karlin
29.01.03, 13:04
Więc wyległy na ulice
Futra, pióra, jastrzębice
Hurma i wrzawa
Z diabłem pod brody
Z chętnym w zawody
Dziś nie ma? To będzie sprawa
W feudalnych zamkach
Z Yale dyplomy
Szczutek dla błazna
Stukot rytmiczny
Książęcy kaprys lustro obraca
Lub Imperatyw kategoryczny
Rusza do boju chazaria
Szum skrzydeł nad myckami
Nie traćcie ducha, małoduszni
Mir jest i będzie z wami
Ze Szczecina prze drużyna
Lecz dotrzeć tutaj nie mogą
Bo jak ruszyć maszerując
Tylko lewą nogą?
Pod powierzchnią NAFTA wzbiera
Zapałki, dziewczę, petardy
Z wybuchem szybu zamiera
Chytrej Helgi chichot hardy
W zoologu na barłogu
Nieprawej poprawności
Dzicy ludzie bicze kręcą
Z bezwolnej dowolności
Bukiety polskie, jak wiadomo
Wiązane były jak? No, stromo
Fitoterapia dziś w modzie
Choć mówią zdrowa, przyszła królowa
Nie każdy lubi łykać tę żabę
Purystów szereg kłuje usterek
I Hiakcent na błędną sylabę
Sześciu ich było
Chłopców bez grzechu
A tylko jeden niegrzeczny
Dziś w gminie słynie
Gdy mgła napłynie
Jako Lu Cyfer wszeteczny
Piosenki od ręki
Kantaty jak łaty
Gdy w księżyc
Wpatrują się smutki
Choć chór tęgo stoi
Choć furię swą stroi
Pytanie – a kto im da nutki?
Czas przewietrzyć i otworzyć
Okno choć jeden raz w roku
Chwytasz za klamkę, lecz cóż z tego
Nie ma takiego wi-doku...