Dodaj do ulubionych

Czy Irak naprawdę potrzebuje rządu?

09.04.03, 21:39
na przykładzie Somalii

Szejk Mohamed Mohamed

CZY SOMALIA NAPRAWDĘ POTRZEBUJE PAŃSTWA?
Na początek listopada br. w somalijskim mieście Bosaasso zaplanowano
pięciodniową konferencję, z udziałem przedstawicieli ONZ, Unii Europejskiej,
Ligi Arabskiej, USA, Etiopii, Włoch i Francji, w celu narzucenia Somalii
centralnego rządu. Znowu, tak jak to było przez ostatnie dwieście lat,
Amerykanie i Europejczycy próbują przerobić tubylcze społeczeństwo na swój
obraz i podobieństwo. Czy Somalia naprawdę potrzebuje centralnego rządu?
Dlaczego nie pozwolić, by naszym społecznym potrzebom służyło somalijskie
prawo zwyczajowe? Dlaczego nie pozwolić, by rozpowszechniły się i naturalnie
dojrzały nasze rdzenne instytucje?

Aby pokazać, dlaczego założenia leżące u podstaw konferencji w Bosaasso są
błędne wystarczy trochę ogólnej wiedzy. Pozwólcie więc zatem, że przybliżę
wam nieco historię mojego ludu. Przed skolonizowaniem Afryka liczyła tysiące
różnych narodów, u których rządy prawie wszędzie różniły się zasadniczo od
rządów istniejących w Europie: nie cieszyły się one żadnym monopolem na swoje
usługi. W narodach tych swobodę ustanowienia sił policyjnych lub sądu miał
faktycznie każdy i ludzie, którzy potrzebowali usług sędziego czy policjanta
mieli swobodę wybrania tego, kogo chcieli. Wynikająca stąd konkurencja
pomiędzy dostarczycielami tych usług czyniła afrykańskie rządy skutecznymi.

Gdy kolonizatorzy odeszli, mapa polityczna drastycznie się zmieniła. Owe
tysiące narodów zostały zredukowane do pięćdziesięciu pięciu, a każdy z nich
był uciskany przez rząd utrzymujący przymusowy monopol na wszelką broń. Taki
monopol na przemoc nazywa się państwem.

Somalijczycy wkrótce uświadomili sobie, że niepodległość nie uczyniła ich
wolnymi. Obcy ciemięzcy odeszli, ale ich narzędzie ucisku, państwo, pozostało
nienaruszone. W styczniu 1991 roku Somalijczycy dostali w końcu szansę
rozprawienia się z państwem. Od tego czasu było tu kilka oderwanych prób
utworzenia państwa, zwłaszcza w Hargeisa, ale nie ustanowiono żadnej
państwowej jurysdykcji nad Somalią jako całością.

Wielu obserwatorom afrykańskiej polityki trudno uwierzyć, że Somalijczycy
żyją jako naród bezpaństwowy. Ale jest wystarczająco dużo dowodów na to, że
tak jest. Na przykład somalijski eksport jest teraz prawie pięć razy większy
niż w roku 1989, ostatnim, z którego dostępne są rządowe statystyki. Eksport
ten obejmuje banany i grejpfruty warte kilkadziesiąt milionów dolarów.

Somalijska gospodarka jest typowym przykładem tego, co Adam Smith określał
jako "laissez-faire". Wydatki rządowe wynoszą prawie zero, a inflacja jest
bardzo niska. Szyling somalijski jest walutą wymienialną, a stopy wymiany są
stabilniejsze niż w większości afrykańskich krajów. Telekomunikacja,
transport lotniczy i radiotelefony ogromnie rozwinęły się w ciągu ostatnich
siedmiu lat. Somalijczycy żyjący w nawet najodleglejszych wioskach mogą
komunikować się z całym światem i w dwadzieścia cztery godziny dostawać
pieniądze z tak odległych miejsc, jak Hongkong czy Nowa Zelandia. Dobra
importowane są prawie wolne od cła, a urzędnicy portowi pobierają niewiele
więcej niż jest to konieczne do prowadzenia portu. Weźmy miasto Bosaasso na
północnym wschodzie, gdzie gospodarka i populacja osiągnęły co najmniej
dziesięciokrotny wzrost od czasu, gdy nastąpił rozkład państwa i przestano
egzekwować jego prawa. Eksport zwierząt jest tam bliski miliona sztuk
rocznie, a roczna sprzedaż ryb i kadzidła szacowana jest na około trzydzieści
milionów dolarów. W 1996 roku zaimportowano tam około dwadzieścia tysięcy ton
cukru, szesnaście tysięcy ton ryżu, cztery tysiące ton oleju napędowego i
dwieście samochodów.

Codziennie otwierane są w Somalii nowe szkoły i szpitale, oferujące swe
usługi tym, którzy chcą za nie płacić. Do nowej rzeczywistości adaptują się
agendy ONZ. Większość z nich zdecentralizowała swoją działalność i utrzymuje
biura w oddalonych rejonach, gdzie poprzednio nie chciał jechać żaden z ich
urzędników.

Gdy Somalijczycy obalili państwo w styczniu 1991 r., powstała próżnia została
natychmiast zapełniona przez rządy plemienne. Było to niespodzianką dla tych,
którzy pamiętali nieustanne wysiłki państwa somalijskiego, aby wyeliminować
ze sceny politycznej tradycyjnych sędziów i siły policyjne. Ale rząd
plemienny został rządem z wyboru Somalijczyków. Złożony z pracującej w
niepełnym wymiarze godzin policji i sądów, ten tubylczy rząd był przez
ostatnie siedem lat całkiem skuteczny, jeśli chodzi o utrzymywanie pokoju w
wiejskich rejonach Somalii. Wielu obserwatorów bezmyślnie opisują tę sytuację
jako anarchię, ale w rzeczywistości jest to rząd oparty na prawie naturalnym.

Tradycyjny rząd somalijski w niewielkim stopniu przypomina europejską
demokrację, co rozumieli dobrze dziewiętnastowieczni politolodzy, trafnie
charakteryzujący rząd plemienny jako "kritarchię", który to termin utworzono
z greckich słów oznaczających sędziego i rządy. W kritarchii urzędnicy są
wybierani zwykle spośród najlepszych, w demokracji spośród najgorszych. Ci,
którzy mają co do tego wątpliwości, powinni sobie przypomnieć, że w sierpniu
1934 r. Adolf Hitler dostał 84,6% głosów w demokratycznych wyborach. W
kritarchii usługi rządu kosztują niewiele i płaci się za nie dobrowolnie. W
demokracji usługi te są drogie i do płacenia na nie zmusza się nawet tych,
którzy nie chcą z nich korzystać. Nic dziwnego, że przeciętne demokratyczne
państwo oskarżane jest o wsadzanie do swej kieszeni połowy dochodu narodowego
i niszczenie lub uniemożliwianie wytworzenia dalszych 30-40 procent.

Zasadniczą różnicą między kritarchią a demokracją jest to, że pierwsza oparta
jest na prawie naturalnym, druga na prawie wydanym przez państwo. Prawo
naturalne obejmuje prawa i obowiązki nieodłączne od ludzkiej natury.
Większość Afrykanów ma te reguły w sercu i zna je w najdrobniejszych
szczegółach. Narody zorganizowane w państwa nie praktykują już dłużej prawa
naturalnego. Przyjmują one prawo proponowane przez państwo, nieświadome, że
nadrzędnym celem państwa jest ułatwianie sobie własnych interesów na koszt
narodu.

Najlepszym sposobem na rozwinięcie somalijskiej kritarchii jest
skodyfikowanie jej zwyczajowego prawa. Pokaże to, że bezpaństwowe
społeczeństwo nie jest ani bez praw, ani bez sędziów, ani bez ochraniającej
je policji. Temu zwyczajowemu prawu, znanemu jako Xeer (wymawia się "hhair")
wypomina się często, że zmienia się w zależności od plemienia. Ale jest tak
dlatego, że wiele plemion miesza z Xeer swój folklor. Jeśli pominiemy
folklor, to tradycyjne prawa w całej Somalii są prawie identyczne. Jeśli
będzie się je wciąż stosować, to będą one służyły całej populacji, nie tylko
pasterzom z ich w większości statycznym trybem życia, ale także kupcom i
przemysłowcom.

Czy Somalijczycy mogliby przyspieszyć swą integrację z gospodarką światową?
Mogliby to zrobić zapraszając zagranicznych biznesmenów, w tym towarzystwa
ubezpieczeniowe, aby urządzili się w Somalii. Z takim dodatkiem wszyscy
Somalijczycy mieliby obfite możliwości osiągnięcia najlepszych umiejętności w
całym świecie, czy to w zarządzaniu, czy finansach, produkcji, marketingu,
zawodach lekarza czy prawnika, sztukach czy naukach. Nie byłoby rzeczą trudną
znaleźć zdolnych obcokrajowców chcących zainwestować w bezpaństwowym kraju.
Większość z nich zna z własnego gorzkiego doświadczenia, że państwo nie może
zostawić bogactwa w spokoju, że zawsze chce go albo zagarnąć do własnej
kieszeni, albo zniszczyć. Jeśli Somalia zareklamowałaby się skutecznie jako
pierwszy kraj na świecie, który porzucił na zawsze państwo, to stałaby się
wkrótce najatrakcyjniejszym dla inwestorów krajem świata.

Nie trzeba się bać, że ci zagraniczni inwestorzy staną się ciemięzcami narodu
somalijskiego. Prywatne organizacje stają się ciemięzcami jedyni
Obserwuj wątek
    • wild Re: Czy Irak naprawdę potrzebuje rządu? 09.04.03, 21:40
      Nie trzeba się bać, że ci zagraniczni inwestorzy staną się ciemięzcami narodu
      somalijskiego. Prywatne organizacje stają się ciemięzcami jedynie wtedy, gdy są
      wspierane przez państwo. A co z somalijskimi "panami wojny", którzy wyciągnęli
      od różnych firm, organizacji humanitarnych i jednostek bogactwo warte tylu
      milionów dolarów? Owszem, wszyscy ci "panowie wojny" żywią nadzieję, że
      przywrócą oni państwo i obdarzą swych współplemieńców przywilejami. Gdy każde
      plemię ogłosi, że odtąd jego terytorium będzie bezpaństwowe, nikt więcej nie
      będzie ich słuchał ani płacił im daniny. Nie będą mieli oni dokąd pójść, poza
      powrotem do swych plemiennych owczarni.

      Somalijczycy powinni światu jasno dać do zrozumienia, że w ich kraju są tylko
      dwa rodzaje praw - prawo naturalne, które stosuje się do wszystkich i prawo
      kontraktowe, które stosuje się tylko do tych, którzy zawarli ze sobą jakąś
      umowę. Odpowiedzialność za egzekwowanie tych praw będzie spoczywała odtąd
      przede wszystkim na towarzystwach ubezpieczeniowych, utrzymywanych w ryzach
      wskutek rynkowej konkurencji. Każdy, kto pogwałci prawo, stanie w obliczu
      podwyższenia swej składki lub nawet ryzyka zostania nieubezpieczonym i wygnanym
      ze społeczeństwa. Tradycyjnie każdy Somalijczyk jest ubezpieczany przez swój
      klan. Dlatego Somalijczycy mogą łatwo rozstrzygać swoje wzajemne roszczenia.
      Dlatego nigdy nie potrzebowali oni państwa, gigantycznego aparatu ucisku, aby
      żyć w pokoju i dobrobycie. I dlatego nie chcą oni państwa na przyszłość.

      Przedruk z artykułu kolportowanego na XVI Światowej Konferencji ISIL, Rzym, 28
      IX-3 X. Tłum. J. Sierpiński.
      • alfalfa Re: ja dotychczas 09.04.03, 21:43
        to "prywatyzują" państwowe obiektysmile)
        • wild a mogli ... 09.04.03, 21:45
          alfalfa napisał:

          > to "prywatyzują" państwowe obiektysmile)

          zburzyć smile) goopi jacyś?? czy co? smile)
    • Gość: +++Ignorant Masz wildzie swoją anarchię w Bagdazie.../nt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.03, 21:41
      • wild więc "saddamizm" to rodzaj anarchizmu państwowego? 09.04.03, 21:54
        smile
    • canuk Re: Czy Irak naprawdę potrzebuje rządu? 09.04.03, 21:42
      Czy możesz podać żródło?
      Dzięki.
      • wild niewierzysz mi? o nieee... 09.04.03, 22:39
        canuk napisał:

        > Czy możesz podać żródło?
        > Dzięki.

        >smile)

        www.libertarianizm.pl/praktyka.html
    • wild Re: Czy Irak naprawdę potrzebuje rządu? 09.04.03, 21:43
      Włodzimierz Gogłoza

      Mój somalijski przyjaciel Hassan Fasad był wręcz całym tym zamieszaniem
      zdegustowany - "Nie sądzisz, że jest w tej celebrze zbyt wiele hipokryzji?
      Zamiast świętować czyny swych pradziadów Amerykanie powinni obalić swój rząd,
      który wszak uważają za dużo bardziej opresywny niż ten brytyjski".

      Pomimo, iż zabawa trwała aż do świtu, na ranną prelekcję stawiła się pokaźna
      część uczestników konferencji. I nie sadzę aby żałowali oni (kolejnej) zarwanej
      nocy, gdyż wykład Michela i Fleury Van Nottenów wspomaganych przez Hassana nt.
      życia w bezpaństwowym społeczeństwie somalijskim był bardzo interesujący. Choć
      o biedzie w Somalii krążą już w Polsce niewybredne dowcipy, kraj ten od czasu
      całkowitego upadku aparatu państwowego radzi sobie coraz lepiej, co dostrzegli
      nawet unijni urzędnicy z Brukseli, którzy w swym raporcie "Somalia: A Country
      Report" (APC-EC Courier Commission of the European Communities in Brussels No.
      162) stwierdzili: "Wizja Somalii jaka krąży po świecie jest w dużej mierze
      zniekształcona przez naturalna tendencję mediów do koncentrowania się na
      tragicznych wydarzeniach. (...) Z braku władzy centralnej Somalia podzieliła
      się na kilkanaście regionów zarządzanych przez konkurujące ze sobą klany. Na
      większości terenów pomiędzy grupami tymi nie dochodzi do konfliktów. W wielu
      rejonach kraju odrodziła się administracja o minimalnych kompetencjach. (...)
      Na lokalnych rynkach można znaleźć pokaźną liczbę importowanych towarów.
      Spotkaliśmy wielu przedsiębiorców prowadzących interesy, zaopatrujących sklepy
      w dobra konsumpcyjne i zapewniających potrzebne zatrudnienie. Dostarczają oni
      wielu usług kojarzonych z rządem. Brak struktur państwowych pociąga za sobą
      brak urzędniczych interwencji. Somalijczycy wydają się być szczególnie dobrze
      przystosowanymi do działania w takich warunkach. (...) Brytyjski podróżnik
      Richard Burton przedstawił w 1850 roku Somalijczyków jako "zapalczywych i
      buntowniczych republikanów". Tradycja klanowa znacznie utrudnia powołanie na
      tych terenach jakiejkolwiek formy rządu centralnego. Lider, który nie nawiązuje
      do tej tradycji jest z góry skazany na porażkę. (...) Dominującą postacią na
      somalijskiej scenie politycznej był niewątpliwie prezydent Siad Barre, który
      doszedł do władzy po przewrocie wojskowym w 1969. Zmarł on na wygnaniu, ale
      pamięć o nim niż żyje nadal wśród Somalijczyków, objawiając się ekstremalną
      niechęcią jaką żywią oni do władzy centralnej. Somalijczycy uważają się za
      wolnych ludzi. Dla nich państwo jest równoznaczne z niepotrzebnymi
      zgłoszeniami, regulacjami i ograniczeniami. Niektórzy mogą uznać to za herezję,
      ale wielu przedsiębiorców z którymi rozmawialiśmy uznaje brak rządu za sytuację
      pożądaną Nie ma tu żadnych państwowych podatków, formularzy do wypełniania w
      trzech egzemplarzach, ani żadnego nękania przez państwowych inspektorów.(...)"

      Po tej charakterystyce dokonanej przez unijnych biurokratów (których trudno
      podejrzewać o anarchistyczne sympatie) informacja o tym, że niektórzy
      wolnościowcy zdecydowali się na porzucenie swoich domostw i emigrację do
      Somalii nie powinna być dla nikogo zaskakująca. Tym którzy są bardziej
      przywiązani do wielkomiejskich wygód państwo van Nottenowie i Jim Davison (były
      konsultant NASA, obecnie prowadzący międzynarodowe interesy) zaproponowali
      udział finansowy w Awdal Roads Company, konsorcjum, które zamierza w Somalii
      wybudować płatne drogi łączące główne somalijskie miasta i wolny port Bull'ado.

      www.libertarianizm.pl/wlodek1.html
      • wild \________ tytuł UE o Somalii... 09.04.03, 21:48
        smile
    • alfalfa Re: anarchy in .... 09.04.03, 21:52
      A many ways to get what you want. I
      use the best, I use the rest. I

      I am an antichrist and
      I am an anarchist. Don't
      know what I want but I know how to get it. I
      wanna destroy passers-by 'cause

      ............

      use the N. M. E. I
      use anarchy 'cause
      I wanna
      be anar-
      chy!
      It's the only way to be!

      smile))

      A dla muzykalnych:
      music.kulichki.net/txt/sex_pistols/anarchy_in_the_u_k.shtml
      • wild anarhy in the M.P.3. 10.04.03, 02:55
        "Anarchy in the U.K." © SexPistols

        wydać płytę "anarchistyczną" z "©ommunist right" by U.K.
        "państwowy anarchizm" muzycy chyba mają najwiekszego klina po pisarzach... smile)
        jak zaczynam delikatnie wnikać w te "prawo" rogi realnie rosnął i mowa
        sssyczy... dylemat "materia marchwi a materia cyferki" dalej pozostaje smile)
        chlip chlip... sad

    • alfalfa Re: Czy Polska naprawdę potrzebuje rządu? 09.04.03, 22:02
      o to jest pytanie!!!

      smile
    • Gość: XXL Święta racja :-)) IP: *.echostar.pl 09.04.03, 22:02
      Dobry tekst.

      Nasza "demokracja" przyniosła Irakowi wyłącznie nieszczęścia.
      Po rozpadzie imperium osmańskiego dobrze funkcjonujące
      samodzielne Kalifaty zostały rozbite (głównie przez brytyjczyków)
      i podzielone sztucznymi granicami.
      Swobodne i niezależne klany zostały scentralizowane i narzucono
      im tyranów (jak Sadamm) i idee całkowicie nie przystające do
      tradycji i kultury.

      A teraz mamy konswkwencje.
      Naszej "demokracji".......
    • Gość: Sadam Re: Czy Irak naprawdę potrzebuje rządu Polski IP: *.thezone.net 10.04.03, 02:03
      Wyslac do Iraku polskich politykow i ekonomistow
      to wowczas Irak zupelnie zbankrutuje waraz z Amerykanami.
      Sprzedadza rope nie wiadomo gdzie,a pozniej beda oskarzac
      za nieudolnosc Niemcow i Francuzow.
    • wild sklepikarze z Bagdadu i atak zwolennikow vatu?;) 14.04.03, 06:16
      www.lewrockwell.com/rockwell/baghdad.html
      smile


      www.utusan.com.my/utusan/content.asp?y=2003&dt=0412&pub=Utusan_Express&sec=World&pg=wo_03.htm
    • Gość: doku "A niech sie dzikusy powyrzynają" - tak wildziu?nt IP: *.mofnet.gov.pl 14.04.03, 09:53
      • wild jezeli te dzikusy nakładają haracz? tak! 14.04.03, 15:56
        strzał w socjalistycznego przyjaciela?
        smile
    • wild Re: Czy Irak naprawdę potrzebuje rządu? 07.05.03, 18:57
      .
    • wild czy Ignorant naprawdę udaje dobrego Saddama? 29.05.03, 16:30
      moze juz masz tę oferte swoich umiejetnosci i zaciekawiajacych usług?smile ( w
      cenach podaj )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka