Dodaj do ulubionych

Komisar skazał

IP: *.stmnca.adelphia.net 18.01.03, 07:52
Przed miesiącem podpis złożyli, a już dziś zapomnieli!

W Kopenhadze, zaledwie przed miesiącem, zobowiązali się
dopłacić wszystkim polskim rolnikom:
1. od wielkości gospodarstwa (według systemu uproszczonego),
2. nie od ilości produkcji,
3. przez 3 lata.

A dwa dni temu z Brukseli napisali do prezesa Agencji,
że im się odwidziało.
Nie dadzą polskim rolnikom części dopłat w systemie uproszczonym,
ale w systemie standardowym. Standardowym, tzn. od produktu.

Komisary brukselskie napisały, że zagalopowały się i teraz
żałują. Dali słowo, ale je cofają. Nie dadzą nic według
systemu uproszczonego dla rolników całego kraju. Nazad do
systemu standardowego! Niech chłopi płaczą, ale płacą.

Może dostaną szczyptę dopłat w systemie uproszczonym
dla niepoznaki, ale większa część przyjdzie według systemu
standardowego obliczania, czyli bezpośrednio, wedle
policzenia produktu.

Więc, nie pytając nikogo, zakolczykowano już prawie 60%
zwierząt, powiedział w piątek dziennikarzom szef Agencji
Aleksander Bientkowski, czyli zaczęto wprowadzać scaloną
kontrolę hodowli i upraw IACS według systemu eurokołchozu.

Zakolczykowanie wszystkich zwierząt ma być ukończone do
końca marca, a system IACS będzie gotowy do połowy roku.

Oto przedsmak tego, co chłopi i Lepper przewidywali.
Chłopa zagłodzą. I ludność Polski zmniejszy się do 15 milionów.

Obszary zwolnione zaludni imigracja Wienamczyków,
Filipińczyków, czerwonych Chińczyków i innych nędzarzy z
Orientu, wyspiarzy, Murzynów i Żydów.

Pat Buchanan zestawił w swojej książce: “Śmierć Zachodu”
statystyki ujemnego przyrostu naturalnego i wykazal, że w
2025 roku będą żyli w Europie inni ludzie.

Dla zajęcia ziemi ludność tubylczą “regionu polskiego”
zmniejszy się na różne sposoby. Polaków wyskrobie się z
macic zanim nawet będą poczęci, ich zabortowane płody
poćwiartuje chirurg morderca, plemniki wyrzuci się w
kondomach do śmietnika. Starców wymorduje się eutanazją w
szpitalach i domach opieki. Masowa emigracja poza Europę
zdrenuje naród z najzdoliejszych i najproduktywniejszych.
Fala imigracji pauperskiej dziczy zaleje kraj. Syjoniści ("globaliści")
opanują władzę i ziemię bez reszty.

Polscy najmici o wykształceniu czterech klas freblówki będą
służącymi osadników żydowskich jak Palestyńczycy w Palestynie.

Buchanan, mówiąc do młodzieży podczas spotkania
autorskiego, powiedział: Waszą jest sprawą, czy chcecie
wyrugować siebie z ziemi, na której się urodziliście i
gdzie są groby waszych ojców. Ja wtedy już nie będę żył.


Bedderman zrobił "rachunek sumienia" Polakom:

Obiecanki cacanki
"A teraz suma, którą Polsce obiecuje Piętnastka, albo
lepiej suma, na którą Polska może mieć nadzieję. W tej
dziedzinie istnieją największe niewiadome. Dlatego
euroentuzjaści, włącznie z rządem i polskimi negocjatorami
w Brukseli, oraz prounijne media próbują sypać szczególnie
Polakom piaskiem w oczy.

Dlaczego? Tylko mała część tego, co obiecuje Bruksela, jest
sztywną sumą. Większa część, około 70 procent, to
pieniądze, które tylko wtedy wpływają, kiedy są
dofinansowane ze strony polskiej. Wysokość tego
dofinansowania waha się. Może wynosić tylko 20 proc., ale
może też wynieść nawet 70 proc. Zależy to od tego, jakie są
fundusze, jakie są projekty albo w jakim regionie Polski te
pieniądze mają być wyłożone. Regułą empiryczną jest, że do
każdego euro państwo członkowskie musi dopłacić jedno euro
z własnej kieszeni. Skutkiem tej zasady dofinansowywania
przy pomocy rozbudowanej biurokracji jest to, że u nas, na
bogatym Zachodzie fundusze te są wykorzystywane przeciętnie
w 70 proc. Reszta pieniędzy zostaje w Brukseli, istnieje
tylko na papierze i działa na rzecz propagandy unijnej.
Dzieje się tak, mimo że u nas potencjalni użytkownicy
funduszy z reguły mają własny kapitał dla dofinansowania,
mają dostęp do systemu kredytowego, w którym np. rolnicy
mogą zaciągać pożyczki na preferencyjnych warunkach na
2 lub 3 proc.

Samoobsługa UE
Jakie więc będzie wykorzystanie unijnych funduszy w Polsce?
Na to mamy świetny przykład: unijny przedakcesyjny fundusz
SAPARD.

Kopiuje on dokładnie postakcesyjne fundusze i według Unii
ma na celu wypróbowanie tego, jak w przyszłości, po
przystąpieniu Polski do Unii, będą one tu działać. Fundusz
SAPARD jest właściwie funduszem strukturalnym dotyczącym
rozwoju obszarów wiejskich. Użytkownikami mają być rolnicy
indywidualni, niektóre firmy przemysłu spożywczego i gminy.
Doświadczenia z tym funduszem nie pozostawiają wątpliwości.
Już teraz jest jasne, że zakończą się porażką. Liczbę
użytkowników SAPARD-u wśród rolników indywidualnych w
każdym województwie można policzyć na palcach jednej ręki.
Powodem jest brak kapitału dla dofinansowania i brak
nadziei na zwrot inwestycji. W przypadku gmin sytuacja
wygląda niewiele lepiej. Tam, gdzie budżet pozwoli na
dofinansowanie - a takich przypadków jest niewiele -
istnieją skromne inwestycje. Tam, gdzie gminy żyją z dnia
na dzień - takie przypadki to większość - fundusz SAPARD
nie funkcjonuje, bo nie może funkcjonować.

A teraz - co jest najbardziej skandaliczne - w przemyśle
przetwórczym z udziałem kapitału zagranicznego, którym
można współfinansować środki z funduszu, tam program SAPARD
funkcjonuje. Innymi słowy, unijnym programem pomocy SAPARD
Zachód finansuje w pierwszym rzędzie swoje własne
inwestycje w Polsce. Tak wygląda ta altruistyczna pomoc
Unii dla Polski. Zachód dokonuje po prostu samoobsługi.
Wykorzystuje on unijne fundusze w Polsce, dbając o własne
interesy, a polscy euroentuzjaści z wdzięcznością podają mu
rękę.

Stracone pieniądze
Zakończmy teraz ten bilans. Zobaczmy, jak wyglądają wpływy
w rachunku przystąpienia Polski do Unii, które mają
skompensować wydatki wynoszące 5 miliardów euro rocznie. Za
podstawę tych obliczeń służyć mają roczne liczby przeciętne
w latach 2004-2006. Najpierw tzw. sztywne sumy, które nie
potrzebują lub prawie nie potrzebują dofinansowania ze
strony polskiej, bo nie opierają się na funduszach. Są to:
· dopłaty bezpośrednie dla rolnictwa - 0,60 mld euro
· rynkowa polityka rolna - 0,33 mld euro
· resorty polityki wewnętrznej - 0,35 mld euro
· zarządzanie - 0,28 mld euro
· razem - 1,56 mld euro.

Ta suma 1,5 miliarda euro rocznie dla Polski jest mniej
więcej pewna. Reszta, jak mówiłem, stoi pod znakiem
zapytania, bo opiera się na funduszach. Są to:

· fundusze na te dwa lub trzy przedsięwzięcia strukturalno-
polityczne - 3,80 mld euro
· fundusz rolniczy na rozwój terenów wiejskich - 0,83 mld euro
· razem - 4,63 mld euro.
Te 4,5 mld euro ma być wielkim prezentem Zachodu dla
Polski, nowym planem Marshalla. Wszyscy euroentuzjaści
wiwatują: patrzcie, prawie 5 mld euro rocznie dla Polski!
Ale podobnie jak w przedakcesyjnym funduszu SAPARD cyfry te
znajdują się tylko na papierze.

Unia sama uważa, że w pierwszych latach tylko 10 proc., w
najlepszym przypadku 20 proc., z tych 4,6 mld euro dotrze
do Polski. Będzie to skutkiem, zdaniem Unii, braku
możliwości dofinansowywania i braku możliwości wypełnienia
skomplikowanych procedur administracyjnych. To znaczy
zamiast 4,6 mld euro rocznie Polska ma dostać tylko pół
miliarda, w najlepszym przypadku 0,9 mld euro. Przy tym
ogromna część tych pieniędzy popłynie do kieszeni obcego
kapitału w Polsce, bo tylko on jest w stanie dofinansować
fundusze.

Ale nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę tego szokującego i
skandalicznego faktu, bilans końcowy po przystąpieniu
Polski do Unii wygląda następująco:

· roczne wydatki - 5 mld euro
· wpływy - 2-2,5 mld euro.

To oznacza, że do każdego euro, które popłynie z Brukseli
do Polski, Polska musi przedtem wyłożyć prawie 2 euro na
stół brukselski w formie składek członkowskich i
odprowa
Obserwuj wątek
    • Gość: Polak-gołynajmita Komisar skazał - dokoncz. IP: *.stmnca.adelphia.net 18.01.03, 07:54
      To oznacza, że do każdego euro, które popłynie z Brukseli
      do Polski, Polska musi przedtem wyłożyć prawie 2 euro na
      stół brukselski w formie składek członkowskich i
      odprowadzonych ceł zewnętrznych oraz dodatkowo jeszcze 75
      centów na budowę instytucji służących realizacji wymogów
      unijnych. Te pieniądze są stracone dla Polski. Polska ma
      być nie tylko płatnikiem netto, ale superpłatnikiem netto.
      Celem końcowej rundy gorączkowych negocjacji w Brukseli
      jest zatem ukrycie i zatuszowanie tego faktu.

      Unia dobrze wie, że pozytywny wynik w referendum akcesyjnym
      będzie zagrożony, jeśli to wszystko, o czym mówiłem,
      wyjdzie na jaw. Z tego powodu Komisja Europejska oferuje
      teraz Polsce tzw. wyrównanie budżetowe. Ma ono wynieść
      około 400 milionów euro rocznie i ma jedynie na celu
      przejściowo zapchać dziurę w polskim budżecie. To znaczy
      ukryć i zatuszować przed referendum rolę Polski jako
      płatnika netto.

      Sprawa ta jest tak ważna dla rządu warszawskiego, że
      minister finansów profesor Grzegorz Kołodko osobiście
      krząta się cały czas w Brukseli, aby razem z Unią
      przygotować następną rundę prounijnej propagandy, gdzie
      rola Polski jako płatnika netto zostanie starannie
      zatuszowana. Znów próbuje się ujarzmić Polskę - jak pod
      koniec XVIII wieku w czasie rozbiorów, jak w roku 1920 nad
      Wisłą, jak w 1939 roku. Tyle tylko, że teraz wygląda to
      zupełnie inaczej.

      Sprytniejszy jest kamuflaż."
      • Gość: Polak-gołynajmita CZAS ROZDAWAĆ ULOTKI ! IP: *.stmnca.adelphia.net 18.01.03, 08:01
        .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka