever the motivation, the first step in considering
            conversion is to explore Judaism. This early exploration might include
            discussing the subject with friends and family, taking out books and videos on
            Judaism, or just thinking about whether conversion is the right choice.

            2. FINDING A RABBI

            If, after the initial consideration, a person wishes to explore conversion more
            fully, the next step is to find a rabbi. This part of the process can be
            difficult for several reasons. Obviously, individual rabbis differ. Some devote
            more time than others to conversion candidates. Some adhere to an ancient
            tradition of turning away a candidate three times to test the candidate's
            sincerity. In general, though, rabbis are extremely dedicated people who are
            both intelligent and religiously sensitive. They are Judaism's gatekeepers.
            They decide who can enter into Judaism. Given their central importance to a
            potential convert, it makes sense to visit several rabbis and several
            synagogues to look for a compatible match.

            If you are looking for a rabbi, check with friends and family for advice.
            Contact a local board of rabbis or other Jewish group, or check a local
            telephone directory. You can also contact the movements directly. See the
            section "Getting More Information About Conversion to Judaism."

            A second problem is that rabbis belong to different groupings or movements. The
            four major movements are Conservative, Orthodox, Reconstructionist, and Reform
            Judaism. It is important for potential candidates to understand the differences
            among these movement and choose which movement is right for them.

            When a person does see a rabbi, the rabbi can authoritatively answer questions
            about conversion. If the person has already decided to convert, the rabbi will
            probably ask a series of questions about that decision. Such questions might
            include some of these:

            Why do you want to convert?
            What is your religious background?
            What do you know about Judaism?
            Do you know the differences between Judaism and your birth religion?
            Were you pressured to convert?
            Are you willing to spend the necessary time studying to become Jewish?
            Are you willing to raise any children you might have as Jewish?
            Have you discussed this decision with your family?
            Do you have any questions about Judaism or conversion?

            3. LEARNING JUDAISM

            A decision has been made to study Judaism, and a rabbi has agreed to oversee
            that studying. A person might not yet be fully sure that a conversion is right,
            but the initial steps of exploration will continue. Even those who don't
            ultimately convert generally find that studying Judaism is both interesting and
            helpful in their making a final decision about conversion.

            Converts study Judaism in a variety of ways. Some work directly with a rabbi,
            meeting regularly and fulfilling specific study assignments. Others attend
            formal Introduction to Judaism or conversion classes, often with their Jewish
            romantic partner. A typical course of study will include basic Jewish beliefs
            and religious practices, such as prayer services, the history of the Jewish
            people, the Jewish home, the Jewish holidays and life cycle, the Holocaust, and
            Israel, as well as other topics. The study of Hebrew is also included.

            The period of study varies greatly. In general, the range is from six months to
            a year, although there are variations. Many Gentiles preparing to marry someone
            Jewish go through this process early so as to get married in a Jewish ceremony.
            A marriage between someone born Jewish and someone who becomes Jewish is a
            Jewish marriage, not an intermarriage. If this is a crucial issue, plan to
            begin study well before a wedding.

            Usually during this study period, a rabbi will ask that the person begin
            practicing Judaism according to the understanding of the movement. This can be
            a worthwhile time to explore Judaism. For example, even if a person does not
            ultimately plan to keep kosher (observe Jewish ritual rules about food), it is
            valuable to explore the rules for keeping kosher during this period of study.

            4. THE RELIGIOUS COURT

            The Religious Court, or Bet Din, most often consists of three people, at least
            one of whom must be a rabbi. Often it consists of three rabbis. The Bet Din
            officially oversees the formal conversion. Individual rabbis will provide
            guidance about how the Bet Din works. Because it takes place after learning,
            one part of the appearance will be to determine the Jewish knowledge of the
            conversion candidate. There might, for example be a question about the meaning
            of the Jewish Sabbath or about the Jewish belief in one God. These questions
            are not meant to trap candidates. Obviously, candidates are nervous during such
            questioning, but in almost all cases the questions are simply meant to assess
            the sincerity of the candidate and to make sure the conversion was entered into
            freely. Often an oath of allegiance to the Jewish people is made.

            5. CIRCUMCISION

            The specific requirements for conversion and their order need to be discussed
            with a rabbi. One requirement for males who wish to be converted by an Orthodox
            or Conservative rabbi is circumcision, or brit milah. If a circumcision has
            already been performed, the Orthodox and Conservative movements require that a
            drop of blood be drawn as a symbolic circumcision. This ceremony is called
            Hatafat Dam Brit. The Reform and Reconstructionist movements generally do not
            require a circumcision as part of the conversion process.

            6. IMMERSION

            Orthodox and Conservative rabbis require both male and female conversion
            candidates to immerse themselves in a ritual bath called a mikveh. This
            ceremony is called tevillah. Reform and Reconstructionist rabbis do not require
            the use of a mikveh, but some highly recommend it. The mikveh can be any body
            of natural water, though the term usually refers to a specific pool that is
            built for the purposes of ritual purification. The equipment used varies
            according to the mikveh. The immersion ceremony usually starts with cleaning
            the body as by a shower. The person is covered and the covering removed as the
            person enters the warm mikveh waters, which are usually about four feet deep.
            (When the ceremony is done in a public place such as a lake the candidate wears
            a loose-fitting garment). Blessings are recited and the person goes bends into
            the water. According to traditional Jewish law, three male witnesses must be
            present, although this rule has been reinterpreted so that, in some movements,
            Jewish females can be witnesses. When there are male witnesses and the
            candidate is female, the witnesses wait outside the mikveh room and are told by
            a female attendant that the immersion has been completed and the blessings
            recited.

            7. THE OFFERING

            In ancient times, conversion candidates brought sacrifices or offerings to the
            Temple in Jerusalem. After the Temple was destroyed, this ceremony disappeared.
            Jewish law therefore does not require such an offering. However, some rabbis,
            especially among the Orthodox, mention it as an opportunity to engage in an act
            of donating money to the poor or another act of charity to make a symbolic
            offering. This step can voluntarily be added to the conversion process.

            8. CHOOSING A NAME

            Again, particular conversion processes will vary. Frequently, after a Bet Din
            and the signing of
            • jewhaterexterminator HOW TO TELL PEOPLE ABOUT YOUR CONVERSION TO JUDAIS 14.02.03, 03:18
              HOW TO TELL PEOPLE ABOUT YOUR CONVERSION TO JUDAISM

              There is no right answer to the question of when to tell people about your
              decision to convert to Judaism. In this section, I am going to discuss telling
              your parents about the conversion, although these general ideas can be applied
              to telling others as well.

              People vary greatly in their approach. Some write a letter. Others talk over
              dinner. Some drop hints, such as giving books on Judaism, to get their parents
              used to the idea of conversion. Some never tell a parent.

              You should decide, in consultation with a partner, a rabbi, a trusted friend,
              or a counselor about the best approach for you. I have asked various people
              with a lot of experience about this issue. This section is a summary of their
              views. Do not, however, take these suggestions as the ones you should
              necessarily follow. You need, most of all, to trust your own judgment. Only you
              know the situation best. Here, then, are the suggestions:

              (1) Think through your feelings. Practice talking them out. Consider rehearsing
              telling your parents.

              (2) Most experts think telling parents in person and to both parents at the
              same time is best. Obviously, this is the very moment that many people find the
              most difficult. If this is not possible, consider alternatives.

              (3) Telling your parents as soon as possible is best. The danger in delay, such
              as by only dropping hints at first, is that the parents will hear about the
              conversion from others or unintentionally provide awkward moments at family
              gatherings. Ideally, telling parents should be done prior to a wedding to allow
              all parents to participate in the planning of the wedding. Such participation
              reenforces the idea that parents are not being abandoned.

              (4) There is no special time to tell. Of course, such an announcement shouldn't
              be made during days of obvious religious significance, such as Easter or
              Christmas, or even obvious personal significance such as a birthday or
              anniversary.

              (5) There is a difference of opinion among those with whom I spoke about
              whether or not to bring a Jewish partner to the discussion. Most people said it
              was better to speak to parents alone. Others needed the support and help their
              partners gave during this potentially difficult time.

              (6) In telling your parents about your conversion, discuss what you find
              attractive about Judaism, how it met a particular need, how it helped a
              relationship, how you feel closer to, not further from, your parents, in part
              because of Judaism's emphasis on family. Make it clear that it was your choice
              to convert and the conversion was not due to emotional pressure from your
              partner or partner's family. This statement of your reasons needs to be
              accompanied by reassuring your family of your continuing love, of the obvious
              fact that you will always be their child and be part of the family. Some
              parents feel they are being rejected, so it is crucial to tell them that is not
              the case.

              (7) Be prepared for a range of reactions from support to shock to total
              disapproval. In general, remain calm, show an understanding of any resistance
              to the idea of converting, and stick to your views. Be polite, but firm.

              (8) Follow up a visit with a letter or phone call.

              The vast majority of converts with whom I have spoken report that they received
              support from their parents, or some initial resistance and then support. There
              were cases, however, of continuing resistance.

              If your parents do reject your religious conversion, remember that parents may
              in time change. In the meanwhile, seek support from your partner and from
              within the Jewish community while constantly seeking continued communication
              with your parents.

              Perhaps most of all, try to maintain a sense of humor and a clear display of
              love.

              Return to Main Page
              • jewhaterexterminator CONVERTING INFANTS AND CHILDREN TO JUDAISM: A GUID 14.02.03, 03:20
                CONVERTING INFANTS AND CHILDREN TO JUDAISM: A GUIDE FOR PARENTS

                Parents may want to consider converting their infants or children to Judaism
                for a variety of reasons. Some Jewish parents are intermarried, and the Gentile
                spouse does not plan to become Jewish, but both parents agree that the single
                religion of Judaism will be in the child's best interest. Perhaps either a
                Gentile parent in an intermarriage or a couple made up of two Gentile parents
                decide to convert to Judaism, but their children were born before the
                conversion. Perhaps a Jewish couple adopts a Gentile child.

                In all these cases, conversion to Judaism can be seen as a desirable option for
                the infants and minor children. A minor child in Jewish law means the child is
                under age 12 for a female and under age 13 for a male.

                In the case of intermarriage, the child of a Jewish woman and her Gentile male
                spouse is universally recognized as Jewish, so that the conversion of the
                infant or child is unnecessary. A more delicate and difficult situation arises
                when the infant or child is born to a Jewish father and Gentile mother. The
                Orthodox and Conservative movements do not recognize such a child as legally
                Jewish, so that, in such cases, Orthodox and Conservative parents need to have
                their child legally converted to Judaism. Under the Reform movement's
                patrilineality principle, the child of a Jewish father and Gentile mother is
                presumed Jewish if the child is raised exclusively in Judaism and engages
                exclusively in public Jewish acts. The children, then, are legally Jewish.
                However, some of these Reform parents may voluntarily choose to have their
                children converted for various reasons, such as wider acceptance of the child's
                Jewishness by the non-Reform Jewish community.

                Jewish parents in all movements need to convert adopted Gentile minors for the
                minors to be considered Jewish. The adoption itself, or even the raising of the
                children as Jewish, does not make the child Jewish.

                The conversion of an infant or child has Jewish legal sanction. According to
                the Talmud (Ketubot 11a), it is permissible for a religious court (a bet din)
                to convert a gentile infant. The basis in Jewish law is that it is a privilege
                to be Jewish (Shulchan Aruch, Yoreh Deah, 268:7). Therefore, a minor can be
                converted even though not mature enough to understand the act because making
                the minor Jewish is performing a favor for that infant or child.

                Jewish law also allows those people converted as an infant or child to renounce
                the conversion when they reach maturity. After girls reach 12 or boys 13,
                converted infants and children can legally reject the conversion and go back to
                their previous religion. If they accept Judaism or are silent, they are deemed
                to be considered adult converts.

                One potential problem for parents seeking to convert minors is that not all
                movements accept conversions performed by rabbis in other movements. Thus,
                Orthodox rabbis, for example, do not, in general, accept conversions performed
                by non-Orthodox rabbis. Conservative rabbis, in general, accept all Orthodox
                conversions and all Reform conversions, if the Reform conversions conform to
                the Conservative legal requirements discussed below. Reform rabbis, in general,
                recognize all conversions performed by Orthodox and Conservative rabbis.
                Because of this confusing situation, parents ought to discuss their choice with
                their rabbi.

                The conversion of a female infant or child according to Conservative and
                Orthodox practices only requires tevilah (immersion in a ritual bath called a
                mikveh). A male child also requires immersion in the mikveh. Prior to the
                immersion, the male must have a brit milah (a legal circumcision ceremony
                performed by a mohel). If possible, this should be done on the 8th day after
                the birth of the boy. If a circumcision has already been performed, a drop of
                blood needs to be drawn in a ceremony called hatafat dam brit. A Hebrew name
                can then be given to the child, though some wait to give the name until after
                the tevilah ceremony. There is usually a wait of a couple of weeks between the
                circumcision and the immersion.

                A Bet Din, usually consisting of three rabbis, is convened for the immersion.
                Parents can enter the mikveh. If the children are old enough, they recite the
                needed prayers; if not a rabbi does so for them. After the tevilah ceremony is
                completed, and a name chosen if one has not already been selected, the child is
                declared by the Bet Din to be Jewish.

                Reform requirements for the conversion of infants and children vary. Some
                rabbis may simply have a naming ceremony, while others will include some or all
                of the same requirements used by the Orthodox and Conservative rabbis.

                For detailed explanation of all of these ceremonies, it is crucial to consult a
                rabbi.

                The conversion of infants and children is, of course, a moment of joy for
                parents, but it is also such a moment for the entire Jewish community. New
                children add precious lives to the community and bring with them that most
                valuable idea of hope for the future.


                Return to Main Page
                • jewhaterexterminator CONVERSION TO JUDAISM: SOME REAL STORIES 14.02.03, 03:21
                  CONVERSION TO JUDAISM: SOME REAL STORIES

                  There are about 200,000 people in the United States who have chosen to become
                  Jewish. They join untold numbers of people in Jewish history who have joined
                  the Jewish people, including the most famous one, Ruth. I researched conversion
                  and interviewed hundreds of converts for my book Conversion to Judaism: A
                  Guidebook (Jason Aronson Inc., 1994). In their own way, all these people have
                  fascinating stories to tell.

                  Some of those who became Jewish are well-known, such as movie stars like
                  Marilyn Monroe, Elizabeth Taylor, and Sammy Davis, Jr. One famous story about
                  Sammy Davis involved his filming Porgy and Bess.

                  It was not long after his conversion, and he refused to work on Yom Kippur. The
                  director of the movie got angry and called the legendary producer Samuel
                  Goldwyn. Goldwyn immediately called Sammy and wanted to know if it was true
                  about his refusing to work. Sammy said that, as a Jew he could not work on the
                  Day of Atonement. There was silence for a moment, with Goldwyn no doubt noting
                  that stopping production would cost $30,000, a large sum then. Finally, Goldwyn
                  said, "Bless you." Production on the film was stopped for Yom Kippur.

                  Some people who chose Judaism have written about their experience or about
                  conversion. Lena Romanoff, for example, is the author of Your People, My
                  People: Finding Acceptance and Fulfillment as a Jew by Choice. Ms. Romanoff is
                  also a widely-known lecturer and counselor who has started several support
                  groups, including her newest one for children of interfaith and conversionary
                  couples. John David Scalamonti was a former priest who, after questioning his
                  faith, eventually fell in love with a Jewish woman. She and her patient family
                  explained Jewish customs to him, and he eventually embraced Judaism. Scalamonti
                  frequently lectures on the great changes in his life and has written about it
                  in his book Ordained to Be a Jew. Catherine Hall Myrowitz has written Finding a
                  Home for the Soul: Interviews with Converts to Judaism in which she presents a
                  wide variety of fascinating stories about people who embraced Judaism. The well-
                  known black writer Julius Lester wrote of his conversionary experiences in his
                  book Lovesong. Lydia Kukoff has written a guidebook for converts, Choosing
                  Judaism.

                  Other converts have made important contributions to their congregations or
                  Jewish life. Ben Asher, for instance, helped organize and now runs the
                  Rabbinical Assembly's 800 number (1-800
    • jewhaterexterminator THE DIFFERENCES BETWEEN JUDAISM AND CHRISTIANITY 14.02.03, 03:19
      THE DIFFERENCES BETWEEN JUDAISM AND CHRISTIANITY

      Introduction
      God
      The Jewish View of Jesus
      Free Will and Original Sin
      Death, Heaven, and Hell

      INTRODUCTION

      There are many substantial and vital distinctions between Judaism and
      Christianity. Of course, there are many similarities as well, primarily because
      Christianity emerged from Judaism. However, the emergence was not a direct
      line. Christianity broke from Judaism, forming a new religion, so it is
      misleading, however comfortable the thought might be, to believe that the two
      religions are essentially the same, or to see Christianity as the natural
      continuation of Judaism.

      The differences between the two religions will be explored in this section. As
      a preface, it is useful to repeat Judaism's central belief that the people of
      all religions are children of God, and therefore equal before God. All people
      have God's love, mercy, and help. In particular, Judaism does not require that
      a person convert to Judaism in order to achieve salvation. The only requirement
      for that, as understood by Jews, is to be ethical. While Judaism accepts the
      worth of all people regardless of religion, it also allows people who are not
      Jewish but who voluntarily wish to join the Jewish people to do so.

      It is not really possible to summarize either Judaism or Christianity fairly in
      this section, so further study is encouraged. Also, the formal positions of
      Judaism on various issues should be discussed with a rabbi. The beliefs
      described in this section are mainstream Christian and Jewish beliefs.
      Individual Christian and Jewish thinkers may differ, sometimes considerably,
      with the positions described here. It is nonetheless useful, even with all
      these limitations, to consider the differences. One book that is excellent on
      this subject is JUDAISM AND CHRISTIANITY: THE DIFFERENCES, by Trude Weiss-
      Rosmarin (Jonathan David, 1981).

      GOD

      Judaism insists on a notion of monotheism, the idea that there is one God. As
      Judaism understands this idea, God cannot be made up of parts, even if those
      parts are mysteriously united. The Christian notion of trinitarianism is that
      God is made up of God the Father, God the Son, and God the Holy Spirit. Such a
      view, even if called monotheistic because the three parts are, by divine
      mystery, only one God, is incompatible with the Jewish view that such a
      division is not possible. The Jewish revolutionary idea is that God is one.
      This idea allows for God's unity and uniqueness as a creative force. Thus, for
      Jews, God is the creator of all that we like and all that we don't. There is no
      evil force with an ability to create equal to God's. Judaism sees
      Christianity's trinitarianism as a weakening of the idea of God's oneness. Jews
      don't have a set group of beliefs about the nature of God; therefore, there is
      considerable, and approved, debate within Judaism about God. However, all
      mainstream Jewish groups reject the idea of God's having three parts. Indeed,
      many Jews see an attempt to divide God as a partial throwback, or compromise
      with, the pagan conception of many gods.

      THE JEWISH VIEW OF JESUS

      To Christians, the central tenet of their religion is the belief that Jesus is
      the Son of God, part of the trinity, the savior of souls who is the messiah. He
      is God's revelation through flesh. Jesus was, in Christian terms, God
      incarnate, God in the flesh who came to Earth to absorb the sins of humans and
      therefore free from sin those who accepted his divinity.

      To Jews, whatever wonderful teacher and storyteller Jesus may have been, he was
      just a human, not the son of God (except in the metaphorical sense in which all
      humans are children of God). In the Jewish view, Jesus cannot save souls; only
      God can. Jesus did not, in the Jewish view, rise from the dead.

      He also did not absorb the sins of people. For Jews, sins are removed not by
      Jesus' atonement but by seeking forgiveness. Jews seek forgiveness from God for
      sins against God and from other people (not just God) for sins against those
      people. Seeking forgiveness requires a sincere sense of repenting but also
      seeking directly to redress the wrong done to someone. Sins are partially
      removed through prayer which replaced animal sacrifice as a way of relieving
      sins. They are also removed by correcting errors against others.

      Jesus, for Christians, replaced Jewish law. For traditional Jews, the
      commandments (mitzvot) and Jewish law (halacha) are still binding.

      Jesus is not seen as the messiah. In the Jewish view, the messiah is a human
      being who will usher in an era of peace. We can tell the messiah by looking at
      the world and seeing if it is at peace. From the Jewish view, this clearly did
      not happen when Jesus was on Earth or anytime after his death.

      Jews vary about what they think of Jesus as a man. Some respect him as an
      ethical teacher who accepted Jewish law, as someone who didn't even see himself
      as the messiah, who didn't want to start a new religion at all. Rather, Jesus
      is seen by these Jews as someone who challenged the religious authorities of
      his day for their practices. In this view, he meant to improve Judaism
      according to his own understanding not to break with it. Whatever the Jewish
      response is, one point is crucial. No one who is Jewish, no born Jew and no one
      who converts to Judaism, can believe in Jesus as the literal son of God or as
      the messiah. For the Jewish people, there is no God but God.

      FREE WILL AND ORIGINAL SIN

      Judaism does not accept the notion of original sin, the idea that people are
      bad from birth and cannot remove sin by themselves but need an act of grace
      provided by the sacrificial death of Jesus as atonement for all of humanity's
      sins. For Christians, there are no other forms of salvation other than through
      Jesus.

      In contrast, the Jewish view is that humans are not born naturally good or
      naturally bad. They have both a good and a bad inclination in them, but they
      have the free moral will to choose the good and this free moral will can be
      more powerful than the evil inclination. Indeed, Jewish ethics requires the
      idea that humans decide for themselves how to act. This is so because
      temptation, and with it the possibility of sin, allows people to choose good
      and thus have moral merit. The Jewish view is not that humans are helpless in
      the face of moral error.

      DEATH, HEAVEN, AND HELL

      In general, Jewish thinkers have focused on the ways to lead a good life on
      Earth and improve this world, leaving concerns about death and beyond until the
      appropriate time. Judaism has stressed the natural fact of death and its role
      in giving life meaning. Of course, issues of death are inevitably important.
      The fear of death, concern about the fate of our own soul and those of our
      loved ones, ethical concerns that some people die unfairly, all these and many
      other issues are discussed in Jewish literature. Since God is seen as
      ultimately just, the seeming injustice on Earth has propelled many traditional
      Jewish thinkers into seeing the afterlife as a way to reflect the ultimate
      justice of human existence.

      Traditional thinkers considered how individuals would be rewarded or punished
      after their deaths. There are a few rare descriptions of life after death.
      Traditionalists gave the name Gehenna to the place where souls were punished.
      Many Jewish thinkers noted that since, essentially, God is filled with mercy
      and love, punishment is not to be considered to be eternal. There are,
      similarly, many varying conceptions of paradise, such as that paradise is the
      place where we finally understand the true concept of God. It is also possible
      that there is no separate Heaven and Hell, only lesser or greater distance from
      God after death. In addition, punishment might be self-determined on the basis
      of
    • jewhaterexterminator LEARNING JEWISH CULTURE 14.02.03, 03:19
      LEARNING JEWISH CULTURE

      Those who join the Jewish people not only have to learn the beliefs and
      practices of a new religion, but they must also become part of an ethnic group.
      Conversion to Judaism takes an extended time of adaptation precisely because so
      much needs to be absorbed. During the time of learning, many who become Jewish
      feel awkward or even still feel like outsiders despite the fact that they have
      converted. There are several steps to take to speed up the process of learning
      Jewish culture and so feeling a part of the Jewish group as well as the Jewish
      religion.

      Here are some suggestions for developing a Jewish ethnic and cultural
      consciousness:

      (1) Learn some Hebrew and Yiddish non-religious terms that are commonly used.
      These, of course, should be in addition to Hebrew and other terms used for
      religious purposes. Leo Rosten's book The Joys of Yiddish is particularly funny
      and useful. Other more recent books on Yiddish sayings are also useful. To get
      you started, here are a few:

      a. mensch (rhymes with "bench"). A good, decent person. "He's a real mensch").
      b. schlepp (rhymes with "pep"). To drag behind. "Don't schlepp that all the way
      over here."
      c. potchkeh (rhymes with "notch ka"). A playful slap; to waste time ("Don't
      potchkeh around, we've got work to do").

      (2) Learn the names (and tastes) of some key foods. Include, among others,
      challah (braided bread), potato latkes, gefilte fish, tsimmes (a side dish of
      carrots and prunes), kreplach (dough filled with meat), and latkes (pancakes
      made of grated potatoes and fried in oil).

      (3) Listen to some Jewish comedians. There is a special brand of Jewish humor
      that is part of American Jewish ethnic identification. Of course, other aspects
      of culture (especially Jewish-oriented movies, music, and books) are also
      helpful.

      These and similar activities can make new Jews become comfortable with their
      Jewish identity.

      Return to Main Page
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka