Dodaj do ulubionych

GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW

IP: *.cm-upc.chello.se 06.05.03, 02:02
Amerykanski Wietnam, rosyjski Afganistan, polski Irak...
(Skojarzenie nasowa sie samo).

Wg PAP sadPowiedzial)(...) rzecznik niemieckiego rządu Bela Anda. Dodał, że
przekazanie Polakom dowództwa jest amerykańską "próbą obarczenie innych
krajów odpowiedzialnością za stabilizację Iraku".

Oczywiscie asekuranccy Amerykanie z radoscia podziela sie z Polska
odpowiedzialnoscia za malo honorowa, pelna znoju i niebezpieczenstw
dzialalnosc okupacyjna.

Wygodnie jest (zawsze) realizowac swoja polityke cudzymi rekami. Najchetniej
rekoma bezmyslnych naiwniakow. Z nimi tez dzielic odpowiedzialnosc za
ewentualne jej niepowodzenie. Odpowiedzialnosc polityczna i moralna wobec
narodow calego swiata, skoro nasze uczestnictwo we wladzach okupacyjnych
Iraku, ma byc, nie dosc, ze marionetkowe, to, nade wszystko pozbawione
mandatu ONZ - jedynej organizacji ponadnarodowej wladnej decydowac o
okupacji jednego z krajow czlonkowskich.

Gdyby jeszcze okazalo sie, iz iracki ruch oporu skierowany przeciw wladzom
okupacyjnym osiagnie z czasem intensywnosc rowna oporowi afganskiemu, przeciw
okupacji rosyjskiej - wowczas mozemy byc swiadkami wplatania Polski w
egzotyczna, droga, krwawa (takze trudna do przewidzenia w skutkach, jak i do
wycofania sie z niej) awanture. A konsekwencje jej nieznane i niezbadane
nawet dla najwytrawniejszych scenarzystow polityki bliskowschodniej.

Domorosli wlodarze polskiej racji stanu bezmyslnie, a wiec zbrodniczo
mieszaja Polske w sytuacje polityczna, ktorej dynamika - jako ze
nieprzewidywalna - moze stac sie z czasem, zrodlem niewyobrazalnych naszych
klopotow i tragedii.

Euromir



Obserwuj wątek
    • Gość: cs137 Euromir, spac, kurna olek! Do wyra! n/t IP: *.physics.orst.edu 06.05.03, 02:21
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Amerykanski Wietnam, rosyjski Afganistan, polski
      Irak...
      > (Skojarzenie nasowa sie samo).
      >
      > Wg PAP sadPowiedzial)(...) rzecznik niemieckiego rządu
      Bela Anda. Dodał, że
      > przekazanie Polakom dowództwa jest amerykańską "próbą
      obarczenie innych
      > krajów odpowiedzialnością za stabilizację Iraku".
      >
      > Oczywiscie asekuranccy Amerykanie z radoscia podziela
      sie z Polska
      > odpowiedzialnoscia za malo honorowa, pelna znoju i
      niebezpieczenstw
      > dzialalnosc okupacyjna.
      >
      > Wygodnie jest (zawsze) realizowac swoja polityke
      cudzymi rekami. Najchetniej
      > rekoma bezmyslnych naiwniakow. Z nimi tez dzielic
      odpowiedzialnosc za
      > ewentualne jej niepowodzenie. Odpowiedzialnosc
      polityczna i moralna wobec
      > narodow calego swiata, skoro nasze uczestnictwo we
      wladzach okupacyjnych
      > Iraku, ma byc, nie dosc, ze marionetkowe, to, nade
      wszystko pozbawione
      > mandatu ONZ - jedynej organizacji ponadnarodowej
      wladnej decydowac o
      > okupacji jednego z krajow czlonkowskich.
      >
      > Gdyby jeszcze okazalo sie, iz iracki ruch oporu
      skierowany przeciw wladzom
      > okupacyjnym osiagnie z czasem intensywnosc rowna
      oporowi afganskiemu, przeciw
      > okupacji rosyjskiej - wowczas mozemy byc swiadkami
      wplatania Polski w
      > egzotyczna, droga, krwawa (takze trudna do przewidzenia
      w skutkach, jak i do
      > wycofania sie z niej) awanture. A konsekwencje jej
      nieznane i niezbadane
      > nawet dla najwytrawniejszych scenarzystow polityki
      bliskowschodniej.
      >
      > Domorosli wlodarze polskiej racji stanu bezmyslnie, a
      wiec zbrodniczo
      > mieszaja Polske w sytuacje polityczna, ktorej dynamika
      - jako ze
      > nieprzewidywalna - moze stac sie z czasem, zrodlem
      niewyobrazalnych naszych
      > klopotow i tragedii.
      >
      > Euromir
      >
      >
      >
      • gini Re:Czy ja tez musze sie udac do wyra? 06.05.03, 15:20

        Zdanie mam bardzo podobne do Euromira, wiec czy tez dostane rozkaz udania sie
        do wyra?
        Jesli tak to z gory zaznaczam,ze oporna jestem na rozkazy, no i w wyrze nie
        sypiam, takze prosze wymyslic cos innego.
        • akcja.teraz Złamać opór. Do łóżka spać! 06.05.03, 15:32
          gini napisała:

          > Zdanie mam bardzo podobne do Euromira, wiec czy tez dostane rozkaz udania sie
          > do wyra?
          > Jesli tak to z gory zaznaczam,ze oporna jestem na rozkazy, no i w wyrze nie
          > sypiam, takze prosze wymyslic cos innego.


          Euromir napisał: "jeszcze okazalo sie, iz iracki ruch oporu skierowany przeciw
          wladzom okupacyjnym"

          _____


          Złamać ruch oporu. Niech śpią.

          Tak napisał teraz akcjonariusz akcja.teraz (ilość akcji: nie 137)
    • Gość: Krzys52 GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW IP: *.proxy.aol.com 06.05.03, 02:35
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Amerykanski Wietnam, rosyjski Afganistan, polski Irak...
      > (Skojarzenie nasowa sie samo).
      >
      > Wg PAP sadPowiedzial)(...) rzecznik niemieckiego rządu Bela Anda. Dodał, że
      > przekazanie Polakom dowództwa jest amerykańską "próbą obarczenie innych
      > krajów odpowiedzialnością za stabilizację Iraku".
      ..
      :::
      K.P.) A czy nie wiesz przypadkiem jak to sie stalo ze Brytyjczycy zostali
      obarczeni wspolodpowiedzialnoscia za wygrana wojne?
      ..
      > Oczywiscie asekuranccy Amerykanie z radoscia podziela sie z Polska
      > odpowiedzialnoscia za malo honorowa, pelna znoju i niebezpieczenstw
      > dzialalnosc okupacyjna.
      >
      > Wygodnie jest (zawsze) realizowac swoja polityke cudzymi rekami. Najchetniej
      > rekoma bezmyslnych naiwniakow. Z nimi tez dzielic odpowiedzialnosc za
      > ewentualne jej niepowodzenie. Odpowiedzialnosc polityczna i moralna wobec
      > narodow calego swiata, skoro nasze uczestnictwo we wladzach okupacyjnych
      > Iraku, ma byc, nie dosc, ze marionetkowe, to, nade wszystko pozbawione
      > mandatu ONZ - jedynej organizacji ponadnarodowej wladnej decydowac o
      > okupacji jednego z krajow czlonkowskich.
      ..
      :::
      K.P.) Podobnie i w tym miejscu: jak Ameryce udalo sie wmanewrowac tych
      bezmyslnych naiwniakow Brytyjczykow?
      ..
      :::
      >
      > Gdyby jeszcze okazalo sie, iz iracki ruch oporu skierowany przeciw wladzom
      > okupacyjnym osiagnie z czasem intensywnosc rowna oporowi afganskiemu, przeciw
      > okupacji rosyjskiej - wowczas mozemy byc swiadkami wplatania Polski w
      > egzotyczna, droga, krwawa (takze trudna do przewidzenia w skutkach, jak i do
      > wycofania sie z niej) awanture. A konsekwencje jej nieznane i niezbadane
      > nawet dla najwytrawniejszych scenarzystow polityki bliskowschodniej.
      >
      > Domorosli wlodarze polskiej racji stanu bezmyslnie, a wiec zbrodniczo
      > mieszaja Polske w sytuacje polityczna, ktorej dynamika - jako ze
      > nieprzewidywalna - moze stac sie z czasem, zrodlem niewyobrazalnych naszych
      > klopotow i tragedii.
      >
      > Euromir
      ..
      ::::
      K.P.) podobnie straszono i tutaj skutkami wojny przeciw Irakowi (mialy byc
      niewyobrazalne, straszne, tragiczne, itp. - 3 wojna i zaglada ludzkosci).
      Okazalo sie, ze straszacy nie mieli zielonego pojecia nt. amerykanskiej potegi
      i arabskiej mizerii. Jesli o mnie idzie to mowilem o mozliwych negatywnych
      skutkach pozwolenia tamtym rezymom na urosniecie w sile - ale ja popieralem
      polityke amerykanska.
      Skoro bawisz sie w wieszczenie to winienes wiedziec, ze wieszczenie moze
      rowniez byc pozytywne oraz radosne. Nie samym zwiastowaniem tragedii wizjonerzy
      zyja. A ty, jak na zlosc wszystkim, akurat to gorsze rozwiazanie dla Polski
      musiales wybrac. Lewa noga wstales, czy jak...
      Nie denerwuj sie. Napij sie mleka. Poczekaj. Polska nie jest zadna sila ani
      jakims jezyczkiem u wagi. Polska nie ma miejsca na manewrowanie i wygrywanie
      sobie stron. Znajduje sie na pozycji karzelka, ktory musi zdecydowac z kim
      trzymac i nie pozostawiac co do tego niedomowien. A co z powyzszego wyniknie -
      pokaze czas. Bo o tym, ze kazda decyzja pociaga za soba zarowno pozytywne
      skutki jak i negatywne - wiadomo od dawna.
      Na razie zycze Ci wiecej optymizmu (do zyczen zalaczam happy pyszczek) surprised)
      K.P.
      • rycho7 do nogi 06.05.03, 14:14
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

        > Polska nie jest zadna sila ani
        > jakims jezyczkiem u wagi. Polska nie ma miejsca na manewrowanie i wygrywanie
        > sobie stron. Znajduje sie na pozycji karzelka, ktory musi zdecydowac z kim
        > trzymac i nie pozostawiac co do tego niedomowien.

        Jasno, miedzy oczy. Do budy, bo nie dam miski wody i zdechniesz na lancuchu.
        • Gość: Krzys52 do nogi? IP: *.proxy.aol.com 07.05.03, 06:17
          rycho7 napisał:

          > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
          >
          Polska nie jest zadna sila ani jakims jezyczkiem u wagi. Polska nie ma miejsca
          na manewrowanie i wygrywanie sobie stron. Znajduje sie na pozycji karzelka,
          ktory musi zdecydowac z kim trzymac i nie pozostawiac co do tego niedomowien.
          >
          > Jasno, miedzy oczy. Do budy, bo nie dam miski wody i zdechniesz na lancuchu.
          .
          :::
          A czy wolalbys uslyszec cos bardziej optymistycznego? Jesli tak to ja tu zaraz
          odmaluje Polske jako supermocarstwo pod kazdym wzgledem...
          .
          Jest jak jest i nie ma sie co wstydzic wlasnego ubostwa, na tle innych. Ponadto
          sa jeszcze biedniejsi. Tylko czy to zaraz oznacza ow lancuch... (?)
          Nie wydaje mi sie. Jest po prostu okazja by skorzystac na sytuacji zarowno
          ekonomicznie jak i politycznie. Niemcy i Francja zglosily sie do tego samego
          jako pierwsze - kundle moze, czy tez zdajacy sobie sprawe z mozliwosci
          zarobkowych...
          .
          Panstwa slabe zawsze staraly sie o pozostawanie w dobrych stosunkach z moznymi
          tego swiata. Takze w trosce o dobrobyt wlasnych obywateli, oraz o wzrost
          relatywnej potegi panstwa - gdybys oprocz honoru zainteresowany byl czyms
          jeszcze. Jednosta moze sobie pozwolic na wypiecie sie,(zgodnie z Kodeksem
          Boziewicza), natomiast z panstwami i rzadami sprawy maja sie nieco inaczej.
          ..
          K.P.
      • dead_skunk Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW 06.05.03, 16:10
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

        > Okazalo sie, ze straszacy nie mieli zielonego pojecia nt. amerykanskiej
        >potegi i arabskiej mizerii.

        Nareszcie ktos z proamerykanskiego obozu ma odwage przyznac, ze Amerykanie
        klamali od poczatku.

        Brawo Krzys52 !

        No bo to przeciez dlatego miala byc ta wojna, ze"arabska mizeria" zagrazala
        istnieniu "amerykanskiej potedze", a tu sie okazuje, ze chala - nigdy nie mogli
        byc dla USA niebezpieczni.
        • Gość: Krzys52 Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW IP: *.proxy.aol.com 07.05.03, 04:18
          dead_skunk napisał:

          > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
          >
          > > Okazalo sie, ze straszacy nie mieli zielonego pojecia nt. amerykanskiej
          > >potegi i arabskiej mizerii.
          >
          > Nareszcie ktos z proamerykanskiego obozu ma odwage przyznac, ze Amerykanie
          > klamali od poczatku.
          >
          > Brawo Krzys52 !
          >
          > No bo to przeciez dlatego miala byc ta wojna, ze"arabska mizeria" zagrazala
          > istnieniu "amerykanskiej potedze", a tu sie okazuje, ze chala - nigdy nie
          mogli
          >
          > byc dla USA niebezpieczni.
          ..
          ::::
          Dzieki za "Brawo", Skunksie surprised)
          .
          Obawiam sie jednak, iz to powyzej to nadinterpretacja. Ja nic takiego ("ze
          Amerykanie klamali od poczatku") nie powiedzialem.
          Ponadto wyrwales jedno zdanie z kontekstu, ktory wyraznie mowi jaka to mizerie
          (tu: ewentualne militarne zdolnosci panstw!! arabskich do postawienia sie
          Stanom).
          Taliban z Bin Ladenem okazali sie jeszcze wieksza mizeria a jednak (oprocz
          spowodowania smierci blisko 3tys. ludzi) doprowadzili do destabilizacji
          amerykanskiej ekonomii (swymi skutecznymi zamachami spowodowali panike na rynku
          i dosc bolesny kryzys, z ktorego jeszcze nie wyszlismy). Czy to malo, jak na
          takich mizerakow, ktorzy militarnie sa przy Stanach zerem? A co byliby w stanie
          spowodowac dodatkowo detonujac kilka mechanizmow nuklearnych, lub/oraz
          chemicznych, oraz/lub bakteriologicznych?
          W koncu, byc moze masz racje, ze Administracja zdawala sobie sprawe z zerowego
          zagrozenia bronia masowego razenia, oraz z braku zdolnosci oraz woli panstw
          arabskich do solidarnego przeciwstawienia sie Stanom. Byc moze. Niemniej w
          mojej wypowiedzi nie ma nic co mogloby upowaznic Ciebie do wyciagniecia
          kontestowanego wniosku. surprised)
          .
          Pozdrawiam
          K.P.
          ..

      • Gość: bocian Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW IP: 213.76.133.* 07.05.03, 13:29
        to jakaś demagogia....

        Po pierwsze każdy ma prawo do "opowiadania się" po własnej stronie czyli po
        prostu do własnego zdania. W swiecie polityki też. Jeśli to zdanie się pokrywa
        ze zdaniem innego narodu - tym lepiej. Moga tworzyc koalicję. Jesli nie, to
        nie jest to równoznaczne z "kto nie z nami, ten przeciwko nam!".
        Polska jako kraj leżący w europie, ni bedący mocarstwem, oraz mający rozum
        (miałem nadzieję) powinna się wystrzegać wplątania w jakie kolwiek czynne
        uczestnictwo w okupacji iraku.
        Bo czym to się różni od okupacji? Czy fakt iz nie tworzy sie w iraku lokalnych
        władz, ale ustanawia władzę ludzi z zewnątrz nie dowodzi ze jednak w tej
        wojnie chodziło o coś innego niż broń chemiczna czy saddam hussain?
        Jakie ma Polska prawo do okupowania czyichś terenów??? W imię czego?
        Służalczosci?
        Byłem zwolennikiem obalenia reżimu Saddama, cieszę sie ze to się skończyło,
        ale absolutnie od początku protestuję przeciwko czynnemu udziałowi polaków w
        tej nieprzemyślanej zadymie!
        pzdr
    • cheech Re: GLUPOTA... 06.05.03, 02:42
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Amerykanski Wietnam, rosyjski Afganistan, polski Irak...
      > (Skojarzenie nasowa sie samo).


      Większej bzdury nie słyszałem. Cóż to za walka z wiatrakami?

      Raz pewien Euromir
      był dobył swej broni!
      W nadziei, że wrogów obali.
      Niestety wrogowie
      mieszkali mu w głowie,
      więc tylko łeb biedny rozwalił.

      smile)))))

      • d_nutka Re: GLUPOTA... 06.05.03, 06:40
        cheech napisał:

        > Gość portalu: EUROMIR napisał(a):
        >
        > > Amerykanski Wietnam, rosyjski Afganistan, polski Irak...
        > > (Skojarzenie nasowa sie samo).
        >
        >
        > Większej bzdury nie słyszałem. Cóż to za walka z wiatrakami?
        >
        > Raz pewien Euromir
        > był dobył swej broni!
        > W nadziei, że wrogów obali.
        > Niestety wrogowie
        > mieszkali mu w głowie,
        > więc tylko łeb biedny rozwalił.
        >
        > smile)))))
        >


        smile))

        ciekawe ile jeszcze przybędzie nam tu "bijących głową w mur"

        pozdrawiam
        d_nutka
    • Gość: +++Ignorant Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.03, 03:30
      Sława!

      Domorosli wlodarze polskiej racji stanu bezmyslnie, a wiec zbrodniczo
      > mieszaja Polske w sytuacje polityczna, ktorej dynamika - jako ze
      > nieprzewidywalna - moze stac sie z czasem, zrodlem niewyobrazalnych naszych
      > klopotow i tragedii.

      Zgadzam się!

      Bo ja o unii europejskiej mysle to samo!

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      +++
      • Gość: siedem Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW IP: 213.216.66.* 06.05.03, 11:56
        syndrom dobrego lokaja, wiernopoddańczość, brak krytycyzmu, dziecinna naiwność
        u ludzi dorosłych. ja mam w to uwierzyć? jest jednak wytłumaczenie w czyim
        interesie podejmujmujemy się napaści na Irak. sfora pejsatych hien, kłębiąca
        się tutaj w tym wątku i ujadająca cieńkim głosikiem mówi za wszystko.

        5040
    • n0str0m0 Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW 06.05.03, 12:12
      drogi euromirze

      czarnowidzenie nie koniecznie popularne
      jak zauwaza k52 slusznie

      jednak o wiele wazniejsze
      (czego on nie zauwaza)
      jest to co piszesz
      o zmianie ukladu sil

      onz od lat byl
      i pozostaje nadal
      impotentem
      choc z definicji
      jedynym sprawiedliwym organem byc powinien

      natura nienawidzi prozni
      a tak od upadku bloku sowieckiego nastala

      nasze wyobrazenia o czystych intencjach
      swiata zachodniego
      z demokracji uosobieniem - czyli usa
      okazaly sie o tyle naiwne
      co ze szczetem falszywe

      nie mielismy podstaw by wierzyc
      propagandzie sowieckiej
      w tym jednak bladzilismy

      podstawowa roznica jednak
      jest brak poprawki na ewolucje
      1. sytuacji swiatowej
      2. politycznej agendy usa

      administracja usa
      dwa oblicza bowiem posiada
      obydwa szczere jak zloto
      dzis patrzymy w jej najgorsze

      swiatowa dominacja
      bez globalnej wojny
      rozboj w bialy dzien
      bez znaczacych sprzeciwow

      wynik?
      proznia zapelniona
      a la mode americane

      czy sie komu podoba czy nie

      nostromo
    • rycho7 wypociny antysemity 06.05.03, 14:09
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > Domorosli wlodarze polskiej racji stanu bezmyslnie, a wiec zbrodniczo
      > mieszaja Polske w sytuacje polityczna, ktorej dynamika - jako ze
      > nieprzewidywalna - moze stac sie z czasem, zrodlem niewyobrazalnych naszych
      > klopotow i tragedii.

      Euromir napisal niby niewinne zdanie. A przeciez kazdy wie, ze ostrze tego
      zdania wymiezone jest w narod wybrany. A fe, wstydz sie Euromirze. W dobrym
      towarzystwie tak sie nie mowi. Na kolana, skul sie i glowa do ziemi.

      Pozdrawiam
      Stadium posrednie pomiedzy szympansem a Zydem.
    • Gość: borsuk Skojarzenia Pana Euromira IP: 217.7.62.* 06.05.03, 14:10
      Pan Euromir, dotychczas tak wywazony w swych pogladach (przynajmniej tam, gdy
      nie chodzilo o Zydow) siegnal niespodziewanie do retoryki formacji, ktora
      wspolnie niejednokrotnie wysmiewalismy i pietnowalismy.
      Do retoryki politycznie poprawnych pacyfistow.
      Tam gdzie zamiast argumentow, ma sie przesady, tam pasuja takie zwroty jak:
      "Amerykanski Wietnam, rosyjski Afganistan, polski Irak...".
      Pan Euromir sugeruje nam zrecznie, ze Amerykanski Wietnam, to to samo, co
      sowiecki (nie rosyjski) Afganistan.
      Co wiecej sugeruje nam, ze sami jestesmy juz mocarstwem, walczacym o sfery
      wplywow.
      Panie Euromirze, gdybym Pana nie znal, uwierzylbym.
      Ale poniewaz juz Pana troche znam, domyslam, sie ze tym sformulowaniem chce Pan
      zasygnalizowac jakis inny problem.
      Istotnie jak Pan slusznie zauwazyl dynamika rozwoju tej sytuacji jest
      nieprzewidywalna, ale jakaz dynamika da sie przewidziec?
      Czy bylo przewidywalne, ze najwierniejszy sojusznik USA na kontynencie
      europejskim, odwroci sie w decydujacej chwili, tylko po to, by przypodobac sie
      oglupialej politycznie poprawnej publicznosci i odniesc sukces w wyborach
      (czyt. zapewnic sobie waaaadze i szmal na nastepne cztery lata, doprowadzajac
      konsekwentnie gospodarke do ruiny).
      Czy bylo przewidywalne, ze slaba i uboga Polska, stanie sie raptem waznym
      kontrahentem najmozniejszych tego kontynentu i nadzieja malych panstw, nie
      mogacych sie dotad przebic przez francusko-niemiecki blok.
      Czy przeciwnicy akcesu Polski do Unii mogli przewidziec, ze nie wejdziemy jako
      pokorny nowicjusz, ale jako partner z bardzo mocnym glosem.

      Obecna sytuacja zawiera niewatpliwie elementy ryzyka.
      Ale jezeli Polska dostanie pod zarzadzanie Kurdystan, to jedyne z czym napewno
      nie nalezy sie liczyc, to jest "iracki ruch oporu", Panie Euromirze.
      Nalezy sie natomiast liczyc z koniecznoscia pogodzenia aspiracji Kurdow,
      Turcji i ew. nowego rzadu irackiego, zglaszajacych pretensje do panowania nad
      tymi terenami.
      Ale jest to zadanie raczej dla MSZ-tu, niz dla sierzanta Kowalskiego.

      Ale przeciez Pan wie to wszystko Panie Euromirze. Wiec dziwie sie, bo
      uproszczenia nigdy nie byly Pana ulubiona metoda podchodzenia do problemow.
      Raczej odwrotnie.

      Cytowany przez Pana rzecznik niemiecki, ma o tyle racje, ze to wlasnie Niemcy
      do spolki z Francuzami najglosniej krzycza o przekazaniu ONZ-owi wladzy nad
      Irakiem, czyli wlasnie " obarczenie innych krajów odpowiedzialnoscia za
      stabilizacje Iraku".

      "Innych krajow" - Panie Euromirze.
      USA chce obarczyc ta odpowiedzialnoscia W.Brytanie i Polske.
      Chirac ze Schroederem woleliby "inne kraje". Przedewszystkiem te, ktore
      zapewnilyby realizacje francuskich i niemieckich interesow.

      Tak sie samobiczujecie, tu na tym forum. Panskie okreslenie o beznadziejnych
      naiwniakach jest jeszcze jednym z najlagodniejszych. Inni pisza o lokajach i
      fagasach, masochistycznie miela niemieckie okreslenie o "osle trojanskim".
      Tymczasem w Niemczech opinia tez jest podzielona i zapewniam Pana, Panie
      Euromirze, ze wielu Niemcow patrzy z zazdroscia na madra (ciezka uzyc tego
      slowa w stosunku do Millera) polityke Polakow.
      Pan sam wie, Panie Euromirze, ze zaden kraj nie moze sobie pozwolic na
      istnienie bez sojusznikow.
      Wiec jesli juz, pierwszy raz w historii stoimy wobec mozliwosci samodzielnego
      wyboru sojusznika, to dobrze jest wybrac nie tego - toczonego rakiem socjalizmu
      i wlasnej niemocy - ale poteznego i tradycyjnie nam przyjaznego.

      Ale zakladam, ze to wszystko wie Pan bez mojej pomocy.
      Wiec jaki byl cel panskiej filipiki?
      Czy przypadkiem w jej ukryte jadro nie trafil siodemka piszac:

      " syndrom dobrego lokaja, wiernopoddańczoć, brak krytycyzmu, dziecinna naiwnoć
      u ludzi dorosłych. ja mam w to uwierzyć? jest jednak wytłumaczenie w czyim
      interesie podejmujmujemy się napaci na Irak. sfora pejsatych hien, kłębiąca
      się tutaj w tym wątku i ujadająca cieńkim głosikiem mówi za wszystko. "


      Lacze uklony

      borsuk
      • felicia Podziękowanie dla Borsuka 06.05.03, 15:31
        Mam nadzieję, że nie będzie Pan, Panie Borsuku, uważał tego, co napiszę za
        protekcjonalne. Pokazał Pan ton debaty, który - choć czasem! - chciałoby się tu
        słyszeć. Dziękuję. To sprzyja porządkowaniu myśli i ich godnej wymianie.
        Niedawno, w przeglądzie wiadomości radiowych cytowano niemiecką gazetę, która
        zwraca uwagę m.in. na to, że za kim mogliby iść Polacy, jeśli nie za USA,
        które - jako jedyne - wspierało czynnie ich (czyli nasze) dążenia do
        suwerenności (nie piszę celowo: niepodległościowe, gdyż uważam, że słowo to
        zostało haniebnie odarte ze znaczenia przez siły na-siłę-narodowe). W tym
        czasie, gdy USA stało za opozycją w Niemczech większość komentatorow uważało
        strajki gdańskie za zaburzenia stablilizacji w Europie.
        Moim zdaniem, warto o tym pamiętać. I nie chodzi tylko o długi wdzięczności,
        ale o coś więcej.
        A swoją drogą, mnie niektóre tony komentarzy naszych mediów drażnią: brzmią
        tak, jakby brały się z ducha Polskiej Ligi Kolonialnej. Dlaczego więc zała
        sytuacja nie odpowiada opcji zazwyczaj narodowej? może dlatego, iż właśnie nie
        o "rządzenie" irakiem idzie.
        • Gość: borsuk Re: Podziękowanie dla Borsuka IP: 217.7.62.* 06.05.03, 16:44
          felicia napisała:

          > Mam nadzieję, że nie będzie Pan, Panie Borsuku, uważał tego, co napiszę za
          > protekcjonalne. Pokazał Pan ton debaty, który - choć czasem! - chciałoby się
          > tu słyszeć.

          Alez nic podobnego Pani Felicjo. To ja dziekuje za dobre slowo. Debaty takie
          prowadze z Panem Euromirem juz do roku, wiec milo slyszec, ze sie nie wyszlo z
          formy.


          > Niedawno, w przeglądzie wiadomości radiowych cytowano niemiecką gazetę, która
          > zwraca uwagę m.in. na to, że za kim mogliby iść Polacy, jeśli nie za USA,
          > które - jako jedyne - wspierało czynnie ich (czyli nasze) dążenia do
          > suwerenności (nie piszę celowo: niepodległościowe, gdyż uważam, że słowo to
          > zostało haniebnie odarte ze znaczenia przez siły na-siłę-narodowe). W tym
          > czasie, gdy USA stało za opozycją w Niemczech większość komentatorow uważało
          > strajki gdańskie za zaburzenia stablilizacji w Europie.

          Mysle, ze ma Pani na mysli komentarz zatytulowany "Pakt Warszawy", w ktorym
          autor uzasadnia nowa orientacje polityczna Polski, przeciwstwiajac ja dawnemu
          Paktowi Warszawskiemu.

          Warte uwagi sa slowa konczace ten komentarz:
          "Polski rzad wie, ze zawieranie sojuszy jest konieczne. Ale dostrzega ze sojusz
          z USA jest lepsza gwarancja suwerennnosci niz sojusze z innymi potegami.
          Berlin nie bedzie mogl zmienic tego faktu, lepiej wiec zeby dostosowal do niego
          swoja przyszla polityke zagraniczna."

          > A swoją drogą, mnie niektóre tony komentarzy naszych mediów drażnią: brzmią
          > tak, jakby brały się z ducha Polskiej Ligi Kolonialnej. Dlaczego więc zała
          > sytuacja nie odpowiada opcji zazwyczaj narodowej? może dlatego, iż właśnie
          > nie o "rządzenie" irakiem idzie.

          Chyba nie Pani Felicjo. Widze raczej (usprawiedliwiony historia) ale chyba
          przesadzony strach, przed "byciem znowu wyrolowanym".
          Wyglada na to, ze przecietny Polonus Forumoviensis" nie wierzy juz nikomu i w
          nic. Jak inaczej wytlumaczyc sobie te dominujaca chec do izolacjonizmu.

          pozdrawiam

          borsuk
      • rycho7 Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej publi 06.05.03, 15:36
        Gość portalu: borsuk napisał(a):

        > Czy bylo przewidywalne, ze najwierniejszy sojusznik USA na kontynencie
        > europejskim, odwroci sie w decydujacej chwili, tylko po to, by przypodobac
        sie
        > oglupialej politycznie poprawnej publicznosci i odniesc sukces w wyborach
        > (czyt. zapewnic sobie waaaadze i szmal na nastepne cztery lata, doprowadzajac
        > konsekwentnie gospodarke do ruiny).

        Z woli Borsuka zostalem zaliczony do oglupialej politycznie poprawnej
        publicznosci. Wyjasnie wiec swe oglupiale poglady. Jestem legalista,
        czlowiekiem powazajacym prawo. Takim do ktorego nie dociera informacja, ze ONZ
        wraz z prawem miedzynarodowym tworzonym od dziesiecioleci sa trupem. Ukatrupil
        ich dziarski miesniak USA. Kostki miesniaka lize paw narodow.

        > Czy bylo przewidywalne, ze slaba i uboga Polska, stanie sie raptem waznym
        > kontrahentem najmozniejszych tego kontynentu i nadzieja malych panstw, nie
        > mogacych sie dotad przebic przez francusko-niemiecki blok.

        Niemcy chcac ucywilizowac doplaty do rolnictwa nie moga przebic sie przez blok
        francusko-.... , bynajmniej nie blok francusko-niemiecki.

        > Czy przeciwnicy akcesu Polski do Unii mogli przewidziec, ze nie wejdziemy
        jako
        > pokorny nowicjusz, ale jako partner z bardzo mocnym glosem.

        Nasz glos zawsze bedzie proporcjonalny do wplat netto. Czyzby tego nie bylo
        widac dostatecznie wyraznie w UE?

        > Ale jezeli Polska dostanie pod zarzadzanie Kurdystan, to jedyne z czym
        napewno
        > nie nalezy sie liczyc, to jest "iracki ruch oporu", Panie Euromirze.
        > Nalezy sie natomiast liczyc z koniecznoscia pogodzenia aspiracji Kurdow,
        > Turcji i ew. nowego rzadu irackiego, zglaszajacych pretensje do panowania nad
        > tymi terenami.
        > Ale jest to zadanie raczej dla MSZ-tu, niz dla sierzanta Kowalskiego.

        Polacy w Kurdystanie beda w roli Kozakow a nie Pawla Wlodkowica. Tu chyba
        watpliwosci nie ma. Naczelne dowodztwo bedzie amerykanskie i nie bedzie
        miescilo sie w Warszawie, Brukseli, Genewie lub Nowym Jorku.

        Kozacy przestali byc w Rzeczpospolitej w czasach Chmielnickiego. Pojawiali sie
        pozniej takze ale nie jako ostoja polskiego tronu. Tradycji armii Wlasowa w
        Polsce nie ma. Totez nie jestem pewien czy moralnie epizod kurdyjski przejdzie
        do obrazow chwaly oreza polskiego. Nie da sie ukryc, ze Polska wchodzi w luke
        jakiej nie chcialy wypelnic Niemcy. Nie ma w Polsce mniejszosci tureckiej i
        kurdyjskiej, wiec moze bedzie nam latwiej niz Niemcom.

        > Cytowany przez Pana rzecznik niemiecki, ma o tyle racje, ze to wlasnie
        Niemcy
        > do spolki z Francuzami najglosniej krzycza o przekazaniu ONZ-owi wladzy nad
        > Irakiem, czyli wlasnie " obarczenie innych krajów odpowiedzialnoscia za
        > stabilizacje Iraku".

        No wlasnie jako oglupialego legaliste interesuje mnie miedzynarodowy lad
        prawny. A moze juz nie ma czegos takiego jak prawo, stosunki miedzynarodowe.
        Moze jest tak jak napisalem w impresji do postu K52. Kundelek przy kostkach
        giganta. Kopniakami przywolywany do szeregu. Dotychczas lasilismy sie
        dostatecznie przymilnie. Ale wiadomo, ze wielkiemu panu laskawosc szybko sie
        nudzi. Aby kundelek sie nie rozbisurmanil trzeba go od czasu do czasu kopnac.
        Czy prawo w ogole jeszcze istnieje? Czy pozostala jedynie wolnoamerykanka?
        Dresiarz na ulicy nie bedzie niepokojony przez takie przezytki jak policja i
        inne takie lady i porzadki.

        > Chirac ze Schroederem woleliby "inne kraje". Przedewszystkiem te, ktore
        > zapewnilyby realizacje francuskich i niemieckich interesow.

        Stale ten argument (w roznych ustach) pozostaje dla mnie niepojety. Czy
        demokracja w Iraku ma oznaczac podejmowanie decyzji w ambasadzie USA. Czy my
        Polacy nie pamietamy o decyzjach podejmowanych w ambasadach rosyjskiej i
        sowieckiej. Czy my Polacy nie poswiecamy waznej czastki narodowej duszy?

        > Tak sie samobiczujecie, tu na tym forum. Panskie okreslenie o beznadziejnych
        > naiwniakach jest jeszcze jednym z najlagodniejszych. Inni pisza o lokajach i
        > fagasach, masochistycznie miela niemieckie okreslenie o "osle trojanskim".

        A ja oglupiale patrze w przeciwna strone.

        > Tymczasem w Niemczech opinia tez jest podzielona i zapewniam Pana, Panie
        > Euromirze, ze wielu Niemcow patrzy z zazdroscia na madra (ciezka uzyc tego
        > slowa w stosunku do Millera) polityke Polakow.

        Przyklad Angela Merkel, ktora najwyrazniej nie chciala sobie zapewnic wladzy na
        4 lata.

        > Pan sam wie, Panie Euromirze, ze zaden kraj nie moze sobie pozwolic na
        > istnienie bez sojusznikow.
        > Wiec jesli juz, pierwszy raz w historii stoimy wobec mozliwosci samodzielnego
        > wyboru sojusznika, to dobrze jest wybrac nie tego - toczonego rakiem
        socjalizmu
        > i wlasnej niemocy - ale poteznego i tradycyjnie nam przyjaznego.

        Powiedzmy wiec wyraznie NIE w referendum akcesyjnym do "toczonego rakiem
        socjalizmu i wlasnej niemocy". Zaglosujmy za "poteznym i tradycyjnie nam
        przyjaznym" sojusznikiem. Przekonajmy sie co z tego wyjdzie. Tradycyjna
        przyjazn doceniaja ci co zaplacili 100 USD i nie otrzymali wizy. Czyli
        wiekszosc aplikantow.

        > Ale zakladam, ze to wszystko wie Pan bez mojej pomocy.
        > Wiec jaki byl cel panskiej filipiki?
        > Czy przypadkiem w jej ukryte jadro nie trafil siodemka piszac:
        >
        > " syndrom dobrego lokaja, wiernopoddańczoć, brak krytycyzmu, dziecinna
        naiwnoć
        > u ludzi dorosłych.

        Ktos podobno stara sie o posade sekretarza NATO. Czy przypadkiem nie jest na
        dobrej drodze? A jakis tam narod jest mu jedynie przeszkoda.

        > sfora pejsatych hien, kłębiąca
        > się tutaj w tym wątku i ujadająca cieńkim głosikiem mówi za wszystko. "

        Ostatnio Euromir niektorym jedynie tak sie kojarzy. Ale to nie on jest przeciez
        ta sfora. No moze, gdy chodzi o kawal o kontroli drogowej.

        Pozdrawiam
        • Gość: borsuk Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej IP: 217.7.62.* 06.05.03, 16:24
          rycho7 napisał:


          > Z woli Borsuka zostalem zaliczony do oglupialej politycznie poprawnej
          > publicznosci.
          Nic podobnego Rychu. O ile mi wiadomo nie glosowales na Schrödera.
          A ja mam na mysli Niemcow, ktorych mniej lub bardziej ukryty antyameraknizm
          bazuje albo na nacjonalistycznych reminiscencjach wojennych, albo na tradycjach
          ruchow pacyfistycznych.
          Czy z prawa czy z lewo, wychodzi na jedno. Pozbawiony skrupulow polityk, moze
          latwo te resentymenty wykorzystac dla zdobycia popularnosci. Tak bylo w
          przypadku SPD. A ze jedna, nadgorliwa, wychylila sie za daleko, to musiala dla
          dobra Partii i Rzadu poleciec.

          > Jestem legalista, czlowiekiem powazajacym prawo. Takim do ktorego nie dociera
          > informacja, ze ONZ wraz z prawem miedzynarodowym tworzonym od dziesiecioleci
          > sa trupem.

          Nie bardzo rozumiem dlaczego legalizm przeszkadza w przyswajaniu informacji,
          ale pewnie mi to jakos wyjasnisz.

          > Ukatrupil ich dziarski miesniak USA.
          Powiedzmy, dobil to co po sowietach zostalo.

          > Kostki miesniaka lize paw narodow.
          ?????????????????????

          > Niemcy chcac ucywilizowac doplaty do rolnictwa nie moga przebic sie przez
          > blok francusko-.... , bynajmniej nie blok francusko-niemiecki.

          To prawda, ale to jedyna roznica. W innych sprawach mowia wspolnim glosem.
          Kto sie nie zgadza z nimi ten "dzieli Europe"

          > Nasz glos zawsze bedzie proporcjonalny do wplat netto.

          Nieprawda. Niebezpieczne uproszczenie. Rozumialbym je w ustach kogos kto malo
          wie na temat EU. Z Twojego pisania wiem, ze wiesz duzo.

          > Polacy w Kurdystanie beda w roli Kozakow a nie Pawla Wlodkowica. Tu chyba
          > watpliwosci nie ma. Naczelne dowodztwo bedzie amerykanskie i nie bedzie
          > miescilo sie w Warszawie, Brukseli, Genewie lub Nowym Jorku.

          Jezeli chcesz to tak nazwac, prosze bardzo. A dowodztwo naturalnie bedzie sie
          miescilo w Waszyngtonie. Ktos musi dowodzic. Chyba nie Szmajdzinski.

          > Nie da sie ukryc, ze Polska wchodzi w luke jakiej nie chcialy wypelnic
          > Niemcy.

          Nie rozumiem skad to przekonanie o dalekowzrocznosci i madrosci politycznej
          obecnego rzadu Niemieckiego.
          Wmanewrowali sie w sytuacje z ktorej trudno im sie teraz wycofac.

          > Dresiarz na ulicy nie bedzie niepokojony przez takie przezytki jak policja i
          > inne takie lady i porzadki.

          Z tym dresiarzem to przesadziles, prawda?



          > Czy demokracja w Iraku ma oznaczac podejmowanie decyzji w ambasadzie USA.
          Czy demokracja w Iraku ma oznaczac podejmowanie decyzji przez organizacje
          zupelnie do tego niezdolna, kierowana przez ambasady rosyjskie francuskie
          i niemiecke?
          Glupüie pytanie nie? Ale to dokladnie taki sam argument jak Twoj.

          > Czy my Polacy nie pamietamy o decyzjach podejmowanych w ambasadach rosyjskiej
          > i sowieckiej.

          No wlasnie. I w Niemieckiej.

          > Czy my Polacy nie poswiecamy waznej czastki narodowej duszy?

          A ktora czastke masz konkretnie na mysli. Czy te, ktora wierzy, ze Polacy
          prowadzili wylacznie wojny sprawiedliwe i nigdy nie byli agresorami?

          > Przyklad Angela Merkel, ktora najwyrazniej nie chciala sobie zapewnic wladzy
          > na 4 lata.

          Chciala, chciala, ale byla odrobinke uczciwsza.

          > Powiedzmy wiec wyraznie NIE w referendum akcesyjnym do "toczonego rakiem
          > socjalizmu i wlasnej niemocy".

          Zaglosujmy na TAK. EU to nie Niemcy i Francja. Ale jak nie wejdziemy to moze
          sie faktycznie na tym skonczyc.

          > Ktos podobno stara sie o posade sekretarza NATO. Czy przypadkiem nie jest na
          > dobrej drodze? A jakis tam narod jest mu jedynie przeszkoda.

          Staral sie juz na dlugo przed tem i stara sie nadal.
          A ten Narod to kto? Ty czy ja?

          > Ostatnio Euromir niektorym jedynie tak sie kojarzy.

          No wlasnie. Tobie sie tak skojarzyl pare minut wczesniej niz mnie.

          > No moze, gdy chodzi o kawal o kontroli drogowej.

          Nie znam, opowiedz

          Pozdrawiam

          borsuk
          • rycho7 Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej 07.05.03, 08:55
            Gość portalu: borsuk napisał(a):

            > rycho7 napisał:
            >
            >
            > > Z woli Borsuka zostalem zaliczony do oglupialej politycznie poprawnej
            > > publicznosci.
            > Nic podobnego Rychu. O ile mi wiadomo nie glosowales na Schrödera.
            > A ja mam na mysli Niemcow, ktorych mniej lub bardziej ukryty antyameraknizm
            > bazuje albo na nacjonalistycznych reminiscencjach wojennych, albo na
            tradycjach
            > ruchow pacyfistycznych.

            Z Twojego tekstu nie wynika aby dotyczyl jedynie Niemiec. A podchodzac
            zdroworozsadkowo poglady podobne (oglupiale politycznie poprawne populistyczne)
            posiada bardzo duza czesc obywateli swiata. Poglady te nie sa jedynie niemiecka
            aberacja. Uwazna ocena lat okolo 1933 roku zmusza do uwaznego patrzenia na rece
            zlotoustych politykow. Nawiedzenie w polaczeniu z uporczywym mijaniem sie z
            prawda jest wskaznikiem mieszanki wybuchowej niebezpiecznej dla przyszlosci.
            Zasada Murfiego mowi, ze jak cos moze pojsc zle to pojdzie zle. Chwalebna
            przeszlosc nie daje gwarancji na przyszlosc. W przypadku USA i Ameryki
            Lacinskiej lepiej nawet nie mowic o przeszlosci.

            > Czy z prawa czy z lewo, wychodzi na jedno. Pozbawiony skrupulow polityk, moze
            > latwo te resentymenty wykorzystac dla zdobycia popularnosci. Tak bylo w
            > przypadku SPD. A ze jedna, nadgorliwa, wychylila sie za daleko, to musiala
            dla
            > dobra Partii i Rzadu poleciec.

            A o reelekcji Busha myslec wolno?

            > > Jestem legalista, czlowiekiem powazajacym prawo. Takim do ktorego nie doci
            > era
            > > informacja, ze ONZ wraz z prawem miedzynarodowym tworzonym od dziesieciole
            > ci
            > > sa trupem.
            >
            > Nie bardzo rozumiem dlaczego legalizm przeszkadza w przyswajaniu informacji,
            > ale pewnie mi to jakos wyjasnisz.

            To wyjasnij legaliscie, ze nie ma prawa. W tym konkretnym przypadku prawa
            miedzynarodowego. Jest jedynie wola silniejszego. Sila ale bez prawa.

            > > Ukatrupil ich dziarski miesniak USA.
            > Powiedzmy, dobil to co po sowietach zostalo.

            Nie pamietam w 1945 okupacji San Francisco przez sowietow. Moze wieszczysz na
            2045? Prawo nie jest choragiewka na dachu. Gdy decyduje sila to
            terrorysci "maja prawo" starac sie byc silniejszymi. Dla mnie to oczywiste.

            > > Nasz glos zawsze bedzie proporcjonalny do wplat netto.
            >
            > Nieprawda. Niebezpieczne uproszczenie. Rozumialbym je w ustach kogos kto malo
            > wie na temat EU. Z Twojego pisania wiem, ze wiesz duzo.

            Za kulisami kazdy wie, ze jak nie bedzie platnika to ze sprawy nici. A na
            platnikow nie ma w UE takiego bata jak woluntaryzm Ministerstwa Finansow RP.

            > Nie rozumiem skad to przekonanie o dalekowzrocznosci i madrosci politycznej
            > obecnego rzadu Niemieckiego.
            > Wmanewrowali sie w sytuacje z ktorej trudno im sie teraz wycofac.

            A wolalbys wojne turecko-kurdyjska prowadzona na terenie Niemiec. Czy to jest
            dalekowzrocznosc? Kilka lat temu wojna ta miala miejsce. Teraz udalo sie ja
            uciszyc.

            > > Dresiarz na ulicy nie bedzie niepokojony przez takie przezytki jak policja
            > i
            > > inne takie lady i porzadki.
            >
            > Z tym dresiarzem to przesadziles, prawda?

            Jezeli Ty uwazasz, ze moze nie byc prawa poniewaz tak sobie zyczy silniejszy to
            dlaczego bronisz tego dresiarzowi?

            > > Czy demokracja w Iraku ma oznaczac podejmowanie decyzji w ambasadzie USA.
            > Czy demokracja w Iraku ma oznaczac podejmowanie decyzji przez organizacje
            > zupelnie do tego niezdolna, kierowana przez ambasady rosyjskie francuskie
            > i niemiecke?
            > Glupüie pytanie nie? Ale to dokladnie taki sam argument jak Twoj.

            To znaczy iraccy specjalisci przyzwyczajeni i zadowoleni z niemieckich i
            francuskich produktow "demokratycznie" nie beda mogli ich zamawiac. Podobnie
            jak Afganczycy automatow Kalasznikowa. Ja znam taka demokracje jako ludowa -
            ograniczajaca rynki do socjalistycznych. Natomiast wydawalo mi sie, ze w
            demokracji bezprzymiotnikowej i wolnym rynku decyzje podejmuje platnik. Ponadto
            suwerenny narod decyduje o sprzedazy surowcow i doplywie gotowki. Przeciwna
            sytuacja jest kolonializmem i nie ma nic wspolnego z demokracja i wolnoscia.

            > > Ostatnio Euromir niektorym jedynie tak sie kojarzy.
            >
            > No wlasnie. Tobie sie tak skojarzyl pare minut wczesniej niz mnie.

            Nie zauwazasz kpiny? Ponownie?

            > > No moze, gdy chodzi o kawal o kontroli drogowej.
            >
            > Nie znam, opowiedz

            Policjant na cyku do zatrzymanego kierowcy: A ilu was tam przy kierownicy
            siedzi? Na to kierowca: Ale zescie mnie osaczyli.

            Pozdrawiam
            • Gość: borsuk Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej IP: 217.7.62.* 07.05.03, 12:49
              rycho7 napisał:

              > ... A podchodzac zdroworozsadkowo poglady podobne (oglupiale politycznie
              > poprawne populistyczne) posiada bardzo duza czesc obywateli swiata. Poglady
              > te nie sa jedynie niemiecka aberacja. Uwazna ocena lat okolo 1933 roku zmusza
              > do uwaznego patrzenia na rece zlotoustych politykow.

              Swiete slowa. Juz w 39-tym pacyfisci nie chcieli umierac za Gdansk.
              Moze uznasz mnie za malo demokratycznego, ale nie jestem zdania ze wiekszosc ma
              zawsze racje. Nawet wrecz przeciwnie. Wynika to chocny z krzywej Gaussa
              rozkladu inteligencji.
              Jedny z takich zlotoustych politykow jest Schroeder, ktory juz doprowadzil kraj
              na krawedz bankructwa, a teraz prowadzi go jeszcze razem ze zlotoustymi
              zielonemi w politycznmy niebyt.

              > Zasada Murfiego mowi, ze jak cos moze pojsc zle to pojdzie zle.

              Prawda. Nigdy nie mowilem ze misja Polski w Iraku nie kryje w sobie
              niebezpieczenstw.

              > A o reelekcji Busha myslec wolno?

              Dlaczego nie? W koncu Amerykanie to bardzo pragmatyczny narod.

              > To wyjasnij legaliscie, ze nie ma prawa. W tym konkretnym przypadku prawa
              > miedzynarodowego. Jest jedynie wola silniejszego. Sila ale bez prawa.

              Masz racje. Sila, ale bez prawa.
              Wstydze sie i zrobilbym jeszcze raz to samo

              Wymiana zdan na temat ONZ:
              ========
              Ty:Ukatrupil ich dziarski miesniak USA.
              Ja: Powiedzmy, dobil to co po sowietach zostalo.
              Ty: Nie pamietam w 1945 okupacji San Francisco przez sowietow.
              =========
              konczy sie troche tajemnicza konkluzja.
              Ja mialem na mysli, ze sowieci robili w ONZ co chcieli i w ten sposob wykonczli
              jej autoryte.
              A tak nawiasem, organizacji w ktorej Libia przewodniczy Komisji Praw Czlowieka,
              mimo wszelkich wysilkow, nie moge traktowac powaznie

              > Za kulisami kazdy wie, ze jak nie bedzie platnika to ze sprawy nici. A na
              > platnikow nie ma w UE takiego bata jak woluntaryzm Ministerstwa Finansow RP.

              Z tym zdaniem tez mam klopty Rychu. Czy widzisz Polske w Europie tylko przez
              pryzmat doplat, czy slusznie pietnujesz kretynizmy Kolodki?


              > A wolalbys wojne turecko-kurdyjska prowadzona na terenie Niemiec. Czy to jest
              > dalekowzrocznosc? Kilka lat temu wojna ta miala miejsce. Teraz udalo sie ja
              > uciszyc.

              Tyk byly takie argumenty, ale nie o to tu chodzilo. Niemcom mniej chodzilo o
              Irak, a bardziej o przeciwstawienie sie USA. Dali sie podpuscic Francji, ktora
              ma rzeczywiscie ogromne interesy w Iraku i wychylili sie bardziej niz chcieli.
              Teraz wiosluja do tylu.
              Struck juz wycieral slomanki w Waszyngtonie.

              > To znaczy iraccy specjalisci przyzwyczajeni i zadowoleni z niemieckich i
              > francuskich produktow "demokratycznie" nie beda mogli ich zamawiac. Podobnie
              > jak Afganczycy automatow Kalasznikowa.
              Napewno beda mogli, Rychu. I francuskie perfumy i sery, a zwlaszcza wina beda
              mogli kupowac bez ograniczen.
              Natomiast jezeli idzie o tak typowe niemieckie i francuskie produkty, jak
              urzadzenia do wytwarzania wzbogaconego uranu, gazow bojowych i broni dla
              doborowej gwardii dyktatora, to moga byc rzeczywiscie na poczatku pewne
              trudnosci.

              A na koniec sprawa wlasciwie najwazniejsza.
              Oczywiscie zauwazylem, ze Twoja uwaga o Euromirze byla kpina.
              Ale ona byla, Rychu, kpina na ten wlasnie temat.
              Czyli, Ty tez tak to postrzegasz.
              Dzieki za kawal, dobry

              pozdrawiam

              borsuk
              • felicia Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej 07.05.03, 13:16
                Bas chapeau
                monsieur Blaireau!
                F.
                • Gość: borsuk Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej IP: 217.7.62.* 07.05.03, 13:34
                  Mila Pani Felicjo,
                  moj francuski, z powodow patriotycznych, ostatnio bardzo sie pogorszyl.
                  Przejrzalem wiec na wszelki wypadek tekst, ktory czytala Pani bez kapelusza i
                  znalazlem cala mase literowek.
                  Nie musze mowic, jaka mnie to napelnilo radoscia, ze ... mimo to, Pani...

                  A tak naprawde to wole Pania w kapeluszu, z przypietym bukiecikiem fiolkow,
                  wiosennie i pogodnie.

                  your sincerely badger

                  • felicia Na marginesie dla Borsuka 07.05.03, 14:28
                    Gość portalu: borsuk napisał(a):

                    > Mila Pani Felicjo,
                    > moj francuski, z powodow patriotycznych, ostatnio bardzo sie pogorszyl.
                    > Przejrzalem wiec na wszelki wypadek tekst, ktory czytala Pani bez kapelusza i
                    > znalazlem cala mase literowek.
                    > Nie musze mowic, jaka mnie to napelnilo radoscia, ze ... mimo to, Pani...
                    >
                    > A tak naprawde to wole Pania w kapeluszu, z przypietym bukiecikiem fiolkow,
                    > wiosennie i pogodnie.
                    >
                    > your sincerely badger

                    1. Francuskiego zasadniczo nie znam,
                    2. Literówki nie przeszkadzają w lekturze znakomitej publicystyki; a może
                    lepiej, gdybym napisała oszczędniej: "niezłej"? Myślę, że i niepoprawności
                    językowe też by nie ujęły wiele z wywodu tak klarownegosmile))
                    3. Kapelusz noszę tylko w pełnym słońcu. Na Ursynowie dosyć ono dzisiaj
                    zamglone. Pod moim oknem kwitną bzy, też bardzo fioletowe.
                    4. Obiecuję: więcej żanych komplementów.
                    Felicia
                    • Gość: borsuk Re: Na marginesie dla Borsuka IP: 217.7.62.* 07.05.03, 14:45
                      Rodaczko z Ursynowa,
                      jak milo.
                      Komplementuj mnie dalej,o Pani. Ja sie tylko tak kryguje.
                      Przeciez nie chcielibysmy, zeby tylko Pan Euromir obsypywal mnie pochwalami.
                      A kiedys mieszkalem przy ulicy Stoklosy.
                      Wyjscie z klatki schodowej dokladnie na metro.

                      pozdrawiam, zamglony ursynowskimi wspomnieniami

                      borsuk
              • rycho7 Oglupiala politycznie poprawna krzywa Gaussa 07.05.03, 15:49
                Gość portalu: borsuk napisał(a):

                > Moze uznasz mnie za malo demokratycznego, ale nie jestem zdania ze wiekszosc
                ma
                > zawsze racje. Nawet wrecz przeciwnie. Wynika to chocny z krzywej Gaussa
                > rozkladu inteligencji.

                Moja inteligencja jest juz tak rozlozona, ze miesci sie jedynie w gornych 0,01
                promila. Mam wiec zawsze racje. Niestety w demokracji jest jeszcze zasada
                zabezpieczania praw mniejszosci. Wlasciciele koncernow energetycznych sa
                niewatpliwie inteligentni. Dowiedli tego dochodzac do tak wielkich pieniedzy.
                Czy uwazasz, ze w zwiazku z tym zawsze maja racje? To juz inni nie maja zadnych
                szans. Zostala im jedynie rola konsumujacego bydla? A wydawalo sie, ze
                demokracja daje innym ludziom jakies szanse na godnosc.

                > Jedny z takich zlotoustych politykow jest Schroeder, ktory juz doprowadzil
                kraj
                > na krawedz bankructwa, a teraz prowadzi go jeszcze razem ze zlotoustymi
                > zielonemi w politycznmy niebyt.

                Ja akurat mysle o zlotoustym anonimowym alkoholiku z kosciola metodystycznego.
                To misyjne nawiedzenie i chec naprawiania swiata wywoluje u mnie dreszcze.

                > Wymiana zdan na temat ONZ:
                > ========
                > Ty:Ukatrupil ich dziarski miesniak USA.
                > Ja: Powiedzmy, dobil to co po sowietach zostalo.
                > Ty: Nie pamietam w 1945 okupacji San Francisco przez sowietow.
                > =========
                > konczy sie troche tajemnicza konkluzja.

                W San Francjsco w 1945 podpisano Karte Narodow Zjednoczonych. Nie odbywalo sie
                to pod dyktando sowieckich bagnetow.

                > Ja mialem na mysli, ze sowieci robili w ONZ co chcieli i w ten sposob
                wykonczli
                > jej autoryte.

                Sowieci przestali istniec. Czy nalezy za to ukarc ONZ? A moze uznac, ze jest
                mimo wszystko trwalsza wartoscia. Mimo swych ulomnosci ONZ pozwolila
                zlikwidowac ZSRR po 50 latach pokoju. Swiat docenia to. Prawo nie jest zle
                tylko dlatego, ze w danej chwili przestaje odpowiadac hegemonowi. Zdanie innych
                uwaza sie za wazne przy zmienianiu prawa. Bez tego szympans dominujacy nadal
                nadawalby ton.

                > A tak nawiasem, organizacji w ktorej Libia przewodniczy Komisji Praw
                Czlowieka,
                > mimo wszelkich wysilkow, nie moge traktowac powaznie

                Cokolwiek by mialo to oznaczac nie wywoluj hegemonii dresiarzy.

                > Z tym zdaniem tez mam klopty Rychu. Czy widzisz Polske w Europie tylko przez
                > pryzmat doplat, czy slusznie pietnujesz kretynizmy Kolodki?

                Ja nie rozrozniam idiotow na stolkach ministra finansow RP. Tym sie roznie od
                Doku. A Polske widze przez pryzmat jej faktycznej mocy gospodarczej (po 12
                latach deindustrializacji).

                > > To znaczy iraccy specjalisci przyzwyczajeni i zadowoleni z niemieckich i
                > > francuskich produktow "demokratycznie" nie beda mogli ich zamawiac. Podobn
                > ie
                > > jak Afganczycy automatow Kalasznikowa.
                > Napewno beda mogli, Rychu. I francuskie perfumy i sery, a zwlaszcza wina beda
                > mogli kupowac bez ograniczen.

                Sa tu na forum tacy, ktorzy uwazaja, ze w ramach demokracji i wolnego rynku
                Irakijczycy nie powinni handlowac z innymi niz panstwa okupacyjne. Ciesze sie,
                ze Ty do tego grona ("demokratow") nie nalezysz.

                > Natomiast jezeli idzie o tak typowe niemieckie i francuskie produkty, jak
                > urzadzenia do wytwarzania wzbogaconego uranu, gazow bojowych i broni dla
                > doborowej gwardii dyktatora, to moga byc rzeczywiscie na poczatku pewne
                > trudnosci.

                Czy tu monopol zachowaja firmy USA?

                > Oczywiscie zauwazylem, ze Twoja uwaga o Euromirze byla kpina.

                Bawi mnie ostatnia nagonka slusznych kregow na Euromira. Mnie sluszne kregi
                moga narobic w krzywa Gaussa. Niektorzy nawet to robia przeklinajac mnie na
                wieki. Wyglada to jak auto-egzorcyzmy.

                Pozdrawiam
        • Gość: siedem Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej IP: 213.216.66.* 07.05.03, 08:10
          rycho7 napisał:

          > > sfora pejsatych hien, kłębiąca
          > > się tutaj w tym wątku i ujadająca cieńkim głosikiem mówi za wszystko. "
          >
          > Ostatnio Euromir niektorym jedynie tak sie kojarzy. Ale to nie on jest
          przeciez
          >
          > ta sfora. No moze, gdy chodzi o kawal o kontroli drogowej.

          po wrogach go poznasz. pod postem Euromira podczepił się izotop cezu cs137,
          danka, kalafior54. brakowało tylko PEJSA i wujo!!! slowa Mr E jak widac
          najbardziej koscia w gardle stanely mniejszosci etnicznej choc dotyczyly
          polskich spraw najwyzszej wagi.

          5040
          • d_nutka Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej 07.05.03, 08:18
            Gość portalu: siedem napisał(a):

            > rycho7 napisał:
            >
            > > > sfora pejsatych hien, kłębiąca
            > > > się tutaj w tym wątku i ujadająca cieńkim głosikiem mówi za wszystko.
            > "
            > >
            > > Ostatnio Euromir niektorym jedynie tak sie kojarzy. Ale to nie on jest
            > przeciez
            > >
            > > ta sfora. No moze, gdy chodzi o kawal o kontroli drogowej.
            >
            > po wrogach go poznasz. pod postem Euromira podczepił się izotop cezu cs137,
            > danka, kalafior54. brakowało tylko PEJSA i wujo!!! slowa Mr E jak widac
            > najbardziej koscia w gardle stanely mniejszosci etnicznej choc dotyczyly
            > polskich spraw najwyzszej wagi.
            >
            > 5040


            ZAPAMIĘTAJ doliczony do 7em
            Danka pisze się z dużej litery!

            i pokaż mi paragraf, że jestem i cytuję "mniejszością etniczną" w (tu też
            cytuję) "polskich spraw najwyższej wagi"

            i to by było na tyle
            D.

            • Gość: siedem Re: Skojarzenia oglupialej politycznie poprawnej IP: 213.216.66.* 07.05.03, 09:11
              d_nutka napisała:

              > i pokaż mi paragraf, że jestem i cytuję "mniejszością etniczną" w (tu też
              > cytuję) "polskich spraw najwyższej wagi"

              odczep sie

              5040
      • Gość: HrAdam Re: Drobna refleksja IP: *.crowley.pl 06.05.03, 16:00
        Na marginesie uwag panów Euromira i Borsuka - czy zauważyliście taką
        prawidłowość - formacje uważające się za NARODOWE tak naprawdę Naród (pisany
        zawsze dużą literą) mają za kupkę poczciwych debilków, których każdy - a już
        zwłaszcza Niemiec, nie mówiąc o Żydzie - oszuka, wykorzysta, wykupi, zrobi w
        wała, konia,itd.
        Panowie - a może czasem jak w tych historyjkach, w których spotykają się
        Niemiec, Ruski i Polak - to jednak nasze będzie na wierzchu?
      • Gość: EUROMIR ZANDARM O NIECLYCHANYM FALSECIKU IP: *.cm-upc.chello.se 06.05.03, 17:47
        Mily Panie Borsuku,

        dawno juz nie udalo sie nam ze soba rozmawiac. Tym bardziej mnie cieszy, iz
        zechcial Pan - w tak sobie charakterystycznym stylu i lagodnym tonie - napisac
        do mnie tych kilka slow. Slow przywolujacych do zachowania zgodnego z Pana
        rozsadkiem porzadku.

        Byl Pan i pozostanie - Borsuku, w mym postrzeganiu intelektualnych nastrojow
        typowym przedstawicielem ugrupowania mnie milego (w jakis szczegolny sposob
        bliskiego sercu), wyrozniajacego te tylko Panska specyficzna formacje umyslowa
        (warszawskiej, krzywokolowej, uniweresyteckiej inteligencji lewicowej -
        ugrupowania intelektualnie swietnego, pelnego walorow, kurazu i fantazji (patrz
        tradycje ruchu roku 56, STS, itp).

        Czytajac Panska publicystyke nieodmiennie odnajduje wiec ten charakterystyczny
        ton wolnosciowej, acz antyliberalnie zdyscyplinowanej wypowiedzi.
        I z tej perspektywy patrzac Panska krytyka totalnie miazdzaca podstawy ideowe
        lezace u podwalin (krytykowanej przez Pana) mojej notatki, wydala mi sie
        nieuzasadniona, bez wzgledu na (wymienione wczesniej) ilosc kwalitetow, ktore
        ja przecie rowniez charakteryzuja.

        Napisal Pan :

        > Pan Euromir (...) sugeruje nam, ze sami jestesmy juz mocarstwem, walczacym o
        sfery wplywow."

        Tak, Borsuku. Zalezalo mi na tym, abysmy - my Czytelnicy, zdali sobie wreszcie
        sprawe z jakiego profilu - do fotografii robionej nam przez Zaklad
        Fotograficzny "Swiat" - sie ustawiamy.
        Profilu nam wlasciwego, odpowiadajacego naszemu faktycznemu wygladowi i
        pozycji?
        Czy tez temu ladniejszemu, mocarstwowemu - nieprawdziwemu przeciez, ale
        bardziej bliskiemu naszej fantazji i oczekiwaniom, bedacym produktem
        niedowartosciowania, w stosunku do otaczajacego nas normalnie rozwijajacego sie
        na przestrzeni ostatnich setek lat mieszczanskiego swiata Europy. Swiata nie
        zakompleksialego jak nasz z powodu historycznych niespelnien.

        Wybicie sie nasze na niepodleglosc wcale nie musi niesc ze soba realizacji
        niespelnionych kiedys wielkomocarstwowych planow. Nie zachowujemy wlasciwej
        miary. Odrzucamy (wlasciwe nam z powodu adersu) stosunki z panstwami
        naturalnego nam otoczenia. Skazujemy sie na marionetkowosc i sami prosimy o
        pociaganie za sznurki. Naiwnie przekonani, iz wyslugujac sie moznym otrzymamy w
        nagrode splendor stalej ich laski. Nic bardziej iluzorycznego.

        Wykorzystuje sie nas jak produkt jednorazowego uzytku. Nie stoi za nami ZADNA
        nasza, wlasna sila militarna, intelektualna i gospodarcza. Zapraszaja nas na
        bal, liczac jakby tu wykorzystac - my zas od gospodarza pozyczyc chcemy na
        odzienie, na smoking i lakierki.
        Jakiego interesu chcemy dokonac ? W ten sposob.

        Nie majac zaplecza przemyslowo-ekonomicznego planujemy zostac swiatowa potega ?
        Nie mamy przeciez ku temu zadnych racjonalnych podstaw. Nikomu tez - w naszym
        dobrze rozumianym interesie - na takiej nowej naszej roli nie zalezy. Blichtr
        potega sam nigdy nie bedzie.

        Przeciez proponuje sie nam role zandarma. Zandarma do wynajecia. Nawet nie to! -
        najemnika. Nie posiadajacego (przy tem) zadnego wplywu na rozwiazania
        polityczne i przyszly ksztalt ekonomik regionu, w ktorym go zatrudniono.
        Prezymy ochotnie - jak glupi osilek - miesnie.

        Na szwank wystawiamy nasz good-will. Wchodzimy w obszar obcych nam kulturowo
        sfer ekonomicznych i poliytcznych interesow. Do spotkania z nimi nie mamy nawet
        porzadnego zaplecza logistycznego (vide zalosny poziom komentarzy "znawcow
        arabistow" w prasie i TV dotyczacy regionu, dobitnie swiadczacy o zapleczu /a
        wlasciwie jego braku/ uniwersyteckim).

        Bedac niezapobiegliwi nie mamy w perspektywie nawet mozliwosci osiagniecia
        zadnej bardziej niezaleznej pozycji. Zaprzedajemy niepodleglosc i niezawislosc
        podswiadomie przekonani o wrodzonej nam nieumiejetnosci samodzielnego
        zagospodarowania wlasnych spraw.

        Zaprzedajemy sie na lewo i na prawo.
        Chcielibysmy oddac sie Europie. Nasz spryt podpowiada nam jednak, iz chyba zbyt
        tanio sprzedajemy skore. Wiec metoda Slimaka z "Placowki" patrzymy, czy nie
        mozna gdzies indziej (u Amerykanow) utargowac wiecej.
        Ale od Niemca zdaje sie chytrzejszy Holender.

        Pisze Pan :

        > Czy bylo przewidywalne, ze slaba i uboga Polska, stanie sie raptem waznym
        > kontrahentem najmozniejszych tego kontynentu i nadzieja malych panstw, nie
        > mogacych sie dotad przebic przez francusko-niemiecki blok.

        Przeciez fraza ta brzmi (prosze wybaczyc) wrecz smiesznie. Konstatacja o
        slabosci Polski, kontynuowana jest w nieumotywowana (!) w zaden sposob mysla o
        naglym (wyroslym z czego?) wzroscie sily (a skad? z dzieworodztwa ?)i
        przekonaniu o zmianie naszego faktycznego statusiku na status polmocarstwowy.
        Panskie powiedzenie "Polska nadzieja malych panstw" brzmi w moich uszach rownie
        nierealnie i nieprzekonywalnie jak "Polska Chrystusem narodow".


        > Czy przeciwnicy akcesu Polski do Unii mogli przewidziec, ze nie wejdziemy
        > jako pokorny nowicjusz, ale jako partner z bardzo mocnym glosem.

        Zdaje sie, iz "nasz mocny glos" polega bardziej na umiejetnosci krzyku
        oblakanego. A wydobywajacy sie z naszego gardla falsecik tym glosniejszy, im
        gorsza i podlejsza scena na ktorej nas zatrudniono. Jesli ktokolwiek z widzow
        bierze glosik ten na powaznie, to tylko w kontekscie konkretnych problemow,
        ktore nasza obecna polityka spowoduje dla Unii, o ile zostaniemy jej czlonkiem.

        Kiedy pisze Pan :

        > Wiec jaki byl cel panskiej filipiki?

        Ano, Borsuku jak wyzej


        Pozdrawiam Cie serdecznie :

        Euromir
        • rycho7 brawo EUROMIR 07.05.03, 09:27
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Mily Panie Borsuku,
          > Jesli ktokolwiek z widzow
          > bierze glosik ten na powaznie, to tylko w kontekscie konkretnych problemow,
          > ktore nasza obecna polityka spowoduje dla Unii, o ile zostaniemy jej
          czlonkiem.

          Popieram w calosci Twoja odpowiedz.

          Szczegolnie mily memu sercu fragment o mieszczanskiej Europie.

          Pozdrawiam
        • Gość: borsuk Re: ZANDARM O NIECLYCHANYM FALSECIKU IP: 217.7.62.* 07.05.03, 12:24
          Drogi, szanowny Panie Euromirze,

          ciesze sie, iz docenil Pan moja probe przywolywania Pana "do zachowania
          zgodnego z moim rozsadkiem porzadku."
          Nigdy nie watpilem, ze wlasnie Pan jest zdolny ocenic wytrwalosc w obronie
          wartosci, w ktore sie wierzy, nawet jezeli w ich obronie wypadnie poniesc
          bolesne ofiary.
          Pozytywna ocena w Panskich Ustach pochlebia mi niewypowiedzianie, a tych kilka
          bledow w postrzeganiu mnie w okreslonej formacji (Krzywe Kolo, inteligencja
          lewicowa) pomine, gdyz plyna one niewatpliwe ze zrozumialej pokusy wygodnego
          ustawienia sobie przeciwnika.
          Rozumiem, ze stojac na, trudnej do obrony, poprawnej politycznie pozycji
          pacyfistycznej, jest Pan na takie ulatwienia wprost skazany.
          A Ciotka Hildegarda (pozdrowienia) mawiala zwykle, ze kto raz zboczy z trudnej
          drogi prawdy, zawsze juz bedzie ulegal pokusie chodzenia na skroty.
          Starsza Pani miala przy tym na mysli uleganie sklonnosci do prostego, haslowego
          myslenia. Jezeli spotkal sie Pan z takim, to wie Pan co miala na mysli.

          Ale zostawmy Strasza Panie z jej aforyzmami, gdyz konkrety czekaja.
          A konkretem jest, ze mi Pan drogi Panie Euromirze zarzuca jednym tchem
          krzywokolska lewicowosc i mocarstwowa mentalnosc.
          To Szanowny moj Adwersarzu nie idzie zupelnie w parze. Akurat ludziom Krzywego
          Kola nie mozna zarzucic mocarstwowo-kolonialnych marzen.
          Pisze o tym nie dlatego by podnosic ich zaslugi, ale dlatego, ze tacy byli.
          W tym punkcie zreszta podzielalem ich poglady i tez wykpiwalem zawsze mrzonki o
          mocarstwowosci Polski plynace z kregow, ktore okreslaly sie chetnie jako
          narodowe, a z Krzywym Kolem mialy tak malo wspolnego, jak tylko mozliwe.
          Dzis jak widac, mocarstwowosc im przeszla moczarstwowosc zostala.

          Pisze Pan Panie Euromirze:
          " Wybicie sie nasze na niepodleglosc wcale nie musi niesc ze soba realizacji
          niespelnionych kiedys wielkomocarstwowych planow. "

          I jest to konstatacja pod ktora sie moge tylko obiema rekami z entuzjazmem
          podpisac.
          Natomiast nastepujace hasla, diagnozujace obecna polityke polska, uwazam za
          nietrafne.

          "Odrzucamy (wlasciwe nam z powodu adersu) stosunki z panstwami naturalnego nam
          otoczenia."
          " Nie majac zaplecza przemyslowo-ekonomicznego planujemy zostac swiatowa
          potega ? "
          " Wykorzystuje sie nas jak produkt jednorazowego uzytku."
          " Prezymy ochotnie - jak glupi osilek - miesnie. "

          To zwykla nieprawda panie Euromirze.
          Od poczatku Polska nie czynila tajemnicy ze swojej sympatii (inna rzecz czy
          nalezycie odwzajemnianej) do USA.
          Od poczatku, wykazujac wole poprawy stosunkow, nie kryla nieufnosci wobec
          Niemiec.
          Trudno sie dziwic, zeby bylo inaczej.
          I jako taki kraj - proamerykanski, ale europejski - jest teraz postrzegana.
          Kiedy trzy kraje poszly wlasna droga, oskarzajac pozostale dwanascie o
          rozbijanie jednosci Unii, Polska stanela wobec wyboru - kontynuowac kurs na
          przyjazn z USA, czy podlaczyc sie jako slabiutki partner do supersilnych
          Niemiec i Francji.

          Pamietajmy, ze w czasach Solidarnosci USA nam pomagaly, podczas gdy Niemcy i
          Francuzi widzieli tylko zagrozenie dla stabilnosci Europy.
          Jest to naturalnie kwestia oceny (przyszlosc pokaze), ale ja uwazam, ze stajac
          po stronie Niemiec i Francji, zostalibysmy z cala nasza slaboscia, ktora Pan
          slusznie obnaza, skazani, na dlugie lata, na dyktat tych dwoch panstw.
          Panu, ktory tak trafnie i bezlitosnie scharakteryzowal slabosci naszego kraju,
          nie musze tlumaczy, co to znaczy byc w Unii skazanym na dyktat Niemiec i
          Francji.
          Dodatkowo, uderzajac w ton Panskiego dowcipnego hasla o "glupim
          osilku" ,stanelibysmy w pozycji pudla na tylnych lapkach skomlacego: "ach wez
          mnie, wez mnie do Europy, widzisz jaki jestem grzeczny".
          Wzieliby, Panie Euromirze, a pudelek musialby byc grzeczny.


          Takze Panskie kpinki z mojego sformulowania o "nadzieji malych panstw",
          wyplywaja z falszywych przeslanek.
          Nigdy nie pisalem, ze raptem stalismy sie "silni", pisalem, ze nawet jako slaby
          kraj, stalismy sie "wazni".
          Nie trzeba byc mocarstwem. Wystarczy byc najwiekszym z malych krajow, i miec
          poparcie poteznego sojusznika jakim jest USA.
          I kiedy Niemcy pisza o "osle trojanskim" USA, mozemy im spokojnie opowiedziec
          bajeczke o lisie i niedojrzalych winogronach.
          Ale nie opowiadamy. Zamiast tego proponujemy aby miedzynarodowy korpus ze
          Szczecina wzial udzial w programie stabilizacji Iraku. Pomagamy wyjsc z twarza
          z sytuacji, ktora sie robi dla nich coraz mniej wygodna.
          To Pan nazywa odrzucaniem stosunkow?

          W jednym Panie Euromirze przyznaje Panu racje:

          " Na szwank wystawiamy nasz good-will. Wchodzimy w obszar obcych nam kulturowo
          sfer ekonomicznych i politycznych interesow. Do spotkania z nimi nie mamy nawet
          porzadnego zaplecza logistycznego (vide zalosny poziom komentarzy "znawcow
          arabistow" w prasie i TV dotyczacy regionu, dobitnie swiadczacy o zapleczu /a
          wlasciwie jego braku/ uniwersyteckim)."

          To prawda, tu tkwi niebezpieczenstwo. Nie mamy zadnych doswiadczen politycznych
          w tym regionie.

          Z panskiego sformulowania wynika, ze zna Pan temat dostatecznie dobrze, by moc
          sie autorytatywnie wypowiadac.
          Choc nie mamy zadnych mocarstwowych interesow na Bliskim Wschodzie, od
          przebiegu operacji stabilizacji Iraku, zalezec bedzie nasza przyszla pozycja w
          Europie.

          Czy nie myslal Pan nigdy o tym, by oddac swa wiedze dla sprawy powodzenia
          Polskiej misji?

          Serdeczne pozdrowienia

          borsuk



          • rycho7 wykorzystanie cech Polakow 07.05.03, 16:04
            Gość portalu: borsuk napisał(a):

            > Pomagamy wyjsc z twarza
            > z sytuacji, ktora sie robi dla nich coraz mniej wygodna.
            > To Pan nazywa odrzucaniem stosunkow?

            Po przeczytaniu calego tekstu powyzej nasunela mi sie refleksja. Polacy byli
            zawsze nieprzewidywalni. USA wykorzystalo nasze cechy do rozbicia "obozu
            socjalistycznego". Czy teraz naszym zadaniem bedzie rozbicie Unii Europejskiej?
            Tu na forum chetnych do tego zadania niemalo.

            Na dzisiaj koncze bo pora taka.
            • Gość: borsuk Re: wykorzystanie cech Polakow IP: 217.7.62.* 07.05.03, 16:57
              rycho7 napisał:

              > Polacy byli zawsze nieprzewidywalni. USA wykorzystalo nasze cechy do
              > rozbicia "obozu socjalistycznego".

              Mysle ze w tym punkcie Polacy zawsze byli przewidywalni. Polska od poczatku
              byla problemem dla imperium radzieckiego.

              > Czy teraz naszym zadaniem bedzie rozbicie Unii Europejskiej?
              > Tu na forum chetnych do tego zadania niemalo.

              Tylko zabawne, ze wlasnie z ich szeregow slychac najglosniejsza krytyke
              polskiej polityki w kwestii Iraku. A przyjmujac Twoje obawy za sluszne, powinna
              im byc na reke.

              pozdrawiam

              borsuk

              • miss_mag Re: wykorzystanie cech Polakow 07.05.03, 17:46
                Gość portalu: borsuk napisał(a):

                > rycho7 napisał:
                > > Czy teraz naszym zadaniem bedzie rozbicie Unii Europejskiej?
                > > Tu na forum chetnych do tego zadania niemalo.
                >
                > Tylko zabawne, ze wlasnie z ich szeregow slychac najglosniejsza krytyke
                > polskiej polityki w kwestii Iraku. A przyjmujac Twoje obawy za sluszne,
                > powinna im byc na reke.
                >
                Ta postawa jest bardzo ciekawa, Borsuku. Z Europa zle w sprawach
                ekonomicznych, z USA zle w sprawach polityki miedzynarodowej. A moze zle z
                kazdym? Obawa wyjscia ze swojego grajdolka i obnazenia slabosci?
              • rycho7 Re: wykorzystanie cech Polakow 08.05.03, 09:15
                Gość portalu: borsuk napisał(a):

                > rycho7 napisał:
                >
                > > Polacy byli zawsze nieprzewidywalni. USA wykorzystalo nasze cechy do
                > > rozbicia "obozu socjalistycznego".
                >
                > Mysle ze w tym punkcie Polacy zawsze byli przewidywalni. Polska od poczatku
                > byla problemem dla imperium radzieckiego.

                Mowiac o imperium nie zapominajmy o carycy Katarzynie. Komunistyczny epizod
                imperialnej Rosji juz minal. Wielkosc pozostala. Zawsze byli ekonomicznym
                karlem a mimo to wymazali Polske z mapy swiata. W tym zakresie interesy USA i
                Polski byly i beda rozbiezne. Klania sie Jalta. Polska racja stanu pozostaje
                niezmienna od ponad 300 lat. To co formuluja domorosli politykierzy polska
                racja stanu nie jest. Rosja porozumiewa sie z Niemcami ponad Polska. Gore.

                > > Czy teraz naszym zadaniem bedzie rozbicie Unii Europejskiej?
                > > Tu na forum chetnych do tego zadania niemalo.
                >
                > Tylko zabawne, ze wlasnie z ich szeregow slychac najglosniejsza krytyke
                > polskiej polityki w kwestii Iraku. A przyjmujac Twoje obawy za sluszne,
                > powinna im byc na reke.

                To znaczy, ze akceptujesz role Polski jako osla trojanskiego?
                • Gość: EUROMIR POLSKA RACJA STANU IP: *.cm-upc.chello.se 08.05.03, 12:40
                  Drogi Panie Rychu,

                  w pelni solidaryzuje sie z Panska wypowiedzia.
                  Diagnoza Panska jasna, dowiedziona, logiczna i swietnie sformulowana.

                  Akapit :

                  "Komunistyczny epizod imperialnej Rosji juz minal. Wielkosc pozostala. Zawsze
                  byli ekonomicznym karlem a mimo to wymazali Polske z mapy swiata. W tym
                  zakresie interesy USA i Polski byly i beda rozbiezne. Klania sie Jalta. Polska
                  racja stanu pozostaje niezmienna od ponad 300 lat. To co formuluja domorosli
                  politykierzy polska racja stanu nie jest. Rosja porozumiewa sie z Niemcami
                  ponad Polska. "

                  - Sadze tedy, ze akapit powyzszy, dewiza panstwa naszego dzisiaj winien byc.
                  Gdyz rozpoznaje ewidentnie i racjonalnie najistotniejsze cele polskiej racji
                  stanu.

                  Godny wykucia na frontonach publicznych budynkow Rzeczypospolitej.
                  Ku wiecznej Polakow pamieci.
                  • rycho7 niemodna POLSKA RACJA STANU 08.05.03, 13:18
                    Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                    > Rosja porozumiewa sie z Niemcami ponad Polska. "
                    >
                    > - Sadze tedy, ze akapit powyzszy, dewiza panstwa naszego dzisiaj winien byc.
                    > Gdyz rozpoznaje ewidentnie i racjonalnie najistotniejsze cele polskiej racji
                    > stanu.
                    >
                    > Godny wykucia na frontonach publicznych budynkow Rzeczypospolitej.
                    > Ku wiecznej Polakow pamieci.

                    Nie jestem autorem tego sformulowania. Przez 300 lat przewija sie to w polskiej
                    politologi. A na frontonach tego wspolczesnie nie wykuja. Komunisci tez to
                    glosili. Nawet wobec NRD. Jakzeby obecnie to popierac.
                • Gość: borsuk Re: wykorzystanie cech Polakow IP: 217.7.62.* 08.05.03, 15:35
                  rycho7 napisał:

                  > To znaczy, ze akceptujesz role Polski jako osla trojanskiego?

                  A niech sobie Niemcy dowcipkuja.
                  Niemcy prowadza polityke, oparta na przekonaniu, ze rozleniwiona i w
                  najlepszych nawet czasach, zraca (rzronca) sie Europa, moze konkurowac ze
                  Stanami Zjednoczonymi.
                  Wszystkich, ktorzy uwazaja, ze USA jeszcze dlugo pozostana mocarstwem bez
                  konkurencji, jak tez tych, ktorzy uwazaja, ze z USA nie nalezy konkurowac tylko
                  wspolpracowac, uwazaja za niemadrych. (Niemcy przeciez nie moga sie mylic)
                  Stad ten osiol trojanski.
                  Zastanow sie Rychu, kto tu jest nierozsadny.
                  Polacy, ktorzy stawiaja na wspolprace z USA w ramach EU, czy Niemcy, ktorzy w
                  stosunkach z sojusznikiem raptem wpowadzaja terminologie wojenna.
                  Bo kon trojanski jest narzedziem wojny. Zaklada istnienie WROGICH obozow.
                  O Francji wiemy, ze od dawna przyjazna USA nie jest. U Niemcow, wychodzi to
                  teraz.
                  Francja i Niemcy, to tylko dwa kraje w dotychczasowej pietnastce.
                  Inni sie jak dotad nie wyrozniali antyamerykanskoscia. I pewnie tak zostanie.

                  Wierze, ze Polska nie bedzie ani oslem, ani nawet koniem trojanskim.
                  Polska, (oby referendum wypadlo na tak) wejdzie jako kraj wnoszacy ducha
                  wspolpracy, a nie konfrontacji.

                  pozdrawiam

                  borsuk
                  • rycho7 Re: wykorzystanie cech Polakow 08.05.03, 15:51
                    Gość portalu: borsuk napisał(a):

                    > rycho7 napisał:
                    >
                    > > To znaczy, ze akceptujesz role Polski jako osla trojanskiego?
                    >
                    > A niech sobie Niemcy dowcipkuja.
                    > Wierze, ze Polska nie bedzie ani oslem, ani nawet koniem trojanskim.
                    > Polska, (oby referendum wypadlo na tak) wejdzie jako kraj wnoszacy ducha
                    > wspolpracy, a nie konfrontacji.

                    A jak wedlug Ciebie ma sie wola Polski do interesu USA aby Unia Europejska nie
                    rosla w sile i nie zagrozila w przyszlosci USA. Ja nie biore w ogole pod uwage
                    tego czy mowa o realnym zagrozeniu w przyszlosci. Ja mowie o zabezpieczaniu sie
                    przez USA "na wszelki wypadek". Jak tu z rola osla?
                    • Gość: borsuk Re: wykorzystanie cech Polakow IP: 217.7.62.* 08.05.03, 16:14
                      rycho7 napisał:


                      > A jak wedlug Ciebie ma sie wola Polski do interesu USA aby Unia Europejska
                      nie
                      > rosla w sile i nie zagrozila w przyszlosci USA. Ja nie biore w ogole pod
                      uwage
                      > tego czy mowa o realnym zagrozeniu w przyszlosci. Ja mowie o zabezpieczaniu
                      sie przez USA "na wszelki wypadek". Jak tu z rola osla?

                      Rychu, jezeli Ty nie dostrzegasz takiego realnego zagrozenia, mozemy przyjac,
                      ze amerykanscy analitycy mysla podobnie.
                      Wiec i bronic sie przed takim zagrozeniem musza.
                      A francuskie i niemieckie jatrzenie moze Europie przyniesc tylko szkody.
                      Polacy o tym wiedza. Wiec kto tu jest osiol?

                      • rycho7 potega slowa 09.05.03, 11:04
                        Gość portalu: borsuk napisał(a):

                        > A francuskie i niemieckie jatrzenie moze Europie przyniesc tylko szkody.

                        A troska od dziesiatkow lat tworcow UE o Europe jest jatrzeniem? Czy zauwazasz
                        swa manipulacje slowami.

                        > Polacy o tym wiedza.

                        Od dziesiecioleci tworzyli UE? Czy tez przychodza na gotowe i chca jak
                        najwiecej zyskac (nic zdroznego) ? To znaczy postawa Polski (czy Twoja) jest
                        taka, ze z gory wiadomo, ze jatrza. Od czasow Schumana? Stworzyli UE aby
                        jatrzyc przeciw USA i Polsce. Ambicje w stosunku do USA niewatpliwie maja.
                        Polska jest nie tak wazna. Najwazniejsze aby zanadto nie zawadzala. Jak bedzie
                        zanadto fikac to jej obywatele po 1945 zglosza roszczenia do Slaska i Mazur. I
                        beda to Ci opiewani przez Wankowicza w "Smetku". Glupio jakos bedzie walczyc z
                        tymi co czekali na Polske 700 lat. Temu tez podolasz? W imie interesow USA?

                        > Wiec kto tu jest osiol?

                        Rozumiem, ze ja.
                        • Gość: Borsuk Rychu, dlaczego mi to robisz? IP: 217.7.62.* 09.05.03, 12:29
                          rycho7 napisał:


                          > Od dziesiecioleci tworzyli UE? Czy tez przychodza na gotowe i chca jak
                          > najwiecej zyskac (nic zdroznego) ? To znaczy postawa Polski (czy Twoja) jest
                          > taka, ze z gory wiadomo, ze jatrza. Od czasow Schumana? Stworzyli UE aby
                          > jatrzyc przeciw USA i Polsce. Ambicje w stosunku do USA niewatpliwie maja.

                          Dlaczego ja, zwolennik Polski w EU, mam Ci tlumaczyc, ze bez absolutnie pelnego
                          prawa glosu i bez sojusznikow Polska bedzie w Unii zgubiona.
                          Dlaczego ja - "illegalista" mam tlumaczyc Tobie - legaliscie, ze fakt zalozenia
                          czegos, ( w tym wypadku EU) nie upowaznia do wylacznego decydowania o
                          zdarzeniach i zamykania ust innym - nawet nowym - uczestnikom.

                          Czyzbys sie ukradkiem Euromirowej jajecznicy najadl w proporcji jedno jajko
                          jedna butelka?
                          W tej formie chyba bylaby strawna.

                          pozdrawiam

                          borsuk
                          • rycho7 Re: Rychu, dlaczego mi to robisz? 09.05.03, 13:50
                            Gość portalu: Borsuk napisał(a):

                            > Dlaczego ja, zwolennik Polski w EU, mam Ci tlumaczyc, ze bez absolutnie
                            pelnego
                            > prawa glosu i bez sojusznikow Polska bedzie w Unii zgubiona.

                            Bo nie zauwazylem aby Polska nie miala miec w Unii absolutnie pelnego prawa
                            glosu. Umknelo mi to uwadze.

                            > nie upowaznia do wylacznego decydowania o
                            > zdarzeniach i zamykania ust innym - nawet nowym - uczestnikom.

                            A wiesz co to dyplomacja? Slyszales o 1582 powaznym chinskim ostrzezeniu. Utwor
                            zalosny na 15 gazet i 4 telewizje w stosunkach miedzynarodowych nalezy do
                            czesci artystycznej. Po suflecie i gruszkowej grappie (przez protokol chybaby
                            nie przeszlo).

                            > Czyzbys sie ukradkiem Euromirowej jajecznicy najadl w proporcji jedno jajko
                            > jedna butelka?

                            Zycie nauczylo mnie ostroznosci. Zostawilem kiedys dwom przyjaciolom napoczeta
                            butelke serbskiej Hruszkowki (ᢄ%). Kaca mieli gigantycznego. A ja mialbym sam
                            jedna cala butelke tego specjalu? Oni pili do dna bo nie potrafili sie oderwac.
                            • rycho7 Errata 09.05.03, 15:40
                              rycho7 napisał:

                              > (ᢄ%)

                              Czujnosc cenzorska serwera FGW jest zastanawiajaca. Mialo byc "ponad 76
                              procent". Czy to nie zanadto wulgarne?
          • euromir CIOTKA HILDEGARDA, PROFESOR I OKROTNY SWIAT I 07.05.03, 23:05
            Mily Panie Borsuku,

            jak zwykle swietny Panski list uradowal i rozweselil mnie do rozpuku. Gdyz tak
            pysznej, sprawnej, a jednoczesnie przekornej wobec faktow polemiki nie czytalem
            od dawna.
            Dziekuje zatem, za sprawiona mnie (nie)wymowna przyjemnosc.

            (1)
            Zasmucilo mnie natomiast niezrozumienie przez Pana (wydawaloby sie tak prostego
            w swej wymowie) ponizej przywolanego akapitu. Zawartego we wstepie (alter. na
            poczatku) mego postu.
            Napisalem :

            " Byl Pan i pozostanie - Borsuku, w mym postrzeganiu intelektualnych nastrojow
            typowym przedstawicielem ugrupowania mnie milego (…wink, wyrozniajacego te tylko
            Panska specyficzna formacje umyslowa (warszawskiej, krzywokolowej,
            uniweresyteckiej
            inteligencji lewicowej (…wink

            Czytajac Panska publicystyke nieodmiennie odnajduje wiec ten charakterystyczny
            ton wolnosciowej, acz antyliberalnie zdyscyplinowanej wypowiedzi.
            I z tej perspektywy patrzac Panska krytyka totalnie miazdzaca podstawy ideowe
            lezace u podwalin (krytykowanej przez Pana) mojej notatki, wydala mi sie
            nieuzasadniona, bez wzgledu na (wymienione wczesniej) ilosc kwalitetow, ktore
            ja przecie rowniez charakteryzuja."

            Uwaga!
            Pisze wiec wyraznie o "wolnosciowej, acz antyliberalnie zdyscyplinowanej
            wypowiedzi" (mialem nadzieje, iz bedzie to oczywista kpina z optyki
            marksowskiej).
            Wiec to z tej "perspektywy" Panska krytyka mojej notatki (w/g mojej
            oceny) "miazdzaca jej podstawy ideowe" - wydala mi sie (wobec postawy obecnie
            przez Pana faktycznie reprezentowanej) - nieuzasadniona.

            (Mozolnie) budujac teraz , tak szczegolowe tlumaczenie, tej przecie (centralnej
            dla omawianego akapitu) mysli, odczuwam rodzaj przykrego zazenowania, skoro
            zdaje sobie sprawe, iz - albo to ja wrodzonym mnie brakiem precyzji w uzywaniu
            jezyka (z czym walcze), doprowadzilem do niezrozumienia (przez Pana) mej - nie
            ma co mowic - zawilej! konstrukcji, (zrozumienia zgodnego z mymi intencjami),
            albo tez Pan - Borsuku, (w co smiem watpic) niezdarnym i nieuwaznym byl
            czytelnikiem.
            Hmm… jest oczywiscie jeszcze jedno tlumaczenie (o ktorym zreszta sam Pan
            marginalnie wspomina). Mianowicie - szansa, iz ten piekny szpagat uczynil Pan
            (tu slowa Panskie) - " niewatpliwe ze zrozumialej pokusy wygodnego ustawienia
            sobie przeciwnika."

            (2)
            A propos pieknej i madrej sentencji Ciotki Hildegardy : " ze kto raz zboczy z
            trudnej drogi prawdy, zawsze juz bedzie ulegal pokusie chodzenia na skroty. "

            a) Sceneria : - czas lunchu.
            b) Ja czytam na glos (niskim tenorkiem) Panski post.
            c) Profesor wykonuje (zawadiacko) mruczando w kuchni na temat "Wariacje
            Szezlonga" - Muftiego. (Przygotowuje nam wlasnie pyszna jajecznice na bazie
            grappy gruszkowej).
            d) Kiedy dochodze do slynnej (juz) sentencji "o chodzeniu na skroty",
            gwaltownie rzuca patelnia o sufit i wyraznie podniecony wbiega do pokoju.
            (Wzrok dziki, wlos rozczapierzony). Krzyczy !
            - Pozdrawiaj Pania Hildegarde! I caluj ode mnie raczuchny kochane! Zanotuj tez
            pilnie, co powiedzialem - parafrazujac Seneke - " Wiekszosc ludzi woli
            wierzyc, niz wydawac wlasny sad".

            (3)
            Po lunchu dyskutowalismy inny, zajmujacy fragment Panskiego postu.
            Napisal w nim Pan (byc moze, az zbyt lapidarnie):

            "Natomiast nastepujace hasla, diagnozujace obecna polityke polska, uwazam za
            nietrafne.

            "Odrzucamy (wlasciwe nam z powodu adresu) stosunki z panstwami naturalnego nam
            otoczenia."
            " Nie majac zaplecza przemyslowo-ekonomicznego planujemy zostac swiatowa
            potega ? "
            " Wykorzystuje sie nas jak produkt jednorazowego uzytku."
            " Prezymy ochotnie - jak glupi osilek - miesnie. "

            To zwykla nieprawda panie Euromirze. "

            Profesor pokrecil niezadowolony glowa i powiada :
            - Nie wiem - z pewnoscia! - w jaki sposob nasz Drogi Pan Borsuk
            odroznia "zwykla" nieprawde od "niezwyklej" nieprawdy, ale nie postaral sie
            (Prowokant), w zaden sposob (na podobienstwo /narzucajacej te przykra mode/
            milej Pani Felici) uzasadnic swego twierdzenia. A widze niestety (alter.
            wyciagam wniosek), ze zachowanie takie, ta obrzydliwa (kobieca) praktyka, tu na
            FA coraz powszechniejsza. A wiec goloslownosc i sloganowatosc staje sie coraz
            bardziej markowym znakiem naszych tu wypowiedzi.

            Zdenerwowalem sie oczywiscie tym niesprawiedliwym uogolnieniem.
            Czemu?
            Gdyz w przedstawionej powyzej generalnie slusznej krytyce musze uczynic
            oczywisty wyjatek. Wyjatek dla siebie. Gdyz (J)a, kazde z przytoczonych (przez
            Pana Borsuku) powyzej zdan staralem sie jednak (lepiej czy gorzej), a jednak
            uzasadnic.

            Kwestia dotyczy w tej samej mierze tezy :

            "Odrzucamy (wlasciwe nam z powodu adresu) stosunki z panstwami naturalnego nam
            otoczenia."

            co zdania:

            " Nie majac zaplecza przemyslowo-ekonomicznego planujemy zostac swiatowa
            potega ? "

            jak i sadow :

            " Wykorzystuje sie nas jak produkt jednorazowego uzytku."

            i

            " Prezymy ochotnie - jak glupi osilek - miesnie. "

            Naturalnie, jesli bedzie Pan sobie zyczyl, cala argumentacje (powyzej nie
            udokumentowana) powtorze jeszcze raz.

            (4)
            Drogi Panie Borsuku,
            kilka akapitow ponizej zacytuje fragment Panskiego postu, ktory swiadczy
            najdobitniej o totalnym niezrozumieniu przez Pana (byc moze zbyt ogolnie i
            niespojnie podanego) mego politycznego (oczywiscie najrozsadniejszego w/g mnie)
            dla Polski dzis programu.
            Niestety (wspomnianego) totalnego niezrozumienia, lub niecheci dostrzegania
            calosci problematyki, dowodza zawarte w Panskim tekscie sformulowania.
            Sformulowania majace na celu udowodnienie, ze obecnie dla naszej Ojczyzny
            istnieje tylko jedna (do przyjecia) polityczna, w kwestii sojuszy alternatywa.
            I niczym - poza falszywym naszym wyobrazeniem uzasadniony - wybor pomiedzy USA
            i EU.

            Rozpamietywuje Pan (zapewnie w celu nadania mysli pozorow racjonalnosci),
            (zaraz udowodnie, iz nierozsadnie, skoro bezzasadnie), kto kiedy (w ostatnich
            latach) i na ile Polsce (w wybiciu sie na niepodleglosc) pomagal. Tak, jak
            gdyby Pan (nie wierze) nie wiedzial, ze obca pomoc dla nas, zawsze znamiona
            miala krotkotrwalego, wygodnego glownie dla pomocodawcy (alter. darczyncy) ,
            celu spelnienia wlasnych, politycznych, lub gospodarczych interesow.
            Pierwszy z brzegu przyklad.
            Pisze Pan :

            "Pamietajmy, ze w czasach Solidarnosci USA nam pomagaly, podczas gdy Niemcy i
            Francuzi widzieli tylko zagrozenie dla stabilnosci Europy."

            Oczywista bzdura. (Pan wybaczy ostrosc oceny, ktora usprawiedliwia jedynie sila
            i potega przykladu ponizej).

            Zdaje sie Borsuku, iz raczy Pan zapominac o wybiorczosci i pragmatyzmie
            amerykanskiej pomocy. Wezmy chocby (for example) fakt niepoinformowania
            Polakow - kierownictwa "Solidarnsci" o zamiarze (i dacie znanej Amerykanom)
            wprowadzenia przez komunistow stanu wojennego w Polsce.
            Czyzby przyklad ten najdobitniej nie dowodzil racjonalnosci (z punktu widzenia
            USA) wybiorczosci i pragmatyzmu amerykanskiej polityki ?
            Gdyz jesli nie realizacji wlasnych politycznych celow, i zdrowego
            amerykanskiego pragmatyzmu - to czegoz dowodzi wspomniane wydarzenie ?

            Gdy zdarlem juz Panu bielmo z oka prawego (amerykanskiego) , to konsekwentnie,
            i do lewego Borsuku sie zabieram.
            A wiec teraz lewe - europejskie Panskie oczko wezmy pod optyka lupe.

            Napisal Pan :

            "Jest to naturalnie kwestia oceny (przyszlosc pokaze), ale ja uwazam, ze stajac
            po stronie Niemiec i Francji, zostalibysmy z cala nasza slaboscia, ktora Pan
            slusznie obnaza, skazani, na dlugie lata, na dyktat tych dwoch panstw.
            Panu, ktory tak trafnie i bezlitosnie scharakteryzowal slabosci naszego kraju,
            nie musze tlumaczy, co to znaczy byc w Unii skazanym na dyktat Niemiec i
            Francji."

            Niewiele dodac, ani nic ujac Panskiej ocenie.

            Wejscie nasze do UE rezygnacja jest z naszej polskiej, politycznej i
            gospodarczej niezaleznosci.
            Skazaniem - jak swietnie Pan to ujal - na "pozostanie na lata, z nasza cala
            slaboscia".
            Ktoz madry wiec taka alternatywe w ogole pod uwage bierze ?
            • euromir CIOTKA HILDEGARDA, PROFESOR I OKROTNY SWIAT cd 07.05.03, 23:08
              cd

              Wejscie nasze do UE rezygnacja jest z naszej polskiej, politycznej i
              gospodarczej niezaleznosci.
              Skazaniem - jak swietnie Pan to ujal - na "pozostanie na lata, z nasza cala
              slaboscia".
              Ktoz madry wiec taka alternatywe w ogole pod uwage bierze ?
              Czyz nie rozsadniejszym jest - dokonanie wyboru - ktory nazywa sie
              (uproszczajac) izolacjonistycznym ?

              Polityka taka (niewiele rozniaca sie od obecnie prowadzonej) gwarantowalaby nam
              zachowanie maksimum niezaleznosci, wolnosci ruchow i ukladow, pragmatycznych,
              niewiazacych, zawsze na krotka mete, w zaleznosci od zyskow, obliczonych
              sojuszy gospodarczo-handlowych. Zachowujac przy tym podstawowe dla
              zabezpieczenia granic i integralnosci panstwa czlonkowstwo w sojuszu obronnym
              NATO.
              Dzisiejszy nasz status wcale przecie nie taki zly. Nie bialoruski. Po
              renegocjacji ukladu stowarzyszeniowego z UE - jako strefa wolnoclowa dla polowy
              Europy - wprost swietny. Przynoszacy zyski i dajacy doskonale szanse rozwoju w
              srodku Europy. Bez koniecznosci, ani obowiazku wyrzekania sie, oczywiscie
              normalnej, gospodarczej wspolpracy regionalnej.

              Ta recepta wymaga naturalnie zdania sie glownie na wlasne sily, pracowitosc, i
              pomyslowosc. Wymaga sily woli i wiary, iz jestesmy jako panstwo i narod zdolni
              do zapewnienia sobie godziwej przyszlosci. Na wlasny rachunek. Na wlasne,
              uwarunkowane jak wyzej ryzyko.

              Rozumiem, iz w wyniku naszego (kilkusetletniego) psychicznego zmeczenia walka o
              zachowanie podstaw tozsamosci i egzystencji narodowej, latwiej jest zdac sie
              nam dzis na (iluzoryczna, i bezinteresowna ?) pomoc (prawdopodobnie) zyczliwych
              obcych. Na wiare w cuda. Na ich (obcych), wbrew ich naturalnym, oczywistym
              interesom, dobra wole i dorobek.

              I tu powstaje podstawowe dla mego rozumowania pytanie :

              n czy jestesmy tak zmeczeni, (alter. naiwni), iz jestesmy w stanie uwierzyc, ze
              ktokolwiek chcialby sie z nami dobrami swoimi podzielic - tak po prostu z
              odruchu serca ? Bez przeprowadzenia kalkulacji ? Zyskow i strat. Bez nadzieji
              na zapelnienie kasy?

              Jesli odpowiedz Panska, na moje powyzsze pytanie jest negatywna, to wowczas
              (kontynuuje) :

              -czy nasze goraczkowe poszukiwanie mecenasa dobrobytu, w otaczajacym nas
              swiecie, nie jest niczym innym, anizeli poszukiwaniem dobrotliwego alfonsa,
              ktory - nie dosc - ze wezmie za nasza dole odpowiedzialnosc, ale tez i
              poprowadzi nas ku swietlanej, zamoznej przyszlosci ?
              A skoro (z zycia wiemy, iz) nie ma takich dobrotliwych alfonsow (ktorzy nie
              biora naleznej im doli)?
              Czyz wiec nasza wiara (w dobroczynny, bezinteresowny swiat) - nie chciejska?
              Czyz wiec nasza wiara nie zludna!

              Pozdrawiam Pana serdecznie :

              Euromir




              • Gość: EUROMIR ERRATA - W HOLDZIE PANI FELICII IP: *.cm-upc.chello.se 08.05.03, 01:45
                Krutkie oswiadczenie.

                Wszystkie bledy stylu, szyku, interpunkcji, na czele z bykami ortograficznymi,
                zawartymi w moich postach, tu w watku, a nade wszystko glowny, okrutnie
                wyrazisty blad w tytule ostatniego mego listu dedykuje - post factum - juz
                niestety po bezwstydnym bledow upublicznieniu - Pani Felicii.
                Osobie niezawodnego oka i ucha.
                Osobie, ktora z pewnoscia ucieszy fakt podjecia przeze mnie trudu zredagowania
                niniejszego postu. Gdyz choc nie jestem, ani Niemcem, ani Zydem, wiem przecie,
                iz polski - pisany i mowiony - nie jedynym jest na swiecie jezykiem, ktorym
                najlepiej, z reguly, posluguja sie cudzoziemcy.

                Euromir
                • felicia Re: ERRATA - W HOLDZIE PANI FELICII 08.05.03, 09:11
                  Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                  > Krutkie oswiadczenie.
                  Dziękuję panie Euromirze za tę, przepraszam, tą radość o poranku. Ale jednak
                  chyba piszemy w "chołdzie"? Zresztą, nie wiem, a do słownika daleko. W każdym
                  bądź razie, póki co, bardzo się raduję, tym niemniej dręczy mnie na bazie Pana
                  listu lekka wątpliwość: czy aby się Pan ze mnie nie nabija, panie Euromirze? A
                  może nie nabija a tylko drażni ze mną?
                  Tak czy owak, obiecuję, że dzisiaj po słownik już nie sięgnę, zapomnę o
                  składni, szyku, ortografii, ze szczególnym uwzględnieniem o interpunkcji. No i
                  o tym, komu bardziej przystoi pisać po polsku: swoim czy obcym. A jak już
                  obcym, to czy swoim obcym, czy obcym obcym.
                  Z uznaniem kwituję Pana dyskusję z Borsukiem, jeżeli można na margiesie
                  poczynić taką uwagę. Daje radość innego rodzaju niż opisana wyżej.
                  Pozdrawiam serdecznie z Warszawy pełnej słońca
                  Felicia
                  PS. Jeżeli byłby Pan łaskaw: jajecznica z grappą??? Czy rozwieje Pan moje
                  wątpliwości w tej materii? Z góry dziękuję.
                  • Gość: EUROMIR JAJECZNICA FLAMBEROWANA GRAPPA IP: *.cm-upc.chello.se 08.05.03, 13:15
                    Mila Pani Felicio,

                    oto przepis na jajecznice (flambe), na bazie grappy (niekoniecznie gruszkowej -
                    moze byc jablko)w-g Profesora.

                    1) Patelnie odmoczyc.
                    2) Salumificio skroic na cienkie plastry.
                    3) Pomidory rowniez, jakoz cebule, pieczarki i imbir (swiezy korzen),
                    ewentualnie, gdy ktos lubi, piri-piri.
                    4) Patelnie rozgrzac.
                    4) W/w (wyzej wymienione) w-k (w/g podanej kolejnosci) skladniki podsmazac na
                    oliwie z mlodych oliwek.
                    5) Flamberowac (ostroznie - niebezpieczenstwo pozaru) grappa dwa razy. Pierwszy
                    raz - przed wbiciem jajek. Pod koniec osmazania. Drugi raz - gdy jajka juz
                    prawie sciete.
                    6) Opieprzyc (pieprz zielony), i osolic

                    Powinno sie podawac z sokiem pomidorowym, dobrze zmrozona wodka (najlepiej
                    kolorowa, wytrawna).

                    Smacznego !

                    Zyczy Pani - Euromir
                    • rycho7 slowniczku: FLAMBEROWANA 08.05.03, 13:45
                      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                      > oto przepis na jajecznice (flambe)

                      Czy ma to jakikolwiek zwiazek z przymiotnikiem FLAMBEROWANA lub czasownikiem
                      Flamberowac?

                      > na bazie grappy (niekoniecznie gruszkowej -
                      > moze byc jablko)w-g Profesora.

                      Serbska Hruszkowka bylaby zrozumiala. Grappa gruszkowa nigdy nie pojawila sie
                      przed moimi oczami.

                      > 2) Salumificio

                      Co to laskawco?

                      > 3) imbir (swiezy korzen)

                      Do jajecznicy? Czy to niemiecki przepis? A moze to bedzie carpacio z jajek?

                      > oliwie z mlodych oliwek.

                      Jak mlodych i jak sprawdzic? Obawiam sie oskarzen o pedofilie.

                      > 5) Flamberowac (ostroznie - niebezpieczenstwo pozaru) grappa dwa razy.

                      Domniemam, ze chodzi o zapalenie alkoholu na patelni.

                      > 6) Opieprzyc

                      Kogo i za co?

                      > Powinno sie podawac z sokiem pomidorowym, dobrze zmrozona wodka (najlepiej
                      > kolorowa, wytrawna).

                      Razem czy osobno? Sok pomidorowy, kolorowy czy wytrawny?

                      Nie bede zyczyl smacznego bo man nadmiar wyobrazni.
                    • felicia Post nieoczekiwanie kulinarny 08.05.03, 16:44
                      Smakoszostwo (czynne i bierne) to moja pasja, Panie Euromirze, utrafił Pan,
                      można rzec, w samo oko (bywam nieraz na Forum Kuchennym). W dodatku jest to oko
                      cyklonu, albowiem dzisiaj jest wielki dzień imienin mojego miłego Pana Domu. No
                      i, niestety, tak wyborny przepis na jajka w grappie (chyba można podać jako
                      omlet?) przyszedł już, można rzec, po chierbacie (wymowa powiślacka). A
                      właściwie po obiedzie imieninowym, na który przyrządziłam kluseczki zwane
                      casarecce z delikatnym białym sosem z krewetkami, łososiem, gorgonzolą i
                      ziołami (szałwia i lubczyk) na białym winie. Do obiadu było toż białe wino,
                      czyli w tym wypadku jeden z tanich, ale bardzo wybornych "bordosików", z lekkim
                      posmaczkiem jakby cierpkich jabłek.
                      Co do grappy: dotąd, istotnie (jak pisze rycho) próbowałam tylko grappy z
                      winogron, i nawet nie wiedziałam, że może być z innych owoców. A więc to po
                      prostu, jak rozumiem, każdy destylat z owoców (coś jak kirsch?). Zapewne
                      zamiast tej grappy mogę użyć gruszkówki "Bon Pere William", którą przywiozłam
                      ze Szwajcarii?
                      Pozdrawiam, ew. literówki proszę złożyć na karb obiadowego wina, leciutkie, ale
                      jednak...
                      F.
                      • rycho7 Pani Felicjo: i Pani to zje? 09.05.03, 11:35
                        felicia napisała:

                        > Zapewne
                        > zamiast tej grappy mogę użyć gruszkówki "Bon Pere William", którą przywiozłam
                        > ze Szwajcarii?

                        "Bon Pere William" do serbskiej Hruszkowki ma sie jak piesc do nosa. To z
                        jajecznica i imbirem? Koszmar. Euromir moim zdaniem podawal menu poetycko-
                        kabaretowe. Proponowalbym nie realizowac.

                        A doskonalego dania uroczystego nie probowala Pani bez lubczyku?
                        • felicia Ostatni post kulinarny 09.05.03, 11:53
                          rycho7 napisał:
                          > "Bon Pere William" do serbskiej Hruszkowki ma sie jak piesc do nosa.
                          Włanie dlatego pytam, że usiłuję wyjaśnić kwestię alkoholu użytego do
                          flamberowania. Nie znam snaku serbskiej Hruszkówki. Alkohol się wypali i
                          pozostawi cień smaku.
                          To z
                          > jajecznica i imbirem? Koszmar. Euromir moim zdaniem podawal menu poetycko-
                          > kabaretowe. Proponowalbym nie realizowac.
                          A jednak chyba spróbuję. Tyle że raczej jako omlet. I może niekoniecznie z
                          gruszkówką. Płońący omlet robi znakomite wrażenie na obiadownikach.

                          > A doskonalego dania uroczystego nie probowala Pani bez lubczyku?
                          Wiele razy. W tym wypadku dobór ziół był zarazem przymusowy (tylko takie mi się
                          uchowały), jak i aluzyjny. A w ogóle lubczyk ma smak tzw. maggi, tylko
                          subtelniejszy.
                          Proponuję na koniec, aby z tą rozmową przenieść się ew. na Forum Kuchnia. Tu,
                          na bądź co bądź Aktualnościach, może temat się nie bardzo podobać, czemu trudno
                          się dziwić.
                          Pozdrawiam
                          Felicia

                  • rycho7 jajecznica z grappą??? 08.05.03, 13:33
                    felicia napisała:

                    > PS. Jeżeli byłby Pan łaskaw: jajecznica z grappą???

                    Pomysl przedni ale nie wiem czy smakowity.

                    Grappa to wloski bimber na resztkach po fermentacji wina.
              • Gość: borsuk Berlo ciotki Hildegardy IP: 217.7.62.* 09.05.03, 12:19
                Drogi i szanowny Panie Euromirze,

                moj list musial rzeczywiscie sprawic Panu nieslychana przyjemnosc, skoro
                poswiecil mi Pan tyle swojego cennego czasu i odpowiedzial dowcipna, wspaniale
                skonstruowana nowela.
                Moja duma i radosc byly ogromne. Zdarzalo mi sie czasem pisywac wiersze do
                dziewczyn ( jeszcze wtedy nie wiedzialem, ze to nie skutkuje), ale sam jeszcze
                nie bylem podmiotem literackiego przdsiewziecia.
                Borsuku, powiedzialem sobie, osiagnales juz wszystko, mozesz
                I tak zastyglem w tej euforii (stad opoznienie) i tkwilbym w niej pewnie do
                teraz, gdyby nie wrodzona skromnosc, ktora kazala mi sie zastanowic, ze to moze
                nie o mnie chodzi, ze czlowiek o takiej wiedzy i umiejetnosci polemiki, jak
                Pan, Panie Euromirze, musial miec jakis inny cel, niz tylko uhonorowanie mojej
                osoby.
                I tak doszedlem do wniosku, ze nie co innego jak nowela, a zwlaszcza nowela
                fantastyczna, jest wymarzonym medium do przekazania propagowanych przez Pana
                Idei (przez duze I ).
                W koncu nie obowiazuja tu zadne reguly i wypelniajac przykazanie, wynikajace z
                mysli Seneki, ktora tak trafnie sparafrazowal Profesor - " Wiekszosc ludzi woli
                wierzyc, niz wydawac wlasny sad", mozna, jak to ucznil moj uochany mistrz
                fantazji Sapkowski, odkryc, iz spiaca krolewna byla w rzeczywistosci rozpustna
                dziwka, dowodzaca banda krasnoludkow-rozbojnikow.
                Pan Panie Euromirze jest juz blisko dokonania tej sztuki. Do dalszych wysilkow
                szczerze zachecam. Warto.
                Naprzyklad taki akapit Panskiego listu:

                )"Uwaga!
                )Pisze wiec wyraznie o "wolnosciowej, acz antyliberalnie zdyscyplinowanej
                )wypowiedzi" (mialem nadzieje, iz bedzie to oczywista kpina z optyki
                )marksowskiej).

                Kpina byla oczywista, ale czy zna Pan jakis powod, dla ktorego mialbym ja wziac
                do siebie?
                Fakt, ze w sposobie podejscia do EU i USA, moje poglady sa zgodne z pogladami
                dzialaczy SLD nie czyni ze mnie marksisty. Powiedzialbym nawet, ze w tej
                kwestii dzialacze owi sporo sie od marksizmu odsuneli. Z czego nie czynie im
                zarzutu.
                I dalej pisze Pan:

                )Wiec to z tej "perspektywy" Panska krytyka mojej notatki (w/g mojej
                )oceny) "miazdzaca jej podstawy ideowe" - wydala mi sie (wobec postawy obecnie
                )przez Pana faktycznie reprezentowanej) - nieuzasadniona.

                Naturalnie Panie Euromirze. Z perspektywy marksistowkiej, moja krytyka panskiej
                notatki jest absolutnie nieuzasadniona. Tylko, ja wcale nie oceniam Panskiego
                pisania z perspektywy marksistowkiej. I zebysmy sobie to raz na zawsze
                wyjasnili - niczego nie oceniam z tej perspektywy.
                Co do "zwyklej nieprawdy", to ma Pan racje Panie Euromirze. Ferwor polemiczny,
                mysli gonia jedna druga, nie zawsze lepsza wygrywa, no i ta dobroc wewnetrzna,
                kazaca zawsze oszczedzac przeciwnika (zeby starczyl na dluzej smile )
                Powinienem moze napisac "wyrafinowana polprawda" - do tego zwrotu chyba by
                Profesor nie mial zastrzezen. Polega na laczeniu stwierdzen prawdziwych z
                przsesadzonymi interpretacjami.
                Np. pisze Pan
                " Nie majac zaplecza przemyslowo-ekonomicznego (PRAWDA) planujemy zostac
                swiatowa
                potega ?(INTERPRETACJA) "
                Na poparcie pierwszej czesci znajdzie Pan mnostwo potwierdzajacych ja faktow.
                Teza druga jest tylko histeryczna interpretacja zachowania malego panstwa (bez
                zaplecza), ktore po latach izolacji, swiadome swej slabosci, szuka jak
                najkorzystniejszego wejscia do Europy.
                Paranoja rozumowania wiekszosci krytykow polskiego zaangazowania w Iraku polega
                na tym, iz naprawde wierza, ze chodzi o jakies polskie interesy w samym Iraku.
                Nie posadzam Pana o taka krotkowzrocznosc i zakladam, ze nalezy Pan do tych,
                ktorzy wiedze, ze tak naprawde to chodzi tu o Unie Europejska.
                Ale i tu popelnia Pan blad dychotomii.
                Widac go w panskim zdaniu:
                " I niczym - poza falszywym naszym wyobrazeniem uzasadniony - wybor pomiedzy
                USA
                i EU."
                Gdyby taki wybor istnial, mialby Pan oczywiscie racje. Ale wlasnie obecna
                polska polityka sprzeciwia sie takiemu wyborowi.
                Polska polityka zmierza do utrzymania miedzy Europa a USA stanu jaki byl do
                upadku ZSRR - mocnego, przyjaznego sojuszu i jak najdalej idacej wspolnoty
                interesow na zewnatrz.
                Krotko mowiac podtrzymanie tresci ( nie tylko formy) Sojuszu Atlantyckiego ( z
                naciskiem na Atlantycki).
                Pisze Pan takze:

                " Wykorzystuje sie nas jak produkt jednorazowego uzytku.".

                Wystarczy zreszta, by Amerykanie "wykorzystali" nas drugi raz,by konstatacja
                stala sie falszywa. Haslo, chwytliwe, ale nic wiecej jak haslo.
                A gdyby Amerykanie chcieli nas dluzej wykorzystywac, np. jako "druga noge"
                (obok Wlk.Brytanii) w Europie, to mozna by juz Panie Euromirze o
                dlugoterminowej wspolpracy mowic.

                Niepokoi mnie Panska sklonnosc do utozsamiania proeuropejskosci z lewicowoscia.
                Jest to niebezpieczne uproszczenie, jakiemu nie powinien Pan ulegac. Choc widze
                ten symptom narazie w zarodku, radze Panu podjac jakies kroki zapobiegawcze.
                Takie automatyczne szufladkowanie moze wplynac w przyszlosci ujemnie na
                zdolnosc logicznego rozumowania, atego bysmy obaj nie chcieli. Moze poradzi sie
                Pan Profesora? On niechybnie potwierdzi Panu, ze w Europie jest sporo sil
                konserwatywnych, na ktore mozna stawiac. To, ze w tej chwili Europa opanowana
                jest przez niemieckich socjalistow i francuskiego megalomana, nie znaczy, ze
                zawsze tak bedzie. To tylko kwestia odpowiedniego spadku poziomu gosdarki, by
                nawet najglupszy narod opamietal sie do czego prowadzi socjalizm. Moze w ten
                przewrotny sposob Polska predzej zblizy sie do poziomu europejskiego, niz nam
                sie dzis wydaje smile.

                I wreszcie do najwazniejszego. Panski program gospodarczy dla Polski.
                Czy Pan naprawde wierzy, ze w srodku Europy mozna stworzyc
                czterdziestomilionowa strefe bezclowa? Czy Pan naprawde wierzy, ze NATO nas w
                takim wypadku obroni przez rozwscieczoymi sojusznikami z NATO?
                Rozbawiloby to mnie bardzo, gdyby nie ta niepewnosc, czy Pan aby rzeczywiscie
                nie na serio.
                Ale napewno moge sie spokojnie cieszyc Panskimi przewrotnymi wnioskami ze
                slusznej i krotkiej analizy wielowiekowych stosunkow Polski z Niemcami i Rosja,
                jaka przeprowadzil.
                Rycho07.
                Przytocze go tu w calosci, pozwalajac sobie opatrzyc tylko krotkimi uwagami


                )Komunistyczny epizod imperialnej Rosji juz minal. Wielkosc pozostala. Zawsze
                )byli ekonomicznym karlem a mimo to wymazali Polske z mapy swiata. W tym
                )zakresie interesy USA i Polski byly i beda rozbiezne
                Hm. Przeczytajmy jeszcze raz.
                Wielki, ekonomiczny karzel wymazal Polske, w zwiazku z tym interesy USA i
                Polski beda rozbiezne. Hm,hm.

                )Klania sie Jalta.
                Klania sie Grunwald, nawet wtedy Polska potrzebowala sojusznikow.
                Ale Grunwald sie nie powtorzy, Jalta tez nie. Chyba ze nasi dadza dzis ciala we
                Wroclawiu.
                Litwini dostana Bialystok.

                )Polska racja stanu pozostaje niezmienna od ponad 300 lat.
                Zgadza sie. Jezeli odniesc to do tego zdania.
                )Rosja porozumiewa sie z Niemcami ponad Polska. "
                No wlasnie. Od stuleci. I niezaleznie od tego co Polska zrobi, oni sie
                porozumiewaja.
                I jakos dla Polski nic dobrego z tego nie wynikalo. Bo Polska nie byla nikomu
                potrzebna.
                I beda sie porozumiewac dalej, a jak sie porozumieja, to...analiza stanu
                gospodarczego naszego kraju przeprowadzona przez Pana Euromira nie wrozy Polsce
                nic dobrego.
                Chyba, ze Polska bedzie komus potrzebna. Polska silna, na ktorej mozna polegac.
                A komu Polska jest potrzebna? No komu Panie Euromirze? Szukac trzeba.
                Teza, ze izolacjonizm jest jedyna szansa slabiutkiego, kiepsko uzbrojonego
                kraiku, pomiedzy dwoma ambitnymi, silnymi sasiadami, jest Panie Euromirze
                najlepszym dowcipem jakim Pan dotad nas ucieszyl.
                Zaluje, ze nie stac mnie na wymyslenie czegos jeszcze zabawniejszego.
                No coz, uznaje Panska przewage w tej materii i funduje specjalnie dla Pana
                berlo najwiekszego dowcipnisia forum.

                Z serdecznosciami

                borsuk

                P.S Tak naprawde to ja jestem za biedny, zeby ufundowac takie berlo. To Ciotka
                Hildegarda, zawsze wdzieczne myslac o Panu, dala srodki.
                • rycho7 ciotka Hildegarda z Bingen 09.05.03, 14:57
                  ciotka Hildegarda z Bingen
                  Gość portalu: borsuk napisał(a):

                  > Wielki, ekonomiczny karzel wymazal Polske, w zwiazku z tym interesy USA i
                  > Polski beda rozbiezne. Hm,hm.

                  Ktos uzyl lacznika "w zwiazku z tym" jest manipulantem. Oto potega slowa. Niby
                  to samo a jednak zupelnie co innego. Przypomne, na terenie Polski bylo
                  wyznaczonych 200 celow dla pociskow jadrowych. Czyje to byly cele i co sie
                  strategicznie zmienilo? W razie czego stacjonujace wojska zostna przewiezone na
                  polnoc i po przeplynieciu wplaw Morza Arktycznego opanuja tundre? A moze
                  prawoskrzydlowo z Okinawy? Wiem, te scenariusze sa obecnie bardzo malo
                  prawdopodobne. Ale mowimy o interesach. W ewentualnym konflikcie terytorium
                  Polski na pewno ucierpi. A teretorium USA moze nie ucierpiec. To jest
                  podstawowa roznica interesow.

                  > Litwini dostana Bialystok.

                  I Jedwabne? Wraz z odpowiedzialnoscia i przeprosinami?

                  > No wlasnie. Od stuleci. I niezaleznie od tego co Polska zrobi, oni sie
                  > porozumiewaja.

                  Czy rzeczywiscie to uogolnie jest uprawnione? Niezaleznie od Polski? To po co
                  Goering polowal w Bialowiezy? A NRD nie odzyskalo Szczecina dlaczego?

                  > I jakos dla Polski nic dobrego z tego nie wynikalo. Bo Polska nie byla nikomu
                  > potrzebna.

                  Carycy Katarzynie potrzebna byla w calosci. Ale jej sie nie udalo. Sprawili to
                  Polacy. Gorzej czy lepiej? Caly kraj pod jednym berlem. Duza roznica czy pod
                  berlem saskim czy francuskim?

                  > I beda sie porozumiewac dalej, a jak sie porozumieja, to...analiza stanu
                  > gospodarczego naszego kraju przeprowadzona przez Pana Euromira nie wrozy
                  Polsce
                  > nic dobrego.

                  Chyba jednak wspolczesna rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana. Mamy geo-
                  strategicznie tylko jednego konkurenta - Rumunie. Nie ma wiec oczywistych
                  wyborow. Dla USA Rumunia jest o niebo lepsza baza wojskowa niz Polska. Przez
                  Morze Czarne jest Kaukaz i Bliski Wschod.

                  > Chyba, ze Polska bedzie komus potrzebna. Polska silna, na ktorej mozna
                  polegac.

                  Jako przyczulek do turystycznego opanowania poleskich blot? A blota
                  nadbiebrzanskie pozostana odlogiem?

                  > P.S Tak naprawde to ja jestem za biedny, zeby ufundowac takie berlo. To
                  Ciotka
                  > Hildegarda, zawsze wdzieczne myslac o Panu, dala srodki.

                  Swieta Hildegarda z Bingen znana jest z tego, ze docenila role dietetyczna
                  dodawania otrab do pieczywa. Borsuk bierze Euromira na plewy.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: borsuk Re: ciotka Hildegarda z Bingen IP: 217.7.62.* 09.05.03, 16:04
                    rycho7 napisał:

                    > Przypomne, na terenie Polski bylo wyznaczonych 200 celow dla pociskow
                    jadrowych. Czyje to byly cele i co sie strategicznie zmienilo?

                    Istotnie bylo wyznaczonych 200 celow dla pociskow jadrowych na terenie panstwa
                    ukladu warszawskiego, bedacego dodatkowo miejscem stacjonowania duzej ilosci
                    wojsk radzieckich.
                    > W ewentualnym konflikcie terytorium Polski na pewno ucierpi. A teretorium USA
                    moze nie ucierpiec. To jest podstawowa roznica interesow.

                    Chodzi o to zeby nie bylo konfliktow terytorialnych.
                    >
                    > > Litwini dostana Bialystok.
                    >
                    > I Jedwabne? Wraz z odpowiedzialnoscia i przeprosinami?

                    Jak dla Ciebie. Niech bedzie. smile)
                    >
                    > > No wlasnie. Od stuleci. I niezaleznie od tego co Polska zrobi, oni sie
                    > > porozumiewaja.

                    > Czy rzeczywiscie to uogolnie jest uprawnione? Niezaleznie od Polski? To po co
                    > Goering polowal w Bialowiezy? A NRD nie odzyskalo Szczecina dlaczego?

                    Cieplo, cieplo. Z Hitlerem nie chcielismy, ze Stalinem nie wchodzilo w gre,
                    Francuzi nie chcieli umierac za Gdansk.
                    To jak to jest z tym izolacjonizmem?

                    > Carycy Katarzynie potrzebna byla w calosci.

                    A po co?

                    > Ale jej sie nie udalo. Sprawili to Polacy.
                    > Gorzej czy lepiej? Caly kraj pod jednym berlem. Duza roznica czy pod
                    > berlem saskim czy francuskim?

                    Sukinsynom konstytucji sie zachcialo. Ot Paliaczki.

                    > Chyba jednak wspolczesna rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana.

                    Ach, nareszcie. To juz jest jakas baza do rozmowy

                    > Mamy geo strategicznie tylko jednego konkurenta - Rumunie. Nie ma wiec
                    > oczywistych
                    > wyborow. Dla USA Rumunia jest o niebo lepsza baza wojskowa niz Polska. Przez
                    > Morze Czarne jest Kaukaz i Bliski Wschod.

                    Nie chodzi tu w tej chwili o bazy. Czy samolot bedzie lecial dwie godziny
                    dluzej nie odgrywa juz takiej wielkiej roli.
                    Glos Rumunii nie zastapi jednak w UE glosu Polski.

                    > Swieta Hildegarda z Bingen znana jest z tego, ze docenila role dietetyczna
                    > dodawania otrab do pieczywa. Borsuk bierze Euromira na plewy.

                    Troche diety by mu sie przydalo. Zbyt obfite jedzenie wprowadza umysl w niejaka
                    gnusnosc.
                    To nie ta sama. Moja Ciotka nie jest az taka wiekowa.

                    Pozdrawiam
                • Gość: EUROMIR .....................RAJFURSTWO I SCOTUS EURIGENA IP: *.cm-upc.chello.se 10.05.03, 04:22
                  Drogi Panie Borsuku,

                  oczywiscie i ja nie moge sie nacieszyc Panska na moj post odpowiedzia. Jest
                  pelna - jak zwykle - polotu, elegancka w formie, swietnie zbudowana, a nawet w
                  wielu czesciach zastanawiajaco logiczna.

                  Jednak to, co zwrocilo ma uwage, w Panskim poscie najbardziej, to nie akapity
                  poswiecone polemice z moim tekstem, a tematy, ktorych Pan nie porusza.
                  Oczekiwalem odpowiedzi, na (zywotne, a moze nawet podstawowe dla naszej
                  rozmowy) pytania. Pytania, ktore (niestety) zbyl Pan milczeniem.

                  Jedna z takich centralnych kwestii, bylo pytanie sformulowana przeze mnie, moze
                  nieco frywolnie i cudacznie, tem niemniej dosc jasno ilustrujace meritum w nim
                  zawarte :

                  " -czy nasze goraczkowe poszukiwanie mecenasa dobrobytu, w otaczajacym nas
                  swiecie, nie jest niczym innym, anizeli poszukiwaniem dobrotliwego alfonsa,
                  ktory - nie dosc - ze wezmie za nasza dole odpowiedzialnosc, ale tez i
                  poprowadzi nas ku swietlanej, zamoznej przyszlosci ?
                  A skoro (z zycia wiemy, iz) nie ma takich dobrotliwych alfonsow (ktorzy nie
                  biora naleznej im doli)?
                  Czyz wiec nasza wiara (w dobroczynny, bezinteresowny swiat) - nie chciejska?
                  Czyz wiec nasza wiara nie zludna!

                  Oczywiscie, pytanie moje szerokie. Nie dotyczy jedynie omawianego przez nas
                  szczegolowo problemu obecnego, polskiego zaangazowania w militarne i polityczne
                  poparcie amerykanskiej awantury w Iraku.
                  Jego ogolnosc - zeby nie powiedziec uniwersalnosc - kaze zastanowic sie nad
                  pojeciami : naiwnosci, rachunku ekonomicznego, umiejetnosci przewidywania i
                  konsekwencji wynikajacych z naszych codziennych dzialan, np. zasad gry w szachy
                  i oczywiscie wielu innych pojec i umiejetnosci, ktorych zastosowanie w
                  powszedniej polityce opisane zostalo juz kiedys swietnie przez Clausewitza.

                  Odnosze wrazenie, iz taki rodzaj myslenia (politycznego) wsrod tych mezow
                  stanu, ktorzy dzis kieruja polska polityka zagraniczna - nie istnieje.
                  Zlowrogim dowodem poprawnego - przeze mnie - rozeznania sytuacji jest
                  oczywiscie przyklad slepej i nierozsadnej polityki prowadzonej obecnie w
                  stosunku do USA i UE, na przykladzie angazowania sie w dlugotrwala i
                  nieprzewidywalna w konsekwencjach okupacje Iraku, jednoczesnie antagonizujaca
                  nas automatycznie z glownymi panstwami Unii.

                  Takie dzialanie polityczno-militarne okreslilem - we wstepnym poscie - jako
                  glupie i naiwne, poniewaz - nosi wszelkie znamiona glupoty i naiwnosci
                  politycznej.

                  Przyzna Pan Borsuku, iz moglbym - a nie bede - namalowac teraz niezliczona
                  ilosc scenariuszy, ktore moglyby jeszcze bardziej czarno ukazac obraz zagrozen,
                  ktore moga potencjalnie stac sie udzialem Polski, w wyniku tych
                  nieprzemyslanych dzialan.

                  Uwazam, iz w zyciu i w polityce msci sie najbardziej lenistwo intelektualne.
                  Nieuzywanie umyslu, niechec do bawienia sie mysla, przewidywania zagrozen, a
                  nade wszystko brak myslenia w kategoriach wlasnego, dobrze rozumianego
                  interesu, bezmyslne czesto cedowanie odpowiedzialnosci za wlasny los na
                  silniejszym partnerze, slepa wiara w jego dobra wole i uczciwosc - z reguly
                  prowadzi do nieszczescia.

                  Niewypracowanie przez Polske (trzynascie lat niepodleglosci) dlugofalowego
                  programu polityki zagranicznej - na wlasny rachunek, polityki, ktora w
                  perspektywie mialaby chronic przede wszystkim integralnosc naszego terytorium,
                  nasza niezawislosc polityczna i polski interes gospodarczy, msci sie dzisiaj
                  jaskrawie widocznym dojutrkowym politykierstwem, rzucaniem sie w ramiona coraz
                  to nowych partnerow, ewidentnym brakiem jakiejkolwiek zebranej w system mysli
                  polityki zagranicznej. Widzimy przecie wyrazne sprzecznosci w zachowaniach,
                  kierunkach, a przede wszystkim celach politycznych ekipy prowadzacej obecna
                  polityke zagraniczna naszego kraju.
                  A przeciez :

                  "Przyczyny wszystkich rzeczy, ktore sa sprzeczne, musza rowniez byc sprzeczne;
                  albowiem ROZUM NIE POZWALA, aby z jednej i tej samej przyczyny wynikaly rzeczy
                  sprzeczne".
                  (Scotus Eurigena, De praedestinatione III,2)


                  (1)
                  Powodowany pospiechem i goraczka polemiczna niezbyt precyzyjnie dobral Pan
                  Borsuku kilka z moich twierdzen, aby dowiesc ich falszywosci.
                  Napisal Pan :

                  "Powinienem moze napisac "wyrafinowana polprawda" - do tego zwrotu chyba by
                  Profesor nie mial zastrzezen. Polega na laczeniu stwierdzen prawdziwych z
                  przsesadzonymi interpretacjami.
                  Np. pisze Pan
                  " Nie majac zaplecza przemyslowo-ekonomicznego (PRAWDA) planujemy zostac
                  swiatowa potega ? (INTERPRETACJA) "
                  Na poparcie pierwszej czesci znajdzie Pan mnostwo potwierdzajacych ja faktow.
                  Teza druga jest tylko histeryczna interpretacja zachowania malego panstwa (bez
                  zaplecza), ktore po latach izolacji, swiadome swej slabosci, szuka jak
                  najkorzystniejszego wejscia do Europy."

                  Oczywiscie potwierdza Pan bezdyskusyjna prawdziwosc pierwszej czesci
                  twierdzenia. Natomiast jego druga czesc nazywa Pan (chyba nieco na
                  wyrost) "histeryczna interpretacja". Oczywiscie nie moge sie w tym miejscu z
                  Panem zgodzic.
                  Czemu ?
                  Otoz - nawet Pan Borsuku - nie powie mi, ze kraj, ktory obok USA i GB bedzie
                  jedynym posiadajacym wlasna strefe okupacyjna, nie aspiruje do bycia potega.
                  Chocby dlatego, iz w bardzo moznym towarzystwie sie stawia. Wspolczesny
                  potencjal militarny Polski nawet w malym stopniu nie dorownuje australijskiemu,
                  wloskiemu, czy dunskiemu, a jednak zaden z tych krajow nie roscil sobie
                  pretensji, by otrzymac te tak bardzo wymarzona (czy wcisnieta nam ?) strefe.
                  Ba! wymienione kraje przed nowymi "posiadlosciami" nawet sie wymigiwaly ! Z
                  pozytywnym dla nich skutkiem.
                  I coz, chce Pan nadal podtrzymywac swe stanowisko, iz polskie wladze nie
                  aspiruja do (iluzorycznego) powiekszenia swej potegi ?


                  Paranoje widzi Pan rowniez i w tym moim zdaniu :

                  " I niczym - poza falszywym naszym wyobrazeniem uzasadniony - wybor pomiedzy
                  USA i EU."

                  Gdyz powiada Pan :

                  "Gdyby taki wybor istnial, mialby Pan oczywiscie racje. Ale wlasnie obecna
                  polska polityka sprzeciwia sie takiemu wyborowi."

                  Niestety, i tym razem musze zaprotestowac. Zachowanie naszych mezow stanu
                  dobitnie swiadczy, iz ostatnio wyraznie miotaja sie w obrebie przedstawionej
                  powyzej alternatywy. Oczywiscie - wiem - ze chcieliby miec ciastko i zjesc
                  ciastko.
                  Kierownicy naszej nawy nie zrozumieli chyba natomiast, iz zabierajac tak
                  transparentne stanowisko, za USA w konflikcie z Unia o Irak, a pozniej godzac
                  sie na przyjecie administracji nad czescia terytoriow okupowanych, eskaluja
                  konflikt z Unia, chociaz dla nich - zdaje sie - iz jest to konsekwencja, ktorej
                  zapewne nigdy nie brali pod uwage.
                  Twierdze wiec jeszcze raz, iz wybor mial miejsce - czego dowodem tez, odmienny
                  naszemu, wybor Niemiec i Francji, w sprawie wojny z Irakiem - krajow, ktore
                  przed wybuchem konfliktu mialy z USA co najmniej tak dobre jak Polska stosunki.

                  (2)
                  W nocy bylismy z Profesorem na rybach. Zabralismy wedki. Profesorska
                  przedpotopowa. Takie wedzisko bez kolowrotka, chociaz bambusowe. Dlugo
                  namawialem go do skorzystania ze zdobyczy techniki i zainstalowania
                  mechanicznego mlynka, ktorego terkotanie tak milo nastraja kazde ucho meskie.
                  Po awanturach i blaganiach dal sie wreszcie przekonac. Zainstalowalem wiec
                  kolowrotek na kiju. Problem byl z zylka, ktora nalezalo teraz nawinac na ten
                  mechaniczny przyrzad.
                  Poklocilismy sie, w ktora nawijac strone. W lewo, czy w prawo.
                  Kolowrotek kreci sie tak jak wskazowki zegara - a wiec zylke trzeba nawijac w
                  prawo - upieral sie Profesor. Ja bylem przeciwnego zdania. - Zalka w momencie
                  puszczenia mlynka musi isc z pradem, a nie wbrew kolu - argumentowalem.
                  Po dlugiej dyskusji zezloscil sie na mnie. Szpule z zylka wrzucil do zatoki.
                  Zabral butelke i poszedl.

                  Mysle, mily Panie Borsuku, iz Pan dokladnie jak Profesor - nerwus i goraca
                  glowa.
                  Czemu nie czyta Pan dokladnie, tego co pisze? Przeciez to proste, jasne i kupy
                  sie trzyma! Pan natomiast odsadza mnie od czci i
                  • Gość: EUROMIR ............RAJFURSTWO I SCOTUS EURIGENA cd IP: *.cm-upc.chello.se 10.05.03, 04:25
                    cd

                    Mysle, mily Panie Borsuku, iz Pan dokladnie jak Profesor - nerwus i goraca
                    glowa.
                    Czemu nie czyta Pan dokladnie, tego co pisze? Przeciez to proste, jasne i kupy
                    sie trzyma! Pan natomiast odsadza mnie od czci i wiary. Prosze jednak posluchac
                    jeszcze raz :

                    "I wreszcie do najwazniejszego. Panski program gospodarczy dla Polski.
                    Czy Pan naprawde wierzy, ze w srodku Europy mozna stworzyc
                    czterdziestomilionowa strefe bezclowa? Czy Pan naprawde wierzy, ze NATO nas w
                    takim wypadku obroni przez rozwscieczoymi sojusznikami z NATO?
                    Rozbawiloby to mnie bardzo, gdyby nie ta niepewnosc, czy Pan aby rzeczywiscie
                    nie na serio. "

                    Nagrode za dowcip - ufundowana przez Ciotke Hildegarde - po naradzie z
                    Profesorem - jednoglosnie postanowilismy przeznaczyc na PCK (fundusz iracki).
                    Bulawe prosimy przetopic na czysty, szlachetny metal, a ten sprzedac, aby
                    zasilic kase ofiar polskiej okupacji tej od szesciu tysiecy lat ciemiezonej
                    przez najezdzcow biednej ziemi.

                    Pana Borsuku pozdrawiam najserdeczniej. Natomiast Profesor prosi, zeby ucalowac
                    Ciotke - ciagle o Niej wspomina. Prosze przekazac Jej pozdrowienia rowniez ode
                    mnie, ale w drugiej kolejnosci.

                    Euromir

                    • Gość: borsuk Berlo Ciotki Hildegardy, a puszcza Kampinoska IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 12:07
                      Tak, tak, drogi Panie Euromirze
                      przywilejem mlodosci jest stosowanie nowoczesnej techniki w sposob naturalny,
                      instynktowny, jak oddychanie, jak picie wody gdy sie jest spragnionym.
                      Mlody czlowiek wie, ze zastanawianie sie, w ktora strone nawijac zylke na
                      kolowrotek, jest traceniem czasu, gdyz kolowrotek tak jest skonstruowany,
                      iz "sam wie" w ktora strone trzeba. Rozwazania w lewo czy w prawo, moga
                      skracac wprawdzie czas oczekiwania, az ryba sie nami zainteresuje, ale sa o
                      tyle jalowe, ze kazdy z Panow stojac po przeciwnej stronie mlynka, inna
                      definicja prawa i lewa sie poslugiwal.
                      Trudnosci z definicja prawa i lewa dotycza zreszta nie tylko szpulek, na ktore
                      zylka jest nawijana jest w poprzek rybaka, a taka, wnoszac z opisu, Panowie sie
                      poslugiwali, ale jeszcze w wiekszym stopniu tych, na ktore zylka nawija sie
                      wzdluz rybaka.
                      O ile bowiem w tych pierwszych, niezaleznie od kierunku nawijania zylki, watek
                      zawsze bedzie w poprzek, o tyle w drugim wypadku moze byc rzecza zasadnicza,
                      czy ruch zylki w przod nalezy przypisac obrotowi w prawa lub lewa strone. To
                      samo dotyczy ruchu wstecz.
                      Zgodnie z oczekiwaniami ten drugi typ kolowrotka jest trudniejszy w obsludze,
                      ale tez duzo bardziej niezawodny.
                      Licze, iz te obserwacje bedzie mogla potwierdzic Pani Felicja, ktorej sympatia
                      dla wedkarstwa powoduje u mnie jeszcze glebsza admiracje.
                      Co do Panskiej charakterystyki Profesora jako nerwusa i goracej glowy, to
                      dokladniejszy oglad wydarzen tamtejszego wieczora, przeczy jej w sposob
                      oczywisty: butelke Profesor przeciez zabral.

                      Uskarza sie Pan, Panie Euromirze, ze milczeniem pomijam istotne czesci
                      Panskiego, z takim trudem wypracowanego pisma.
                      Bije sie w piersi, niektore fragmenty opuscilem, gdyz kiedy ponaigrawalem sie
                      juz z panskiej propozycji utworzenia z Polski strefy wolnoclowej dla Europy,
                      ktory to fragment slusznie zacytowal Pan w swoim poscie (swiadczy to o godnej
                      pochwaly skromnosci w przyjmowaniu krytyki) nie chcialem juz zadawac prostego
                      pytania jakie nasuwalo sie po przeczytaniu tego np. zdania:
                      " Zdaje sie Borsuku, iz raczy Pan zapominac o wybiorczosci i pragmatyzmie
                      amerykanskiej pomocy. Wezmy chocby (for example) fakt niepoinformowania
                      Polakow - kierownictwa "Solidarnosci" o zamiarze (i dacie znanej Amerykanom)
                      wprowadzenia przez komunistow stanu wojennego w Polsce. Czyzby przyklad ten
                      najdobitniej nie dowodzil racjonalnosci (z punktu widzenia USA) wybiorczosci i
                      pragmatyzmu amerykanskiej polityki ?"

                      Pytanie jakie sie nasuwa: Co by to zmienilo? Jakie bylyby konsekwencje tej
                      informacji.? Czy dzialacze solidarnosci zaczeliby masowo uciekac? Ukrywac sie?
                      Czy moze zawiazaliby zbrojne grupy i rozpoczeli wojne partyzancka przeciwko
                      PZPR? Czy moze, przekonani determinacja przeciwnika, uznaliby beznadziejnosc
                      swoich postulatow?

                      Racja, Panie Euromirze "przyklad ten najdobitniej dowodzi racjonalnosci (z
                      punktu widzenia USA) wybiorczosci i pragmatyzmu amerykanskiej polityki ?"

                      Pisze Pan:
                      " Otoz - nawet Pan Borsuku - nie powie mi, ze kraj, ktory obok USA i GB bedzie
                      jedynym posiadajacym wlasna strefe okupacyjna, nie aspiruje do bycia potega. "

                      Oczywiscie, ze powiem. Polska nie aspiruje do bycia potega. Polska nie probuje
                      tworzyc swoich stref wplywow.
                      Przynajmniej nie w Iraku. Dazenie do wiekszego znaczenia wsrod najblizszych
                      sasiadow nie jest aspiracja mocarstwowa, lecz zwyklym obowiazkiem kazdego rzadu.
                      Polska pomaga konsekwentnie dalej, krajowi, ktory uwaza za najbardziej godnego
                      zaufania sojusznika.

                      Pisze Pan:
                      " Wspolczesny potencjal militarny Polski nawet w malym stopniu nie dorownuje
                      australijskiemu,
                      wloskiemu, czy dunskiemu, a jednak zaden z tych krajow nie roscil sobie
                      pretensji, by otrzymac te tak bardzo wymarzona (czy wcisnieta nam ?) strefe.
                      Ba! wymienione kraje przed nowymi "posiadlosciami" nawet sie wymigiwaly ! Z
                      pozytywnym dla nich skutkiem."

                      Z zadnym dla nich skutkiem.
                      Wymiganie sie nie przynosi na ogol zadnych skutkow, poza utrzymaniem stanu
                      dotychczasowego.
                      Wmienione przez Pana kraje maja od dawna wypracowana pozycje, z ktorej sa na
                      ogol zadowolone.
                      Utrzymywanie przez Polske stanu dotychczasowego, byloby dla Polski katastrofa.
                      Chyba, ze ocenia Pan dzisiejszy stan kraju duzo pozytywniej niz ja.
                      Ale chyba nie, gdyz nie wyszlyby spod panskiego piora takie gorzkie slowa, jak
                      te.

                      " -czy nasze goraczkowe poszukiwanie mecenasa dobrobytu, w otaczajacym nas
                      swiecie, nie jest niczym innym, anizeli poszukiwaniem dobrotliwego alfonsa,
                      ktory - nie dosc - ze wezmie za nasza dole odpowiedzialnosc, ale tez i
                      poprowadzi nas ku swietlanej, zamoznej przyszlosci ?"
                      lub, tez:
                      " Niewypracowanie przez Polske (trzynascie lat niepodleglosci) dlugofalowego
                      programu polityki zagranicznej - na wlasny rachunek, polityki, ktora w
                      perspektywie mialaby chronic przede wszystkim integralnosc naszego terytorium,
                      nasza niezawislosc polityczna i polski interes gospodarczy, msci sie dzisiaj
                      jaskrawie widocznym dojutrkowym politykierstwem, rzucaniem sie w ramiona coraz
                      to nowych partnerow, ewidentnym brakiem jakiejkolwiek zebranej w system mysli
                      polityki zagranicznej. Widzimy przecie wyrazne sprzecznosci w zachowaniach,
                      kierunkach, a przede wszystkim celach politycznych ekipy prowadzacej obecna
                      polityke zagraniczna naszego kraju."

                      Troski o stan kraju, jaki przebija z tych ostrych sfromulowan nie sposob
                      przeoczyc. I ja ja podzielam.
                      Zwlaszcza w dziedzinie polityki wewnetrznej kraj nasz jawi sie jako matecznik
                      korupcji, bezmyslnosci, prywaty, cynizmu, i arogancji rzadzacych.
                      W polityce zagranicznej jednak przewija jedna nic przewodnia: generalne
                      odwrocenie sie od wschodu.
                      Jaki stopien tego odwrocenia sie jest zdrowy, a jaki dla Polski szkodliwy,
                      bedzie jeszcze dlugo przedmioten dyskusji. Ale dla mnie nie ulega watpliwosci,
                      ze ciezar polskiej polityki zagranicznej musi lezec na zachodzie.
                      Sprzecznosci w dotychczasowej polityce nie widze. Nie ma sprzecznosci pomiedzy
                      EU a USA.
                      Sa sprzecznosci pomiedzy Francja i Niemcami a USA.
                      Chyba, ze zgodnie z francuska-niemieckimi pogladami na arytmetyke, uwaza pan
                      ze 2 jest wieksze od 13-tu.
                      Po raz pierwszy od 13 lat widze rozsadna polityke polskiego rzadu, ktory w
                      mysl tej wlasnie konstatacji (ku pozytkowi kraju) dziala.
                      Szkoda, ze to wlasnie ten rzad. Ale trudno.

                      Z ogromnym zalem przyjmuje do wiadomosci odrzucenie przez Pana nagrody
                      ufundowanej przez ciotke Hildegarde.
                      Odmowa ta bazuje zapewne na nieporozumieniu.
                      Otoz dowcipem, za ktory je Panu przynalem, nie jest pomysl strefy wolnoclowej
                      lecz teza, ze izolacjonizm jest jedyna szansa slabiutkiego, kiepsko
                      uzbrojonego kraiku, pomiedzy dwoma ambitnymi, silnymi sasiadami.

                      Pozostaje w nadziei, ze po wyjasnieniu sytuacji nagrode Pan przyjmie.
                      Jezeli nie, berlo postanie tam gdzie jest, w zbiorze pamiatek, ktore przodkowie
                      Ciotki Hildegardy, przez wieki przywozili z wycieczek na wschod.
                      Nie moge przyjac panskiej propozycji przekazania berla na PCK. Zbyt duza jest
                      obawa, ze wyladowaloby na scianie willi ministra Kolodki w rezerwacie, w
                      puszczy Kampinoskiej.
                      Ciotka Hildegarda wyraznie ukontentowana z ucalowania raczek przez Profesora,
                      sle mu moc calusow odwrotna poczta.
                      Zawiedziona troche, ze Pan dopiero w "drugiej kolejnosci". Filutka, mlodszy jej
                      sie patrzy.

                      Z serdecznymi pozdrowieniami

                      Panski borsuk

                      • Gość: EUROMIR NIEOCZEKIWANE POPARCIE MOJEJ KRYTYKI IP: *.cm-upc.chello.se 12.05.03, 13:04
                        Drogi Panie Borsuku,

                        kolejny juz raz (z bolem) musze stwiedzic, iz Panski swietny warsztat (rowniez
                        jego potencjal) ostatnio - czemus (moze ten przeklety temat Panu nie lezy?) - w
                        niewielkim tylko stopniu bywa prawidlowo, przez Pana wykorzystywany. A przecie
                        Panskie pioro - jak zawsze - przewyborne. Umysl rzutki (w przekazywaniu tresci)
                        scisly i nadzwyczaj precyzyjny (jak malo ktory).
                        Niestety kolejny raz juz stwierdzam - odwrotnie rzecz ma sie z logika
                        prezentowanych (czy racze bronionych przez Pana) koncepcji. Zwrocilem juz na to
                        (niesmialo) uwage w poprzednim, moim do Pana poscie formulujac spostrzezenie
                        nastepujaco :

                        " jak zwykle swietny Panski list uradowal i rozweselil mnie do rozpuku. Gdyz
                        tak
                        pysznej, sprawnej, a jednoczesnie przekornej wobec faktow polemiki nie czytalem
                        od dawna."

                        Czy dzieje sie tak - zastanawiam sie, gdyz ? :

                        "Rozum (ludzki) nie odznacza sie trzezwym spojrzeniem (lecz podlega wplywom
                        woli i uczuc)"
                        (F.Bacon, Novum organum)

                        (Sentencja Bacona rowniez a propos bezczelnego, publicznego, Panskiego smazenia
                        cholewek do naszej milej Pani Felicii.)
                        Ale przede wszystkim idzie o uzywanie przez Pana pokretnych (sztucznie)
                        sofizmatow i absurdalnej logiki.

                        Oczywiscie oczekuje niecierpliwie kilku Panskich slow tlumaczacych fenomen!

                        Zdanie (o slabosci logicznej Panskich wywodow) oczywiscie w dalszym ciagu
                        konsekwentnie podtrzymuje.
                        Tem bardziej, ze utwierdzil mnie w tym przekonaniu (przekonaniu o trafnosci,
                        celnosci i prawidlowej logice mego rozumowania) wywiad (a wlasciwie zawarte w
                        nim tresci) Pana Kurskiego z bylym naszym premierem, Panem Tadeuszem
                        Mazowieckim. Interwiew, w ktorym Pan Premier jednoznacznie popiera postawione
                        przeze mnie tezy.

                        Przeczytalem tekst w GW - 10-05-2003, a wiec juz kilka dni po rozpoczeciu przez
                        nas polemiki. Nie moge wiec byc - tak sadze - podejrzewany o wtornosc i
                        zapozyczenie prezentowanych, przez premiera, w wywiadzie ideii. Uderzylo mnie
                        natomiast - najczesciej bardzo podobne mojemu - Tadeusza Mazowieckiego widzenie
                        spraw. Ach, jakze nasze konkluzje, diametralnie odmienne od Panskich!

                        Dzisiejszy list ograniczam wiec do prawie tylko skrotowego przedstawienia
                        argumentacji Pana Premiera, w tych oczywiscie tylko kwestiach, ktore
                        przedmiotem wspolnej naszej sa rozmowy.
                        Do jego argumentow odwoluje sie nie po to, aby wylacznie autorytetem i slawnym
                        nazwiskiem (ktorego byc moze Pan nie uznaje) wesprzec moje rozumowanie, ale w
                        celu ukazania, iz czlowiek, ktory (przecie w wielu innych centralnych
                        kwestiach) ma bardzo odmienne zdanie, rowniez odmienne od moich zapatrywania
                        polityczne, dostrzega jednak obecnie te sama - co i ja - grupe zjawisk dla
                        Polski niekorzystnych, mogacych byc zrodlem zagrozen, a to wszystko dzieki
                        prowadzonej dzis przez naszych mezow stanu absurdalnej, chaotycznej,
                        bezkoncepcyjnej, polskiej polityki miedzynarodowej.

                        Aby nie byc goloslownym, a w szczegolnosci , w kontekscie kluczowej dla
                        Panskiego postu mysli :

                        " Sprzecznosci w dotychczasowej polityce nie widze. Nie ma sprzecznosci
                        pomiedzy
                        EU a USA.
                        Sa sprzecznosci pomiedzy Francja i Niemcami a USA.
                        Chyba, ze zgodnie z francuska-niemieckimi pogladami na arytmetyke, uwaza pan
                        ze 2 jest wieksze od 13-tu.
                        Po raz pierwszy od 13 lat widze rozsadna polityke polskiego rzadu, ktory w
                        mysl tej wlasnie konstatacji (ku pozytkowi kraju) dziala."

                        Cytuje ponizej slowa premiera Mazowieckiego (ale i moje, skoro potwierdzaja
                        krytyke sformulowana przeze mnie, przecie nie tylko w tytule watku), gdyz
                        brzmia szczegolnie rozsadnie :


                        BEZ MANDATU NIE JEDZMY

                        Jaroslaw Kurski: Podobno Pan Premier uwaza, ze polska polityka zagraniczna jest
                        nie tylko bledna - co jeszcze mozna by zrozumiec, ale ze jest obledna - czego
                        zrozumiec juz nie sposób. Na czym polega obled naszej polityki zagranicznej?

                        Tadeusz Mazowiecki : (…wink - Obled polega na tym, ze dyskutuje sie o tym, czy to
                        sie Polsce materialnie oplaci? jak bedzie polozona geograficznie strefa, która
                        bedziemy nadzorowac? ilu zolnierzy tam wyslemy itd. Natomiast nie ma zadnej
                        dyskusji nad politycznym celem i mandatem do tego rodzaju operacji. I co
                        dziwniejsze, nikt jakos nie chce tej dyskusji zainicjowac. W tym sensie mówilem
                        o obledzie.

                        Skad sie bierze brak tej dyskusji? Ze slabosci debaty publicznej, czy moze z
                        bezrefleksyjnego zapatrzenia w Stany Zjednoczone?

                        - I z jednego, i z drugiego. Zacznijmy od slabosci debaty. Zawsze bylem za tym,
                        zeby polska polityka zagraniczna byla wspólna polityka narodowa oparta na
                        szerokim konsensusie. Ale przychodza takie momenty, ze kazda polityke trzeba
                        przewartosciowac. Dopóki nasz glówny cel stanowilo wejscie do NATO i do Unii
                        Europejskiej, sprawa dla wszystkich - z wyjatkiem marginalnych srodowisk - byla
                        bezsporna. Tak bylo do chwili wybuchu wojny w Iraku. Ale ta wojna calkowicie
                        zmienila sytuacje w polityce swiatowej i europejskiej.

                        A co takiego zmieniala?

                        - Wysunela na plan pierwszy pare kwestii zasadniczych. Po pierwsze -
                        unilateralizm, czy pluralizm, w ladzie swiatowym. Po wtóre - stosunki miedzy
                        Europa a Stanami Zjednoczonymi. Po trzecie - jak w tym wszystkim ma sie
                        poruszac Polska. Tymczasem my nad tymi fundamentalnymi kwestiami przeszlismy do
                        porzadku, jakby nie wymagaly one zadnego namyslu!

                        Jesli chodzi o nasze zapatrzenie w Stany Zjednoczone (..). Nie kazde
                        postepowanie administracji amerykanskiej musi byc zbiezne z interesem Polski.
                        Takiego automatyzmu nie ma.

                        Gdzie nasze interesy nie sa zbiezne z polityka USA? Gdzie tracimy na sojuszu z
                        USA?

                        - Tego jeszcze nie wiemy. To sie dopiero okaze po zakonczeniu dzialan
                        stabilizacyjnych w Iraku. Zadanie bedzie piekielnie trudne, a efekt niepewny.
                        (…wink

                        Dostepujemy zaszczytów. Polska noszona jest na rekach i nazywana przez USA
                        najwiekszym, obok Wielkiej Brytanii, sojusznikiem Ameryki. Bedziemy mieli swoja
                        strefe w Iraku. Jakie sa powody przyjazni amerykanskiej do Polski? Czy to
                        szczera przyjazn, czy wyrachowana?

                        - Nie watpie w szczerosc tej przyjazni, ale nie sadze, by ona byla tak
                        absolutnie bezinteresowna, bo Ameryce zalezy na tym, by takze inne panstwa jej
                        dzialania firmowaly.(…wink

                        Francuzi i Niemcy wprost uwazaja, ze Amerykanie posluguja sie Polska, by
                        powiekszac podzialy w Europie i w ten sposób oslabiac Stary Kontynent w walce o
                        swiatowe przywództwo?

                        - Europa nigdy nie bedzie równorzednym konkurentem Stanów Zjednoczonych w walce
                        o swiatowe przywództwo. Ale Europa moze byc albo partnerem, albo wasalem i
                        satelita. (…wink
                        Teraz trzeba sie zajac zszywaniem rozdartej Europy i przede wszystkim tym, by
                        tzw. sily stabilizacyjne w Iraku mialy mandat miedzynarodowy. I tu jest wielkie
                        pytanie: jaki ma to byc mandat? Jesli polskie sily stabilizacyjne pojada bez
                        zadnego mandatu, to beda tam traktowane jako sily okupacyjne, a tego bysmy nie
                        chcieli.

                        (…wink - Za duzo jest w naszej polityce automatyzmu, a za malo debaty i namyslu w
                        gremiach kierowniczych.

                        (…wink - Tymczasem my, Polacy, patrzymy na konflikt w Iraku jak na jakas wojenke,
                        w której polscy zolnierze byli obecni i dlatego cos nam sie teraz nalezy.
                        Traktujemy sami siebie tak, jakbysmy byli wspóldecydujacym podmiotem, co
                        oczywiscie nie jest prawda. Nie my tu o czymkolwiek decydujemy.(…wink

                        A moze byla ona niestosowna. Nie jestesmy równorzednym partnerem dla Francji i
                        Niemiec, a do tego jeszcze mamy ambicje, by mówic w Europie glosem Wuja Sama.

                        - A ja wcale nie wiem, czy ta propozycja nie byla zasokoczeniem takze i dla
                        wuja Sama.

                        Jak Pan wyobraza sobie dzis polskie bezpieczenstwo, gdybysmy chcieli odrzucic
                        nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i wesprzec sie na europejskich
                        strukturach? Jakie gwarancje moze nam dac Europa - tu i teraz?

                        - Nikt nie kwestionuje wagi i potrzeby istnienia NATO. Ale Pakt
                        Pólnocnoatlantycki ma okreslone cele i zadania. Nie kazdy amerykanski punk
                        • Gość: EUROMIR NIEOCZEKIWANE POPARCIE MOJEJ KRYTYKI cd IP: *.cm-upc.chello.se 12.05.03, 13:07
                          CD

                          Jak Pan wyobraza sobie dzis polskie bezpieczenstwo, gdybysmy chcieli odrzucic
                          nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i wesprzec sie na europejskich
                          strukturach? Jakie gwarancje moze nam dac Europa - tu i teraz?

                          - Nikt nie kwestionuje wagi i potrzeby istnienia NATO. Ale Pakt
                          Pólnocnoatlantycki ma okreslone cele i zadania. Nie kazdy amerykanski punkt
                          widzenia pokrywa sie z naszym. I nie wszedzie NATO powinno byc angazowane.
                          Przeciez nasza interwencja w Iraku nie nastapila w ramach Paktu, ale w ramach
                          nieformalnej sojuszniczej lojalnosci. Jesli juz mowa o tworzeniu europejskich
                          sil szybkiego reagowania, to przeciez mówimy nie o silach, które bylyby
                          konkurencyjne dla NATO, ale które bylyby uzupelniajace. (…wink

                          Jakie sa argumenty przeciw udzialowi Polaków w procesie demokratyzacji w Iraku?

                          - Sila decydujaca w tej wojnie byly wojska amerykanskie i brytyjskie. Nasze
                          byly symboliczne. Prosze sobie przypomniec uzasadnienie decyzji, kiedy Polska
                          sie przylaczala. To nie bylo uzasadnienie, ze my idziemy na wojne z Irakiem.
                          Uzasadnienie bylo, ze to jest akcja dla wyegzekwowania miedzynarodowego
                          porzadku przeciwko zagrozeniu miedzynarodowym terroryzmem wspomaganym przez
                          Irak. I tej tezy powinnismy sie trzymac. Byc moze okaze sie, ze wezmiemy udzial
                          w administrowaniu Irakiem, ale nie nalezy z tego robic swieta i wywolywac
                          wrazenia, ze jestesmy jednym ze wspóldecydujacych mocarstw. Polska nie jest
                          Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii. Wszystko powinno miec swoja miare.

                          Trzeba pamietac o powadze tego typu decyzji. Jesli z Iraku zaczelyby wracac
                          trumny z zolnierzami polskimi, to nastrój bardzo by sie odmienil. A spokoju tam
                          nie ma.

                          Gdyby byl spokój, to zolnierze nie byliby tam potrzebni.

                          - Ja nie twierdze, ze polscy zolnierze maja jechac tylko tam, gdzie jest
                          spokój. Polscy zolnierze sa w silach miedzynarodowych w roznych krajach. Ja
                          uwazam, ze najpierw potrzebny jest miedzynarodowy mandat, który taka misje
                          uzasadni. Zreszta Amerykanie dotad nie wykryli w Iraku zadnej broni chemicznej
                          i nie wiadomo, czy ona tam w ogóle byla. Tak wiec nie nastapila jeszcze
                          legitymizacja tej interwencji.

                          Czy wystarczajaca legitymacja nie jest fakt, ze tyran zostal obalony?

                          - To ze zostal obalony, to bardzo dobrze. Ale tyranów na swiecie jest wielu.
                          Legitymacja jest konieczna, jesli nie uwaza sie, ze wojny prewencyjne sa
                          srodkiem, z którego mozna dowolnie korzystac.(…wink


                          Czy Amerykanie nas instrumentalizuja w swej grze z Europa?

                          - (dlugie milczenie) Stawia pan drastyczne pytania (…wink

                          Pytam, bo czuje, ze takie sa Panskie obawy.

                          - Tak, to sa moje obawy. (…wink

                          Przez ostatnie 200 lat Polska byla niepodlegla lat 35. Trudno, by po takich
                          doswiadczeniach historycznych nie powstalo w polskiej swiadomosci przekonanie,
                          ze trzeba trzymac z najsilniejszym.

                          - Totez ja nie mówie, ze nie trzeba trzymac z najsilniejszym. Ale bardzo wazny
                          jest styl, w jakim sie to robi. Przyznam, ze zdziwil mnie argument ministra
                          Wlodzimierza Cimoszewicza, gdy mówil o stosunkach z Ameryka, ze „jak sie
                          powiedzialo »a «, to trzeba powiedziec »b »". Tymczasem alfabet ma wiele liter.
                          My musimy na swoja miare postarac sie, aby nie byc niczyim listkiem figowym!

                          Z naszej dobrej pozycji w stosunkach z Ameryka powinnismy zrobic madry uzytek.
                          Zamiast upajac sie tym, ile razy amerykanscy przywódcy wymieniaja nas w swoich
                          wystapieniach, powinnismy dac im jasno do zrozumienia, ze mandat miedzynarodowy
                          dla sil stabilizacyjnych w Iraku jest konieczny. Jesli nie mandat ONZ, to
                          przynajmiej NATO, tak jak ma to miejsce w Afganiastanie. (…wink
                          Z Tadeuszem Mazowieckim rozmawial Jaroslaw Kurski


                          Tak, oto Szanowny Borsuku, z wydatna (acz pozna) pomoca Tadeusza Mazowieckiego
                          zebralem, tu w watku, grupe dowodow odwolujacych sie do rzeczy (argumentum ad
                          rem).
                          Pan zas, aby udowodnic swe racje stosuje metode polegajaca na wyciaganiu z
                          twierdzen wnioskow absurdalnych, wskutek czego przecie same twierdzenia staja
                          sie absurdalne.

                          Najlepszym przykladem Panskie slowa - " Po raz pierwszy od 13 lat widze
                          rozsadna polityke polskiego rzadu, ktory w mysl tej wlasnie konstatacji (ku
                          pozytkowi kraju) dziala."

                          Gdy traktuje Pan pierwsza czesc zdania - (twierdzenie) jako wniosek, mowiac o
                          tym w drugiej czesci zdania (powolanie sie na konstatacje), wowczas wyciaga Pan
                          wniosek z "nieistniejacego" twierdzenia, twierdzenia ktore stalo sie (na
                          Panskie zyczenie) wnioskiem, i wowczas Panskie twierdzenie - skoro rownolegle
                          traktuje je Pan i jako twierdzenie i wniosek (a moze i dowod?) - staje sie
                          oczywiscie absurdalne.
                          Ze slusznych przeslanek wynikaja zawsze sluszne twierdzenia. Z nieslusznych
                          tylko czasami. Ze slusznych twierdzen wynikaja zawsze sluszne wnioski. Z
                          nieslusznych twierdzen - nigdy.

                          Innymi slowy, twierdzenie, iz polskie przyzwolenie dla USA, aby traktowaly nas
                          instrumentalnie, na zasadzie listka figowego, antagonizujac nas z reszta
                          naszych naturalnych (geograficznie) sojusznikow w NATO, wplatujac nas w
                          awanture militarna o nieprzewidywalnej dynamice na innym kontynencie - te
                          wszystkie fakty oczywiste - nie sa dla Pana dowodem nieodpowiedzialnosci
                          naszych mezow stanu, naszej amatorszczyzny politycznej, dowodem na brak spojnej
                          koncepcji polityki zagranicznej, ale - zdaniem Panskim - fakty te
                          dowodza "rozsadnej polityki polskiego rzadu" ?
                          Panie Borsuku - przeciez to bezdroze logiczne !

                          Co do Ciotki Hildegardy.
                          Pozdrawialem Ja jako drugi w kolejnosci, gdyz pierwsze miejsce (w walce o
                          wzgledy) zastrzezone dla Profesora. Ja jako "drugorzedowiec" nie moge sie
                          przeciez plasowac ponad pozycje, ktora (i tak z laski) mi dano.

                          Berlo - widze - szlag wzial. A przecie na zbozny cel pieniazki z Profesorem
                          przeznaczylismy. Wnioskujemy totez, o powtorne przemyslenie przez Pana i
                          Szanowna Ciocie zapadlej - tak nieszczesliwie dla PCK - decyzji.
                          Profesor zapewnia, iz Kolegi prof.Kolodki nie znamy, co w powaznym stopniu
                          gwarantuje, iz ZADNE INSYGNIA NARODOWE nie trafia nigdy do prywatnego
                          rezerwatu w Kampinosie, lub innej Bialowiezy.

                          Trzy zamrozone plocie (zlapane wlasnorecznie przez Profesora -na podrywke -
                          pamietnej nocy) , szarlotke (swieza), chusteczke haftowana w zolte irysy (ja
                          haftowalem), bieznik lowicki i oryginalny, z epoki, bumerang z wysp Fidzi -
                          wszystko spakowane w pieciokilogramowa paczke par avion - przesylamy jako
                          prezent, tem razem dla Pana.
                          Poniewaz - jak mowi Profesor - Pan jeszcze nigdy nic wartosciowego od nas nie
                          otrzymal, a o Panskie zdrowie (i logike) dbac musimy dzis bardziej jak o
                          wlasne. Wiec i czas - na prezenty najwyzszy, i moze wstawi sie Pan za naszym
                          podaniem o rozpatrzenie berlowego wniosku.

                          Zegnam Pana serdecznie jak zwykle. Prosze o kilkakrotne odczytanie (ze
                          zrozumieniem i intelektualna zyczliwoscia, poczatku niniejszego postu).
                          Co do pozdrowien Cioci Hildegardy - wszystkie zyczenia (i kolejnosc) jak
                          poprzednim razem.

                          Oddany Panu, logiczny i pelen respektu :

                          Euromir




                          • rycho7 teutonska bezczelnosc 12.05.03, 14:51
                            Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                            > ZADNE INSYGNIA NARODOWE nie trafia nigdy do prywatnego
                            > rezerwatu w Kampinosie, lub innej Bialowiezy.

                            Pisanie o insygniach narodowych ze Sztokholmu w tak lekcewazacy sposob wywoluje
                            u mnie piane na ustach. Trzeba byc doprawdy z rezerwatu Wazow aby tak ranic
                            polskie struny duszy. Nie dosc, ze Wikingowie w sluzbie u Mieszka I odbierali
                            nam slowianska dusze to jeszcze Eurozadufek INSYGNIA nam ze sztokholmskiego
                            muzeum przypomina.

                            A tak w ogole to chyle czola za cytaty z Mazowieckiego Tadeusza. Oby ciag
                            dalszy nie byl malowany gruba kreska.
                          • Gość: borsuk Ide na latwizne IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.03, 22:32
                            Szanowny Panie Euromirze,
                            i znowu okazal sie Pan nowatorem, przecierajacym nowe drogi, tym razem pokazal
                            nam Pan, maluczkim nowe mozliwosci tworczego wykorzystania politykow.
                            Panski pomysl posluzenia sie glosem Premiera Tadeusza Mazowieckiego, pozostanie
                            niewatpliwie cennym wkladem do skarbnicy chwytow dyskusyjnych nawet, jezeli
                            tezy, jakie glosi nasz byly nieoceniony Premier,nie sa nawet w czwartej czesci
                            tak kategoryczne jak te, ktore Pan przedstawia nam tu jako prawdy objawione.
                            Post Panski przeczytalem kilkakrotnie. Szczegolnie, za Panska rada, jego
                            poczatek. No coz, nie jestem wolny od proznosci i zdania tak zgrabnie i
                            slusznie przez Pana ulozone, glaszcza dusze moja.
                            Sformulowania takie jak : "Panski swietny warsztat" , "Panskie pioro - jak
                            zawsze - przewyborne." czy tez, tu zaplonilem sie juz :
                            " Umysl rzutki (w przekazywaniu tresci) scisly i nadzwyczaj precyzyjny (jak
                            malo ktory)." wskazuja na to, ze jest Pan w stanie oddzielic ziarno od plew i,
                            ze nie zawsze myli sie Pan w swoich ocenach.

                            Cieszy mnie to tym bardziej ze ceniac Panska publicystyke, cierpialem patrzac
                            jak wikla sie Pan w sprzecznosci, usilujac udowodnic cos, czego nie ma,
                            mianowicie, ze Polska prowadzi jakakolwiek polityke iracka. Z wrodzona sobie
                            dobrocia i lagodnoscia, probowalem Pana przekonac, ze chodzi tu o zupelnie cos
                            innego, ze ciezar polskiej polityki spoczywa w Europie i tylko te jej efekty sa
                            wazne, ktore znajduja odbicie w naszej przyszlej europejskiej pozycji.
                            Mialem nadzieje, ze juz wydarzenia z Wroclawia, naprowadza Pana na wlasciwy
                            trop, ale najwyrazniej, pelen niewiary w polska mysl polityczna, zapatrzony w
                            niemieckie sukcesy gospodarcze i, co bardziej jestem w stanie zrozumiec, we
                            francuskie wina, trwal Pan przy swojej interpretacji, wciagajac w to jeszcze
                            bogu ducha winnego, a znajdujacego sie najwyrazniej pod panskim wplywem
                            Profesora.
                            Szykowalem sie juz na dluzsze nocne posiedzenie, aby jeszcze raz sprobowac
                            wyjasnic wszelkie zawilosci politycznej gry, kiedy znalazlem wstawiona na forum
                            przez Olega3 ta informacje agencyjna.
                            Jak dotad, wystrzegalem sie przytaczania cudzej opinii w calosci (jestem
                            czlowiekiem zachowawczym, przyznaje, mam opory w stosowaniu nowoczesnej i tak
                            skutecznej na tym forum techniki cytatow), ale poniewaz Pan, Panie Euromirze
                            swym odwaznym cytowaniem Tadeusza Mazowieckiego poruszyl nieznana strune w
                            mojej duszy (co bede ukrywal, porwal mnie Pan), osmielilem sie przytoczyc ten
                            cytat.
                            Tym bardziej, ze nie w nim nic, czego bym juz duzo wczesniej nie przedstawial
                            na forum w mniej kategorycznej formie, czym roznie sie od Pana, ktory na
                            potwierdzenie swoich kategorycznych sadow, wybral wywiad z najmniej
                            kategorycznym czlowiekiem Rzeczypospolitej.
                            Oto ten cytat. Mam nadzieje, ze glos, z tak cenionych przez Pana Niemiec,
                            nastroi Pana przychylniej do tez jakie probuje, od jakiego czazu Panu
                            przekazac.

                            PAP, mat /2003-05-12 09:40:00

                            Niemiecki publicysta: Polska odniosła sukces

                            Niemiecki publicysta, wydawca tygodnika "Die Zeit" Josef Joffe uznał za
                            sukces postawę Polski podczas irackiego kryzysu, krytykując równocześnie
                            politykę rządu Niemiec jako uległą wobec Francji.

                            W zamieszczonym w poniedziałek na łamach dziennika "Tagesspiegel"
                            cotygodniowym felietonie "Co słychać na świecie?" Joffe stwierdził: "Polacy
                            mogą się cieszyć: wreszcie znajdują się po stronie zwycięzców - po raz
                            pierwszy od triumfu w walce z armią radziecką w 1922 r.".

                            Zdaniem niemieckiego publicysty, problemy w stosunkach Polski z Niemcami i
                            Francją związane z odmiennym podejściem do wojny w Iraku mają "głębsze"
                            przyczyny. "+Stara Europa+ uważała do tej pory, że kraje +nowej Europy+ mają
                            tylko jedno pragnienie: rzucić się w objęcia Niemiec i Francji tak mocno i
                            szybko, jak to tylko możliwe. Teraz okazało się, że mają one zupełnie inne
                            strategiczne interesy. Jeśli już szukają oparcia, to raczej u dalekiego
                            amerykańskiego supermocarstwa niż u słabiej umięśnionych średniaków, którzy
                            bez żenady obstają przy własnych roszczeniach do przywództwa. Berlin będzie
                            musiał naprawić w tej dziedzinie (to, co zepsuł)" - czytamy w "Tagesspieglu".

                            Joffe zarzucił kanclerzowi Gerhardowi Schroederowi "bezwarunkowe"
                            opowiedzenie się po stronie prezydenta Francji Jacques''a Chiraca, co
                            umożliwiło temu ostatniemu prowadzenie "radykalnego antyamerykańskiego kursu".

                            Polityka niemiecko-francuskiej "osi" zakończyła się fiaskiem, ponieważ nie
                            udało się zapobiec wojnie. Polityka Paryża i Berlina doprowadziła do podziału
                            Europy - zauważył felietonista.

                            Joffe wezwał niemiecki rząd do powrotu do dawnej polityki sprzed irackiego
                            kryzysu: do "równowagi pomiędzy Paryżem i Waszyngtonem oraz unikania zbyt
                            wyraźnie akcentowanego rusofilstwa".

                            =================================================

                            Za prezent serdecznie dziekuje. Juz dawno nie dostalem zadnego prezentu i z
                            gory ciesze sie na szarlotke przesiaknieta zapachem ploci.
                            Majac doswiadczenia z przesylaniem paczek ze Szwecji do Niemiec jestem
                            przekonany, ze plocie zdaza rozwinac swoje pelne dzialanie.
                            Co do berla, nie widzialbym przeszkod, moje zaufanie do Profesora jest
                            bezgraniczne, ale wspomnial Pan Panie Euromirze cos o przekazaniu nagrody PCK.
                            A wie Pan kto jest prezesem tej organizacji?
                            A kto wiceprezesem?
                            No widzi Pan Panie Euromirze. smile
                            Ciotki Hildegardy wprawdzie nie widzialem, ale jestem pewien ze przekazalaby i
                            tym razem swoje pozdrowienia wiec je obu Panom, z czystym sumieniem, przesylam.
                            Bede ja widzial niebawem, gdyz chce jej pokazac passus z Panskiego listu, do
                            ktorego tym razem sie nie ustosunkowalem.
                            Pan wie, jak sie staruszka cieszy z kazdego przejawu absurdu, nawez jesli jest
                            on wynikiem zwyklego zaperzenia.
                            Odezwe sie niebawem ponownie, tym razem z jej osobistymi pozdrowieniami.

                            Ja jak zwykle niskie uklony dla Pana i Profesora
                            i jeszcze raz szczere ubolewania, ze poszedlem taka latwizne (ten cytat)

                            oddany i pozostajacy w podziwie
                            borsuk


                          • Gość: borsuk po wizycie IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.03, 19:36
                            Wielce szanowny Panie Euromirze,

                            Juz jestem po wizycie u Ciotki Hildegardy. Z najlepszymi od niej
                            pozdrowieniami, naturalnie.
                            Poprzednia moja odpowiedz, w pospiechu, by nie dac Panu czekac, sila rzeczy nie
                            byla tak wyczerpujaca, jakby Pan sobie mogl zyczyc.
                            Wiec z cala radoscia wypelniam ten mily obowiazek. Tym bardziej, ze winien
                            jestem Panu wdziecznosc.

                            Jakze wdzieczny jestem, ze przywiodl Pan do naszej dyskusji starego dobrego
                            Bacona.
                            Cytat, ktory Pan przytoczyl:
                            >"Rozum (ludzki) nie odznacza sie trzezwym spojrzeniem (lecz podlega wplywom
                            >woli i uczuc)"
                            a zwlaszcza nastepujacy po nim odnosnik
                            >(Sentencja Bacona rowniez a propos bezczelnego, publicznego, Panskiego
                            smazenia
                            >cholewek do naszej milej Pani Felicii.)
                            przywiodl mnie do ukierunkowania moich refleksji w mila strone Pani Felicji, i
                            zastanowienia sie na ile smalenie cholewek wynikiem woli jest, na ile uczuc, a
                            na ile wyobrazenia Pani Felicji z wedka w reku, pachnacej tatarakiem,
                            obdarzajaca wolnoscia zlapane okonie i wegorze.

                            Z tych rozwazan wyrwala mnie trzezwa jak zwykle ciotka Hildegarda, mowiac abym
                            nie romantyzowal, gdyz " Mezczyzna jest na wpol zakochany w kazdej kobiecie,
                            ktora slucha, gdy mówi."
                            A powiedziec jej mial to, w czulym tete a tete, nie kto inny jak wlasnie
                            Francis Bacon.
                            Ciociu, zaoponowalem slabo, przeciez on tam mowil o kobiecie ktora "slucha".
                            No wlasnie, mialam wtedy straszna chrypke - brzmiala odpowiedz.
                            No i jak tu nie wierzyc starszej Pani, zwlaszcza, ze zaraz dodala: "a powiedz
                            temu mlokosowi jeszcze i to, ze Francis mowil, mi " Gdy czlowiek na poczatku
                            jest pewny, konczy na watpliwosci, a gdy zaczyna od watpliwosci, konczy na
                            pewnosci.
                            Miala tu na mysli pewnosc, z jaka Pan krytykowal posuniecia polskiego rzadu.
                            Mimo to mowila o Panu cieplo, zapomniala widac, ten epizod, w ktorym chcial ja
                            Pan naciagnac na forse. Tym bardziej, ze kazdej forsy warta jest radosc jaka
                            dostarcza nam Pan swoim postami.

                            Zwlaszcza ucieszyl nas z ciocia, absurdalny pomysl posluzenia sie cytatami z
                            Premiera Mazowieckiego, na zbijanienie moich argumentow.

                            Ja sprowadzam Pana caly czas na teren Europejski, brinie sie przed
                            sprowadzaniem sprawy do "naszych interesow w Iraku", wskazuje na dominujaco
                            europejski cel polskiej polityki, a Pan mi cytuje Mazowieckiego:
                            "Obled polega na tym, ze dyskutuje sie o tym, czy to sie Polsce materialnie
                            oplaci? jak bedzie polozona geograficznie strefa, która bedziemy nadzorowac?
                            ilu zolnierzy tam wyslemy itd. Natomiast nie ma zadnej dyskusji nad politycznym
                            celem i mandatem do tego rodzaju operacji."
                            O mandacie faktycznie nie rozmawialismy, ale na polityczny cel wskazywalem caly
                            czas.
                            Bog zaplac za cytat, panie Euromirze.

                            Ja pisze, ze dostrzegam niebezpieczenstwo w polskiej akcji w Iraku.
                            Pan cytuje Mazowieckiego:
                            "...To sie dopiero okaze po zakonczeniu dzialan
                            stabilizacyjnych w Iraku. Zadanie bedzie piekielnie trudne, a efekt niepewny.
                            (…wink"

                            Dzieki Panie Euromirze

                            Ja pisze, ze szansa Polski lezy w tym, zeby byla komus potrzebna.
                            Pan mi kontruje Mazowieckim:
                            "Nie watpie w szczerosc tej przyjazni, ale nie sadze, by ona byla tak
                            absolutnie bezinteresowna, bo Ameryce zalezy na tym, by takze inne panstwa jej
                            dzialania firmowaly.(…wink"

                            Absolutnie tak.

                            Ja pisze:


                            "Nie ma sprzecznosci pomiedzy EU a USA.
                            Sa sprzecznosci pomiedzy Francja i Niemcami a USA.
                            Po raz pierwszy od 13 lat widze rozsadna polityke polskiego rzadu, ktory w
                            mysl tej wlasnie konstatacji (ku pozytkowi kraju) dziala."
                            Pan popiera to cytatem z Mazowieckiego:
                            "- Europa nigdy nie bedzie równorzednym konkurentem Stanów Zjednoczonych w
                            walce o swiatowe przywództwo. Ale Europa moze byc albo partnerem, albo wasalem
                            i satelita. (…wink"

                            Dzieki i za to. A nawet najbardziej, za to.

                            Prosze nie myslec, ze ja nie doceniam Panskich wysilkow w doborze argumentow
                            wzmacniajacyh moje stanowisko.
                            Moze ten pomysl nie byl zreszta tak absurdalny, jak mi sie z poczatku wydawalo.
                            Czyzby Pan Panie Euromirze tak zrecznie wyprowadzil mnie w pole, co do wlasnych
                            zamiarow?
                            Ale nie mam o to do Pana zalu. Wazne jest w koncu aby zwyciezyla rozwaga i
                            refleksja.

                            Najserdeczniejsze pozdrowienia dla Profesora

                            laczy, oddany Panom

                            borsuk
                            • Gość: EUROMIR PROSBA O WYROZUMIALOSC IP: *.cm-upc.chello.se 14.05.03, 23:34
                              Drogi Panie Borsuku,

                              niestety nie dysponowalem ostatnio wystarczajaca iloscia czasu, na to aby
                              odpowiedziec na ostatnie Panskie posty.
                              Prosze mi wybaczyc.
                              Mam nadzieje, iz jutro bede mogl wywiazac sie z zobowiazan.
                              Jeszcze raz prosze o cierpliwosc i wyrozumialosc.

                              Pozdrawiam Pana serdecznie :

                              Euromir
    • akcja.teraz Podkulić ogon! 06.05.03, 15:06
      Kto w Iraku na południe od kurda ma dwa gnaty pod podłogą? Partyzant, niedawno
      członek partii i operator izby tortur.
      Polska polak wynosić sie z iraku, nie będzie pejsaty belka z pejsatym bushem
      zamyślał tam w przyszłości żadnych wolnych wyborów. Operator-partyzant już tam
      organizowal wybory i referenda z wynikami najporządniejszymi i
      bezbałaganiarskimi i sam to najlepiej zrobi. (Jak jego historyczny poprzednik,
      stalinowy mikrooperator typu polska 1950).
      Polska polak podkulić ogon, potem wysunąć na chwilę, pomerdac grzecznie pani
      niemieckiej zdymisjonowanej minister (bo przeciez nie kanclerzowi, żaden
      bohater, co zdymisjonował panią minister), podkulic ponownie i podczołgać sie
      do unii europejskiej pocałować cziraka w de villepena.
      (no i te żydowskie samoloty dla wojska z hameryki, lepiej sie opamiętajcie
      matolki, już Saddam wiedział od kogo kupuje się dobry sprzęt: od Francji i
      Rosji)


      taki właśnie tekst wysyła teraz akcjonariusz akcja.teraz
      • rycho7 Re: Podkulić ogon! 06.05.03, 15:57
        akcja.teraz napisał:

        > już Saddam wiedział od kogo kupuje się dobry sprzęt: od Francji i
        > Rosji)

        USA Saddamowi dawalo we wlasciwym czasie sprzet za darmo. A Polska sie nie
        zalapala.
        • akcja.teraz Re: Podkulić ogon! 06.05.03, 16:14
          Bośmy gorsi od Saddama, dlategośmy sie nie załapali i dlatego za lat pare stare
          B52 wyruszą w ostatni rejs by burzyć warszawe.


          _________

          Wyprowadzajcie się już teraz
          z Warszawy, najlepiej do Berlina lub Paris

          to jest wspólne przesłanie
          od historyka specjalizującego się w historii najnowszej, a dokładnie w
          bezpłatnych transferach sprzętu
          rycho7
          oraz od niespecjalizującego się w niczym
          akcjonariusza o nazwie akcja.teraz
          • rycho7 a moze jakies szczegoly 07.05.03, 09:33
            akcja.teraz napisał:

            > B52 wyruszą w ostatni rejs by burzyć warszawe.

            Bedzie to akcja kamikadze a la 11 wrzesnia. Czy wskazesz cele?

            > od historyka specjalizującego się w historii najnowszej, a dokładnie w
            > bezpłatnych transferach sprzętu
            > rycho7

            A moze zaoferowalbys jakies szczegoly w ramach polemiki. Teraz to nawet trudno
            ocenic o co Ci chodzi.
            • akcja.teraz Re: a moze jakies szczegoly 07.05.03, 12:47
              rycho7 napisał:

              > Bedzie to akcja kamikadze a la 11 wrzesnia. Czy wskazesz cele?
              >
              >
              > A moze zaoferowalbys jakies szczegoly w ramach polemiki. Teraz to nawet
              trudno
              > ocenic o co Ci chodzi.

              Trudno ocenić czy sugerujesz, że zagłada wieżowców w NY została dyskretnie
              zorganizowana przez służby amerykańskie (dało się takie sugestie w internecie
              spotkać), czy też że proamerykańska polityka rodzi zagrożenie odwetem tego typu
              ze strony świata arabskiego. Dające sie spotkac sugestie nie wydają się być
              sugestywne. A międzynarodowi bandyci nie są żadnymi reprezentantami świata
              arabskiego (są nimi jeszcze dużo mniej niż król Arabii Saudyjskiej), nie
              dowiedli też swej grozy dla likwidującego ich świata anglo-amerykańskiego po
              tym dniu, gdy ich atak pokazał że odpowiedź musi byc poważna, kosztowna i
              długoplanowa. Oczywiście w Warszawie może się coś stać. Kto kuli się z boku,
              wciska w szczelinę, nie mówi B, gdy powiedział A, umywa ręce, na krótka mete
              jest bardziej bezpieczny, lecz nierzadko z długofalową stratą dla siebie.

              Szczegółów? O rosyjskim i francuskim uzbrojeniu? Bo chyba nie adresu osobnika,
              który był uwikłany w przynależność do systemu represji dyktatora i w
              rzeczywistości niezrównanie prędzej został dozbrojony drugim gnatem, niż
              przeciętny, przypadkowy, "patriotyczny" mężczyzna, obrońca ojczyzny.

              Cele są dwa: zostawić w perspektywie najdalej około 30 miesięcy (lepiej
              szybciej) Iraq dużo bardziej wolny niż był pod butem okrutnego satrapy
              i (nie czarujmy się - jednak taki świat, nie ucieknie sie od tego) pod wieloma
              różnymi względami uzyskać korzyści z przeprowadzanych zmian
              • rycho7 Re: a moze jakies szczegoly 07.05.03, 14:21
                akcja.teraz napisał:

                > Trudno ocenić czy sugerujesz, że zagłada wieżowców w NY została dyskretnie
                > zorganizowana przez służby amerykańskie

                Sadze, ze atak B52 w ostatniej misji na Warszawe jaki wczesniej zasugerowales
                trudno bedzie zorganizowac bez pomocy służb amerykańskich. No moze, ze
                sugerujesz, ze sa tak nieudolni, ze nie potrafia upilnowac swoich bombowcow na
                lotniskach. Tak gleboko nie wnikalem w te sprawy. Ale jezeli mam do czynienia z
                fachowcem to chyle czola.

                > A międzynarodowi bandyci nie są żadnymi reprezentantami świata
                > arabskiego (są nimi jeszcze dużo mniej niż król Arabii Saudyjskiej), nie
                > dowiedli też swej grozy dla likwidującego ich świata anglo-amerykańskiego po
                > tym dniu, gdy ich atak pokazał że odpowiedź musi byc poważna, kosztowna i
                > długoplanowa.

                Rozumiem, ze reprezentantem swiata jest osobnik wybrany przez Sad Najwyzszy USA.

                > Oczywiście w Warszawie może się coś stać.

                Rozumiem, ze to zaden problem?

                > Kto kuli się z boku,
                > wciska w szczelinę, nie mówi B, gdy powiedział A, umywa ręce, na krótka mete
                > jest bardziej bezpieczny, lecz nierzadko z długofalową stratą dla siebie.
                >
                > Szczegółów? O rosyjskim i francuskim uzbrojeniu?

                Poniewaz moj adwersaz gubi sie i kluczy wiec zacytuje nasza korespondencje in
                extensio bo krotka.

                Rycho7: USA Saddamowi dawalo we wlasciwym czasie sprzet za darmo. A Polska sie
                nie zalapala.

                akacja.teraz: Bośmy gorsi od Saddama, dlategośmy sie nie załapali i dlatego za
                lat pare stare B52 wyruszą w ostatni rejs by burzyć warszawe.

                Ja o Francje i Rosje sie nie pytalem, a Akcja.kluczacy wczesniej na ich temat
                nie odpowiadal. Wniosek, ze uszczegolowienie mialo dotyczyc dostaw broni z USA.
                Przykladowo kultury waglika, gaz VX, gaz wyprobowany na Kurdach oraz inne takie
                raportowane Kongresowi USA (sa protokoly Kongresu).

                > Cele są dwa: zostawić w perspektywie najdalej około 30 miesięcy (lepiej
                > szybciej) Iraq dużo bardziej wolny niż był pod butem okrutnego satrapy

                Czy moj adwersarz ma na mysli Kassema? Za sprawa CIA na jego miejscu USA
                postawilo swego czlowieka.

                > i (nie czarujmy się - jednak taki świat, nie ucieknie sie od tego) pod
                wieloma
                > różnymi względami uzyskać korzyści z przeprowadzanych zmian.

                Zwasalizowac Polske i poroznic ja z europejskimi sasiadami? Czy o takie
                korzysci chodzi Akcji.tu.i.teraz.(katolickiej ?)?
                • akcja.teraz Re: a moze jakies szczegoly 07.05.03, 15:56
                  'Akcji.tu.i.teraz.(katolickiej' Masz prawo do dygresji (nie powiem od razu ze
                  kluczysz) na temat kontrowersji wokół liczenia głosów na Florydzie a także masz
                  prawo do trochu jakby nawet agresywnej zgadywanki odnośnie mojej katolickości.
                  Ja mam teraz akcje banku Pekao SA w liczbie, jak pisałem, innej niz 137 i to by
                  było na tyle na temat nicku i wiary ojców.

                  'reprezentantem swiata jest osobnik wybrany przez Sad Najwyzszy USA' Ja bym tam
                  wtedy na Busha nie głosował, zresztą wybór jest notorycznie większy niz dwóch,
                  tyle że Amerykanie w swej masie nie chcą szukać poza "systemem dwójkowym" innej
                  opcji. Ich wybór. Ale nie widzę powodów by kwestionować wynik w obliczu tego,
                  że Gore chciał prezydentury, miał inteligencje doświadczenie, pieniądze
                  zaplecze, a by już spojrzeć bardziej nawet cynicznie, to miał władzę. To, że w
                  końcu po odwołanych pierwszych gratulacjach, pogratulował później ponownie
                  elektowi i oddał (jego, ściślej, jego większego kolegi - administracja) władzę,
                  nie jest niczym podejrzanym a wręcz przeciwnie. Świat nie ma reprezentanta, ale
                  gdy ktos po czasach zimnej wojny dalej bedzie kontynuowal sformułowanie, że
                  amerykanski prezydent jest głównym przywódcą wolnego świata, to nie będę teraz
                  protestował.

                  'atak B52 w ostatniej misji na Warszawe jaki wczesniej zasugerowales' No proste
                  rozumowanie: jeśli tak cenny sojusznik, co dostaje za darmo, ma potem burzona
                  stolicę, to tym bardziej musi się tego obawiac mniej cenny sojusznik, co będzie
                  musial spłacać. A że w rzeczywistości nie musimy obawiac się bombardowań
                  Warszawy przez Ameryke? Cóż jest to wskazanie, że świat jest bardziej
                  skomplikowany (ale równocześnie przewidywalny) niż logika chytrego
                  antyamerykańskiego przypomnienia o dawnym wsparciu dla świeckiej dyktatury z
                  Bagdadu.

                  'kluczacy wczesniej na ich temat nie odpowiadal. Wniosek, ze uszczegolowienie
                  mialo dotyczyc dostaw broni z USA' Ależ ja wcześniej mówiłem o zaopatrywaniu
                  się przez Bagdad w "ros-francuskie" uzbrojenie, a Ty o dostawach z Ameryki. I
                  czemuż to wymagasz, żebym ja świecił szczegółami za podawane przez Ciebie
                  informacje? Ei jakoś chyba mało logicznie sie do mnie przyczepiłeś mój drogi
                  adwersarzu Ryszardzie siódmy.
                  • rycho7 mea culpa 08.05.03, 08:43
                    akcja.teraz napisał:

                    > 'Akcji.tu.i.teraz.(katolickiej'
                    > Ja mam teraz akcje banku Pekao SA w liczbie, jak pisałem, innej niz 137 i to
                    > by było na tyle na temat nicku i wiary ojców.

                    Zartowalem sobie. Nie w celu i mam nadzieje, ze nie urazilem.

                    > Świat nie ma reprezentanta, ale
                    > gdy ktos po czasach zimnej wojny dalej bedzie kontynuowal sformułowanie, że
                    > amerykanski prezydent jest głównym przywódcą wolnego świata, to nie będę
                    teraz
                    > protestował.

                    Proponuje to przynajmniej przemilczec w srodowisku arabskim.

                    > A że w rzeczywistości nie musimy obawiac się bombardowań
                    > Warszawy przez Ameryke?

                    Po 1 sirpnia 1944 roku tez im to z trudem przychodzilo.

                    > Cóż jest to wskazanie, że świat jest bardziej
                    > skomplikowany (ale równocześnie przewidywalny) niż logika chytrego
                    > antyamerykańskiego przypomnienia o dawnym wsparciu dla świeckiej dyktatury z
                    > Bagdadu.

                    Czy chytre proamrykanskie przemilczenia propagandowe uwazasz za lepsze? Ciesze
                    sie jednak, ze prawda boli i psuje fikcje propagandy.

                    > Ei jakoś chyba mało logicznie sie do mnie przyczepiłeś mój drogi
                    > adwersarzu Ryszardzie siódmy.

                    Logika ma moze nieodgadniona ale jest nastepujaca. Irak byl i bedzie doskonalym
                    platnikiem. Totez kazdy rozsadny handlarz broni i rozsadny popierajacy go rzad
                    ceni irackiego klienta. Irak sojusznik USA do wojny z Iranem wystawil prawie
                    milionowa armie i poniosl ogromne straty. Polska aktualny sojusznik USA nie
                    jest nawet porownywalna do Iraku potega lokalna. Kultur waglika nikt nam w
                    prezencie nie daje bo mamy je prawdopodobnie wlasne. Pare zakladow chemicznych
                    mamy na tyle uniwersalnych, ze gazy bojowe moga produkowac "z marszu". W ich
                    planach produkcji wojskowej sa zapewne od dziesiecioleci. Polskie prace nad
                    zapalnikami do bomb neutronowych nie swiadcza bynajmniej o naszym zapoznieniu i
                    niezdolnosci do uzupelnienia alfabetycznego broni ABC. Z wlasnej woli jestesmy
                    obecnie gospodarczym karlem. Irak za swa rope moze kupic pol swiata. Nas pol
                    swiata nie chce kupowac. Przypominanie o amerykanskich handlarzach broni ma na
                    celu uswiadamianie, ze panstwa nie kieruja sie sentymentami lecz interesami.
                    Totez propagandowe wykorzystywanie emocji i moralnosci jest po prostu
                    zaciemnianiem rzeczywistosci. USA klamiac na temat demokracji i wolnego rynku
                    wobec Iraku otworzylo puszke Pandory. Slepa milosc filoamerykanow nie pozwala
                    im na uslyszenie glosow oponentow, ze puszka Pandory zostala otwarta.
                    Zaslepienie zmusza ich do twierdzenia, ze to puzderko z olejkiem rozanym.
                    Logika ta pozostanie nieodgadniona dla ludzi pozbawionych politycznego wechu.

                    Pozdrawiam
                    • akcja.teraz Dobrze, że nie jesteśmy 09.05.03, 13:49
                      Dobrze, ze nie jestesmy klonami Leszka Millera, który na "prawda bywa bolesna"
                      reaguje "jest pan zerem".
                      Polska nie taki karzeł, kupuje, gdy Czesi zrezygnowali po powodzi rozważając
                      wariant płatnego patrolowania ich nieba przez polskie lotnictwo. Sprzedaje:
                      duże zlecenia na uzbrojenie od Malezji i Indonezji, wiesz zapewne, że to dobrze
                      płacący i wymagający partnerzy. Reguły decyzyjne UE ze względu na rozmiary
                      zapewnią Polsce znaczenie, kooperacja międzynarodowa nie musi być grą na
                      wykiwanie, lecz może być grą o zysku wzajemnym (sumie niezerowej), kierunek
                      europejski przesądzony, a intensywna kooperacja z USA tylko wzbogaca relacje
                      zewnętrzne kraju i wzmacnia jego pozycję (wzmacnia też nie mające wielkiego
                      znaczenia oszczekiwanie naszego kraju przez nieprzychylne mu ośrodki w Europie).
                      Przyszłą sytuację zawsze da sie zinterpretować tak, że potwierdzi niewesołą
                      wizje puszki pandory. Bo ja wiem, może zamiast tego spróbuj: zamiast trzymać
                      sztamę z biczem na filoamerykanców zdymisjonowaną panią minister, nawiązać
                      więcej nitek porozumienia z załogą "Tagesspiegel". Tak by to przynajmniej
                      pasowało mi na podstawie tego krótkiego cytatu wyciętego z portalu gazety,
                      który tu przytaczam:

                      "Niemieckie media zareagowały bardzo żywo na udział Polski w wojnie oraz
                      zapowiedź objęcia przez nią jednego z sektorów w Iraku. Gdy większość
                      dzienników ostro krytykuje proamerykańskie zaangażowanie Warszawy, niektóre
                      tytuły, jak berliński "Tagesspiegel", piszą z sympatią o "emancypacji"
                      Polski. Zdaniem komentatora "Tagesspiegla", Polska ma szansę na
                      doprowadzenie do ponownego zbliżenia się Europy i Ameryki"
                      • rycho7 Jest dobrze 09.05.03, 14:06
                        akcja.teraz napisał:

                        > Polska ma szansę na
                        > doprowadzenie do ponownego zbliżenia się Europy i Ameryki"

                        Szanse ma ale nie jest odosobniona.
      • Gość: +++Ignorant Zasadnicza róznica pomiedzy USA i UE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.03, 16:06
        Sława!

        Czy zauwazyliscie, że USA, co ma wielokrotnie więcej do zaproponowania niż UE,
        nie poniża nas, nie ruga jak niegrzecznego wagarowicza...

        Ale za to robi z nami poważne interesy, ząs głowne ryzyko bierze na siebie,
        nam włąsciwie darując korzyści nieproporcjonalne do naszego potencjału,
        udziału...

        Tymczasem UE chce robic wzytsko naszym kosztem, uważając nas za swoja
        murzyńska kolonię...

        Co wiecej France w swej bucie nawet USA wymyślja od kolonii, czego nie robia
        nawet anglicy, którzy maja olbrzymie i nie do przeceninia wpływy w USA...

        Natomiast w UE wszystko musi byc zagwarantowane i nawet niewielkie ryzyko
        przezucaja na słabszego partnera...

        Wole ducha amerykańskiej przedsiębiorczości i podejmującego pionerskie
        wyzwania...
        Od bezpiecznego i tchórzliwego petryfikowania status quo...

        Bo gdybyśmy słuchali głosu tych kundelków znad Sekwany, czy Haweli, to nadal
        żylibysmy w komunizmie, a razem z tymi idealnymi niewolnikami jakimi sa
        NRDowcy...

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++
        • biseptol1 Re: Zasadnicza róznica pomiedzy USA i UE 06.05.03, 16:26
          Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

          > Wole ducha amerykańskiej przedsiębiorczości i podejmującego pionerskie
          > wyzwania...
          > Od bezpiecznego i tchórzliwego petryfikowania status quo...


          Biednys!

          Chocbys luzna kupke w majty zrobil,
          chocbys jajo kwadratowe z kolcem znosil,
          chocbys zeby polamal z bezsilnej wscieklosci,
          chocbys impotencji z rozczarowania dostal
          i 7 razy dzienie lzy krokodyle wylewal

          to i tak

          Polska za rok juz bedzie pelnoprawnym czlonkiem EU, a nie 51-szym stanem USA.

          Pamietaj o tym !

          Milego dnia.
        • eliot Re: Zasadnicza róznica pomiedzy USA i UE 06.05.03, 16:32
          Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):
          > Bo gdybyśmy słuchali głosu tych kundelków znad Sekwany, czy Haweli, to nadal
          > żylibysmy w komunizmie, a razem z tymi idealnymi niewolnikami jakimi sa
          > NRDowcy...
          >
          > Pozdrawiam!
          >
          > Ignorant
          > +++


          Ale i u nas znalazło się tych kundelków całkiem sporo, chociaż w Polsce,
          przeciwnie niz w Niemczech i np. na tym forum, mniejszość. Wściekłość
          niemieckiej prasy z tego właśnie płynie...
          Pozdr.
    • Gość: Alex A może należy zacząć od swego podwórka IP: 195.94.196.* 06.05.03, 16:49
      Większość opinii poswięcona jest rozważaniom czy być w sojuszu z USA (domyślnie
      przeciw Francji i RFN), lub pozostać w Europie (wypinając się na Amerykanów),
      a fakty są takie:
      1. Mocarstwem nie jesteśmy i nie będziemy.
      2. Amerykanie rozgrywają nami swoją partię przeciw Francji, Rosji i Niemcom.
      3. Jeśli Niemcy (najwiekszy płatnik do kasy UE) wspólnie z Francją zaostrzy
      wymagania przy przyznawaniu funduszy pomocowych, Polska będzie znaczącym
      płatnikiem netto.
      4. I wreszcie na koniec, burdel w naszym pięknym kraju wymaga wiele pracy, i
      można wskazać przykłady daleko lepszego wychodzenia z systemu totalitarnego
      (Czechy, Wegry, a ostatnio nawet Słowacja).
      • dead_skunk Re: A może należy zacząć od swego podwórka 06.05.03, 17:04
        Bardzo madra wypowiedz.

        Ale na to forum zbyt wywazona.

        Zostanie albo zignorowana, albo opluta.

        PZDR
      • Gość: JB Panie Alex IP: *.inetia.pl 06.05.03, 17:27
        Polska została sponiewierana. I na pewno nie raz spotkał się pan ze
        sformuowaniem o słabości psychicznej Polaków. Coś w tym jest. Żyjemy w kraju
        nie tylko biednym ale upokorzonym. I nie jest odpowiedzią prostolinijną, że
        upokorzenie wyrasta z biedy. Polacy potrzebują jakiejś misji, by ją wypełnić.
        Przedmurze dawno zostało rozebrane. Nici z obalenia komunizmu. To chociaż
        operacja pokojowa. W wąskim gronie. Wyróżnienie. I to nie u boku Rosji. Ani UE.
        Jesteśmy u boku USA, które z pewnością w pewien sposób nas wykorzystują. Ale
        przecież i my ich wykorzystujemy. Stąd idzie niepokój Niemców i Francuzów a
        może i Rosjan. Lubię to. Od razu lepiej mi się pracuje. wink

        Votre JB
        • Gość: Alex Panie JB IP: 195.94.196.* 06.05.03, 17:38
          Nie wiem skąd poglad o sponiewieranej Polsce, ale każdy ma prawo do
          indywidualnych wrażeń i emocji.
          Jeśli dobrze zrozumiałem sens Pańskiej wypowiedzi to okupacja jednej ze stref
          ma być remedium na polski stres i chciałoby się napisać chandrę, ale może ktoś
          skojarzy z chandrą ułyńską i wyjdzie żem rusofil.

          A jeśli leczenie naszych (prawdziwych lub wydumanych) kompleksów ma polegać na
          okupowaniu kogokolwiek to już wolę być okupowanym niż okupantem.
          • n0str0m0 wycinam i wklejam... 06.05.03, 19:58

            > A jes´li leczenie naszych (prawdziwych lub wydumanych)
            > kompleksów ma polegac´ na
            > okupowaniu kogokolwiek to juz˙ wole˛ byc´ okupowanym
            > niz˙ okupantem.

            kopiuje i zastrzegam
            ze bede uzywal
            z naruszniem praw autorskich

            z gory dziekuje za wyrozumialosc

            nostromo
          • miss_mag Re: Kompleksy narodowe 06.05.03, 23:25
            Gość portalu: Alex napisał(a):

            > A jeśli leczenie naszych (prawdziwych lub wydumanych) kompleksów ma polegać
            > na okupowaniu kogokolwiek to już wolę być okupowanym niż okupantem.

            No wlasnie, lepiej byc ofiara i narzekac, niz przyjac na siebie
            odpowiedzialnosc i ew. odium.
            • gini Re: Kompleksy narodowe 06.05.03, 23:33
              miss_mag napisała:

              > Gość portalu: Alex napisał(a):
              >
              > > A jeśli leczenie naszych (prawdziwych lub wydumanych) kompleksów ma polega
              > ć
              > > na okupowaniu kogokolwiek to już wolę być okupowanym niż okupantem.
              >
              > No wlasnie, lepiej byc ofiara i narzekac, niz przyjac na siebie
              > odpowiedzialnosc i ew. odium.



              Brawooo !!!!!!

              No tak morderstwo , gwalt tez zwiazane jest z przyjeciem odpowiedzialnosci
              i ew.odium , a te glupie nieodpowiedzialne ofiary tylko narzekaja.
              • miss_mag Re: Kompleksy narodowe 06.05.03, 23:44
                gini napisała:

                > No tak morderstwo , gwalt tez zwiazane jest z przyjeciem
                > odpowiedzialnosci
                > i ew.odium , a te glupie nieodpowiedzialne ofiary tylko narzekaja.
                Aniu, czy Ty nie widzisz roznicy miedzy byciem strozem porzadku a morderca?
                • gini Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 00:08
                  miss_mag napisała:

                  > gini napisała:
                  >
                  > > No tak morderstwo , gwalt tez zwiazane jest z przyjeciem
                  > > odpowiedzialnosci
                  > > i ew.odium , a te glupie nieodpowiedzialne ofiary tylko narzekaja.
                  > Aniu, czy Ty nie widzisz roznicy miedzy byciem strozem porzadku a morderca?

                  Przepraszam jak moze byc strozem porzadku ktos kto lamie prawo?
                  • cheech Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 00:15
                    gini napisała:

                    > Przepraszam jak moze byc strozem porzadku ktos kto lamie prawo?

                    Prawo, prawu nierówne. Nie zawsze chroni tych, których należy.
                    W III Rzeszy, ci, którzy pomagali Żydom, łamali prawo - też ich potępisz, Gini?
                    • gini Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 02:16
                      cheech napisał:

                      > gini napisała:
                      >
                      > > Przepraszam jak moze byc strozem porzadku ktos kto lamie prawo?
                      >
                      > Prawo, prawu nierówne. Nie zawsze chroni tych, których należy.
                      > W III Rzeszy, ci, którzy pomagali Żydom, łamali prawo - też ich potępisz,
                      Gini?
                      >
                      Z tym,ze najpierw mi udowodnij, ze to prawo dzisiejsze jest zle.
                      • cheech Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 11:59
                        gini napisała:

                        > cheech napisał:

                        > > Prawo, prawu nierówne. Nie zawsze chroni tych, których należy.
                        > > W III Rzeszy, ci, którzy pomagali Żydom, łamali prawo - też ich potępisz,
                        > Gini?


                        > Z tym,ze najpierw mi udowodnij, ze to prawo dzisiejsze jest zle.


                        Sam fakt, że "to prawo dzisiejsze" pozwala na popełnianie zbrodni "w swoim
                        majestacie" za dymną zasłoną "niezawisłości państwowej"(Miloszević, Karadzić,
                        Husajn) świadczy źle o tym prawie. Prawo, które pozwala na bezprawie (czystki
                        etniczne, mordowanie kobiet i dzieci) nie jest prawem. A przynajmniej jest złym
                        prawem. q.e.d.
                  • miss_mag Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 00:23
                    gini napisała:

                    > Przepraszam jak moze byc strozem porzadku ktos kto lamie prawo?
                    >
                    Aniu, kiedy ktos napadnie na Ciebie, to naprawde jest to dla Ciebie wazne, aby
                    ten, co udzieli Ci pomocy, byl bez skazy? Przypomnij sobie opowiesc o
                    Samarytaninie.
                    • gini Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 02:20
                      miss_mag napisała:

                      > gini napisała:
                      >
                      > > Przepraszam jak moze byc strozem porzadku ktos kto lamie prawo?
                      > >
                      > Aniu, kiedy ktos napadnie na Ciebie, to naprawde jest to dla Ciebie wazne,
                      aby
                      > ten, co udzieli Ci pomocy, byl bez skazy? Przypomnij sobie opowiesc o
                      > Samarytaninie.



                      Mag a o czym Ty piszesz, jesli moge wiedziec?Kto komu pomocy udzielal, a kto na
                      kogo napadal?Pogubilam sie juz calkiem.
                      Albo jest sie strozem porzadku albo bandyta.Chyba,ze tak jak w piosence
                      Rosiewicza, to nie byli policjanci bo to byli przebierancy.
                      • miss_mag Re: Kompleksy narodowe 07.05.03, 04:24
                        gini napisała:

                        > miss_mag napisała:
                        >
                        > > gini napisała:
                        > >
                        > > > Przepraszam jak moze byc strozem porzadku ktos kto lamie prawo?
                        > > >
                        > > Aniu, kiedy ktos napadnie na Ciebie, to naprawde jest to dla Ciebie wazne,
                        >
                        > aby
                        > > ten, co udzieli Ci pomocy, byl bez skazy? Przypomnij sobie opowiesc o
                        > > Samarytaninie.
                        >
                        >
                        >
                        > Mag a o czym Ty piszesz, jesli moge wiedziec?Kto komu pomocy udzielal, a kto
                        na
                        >
                        > kogo napadal?Pogubilam sie juz calkiem.
                        > Albo jest sie strozem porzadku albo bandyta.Chyba,ze tak jak w piosence
                        > Rosiewicza, to nie byli policjanci bo to byli przebierancy.
                        >
                        Mowie o przypowiesci biblijnej o dobrym Samarytaninie smile)) Tylko i wylacznie.
                        Nie wiem, czy pamietasz, ale Samarytanie byli uwazani za "nieczystych" i
                        grzesznikow.
                • rycho7 polowanie na tygrysa 09.05.03, 15:57
                  miss_mag napisała:

                  > Aniu, czy Ty nie widzisz roznicy miedzy byciem strozem porzadku a morderca?

                  Czy chodzi tu o policjanta, ktory w czasie polowania na tygrysa zastrzelil
                  tresera? Czytez chodzi o roznice w kolorach paskow tygrysa?
          • jean-baptiste Re: Panie JB 07.05.03, 09:43
            Gość portalu: Alex napisał(a):

            Nie wiem skąd poglad o sponiewieranej Polsce, ale każdy ma prawo do
            indywidualnych wrażeń i emocji.

            -Hmm. Jak by tu odpowiedzieć... Wystarczy spojrzeć za okno, jeśli się mieszka
            i czuje ten kraj, patrzac na zrujnowane miasta, pijanych ludzi leżących na
            chodnikach, skorumpowanych włodarzy, zakompleksionych Polaków. Takie są moje
            wrażenia. Jeśli ma Pan jakieś pozytywne wrazenia, proszę się podzielić.

            Jeśli dobrze zrozumiałem sens Pańskiej wypowiedzi to okupacja jednej ze stref
            ma być remedium na polski stres i chciałoby się napisać chandrę, ale może ktoś
            skojarzy z chandrą ułyńską i wyjdzie żem rusofil.

            -Niestety źle pan zrozumiał.

            A jeśli leczenie naszych (prawdziwych lub wydumanych) kompleksów ma polegać na
            okupowaniu kogokolwiek to już wolę być okupowanym niż okupantem.

            -No brawo!!! Proponuję na początek się internować włącznie z odcięciem się od
            internetuwink

            Votre JB
    • alfalfa Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW 06.05.03, 22:13
      Sądzę że dość przewrotnie opisał Pan to co się aktualnie dzieje. To żaden wstyd
      (jak na razie) że Polska uczestniczy w tym co się dzieje w Iraku. Lepiej lub
      gorzej ale cele operacji sa realizowane. Polski udział wszak symboliczny był a
      możliwość "okupaji części Iraku" nadal jest "na papierze". Być może
      będzie "polska strefa" a może nie (bardziej by Panu odpowiadała "onzetowska
      strefa" z udziałem Polaków? Kto wie jak będzie?) jednak Pan już wyciąga daleko
      idące wnioski zabarwiając je w dogodny dla siebie sposób.

      Czy lepiej byłoby gdyby to Amerykanie sami zajmowali się "stablizacją"? Zaraz
      pojawiły by się głosy o udziale np. Gromu i niepamięci USA, o wmanewrowaniu w
      wojnę ale lekceważeniu po niej, o dzieleniu tortu (tak jakby jakiś tort już
      ktos dzielił na poważnie) bez polskiego sojusznika, znowu wykorzystanego
      naiwniaka itd. itp. Faktem jest że pierwszy raz od bardzo dawna Polska (rząd
      polski) miała okazję wybierać alians w jaki wchodzi i oparła się europejskim
      naciskom (jesli ktos miał wątpliwości co do suwerennych decyzji po integracji
      na przykład to miał dowód). Okazało się też że polski symboliczny udział stał
      się solą w oku dla tych w Europie którzy myśleli że mogą "oczekiwać" jakiejś
      spolegliwości za wyimaginowane "coś" oraz że choć pewne historyczne kwestie
      wydawały się juz zamierzchłą przeszłością to jednak dynamika, jak Pan to ujął,
      jest nadal zależna od starych układów. Jeśli tak jest w istocie to racją stanu
      Polski jest ścisła współpraca z USA.

      Okazuje się też jak ważną rzeczą dla niepodległego państwa jest mieć sprawne i
      nowoczesne siły zbrojne i jeśli chociaż to się poprawi w Polsce za amerykańskie
      pieniądze to warto było tę awanturę zaryzykować.
      • rycho7 wodzu prowadz na Budziszyn 07.05.03, 10:37
        alfalfa napisał:

        > Okazuje się też jak ważną rzeczą dla niepodległego państwa jest mieć sprawne
        i
        > nowoczesne siły zbrojne i jeśli chociaż to się poprawi w Polsce za
        amerykańskie
        > pieniądze to warto było tę awanturę zaryzykować.

        Szykujemy sie juz do wyzwalania Serbow Polabskich czy jeszcze przy Wilnie
        pozostaja hasla, WODZU?
        • alfalfa "na Budziszyn" to się z +Ignoratem umawiaj /nt 07.05.03, 12:02
    • Gość: polishAM Re: GLUPOTA I NAIWNOSC NEOFITOW IP: *.nas31.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 11.05.03, 12:32
      Teraz na szczęście już do tego nie dojdzie. Spotkanie trzech głów państw tzw.
      osi weimarskiej we Wrocławiu potwierdziło, że Polska nie poprze okupacji Iraku
      bez United Nation. Ta głupia wojna miała jedną dobrą stronę. Otworzyła oczy
      naszym politykom, ktorzy praktycznie odmówili USA budowania wielkich baz
      wojskowych na terenie Rzeczpospolitej. Co tylko pozwoli mi spać spokojniej bo
      tych nie dałoby się usunąć przez najbliższe 50 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka