Dodaj do ulubionych

antidotum na "Kod Leonarda da Vinci" .......

08.05.06, 09:52
Książka "Oszustwo 'Kodu Leonarda da Vinci'" jest od poniedziałku dostępna w
księgarniach w całej Polsce. Licząca ponad 300 stron publikacja ukazała się
nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu. Jest przystępnie napisaną
krytyką powieści Dana Browna "Kod Leonarda da Vinci", która - jak pisze ks.
Dariusz Woźniczka - "rości sobie pretensje do bycia opartą na faktach i
poważnej tradycji naukowej".
Autorzy "Oszustwa 'Kodu Leonarda da Vinci'" Carl E. Olson i Sandra Miesel
obalają - zdaniem księdza - te roszczenia, ukazując jak Brown wykorzystuje
fałszywe informacje i naciągane hipotezy na potwierdzenie tezy, według której
Jezus i Maria Magdalena byli małżeństwem i dali początek uświęconej linii
potomków.
Olson i Miesel analizują w tym celu początki Nowego Testamentu, tezy o
ewangeliach apokryficznych i starożytnych sektach, rolę cesarza Konstantyna w
rozwoju wczesnego chrześcijaństwa, historię średniowiecznych templariuszy i
legendy o św. Graalu, domniemane "zakodowane" przesłania w obrazach Leonarda
da Vinci, a także oskarżenia przeciwko Kościołowi katolickiemu.
Brown jest zdania, że prawie wszystko, co większość chrześcijan i ludzi spoza
tej religii uważa za wiedzę o Jezusie, jest całkowicie mylne; to - w jego
opinii - skutek katolickiej propagandy, mającej ukryć prawdę przed światem.
Czytelnik zadaje sobie jednak pytanie, czy zawarte w "Kodzie Leonarda da
Vinci" twierdzenia to fakty, czy też czysta fikcja? Jak twierdzi ks.
Woźniczka, "Oszustwo 'Kodu Leonarda da Vinci'" krytycznie i autorytatywnie
odpowiada na to i inne pytania, odkrywając kilka zaskakujących prawd na temat
powieści Browna.
Kardynał Francis George, abp Chicago, napisał we wprowadzeniu do opracowania
Olsona i Miesel: "Autorzy książki 'Oszustwo Kodu Leonarda da Vinci' zasługują
na naszą wdzięczność za wykazanie - ze szczegółami i z dużą pewnością -
zafałszowań zawartych w książce Dana Browna, definitywnie podważyli
tezy 'Kodu Leonarda da Vinci'".
James Hitchcock, profesor historii na Uniwersytecie St. Louis, dodał, że jest
to "znakomita i drobiazgowa" praca, rozprawiająca się z "oszustwem", jakim
jest "Kod Leonarda da Vinci".
Sekretarz watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, abp Angelo Amato apelował 28
kwietnia o bojkot filmu "Kod Leonarda da Vinci" na podstawie bestsellerowej
powieści Dana Browna. W wystąpieniu na rzymskim Uniwersytecie Santa Croce
podkreślił, że wchodzący na ekrany film jest zbiorem obelg oraz błędów
historycznych i teologicznych.

Quelle PDN-NY
Obserwuj wątek
    • xiazeluka Bez przesady 08.05.06, 14:34
      Książka Brałna to kiepska i nudna powieść sensacyjna, a nie traktat naukowy
      wymagający uczonej krytyki.
      • rs_gazeta_forum Re: Bez przesady 08.05.06, 16:21
        xiazeluka napisała:
        > Książka Brałna to kiepska i nudna powieść sensacyjna, a nie traktat naukowy
        > wymagający uczonej krytyki.

        Stanowi wiec konkurencje dla innej kiepskiej powiesci sensacyjnej, co slusznie
        KK wyczul, a lepiej sie czyta.
        • xiazeluka W dzisiejszych czasach... 08.05.06, 16:32
          ...ateiści czytają z wypiekami na twarzach horoskopy. Nic dziwnego, że byle
          bzdura jest nośna wydawniczo.
          • rs_gazeta_forum Re: W dzisiejszych czasach... 08.05.06, 19:41
            To publikacja KK skierowana jest do ateistów czytajacych horoskopy?
            Nie wróżę jej w takim razie dużego powodzenia. Ale Polska to duży kraj i pewnie
            ze dwóch takich się znajdzie.
            • xiazeluka Nie zrozumiałeś 09.05.06, 10:15
              Ateiści, czytający horoskopy, święcie wierzą w fantazje pana Brałna. Wynika z
              tego, że nawet osoby odrzucające Boga potrzebują latarni z innego wymiaru, a
              więc niczym nie różnią się od religiantów.
              Natomiast chodziło mi o prostą obserwację - każdy idiotyzm można łatwo
              sprzedać, ale to nie powód, by każdym się przejmować (tak jak KK).
              • palnick Re: Nie zrozumiałeś 09.05.06, 11:58
                xiazeluka napisała:

                > Natomiast chodziło mi o prostą obserwację - każdy idiotyzm można łatwo
                > sprzedać, ale to nie powód, by każdym się przejmować (tak jak KK).
                --------
                KK z doświadczenia wie, że każdy idiotyzm można łatwo (i drogo) sprzedać -
                patrz wielusetletnie kupczenie złudzeniami w oparciu o knota jakim jest baśń
                pt. "Nowy Testament". Dlatego panikuje w obliczu konkurencji i stara się ją
                zdusić w zarodku. To bardzo racjonalne zachowanie.
                • xiazeluka Obawiam się, że przeceniasz Brałna 09.05.06, 12:15
                  ...raczej lichego zdaniokletę. Ta "konkurencja", o której piszesz, to nie
                  Brałn, lecz antyklerykalne środowiska, które z jakiejś kiepskiej powieści
                  zrobiły sobie maczugę na religiantów. Owe środowiska same zresztą od KK lepsze
                  nie są, jako że ich złudzenia są podobne, a jedynie odarte z mistycznego
                  blasku.

                  A prawda jest taka, mój drogi - religiant i ateista pospołu potrzebują punktu
                  odniesienia, które pospolicie swie się "wiarą w...". Dlatego właśnie w wieku
                  ateizmu tak wielkie powodzenie mają horoskopy, wróżki, konkursy esemesowe i
                  wielkie szopki homodemokracji. Dobre mzinu socjalizmu użyje każdej amunicji do
                  walki z tradycją.
                  • rycho7 przeswietlales sie czy wszczepili Ci czipa? 09.05.06, 13:48
                    xiazeluka napisała:

                    > Dobre mzinu socjalizmu użyje każdej amunicji do walki z tradycją.

                    Powiadom IPN niech przesledzi czy Cie sledza.
                    • xiazeluka Rysiu 09.05.06, 15:11
                      A ta antenka na Twoim berecie to dlaczego cały czas się kręci?
              • rycho7 Re: Nie zrozumiałeś 09.05.06, 13:41
                xiazeluka napisała:

                > każdy idiotyzm można łatwo
                > sprzedać, ale to nie powód, by każdym się przejmować (tak jak KK).

                Zarowno tytul jak i tekst bardzo mi sie spodobal. Czy to napisal nasz forumowy
                ksiaze? Radzisz nie przejmowac sie kk. A co z ukradziona nam forsa?
                • xiazeluka Dlaczego KK się nie przejmuję? 09.05.06, 15:14
                  Ponieważ szkoda czasu na łapanie doliniarza grzebiącego Ci w kieszeni, kiedy
                  ruchomości z domu na państwowy wóz ładują, grożac przy tym wejściem na hipotekę.

                  Rysiu, już to ustaliliśmy - Twoje zakłamanie nie pozwala Ci przyznać, że
                  większym złodziejem od KK jest państwo.
                  • rycho7 k.tolskie wozenie g.wna przez wode 10.05.06, 08:57
                    xiazeluka napisała:

                    > Rysiu, już to ustaliliśmy - Twoje zakłamanie nie pozwala Ci przyznać, że
                    > większym złodziejem od KK jest państwo.

                    Juz ustlismy, ze ja uwazam, ze panstwo jest wiekszym zlodziejem od kk. Niestety
                    ja stale uwazam, ze zlodziejstwo jednego nie usprawiedliwia zlodziejstwa
                    drugiego. Ty jak to wyznawca zywych bozkow kumpinujesz jak tu zrobic aby Twoje
                    bylo na wierzchu.
                    • xiazeluka Bredzisz, pastorze 10.05.06, 09:15
                      Jeśli państwo jest większym złodziejem, to Ty, piętnując głównie KK, tym samym
                      popierasz megadraństwo, małostkowo ścigając detalistów. Tak jak warszawska
                      niepotrzebna straż miejska - czterech barczystych darmozjadów w ośmiokątnych
                      kapeluszach wisi nad babcią handlującą szczypiorkiem, podczas gdy za ich
                      szerokimi plecami chuligani obrabiają przechodnia.
                      • rycho7 bije sie zawsze slabszego 10.05.06, 14:00
                        xiazeluka napisała:

                        > Jeśli państwo jest większym złodziejem, to Ty, piętnując głównie KK

                        Nie knebluj. Bede plul na tego zlodzieja na ktorego mi sie podoba pluc. Twoje
                        rozanielenie mnie bawi.
                        • xiazeluka A pluj sobie 10.05.06, 15:32
                          Ja Ci niczego nie zabraniam, jeno wykazuję, jaki z Ciebie etyczny kanciarz.
                        • sz0k Oto właśnie "morlaność" i "etyka" Rysieńka 11.05.06, 10:51
                          I nie zapomnij wracając z pracy zniszczyć babki dzieciom w piaskownicy i zabrać
                          im lizaki.
              • rs_gazeta_forum Re: Nie zrozumiałeś 09.05.06, 23:14
                xiazeluka napisała:
                > Ateiści, czytający horoskopy, ...

                Zrozumiałem to, co napisałeś.
                Jeśli ktoś w życiu kieruje się horoskopami, to nie jest ateistą, co dalej
                zdajesz się dostrzegać. Nazywanie takich ludzi ateistami, jest takim samym
                fałszowaniem rzeczywistości przez żonglowanie nazwami, jak nazywanie faszyzmu
                komunizmem, co zdaje się propagujesz.
                Jeśli brakuje ci słownictwa, to podpowiadam termin "bezbożnicy".
                • xiazeluka Nadal twierdzę, że nie rozumiesz 10.05.06, 09:22
                  Horoskopy to był przykład zastępczej rzeczywistości, pożadanej przez osoby,
                  które deklarują ateizm. Jeśli przykład jarmarcznego wróżbiarstwa był za trudny,
                  to weź proszę na warsztat doniesienia prasowe. Tak, zgoda, religianci są tak
                  samo podatni na ptasie grypy i globalne ocieplenie wywołane przez amerykańskich
                  imperialistów, lecz oznacza to tym samym, że różnią się od siebie jedynie
                  rodzajem uznawanej transcendencji. Żaden ateista przecież nie jest chyba tak
                  zarozumiały, by ogłosić, iż przeniknął zagadkę wszechświata?

                  Faszyzm i komunizm to dwie aberracje wywodzące się z tego samego spróchniałego
                  pnia - Drzewa Lewicy. Łączy je tyle wspólnego, że wymienność w określonych
                  przypadkach jest zasadna.
                  • rs_gazeta_forum Re: Nadal twierdzę, że nie rozumiesz 10.05.06, 15:59
                    Warto stosować określenia adekwatne do opisywanej sytuacji.
                    Osoby deklarujące ateizm, a kierujące się najogólniej pojętymi "horoskopami" to
                    nie ateiści, tylko ludzie zagubieni, widzący bezsens kryjący się za dostępnymi,
                    najczęściej mocno instytucjonalnymi religiami, ale odczuwający potrzebę, by
                    zasłonić rzeczywistość. Można by o nich rzec z punktu widzenia religii
                    instytucjonalnej "bezbożnicy", ale nie ateiści.

                    Faszyzm i komunizm mają coś wspólnego, mianowicie glebę, z której wyrosły. I
                    tylko to.
                    Bo faszyzm jest wspólną, sprytną rzecz jasna, reakcją klasy posiadającej, kleru
                    i kogo tam jeszcze zagrożonego komunizmem, na ten komunizm właśnie.
                    Na mniejszą skalę o podobny postępowanie (przejęcie haseł, oddanie władzy
                    bezpośredniej za cenę znalezienia się w elitach nowej władzy) można posądzić
                    upadające siły rządzące w PRL.
                    Ale toż to nie pierwszy taki przypadek w historii - było i jest się od kogo
                    uczyć - wszak nawet święta Bożego Narodzenia to przejęta tradycja narodzin
                    zupełnie innego boga.
                    • xiazeluka Teraz wiem na pewno, że nie kumasz 11.05.06, 09:36
                      Jeśliś taki skrupulatny, to od definicji powinieneś był zacząć, zamiast
                      podejmować polemikę. Sprawdzanie przepisu na ciasto w momencie, kiedy jest już
                      w piekarniku, to czynność spóźniona i zbędna.

                      Po drugie zmuszasz mnie do powtórzenia tego, co już raz Ci uprzejmie
                      wyłożyłem: "horoskop" to hasło, zawierające w sobie te wszelkie atrapy innego
                      wymiaru, które są im niezbędne do normalnego funkcjonowania. Być może
                      powinienem położyć nacisk na "potrzebę", a nie "horoskopy", lecz miałem
                      wrażenie, że dyskutuję z osobą inteligentną. Za posądzenie Cię o taki przymiot
                      serdecznie Cię przepraszam.

                      Zapomniałeś - wielka szkoda - dopisać, czym ateiści (w przeciwieństwie do
                      bezbożników) wypełniają sobie pustkę istnienia. Czyżbyś sugerował, że ateiści
                      to wydrążeni ludzie, bez jakichkolwiek typowych ludzkich odruchów?

                      Faszyzm i komunizm to dwie lewicowe ideologie, różniące się techniką
                      modelowania społeczeństw (rzecz drugorzędna), natomiast mające za cel dokładnie
                      to samo: stworzenie państwa władającego każdą istotą ludzką od urodzenia aż po
                      śmierć. Faszyzm to ruch plebejski, stworzony przez wybitnego działacza Włoskiej
                      Partii Socjalistycznej, wywalonego z niej za zbytki rewolucyjny zapał. Ten łysy
                      psychol kierował się ideami lewicowymi, a nie potrzebami "klasy posiadającej"
                      (skąd wziąłeś ten skompromitowany marksistowski bełkot?) - ponieważ był
                      zdecydowanym wrogiem kapitalizmu, liberalizmu i indywidualizmu; system
                      korporacyjny to przecież więzienie zarówno dla pracodawcy jak i pracownika.
                      Jednostka podporządkowana Państwu we wszelkich przejawach jej aktywności - to
                      jest istota faszyzmu i komunizmu.
                      • rs_gazeta_forum Re: Teraz wiem na pewno, że nie kumasz 11.05.06, 11:42
                        Wołam o adekwatność, a nie o definicje.
                        Hasło "horoskop" też biorę w cudzysłów, wpisując pod nie wszelkie atrapy,
                        wystarczy czytać ze zrozumieniem.

                        > Zapomniałeś - wielka szkoda - dopisać, czym ateiści (w przeciwieństwie do
                        > bezbożników) wypełniają sobie pustkę istnienia.

                        Znów wykazujesz się brakiem wyobraźni i segregacją wg swoich wizji.
                        Jaką pustkę istnienia? Rozumiem, że niepokój małej ludzkiej niezależnej
                        świadomości wzbudzony totalną obojętnością zewnętrznego świata odczuwasz jako
                        pustkę istnienia. Zapewniam, że wystarczy nieco odwagi w przyjmowaniu świata do
                        tej świadomości, tworzenie sztucznych zasłon nie jest potrzebne.

                        Faszyzm i komunizm to dwie ideologie, posługujące się podobnymi hasłami, z
                        przyczyn, jakie już wymieniłem. Jedna jest wytworem ludzi, których znaczącą
                        część można określić mianem "lewicy", druga jest wytworem ludzi, których
                        znaczącą część można określić mianem "prawicy". I to niezależnie od postaci
                        "ojca założyciela" (tutaj Wałęsa może posłużyć jako przykład podobnego parawanu).
                        Faszyzm jest prawicową reakcją na komunizm. W walce z komunizmem przejęto dużo
                        jego haseł, mnóstwo zdezorientowanych czy ulegająch naciskom ludzi, stąd
                        możliwość fałszowania historii dla prostaczków, jaką prowadzisz. Leczysz jakieś
                        kompleksy?
                        • xiazeluka Re: Teraz wiem na pewno, że nie kumasz 11.05.06, 14:00
                          Przez "pustkę istnienia" rozumiem nie zadawanie sobie pytań, unikanie
                          odpowiedzi. Wyłozyłem to wystarczająco jasno, by osoba umiejąca czytać ze
                          zrozumieniem to pojęła.

                          Oczywiście, być może jesteś istotą, która obojętnie odnosi się do świata, nie
                          interesuje Cię natura pewnych zjawisk, a tam, gdzie się przewrócisz z fatygi,
                          to zasypiasz. W porządku, lecz po co mieszać do takiej postawy wielkie słowa?
                          Co to znaczy "przyjmować pojęcia"? Czy za tymi pompatycznymi zasiekami kryją
                          się jakieś warte zaboru dobra?

                          Faszyzm to ideologia skrajnie lewicowa, podobnie jak nazizm. Reakcja na
                          komunizm nie oznacxza wcale, że z automatu faszystów należy traktować jako
                          przeciwieństwo bolszewików, kłótnie w wielkiej lewicowej rodzinie o to, kto
                          jest bardziej "prawdziwą" ideologią to przecież nic nowego.

                          Nic więcej do skomentowania z Twojego infantylnego tekstu nie pozostało,
                          niemniej bardzo się cieszę, że jesteś specjalistą od leczenia kompleksów. Zgłoś
                          się z ofertą kuracji do profesora Witucha, autora przedmowy do "Doktryny
                          faszyzmu" Mussoliniego, by i jego wyleczyć, ponieważ bałwan pisze dokładnie to
                          samo co ja.
                          • rs_gazeta_forum Leczenie kompleksów 11.05.06, 19:36
                            Nie jestem specjalistą od leczenia Twoich kompleksów, za wcześnie się ucieszyłeś.
                            Swoją drogą, to muszą być spore, bo skąd inaczej sformułowanie "pisze dokładnie
                            to samo co ja" zamiast "piszę co samo co on" w odniesieniu do człowieka, którego
                            wymieniasz jako autorytet?

                            Wracając do kompleksów, nie omijam różnych pytań, o ile mają one sens (patrz
                            wątek niżej, co napisałem o klasyfikacji pytań). Stąd moje pytanie o Twoje
                            kompleksy.

                            Pytasz
                            > Co to znaczy "przyjmować pojęcia"?
                            Nie mam pojęcia, co masz na myśli (tzn. co źle przeczytałeś).

                            > Przez "pustkę istnienia" rozumiem nie zadawanie sobie pytań, unikanie
                            > odpowiedzi.

                            Problem tkwi nie w zadawaniu sobie pytań, ale w umiejętności (dopuszczam
                            możliwość, że chęci) ich klasyfikacji. Pisałem już o tym. I nie denerwuj się,
                            proszę, bo argumenty ad personam o przewracaniu się i zasypianiu pokazują albo
                            stan Twoich nerwów, albo umysłu (choć ja podejrzewam jedno i drugie).

                            A co do tego, że faszyzm jest ideologią skrajnie lewicową, to pewnie zresztą
                            razem z p. Wituchem (zapomniałeś dodać, jaką ideologię ten pan prezentuje) masz
                            rację - taki Mussolini przecież znacjonalizował majątek KK, księży i zakonnice
                            wysłał do pracy, w kościołach pourządzał magazyny, przeprowadził parcelację
                            wielkich majątków, znacjonalizował cały przemysł, arystokrację i plutokrację
                            wystrzelał i co tam jeszcze, sam zacytuj...
                            • xiazeluka Re: Leczenie kompleksów 12.05.06, 08:49
                              Wiem, że nie jesteś specjalistą. Nie tylko od leczenia kompleksów, ale w ogóle
                              w jakiejkolwiek dziedzinie. Skąd to wiem? To nie pycha, lecz ocena jakości
                              Twojej twórczości. Usiłowałem być jedynie miły dla Ciebie.
                              Pytałem, czy zadajesz sobie pytania (a jak je klasyfikujesz - to Twoja sprawa,
                              nie ingeruję w to). Niestety, uraczyłeś mnie jedynie mocno naciąganą
                              parametodologiczną frazeologią, a najważniejszego jak nie było, tak nie ma.
                              Chciałbyś pogawędzić czy wolisz szpanować elastycznością ciała?

                              Profesora Witucha powołałem na autorytet dla Ciebie - ja nie potrzebuję
                              wzmocnienia swojej wiedzy. Nie wierzysz mi (bom anonimowy forumowicz), no to
                              zmierz się z osobą istniejącą realnie. Acha, jakie poglądy polityczne ma
                              historyk nie powinno mieć najmniejszego znaczenia - naukowców obowiązuje (a
                              raczej powinno) obiektywizm. Jeśli masz dowody na jego stronniczość, to je
                              podaj, zamiast lepperyzować.
                              Twoje rozumienie istoty faszyzmu (i lewicowości w ogóle) jest typowo
                              ignoranckie. Nie odróżniasz podstaw doktryny od technik rządzenia, ponadto, jak
                              każdy nieuk, jako probierz odcienia ideologicznego używasz stosunku do KK. Jest
                              to poważny błąd merytoryczny. W katolickich Włochach nie doszło do rozprawy z
                              KK, lecz również w nie doszło do niej w protestanckiej III Rzeszy. Rozgromienie
                              KK naziści planowali po ostatecznym zwycięstwie, zadowalając się chwilowo
                              półśrodkami (część duchowieństwa wsadzono do kacetów, część szykanowano w inny
                              sposób). Czy to znaczy, że Niemcy Hitlera były teokracją? Równie dobrze można
                              nazwać towarzysza Stalina imperialistą, bo był sojusznikiem imperialistycznych
                              USA.
                              Przypomnę więc może, o co Lewicy - nazistom, faszystom, komunistom - chodzi: o
                              wzięcie pod kontrolę społeczeństwa w imię abstrakcyjnej idei. Realizacja
                              takiego zamierzenia wymaga bezwzględnego podporządkowania ludzi państwu. W jaki
                              sposób się to odbywa - nacjonalizacją jak w ZSRS, ćwierćkapitalizmem jak w III
                              Rzeszy czy korporacją jak we Włoszech to sprawa drugorzędna, kwestia doraźnej
                              taktyki.

                              PS. Miałem szczerą nadzieję, że jesteś inteligentniejszą personą od tego
                              nudziarza Rysia, jednak Twoje wyraźne upodobanie do pławienia się w kompleksach
                              i próbach rozjuszania dyskutantów bardzo mnie rozczarowały - co za różnica, czy
                              ktoś wali pięścią w klawiaturę czy też ironicznie się uśmiecha, czytając Twoje
                              mądrości? Ważne, co napisze w odpowiedzi, istotna jest treść merytoryczna.
                              Dziecinny jesteś jeszcze, chłopcze.
                              • rs_gazeta_forum Re: Leczenie kompleksów 12.05.06, 12:14
                                > Przypomnę więc może, o co Lewicy - nazistom, faszystom, komunistom - chodzi: o
                                > wzięcie pod kontrolę społeczeństwa w imię abstrakcyjnej idei.

                                Oto nowa definicja lewicy: kto chce wziąć społeczeństwo pod kontrolę, ten lewak.
                                Twoje zaślepienie prowadzi cię do zakłamania. Jeśli więc zakłamujesz podstawy,
                                to co tu dyskutować na poziomie wniosków?

                                > PS. Miałem szczerą nadzieję, że jesteś inteligentniejszą personą od tego
                                > nudziarza Rysia

                                Rychu7, samo posądzenie mnie o to łachoce mnie delikatnie w stopy, he.
                                • rycho7 pomiar IQ 12.05.06, 16:54
                                  rs_gazeta_forum napisał:

                                  > > nudziarza Rysia
                                  >
                                  > Rychu7, samo posądzenie mnie o to łachoce mnie delikatnie w stopy, he.

                                  Wiesz mnie [xe]xero szybko nudzi, wiec trudno mi widocznie to ukryc. A co do
                                  ocen inteligencji to nie sadze aby forum bylo w ogole miejscem do szukania
                                  potwierdzen. Tu frustracji stosuja pomiar IQ poprzez zgodnosc z ich pogladami.
                                  Sprawdzaja umiejstnosc dostosowania sie do nich jako do sytuacji. Megalomanska
                                  definicja IQ.
                                  • rs_gazeta_forum Re: pomiar IQ 13.05.06, 11:43
                                    smile wink
                                • xiazeluka Niewiele masz do powiedzenia, kolego 15.05.06, 09:33
                                  A i z rozumieniem słowa pisanego nietęgo: Lewica, jako ruch rewolucyjny, dąży
                                  do przekształcenia świata na swoją czerwoną modłę, a to z kolei oznacza
                                  konieczność wzięcia społeczeństwa za mordę. Inaczej być nie może, ponieważ nie
                                  wszyscy są amatorami bycia niewolnikiem, a skoro tak, to należy ich zmusić do
                                  odpowiedniego postępowania. Prawica natomiast, jako tradycjonaliści, przyjmują
                                  świat takim, jaki jest, nie uzurpują sobie prawa do narzucania innym wzorców
                                  postępowania. Można więc powiedzieć, że Czerwoni odrzucają istnienie Boga,
                                  ponieważ sami chcą nim być.

                                  Rysiu ma przynajmniej coś do powiedzenia - Ty tylko mówisz.
                                  • rycho7 kolejnosc dziobania 15.05.06, 14:34
                                    xiazeluka napisała:

                                    > Prawica natomiast, jako tradycjonaliści, przyjmują
                                    > świat takim, jaki jest, nie uzurpują sobie prawa do narzucania innym wzorców
                                    > postępowania.

                                    Tak to z historii wynika, ze "prawica" dorwala sie do koryta i narzucila innym
                                    wzorce postępowania juz dawno temu. Boli ja wiec odspawywanie ryja od koryta.
                                    Stad tyle [xe]wycia.
                                    • xiazeluka Re: kolejnosc dziobania 15.05.06, 15:28
                                      rycho7 napisał:

                                      > Tak to z historii wynika, ze "prawica" dorwala sie do koryta i narzucila
                                      innym
                                      > wzorce postępowania juz dawno temu. Boli ja wiec odspawywanie ryja od koryta.
                                      > Stad tyle [xe]wycia.

                                      Bardzo treściwa wypowiedź, brodaty popie. O kim piszesz, o jakich czasach, o
                                      czym?
                                      • rycho7 [xe]poziom [xe]inteligencji 16.05.06, 08:18
                                        xiazeluka napisała:

                                        > O kim piszesz, o jakich czasach, o czym?

                                        Znam Cie na tyle, ze wiem, ze odpowiedz na to pytanie bedzie czysta strata
                                        czasu. Wyjdzie niechybnie na to, ze pisze o Tobie, wspolczesnie, jak plyniesz
                                        kryta zabka do Panamy. To Twoj [xe]poziom [xe]inteligencji.
                                        • xiazeluka Brodaty popie Rychosławie 16.05.06, 10:12
                                          Pamięć o Tobie nie zaginie, święty człowieku: przekleństwo "Skąd to wiesz" na
                                          wsze czasy utrąciłeś w otchłań piekielną hokuspokusem o treści "Nie twój
                                          interes", za co słusznie wniebowzięty zostaniesz za życia.

                                          Pozwalam sobie życzyć Waszej Ekscelencji szerokiej drogi.
                                  • rs_gazeta_forum Re: Niewiele masz do powiedzenia, kolego 17.05.06, 01:08
                                    Pisz sobie co ci ślina na brodę skapie, zarozumialcze, przecież nie usiłuję
                                    Ciebie przekonać, boś na to okazał się albo za głupi, albo za fałszywy.
                                    Odpisałem wyłącznie dlatego, byś nie miał złudzeń, że Twoje głupoty każdy gładko
                                    przełyka.

                                    Dobrze chociaż, że podświadomie odczuwasz tyle wstydu, by chcąc poczuć się
                                    nieskalanym prawicowcem, odcinać się od faszyzmu.
                                    Z drugiej strony, raczej należy trzymać z daleka od Ciebie małe dzieci.
                                    Przedstawienia bowiem prawicy jako dobrotliwego wujka przypominają mi takich
                                    wujaszków przytulających dziewczynki. A cholera wie, kiedy te fałszywe
                                    zachowania ze sfery politycznej przejdą Ci na codzienną.
                                    • xiazeluka O czym Ty piszczysz, niebożę? 17.05.06, 10:19
                                      Dziękuję uprzejmie za łaskawe zezwolenie na pisanie wedle widzimisię, pokornie
                                      również wyrażam wdzięczność za informację, że "nie usiłujesz mnie przekonać".
                                      To bardzo roztropna decyzja, jako że Twojej wiedzy nawet przy najszczerszych
                                      chęciach nie sposób nazwać imponującą. Ani nawet dostateczną. Te horrendalne
                                      rewelacje na temat faszyzmu i Lewicy w ogóle świadczą o tym, że nawet nie
                                      wiesz, iż się skompromitowałeś; aby się o tym zorientować, musiałbyś posiadać
                                      choć szczątkową wiedzę, na poziomie dobrego, wielkomiejskiego gimnazjum.

                                      Małe dzieci lgną do mnie, ponieważ wiedzą, że od Prawicowca nic złego ich nie
                                      spotka - nie zostaną wsadzone do łagru za grzechy tatusiów, nie zostaną
                                      okradzone w imię podejrzanych, złodziejskich wartości, ani też nie będą
                                      musztrowane przez obce osoby, zwane politykami. Twoje pedofilne marzenia są
                                      więc niedorzeczne, towarzyszu.
                                      • rs_gazeta_forum Re: O czym Ty piszczysz, niebożę? 17.05.06, 22:31
                                        Biedaku, do tego wszystkiego jeszcze kompleks oblężonej twierdzy? Nie wypatruj
                                        tak zezwoleń na pisanie, bo ja Ci tylko napisałem, że nie będę tracił czasu na
                                        odnoszenie się do Twoich klapek, jakie sam sobie założyłes na nie lubiące świata
                                        oczęta.
                                        A świat brutalny jest, i nijak nie chce się do kryptofaszysty xiazeluki
                                        dostosować, choć jak podejmiesz starania, to w jakimś gimnazjum zapewne
                                        znajdziesz osobników o Twoim poziomie umysłowym gotowych dać się przekonać, że
                                        faszyzm to spisek przeciw biednym przemysłowcom, którzy przez wrodzoną dobroć
                                        dali się wrobić w jego finansowanie
                                        www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/hitler/hitl3.html
                                        Oczywiście możliwa jest interpretacja zastosowana przez autora podanej strony,
                                        że ci przemysłowcy to ukryci komuniści marzący o zwycięstwie idei Marksa, w
                                        końcu nie brzmi to gorzej niż Twój bełkot.

                                        P.S
                                        Jesli uważasz, że Twoja osoba wywołuje u kogokolwiek pedofilne marzenia, to
                                        musisz być zdrowo p..y.
                                        • xiazeluka Jesteś oryginalny jak obcięte włosy 18.05.06, 11:32
                                          Typowa osobowość liniowa - poza skandowaniem wyuczonych zwrotów niczego więcej
                                          do zaproponowania. A, i ta marsowa mina, z jaką wygłaszasz prostackie aksjomaty.
                                          O braku konsekwencji nie wspominając, towarzyszu, no, ale to u was, Czerwonych,
                                          standard ideowy.

                                          Powtórzę więc uprzejmie - Lewica chce zmieniać świat, Prawica przeciwnie,
                                          zatem "świat" (cóż za komunistyczna megalomania) nie musi się do niczego
                                          dopasowywać. Jako notoryczny głupek nie rozumiesz ponadto, że bycie
                                          przemysłowcem nie oznacza automatycznie, że jest się przeciwnikiem Lewicy
                                          (podobnie jak bycie księdzem nie chroni umysłu klechy przed miazmatami
                                          bolszewizmu). Na czele Czeki stał szlachcic, jedną z głównych szych w SA był
                                          następca tronu, paru dobrze sytuowanych Angoli szpiegowało na rzecz ZSRS, a
                                          kapitaliści nigdy nie mieli większych oporów przed handlem z tymże imperium zła.

                                          Tak samo ma się rzecz z nazistami, finansowanymi nie tylko przez niemieckich
                                          przemysłowców (którzy także opłacali się SPD i KPD), ale nawet żydowskich
                                          bankierów. Czyżby Żydzi postanowili sami dla siebie zbudować Oświęcim?
                                          Oczywiście, że nie - w chwili, gdy dochodzi to przenikania się wolnego rynku z
                                          socjalistyczną gospodarką, ludzie nikczemni nabierają ochoty na łowienie ryb w
                                          mętnej wodzie. Cóż może być lepszego dla kapitalisty-wroga leseferyzmu, jak nie
                                          państwowa gwarancja monopolu i długa lista rządowych zamówień? Hitler był dla
                                          takich zazdrosnych o swoją pozycję ludzi darem niebios!
                                          I tylko kretyni-ignoranci wyciągają z tego mylne wnioski, automatycznie
                                          zrównując przemysłowca z Prawicą.

                                          Przejaśniło się, pedofilu w waciaku?

                                          • rs_gazeta_forum Niedoinformowany x. 18.05.06, 19:06
                                            > Małe dzieci lgną do mnie, ponieważ wiedzą, że od Prawicowca nic złego ich nie
                                            > spotka - nie zostaną wsadzone do łagru za grzechy tatusiów, nie zostaną
                                            > okradzone w imię podejrzanych, złodziejskich wartości, ani też nie będą
                                            > musztrowane przez obce osoby, zwane politykami. Twoje pedofilne marzenia są
                                            > więc niedorzeczne, towarzyszu.

                                            Nikt Ci do tej pory nie powiedział, że pedofilia nie polega na wsadzaniu do
                                            łagrów ani na musztrowaniu przez polityków?
                                            • xiazeluka Pedofilia to także chęć dominacji 19.05.06, 10:45
                                              A to już jest bardzo zbieżne z pragnieniami Lewicy. Jej natręctwa można
                                              próbować wyjaśniać zboczeniami seksualnymi, jeśli kogoś bawią takie rozrywki.
                                              • centre.gravity luka w mozgu powieksza sie w szybkim tempie 19.05.06, 21:49
                                                >Pedofilia to także chęć dominacji

                                                - napisala xiazeluka

                                                zona dominujaca nad mezem to pedofilka,
                                                przedszkolak z grupy starszakow, dominujacy nad kolega z grupy misiow to pedofil
                                                Kaczor Wiekszy, dominujacy nad Marcinkiewiczem to pedofil

                                                a kim jest xiazeluka ?

                                                jej natrectwa mozna probowac wyjasniac zboczeniami seksualnymi, jesli kogos
                                                bawia takie rozrywki.
                                                • xiazeluka Centralny.gamoniu, już raz wam napisałem: 22.05.06, 10:06
                                                  Jesteście zbyt głupi, by mi podskoczyć.
                                                  Słówko "także" winno wam podpowiedzieć, że dominacja to jeden z kilku
                                                  elementów, zatem całkowicie fałszywie budujecie na podstawie fragmentu całość
                                                  teorii.

                                                  No, nasikał na dywan, ukradł odpadki z kosza na śmieci, a zatem won na podwórze.
                      • rycho7 teo glebia 11.05.06, 14:09
                        xiazeluka napisała:

                        > Zapomniałeś - wielka szkoda - dopisać, czym ateiści (w przeciwieństwie do
                        > bezbożników) wypełniają sobie pustkę istnienia.

                        Przepiekny pasus, ktorego nie dalo sie napisac jednym zdaniem. Ateisci maja
                        istnienie nie posiadajac pustki istnienia.

                        > Czyżbyś sugerował, że ateiści
                        > to wydrążeni ludzie, bez jakichkolwiek typowych ludzkich odruchów?

                        To zdanie wydrazone z kontekstu zdania poprzedniego dobitnie pokazuje, ze jego
                        autor katolik uwaza, ze Ci ktorym religia nie wypelnia pustki istnienia sa
                        pozbawieni typowo ludzkich odruchow. Wychodzi doskonala znajomosc jego braci w
                        wierze. Bracia istnieja wiec nie maja pustki do wypelnienia. Z odruchami jak
                        widac juz gorzej.
                        • xiazeluka Gdzie, pastorze? 11.05.06, 15:54
                          rycho7 napisał:

                          > Przepiekny pasus, ktorego nie dalo sie napisac jednym zdaniem. Ateisci maja
                          > istnienie nie posiadajac pustki istnienia.

                          No właśnie - opisz je.

                          > To zdanie wydrazone z kontekstu zdania poprzedniego dobitnie pokazuje, ze
                          jego
                          > autor katolik uwaza, ze Ci ktorym religia nie wypelnia pustki istnienia sa
                          > pozbawieni typowo ludzkich odruchow.

                          Zdanie od początku do kropki nonsensowne. Mowa jest o a) transcendencji, b)
                          wełnie życia/duszy, c) próbie obiektywnego ustalenia faktów, więc d) swoje
                          katolskie uprzedzenia możesz spakować i wysłać potrzebującym w Afryce.

                          > Wychodzi doskonala znajomosc jego braci w
                          > wierze. Bracia istnieja wiec nie maja pustki do wypelnienia. Z odruchami jak
                          > widac juz gorzej.

                          Twoje odruchy są bardzo proste: uderzenie-reakcja, katol-ryk, normalność-izba
                          wytrzeźwień.
                          • rycho7 pastorze - czy to komplement czy odwrotnie? 11.05.06, 16:39
                            xiazeluka napisała:

                            > No właśnie - opisz je.

                            Pisze pamiteniki do opublikowania 50 lat po mojej smierci. Jak bedziesz
                            cierpliwy to wszystkiego sie dowiesz.

                            > Zdanie od początku do kropki nonsensowne.

                            Nie spodziewam sie po Tobie innej reakcji. Okazowy pies Pawlowa.

                            > Twoje odruchy są bardzo proste: uderzenie-reakcja, katol-ryk, normalność-izba
                            > wytrzeźwień.

                            Zapewno chodzlo Ci o zademonstrowanie logiki katolickiej. Wybacz ale tego
                            zboczenia nie uprawiam. Nie potrafie Ci zrobic przyjemnosci.
            • rycho7 nie doceniasz ateistow 09.05.06, 13:35
              rs_gazeta_forum napisał:

              > To publikacja KK skierowana jest do ateistów czytajacych horoskopy?
              > Nie wróżę jej w takim razie dużego powodzenia.

              Zapewne sie mylisz. Ja jestem ateista. Kodu Leonarda jeszcze nie czytalem. Nie
              slysalem aby bylo tam cos rewaelacyjnego. Natomiast jezuickie wypociny
              obroncow "jedynie slusznej" wiary chetnie kupie i przeczytam. Interesuja mnie
              techniki manipulacji.

              Co do Kodu. O zonie/zonach Chrystusa slyszalem juz dawno. Wynika to z zasad
              owczesnego spoleczenstwa. Rabin (nauczyciel) musial dawac przyklad osobisty.
              Bylo nie do pomyslenia aby 33 letni mezczyzna nie mial zony/zon. Poniewaz kk
              tak walczy to blizszy jestem przekonaniu, ze mial dwie zony. O ile w ogole
              jakis Jezus Chrystus istnial.
              • rs_gazeta_forum Re: nie doceniasz ateistow 09.05.06, 22:36
                rycho7 napisał:
                > Zapewne sie mylisz. Ja jestem ateista ... Natomiast jezuickie wypociny
                > obroncow "jedynie slusznej" wiary chetnie kupie i przeczytam.

                Mylę się wtedy, jeśli jesteś ateistą czytającym horoskopy wink.
                Ja swoją drogą też obronę przed Kodem chętnie przeczytam, choć bardzo niechętnie
                kupię.

                Co do Kodu.
                Jestem też skłonny (choć akurat co do takich szczegółów, być może błędnie, mam
                stosunek (he) zupełnie obojętny) przychylić się do zdania, że prawzór Jezusa nie
                był pozbawionym zdrowych popędów oziębłym Żydem, co w szczególności zaowocowało
                kobietą/ami u jego boku. Natomiast jest oczywiste, że nacisk środowiskowy był na
                posiadanie żony, a nie odwrotnie. Więc i skutek pewnie był taki, jak obecnie u
                nas z chodzeniem prawie wszystkich na lekcje religii w szkole.
                Sama książka (Kod L.) jest po prawdzie płaska, naciągana i dęta mocno.
                Ale reakcja KK świadczy, że jakaś czuła nuta jest tam poruszona, lub po może po
                prostu przelał się kielich goryczy napełniany rosnącym brakiem poszanowania dla
                jedynego słusznego stanowiska, historii i wiary.

                > O ile w ogole jakis Jezus Chrystus istnial.

                Używam wyżej terminu "prawzór", to wg mnie dobrze określa sytuację rzeczywistą.

                Pozdrawiam
                rs_
                • rycho7 swa wiare umacniam co dnia 10.05.06, 09:05
                  rs_gazeta_forum napisał:

                  > Mylę się wtedy, jeśli jesteś ateistą czytającym horoskopy wink.

                  Raz na pare tygodni czytam. No i co z tego? W restauracji menu tez czytuje. I
                  napisy na scianie w kiblu. To, ze k.tole koniecznie potrzebyja wyciagnac z tego
                  jakies wnioski nie wzrusza mnie. Ateista jestli wierzy to jedynie w
                  niezmierzona glupote k.tolstwa jako calosci. Jest tam wiele madrych jednostek,
                  ale calosc to dno. Tak w to wierze i swa wiare umacniam co dnia czytujac
                  xelukow i haszow.
                  • rs_gazeta_forum Re: swa wiare umacniam co dnia 10.05.06, 14:49
                    Wnosząc ze sformułowania x. chodziło o ateistów kierujących się w życiu
                    horoskopami, co skutecznie ogranicza ich liczbę właściwie do zera, bo nawet x.
                    dał radę zauważyć, że jedno z drugim się kłóci. Wniosków z tej sprzeczności
                    wyprowadzić co prawda nie potrafi, ale to już jego problem. A może i nie
                    problem, bo aby mieć problem trzeba go dostrzec.

                    Temat wierzenia w coś, co jest do udowodnienia, to osobna kwestia językowa. Bo
                    czy nie czytając dowodu na to, że 2+2=4 wierzę, że tak jest, czy wiem? A czy
                    przekonanie o prawdziwości należy nazwać wiarą? Chyba nie, jest wyczuwalna
                    różnica semantyczna między słowami "wiara" i "przekonanie".
                    Tak więc ja czytając dowody wspomniane przez Ciebie utwierdzam się w
                    przekonaniu, nie w wierze wink.

                    Pozdrawiam
                    rs_
                    • xiazeluka Mylisz się, eresie 10.05.06, 15:34
                      Jeśli jesteś ateistą, to nie wierzysz w istnienie Boga. Wiara i niewiara to ten
                      sam stan niepewności.
                      • rs_gazeta_forum Re: Mylisz się, eresie 10.05.06, 16:19
                        Spłaszczasz mocno skomplikowaną dziedzinę ludzkich uczuć i rozumowań objawiającą
                        się stosunkiem jednostki do świata zewnętrznego, używając tych samych terminów
                        do zupełnie różnych pojęć i stosując proste podziały na poziomie podstawowej
                        logiki matematycznej, niekoniecznie zresztą prawidłowo.

                        Ja nie określam swego stosunku do wiary w Boga, boga czy bogów mianem niewiary.
                        Jest to stosunek zupełnej obojętności, co jak rozumiem i już widziałem znacznie
                        gorzej rozwściecza osoby religijne niż stosunek niewiary, bo nie mogą tego
                        pojąć, podobnie jak ty.
                        Osobę mającą stosunek niewiary można bowiem jako osobę nieobojętną religijnie w
                        określonych warunkach przekabacić na wiarę, czy odwrotnie.
                        Przykładem mógłbyś być ty, jak rozumiem człowiek wierzący w siły nadprzyrodzone,
                        gdyby jakieś argumenty przekonały cię do niewiary, ogłosiłbyś się ateistą, czyli
                        niewierzącym w bogów, a pozostałbyś zaledwie przkonanym do niewiary w jakąś
                        określoną formę sił nadprzyrodzonych człowiekiem o inklinacjach do stawiania nad
                        siebie tych sił, choćby w formie horoskopów.
                        • xiazeluka Och, nie zawracaj głowy 11.05.06, 09:55
                          Piszę parowersowy post, a nie uczoną analizę ludzkich zachowań - stąd Twoje
                          sarkanie na "spłaszczanie" jest niedorzeczne. Jeśli pragniesz rozwinąć temat,
                          to z pewnością sprawę rozważymy dokładniej, niemniej mizdrzenie się na eksperta
                          psychologii jest raczej śmieszne.

                          Piszesz, że istnienie/nieistnie Boga Ci wisi. Świetnie. Jednak prawdopodobie
                          uważasz się za istotę rozumną i to rozumną nieco bardziej od innych
                          pierwotniaków dwunożnych, więc zapewne czasami zadajesz sobie pytania. Na
                          przykład - jak powstał świat, co było przed Big Bangiem, czy może istnieć
                          nieistnienie (jeśli nie byłoby wszechświata i materii, to co by było?) i tak
                          dalej. Jednym z takich pytań jest kwestia Boga. Nie wymaga ona deklaracji wiary
                          czy gromkiego odrzucenia, lecz po prostu zastanowienia się nad problemem i
                          przyjęciu jakiegoś stanowiska. I tyle.

                          A, i mam prośbę - nie wmawiaj mi, jak mam się zachowywać wobec Ciebie i jakie
                          mieć wobec Twojej osoby odczucia, zarozumialcze; mnie żadne cudze poglądy nie
                          rozwścieczają, rozwścieczają mnie jedynie faszyści, którzy ludziom poglądów
                          odmawiają (Irving, Nieznalska).

                          Wracając do sił nadprzyrodzonych - otóż nie istnieje sposób przekonania
                          kogokolwiek logiczną argumentacją do istnienia/nieistnienia Boga czy czego tam.
                          W stan istnienia/nieistnienia można jedynie wierzyć (Ty, jako osoba bardzo
                          sprytna, unikasz tej pułapki deklarując obojętność). Zatem przekonywanie to
                          strata czasu, a ewentualny sukces będzie jedynie obrotem chorągiewki w nowym
                          kierunku.

                          Wszystko to jednak nie ma niczego wspólnego z zaproponowanym przeze mnie
                          tematem.
                          • rycho7 dzien swiety swiecic w knajpie 11.05.06, 14:17
                            xiazeluka napisała:

                            > Jednym z takich pytań jest kwestia Boga.

                            Tak, jest to pytanie o zdolnosci ludzkiego umyslu. Zdolnosci do tworzenia
                            paradoksow.

                            Czy Bog moze stworzyc kamien tak ciezki aby Bog nie mogl go podniesc? Ja nie
                            cytuje tego jako dowodu na nieistnienie Boga, lecz jako zdolnosci umyslu. Na
                            takiej samej zasadzie umysl ludzki potrafi wymyslec cechy Boga bedace w calosci
                            paradoksem. "Nierozwiazywalna" zagadka. Ja jestem przekonany, ze ludzki mozg ma
                            takie mozliwosci, nie musze w to wierzyc. Jestem przekonany, ze mozna wymyslic
                            bogow jeszcze doskonalszych i bardziej paradoksalnych. No i wymyslic wlasciwa
                            serie pytan do tych Bogow. Ale nie jest konieczne abym sie na tym skupial.
                          • rs_gazeta_forum Po co więc sobie zawracasz głowę? 11.05.06, 18:45
                            Spłaszczasz nie dlatego, że nie stosujesz uczonej analizy, tylko dlatego, że nie
                            rozumiesz, że ludzie mają więcej możliwości postrzegania świata, niż Ty ze swoją
                            czarno-białą logiką.

                            W zasadzie powinno mnie cieszyć, że moje prywatne spostrzeżenia budzą u Ciebie
                            skojarzenia z "ekspertem", a już na pewno cieszy mnie, że zdołałem Cię chociaż
                            rozśmieszyć. Przykro mi natomiast, że moje zwykłe konstatacje faktów odbierasz
                            jako próbę narzucania Ci uczuć - jeśli Cię to nie rozwściecza, to bardzo dobrze,
                            będę spał spokojniej.

                            W zasadzie polemika z Tobą jest dość łatwa, choć nużąca - wystarczy wskazywać
                            miejsca, gdzie naciągasz terminy. Pytanie o następstwo zdarzeń, a więc choćby o
                            początek (znanego) Wszechświata stawiasz na równi z pytaniem o istnienie Boga.
                            Otóż jedno jest pytaniem człowieka ciekawego, a drugie człowieka przestraszonego.
                            Rzecz nie polega więc na klasyfikacji odpowiedzi, ale na klasyfikacji pytań: to
                            o bogów po niespecjalnie długim zastanowieniu wrzucam do worka, w którym
                            znajdują się pytania bzdurne. Podkreślę, nie bzdurne w tym sensie, że ich
                            zadawanie jest zupełnie bzdurne - przewinąć się każde pytanie w końcu przez
                            umysł może - bzdurne w tym sensie, że każda odpowiedź na nie jest bzdurna.

                            W stan istnienia/nieistnienia postaci z Twoich snów rzeczywiście możesz tylko
                            wierzyć, natomiast ja nie muszę być sprytny, by przejść obok Twoich rozterek
                            obojętnie. I nie ma w moim przypadku mowy o obrocie chorągiewki, pisałem już, że
                            do tego jest potrzebna logika typu czarne/białe, sądzę więc, że po prostu nie
                            jesteś tego w stanie zrozumieć/przyjąć do wiadomosci. Ale akurat tego mogłem się
                            spodziewać.

                            Rzeczywiście odbiegliśmy od tematu. Przypomnę więc
                            > Ateiści, czytający horoskopy, święcie wierzą w fantazje pana Brałna.
                            > Wynika z tego, że nawet osoby odrzucające Boga potrzebują latarni z innego
                            > wymiaru, a więc niczym nie różnią się od religiantów.

                            Zapewne nieudolnie starałem się pokazać sprzeczność w jaką wpadasz, używając
                            sformułowania "Ateiści, czytający horoskopy". Sam tę sprzeczność podświadomie
                            zauważasz, pisząc dalej "święcie wierzą". Więc jak chłopu prosto w rękę
                            postronek od krowy: albo ateista, albo jakaś zagubiona dusza szukająca oparcia
                            czy to w ateizmie (nie znajdzie), czy to w horoskopach, czy w czym tam jeszcze.
                            • rycho7 to jest [xe]metoda 11.05.06, 19:48
                              rs_gazeta_forum napisał:

                              > W zasadzie polemika z Tobą jest dość łatwa, choć nużąca - wystarczy wskazywać
                              > miejsca, gdzie naciągasz terminy.

                              Ten egzemplarz ma to do siebie, ze glownie zajmuje sie naciaganim pojec. Jego
                              naulubiensza metoda polega na Tym, ze pod koniec dyskusji dowiesz jak wspaniala
                              bzdure definicyjna potrafi toto wymyslic.
                            • xiazeluka Obawiam się, że bładzisz 12.05.06, 08:31
                              Doskonale zdaję sobie sprawę z różnic w postrzeganiu świata przez ludzi. Mam
                              każde zdanie opatrywać zastrzeżeniem "moja opinia dotyczy brunetów po
                              czterdziestce pracujących na poczice"? Wysil się trochę, kolego, reklamujesz
                              się jako osoba otwarta, więc bądź łaskaw zrezygnować z mowy biblijnej.

                              Gdyby chodziło o fakty, to bym zamilczał - z faktami spierać się jest rzeczą
                              niemądrą. Sęk w tym, kolego, że Ty nie piszesz o faktach, lecz swoich
                              osobistych wyobrażeniach, o swoim subiektywnym osądzie zjawisk i istot
                              ludzkich. Spieramy się o interpretację, a nie o fakty. Faktem nie jest na
                              przykład zdiagnozowana przez Ciebie moja wściekłość - bo skąd to możesz
                              wiedzieć? A jeśli na takiej swojej bezpodstawnej hipotezie budujesz wywód, to
                              jaka jest jego wartość? No widzisz.

                              Polemika ze mną może wydawać Ci się łatwa, ponieważ "wiesz", co ja mam na
                              myśli. Wybacz, że nie piszę w formie znanej Ci z brukowców - ja nie narzucam
                              oglądu świata, lecz zadaję pytania. Pytania, na które - jak z niezachwianą
                              pewnością siebie oświadczasz - znasz odpowiedzi.
                              Otóż nie znasz, ponieważ błędnie je rozumiesz. Big Bang czy Bóg to punkty
                              zaczepienia, hasło do rozwinięcia, a nie skończone terminy, które nazywasz
                              faktami. Jak na miłośnika odcieni szarości jesteś zanadto monochromatyczny.
                              Pytanie o Boga pozostanie bez odpowiedzi - czy jednak z miejsca należy je uznać
                              za "bzdurne"? Równie dobrze można napisać, że bzdurne jest rozwiązywanie zadań
                              matematycznych albo rozwiązywanie krzyżówek. Nie interesuje mnie Twoje zdanie
                              na temat moich rozterek, interesuje mnie to, co masz do powiedzenia - a chyba
                              niewiele masz, ponieważ krygujesz się jak balerina przyłapana na dłubaniu w
                              nosie.

                              Wracając do tematu - ateiści wierzą w przeróżne bzdury, na przykład horoskopy
                              czy rewelacje Brałna. To jest do sprawdzenia, wystarczy chociażby przejrzeć
                              korespondencję na tym czy innym forum. Oczywiście - nie wszyscy ateiści. Na
                              przykład Ty nie. Zgoda, wierzę na słowo. Pozostaję jednak ci, którzy zabobonami
                              się ekscytują, pomimo swego ateizmu. I to jest punkt wyjścia dla moich rozważań.
                              Tu nie ma "albo - albo", jak to z pewną niestosowną natarczywością mi
                              zarzucasz, to właśnie jedno z wielu ludzkich (nie ateistycznych czy
                              religianckich czy bezbożnych) zachowań. Ale tego właśnie nie ogarniasz.
                              • rs_gazeta_forum Re: Obawiam się, że bładzisz 12.05.06, 12:26
                                > Polemika ze mną może wydawać Ci się łatwa, ponieważ "wiesz", co ja mam na
                                > myśli.

                                Przeczytaj jeszcze raz co napisałem, potem odpowiadaj, nie władając mi tu i w
                                innych wypowiedziach w usta tego, czego nie powiedziałem.

                                > Pytanie o Boga pozostanie bez odpowiedzi - czy jednak z miejsca należy je
                                > uznać za "bzdurne"? Równie dobrze można napisać, że bzdurne jest
                                > rozwiązywanie zadań matematycznych albo rozwiązywanie krzyżówek.

                                Stosując porównania rodem "co jest większe, 1 kg piachu czy 1 metr płotu" daleko
                                zajdziesz.

                                > Wracając do tematu - ateiści wierzą w przeróżne bzdury, na przykład horoskopy
                                > czy rewelacje Brałna.

                                To nie jest powrót do tematu, to jest powrót do Twoich bzdurnych - napiszę
                                wprost, skoro czytać nie umiesz - klasyfikacji.
                                • xiazeluka Re: Obawiam się, że bładzisz 15.05.06, 15:15
                                  rs_gazeta_forum napisał:

                                  > Przeczytaj jeszcze raz co napisałem, potem odpowiadaj, nie władając mi tu i w
                                  > innych wypowiedziach w usta tego, czego nie powiedziałem.

                                  Nie potrzebuję poświadczonego notarialnie oświadczenia woli, by się domyslić,
                                  czego dotyczą Twoje nabzdyczone treści.

                                  > Stosując porównania rodem "co jest większe, 1 kg piachu czy 1 metr płotu"
                                  daleko zajdziesz.

                                  Treść pytania nie ma znaczenia.

                                  > To nie jest powrót do tematu, to jest powrót do Twoich bzdurnych - napiszę
                                  > wprost, skoro czytać nie umiesz - klasyfikacji.

                                  Może i bzdurnych, lecz poza słowem honoru jakoś zaprzeczyć temu nie umiesz.
                              • rycho7 umiejetnosc ludzkiego umyslu 12.05.06, 16:44
                                xiazeluka napisała:

                                > Pozostaję jednak ci, którzy zabobonami się ekscytują, pomimo swego ateizmu.

                                Otoz ludzki mozg, nawet ten w niedoborze Twoj, jest w stanie wymyslic taki
                                paradoks jaki wymysliles powyzej. Poniewaz jest to paradoks, wiec nie zwracaj
                                sie z nim do ogolu ateistow lecz do "docelowego targetu" (przecudna nowomowa).
                                To do Ciebie nalezy wyszukanie tego zbioru prawie pustego lub pustego. Ty
                                wymysliles paradoks to obciazaj nim siebie a nie ateistow spoza Twego
                                paradoksu. Podobnie nie obciazaj niewierzacych podatkami na Twoj paradoks Boga.
                                • xiazeluka Pewność siebie a odruchy bezwarunkowe 15.05.06, 15:26
                                  Typowe zachowania ateistów:

                                  1. Ateista jest świadkiem poważnego wypadku drogowe. Pełen zgrozy
                                  wykrzykuje: "O Boże!"
                                  2. Ateiście czarny kot przebiega drogę. Ateista spluwa przez lewe ramię i z
                                  pewnym niepokojem maszeruje dalej.
                                  3. Ateista wsiada do samolotu. Wie, że to najbezpieczniejszy środek transportu,
                                  niemniej trudny do zdefiniowania niepokój poci mu czoło.
                                  4. Ateista czyta "Kod Leonarda da Vinci". "Ale ten Brałn dowalił religiantom!"
                                  cieszy się niejako awansem, ponieważ nie jest specjalistą od historii i
                                  teologii.
                                  5. Ateista gra w totolotka. Dlaczego? Bo wierzy w wygraną.
                                  6. Ateista idzie o północy przez wiejski cmentarz. Niespodziewany trzask gałęzi
                                  gdzieś z tyłu stawia mu włosy na głowie.
                                  7. Ateista głosuje na Tuska. Wierzy, że to liberał.

                                  I tak dalej, rodzajów zachowań wspólnych dla wszystkich ludzi jest bez liku.
                                  Ateiści nie są bowiem chodzącym obiektywnym rozumem, lecz ludźmi, jak wszyscy
                                  inni. Śmieją się (czyli szczerzą kły - atawizm), kierują uprzedzeniami (Rysio
                                  odmawiający religiantom prawa do posiadania racji nawet w odpowiedzi na
                                  pytanie "Która godzina?") oraz hipokryzją (znowuż Rysio, ateista-etalon, który
                                  z powodu uprzedzeń nigdy w życiu nie przyzna, że państwo to większy złodziej od
                                  KK), a także dyletanckimi kalkami (kolega eres, znawca faszyzmu i Lewicy w
                                  ogóle).

                                  Dystans wobec nieistniejącego Boga nie oznacza automatycznego awansu na
                                  nadludzi, panowie ateiści.
              • llukiz Re: nie doceniasz ateistow 10.05.06, 23:09
                > O ile w ogole
                > jakis Jezus Chrystus istnial.

                Nie przesadzajmy. Równie dobrze można by napisać że brutus nie istniał...
          • llukiz Re: W dzisiejszych czasach... 10.05.06, 23:04
            > ...ateiści czytają z wypiekami na twarzach horoskopy

            ateiści nie wierzą w horoskopy
        • kaczka_balbinka Re: Bez przesady :) 09.05.06, 03:27
          rs_gazeta_forum napisał:



          > xiazeluka napisała:
          > > Książka Brałna to kiepska i nudna powieść sensacyjna, a nie traktat nauko
          > wywymagający uczonej krytyki.
          >
          >
          > Stanowi wiec konkurencje dla innej kiepskiej powiesci sensacyjnej, co slusznie
          > KK wyczul, a lepiej sie czyta.
          >
          >

          Kiepska czy nie to rzecz gustu, przy czym bestsellery tego typu z cala pewnoscia
          nie sa zaliczane do kiepskich lektur przez milosnikow sensacyjnych powiesci
          szpiegowsko-detektewistycznych. Zdecydowanie czyta sie ja lepiej niz koscielno
          liturgiczne nudy na pudy, oraz flaki z olejem, ktore w dodatku niemozliwe sa do
          ogarniecia przez czleka rozumnego. Wartosc tej ksiazki, natomiast (dosc
          wymownie), zmierzona jest miara jej sukcesu, a wiec politowanie budzic moga
          wybrzydzania specjalistow od literetury wszelakiej" ("no Joyce to to nie jest,
          haha" smile

          Swoja droga bardzo zgrabnego podsumowania dokonales, bo rzeczywiscie jedna
          zmyslona historia zagrozila wlasnie popularnsci swej poprzedniczki (bo i tak
          zareagowali kustosze znanej staroci). Dziwie sie tylko, ze takze w Polsce
          poruszyla katabasow, bo znacznie bardziej wymowna jest ta powiesc gdy - wbrew
          temu co stanowi Konstytucja RP - nie jest prewencyjnie ocenzurowana. I
          niewatpliwie mniej nudna przez to smile

          Pozdrawiam smile

          Balbinka
          • xiazeluka Nonsensy 09.05.06, 10:28
            kaczka_balbinka napisała:

            > Kiepska czy nie to rzecz gustu, przy czym bestsellery tego typu z cala
            pewnoscia nie sa zaliczane do kiepskich lektur przez milosnikow sensacyjnych
            powiesci szpiegowsko-detektewistycznych.

            1. Kiepska książka/film/piosenka może się podobać (gust), co wcale nie znaczy,
            że nie jest kiepska (obiektywna ocena). "Kod..." Brałna czyta się ze
            wzrastającą irytacją - główny bohater, stręczony orzez autora na geniusza
            wszechczasów, postępuje jak kompletny idiota i cały czas podejmuje absurdalne
            decyzje. Tempo zaś akcji przypomina buldożera na trasie wyścigów Formuły I.
            2. Druga część zdania jest niedorzeczna - bestseller niekoniecznie trafia do
            kanonu powieśći sensacyjnych; ostatnie lata przyniosły prawdziwy wysyp książek
            tego typu, lecz tylko co czterdziesta zapisuje się trwale w pamięci. "polowanie
            na Czerwony Październik" to już klasyka, "Kod..." to spieniony bałwan
            jednorazowego przypływu, sławny zamieszaniem, jakie zrobił, a nie rzeczywistą
            wartością jako powieści sensacyjnej. Gdyby nie antykościelna otoczka,
            to "Kod..." uznany zostałby słusznie za potworną chałę.

            > Zdecydowanie czyta sie ja lepiej niz koscielno
            > liturgiczne nudy na pudy,

            Kolejne idiotyczne zdanie - liturgii z literaturą nie można porównywać. Równie
            dobrze możnaby napisać, że frachtowiec jest wolniejszy od odrzutowca.

            > Wartosc tej ksiazki, natomiast (dosc
            > wymownie), zmierzona jest miara jej sukcesu, a wiec politowanie budzic moga
            > wybrzydzania specjalistow od literetury wszelakiej" ("no Joyce to to nie jest,
            > haha" smile

            Nikt nie porównuje Dżojsa do Brałna - ani innych autorów powieści sensacyjnych.
            Ten tak zwany sukces polega na tym, że każdy chce osobiście sprawdzić, co tam
            Brałn wykombinował i nabywa książkę nabijając statystyki i listy bestsellerów -
            co jednak wcale nie znaczy, że rzecz jest świetna.
            Dlaczego każde zdanie, które piszesz, jest głupie?

            > Dziwie sie tylko, ze takze w Polsce
            > poruszyla katabasow, bo znacznie bardziej wymowna jest ta powiesc gdy - wbrew
            > temu co stanowi Konstytucja RP - nie jest prewencyjnie ocenzurowana.

            A co konkretnie zostało ocenzurowane? Jeśli już ktoś lubi węszyć spiski, to
            powinien oskarżyć o sabotaż tłumacza: "Żałosna treść "Kodu..." zawiniona jest
            przez translatora! To on zgrabne, zręczne frazy zamienił w groch z kapustą dla
            otępiałych knurów z astygmatyzmem!"
            • rycho7 klaun w sforze obroncow 09.05.06, 13:45
              xiazeluka napisała:

              > liturgii z literaturą nie można porównywać.

              Ale cyrk. Kazdy wie, ze nie mozna bo jest zakaz, za to moga zapuszkowac "za
              obraze".

              Klauni w cyrku tez chodza w smiesznych strojach. A jakie glodne kawalki
              opowiadaja!!!
              • xiazeluka He, he 09.05.06, 15:16
                rycho7 napisał:

                > Ale cyrk. Kazdy wie, ze nie mozna bo jest zakaz, za to moga zapuszkowac "za
                > obraze".

                Podaj konkretne przykłady. Dla ułatwienia dodam, że "sam sobie znajdź, nie
                wydawaj mi poleceń" to nie jest ten przykład.

                > Klauni w cyrku tez chodza w smiesznych strojach. A jakie glodne kawalki
                > opowiadaja!!!

                Lubisz takie nieskomplikowane rozrywki? Kto by pomyślał...
                • rycho7 Nieznalska 10.05.06, 08:59
                  xiazeluka napisała:

                  > Podaj konkretne przykłady.

                  Skazana.

                  > Lubisz takie nieskomplikowane rozrywki? Kto by pomyślał...

                  Czasami bywam w kosciele. W cyrku znacznie rzadziej.
                  • xiazeluka Irving 10.05.06, 09:29
                    Przypomnieć Ci, Rysiu, jak się zapluwałeś, że Irvinga słusznie skazano,
                    bo "takie jest prawo"? Dziecinny brak konsekwencji...

                    Formalnie idiotkę skazano słusznie, na podstawie art. 196 KK. Ty lubisz "dura
                    lex etc.", więc nie powinieneś robić katolom wyrzutu z tego faktu. Jednak,
                    ponieważ jesteś osobą nieuczciwą, to zamiast potępić opresyjność państwa w
                    przypadku zarówno Nieznalskiej jak i Irvinga, rychtujesz kolejne antyklerykalne
                    działo. Rysiu, powiedz no raz szczerze - jesteś opłacanym przez reżim
                    agitatorem propaństwowym?
                    • rycho7 Re: Irving 10.05.06, 14:06
                      xiazeluka napisała:

                      > jak się zapluwałeś, że Irvinga słusznie skazano

                      > Formalnie idiotkę skazano słusznie, na podstawie art. 196 KK.

                      W obu przypadkach wyroki w glebi duszy mnie bardzo ciesza. Zarowno Zydzi jak i
                      katolicy robia sobie wielka krzywde. Swiat po Irvingu nie specjalnie sie
                      przejmie bombka atomowa na Izrael. Natomiast bombka atomowa na Polske nie
                      zabardzo mi odpowieda dlatego mowie co mam na duszy.

                      Co do skazania Nieznalskiej nie gardlowalem. Dura lex, sed lex. Cieszy mnie
                      jednak, ze w katolandzie "dura" tlumaczy sie na "durne". Narodek sobie
                      zapracowal. Temy rencamy i krwawica.
                      • xiazeluka Pocieszny z Ciebie stwór: filosemicki żydożerca 10.05.06, 15:37
                        rycho7 napisał:

                        > W obu przypadkach wyroki w glebi duszy mnie bardzo ciesza.

                        No, niczego innego się nie spodziewałem u wielbiciela państwowego zamordyzmu.

                        > Swiat po Irvingu nie specjalnie sie
                        > przejmie bombka atomowa na Izrael.

                        Jeśli skaleczysz się w palec, to wzywasz ambulas reanimacyjny?

                        > Natomiast bombka atomowa na Polske nie
                        > zabardzo mi odpowieda dlatego mowie co mam na duszy.

                        A kto ją spuści, jeśli wolno spytać...?

                        > Narodek sobie zapracowal. Temy rencamy i krwawica.

                        A kto wytresował ten narodek? Odpowiedź "KK" uznam za niewystarczającą.
                        • rycho7 po prostu antysyjonista: filosemicki żydożer 11.05.06, 13:55
                          xiazeluka napisała:

                          > A kto wytresował ten narodek? Odpowiedź "KK" uznam za niewystarczającą.

                          Twoje powyzsze zadnie jest wystarczajace.
                          • xiazeluka Okłamuj się dalej, Rysiu /nt 11.05.06, 14:03
                            • rycho7 Re: Okłamuj się dalej, Rysiu /nt 11.05.06, 14:42
                              Czy mam rozumiec, ze sugerujesz, ze komunistyczna szkola byla od 1945 do 1989
                              bardziej skuteczna niz kk od 966 do 2006?
                              • xiazeluka Właśnie tak, Richardzie /nt 11.05.06, 15:56
                                • rycho7 proporcja nakladow na ucznia i na ministerstwo n/t 11.05.06, 16:42
                  • palnick Re: Nieznalska 10.05.06, 14:39
                    rycho7 napisał:

                    > xiazeluka napisała:

                    > > Lubisz takie nieskomplikowane rozrywki? Kto by pomyślał...
                    -----
                    > Czasami bywam w kosciele. W cyrku znacznie rzadziej.
                    -----
                    Ramoty odgrywane w czasie mszy są znacznie poniżej poziomu słabego cyrku.
                    • xiazeluka Re: Nieznalska 10.05.06, 15:38
                      palnick napisał:

                      > Ramoty odgrywane w czasie mszy są znacznie poniżej poziomu słabego cyrku.

                      To po co uczęszczasz na te msze?
                      • palnick Re: Nieznalska 10.05.06, 20:20
                        xiazeluka napisała:

                        > palnick napisał:
                        >
                        > > Ramoty odgrywane w czasie mszy są znacznie poniżej poziomu słabego cyrku.
                        >
                        > To po co uczęszczasz na te msze?
                        ------
                        Skąd wniosek, że uczęszczam? W dzieciństwie owszem, bywałem.
                        • xiazeluka Re: Nieznalska 11.05.06, 09:59
                          > Skąd wniosek, że uczęszczam? W dzieciństwie owszem, bywałem.

                          Jak to skąd? Przecież napisałeś bez przymusu: "Ramoty odgrywane w czasie mszy
                          są znacznie poniżej poziomu słabego cyrku."

                          Wnioskuję więc z powyższego, że owe "ramoty" wzbudzają Twoją żywiołową
                          irytację, a skoro tak, to znaczy, że masz z nimi częsty kontakt. Gdybyś
                          na "ramotach" nie był od dzieciństwa, to problem w ogóle by nie zaistniał.

                          A tak naprawdę chodzi o to, że Tobie religianci po prostu przeszkadzają,
                          chociaż nikt Cię do wysłuchiwania "ramot" nie zmusza.
                          • rycho7 choral gregorianski 11.05.06, 14:23
                            xiazeluka napisała:

                            > chociaż nikt Cię do wysłuchiwania "ramot" nie zmusza.

                            Ja sobie czasami lubie posluchac choralu gregorianskiego. Wtedy przez dom
                            przetacza sie tajfun zmusznych do sluchania tych ramot. Nie protestuje gdy
                            odcinaja mnie wtedy od rzeczywistosci.

                            Musze niestety stwierdzc, ze nie jest to muzyka wspolczesna. Podobnie jak inne
                            utwory na jednej strunie z przytupem. Przyjeto to nazywac ramotami.
                        • rycho7 Re: Nieznalska 11.05.06, 14:00
                          palnick napisał:

                          > Skąd wniosek, że uczęszczam? W dzieciństwie owszem, bywałem.

                          On po 528 zdrowasce ma klopoty ze skupieniem sie. Ja deklarowalem sie, ze
                          chadzam. Glownie na pogrzebach i za granica aby dziwic sie, ze moze byc
                          normalnie.
    • ada08 Re: antidotum na "Kod Leonarda da Vinci" ....... 08.05.06, 18:16
      może być tylko dobra literatura, a nie jakieś tam polemiki z tym gniotem
      Browna, w którym postaci są dwuwymiarowe, dialogi drewniane, sytuacje
      nieprawdopodobne (vide sceny umierania jednego z bohaterów w Luwrze hahaha,
      umierał, śmiertelnie ranny, a jaki kawał roboty, umierając, odwalił!).
      Zresztą książka (Browna) to nie tyle powieść, ile raczej scenariusz
      filmowy. Takie miałam wrażenie, gdy czytałam tego gnieciucha, za którego
      zapłaciłam 25 złoty, a teraz nawet nie mogę go w domu znaleźć, bo chyba
      go, ze wstydu, wepchnęłam za lodówkę albo gdzieś.
      Wszelkie polemiki z tą badziewną ksiązką tylko ją, niezasłużenie, nobilitują.
      a.

      PS Tej polemicznej ksiązki nie znam i znać nie chcę. Mam stosik innych
      ksiązek do przeczytania, szkoda mi czasu na polemiki z Brownem.
      a.

      • karbat Re: antidotum na "Kod Leonarda da Vinci" ....... 08.05.06, 20:12
        w katolandzie ludzie pisza o wiele lepsze ksiazki niz KOd L. D.
        problem z tym ,ze nikt ich nie chce czytac ani drukowac hahahahahahaha

        o zachodnich ksiazkach wypowiadaja sie czytelnicy wychowani na gniotach
        wislanych

        o tej ksiazce sie mowi i dyskutuje ,o ksiazce ,literaturze polskiej
        mozna sie podniecac tylko w Polsce
        • ada08 Re: antidotum na "Kod Leonarda da Vinci" ....... 08.05.06, 20:33
          karbat napisał:

          > w katolandzie ludzie pisza o wiele lepsze ksiazki niz KOd L. D.
          > problem z tym ,ze nikt ich nie chce czytac ani drukowac hahahahahahaha

          No, nie przesadzaj. Jakieś tam polskie ksiązki się w Katolandzie drukuje.
          A że Ty nie chcesz ich czytać, to już Twoja rzecz hahahahahahahaha.
          Zresztą, zauważam uczciwie, ostatnio czegóś posucha w literaturze rodzimej, to
          jednak nie to co za pozytywizmu, gdy w odcinkach drukowali powieści Prusa czy
          tam Sienkiewicza, a ludność miejscowa z rąk wyrywała sobie gazetę z kolejnym
          odcinkiem.


          > o tej ksiazce sie mowi i dyskutuje

          E, zaraz tam dyskutuje. Najwyżej mówi smile


          >,o ksiazce ,literaturze polskiej
          > mozna sie podniecac tylko w Polsce

          A to mało? smile
          a.

    • indris Dostępna ??? 09.05.06, 09:53
      W księgarni Żeromskiego w Warszawie wczoraj wspomnianej książki nie było. Kto
      ją widział i gdzie ?
      • karlin Tu 09.05.06, 10:02
        bonito.pl/kategoria/1140649645/Oszustwo_Kodu_Leonarda_da_Vinci_1147089920.html
        • indris Dziękuję 10.05.06, 16:11
          Zamówienie wysłałem wczoraj, ale do dzisiaj nie mam żadnego odzewu, mimo
          podania maila. Taki Helion zamówienie kwituje natychmiast, a jeszcze oddzielnie
          zawiadamia o wysłaniu. Ale za link dziękuję.
      • xiazeluka W Warszawie jest jedna księgarnia? 09.05.06, 10:30
        W każdym superhiperextramarkecie pełno się tej makulatury wala. Towarzyszu, nie
        udawajcie idioty.
    • karlin Pożytki z "Kodu" 09.05.06, 10:36
      Wzrost zainteresowania historią KK, trochę naukowych publikacji na ten temat.

      A sama książka?

      Pod względem zawartości merytorycznej odsyłam do "Protokołów Medrców Syjonu" a
      rebours.
      • hasz0 Zamiast je obie czytać lepiej się pomodlcie o dar 10.05.06, 12:41
        wiary a potem wzbudzcie w sobie żal za swe grzechy.
        W razie problemów z przypomnieniem służę pomoca.
        • rycho7 Re: Zamiast je obie czytać lepiej się pomodlcie o 10.05.06, 14:10
          hasz0 napisał:

          > dar wiary a potem wzbudzcie w sobie żal za swe grzechy.
          > W razie problemów z przypomnieniem służę pomoca.

          Rozczulasz mnie. Zwracam sie do Ciebie o pomoc.

          Zacznijmy od tego po co mi dar wiary. Panabozia nie chcial dac to jest to jego
          problem. Oczu ze zrenicami jak u kota tez nie chcial dac. Ani rogow, ani ogona,
          ani kopyt.
          • karbat Re: Poczytalem troche o historii 10.05.06, 21:58
            kosciola katolickiego ( wstretny zachod publikuje fakty historyczne )
            wojny ,intrygi ,kasa ,przekupstwa,przemoc,homoseksualizm,pedofilstwo, mord,sex,

            jak musi byc zalgana instytucja potrafiaca zyc z takim bagazem historycznym
            i opowiadac maluczkim o moralnosci.
            • rs_gazeta_forum Re: Poczytalem troche o historii 10.05.06, 23:06
              Mnie raczej zdumiewa załganie maluczkich, którzy mają przecież informacje o
              historii tej instytucji, a mimo to chcą być przez nią pouczani. Ale może to
              stąd, że na bezrybiu i rak ryba...
              • szach0 ________Widzisz szanowna gazeto_rs forum to np. ja 11.05.06, 01:21
                złagany maluczki, który woli Kościół katolicki z jego
                grzeszną historią i naukami wynikającymi z rozważań o
                ludzkiego naturze grzechu: "KAZDY JEST GRZESZNIKIEM!"
                niż instytucje bez historii i podobno bez grzechów
                obiecujace szczęście włąsnie w grzesznym zyciu!

                Temu bozkowi słuzysz, prawda?
                • szach0 popraw mi tam odmianę gramatyczna zamiast historii 11.05.06, 01:23
                  Polski i Koscioła!
                  • rs_gazeta_forum Re: złagany maluczki, który woli Kościół 11.05.06, 11:11
                    szach0 napisał:
                    > ja złagany maluczki, który woli Kościół katolicki z jego
                    > grzeszną historią i naukami wynikającymi z rozważań o
                    > ludzkiego naturze grzechu: "KAZDY JEST GRZESZNIKIEM!"
                    > niż instytucje bez historii i podobno bez grzechów
                    > obiecujace szczęście włąsnie w grzesznym zyciu!

                    Dokładnie to napisałem, ale powtórzę: na bezrybiu i rak ryba.
                    • hasz0 ______ załgany to nie Kościół bo kościół to ludzie 11.05.06, 12:15
                      z wieczną potrzebą nienaruszalnej, miarki wspólnej skali niezmiennych wartości,
                      jak ta z Sevre, z którymi muszą się liczyć i mierzyć od paru tysiącleci możni,
                      wielcy, silni, bogaci i mądrzy, a często źle wybrani albo przemalowani, a nawet
                      mali ale przemądrzali. Przemalowani są najgorsi - bo chcą przemalować miarę
                      wzorca na wzór paryski!

                      To o to chodzi i dlatego do kościoła chodzi tez czasami Rysiu7,
                      Kwasniewski i Oleksy i jawnie przemalowani jak Mazowiecki i świta.

                      Gdyby nie ta wspólnota, jak cud trwająca 2000 lat,
                      nie te masy zebrane pod krzyżem, symbolem podlegania przemocy i cierpienia
                      kazdego z nas, nie byłoby muru berlińskiego.
                      Tam w nie było ducha a duch to nie setki ofiar na pasie ziemi niczyjej
                      i na drutach tego obozu bez Boga i bez kościoła. Tam pomimo kłamstwa
                      symbolu muru jak z noblistą eh...

                      Gdyby nie Kard. Wyszyński i ta maryjna ludowa zaściankowa religijność nie
                      miałbyś przechero pracy w Wybiórczej.
                      Nie byłoby scalonej Europy!
                      Mur by stał!
                      A Michnik z Kuroniem, Mazowieckim, Frasyniukiem,
                      Rokitą i Tuskiem oraz Wałesą nie porwali by tłumów.
                      Bez tej uświęconej skali i miarki, jaką wyznacza o dwu tysiacleci KK.
                      Oni weszli na gotowe, przykleili się do kościoła a teraz, jak to przechery
                      niszczą, jedni jednego kapelan "S" a drudzy drugiego!
                      Reszta dziennikarzy zamiata resztę az sie kurzy!
                      To wąłsnie u Was mnie wkurza!
                      Z nienawiści do jednej miarki dla wszystkich to robicie!
                      Trzeba zburzyć stare i dobre do cna by
                      przemalowac na... podobno lepsze! Aby było jak na Zachodzie; puste kościoły, do
                      których nawet turyści już nie zaglądają....
                      od dawna próbowali ateistyczni rewolucjoniści postTrockiego bezskutecznie
                      zbuntować tłumy, pamiętasz 68? pamietasz Radom? i inne nieudane?
                      Trzeba było słowiańskiego papieza na tronie z ducha wieszcza!
                      On trafił i zespolił nie mazowiecki co żadał kary smierci dla Kominka
                      który chciał Unii z Niemcammi o 40 lat wcześniej niż oni!
                      skończę bo się nie zmieszczę ale ze 1000 stron Ci moge napisać
                      o załganych madralinach libarałach! Masz tyle czasu i arguemntów?





                      • rycho7 gdyby nie 22 czerwca 11.05.06, 14:36
                        hasz0 napisał:

                        > Mur by stał!

                        Gdyby Hitler nie napadl na Stalina to Europa od 1941 roku bylaby zjednoczona od
                        Lizbony po Wladywostok. Papiez pod niebiosa wychwalaby Swiety Zwiazek Narodu
                        Radzieckiego. Zgodnie z 1300 letnia tradycja. Pionierzy pilnowaliby czy Hasz
                        nie spoznia sie do kosciolka.
                        • szach0 _________________________gdyby nie 22 czerwca 1941 11.05.06, 22:16
                          Gdybys mieszkał w tych krajach a nie w Niemczech
                          01. Polska (1.9.1939)
                          02. Wielka Brytania (3.9.1939)
                          03. Francja (3.9.1939)
                          04. Australia (3.9.1939)
                          05. Indie (3.9.1939)
                          06. Nowa Zelandia (3.9.1939)
                          07. RPA (4.9.1939)
                          08. Kanada (7.9.1939)
                          09. Norwegia (9.4.1940)
                          10. Dania (9.4.1940)
                          11. Holandia (10.5.1940)
                          12. Belgia (10.5.1940)
                          13. Luxemburg (10.5.1940)
                          14. Jugoslawia (6.4.1941)
                          15. Grecja (6.4.1941)
                          16. ZSRR (22.6.1941)
                          17. Chiny (8.12.1941)
                          18. USA (11.12.1941)
                          19. Kuba (11.12.1941)
                          20. Dominikana (11.12.1941)
                          21. Gwatemala (11.12.1941)
                          22. Nicaragua (11.12.1941)
                          23. Haiti (12.12.1941)
                          24. Honduras (12.12.1941)
                          25. Salwador (12.12.1941)
                          26. Czechosłowacja (16.12.1941)
                          27. Panama (13.1.1942)
                          28. Meksyk (28.5.1942)
                          29. Brazylia (28.8.1942)
                          30. Abisynia (9.10.1942)
                          31. Irak (16.1.1943)
                          32. Boliwia (7.4.1943)
                          33. Iran (9.9.1943)
                          34. Włochy (13.10.1943)
                          35. Kolumbia (29.11.1943)
                          36. Liberia (26.1.1944)
                          37. Rumunia (25.8.1944)
                          38. Bułgaria (8.9.1944)
                          39. San Marino (21.9.1944)
                          40. Ungarn (31.12.1944)
                          41. Ekwador (2.2.1945)
                          42. Paragwaj (8.2.1945)
                          43. Peru (12.2.1945)
                          44. Urugwaj (15.2.1945)
                          45. Wenezuela (16.2.1945)
                          46. Turcja (23.2.1945)
                          47. Egipt (24.2.1945)
                          48. Syria (26.2.1945)
                          49. Liban (27.2.1945)
                          50. Arabia Saudyjska (l.3.1945)
                          51. Finlandia (3.3.1945)
                          52. Argentyna (27.3.1945)
                          nie nauczyłbyś się historii niemiecko-centrycznej i wiedziałbyś, ze
                          Europę jednoczyły Pax Romana, Europa patrymonialna, Civitas christiantatis,
                          Jagiellonowie i Habsburgowie, Napoleon i dopiero pożniej, Hitler i Schuman.
                          • rycho7 Hanza 12.05.06, 08:00
                            szach0 napisał:

                            > nie nauczyłbyś się historii niemiecko-centrycznej i wiedziałbyś, ze
                            > Europę jednoczyły Pax Romana, Europa patrymonialna, Civitas christiantatis,
                            > Jagiellonowie i Habsburgowie, Napoleon i dopiero pożniej, Hitler i Schuman.

                            Masz problem, bo cenzura Watykanu nie dzialala gdy sie uczylem. Totez wiem
                            nawet, ze mieszkancy Szwabii uciekali przed nadmiernym fiskalizmem (budowa
                            Watykanu).

                            Z szerszej perspektywy wasze klamstewka ideolo zawsze uda sie zdekonspirowac i
                            dziw bierze na jakim prymitywizmie bazujecie. Pax Romana i Pax Americana to tak
                            jak reakcje Szwabii i Wenezueli. Najpierw ogniem i mieczem pozniej puste
                            koscioly. A Wy "niewiniatka" udajecie, ze nie wiecie skad takie reakcje.
    • kaczka_balbinka Antidotum na "Oszustwo WDS" ....... 11.05.06, 04:13
      >>
      Kardynał Francis George, abp Chicago, napisał we wprowadzeniu do opracowania
      Olsona i Miesel: "Autorzy książki 'Oszustwo Kodu Leonarda da Vinci' zasługują
      na naszą wdzięczność za wykazanie - ze szczegółami i z dużą pewnością -
      zafałszowań zawartych w książce Dana Browna, definitywnie podważyli
      tezy 'Kodu Leonarda da Vinci'".
      James Hitchcock, profesor historii na Uniwersytecie St. Louis, dodał, że jest
      to "znakomita i drobiazgowa" praca, rozprawiająca się z "oszustwem", jakim
      jest "Kod Leonarda da Vinci".>>

      Niewatpliwie "rozprawila sie" z uzyciem analizy porownawczej: wszystkie roznice
      z oficjalna doktryna bez watpienia swiadczyc musialy przeciwko powiesci Browna.
      W mysl zasad obrony jedynej Prawdy. Innymi slowy nie byloby sie z czym
      "rozprawiac" gdyby nie wystapily rozbieznosci pomiedzy powiescia a Doktryna.

      Czyli, gdybym np. ja pokusila sie o napisanie podobnej powiesci "historycznej" i
      upierala sie w niej, ze matka Jezusa, na co wiele wskazuje, byla lesbijka ktora
      przygarnela podrzutka dla zabezpieczenia sie przed ukamienowaniem (z powodu
      seksualnych preferencji) to ksiadz Wozniczka udowodnilby mi zaraz, ze to nie
      jest prawda bo wszyscy wiedza ze... (i tu przytoczone zostalby "znane" "fakty",
      a z tymi nie dyskutuje sie przeciez). Jedyny szkopul w tym ze moja historia jest
      tak samo prawdziwa jak historie Wozniczki, i niemal wszystkie inne dotyczace
      Jezusa i jego otoczenia.
      Oczywiscie moherstwo moze nie obawiac sie, ze cos podobnie obrazoburczego
      moglabym splodzic, i opublikowac. Po prostu Jezus jest (nie tylko dla mnie)
      postacia calkowicie fikcyjna, czyli taka, ktora nawet nie posiada historycznego
      pierwowzoru (pierwowzor zbiorowy nie jest pierwowzorem).
      Przy tym wszystkim, jednakze, ksiazke Browna przyjelam z zadowoleniem, bo nigdy
      nie jest za duzo powiesci niwelujacych przerozne przesady swiatlocmiace.
      A Browna czyta sie znacznie znacznie lepiej niz Super-Knot znany takze pn.
      Nowego Testamentu. No i wszystko trzyma sie tam kupy oraz, jak na historyczna
      fikcje, ma sens.

      Pozdrawiam smile

      Balbinka


      • haszszachmat Balbinko! wiesz, ze wiesz co to jest Super-Knot?/n 11.05.06, 08:58
      • karbat Re: Antidotum na "Oszustwo WDS" ....... 11.05.06, 14:05
        kaczka_balbinka napisała:

        > Kardynał Francis George, abp Chicago, napisał we wprowadzeniu

        Jezus niestety postacia historyczna jest taka jak marsjanie futurystyczna
        Na swiecie teologowie, archeologowie innych fachowcow doszlo do takich
        wnioskow ,w Polszcze ksiunc wie lepij.
        O wyzszosci Jezusa nad Jahwe czy Machometem katoliki sa przekonane .
        A sami swych wspolwyznawcow chrzescijan innych konfesji nie moga hahaha
        co do istoty Boga jedynego ,

        • hasz0 Re: Antidotum na "Oszustwo WDS" ....... 11.05.06, 19:56
          No to mnie przekonałeś ale zara zara...czym? swoim przekonaniem?
      • basia sens 12.05.06, 12:13
        kaczka_balbinka napisała:

        > Po prostu Jezus jest (nie tylko dla mnie)
        > postacia calkowicie fikcyjna, czyli taka, ktora nawet nie posiada historycznego
        > pierwowzoru (pierwowzor zbiorowy nie jest pierwowzorem).
        > Przy tym wszystkim, jednakze, ksiazke Browna przyjelam z zadowoleniem, bo nigdy
        > nie jest za duzo powiesci niwelujacych przerozne przesady swiatlocmiace.
        > A Browna czyta sie znacznie znacznie lepiej niz Super-Knot znany takze pn.
        > Nowego Testamentu. No i wszystko trzyma sie tam kupy oraz, jak na historyczna
        > fikcje, ma sens.

        ale jakie ta ksiazaka, w/g ciebie, lamie przesady? skoro wszytsko to fikcja (Kogos takiego jak Jezus w ogole nie bylo)

        To jest tak jakbys powiedzial, ze mowienie, ze grypa powoduje porost wlosow jest sluszna, bo nieweluje pzresady nt - grypa powduje katar i kaszel. A w/g ciebie zadnej grypy nigdy nie bylo.
        Gdzie tu widzisz sens?
        • szach0 sensownie jest widziec sens w poczuciu sensu 12.05.06, 12:36
          pl.wikipedia.org/wiki/Poczucie_koherencji
          • rycho7 Obecnie zastępuje się ... homeodynamiką 12.05.06, 16:58
            szach0 napisał:

            > pl.wikipedia.org/wiki/Poczucie_koherencji

            pl.wikipedia.org/wiki/Homeostat
            • karbat Re: Obecnie zastępuje się ... homeodynamiką 12.05.06, 22:52
              rycho7 napisał:


              wink
              panta rei ( tak sie to pisze )
              ale nie tak czesto jak w papiezowie
          • rycho7 Re: sensownie jest widziec sens w poczuciu sensu 12.05.06, 17:01
            szach0 napisał: jak wyzej.

            Nie sadze abys pojmowal to tak jak ja w stosunku do Ciebie. Poprawie,
            wiec: "dobrzeby bylo widziec sens mimo jawnej percepcji bezsensu".
            • karbat Re: sensownie jest widziec sens w poczuciu sensu 12.05.06, 21:27
              normalny uczciwy czlowiekiem ze swymi ulomnosciami potrzebuje Boga ?
              normalny czlowiek zdrowomyslacy chce aby bylo; w niebie tak i jak na ziemi

              W jakiego Boga ? przeciez ,katoliki sa w znacznej mniejszosci na swiecie "w
              nieomylnym swym wizerunu Boga"
              arogancko twierdzac ,ze ich Bog jest prawdziwy, maja monopol na wiedze o ktorej
              5 000 000 000 miliardow ludzi na ziemi nie ma pojecia .jacy durni sa ludzie
              innych wyznan ,jakie mundre sa katoliki oooooooo
        • palnick Biblia - najzwyklejszy epos pasterskiego plemienia 13.05.06, 07:48
          Zainteresowanych zapraszam do poświęcenia chwili na poczytanie o opoce trzech
          bliskowschodnich monoteizmów.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=41738101&a=41742000
        • kaczka_balbinka Bo to jest Basiu tak jak z leczeniem syfilisu 15.05.06, 00:08
          przy pomocy malarii - ktora to metode niegdys stosowano.

          Po prostu, z dwojga zlego malaria wydawala sie blogoslawienstwem bozym smile

          Pozdrawiam smile

          Balbinka
          • basia Re: Bo to jest Basiu tak jak z leczeniem syfilisu 15.05.06, 15:23
            kaczka_balbinka napisała:

            > przy pomocy malarii - ktora to metode niegdys stosowano.
            >
            > Po prostu, z dwojga zlego malaria wydawala sie blogoslawienstwem bozym smile

            nie wdajac sie szeczgolowo w karte chorobowa, przypominam, ze twierdzilas, ze nie ma "choroby" w ogole - pominmy nazwe wlasna, wiec mowienie o objawach jest w kazdym przypadku imaginacja.
            • kaczka_balbinka Re: Bo to jest Basiu tak jak z leczeniem syfilisu 25.05.06, 04:21
              basia napisała:

              >>przypominam, ze twierdzilas, ze nie ma "choroby" w ogole>>

              ===
              Po pierwsze, o jakiej chorobie mowisz?! Doprawdy nie wiem.

              Po drugie w ktorym miejscu mialabym niby twierdzic ze (owej) "choroby" nie ma.

              Po trzecie, jakie wrazenia po filmie - bo chyba nie dalas sie oglupic do tego
              stopnia by nie obejrzec.... smile

              Pozdrawiam smile

              Balbinka

          • abcdxyz1 Re: Bo to jest Basiu tak jak z leczeniem syfilisu 16.05.06, 20:38
            przy pomocy malarii - ktora to metode niegdys stosowano.

            Po prostu, z dwojga zlego malaria wydawala sie blogoslawienstwem bozym smile

            Pozdrawiam smile

            Balbinka


            Zgadzam sie w pelni. Jezus zyjacy z Magdalena, posiadajacy dzieci, Jezus
            normalny czlowiek, ma znacznie wiecej sensu niz Jezus gej, choc geje moga byc
            odmiennego zdania.

            Pozdrawiam

            • palnick Re: Bo to jest Basiu tak jak z leczeniem syfilisu 07.06.06, 08:17
              abcdxyz1 napisała:

              > Zgadzam sie w pelni. Jezus zyjacy z Magdalena, posiadajacy dzieci, Jezus
              > normalny czlowiek, ma znacznie wiecej sensu niz Jezus gej, choc geje moga byc
              > odmiennego zdania.
              >
              > Pozdrawiam
              ---
              Zgoda smile
    • babariba-babariba i tak trzymać!!! 18.05.06, 19:51
      ...kiedyć taki sobie film pt. 'Ksiądz' zaistniał tylko dlatego, że sukienkowi
      panowie go postponowali
      • palnick Kiecuchy nie zwalczają tej alternatywnej baśni 19.05.06, 17:10
        ciekawe dlaczego? Muzułmanie nie wierzą w boskośćJezusa, domniemanej części
        Boga i "trójcę".
        U nich takie twierdzenie to bluźnierstwo.

        Sura 4:171 O ludu Ksiegi! Nie przekraczaj granic w twojej religii i nie mów o
        Bogu niczego innego, jak tylko prawde! Mesjasz, Jezus syn Marii, jest tylko
        poslancem Boga; i Jego Slowem, które zlozyl Marii; i Duchem, ppchodzacym od
        Niego. Wierzcie wiec w Boga i Jego poslanców i nie mówcie: "Trzy!"
        Zaprzestancie! To bedzie lepiej dla was! Bóg-Allah - to tylko jeden Bóg! On
        jest nazbyt wyniosly, by miec syna! Do Niego nalezy to, co jest w niebiosach, i
        to, co jest na ziemi. I Bóg wystarcza jako opiekun!
        -----
        To co Klechy, atakujecie muzułmanów za alternatywną baśń, czy strach was trzyma?
        • palnick Re: Kiecuchy nie zwalczają tej alternatywnej baśn 19.05.06, 17:22
          Koran odrzuca ukrzyżowanie, a tym samym śmierć Chrystusa na krzyżu.

          Koran, Sura 4:157-158
          [Że mówili oni (z chlubą), “Zabiliśmy Chrystusa, syna Marii, Apostoła
          Allacha”. – Ale oni go nie zabili, ani go nie ukrzyżowali, ale nastąpiło coś,
          że im się tak wydawało, a ci, których to wyróżnia są pełni wątpliwości, nie
          mają (pewnego) poznania, lecz tylko przypuszczenia, gdyż na pewno go nie zabili.
          Nie tak, gdyż Allach zabrał go do Siebie; a Allach jest wywyższony w Mocy,
          Mądrości ...]

          Proszę zwrócić uwagę, że według tego źródła Jezus był człowiekiem, synem Marii
          (dzieckiem panieńskim), prorokiem a nie synem boga, nie ukrzyżowano go i nie
          zmartwychwstał.

          Chrześcijaństwo to blaga smile
      • jaceq Re: i tak trzymać!!! 19.05.06, 21:22

        babariba-babariba napisała:

        > ...kiedyć taki sobie film pt. 'Ksiądz' zaistniał tylko dlatego, że sukienkowi
        > panowie go postponowali


        Takich filmów było więcej. Mnie dziwiło od zawsze, Szanowny Babaribo, czemu
        takie "Ostatnie kuszenie" Scorsesego (film piękny i mądry, mam na diviksie,
        DOD), wywoływało zawsze biegunkę u co poniektórych czarnoksiężników. Objawy były
        o wiele większe, niż w przypadku takiej np. "Dogmy", filmu idiotycznego (choć
        trza przyznać, że miał swoje momenty, np. Alanis Morisette w roli Samego Boga
        Wszechmogącego), którego 5 minut "bluźnierstw" wystarczyłoby zapewne za trzy
        "Kody". Na tym tle "Żywot Briana" Montypythonowców przeszedł w zasadzie bez
        echa, więcej powiem, że czarna sotnia zwyczajnie go przemilczała, a nawet nasza
        tv zdecydowała się go pokazać (szkoda, że nie w Wielkanoc, hehe).

        Przed filmami były książki, np. "Na żywo z Golgoty" Gore Vidala, w której Szaweł
        z Tarsu, pederasta z zawodu, kiedy tylko "zwęszył biznes", zmienił nazwisko na
        Paweł i mocno zajął się marketingiem.

        A teraz emocje wzbudza "Kod". Ludzie kochani, chciałoby się rzec. Przeczytałem
        ten "Kod". Książka aspiruje do przeciętnych. Myślałem, że to jakiś wypadek przy
        pracy, sięgnąłem więc jeszcze po "Anioły i demony". Strata czasu. A film podobno
        jeszcze gorszy. Czytam, że domagają się czarnoksiężnicy, by opatrzyć go
        napisami, że nie jest oparty na faktach. No kurna, to tak, jakby ktoś się
        czepiał, że "Jurrasic Park" też takich napisów nie ma. Potem czytam (nie wiem,
        na ile wiarygodne) informacje, że białoruscy kumple Ojca Tadeusza zakazali u
        siebie dystrybucji. To znaczy, że co; jest coś na rzeczy i się boją? Taki Terry
        Pratchett swoje książki z cyklu o Płaskiej Ziemi też powinien opatrywać
        informacją, że ich treść to fikcja? To już nie wolno wierzyć, że Ziemia może być
        płaska?

        ____
    • palnick antidotum na "Kod" jest kłamstwo chrześcijaństwa? 19.05.06, 18:36
      Cennym przykładem chrześcijańskiej propagandy milczenia, mijania się z prawdą,
      jest tak ważny dla wyznawców tej wiary dzień 25 grudnia. Obchodzone, co roku
      tzw. Boże Narodzenie gromadzi tysiące nieświadomych ludzi, nie zdających sobie
      sprawy z podstępnej mistyfikacji, mającej swe korzenie w IV w. Czy świętując
      dzień 25 grudnia świętujemy tylko i wyłącznie narodziny Chrystusa? Czy
      Boże Narodzenie jest, jak nam się wydaje, dniem charakterystycznym jedynie dla
      chrześcijaństwa? Podszyte kłamstwem Boże Narodzenie, dnia 25 grudnia,
      nieustannie potwierdza Kościół, ale na szczęście, obłudy tej nie potwierdza
      historia, lecz tą z kolei znają tylko nieliczni, z powodu rozmiłowanej w fałszu
      ambonie.

      W starożytnej Persji za Achemenidów, ok. 550 – 330 r. p.n.e. czczony był dość
      powszechnie Mitra – indoeuropejski bóg światła, wspomniany już w najstarszej z
      indyjskich Wed (XIV w. p.n.e.). W I wieku kult Mitry szerzył się w Rzymie
      przenoszony, głównie przez żołnierzy wojsk stacjonujących na Wschodzie oraz
      kupców z Azji Mniejszej. Wiadomym jest, że tajemniczy rytuał Mitry,
      dotyczący wyłącznie mężczyzn, przewidywał siedem stopni wtajemniczenia i
      ciężkie, surowe próby. Obszerna legenda Mitry obejmuje, ponadto jego narodziny
      ze skały w praczasach, próbę sił z bogiem Słońca zakończoną przymierzem, a
      dokładniej rzecz ujmując identyfikacją oraz walkę z kosmicznym bykiem, uważanym
      za protoplastę całej przyrody. Od II – V w. na terenie Rzymu kult Mitry
      uznawany był oficjalnie, a sam Mitra został jednym z bogów państwowych.
      Swą niezwykłą popularność zyskiwał dzięki idei, zakładającej konieczność
      aktywnej walki ze złem.

      Przejdźmy jednak do meritum. Powszechnie znany i czczony Mitra - Sol invictus,
      czyli niezwyciężony bóg słońca stał się niestety celem ataku chrześcijaństwa,
      które w owym czasie rozrastało się w potężną siłę.
      Chrześcijaństwo walczące do tej pory z religią pogańską, odkryło nowego „wroga”
      znacznie bardziej niebezpiecznego, bo „wroga” łatwo przechodzącego do
      świadomości i obyczajowości ludzi, dzięki głoszonej wierze w nieśmiertelność,
      zmartwychwstanie i Sąd w zaświatach. Legenda Mitry dawała ludziom nadzieję na
      życie pośmiertne i skuteczną walkę ze złem, dlatego też była dla
      chrześcijaństwa pierwszorzędnym oponentem. Oprócz wiary w nieśmiertelność i Sąd
      Ostateczny występuje szereg innych, zaskakujących analogii pomiędzy
      chrześcijaństwem a kultem Sol invictus: chrzest, komunia, konfirmacja, Trójca
      święta Mitry (znacznie starsza od chrześcijańskiej), nabożeństwa w świątyniach,
      a nawet arka i potop, żeby wymienić najważniejsze z nich.

      Walka między tymi religiami była zażarta i krwawa. Chrześcijaństwo nie cofało
      się nawet przed najokrutniejszymi czynami, siłą zdobywało wyznawców Mitry, a co
      najważniejsze, przejęło dzień 25 grudnia – dzień narodzin Mitry, jako
      obchodzone obecnie Boże Narodzenie. Zburzono w tamtym czasie mitreum w
      Dieburgu, a w mitreum saarburskim odnaleziono szkielet związanego kapłana,
      którego zwłoki wrzucono tam, w celu zbezczeszczenia świątyni.

      Analogie występujące między chrześcijaństwem a kultem Mitry świadczą przede
      wszystkim o potędze Mitry, którego wyznawców chrześcijanie zdobywali nie tylko
      siłą, ale także przez przejmowanie, niemalże kradzież motywów i świąt
      przynależnych Sol invictustj. Trójca święta Mitry, wybór przez chrześcijan
      niedzieli, jako dnia świątecznego, zamiast soboty, czyli biblijnego Sabatu
      (wg H. Lawera)
      Nie ulega wątpliwości, chrześcijaństwo to znakomity demagog, bo któż lepiej
      operuje fałszem i banałem? Chrześcijaństwo - kreator prawdy na własny użytek a
      w rzeczywistym rozrachunku kreator czystej fikcji.

      www.geocities.com/judaizm_humanistyczny/boe.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka