Gość: Powazny
IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net
19.04.03, 18:38
Od czasow rewolucji francuskiej atak na religie uwazany byl za symbol
postepu. Od Robespierra, po Stalina (Trockiego, Lenina). Od Hitlera po
Pol-Pota (ksztalconego na Sorbonie), mordowanie ludzi w imie
"postepu" bylo dozwolone a nawet wskazane. Podbudowane
"naukowymi" teoriami walki klas albo walki ras, ideologie antyreligijne
zaczely propagowac haslo ze "panstwo swieckie" to panstwo
antyreligijne. Od 11 wrzesnia cos zaczelo sie zmieniac. Ideologowie,
filozofowie i politycy zaczynaja widziec religie jako niezbywalna czesc
cywilizacji. Jednoznacznie negatywna wizja religii podbudowana przez
agresje islamistow zaczyna coraz bardziej kontrastuje z wizja
chrzescijanstwa na ktorym zbudowany jest Zachod czy buddyzmu ktory
bedac mniej agresywny zostal zniszczony w Indiach przez islam.
Myslacy ludzie coraz bardziej koncentruja sie na kreatywnej roli religii,
szczegolnie tych ktore nie maja programowej agresji w swej doktrynie.
Sekularyzm nie jest doktryna ktora moze sie przeciwstawic
islamowi. Islam produkuje ludzi, sekularyzm zabija dla wygody. Czysta
biologia zaczyna wazyc. Sekularyzm nie daje ludziom poczucia kierunku
i stworzyl wiele karykaturalnych ruchow (karykaturalny feminizm, upadek
rodziny, gloryfikacja malzenstw homoseksualnych, "make love not
peace" co w praktyce przynioslo oprocz tez narkotyki i AIDS na dodatek
do depopulacji Zachodu).
Berkeley, stolica ruchow lewicowo-sekularnych zaczelo robic sie
konserwatywne jeszcze przed 11 wrzesnia. Upadek Sojuzu usunal
finansowe wsparcie dla lewicy od Ameryki Poludniowej po Francje
(kolebke sekularyzmu). Zyjemy w ciekawych czasach.