Dodaj do ulubionych

zanim nastąpi dialog....

16.04.07, 17:26
www.izrael.badacz.org/
...trup sieje sie gesto po calej europie...
Obserwuj wątek
    • danus01 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 08:46
      danus01 napisała:

      > <a href="www.izrael.badacz.org/"

      > ...trup sieje sie gesto po calej europie...

      nikt tu z obecnych nie mial ochoty podiac dialogu 'merytorycznego', ze nie mowi
      (pisze) sie 'sieje' tylko 'sciele'
      • danus01 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 09:00
        danus01 napisała:

        > danus01 napisała:
        >
        > > "www.izrael.badacz.org/""
        >
        > > ...trup sieje sie gesto po calej europie...
        >

        a moze powinno byc trupy 'kladzie sie pokotem'
        bo chyba nie 'puszcza sie z dymem'?
        > nikt tu z obecnych nie mial ochoty podiac dialogu 'merytorycznego', ze nie
        mowi
        > (pisze) sie 'sieje' tylko 'sciele'
        • danus01 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 09:12
          danus01 napisała:

          > danus01 napisała:
          >
          "www.izrael.badacz.org/

          > bo chyba nie 'puszcza sie z dymem'?

          za Wikipedia
          Żegota - imię męskie pochodzenia słowiańskiego. Wywodzi się od słowa "żec"
          (czyli "palić").

          kto mi odpowie na pytanie dlaczego "Zegota" postala dopiero w grudniu 42r?
          czyzby dopiero od tamtego czasu zaczeto dostrzegac dymy z palenisk
          krematoryjnych?
          • pozarski Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 10:20
            Dokladnie tak.Wchodzisz na sliska droge Danusia,wiec sie nie zdziw,jak zrobis
            bec.(e z ogonkiem)
            • hasz0 oj durna na własne życzenie 17.04.07, 10:34
              do 42 roku Auschwitz był tylko dla Polaków!
              Tego też nie widziałaś?

              Idź do Grossa po dalsze wyjaśnienia będziesz jeszcze głupsza!
              www.ajcf.pl/aktwyd.htm
          • pan.scan Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 10:44
            Pierwsza pomoc rozpoczęła sie po 15 sierpnia 1941, dla getta w Białymstoku,
            zorganizowana przez Stronnictwo Ludowe. W Warszawie, przed powstaniem Rady
            Pomocy Żydom, pomocy udzielał PPS, Związek Walki Wyzwoleńczej, Polscy
            Socjaliści i inne pomniejsze, by nie rzec kanapowe organizacje związane z
            przedwojenną lewicą.

            Od marca 1942 rozmowy z Delegaturą Rządu n/t zorganizowanej pomocy prowadził
            referat żydowski Biura Informacji i Propagandy KG ZWZ (AK). Do tych działań
            dołączyła Polska Organizacja Demokratyczna z Wandą Krahelską i Front
            Odrodzenia Polski (z Kossak-Szczucką i W.Bartoszewskim)

            danus01 napisała:
            dlaczego "Zegota" postala dopiero w grudniu 42r?czyzby dopiero od tamtego czasu
            zaczeto dostrzegac dymy z palenisk krematoryjnych?

          • v_2 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 11:39
            A od ktorego roku Żydzi w USA zaczęli pomagac swoim braciom w Europie, w
            Polsce? Jak zareagowali na raporty z Polski?

            -
            Nic z bliska nie wygląda tak dobrze, jak wyglądało z daleka...
            • danus01 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 11:52
              v_2 napisał:

              > A od ktorego roku Żydzi w USA zaczęli pomagac swoim braciom w Europie, w
              > Polsce? Jak zareagowali na raporty z Polski?
              >
              > -
              > Nic z bliska nie wygląda tak dobrze, jak wyglądało z daleka...

              ano wlasnie
              nic z bliska...
              a dolaczony(kilkakrotnie) link czytal?
              • v_2 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 11:55
                Czytał. A czy Ty czytałaś cokolwiek oprócz tego linku? Może coś z literatury
                wspomnieniowej np. Bartoszewskiego, Celta, Nowaka- Jeziorańskiego? Może łatwiej
                byłoby Ci zrozumieć dlaczego Żegota powstała juz w 1942 roku...
                • danus01 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:18
                  v_2 napisał:

                  > Czytał. A czy Ty czytałaś cokolwiek oprócz tego linku? Może coś z literatury
                  > wspomnieniowej np. Bartoszewskiego, Celta, Nowaka- Jeziorańskiego? Może
                  łatwiej
                  >
                  > byłoby Ci zrozumieć dlaczego Żegota powstała juz w 1942 roku...

                  watpie czy czytal wszystko
                  a w sprawie meritum tego watku to...
                  swoja znajomosc historii Polski oceniam co najmniej na poziomie podstawowym
                  podalam link,aby ci,ktorzy historie ludow izraela znaja(jesli znaja)jedynie z
                  bibli.
                  dla mnie ten link tez byl odkryciem nieznanych mi dziejow.
                  czytalam go jak...niezly kryminal.z ta roznica,ze znane mi bylo zakonczenie
                  tego 'kryminalu'.
                  jest tak naprawde malo dla mnie istotne dlaczego Zegota powstala dopiero pod
                  koniec 42r.
                  mysle,ze bardziej ta data powinna interesowac ciebie
                  • v_2 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:24
                    Wybacz, ale to bez sensu co piszesz. Wszak kilka postów temu pytałaś: "niech mi
                    ktoś odpowie dlaczego Żegota powstała dopiero w 1942 roku". Po co zadajesz
                    pytania na które nie chcesz odpowiedzi?
                  • pan.scan Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:42
                    Dlatego, ze między marcem 42 a końcem tego roku nie było faksów, internetu i
                    nie działał DHL Service. Wszelkie uzgodnienia z Londynem, który miał finansować
                    organizację odbywały się zaszyfrowanym radiem oraz cichociemnym kurierem.

                    danus01 napisała:
                    dlaczego Zegota powstala dopiero pod koniec 42r.
            • pan.scan Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:02
              Od 1942 roku. 40-50 procent funduszy Żegoty pochodziło z funduszy zebranych
              przez Żydów amerykańskich. Reszta od rządu londyńskiego. por. "Polacy i Żydzi
              pod okupacją hitlerowską 1941-1945". Wwa, IPN 2006.

              P.S. Przed raportami Karskiego pierwsze informacje o Zagładzie dotarły do Dpt.
              Stanu w sierpniu 42 via Szwajcaria.
              Zareagowali pozytywnie. Powołany przez Roosvelta rządowy War Refugee Board dla
              pomocy uchodźcom był finansowany w 90 procentach przez Joint, ortodoksów z Vaad
              Hahatzala i World Jewish Congress. Departament Skarbu przekazał niecałe 2 mln
              dol., ponad 16 milionów w/w organizacje żydowskie.
              por. D.S. Wyman - "Pozostawieni swemu losowi - Ameryka wobec Holocaustu".
              Warszawa, PIW 1994

              v_2 napisał:
              A od ktorego roku Żydzi w USA zaczęli pomagac swoim braciom w Europie, w
              Polsce? Jak zareagowali na raporty z Polski?
              Nic z bliska nie wygląda tak dobrze, jak wyglądało z daleka...
              • v_2 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:15
                Tak reagowali...
                www.holocaustresearch.pl/news14.htm
                • pozarski Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:20
                  v_2 napisał:

                  > Tak reagowali...
                  > www.holocaustresearch.pl/news14.htm


                  Pytasz o amerykanskich Zydow,Scan ci odpowiada,a ty dajesz link do tresci o
                  brytyjskiej reakcji.To nie jest koszer.Choc prawda.
                  • v_2 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:26
                    pozarski napisał:

                    > v_2 napisał:
                    >
                    > > Tak reagowali...
                    > > www.holocaustresearch.pl/news14.htm
                    >
                    >
                    > Pytasz o amerykanskich Zydow,Scan ci odpowiada,a ty dajesz link do tresci o
                    > brytyjskiej reakcji.To nie jest koszer.Choc prawda.

                    Scan pisze też o reakcji rządu USA. A z treści linku wygląda cos innego...
                    • pozarski Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:34
                      Jesli siedzisz w temacie,to przeciez wiesz,ze sprawa nie jest jednoznaczna(jak
                      to w ogole w zyciu bywa).Czy wszystko da sie opowiedziec w kilku zdaniach na
                      forum?Od tego sa ksiazki czy chocby seminaria urzadzane przez instytucje takie
                      jak Centrum,do ktorego podales link.Anglicy i Amerykanie mieli faktycznie wtedy
                      inne wyobrazenia o tym,co sie dzialo w Polsce,no i prowadzili wojne o przezycie
                      naszej cywilizacji.Nie jestem pewien,czy byl to wynik cynizmu,czy innej
                      kalkulacji i nie wiem czy ty masz prawo do odciazania jednych,obciazaniem
                      innych.
                      • v_2 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 20:08
                        pozarski napisał:

                        > Jesli siedzisz w temacie,to przeciez wiesz,ze sprawa nie jest jednoznaczna
                        (jak
                        > to w ogole w zyciu bywa).Czy wszystko da sie opowiedziec w kilku zdaniach na
                        > forum?Od tego sa ksiazki czy chocby seminaria urzadzane przez instytucje
                        takie
                        > jak Centrum,do ktorego podales link.Anglicy i Amerykanie mieli faktycznie
                        wtedy
                        >
                        > inne wyobrazenia o tym,co sie dzialo w Polsce,no i prowadzili wojne o
                        przezycie
                        >
                        > naszej cywilizacji.Nie jestem pewien,czy byl to wynik cynizmu,czy innej
                        > kalkulacji i nie wiem czy ty masz prawo do odciazania jednych,obciazaniem
                        > innych.

                        Całkowicie się z Toba zgadzam. Ale większośc ludzi tutaj uwielbia czarno- białe
                        historie oraz prezentuje poglądy twardogłowe. Są impregnowani na argumenty i do
                        końca upieraja sie przy swoim zdaniu. Zapedzeni w "kozi róg" przechodzą do
                        inwektyw i chamstwa. A przecież życie nie jest, niestety, czarno- białe.
                        Oczywiście, że Alianci mieli swoje problemy, w większości z tych krajów Żydzi
                        nie stanowili takiego procentu społeczeństwa jak w Polsce, wreszcie ani Anglia
                        ani USA nie były pod niemiecka okupacją więc ich pojęcie o niemieckich
                        bezeceństwach było zadne. Nawet to, że nie uwierzyli można zrozumiec. Co
                        ciekawe nie wierzyli również swoim ( udawali, że nie wierzą? ) co można
                        przeczytac w książce Rona Jeffery'ego "Wisła jak krew czerwona"- Anglika
                        bedącego podczas wojny w polskim ruchu oporu.
                • pan.scan Dokładnie, tak było. 17.04.07, 13:07
                  Podobnie jak rząd USA.

                  Z noty do rządu USA - 15.12.43

                  "Foreign Office jest zatroskane trudnościami, jakie mogłyby wyniknąć z
                  doprowadzenia do uwolnienia znacznej liczby Żydów z terytoriów okupowanych
                  przez nieprzyjaciela.Takie operacje napotkałyby na poważne przeszkody związane
                  z trudnościami transportowymi, zwłaszcza w transporcie morskim i ze
                  znalezieniem schronienia w krajach Bliskiego Wschodu, gdzie przyjąć możnaby
                  jedynie małą grupę uchodźców żydowskich. FO sądzi,że dałoby się dowieść, że
                  jest rzeczą niemal niemożliwą, że zajęcie się czymś takim jak te 70tys uchodźców
                  których napływ zostałby spowodowany wdrożeniem plany Riegnera. Z tego względu
                  jest ono oporne na wyrażenie zgody na jakiekolwiek ustalenia, nawet dotyczące
                  wstępnych przygotowań finansowych"...

                  Szef wydziału d/s uchodźców AWG Randall w Foreign Office w wewnętrznym
                  sprawozdaniu:
                  ..."Jeśli tylko otworzymy drzwi przed dorosłymi mężczyznami żydowskimi
                  napływającymi z nieprzyjacielskiego terytorium, nastapi powódź, z którą nie
                  zdołamy sie uporać. Hitler może to wykorzystać!".
                  • v_2 Re: Dokładnie, tak było. 17.04.07, 20:14
                    pan.scan napisał:

                    > Podobnie jak rząd USA.
                    >
                    > Z noty do rządu USA - 15.12.43
                    >
                    > "Foreign Office jest zatroskane trudnościami, jakie mogłyby wyniknąć z
                    > doprowadzenia do uwolnienia znacznej liczby Żydów z terytoriów okupowanych
                    > przez nieprzyjaciela.Takie operacje napotkałyby na poważne przeszkody
                    związane
                    > z trudnościami transportowymi, zwłaszcza w transporcie morskim i ze
                    > znalezieniem schronienia w krajach Bliskiego Wschodu, gdzie przyjąć możnaby
                    > jedynie małą grupę uchodźców żydowskich. FO sądzi,że dałoby się dowieść, że
                    > jest rzeczą niemal niemożliwą, że zajęcie się czymś takim jak te 70tys
                    uchodźcó
                    > w
                    > których napływ zostałby spowodowany wdrożeniem plany Riegnera. Z tego względu
                    > jest ono oporne na wyrażenie zgody na jakiekolwiek ustalenia, nawet dotyczące
                    > wstępnych przygotowań finansowych"...
                    >
                    > Szef wydziału d/s uchodźców AWG Randall w Foreign Office w wewnętrznym
                    > sprawozdaniu:
                    > ..."Jeśli tylko otworzymy drzwi przed dorosłymi mężczyznami żydowskimi
                    > napływającymi z nieprzyjacielskiego terytorium, nastapi powódź, z którą nie
                    > zdołamy sie uporać. Hitler może to wykorzystać!".


                    Nic dodac nic ując...no może tylko, że to były polskie obozy koncentracyjne...
    • cyborg.jr Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 10:51
      www.haaretz.com/hasen/spages/848765.html
    • stormy_weather Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 11:31
      www.zegota.org/
      • danus01 Re: zanim nastąpi dialog.... 17.04.07, 12:07
        stormy_weather napisał:

        > <a href="www.zegota.org/"

        czytalam przed wielu laty pewna rozprawke na temat"czy antysemita polak-katolik
        mogl w czasie wojny ratowac zydow".
        jako przyklad postawy ratujacej z narazeniem zycia zydow przez deklarujacych
        sie wczesniej jako antysemici polacy-katolicy podano wlasnie Pania Kossak
        inicjatorke zalozenia "Zegoty" i uratowania wielu Zydow dzieki tej organizacji.
        jesli ktos ma watpliwosci,czy mozna pogodzic 'wlasny' antysemityzm z WLASNYM
        sumieniem czlowieka i katolika jednoczesnie,to chyba taki watpiacy ma jakies
        klopoty z okresleniem czym jest 'wlasne'sumienie.
        ale jak to przyjemnie zaslaniac sie sumieniami innych!
        dowodow tego na forach jest cala masa
        jest juz ich tyle,ze mozna je nazwac nawet plaga chowania sie za cudze sumienia
        tylko z tego powodu,ze to 'cudze sumienie' przynalezy do Polaka-Katolika
        a ci wszyscy 'chowacze' to przeciez Polacy-Katolicy
        i w efekcie otrzymujemy...
        'czyste sumienie' Narodu
        • hasz0 nie nauczyli Cię katolicy-antysemici w podstawówce 17.04.07, 12:22
          pisania Polak z dużej litery?

          Żyd żyd Polak katolik.

          Sama jesteś dowodem forumowym swego sumienia.
          • danus01 Re: nie nauczyli Cię katolicy-antysemici w podsta 17.04.07, 12:41
            hasz0 napisał:

            > pisania Polak z dużej litery?
            >
            > Żyd żyd Polak katolik.

            nazwy wlasne a nazwy pospolite
            niestety,profesor Bralczyk nie byl moim wykladowca
            ale jak masz watpliwosci czy z duzej czy z malej litery,to zawsze mozesz sie do
            Pana Profesora zglosic o porade
            tylko nie zapomnij najpierw sie upewnic czy Pan Profesor nie jest przypadkiem
            Katolikiem-antysemita

            >
            > Sama jesteś dowodem forumowym swego sumienia.

            rozliczaj sie ze swojego sumienia
            byleby nie publicznie,bo moze spotka cie podobny los jak marszalka Marka Jurka
          • hasz0 _____________PRZEpraszam Cię Danusiu najmocniej!!! 18.04.07, 09:36
            PRZEPRASZAM CIĘ DANUSIU NAJMOCNIEJ!!!!!
            Miało byc oczywiście "DUŻĄ LITERĄ"
            a nie z "dużej litery".
            • danus01 Re: _____________PRZEpraszam Cię Danusiu najmocni 18.04.07, 10:01
              hasz0 napisał:

              > PRZEPRASZAM CIĘ DANUSIU NAJMOCNIEJ!!!!!
              > Miało byc oczywiście "DUŻĄ LITERĄ"
              > a nie z "dużej litery".

              nawet zapis duzymi literami
              i nawet zapis tych duzych liter zlotem w kominie
              nie zmieni faktu,ze proponowany przeze mnie merytoryczno-historyczny dialog OD
              POCZATKU nie jest mozliwy z uwagi na nieprzygotowanie sie do niego
              merytorycznie drugiej strony ewentualnego dialogu
              • hasz0 Re: _____________PRZEpraszam Cię Danusiu najmocni 18.04.07, 11:26
                Przygotowałem się merytorycznie:

                DOKONAŁEM AMNEZJI a następnie
                ZINDOKTRYNOWAŁEM sobie wspomnienia stąd

                www.historiazydow.edu.pl/panel20.html
                • danus01 Re: _____________PRZEpraszam Cię Danusiu najmocni 18.04.07, 11:59
                  hasz0 napisał:

                  > Przygotowałem się merytorycznie:
                  >
                  > DOKONAŁEM AMNEZJI a następnie
                  > ZINDOKTRYNOWAŁEM sobie wspomnienia stąd
                  >
                  > <a href="www.historiazydow.edu.pl/panel20.html"

                  a teraz sprobuj bez AMNEZJI zaprezentowac mi sesje zdjeciowa z Iw ne
                  dokumentujaca wyparcie sie Jezusa i jego uczniow oraz matki Jego z historii i
                  dziel ich poprzednikow. mile bylyby widziane miejsca pochowku ich doczesnych
                  szczatkow na obszarach od zawsze chrzescijanskich.
                  bo chyba nie chcesz tkwic w nienaukowym przesadzie,ze ich szczatki cielesne
                  pylkiem DNA uniosly sie do Nieba,tam powtornie zmaterializowaly i kazdego roku
                  ludzie miewaja widzenie,ze sa wsrod nich zywi i obecni.a jesli tak to tez
                  poprosze o taka sesje zdjeciowa na dowod prawdy
    • benek231 Jest F. Zydowskie dla Danki, Dachsa Pozarskiego:O) 17.04.07, 15:23

      Scana, Snajpera i paru innych entuzjastow zasmiecania forum polskiego tematyka
      zydowska.

      Zyczymy powodzenia na Forum Zydowskim, do ktorego wejscie znajduje sie za
      zalaczonym linkiem, byeee surprised))


      www.izrael.badacz.org/
      • pozarski Re: Jest F. Zydowskie dla Danki, Dachsa Pozarskie 17.04.07, 15:31
        Jak to dobrze,ze Szmata jest w klubie Olega.
      • pan.scan Azor, do roboty! 17.04.07, 15:36
        www.ibid.gr/Avatar/Other/ani_chien_pissant_bonhomme_de_neige.gif
      • dachs Re: Jest F. Zydowskie dla Danki, Dachsa Pozarskie 17.04.07, 21:06
        benek231 napisał:

        > Zyczymy powodzenia na Forum Zydowskim, do ktorego wejscie znajduje sie za
        > zalaczonym linkiem, byeee surprised))

        Dzieki Beniuchna. Wyszukaj sobie cos odpowiedniego.
        www.hiacynt.pl/hiacynt/
        • pozarski Re: Jest F. Zydowskie dla Danki, Dachsa Pozarskie 17.04.07, 21:09
          Heheh.Do wyboru do koloru.Na kazdy dzien tygodnia,inne danie.
      • danus01 Re: Jest F. Zydowskie dla Danki, Dachsa Pozarskie 18.04.07, 09:08
        benek231 napisał:

        >
        > Scana, Snajpera i paru innych entuzjastow zasmiecania forum polskiego tematyka
        > zydowska.
        >

        dalszy ciag segregacji rasowej,tym razem forumowej?
        smieci do smieci,a czystosc rasowa na aqua
        • pozarski Re: Jest F. Zydowskie dla Danki, Dachsa Pozarskie 18.04.07, 09:27
          Gdyby nie te kobietki,ktorych tak fanatycznie broni przed kk,moglby ks(isio)
          byc ministrantem u ks.Jankowskiego.Co za szmata.
    • dachs Dialogu nie bedzie 17.04.07, 19:30
      Regularnosc, z jaka Danutka wznosi kolejny lament na temat zlej doli Zydow
      generalnie, a Danutki w szczegolnosci, mozna jedynie porownac z regularnoscia
      skarg Krzysia52 na niemoznosc przerywania ciazy.
      Oboje staraja sie nieznosnym szlochem zmusic sluchaczy do intensywnego
      zajmowania sie ich problemami.
      Jedyna roznica to ta, ze Danutka jest Zydowka prawdziwa, natomiast ciaza
      Krzysia52 wydaje sie byc urojona.

      Ale dialogu nie bedzie nie tylko z uwagi na osobliwe sposoby jego nawiazywania.
      Takze osoby dajace sie w ten dialog wciagnac, mniej przejawiaja zainteresowania
      sama sprawa, a wiecej tym, kto w dialogu ma licencje na jakie poglady.
      Prezentowany tekst jest przy tym mniej wazny od przypisanej autorowi z gory roli.
      Pan.Skan (licencja nr 007 na obrone Zydow) na pytanie Danutki "kto mi odpowie na
      pytanie dlaczego "Zegota" postala dopiero w grudniu 42r?" daje odpowiedz bardzo
      rozsadna i przytomna:
      "Dlatego, ze między marcem 42 a końcem tego roku nie było faksów, internetu i
      nie działał DHL Service. Wszelkie uzgodnienia z Londynem, który miał finansować
      organizację odbywały się zaszyfrowanym radiem oraz cichociemnym kurierem."

      Kilka dni temu Piq (kiedys licencja antysemity 3-giej kategorii) napisal
      dokladnie w tym duchu na temat trudnosci logistycznych zwiazanych z uwalnieniem
      Zydow z obozow koncentracyjnych. Zostal rozszarpany przez Pozarskiego i
      podwyzszono mu licencje do kategorii 2-giej.

      Sam Pozarski - odpowiadajac na zarzuty v_2 wobec Amerykanow zauwaza bardzo
      slusznie: "Anglicy i Amerykanie mieli faktycznie wtedy inne wyobrazenia o tym,co
      sie dzialo w Polsce,no i prowadzili wojne o przezycie naszej cywilizacji."

      Jest to swieta prawda, ale nie tylko Amerykanie mieli inne wyobrazenia o tym,co
      sie dzialo w Polsce. Inne wyobrazenia ma do dzis takze Danutka - inaczej
      wiedziala by, iz Polacy prowadzili w tym czasie wojne, wprawdzie nie o przezycie
      cywilizacji, a o nagie przetrwanie.
      Probuje sobie wyobrazic sobie co by sie stalo, gdyby tak Hasz (licencja
      zydozercy z debowymi liscmi) oderwal sie nagle od Grossa i zaczal
      usprawiedliwiac bezczynnosc Amerykanow tym, ze mieli wazniejsze problemy niz
      ratowanie Zydow.
      Pewnie by uslyszal, ze nie ma nic wazniejszego od ratowania zycia ludzkiego.
      Nie znam wypowiedzi Hasza, w ktorej by prawde te negowal.

      No i tak sie te dyskusje ciagna. Beda sie tak ciagnac w nieskonczonosc, bez
      mozliwosci dojscia do jakiejkolwiek konkluzji, jak zwykle bywa gdy
      licencjonowani "dobrzy" spieraja sie z koncesjonowanymi "zlymi".

      Dialogu z tego nie bedzie.
      • pozarski Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 19:45
        dachs napisal:
        >Kilka dni temu Piq (kiedys licencja antysemity 3-giej kategorii) napisal
        dokladnie w tym duchu na temat trudnosci logistycznych zwiazanych z uwalnieniem
        Zydow z obozow koncentracyjnych. Zostal rozszarpany przez Pozarskiego i
        >podwyzszono mu licencje do kategorii 2-giej.

        Pan piqusinski powiedzial o planach polskiego ruchu oporu i zapowiedzial
        przeslanie linkow do informacji o tych planach.Jak na razie ich nie
        zrealizowal.Ty Borsuku macisz zamiast wyjasniac.Polski ruch oporu mial
        mozliwosci zarowno wieksze,jak i mniejsze w porownaniu z Ameryka i Anglia.
        Wieksze,bo wszystko bylo na miejscu,a wystarczy poczytac korespondencje
        przywodcow AK do rzadu w Londynie,o pomocy militarnej dla Zydow zamknietych w
        gettach, by zorientowac sie,ze nawet jesli mieli jakies plany(w co ja osobiscie
        watpie),to nie mieli ich zamiaru realizowac.Zas mniejsze,to oczywiste,bylo to
        podziemie,nie jakas regularna armia.Materialy na pewno chetnie podesle Scan.
        • dachs Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 20:17
          pozarski napisał:

          > Pan piqusinski powiedzial o planach polskiego ruchu oporu i zapowiedzial
          > przeslanie linkow do informacji o tych planach.Jak na razie ich nie
          > zrealizowal.

          Czy jak Piq przesle te materialy to bedzie mogl byc z powrotem Piqiem czy dalej
          bedzie piqusinskim.



          > ... by zorientowac sie,ze nawet jesli mieli jakies plany(w co ja
          > osobiscie watpie),to nie mieli ich zamiaru realizowac.

          W plany watpisz, a ze nie mieli zamiaru, to wiesz.
          Czy to jest podstawa do dialogu?
          • pozarski Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 20:35
            Po pierwsze musza to byc materialy,poparte zrodlami,nie jakis pan Bednarczyk.
            Po drugie zmienie,jesli pan pikusinski nie bedzie sie do mnie zwracal per
            pozerski.Happy?
            • rycho7 W AK nie pisano po hebrajsku: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 20:43
              pozarski napisał:

              > Po pierwsze musza to byc materialy

              Jak nie chcesz widziec to materialow nie zauwazysz. Daremny trud. Dialogu nie
              bedzie.

              > Po drugie zmienie,jesli

              Rych.u.j.e.k Cie olewa. To i tak zaszczyt dla parcha.
            • dachs Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 20:46
              pozarski napisał:

              > Po drugie zmienie,jesli pan pikusinski nie bedzie sie do mnie zwracal per
              > pozerski.Happy?

              Absolutnie happy. smile
        • rycho7 Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 20:23
          pozarski napisał:

          > o pomocy militarnej dla Zydow zamknietych w
          > gettach, by zorientowac sie,ze nawet jesli mieli jakies plany(w co ja
          > osobiscie watpie),to nie mieli ich zamiaru realizowac.

          1. Polityka "stania z bronia u nogi". Rozne punkty widzenia. Praktyka: za jedna
          jawna "pomoc" 100 rozstrzelanych z lapanki. Pozerskiemu przydaloby sie setki
          kasusow Jedwabnego. AK roztropnie nie dostarczylo.

          2. Rozpoczynajac Powstanie Warszawskie AK mialo jeden pistolet na trzech
          powstancow. Pozerski nazywa to wiekszymi mozliwosciami militarnymi. Ja potomnym
          przekaze swe wrazenia z tego "dialogu". Najrozsadniejszym argumentem jest
          strzal w plecy zza winkla. Aby zydowskie gestapo nie wykrylo "nieznanych"
          sprawcow.
        • v_2 Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 20:28
          pozarski napisał:

          > dachs napisal:
          > >Kilka dni temu Piq (kiedys licencja antysemity 3-giej kategorii) napisal
          > dokladnie w tym duchu na temat trudnosci logistycznych zwiazanych z
          uwalnieniem
          > Zydow z obozow koncentracyjnych. Zostal rozszarpany przez Pozarskiego i
          > >podwyzszono mu licencje do kategorii 2-giej.
          >
          > Pan piqusinski powiedzial o planach polskiego ruchu oporu i zapowiedzial
          > przeslanie linkow do informacji o tych planach.Jak na razie ich nie
          > zrealizowal.Ty Borsuku macisz zamiast wyjasniac.Polski ruch oporu mial
          > mozliwosci zarowno wieksze,jak i mniejsze w porownaniu z Ameryka i Anglia.
          > Wieksze,bo wszystko bylo na miejscu,a wystarczy poczytac korespondencje
          > przywodcow AK do rzadu w Londynie,o pomocy militarnej dla Zydow zamknietych w
          > gettach, by zorientowac sie,ze nawet jesli mieli jakies plany(w co ja
          osobiscie
          >
          > watpie),to nie mieli ich zamiaru realizowac.Zas mniejsze,to oczywiste,bylo to
          > podziemie,nie jakas regularna armia.Materialy na pewno chetnie podesle Scan.


          Jakie polski ruch oporu miał możliwości okazało sie między innymi w czasie
          Powstania warszawskiego. A wczesniej miał jeszcze mniejsze. Pomoc powstańcom w
          Getcie poprzez dostawy broni była równie realna jak zrzuty dla Warszawy...
          • pan.scan Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 22:08
            Pozwolę sobie zaprotestować, broni w AK było nie tak mało w stosunku do
            zapotrzebowania ŻOBu - wychodząc choćby z liczby ich przeszkolonych członków.
            Trzeba pamiętać, że był to okres po niemieckiej klęsce pod Stalingradem,która
            skutkowała defetystycznymi nastrojami i rozluźnieniem dyscypliny żołnierzy.
            Efektem tego był ogromny czarny rynek broni, nie było natomiast możliwości
            szmuglu jej do getta, choćby nawet były środki na jej zakup (a były).

            O niechęci AK do uzbrajania Żydów w getcie warszawskim, jako potencjalnych
            roznosicieli komunizmu i sympatyków Sowietów wiadomo sporo czy to z dokumentów
            AK czy ze wspomnień Cukiermana, łącznika ŻOB ze stroną aryjską, który miał
            kontakty z Aleksanderm Kamińskim, reprezentującycm KG AK.
            Z kolei ŻZW, wspierany przez jakieś odpryskowe organizacje przy_AKowskie
            dysponował o wiele lepszym uzbrojeniem niż ŻOB, ale walczył wszystkiego 2-3
            dni.

            "Meldunek oficera kontrwywiadu KG AK n/t sytuacji w getcie w-wskim.11.II.43
            Wydaje się,że reszta Zydów ma zamiar zorganizować opór w wypadku wznowienia
            akcji likwidacyjnej. W tym celu organizuje się zbiórkę na zakup broni. Składki
            te noszą często charakter przymusowy. (..) Nie można liczyć na taki opór Żydów,
            dla którego warto im dawać broń. Straty Niemców nie wyrównają wartości broni, a
            opór Żydów nie zasłuży nawet na zaszczytną wzmianke o "honorze polskich Żydów".
            (..)
            "Mandaryn"

            1943, listopad 26, W-wa List komendanta ŻOB Izaaka Cukiermana do d-cy AL gen.
            Tadeusza Bora Komorowskiego

            Do Pana Komendanta Sił Zbrojnych w Kraju

            (..) 2. W czasie ostatniej akcji likwidacyjnej w Wwie zwracaliśmy sie
            kilkakrotnie o spotkanie ze specjalnycm przedstawicielem KG AK w sprawie
            przyrzeczonego od dawna planu pomocy sił zbrojnych dla oblężonego getta. Dnia
            23.IV.43 otrzymaliśmy pismo podpisane przez p.Konara (Antoni Monter - dca
            Okręgu W-wskiego AK przyp.mój): ... w tym ciężkim dla was okresie nie pora na
            kontakty osobiste. Teraz trzeba działać. Teraz Wojsko Warszawy wierzy Żydom i
            wobec ujawnionego przez nich ducha oporu pozdrawia ich i chce im pomoc nieść"..
            (..)
            4.W miesiącach od maja do września bezustannie alarmowaliśmy o losie żydowskich
            osiedli w Zagłębiu. Apelowaliśmy o kontakt z oddziałami sił zbrojnych w
            Zagłębiu o broń dla ŻOB. Żadnych kontaktów oraz broni nie otrzymaliśmy.
            Zagłębie w dniach likwidacji broniło się zaledwie 9 pistoletami otrzymanymi od
            ŻOB.
            5. Nasze bezustanne interwencje w sprawie broni dla Częstochowy nie zostały
            uwieńczone powodzeniem. Cz-wa broniła się tylko czternastoma pistoletami, które
            otrzymała od ŻOB.
            6.Kiedy część cz-wskiej ZOB po walkach zbiegła do lasu i w okolicach Koniecpola
            zorganizowała się w grupę partyzancką, zwracaliśmy sie do władz wojskowych o
            nawiązanie z nimi kontaktu. Pow. grupa finansowo była utrzymywana przez ŻOB,
            okoliczna ludnośc była jej bardzo sprzyjająca. Kontakt niestety nie został z
            nią nawiązany, miesiąc temu nasza grupa partyzancka została okrążona przez
            polską grupę partyzancka i wycięta w pień (..)
            (..)
            Panie Komendancie!
            W ostatnich godzinach życia polskich Zydów zwracamy się do Pana w imieniu
            pozostałych jeszcze 150 tysięcy - pomóżcie nam umrzeć w walce z wrogiem.
            Potrzebna nam jest broń dla obozów w Częstochowie i Piotrkowie, dla resztek
            Żydów w Radomiu, na Kielecczyźnie, dla obozów w Krakowskiem. Własnymi siłami
            nie jesteśmy w stanie nawiązać odpowiednich kontaktów z gettem łódzkim.
            Ułatwcie nam mozliwości transportu broni. Pomóżcie zorganizować nam partyzantkę
            żydowską. Dajcie nam możliwość zorganizowania wspólnymi siłami odsieczy
            zbrojnej dla tych ośrodków żydowskich, która pragną się bronić. Czas nagli, za
            kilka tygodni może być za późno."

            Autetyczność tego dokumentu potwierdził W.Bartoszewski. W przekazaniu listu do
            KG AK pośredniczył Aleksander Kamiński i Henryk Woliński z BIP KG AK.
            W archiwum Studium Polski Podziemnej znajduje się oświadczenie Bora-
            Komorowskiego "Gen. Bór nie zna tego listu. Nigdy go nie czytał ani też list
            ten nie był czytany na odprawie przez płk. Rzepeckiego. Inny list Cukiermana
            był czytany z żądaniem pomocy i uaktywnienia bazy na Lubelszczyźnie, która
            miała być punktem pomocy i zaopatrzenia dla Żydów z getta w-wskiego, którzy
            szli do partyzantki naszej nad Bug.Szukać tego innego listu Cukiermana. Wg
            generała był on drukowany. Może u Marka. Po odszukaniu powrócić do sprawy".
            • pozarski Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 22:15
              Dzieki,Scanie.
            • v_2 Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 22:31
              Zapewne broni w AK ws tosunku do zapotrzebowania ŻOB-u nie było za mało. Za
              mało było jej w stosunku do zapotrzebowania AK i to nie tylko w 1942 roku ale
              zarówno wcześniej jak i później. Można zrozumiec niechęc żołnierzy AK do
              oddawania broni powstańcom Getta, można nawet ją usprawiedliwic... Oczywiście
              pomocy oczekiwali i potrzebowali wszyscy konspiratorzy w Polsce i niestety z
              reguły jej nie otrzymywali. Bezdyskusyjnie Polacy byli w lepszej sytuacji,też
              byli "zwierzyną" łowną ale z punktu widzenia hitlerowców chwilowo jeszcze
              drugiej kategorii. Wiedzieli jednak, że i czas na nich przyjdzie, a więc
              pozbywanie się broni nawet w szczytnym dziele pomocy bliźniemu nie przychodziło
              łatwo...
        • piq kotleciku z kury, naucz się... 18.04.07, 21:24
          ...czytac ze zrozumieniem, choć wiem, że kotletom z kury nie przychodzi to
          łatwo. Nie obiecywałem żadnych linków, kłamczuszku ze starczym rozmiękczeniem
          tkanki mózgowej, bo to wiedza nie z internetu, lecz z porządnych książek. Mogę
          ci podać jeden trop: sześć tomów Ślaskiego "Polska Walcząca", wiarygodna
          ksiazka, wydana pierwszy raz w 1984 chyba roku.

          Podane przeze mnie okoliczności wykluczyly jakakolwiek akcję militarną - zreszta
          są oczywiste dla każdego myślącego człowieka dzisiaj. Choc plany militarne
          zostały zrobione. W każdej sytuacji robi się bilans sensowności przedsięwziecia.
          Z pewnością bardziej sensowne było zniszczenie systemów technologicznych
          służących do zabijania Żydów lub akcje represyjne na niemieckie miasta - obydwa
          programy poza zasiegiem poskich sił w kraju. Zdajesz się, pozerski, miec jakieś
          wydumane wyobrażenie o potedze i uzbrojeniu podziemnych sił zbrojnych w
          okupowanej Polsce, sadzac z bzdur, które popisałeś. Najwyraźniej brak ci i
          wiedzy, i rozumu.
          • rycho7 im brak woli 18.04.07, 21:28
            piq napisał:

            > Najwyraźniej brak ci i wiedzy, i rozumu.

            Syjonisci dzialaja tak jak dzialaja. Ma byc "dialog", bo ma byc, na ich
            warunkach. A po rych.u.j.k.a ja ma "dialogowac" ze syjonistami? Czy ja sie chce
            osiedlic w Palestynie?
          • pozarski pikutasku,czy ktos ci zabrania wierzyc 18.04.07, 21:38
            w co chcesz i komu chcesz?Mam juz wyrobiona opinie na temat twoich zrodel
            wiedzy.To mi wystarcza.
            • pozarski Re: pikutasku,czy ktos ci zabrania wierzyc 18.04.07, 23:10
              Troche ciekawej lektury podanej bez chamskiej introdukcji pikutasinskiego.

              www.brozbar24.webpark.pl/przymusowi/--
              Postawmy tym heretykom jeszcze pare komorek gazowych i
              bedzie zupelnie milusio smile
              autor:piotrgdansk4 i 6
              • piq do tego istotnie ciekawego tekstu... 18.04.07, 23:41
                ...warto dodać jeszcze jedno: Brytyjczycy i Amerykanie wymusili na rządzie
                polskim po ujawnieniu sprawy Katynia i zerwaniu stosunkow z sowietami przez
                Polaków nieformalne traktowanie zbliżającej sie armii czerwonej jako jednego z
                aliantów - poza oficjalnym stanem stosunków międzyrzadowych. Byl to dodatkowy
                czynnik osłabiający chęć pójścia z firerem przeciwko generalissimusowi -
                zwłaszcza w GG, gdzie sowieci nie byli az tak bardzo znienawidzeni, jak na
                wschodzie.
            • piq a ty w ogóle masz jakieś źrodła wiedzy,... 18.04.07, 23:14
              ...baronie kopertowy Johannie Pozersky de Scleroza? Bo wygladają na kompletnie
              wyschniete. Chyba że wierzysz w wikipedię, i to tylko w wybranych językach, bo o
              innych "historycy holocaustu" wypowiadają się "niezbyt pozytywnie". Ja - widzisz
              - np. czytam książki. Dużo, różnych.

              Salud, baronie za trzy öre

              antysemita 2. kategorii (świezo po awansie z 3.)
              piq
              • pozarski Re: a ty w ogóle masz jakieś źrodła wiedzy,... 18.04.07, 23:21
                Podaje wiki,bo ty albo nie podajesz zadnych zrodel,a jedynie z rekawa
                wysypujesz jakies tresci,albo podajesz watpliwej wartosci zrodla,podczas gdy w
                wikipedii(anglojezycznej)masz o granatowej policji wystarczajaco duzo
                prawdziwych informacji.Po co sie mam dla ciebie wysilac,debilu?Poniewaz NIE
                czytasz historykow Holocaustu,wiec nie znasz najlepszych zrodel.Na poczatek
                proponuje Lucy Dawidowicz The war against the Jews.Duzo ciekawych informacji o
                Polsce i Polakach.Zglos sie jak przeczytasz to moze pogadamy.
                • piq nie interesują mnie dzieła pt. "Historia rzezi... 19.04.07, 00:04
                  ...Ormian w 1912 roku" albo historie holokaustu. Mnie interesuje historia jako
                  taka. Wyjęcie jakiegoś wydarzenia z kontekstu i zajmowanie się tylko nim jest
                  manipulacją, ubogi w rozum bracie mój, a zatem "historie holokaustu" są źródlem
                  obciążonym grzechem pierworodnym wybiórczości, przeto ich wiarygodność jest
                  mierna. Skoro dla ciebie autorytetami są wyłącznie "historycy holokaustu", to to
                  świadczy wylącznie o twojej głupocie. To tak, jakby historie Luftwaffe poznawać
                  na podstawie pracy tego kretyna Tollivera "Zestrzelic Hartmanna". Ale książkę
                  pani Dawidowicz, jeśli ją gdzieś dorwę, chętnie przeczytam, gdyż lubię poznac
                  rózne spojrzenia.

                  Dlatego podam ci (choć uwazam artykuł w wikipedii po angielsku za dość poprawny
                  i zgodny z rzeczywistością) dodatkowy link odnośnie granatowej policji (skoro
                  nie chcesz książek):

                  www.wspol.edu.pl/wspol/index.php?option=com_content&task=view&id=22&Itemid=180
                  Masz tam też odezwę niemiecka w formie obrazka, to sobie przeczytaj.

                  Książki nie są watpliwej wartości źrodlem, kochanie. Zapamiętaj to sobie, przyda
                  ci sie.
                  • pozarski Nie badz smieszny.Nie ma takiego historyka 19.04.07, 00:11
                    Holocaustu,ktory nie odwolywalby sie do wczesniejszych wydarzen,choc
                    niekoniecznie az do Plutarcha.Wyraznie widac,ze jedyne czego chcesz, to
                    pobrylowac sobie,ale niestety brak ci partnerow do tej formy rozrywki.Include
                    me out,jak powiedzial pewien hollywoodski mogul(zreszta Zyd).
                    • pozarski No i co?Wszedlem na link szkoly policyjnej. 19.04.07, 00:16
                      Chyba nie chcesz mi powiedziec,ze tam maja cos wiecej,niz co jest dostepne
                      guglujac?Nie mowiac juz o ksiazkach.Kochanie?Antysemici 2 stopnia(za jakiego
                      sie masz)mnie nie interesuja,ale daj mi telefon do siostry albo kuzynki.Lubie
                      polskie dziewczyny.
                      • piq masz tam, kochanienki, podstawowe fakty,... 19.04.07, 00:53
                        ...reszta w odpowiednich ksiazkach (uprzedzam, ze "historycy holokaustu" nie sa
                        ekspertami od wszystkiego). Antysemitą 2. stopnia awansowanym - wg niego - przez
                        ciebie osobiście ze stopnia 3. nazwał mnie w swoim poście żartobliwie borsuk.
                        Którego to borsuka post ten ci polecam, zeby ci się trochę bardziej w głowie
                        ustawiło.

                        A za dziewczyny sie nie bierz, bo nabrzmiewa ci nie ta żyłka co trzeba, co widać
                        potem w postach, dziaduniu.

                        > ale daj mi telefon do siostry albo kuzynki.Lubie
                        > polskie dziewczyny.

                        Ależ ty masz klasę, jak nie przymierzając chlopcy z seriali dla zidiociałej
                        młodzi klasy do D. Widać po tobie kryzys wieku starczego (sterczego, bo, ach, ta
                        prostata!).
                        • pozarski Re: masz tam, kochanienki, podstawowe fakty,... 19.04.07, 01:05
                          piq napisał:

                          > ...reszta w odpowiednich ksiazkach (uprzedzam, ze "historycy holokaustu" nie
                          sa
                          > ekspertami od wszystkiego). Antysemitą 2. stopnia awansowanym - wg niego -
                          prze
                          > z
                          > ciebie osobiście ze stopnia 3. nazwał mnie w swoim poście żartobliwie borsuk.
                          > Którego to borsuka post ten ci polecam, zeby ci się trochę bardziej w głowie
                          > ustawiło.
                          >
                          > A za dziewczyny sie nie bierz, bo nabrzmiewa ci nie ta żyłka co trzeba, co
                          wida
                          > ć
                          > potem w postach, dziaduniu.
                          >
                          > > ale daj mi telefon do siostry albo kuzynki.Lubie
                          > > polskie dziewczyny.
                          >
                          > Ależ ty masz klasę, jak nie przymierzając chlopcy z seriali dla zidiociałej
                          > młodzi klasy do D. Widać po tobie kryzys wieku starczego (sterczego, bo, ach,
                          t
                          > a
                          > prostata!).
                          Nie,to ty nie czytasz postow borsuka,no i moich.Lubisz pisac,to widac,no i
                          czytac siebie,co tez widoczne.Ja cie nie mianowalem antysemita 3 stopnia;to ty
                          twierdzisz,ze cie mianowalem.Ktos inny cie mianowal antysemita 2 stopnia i ty
                          to zaakceptowales.Chcesz awansowac?Zastanowie sie i w odpowiednim czasie cie
                          zawiadomie.Zwracasz sie do mnie per kochanie,wiec jesli chcesz mi sie jakos
                          przysluzyc(bo w przeciwienstwie do ciebie pedalem nie jestem),to juz raczej daj
                          ten telefon do siostrzyczki albo jakiejs innej krewnej.Ok?Zrozumiales o czym
                          mowie?A teraz juz wracaj do swoich zrodel w smietnikach historii.
                          • dachs Pozarski, powaznie mnie zmartwiles 19.04.07, 09:21
                            pozarski napisał:

                            > Nie,to ty nie czytasz postow borsuka,no i moich.Lubisz pisac,to widac,no i
                            > czytac siebie,co tez widoczne.Ja cie nie mianowalem antysemita 3 stopnia;to ty
                            > twierdzisz,ze cie mianowalem.Ktos inny cie mianowal antysemita 2 stopnia i ty
                            > to zaakceptowales.

                            Ja naprawde zartowalem z tym awansowaniem Piqa.
                            Czesto zartuje, gdy wydaje mi sie ze znajduje sie w towarzystwie, ktore dowcip,
                            ironie, lub przerysowanie zrozumie.
                            Teraz jestem w klopocie.
                            • pozarski Borsuku,na frasunek dobry trunek. 19.04.07, 10:26
                              Piq to podal,a przecie komu jak komu,ale piqowi!, wierzyc trzeba.
      • rycho7 Re: Dialogu nie bedzie 17.04.07, 19:50
        dachs napisał:

        > Regularnosc

        Zespol napiecia przedmiesiaczkowego moze wyjasniac regularnosc. Inne zjawiska
        takze.

        W pelni sie zgadzam z Borsukiem, ze dialogu nie bedzie. Nie ma z kim i nie ma
        po co.

        Bandyci z holocaustowej mafii chca wysepic kase. Czy do tego potrzebny jest
        jakikolwiek dialog? Trzeba polaczkom robic kolo d.u.p.y. Pozyteczni idioci
        znaja swoje miejsce w szeregu. I to by bylo na tyle.
      • danus01 Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 09:28
        na etapie warumku wstepnego "zanim nastapi dialog"
        tym warunkiem wstepnym bylo jedynie zapoznanie sie z historia Zydow w Europie
        chociazby od czasu ich eksodusu z Jerozolimy i Judei na tereny europejskie po
        przegranym powstaniu okolo 70r ne

        dachs napisał:

        > Regularnosc, z jaka Danutka wznosi kolejny lament na temat zlej doli Zydow
        > generalnie, a Danutki w szczegolnosci, mozna jedynie porownac z regularnoscia
        > skarg Krzysia52 na niemoznosc przerywania ciazy.
        > Oboje staraja sie nieznosnym szlochem zmusic sluchaczy do intensywnego
        > zajmowania sie ich problemami.

        nikt nie zmusza
        ja nie zmuszam
        twoja obecnosc borsuku jest tu chyba dobrowolna?

        > Jedyna roznica to ta, ze Danutka jest Zydowka prawdziwa, natomiast ciaza
        > Krzysia52 wydaje sie byc urojona.
        >

        po jakich moich objawach stwierdzies,ze Danutka jest Zydowka prawdziwa a nie
        urojona?


        > Ale dialogu nie bedzie nie tylko z uwagi na osobliwe sposoby jego
        nawiazywania.
        > Takze osoby dajace sie w ten dialog wciagnac, mniej przejawiaja
        zainteresowania
        > sama sprawa, a wiecej tym, kto w dialogu ma licencje na jakie poglady.
        > Prezentowany tekst jest przy tym mniej wazny od przypisanej autorowi z gory
        rol
        > i.

        pelna zgoda,tez tak uwazam
        prezentowany przeze mnie tex w linku www.izrael.badacz.org/ nie zawiera
        ani jednego komentarza od autora

        > Pan.Skan (licencja nr 007 na obrone Zydow) na pytanie Danutki "kto mi odpowie
        n
        > a
        > pytanie dlaczego "Zegota" postala dopiero w grudniu 42r?" daje odpowiedz
        bardzo
        > rozsadna i przytomna:
        > "Dlatego, ze między marcem 42 a końcem tego roku nie było faksów, internetu i
        > nie działał DHL Service. Wszelkie uzgodnienia z Londynem, który miał
        finansować
        > organizację odbywały się zaszyfrowanym radiem oraz cichociemnym kurierem."

        no i przez nieuwage zpomnial dodac,ze do jesieni 42r wszyscy polacu w
        sasiedztwie zydow szli im z pomoca ile tylko mogli

        >
        > Kilka dni temu Piq (kiedys licencja antysemity 3-giej kategorii) napisal
        > dokladnie w tym duchu na temat trudnosci logistycznych zwiazanych z
        uwalnieniem
        > Zydow z obozow koncentracyjnych. Zostal rozszarpany przez Pozarskiego i
        > podwyzszono mu licencje do kategorii 2-giej.
        >
        > Sam Pozarski - odpowiadajac na zarzuty v_2 wobec Amerykanow zauwaza bardzo
        > slusznie: "Anglicy i Amerykanie mieli faktycznie wtedy inne wyobrazenia o
        tym,c
        > o
        > sie dzialo w Polsce,no i prowadzili wojne o przezycie naszej cywilizacji."
        >
        > Jest to swieta prawda, ale nie tylko Amerykanie mieli inne wyobrazenia o
        tym,co
        > sie dzialo w Polsce. Inne wyobrazenia ma do dzis takze Danutka - inaczej
        > wiedziala by, iz Polacy prowadzili w tym czasie wojne, wprawdzie nie o
        przezyci
        > e
        > cywilizacji, a o nagie przetrwanie.
        > Probuje sobie wyobrazic sobie co by sie stalo, gdyby tak Hasz (licencja
        > zydozercy z debowymi liscmi) oderwal sie nagle od Grossa i zaczal
        > usprawiedliwiac bezczynnosc Amerykanow tym, ze mieli wazniejsze problemy niz
        > ratowanie Zydow.
        > Pewnie by uslyszal, ze nie ma nic wazniejszego od ratowania zycia ludzkiego.
        > Nie znam wypowiedzi Hasza, w ktorej by prawde te negowal.
        >
        > No i tak sie te dyskusje ciagna. Beda sie tak ciagnac w nieskonczonosc, bez
        > mozliwosci dojscia do jakiejkolwiek konkluzji, jak zwykle bywa gdy
        > licencjonowani "dobrzy" spieraja sie z koncesjonowanymi "zlymi".
        >
        > Dialogu z tego nie bedzie.
        >
        >
        • v_2 Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 10:26
          Poczytaj sobie wspomnienia Marka Celta "Biali Kurierzy" i "Raport z podziemia
          1942" to troche przestaniesz się dziwić, że dialog nie jest łatwy. Skąd innad
          jestem ciekaw ilu Żydów uratowało Polaka pod Radziecką okupacją...Znasz jakis
          przypadek?
          • danus01 Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 10:34
            v_2 napisał:

            >Skąd innad
            > jestem ciekaw ilu Żydów uratowało Polaka pod Radziecką okupacją...Znasz jakis
            > przypadek?

            w linku www.izrael.badacz.org/
            znajdziesz wszystkie odpowiedzi,ktore maja pokrycie w faktach
            ja dysponuje faktami tylko wycinkowymi z lat juz powojennych,czyli z lat mojego
            zycia.a fakty sa wycinkowe,gdyz nie na kazde zdarzenie spisywalam notatki
            do 'archiwum' np IPN
          • pozarski Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 10:52
            v_2 napisał:

            > Poczytaj sobie wspomnienia Marka Celta "Biali Kurierzy" i "Raport z podziemia
            > 1942" to troche przestaniesz się dziwić, że dialog nie jest łatwy. Skąd innad
            > jestem ciekaw ilu Żydów uratowało Polaka pod Radziecką okupacją...Znasz jakis
            > przypadek?

            Obawiam sie,ze po prostu nic nie wiesz o tamtych czasach,a kopiujesz jedynie
            haszystowska "filozofie" w nieco inteligentniejszej formie.
            • v_2 Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 12:19
              Nie potrzebuje nikogo kopiować. A o tamtych czasach wiem to co mozliwe dla
              człowieka, który urodził się już po.
          • pan.scan Jest sporo odnotowanych 18.04.07, 10:53
            przypadków, pisze o nich m.in. Chodakiewicz. Nie chce mi się podawać, a
            książkę, bo nakład wyczerpany, można zamówić w wydawnictwie SOWA oferującym
            cyfrowe dodruki.
            www.wyczerpane.pl/index.php?author=788
            v_2 napisał:

            Skąd innad jestem ciekaw ilu Żydów uratowało Polaka pod Radziecką
            okupacją...Znasz jakis przypadek?

            P.S. Uratowali, pewnie przed Kołymą, mojego dziadka.
        • dachs Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 11:15
          danus01 napisała:

          > nikt nie zmusza
          > ja nie zmuszam
          > twoja obecnosc borsuku jest tu chyba dobrowolna?

          Absolutnie dobrowolna. Dlatego rzadko wdaje sie takie dyskusje. Chyba, ze akurat
          wyjatkowo glosno zajeczysz.

          > po jakich moich objawach stwierdzies,ze Danutka jest Zydowka prawdziwa a nie
          > urojona?

          Wiara w ludzi. Takze w to, co piszesz.
          Kiedy np. piszesz banialuki wierze, ze naprawde tak myslisz. smile

          > no i przez nieuwage zpomnial dodac,ze do jesieni 42r wszyscy polacu w
          > sasiedztwie zydow szli im z pomoca ile tylko mogli

          W zasadzie masz racje. Taka brzemienna data jest 17 wrzesnia. Ci co mieli na nas
          napasc juz napadli, ze strony Szwecji ani Czechoslowacji inwazja nie grozila i
          Polacy wlasciwie nie mieli juz praktycznie nic do roboty.
          Intensywna pomoc Zydom mogla sie zaczac juz 18 wrzesnia.
          • pozarski Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 11:26
            dachs napisal:
            Ci co mieli na na
            > s
            > napasc juz napadli, ze strony Szwecji ani Czechoslowacji inwazja nie grozila i
            > Polacy wlasciwie nie mieli juz praktycznie nic do roboty.
            > Intensywna pomoc Zydom mogla sie zaczac juz 18 wrzesnia.
            >

            Idziesz po cienkim lodzie,wg mnie, Borsuku.Wyglada na to,ze twoje poswiecenie
            dla przyjazni przekracza granice nie tylko zdrowego rozsadku(to jestem gotow
            zaakceptowac),ale i dobrego smaku(tego juz nie).Sugerujesz,ze 18 wrzesnia to
            data,kiedy wlasnie Zydzi mieli moznosc ratowania Polakow,ale tego nie robili?
            Tak ja to rozumiem,ale nie jest to prawda.Scan juz cos w temacie podeslal(bo
            nie jestes(jesli mam racje)jedyny,ktory tak mysli,wiec przeczytaj.Albo zabierz
            sie do studiowania tematu.Wspominasz Czechoslowacje i to jest dobrze,a nawet
            swietnie,bo przeciez nie kto inny,a wlasnie Polska wziela udzial,w sojuszu z
            Hitlerem,w rozbiorze Czechoslowacji w 39.W tej,faktograficznej, materii swieci
            zyja jedynie w glowach glupcow.
            • dachs Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 19:36
              pozarski napisał:

              > Idziesz po cienkim lodzie,wg mnie, Borsuku.

              Wiem, ale to robi kazdy kto chce sie poruszac w tym temacie.

              > Wyglada na to,ze twoje poswiecenie
              > dla przyjazni przekracza granice nie tylko zdrowego rozsadku(to jestem gotow
              > zaakceptowac),ale i dobrego smaku(tego juz nie).

              To nie ma nic wspolnego z moimi przyjazniami. Ciebie uwazam za przyjaciela, ale
              nie rozumiem dlaczego usprawiedliwianie Amerykanow, ktorzy mieli pokoj, panstwo,
              pieniadze i wszystkie mozliwosci, okolicznoscia, ze mieli do ratowania
              cywilizacje zachodnia (Zydzi na St. Louis nie nalezeli do niej najwyrazniej)
              jest w porzadku, a pisanie o Polakach, ktorzy byli zajeci ratowaniem wlasnego
              zycia jest w zlym smaku.
              Ja przeciez nie przecze, ze nie bylo szmalcownikow, zajmowania zydowskich
              mieszkan i napewno mozna bylo wiecej zrobic dla ratowania Zydow.
              Ja juz tylko mam dosyc tego jojczenia. Danutka jojczy, ze Polacy nie byli jak
              jeden maz bohaterami (tez bym chcial, zeby byli), Hasz jojczy, ze Zydzi czyhaja
              na polski wdowi grosz i robia Polsce zla opinie, zeby do tego grosza sie latwiej
              dobrac.
              Tymczasem swiat jest taki jaki jest, a jest taki, ze wiecej na nim durniow i
              lobuzow, niz ludzi madrych i porzadnych. Ale mimo to nie widze powodu, zeby
              skupiac sie tylko i wylacznie na nich.

              > Sugerujesz,ze 18 wrzesnia to
              > data,kiedy wlasnie Zydzi mieli moznosc ratowania Polakow,ale tego nie robili?

              Wrecz przeciwnie. Napisalem bardzo wyraznie, ze od 18 wrzesnia Polacy juz nie
              mieli zajecia (byli calkiem podbici) i mogli sie zajac ratowaniem Zydow, bo
              zachodnia cywilizacje ratowali juz Amerykanie.
              Rozwinalem tylko tamta mysl tak, zeby i Danutka ja zrozumiala.
              Inwazja na Zaolzie da sie jednak dosc ciezko polaczyc z polskim antysemityzmem
              (ktorego nie neguje), wiec moze ja zostawmy na razie na boku.
              • pozarski Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 20:17
                dachs napisał:

                > pozarski napisał:
                >
                > > Idziesz po cienkim lodzie,wg mnie, Borsuku.
                >
                > Wiem, ale to robi kazdy kto chce sie poruszac w tym temacie.
                >
                > > Wyglada na to,ze twoje poswiecenie
                > > dla przyjazni przekracza granice nie tylko zdrowego rozsadku(to jestem go
                > tow
                > > zaakceptowac),ale i dobrego smaku(tego juz nie).
                >
                > To nie ma nic wspolnego z moimi przyjazniami. Ciebie uwazam za przyjaciela,
                ale
                > nie rozumiem dlaczego usprawiedliwianie Amerykanow, ktorzy mieli pokoj,
                panstwo
                > ,
                > pieniadze i wszystkie mozliwosci, okolicznoscia, ze mieli do ratowania
                > cywilizacje zachodnia (Zydzi na St. Louis nie nalezeli do niej najwyrazniej)
                > jest w porzadku, a pisanie o Polakach, ktorzy byli zajeci ratowaniem wlasnego
                > zycia jest w zlym smaku.
                Zasadnicza roznica polega na tym,ze jesli ludzie maja myslec o sobie nie tylko
                w kontekscie przynaleznosci etnicznej i religijnej,a raczej obywatelskiej(sam o
                tym pisales),to przed i po 18 wrzesnia Zydzi polscy byli obywatelami II RP,zas
                Ameryka od grudnia 41 byla zaangazowana w dzialania wojenne z krajami Osi.Tu
                nie ma zadnej paraleli wg mnie.Etniczni Polacy mieli robic wszystko w ich mocy
                dla ratowania swoich wspolobywateli.Nie robili tego,bo i cala powojenna(po
                1szej wojnie) przeszlosc ich tego nie nauczyla,a wrecz przeciwnie.

                > Ja przeciez nie przecze, ze nie bylo szmalcownikow, zajmowania zydowskich
                > mieszkan i napewno mozna bylo wiecej zrobic dla ratowania Zydow.
                > Ja juz tylko mam dosyc tego jojczenia. Danutka jojczy, ze Polacy nie byli jak
                > jeden maz bohaterami (tez bym chcial, zeby byli), Hasz jojczy, ze Zydzi
                czyhaja
                > na polski wdowi grosz i robia Polsce zla opinie, zeby do tego grosza sie
                latwie
                > j
                > dobrac.
                No tak.Swiat jest jaki jest,ale przeciez o to chodzi,zeby przestac myslec
                kategoriami:dobry absolutnie i zly absolutnie,ale tu wciaz broni sie swojego
                niezwykle czystego sumienia przy pomocy nieczystych chwytow(piq),jakbysmy byli
                kompletnie odcieci od zrodel historycznych i tylko paru wybrancow mialo do nich
                dostep.Tak jednak nie jest.
                > Tymczasem swiat jest taki jaki jest, a jest taki, ze wiecej na nim durniow i
                > lobuzow, niz ludzi madrych i porzadnych. Ale mimo to nie widze powodu, zeby
                > skupiac sie tylko i wylacznie na nich.
                >
                > > Sugerujesz,ze 18 wrzesnia to
                > > data,kiedy wlasnie Zydzi mieli moznosc ratowania Polakow,ale tego nie rob
                > ili?
                >
                > Wrecz przeciwnie. Napisalem bardzo wyraznie, ze od 18 wrzesnia Polacy juz nie
                > mieli zajecia (byli calkiem podbici) i mogli sie zajac ratowaniem Zydow, bo
                > zachodnia cywilizacje ratowali juz Amerykanie.
                No,ale to jest,przyznasz, slabo zaowalowana ironia(od 18 wrzesnie nie mieli
                innego zajecia...),bo przeciez wiemy,ze opieka nad swoimi zydowskimi
                wspolobywatelami nie odbywala sie tak,jakby sobie tego zyczyli idealistyczni
                patrioci,ktorzy zawsze znajduja jakis logiczny(oleg jest mistrzem-logikiem w
                tych sprawach)powod zaistnienia takiej czy innej sytuacji(wpedzanie do gett,
                szantaze,kradzieze,mordy,pogromy,granatowa policja,cokolwiek nie po mysli
                autora obronnej mowy).Moze chciales dobrze,ale ja to odebralem inaczej.



                > Rozwinalem tylko tamta mysl tak, zeby i Danutka ja zrozumiala.
                > Inwazja na Zaolzie da sie jednak dosc ciezko polaczyc z polskim antysemityzmem
                > (ktorego nie neguje), wiec moze ja zostawmy na razie na boku.
                >
                No,troche sie da,bo mnie chodzilo o psztyczek piqowi,ktory szeroko sie rozpisal
                o czystych i swietych intencjach Polski(niekolaborowali,nie nalezeli do SS, nie
                mieli przywodcy,ktory by sie z nimi zwiazal;Snajper te slabuchna konstrukcje
                pieknie rozwalil).Psztyczek,ktory udowadnia,ze gdyby Hitler nie mial dalszych
                planow,to Polacy byli gotowi sie przylaczyc do jego wypraw krzyzowych.
                Pozdrawiam.janek
                • rycho7 robota syjonistow 18.04.07, 20:57
                  pozarski napisał:

                  > 1szej wojnie) przeszlosc ich tego nie nauczyla,a wrecz przeciwnie.

                  Rzadko sie zgadzam z pozerskim ale tym razem sie zgadzam. Celem syjonistow bylo
                  to aby Zydzi z Polski przeniesli sie do Palestyny. Wiec nie mogli byc
                  zadowoleni z pobytu w Polsce. Wykonano wiele pracy aby nie byli zadowoleni.

                  > ale tu wciaz broni sie swojego niezwykle czystego sumienia przy pomocy
                  > nieczystych chwytow

                  Chwyty syjonistow sa czyste z definicji. To jest dialog?

                  > bo przeciez wiemy,ze opieka nad swoimi zydowskimi wspolobywatelami nie
                  > odbywala sie tak,jakby sobie tego zyczyli idealistyczni patrioci

                  Ja pozerski uwazam, ze Ty jako wspolobywatel UE nie zachowujesz sie tak jak bym
                  sobie tego idealistycznie zyczyl. Nie oddajesz mi calych Twoich dochodow. Nie
                  pojmuje przez analogie co Ty bredzisz. Masz cos sensownego do napisania?

                  > wpedzanie do gett, szantaze,kradzieze,mordy,pogromy,granatowa policja

                  Pogrom w Kiszyniowie. Trajkoczesz jak najety syjonistyczne teksty. Dialog moze
                  podjac pozyteczny idiota Szkopek.

                  > ktory udowadnia,ze gdyby Hitler nie mial dalszych
                  > planow,to Polacy byli gotowi sie przylaczyc do jego wypraw krzyzowych.

                  Niestety udawadnia gdyby. Toniesz i brzytwy sie chwytasz. Wydaje Ci sie, ze
                  masz dowod. Dowod z domyslu. Typowy syjonizm.
                • piq Arcymatołectwo, czyli zamurowanie się 19.04.07, 23:39
                  pozarski napisał:

                  > Zasadnicza roznica polega na tym,ze jesli ludzie maja myslec o sobie nie tylko
                  > w kontekscie przynaleznosci etnicznej i religijnej,a raczej obywatelskiej(sam o
                  > tym pisales),to przed i po 18 wrzesnia Zydzi polscy byli obywatelami II RP,zas
                  > Ameryka od grudnia 41 byla zaangazowana w dzialania wojenne z krajami Osi.Tu
                  > nie ma zadnej paraleli wg mnie.Etniczni Polacy mieli robic wszystko w ich mocy
                  > dla ratowania swoich wspolobywateli.Nie robili tego,bo i cala powojenna(po
                  > 1szej wojnie) przeszlosc ich tego nie nauczyla,a wrecz przeciwnie.

                  Oto przyklad, jak matołcy blokują jakąkolwiek mozliwość jakiegokolwiek
                  rozsądnego dialogu o Polakach i Żydach w czasach zagłady. Matołek pozarski
                  (czyli taki żydowski hasz) stawia tezę, która zwala z nóg swoim idiotyzmem. Oto:

                  1. postulując słusznie o myślenie o sobie w kategoriach raczej obywatelskich niż
                  etnicznych czy religijnych natychmiast stosuje szufladkowanie etniczne, pisząc o
                  "etnicznych Polakach", wylączając z grona zobowiązanych do ratowania Zydów inne
                  narodowości II RP (Niemców, Ukraińców, Łemków, Rosjan, Czechów, Ormian,
                  Litwinów, Białorusinów), ale najśmieszniejsze jest to, że dokonując tej
                  manipulacji zwalnia z odpowiedzialności za mordowanych Żydów - samych Żydow.
                  Muszę stwierdzić, że z pewnością kilka nacji pominiętych przez pozarskiego jest
                  mu za to dozgonnie wdzięcznych, bo mogą sie tym postem legitymowac na procesach
                  o zbrodnie przeciwko ludzkości.

                  2. pozarski jednocześnie dokonuje skandalicznego nadużycia, pomijając wszystkie
                  co bardziej niewygodne dla jego bzdur okoliczności, a zwłaszcza sankcje za pomoc
                  Żydom, co daje taki skutek, iż jesteśmy świadkami, jak kochanieńki nasz pozerski
                  neguje podstawowa zasadę etyczną, która mówi, że od nikogo nie można domagać się
                  postawy heroicznej - co w tłumaczeniu na język potoczny znaczy: "bohater jest
                  zawsze ochotnikiem".

                  Wyobraź sobie, kotlecie, taką hipotetyczna sytuację: panstwo Izrael zostaje
                  zajęte przez wojska jordańskie, a Jordańczycy znowu, ale tym razem na amen,
                  postanawiają wytepić Palestyńczyków. Zamykają ich w oddzielnych dzielnicach
                  zwanych kasbami, mordują w sposób systematyczny, a jednocześnie wydają ukaz,
                  mocą którego każdy, kto pomoże Palestyńczykowi, zostaje na miejscu rozstrzelany
                  wraz z rodziną. Oczywiście Palestyńczycy ci, a jakże, są obywatelami państwa
                  Izrael. Odpowiedz mi teraz, kotlet, na następujące pytanie: czy wszyscy Żydzi w
                  państwie Izrael rzucą się do chowania Palestyńczyków przed Jordańczykami, czy
                  pójdą z butelkami i kamieniami na jordańskie czołgi w obronie mordowanych
                  palestyńskich współobywateli, i czy żaden nie pójdzie na współpracę z okupacyjną
                  jordańską władzą, zwłaszcza gdy otrzyma odpowiednią gratyfikację (reszta b.
                  obywateli b. Izraela dostaje głodowe racje żywnościowe na kartki, oczekując na
                  swoją kolej do rozwałki; nikt nie jest pewien, czy przeżyje do jutra, bo zawsze
                  może być łapanka lub pacyfikacja) lub gdy jest palestyńczykożercą. Jordańczycy
                  oczywiście zmuszają izrealską policję (zwaną wówczas Żydowską Policją Guberni
                  Kanaan, potocznie: piaskową policją) do podjęcia obowiązków, uzupełniając jej
                  szeregi ochotnikami. Ujawniają się chętni do zabijania Palestyńczyków sukinsyni,
                  sporo Izraelczyków czerpie zyski z donoszenia, większość się boi i nic nie robi
                  - jedynie pewna częśc (jakieś 5 procent) ryzykuje życie i ratuje ściganych jak
                  zwierzęta palestyńskich współobywateli. Jordańczycy mordują 85% zamieszkałych w
                  Izraelu Palestyńczyków. Czy miałbyś wtedy czelność napisać:

                  > bo przeciez wiemy,ze opieka nad swoimi palestyńskimi
                  > wspolobywatelami nie odbywala sie tak,jakby sobie tego zyczyli idealistyczni
                  > patrioci,ktorzy zawsze znajduja jakis logiczny (szmul jest mistrzem-logikiem w
                  > tych sprawach)powod zaistnienia takiej czy innej sytuacji(wpedzanie do kasb,
                  > szantaze,kradzieze,mordy,pogromy,piaskowa policja,cokolwiek nie po mysli
                  > autora obronnej mowy).

                  A tutaj, kochanieńki, udowadniasz niezbicie, że jestes starym i głupim
                  mimowolnym antysemitą, gdyż niszczysz doszczętnie przekonanie, jakoby Zydzi byli
                  nieprzecietnie inteligentni:

                  > Psztyczek,ktory udowadnia,ze gdyby Hitler nie mial dalszych
                  > planow,to Polacy byli gotowi sie przylaczyc do jego wypraw krzyzowych.

                  Myślenie godne sasa15 albo tego nowego palanta nsz1. Łał, kochanieńki, sprawiasz
                  mi ogromną przyjemność przejawiając az takie zidiocenie. Dziekuję ci serdecznie,
                  kochanienki, stęzenie twojego kretyństwa stanie się odtąd moim wzorcem - zamiast
                  w sasach będzie się liczyć w pozerach.
                  • pozarski Znow zakochany w sobie pikutasinski pisze. 20.04.07, 00:19
                    Niech pisze.Sprawe spoleczenstwa obywatelskiego poruszyl Borsuk,ja do tego
                    nawiazalem.Wg mnie to rozsadna mysl,ale dla ciebie nie musi byc.Co z tymi
                    telefonami?
                    • piq a ty umiesz czytać, pozerski? 20.04.07, 15:26
                      Przeciez napisałem, ze twoje założenie o solidarnosci obywatelskiej jest słuszne
                      na 100%. Tylko że potem je sam rujnujesz.

                      A odpowiesz mi moze na moje pytanie, zdechlaczku? Bo jakos ominąłeś kwestie
                      meritum szerokim lukiem, a dopytujesz się o telefony. Niestety, nie mam telefonu
                      ani do do proktologa, ani do dealera viagry - musisz sobie sam znaleźć - kup
                      sobie też bilibil, żebyś pamiętał, po co masz viagrę.
                      • pozarski Nie i nie chce sie uczyc czytac 20.04.07, 15:33
                        bredzacych piqusiow.Myslalem,ze ci twoja blyskotliwa inteligencja to podpowie.
                        Sa teksty,ktore czlowiek,nawet nie zgadzajac sie z ich trescia,czyta z
                        przyjemnoscia,a sa znow takie,ze nawet gdyby bily w oczy najswietsza
                        prawda,czytac sie nie dadza.Te twoje wlasnie naleza do tej drugiej kategorii.
                        • piq wiem, wolisz ich nie czytać i nie rozumieć,... 20.04.07, 16:43
                          ...jako odpowiednik hasza, lecz w druga stronę. No cóż - stetryczenie, pozerski,
                          cię dopadło, które ci każą ze skrzywiona gębą powtarzać jedno i to samo w kółko.
                          Ciebie obchodzi wyłącznie - jak i hasza - bełkotanie wyuczonych na pamięć zaklęć.

                          Nieszczęście polega na tym, że tacy jak ty i hasz kompletnie uniemożliwiają
                          jakąkolwiek normalną rozmowę miedzy Polakami a Żydami, bo zawsze się gdzieś
                          ujawnią i zawrzeszczą wszystkich. Nie uważam cię za szuję, bo te wszystkie twoje
                          idiotyzmy to objawy starczego rozmiękczenia mózgu (i reszty w promieniu półtora
                          metra). Jesteś po prostu troszeczkę niezdrów.

                          Zdrowia życzę zatem, pozerski.
                          • pozarski Nie zartuj piqusiu.Znam paru Polakow i jakos nie 20.04.07, 16:48
                            musze prowadzic z nimi dyskusji przez "tlumacza" piqusinskiego.Juz mi nie
                            pisz.Ja cie nie kocham.
                        • rycho7 Re: Nie i nie chce sie uczyc czytac 21.04.07, 17:09
                          Mie sie nie chce drugoi raz pisac>
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=60736060&wv.x=2&a=61157687
              • v_2 Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 22:46
                dachs napisał:

                >> Wrecz przeciwnie. Napisalem bardzo wyraznie, ze od 18 wrzesnia Polacy juz nie
                > mieli zajecia (byli calkiem podbici) i mogli sie zajac ratowaniem Zydow, bo
                > zachodnia cywilizacje ratowali juz Amerykanie.
                > Rozwinalem tylko tamta mysl tak, zeby i Danutka ja zrozumiala.
                > Inwazja na Zaolzie da sie jednak dosc ciezko polaczyc z polskim antysemityzmem
                > (ktorego nie neguje), wiec moze ja zostawmy na razie na boku.

                Pamiętaj, że Polacy po 18 września a w każdym razie niewile później robili
                sporo dla ratowania zachodniej cywilizacji ( chyba nawet więcej niz
                Amerykanie ) I o ile uratowac francji sie nie udało to już znaczącą pomocą
                Anglii służyli. A więc mieli zajmowac sie Żydami w Polsce, zachodnią
                cywilizacja w Europie... Co ciekawe, pod okupoacją sowiecką Żydzi robili co
                mogli aby Polakami zajeli sie sowieci- najlepiej na Syberii...
                >
          • danus01 Re: Dialogu zostal odrzucony 18.04.07, 12:15
            dachs napisał:

            > Absolutnie dobrowolna. Dlatego rzadko wdaje sie takie dyskusje. Chyba, ze
            akura
            > t
            > wyjatkowo glosno zajeczysz.

            pytanie w kwestii przyrodniczej
            "kiedy,w jakich okolicznosciach, zajaczek wyjatkowo glosno zajeczy?
            czy dopiero wtedy,kiedy silne szpony np.orla trzymaja go w smiertelnycm uscisku?

            >
            > Wiara w ludzi. Takze w to, co piszesz.
            > Kiedy np. piszesz banialuki wierze, ze naprawde tak myslisz. smile

            to jest powod do dyskusji? moje 'banialuki a nie
            informacje podane w linku do www.izrael.badacz.org/

            >
            > > no i przez nieuwage zpomnial dodac,ze do jesieni 42r wszyscy polacu w
            > > sasiedztwie zydow szli im z pomoca ile tylko mogli
            >
            > W zasadzie masz racje. Taka brzemienna data jest 17 wrzesnia. Ci co mieli na
            na
            > s
            > napasc juz napadli, ze strony Szwecji ani Czechoslowacji inwazja nie grozila i
            > Polacy wlasciwie nie mieli juz praktycznie nic do roboty.
            > Intensywna pomoc Zydom mogla sie zaczac juz 18 wrzesnia.
            >
            >

            no i sie zaczela
            zajmowaniem mieszkan i dobytku po przesiedlanych do gett zydow
            handelkiem nieruchomosciami
            w skrajniejszych przypadkach (oczywiscie uzasadnionych rewanzyzmem) paleniem w
            stodolach
            o pojedynczych przypadkach'pomocy' to juz malo kto pamieta i wspomina
            • rycho7 dialog nie zostal odrzucony 18.04.07, 19:16
              danus01 napisała:

              > zajmowaniem mieszkan i dobytku po przesiedlanych do gett zydow

              Tu Cie nienawisc wierci. Napisz co wiec mieli robic? Znasz pojecie zasiedzenie
              w dobrej wierze. Czyzby do prawa rzymskiego wprowadzono to po doswiadczeniach
              Massady?

              Dialogu z Danuski nienawiscia nie warto podejmowac. Pewnych rzeczy sie nie
              dyskutuje. Z terrorystami sie nie negocjuje. Jak w Massadzie.
              • pan.scan Rysiowi o nierychomościach (zamiennie): 19.04.07, 09:53
                danus01 napisała:
                zajmowaniem mieszkan i dobytku po przesiedlanych do gett zydow
                rycho7 napisał:
                Tu Cie nienawisc wierci. Napisz co wiec mieli robic? Znasz pojecie zasiedzenie
                w dobrej wierze.

                ” Zeznanie oskarżonego Zygmunta Wiśniewskiego
                SAK 229, s. 13-14.
                (..)
                Przyznaję się do tego, że brałem udział w morderstwie żydów między wsią Wysokie
                Małe a Wysokie Średnie gm. Jurkowie pow. Sandomierz. (...)

                Jak mi Domagała Kazimierz oświadczył zabrakło amunicji do zastrzelenia tych
                troje żydów. Więc Domagała kazał mnie i Sosnowskiemu iść po powrozy celem
                powieszenia tychże troje żydów i obydwóch poszliśmy po powrozy do gospodarstwa
                we wsi Wysokie Małe nazwiska nie znam. Po przyniesieniu powrozów wzięliśmy tych
                troje żydów prowadząc ich w stronę Wysokie Średnie. Po doprowadzeniu ich do
                rowu nad którym rosną wierzby zatrzymaliśmy się. W tym czasie Sosnowski
                Franciszek wziął kołka którym dwa razy uderzył tą starszą żydówkę raz w kark a
                drugi raz w plecy na wskutek czego upadła na ziemię zamroczona leżąc około
                godziny jeszcze. Gdy zobaczyła jej córka upadła na kolana przed Sosnowskim
                Franciszkiem prosząc go żeby nie bił jej matki kołkiem i nie znęcał się tylko
                zabił z broni mówiąc: "Jaki piękny ten świat i ja jestem młoda i ja chcę żyć."
                Na te słowa Sosnowski mówi ja ci dam żyć i on ją w tym czasie złapał za rękę
                pociągając za sobą, ona w tym czasie zawołała daruj mi życie! a on mówi dzisiaj
                musi się z tobą skończyć! to żydówka prosząc się mówi co pan będzie chciał to
                ja panu dam a pan daruj mi życie.
                W tym czasie Sosnowski przewrócił ja, ściągnął z niej sukienkę całkowicie
                pozostawiając ją jedynie w koszuli i zaczął ją gwałcić. Żydówka ta nie broniła
                się mu w toku gwałcenia ponieważ liczyła, że tym ocali sobie życie, Po
                zgwałceniu przyprowadził ją do drzewa to jest do tej wierzby gdzie byliśmy
                wszyscy i zarzucił powróz na drzewo, ja podniosłem za nogi gdyż pętlica nie
                sięgała, a Sosnowski w tym momencie założył pętlicę ja puściłem i ona zawisła
                nie dostając nogami do ziemi i w ten sposób po upływie około 1,5 godziny od
                chwili powieszenia zakończyła życie.

                Ja po zastrzelonej Żydówce od Domagały dostałem krótkie palto w którym w
                kołnierzu w domu znalazłem 110 dolarów, oraz dostałem 10 dolarów od Domagały
                które były własnością zamordowanych, natomiast Domagała pozabierał także odzież
                po zamordowanych i Sosnowski. Wszyscy zamordowani zostali ograbieni przez nas z
                odzieży a pozostali tylko w bieliźnie.”

                www.zagladazydow.org/1/zaglada1-skibinskapetelewicz-abstrakt(pl).htm

                Dostępna jest stosunkowo obszerna dokumentacja zajść w Szczuczynie. (..)
                Sprawa Stanisława Pieniaka
                Podobny obraz wydarzeń -w tym kluczowych zajść z 27 czerwca i 13 lipca -wyłania
                się z akt sprawy Stanisława Pieniaka. Najważniejsze wydaje się zeznanie Mariana
                Zyskowskiego ze Szczuczyna.:

                "Stanisław Pieniak, kowal [...], został przez [Niemców] powołany na burmistrza
                [...] był [nim] około 2 miesięcy. W tym właśnie czasie z inicjatywy jego brata
                Alberta i Kosmowskiego, mieszkańca wsi Świdry [-Awissa], i niego] samego [...]
                została urządzona rzeź Żydów". ... Pieniak miał odpowiedzieć, że "będzie rzeź
                Żydów, więc on chciał, ażebym ja z nimi poszedł [...] zastaliśmy tam na
                dziedzińcu [Zarządu Miejskiego] ze 20 osób [...]. Kosmowski wygłosił do
                zebranych następujące słowa: "za nasze krzywdy wyrżniemy dziś tych złodziei" i
                całą grupą udali się na ulicę Pawełki [...] [gdzie] zostali wyrżnięci Żydzi,
                jak również w wielu punktach miasta". (..). Po tej rzezi matka moja widziała,
                jak Pieniak przyniósł do domu około 10 par butów.(...)

                Sprawa Józefa Witkowskiego. (...) Sąd nie dał wiary zeznaniom ze śledztwa kilku
                świadków, między innymi Kondrackiego, Bednarowicza i Zalewskiego. Wedle tych
                zeznań Witkowski roztrzaskał głowę niemowlęciu wyjętemu z kołyski i zamordował
                małego chłopca, by zabrać mu buty.

                BZURY
                (..)Lipnik i Skaje nie wyczerpują rejestru tragicznych przeżyć Żydów ze
                Szczuczyna i okolic, niedługo później bowiem w nieodległej wsi Bzury doszło do
                wyjątkowo odrażającego mordu. (...)

                Sam oskarżony zeznał w śledztwie, że do majątku Bzury jeden z pracowników,
                Stanisław Kozłowski, przywiózł ze Szczuczyna do pracy "20 Żydówek w wieku od 15
                lat do 30 lat". Pracowały one trzy dni w ogrodzie, kiedy to do majątku
                przyjechało na rowerach sześciu mężczyzn, w tym znajomy Zalewskiego, niejaki
                Tkacz. Polecili fornalom z majątku wydać Żydówki, a później "iść je zasypać,
                gdyż mają rozkaz od żandarmerii niemieckiej Żydówki te zabić". Ci odmówili,
                twierdząc, że "kto zabija, niech zasypuje". Sam Zalewski, wziąwszy szpadel,
                przyłączył się do przybyszów. Jak zeznał w śledztwie: "osobnicy ze Szczuczyna
                poszli do majątkowej kuźni i okuli pałki na końcu żelazem, ażeby lepiej było
                zabijać. Po okuciu pałek żelazem zabraliśmy Żydówki do wioski Bzury i tam
                zapędziliśmy do piwnicy [...] Po godzinie czasu przyjechały z majątku Bzury
                dwie furmanki drabiniaste, na jednej furmance jechał Krygiel [właśc. Stanisław
                Krygier -A.Ż.], a na drugiej Modzelewski Henryk". Kobietom polecono wsiąść na
                furmanki, tłumaczono im, że zostaną odwiezione do Grajewa. Pojechano jednak
                do "boczkowskiego lasu, gdzie był wykopany okop, i tam kazaliśmy Żydówkom zejść
                z wozów i skupić [się], było wszystkich Żydówek 20 [...] po zejściu [...] z
                wozu kazaliśmy wszystkim Żydówkom porozbierać się do koszul i majtek, tylko
                dwie młode Żydówki, które miały stare ubranie, nie kazaliśmy im się rozbierać.
                Po rozebraniu się Żydówek zaczęli prowadzać po jednej nad okop i tam zabijali
                pałkami drewnianymi, na końcu okutymi żelazem. Tkacz zabił 4 Żydówki. Jeszcze
                przed zabiciem pięciu osobników, oprócz Tkacza, których nazwisk nie znam,
                gwałcili jedną Żydówkę, [...] uderzając ją pałką 3 razy w głowę, i wpadła do
                okopu, zaś pozostałe Żydówki zabili [...]. Po zgwałceniu Żydówki ja wziąłem
                pałkę drewnianą od Tkacza i sam osobiście zabiłem Żydówkę. Z pomordowanych
                Żydówek otrzymałem pantofle i jedną sukienkę, zaś resztę ubrania zabrali [wyżej
                wymienieni] i zanieśli do gospodarza na Dybełce [...]. Pomordowanych Żydów ja
                sam zasypywałem przez dwa dni. Modzelewski furman przyglądał się, jak my
                mordowali Żydów, zaś Krygiel pojechał". (...)

                Wokół Jedwabnego, IPN Warszawa 2002,tom 1
                • piq ale kanalie 19.04.07, 18:44
                  Mam nadzieję, że im się dobrali do düp po wojnie (lub w czasie). Niestety, tak
                  jak pisalem, ta wojna, i to co się wówczas działo, wyzwoliła w niektórych
                  gnojach najpodlejsze instynkty.

                  Dobrze byłoby, gdyby IPN opublikował nazwiska i wszystkie okoliczności takich
                  sqrvvysyństw.
                  • piq PS. Swoją drogą to niezly kamyczek... 19.04.07, 18:46
                    ...do haszowego ogródka niebiańskiej zacności naszej nacji.
                    • hasz0 _________________Swoją drogą to niezly kamyczek... 19.04.07, 19:24
                      ...do haszowego ogródka niebiańskiej zacności naszej nacji.

                      HASZCZ#########:

                      Najmniejszy pik Ci zasygnalizował, że sam sobie zaprzeczasz
                      tym stwierdzeniem?

                      Podobno interesuje Cię historia a nie zarabianie na "biznes holocaustowej"
                      beletrystyce opartej na zeznaniach wymuszonych torturami za rządów zydokomuny?
                      Czy kryminalne przypadki mordów Polaków we włoskich obozach -

                      (dla porównania JUŻ 50 OSÓB ARESZTOWANO we Włoszech a tu opisano zezania kilku
                      osób wymuszone
                      ubeckimi metodami - nie czytałeś o metodach sledztwa w 1949 i 1951
                      przez żydokomunistycznych ubeków? )

                      - pracy upoważniają do analogicznego uogólniania i zmiany historii Włoch
                      i oskarżania o mordowanie narodu polskiego i mlrd odszkodowanie?

                      Gdzie zaprzeczam istnienia kryminalnych mordów zarówno z jednej jak i drugiej
                      strony?
                      A to czytałeś?
                      "Artykuł oparty jest przede wszystkim na analizie mało dotąd wykorzystywanych
                      przez badaczy akt procesowych z tzw. dekretu sierpniowego PKWN wytaczanych
                      między innymi osobom podejrzanym"

                      Zauwazyłeś, że prof. dr hab. Henryk Domański
                      Dyscypliny KBN: socjologia
                      prof. Gross - socjologia
                      Pismo nie ukazałoby się bez wsparcia finansowego otrzymanego z TASK FORCE for
                      INTERNATIONAL COOPERATION ON HOLOCAUST EDUCATION, REMEMBRANCE AND RESEARCH oraz
                      Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Biblioteki Narodowej, a przede
                      wszystkim bez życzliwości i wsparcia Dyrekcji Instytutu Filozofii i Socjologii
                      PAN, a szczególnie prof. dr hab. Henryka Domańskiego.
                      Dlatego też członkowie powołanego w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN
                      Centrum Badań nad Zagładą Żydów zdecydowali się stworzyć wydawnictwo ciągłe
                      poświęcone w całości tematyce związanej z Zagładą Żydów. Celem naszego
                      wydawnictwa jest próba zagospodarowania istotnej luki na rynku wydawniczym."

                      Many many many.....
                      • hasz0 ____Swoją drogą łatwo się poddajesz socjologicznej 19.04.07, 19:31
                        obróbce panów profesorów - hobbystów money i historii
                        histerycznej.

                        Powodzenia w lizaniu d.upy!
                      • pan.scan ----------Zeznania niewymuszone torturami 19.04.07, 20:29
                        O pogromie w Parczewie, 5 lutego 1946 r. Z kroniki oddziału "Wolność i
                        Niezawisłość" (WIN) obwodu włodawskiego, spisanej przez jego dowódcę,
                        "Żelaznego".

                        "Jastrząb" [...] i ja proponowaliśmy "Orlisowi" (Klemens Panasiuk, jeden z
                        komendantów obwodu włodawskiego WIN - przyp.mój) uderzenie na miasto Parczew i
                        rozgromienie zamieszkałych tam Żydów w ilości około 500 osób, którzy złapali w
                        swoje ręce całkowity handel nie dając życia innym drobnym kupcom i handlarzom
                        polskim. Milicja i UB składało się tam z około 25 ludzi, których w nocy można
                        było łatwo zaszachować przy pomocy 2-3 erkaemów. Przy okazji tej można się było
                        dobrze podreperować na żydowskich sklepach, a przeważnie na obuwiu, które nam
                        było bardzo potrzebne, gdyż staliśmy pod tym względem źle. "Orlisowi" było w
                        smak "coś" zawojować, lecz na taką ważną akcję musiałby sam iść i jako
                        komendant prowadzić ją. Przy tem mógłby gdzieś łatwo kulą oberwać, bo jakby to
                        nie było, Parczew był miastem dość dużym, a i Żydkowie też posiadali broń, i to
                        prawie że każdy.
                        Wobec tego" Orlis" nie chciał sam ryzykować i uczestniczyć w tej akcji, a dać
                        zezwolenie "Jastrzębowi" to w razie gdyby ona się udała, to zaszczyt ten
                        spadnie wyłącznie na "Jastrzębia", a nie "Orlisa" [...].
                        Plan akcji był następujący: grupa "Dąbka" z około 10 ludźmi miała opanować most
                        na drodze do rynku w kierunku stacji. Koło tego mostu stała zwykle warta
                        złożona z żydowskich ormowców, którzy pilnowali kompleks[u] budynków
                        zamieszkałych przez Żydów [...].
                        "Dąbkowi" udało się pięknie podejść i bez strzału rozbroić wartę koło mostu,
                        złożoną z dwóch Żydków z automatami i pistoletami. Jednym z nich był sierżant z
                        UB nazywany popularnie "Bocian", a było to dość podłe Żydzisko w stosunku
                        obejścia z Polakami. Idąc dalej w kierunku posterunku złapał i trzeciego Żydka
                        z bronią [...].
                        Idąc ze spółdzielni "Społem" rekwiruje dwa samochody ciężarowe, na które ładuje
                        towar ze sklepów żydowskich a parom chłopakom poleca udać się do mieszkań
                        ważniejszych asów żydowskich, aby ich pojąć. Grupa ta w jednym budynku
                        otrzymuje ogień z pepeszy, lecz wdziera się mimo tego do budynku, ale Żydkowie
                        rzucają broń i kryją się gdzieś bez śladu.
                        Miejscowa ludność zorientowawszy się co się dzieje, nie bacząc na strzały
                        wychodzi radośnie na ulice, by zobaczyć chłopaków "z lasu".
                        Młodzież parczewska, przeważnie uczniowie z gimnazjum miejscowego, brawurowo
                        pomaga nam w szukaniu Żydów, ładowaniu samochodów, itd.
                        Po 4-5 godzinach, na umówione sygnały rakietowe zbierają się wszyscy. Nasza
                        grupa oraz grupa "Dąbka" lokuje się na auta, "rezerwa" otrzymuje fury, któremi
                        ma rozkaz jechać do swoich domów. Wyjeżdżamy w wesołym nastroju z Parczewa.
                        Arch.Wojew. w Lublinie, sygn.101, vol. II str. 19-23


                        8 lutego 1946. Lublin. Z zeznań świadków pogromu w Parczewie"' dn. 5 lutego
                        1946 r., złożonych w Wojewódzkim Komitecie Żydów Polskich w Lublinie.
                        PROTOKÓŁ
                        Dnia 8-ego lutego 1946 roku stawili się w lokalu Wojew. Komitetu Żyd. Polskich
                        w Lublinie stali mieszkańcy miasta Parczewa.

                        1. Melkenbaum Eljezer, rabin zam. ul. Kościelna 14.
                        2. Elbaum Baruch, felczer, zamieszkały ulica Kościelna 14.
                        Dnia 5 lutego 46 roku miasto Parczew, pow. włodawski, woj. lubelskie zostało
                        otoczone przez umundurowaną bandę napastników w sile od 100 do 120 ludzi,
                        uzbrojonych w broń palną. O godz.17 padły pierwsze strzały; równocześnie z
                        okien i strychów obserwowaliśmy, jak napastnicy zatrzymują przechodniów,
                        legitymując ich i wzywając do podniesienia rąk. Strzelanina trwała do godz. 23.
                        Jak się następnie okazało, z rąk napastników zginęło:
                        1.Tempy Dawid, syn Tojwy Rywki, lat 42, osierocił żonę i 3 miesięczne dziecko,
                        2. Turbiner Mendel, syn Szlamy i Hindy, lat 31,
                        3. Zisman Abram, syn Nuchina i Cypy, lat 43, ponadto raniono:
                        4. Frajnberga Lejba.

                        Na terenie Parczewa mieszka około 200 Żydów. Prawie wszystkie mieszkania
                        żydowskie zostały zrabowane, a rzeczy załadowane na samochody i furmanki i
                        wywiezione. W szeregu wypadków, gdy mienie nie przedstawiało dla napastników
                        wartości, zostało ono na miejscu zniszczone tak, że nie nadaje się do użytku.
                        Ogólne straty materjalne sięgają wielo-miljonowej sumy. Napastnikom udzielili
                        wskazówek co do miejsca położenia lokali żydowskich miejscowi ludzie. Obecnie
                        wśród Żydów parczewskich szerzy się panika. Żydzi likwidują sprawy osobiste i
                        pragną wyjechać z Parczewa. W mieszkaniach własnych nie nocują i ukrywają się
                        na strychach i w piwnicach. Na tem protokół zakończono.
                        Archiwum Akt Nowych. PRM, sygn 133 s.65

                        hasz0 napisał:
                        Podobno interesuje Cię historia a nie zarabianie na "biznes holocaustowej"
                        > beletrystyce opartej na zeznaniach wymuszonych torturami za rządów zydokomuny?


                        • rycho7 scam kala bohaterow 19.04.07, 20:34
                          pan.scan napisał:

                          > "Jastrząb" [...] i ja proponowaliśmy "Orlisowi" (Klemens Panasiuk, jeden z
                          > komendantów obwodu włodawskiego WIN

                          To sa wzorce osobowe IVRP. Jak smiesz cokolwiek beltac nie padlszy na kolana?
                        • rycho7 wzorce Massady 19.04.07, 20:40
                          pan.scan napisał:

                          > było łatwo zaszachować przy pomocy 2-3 erkaemów. Przy okazji tej można się
                          > było dobrze podreperować na żydowskich sklepach, a przeważnie na obuwiu

                          Argumentacja wypisz wymaluj przekazywana "przyszlosci narodu" izraelskiego.
                          Mialem niezla zabawe czytajac te teksciki wielbiace bandytow z Massady,
                          zbierajace "podatki" na swoja walke.

                          Spamie, taka jest logika terrorystow panstwowych (i "spolecznych") na swe
                          zachciewajki potrzebuja "podatkow".
                          • hasz0 _______________wzor dla nich był w polskiej rzeźni 20.04.07, 07:25
                            Wiarygodnie bo za dzis. GW:

                            "Najsłynniejszy w historii seryjny morderca, urodził się w Kielcach. Nim został
                            Kubą Rozpruwaczem nazywał się Józef Lis i przez 16 lat mieszkał przy ul.
                            Hipotecznej - dowodzi profesor historii z RPA Charles van Onselen. W ustaleniu
                            kieleckich korzeni Kuby Rozpruwacza przez 30 lat pomagał Onselenowi prof. Jerzy
                            Szczepański z Akademii Świętokrzyskiej...
                            Silver, Lis i Kuba Rozpruwacz (ang. Jack the Ripper) to ta sama osoba. Seryjny
                            morderca, który zabijał prostytutki w londyńskiej dzielnicy Whitechapel w 1888
                            r. Zadawał ofiarom głębokie rany szyi, okaleczał genitalia, usuwał organy
                            wewnętrzne i masakrował twarze...
                            Urodził się w Kielcach w 1868 r. w żydowskiej rodzinie, przez 16 lat mieszkał
                            przy ul. Hipotecznej, potem wyemigrował do Londynu, gdzie mieszkał w latach
                            1885-89.

                            Wysłał więc do RPA notatki: wypisy z aktu urodzenia, raportów policyjnych i -
                            jak się okazało - jeden z najcenniejszych wtedy dla Onselena wypis z dokumentów
                            paszportowych Józefa Lisa.
                            ########################################################
                            Przy Hipotecznej w Kielcach mieszkał z pięcioma siostrami i czterema braćmi.
                            Żyli w biedzie, ich ojciec imał się różnych zajęć, również kradzieży. Nie
                            grzeszyli moralnością, nie chodzili do synagogi, woleli przyglądać się rzezi
                            bydła za Silnicą. <---------POLSKA RZEŹNIA JEST WINNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                            • pan.scan Haszystom na zakończenie. O wiejskim Schindlerze 21.04.07, 15:08
                              1945, Łódź – relacja Lejba Hofmana o pomocy, której udzielał Żydom Wacław
                              Szpura ze wsi Dubicze koło Konstantynowa nad Bugiem.

                              7 km od miasteczka było nas 30 Żydów. Piętnastu z nas było w kryjówkach u
                              chrześcijan. Ukrywaliśmy się w rejonie Białej Podlaskiej, w pewnej wiosce
                              Dubicze, koło Konstantynowa nad Bugiem, od roku 1942 do wyzwolenia przez
                              Sowietów w lipcu 1944 roku. Część z nas, tj. 15 osób, ukryło się w lesie
                              dubiczewskim, pozostałe 15 osób było we wsi w dwóch miejscach u Polaków.
                              Naszym głównym ratownikiem był Wacława Szpura, Polak, chłop, który mieszkał w
                              Dubiczy. On nam przygotował miejsca, tak u chłopów jak i w lesie. Czuwał też
                              zazwyczaj na straży. Dostarczał nam pieniędzy, soli, nafty, lekarstw. Jeśli
                              ktoś miał pieniądze, to mu dawał, jeśli ktoś nie miał – to on dawał. On i jego
                              żona nie odpoczywali, pomagali nam w każdym zakresie. Pewnego razu, w nocy,
                              piekli chleb dla 32 Żydów. Kiedy wysyłano kogoś z wiadomością, zwykł narażać
                              swe życie i dostarczać, co było trzeba.
                              Uczył nas, jak mamy się zachowywać, gdzie można czerpać wodę, u kogo z Polaków
                              można się chować. Informował nas, kiedy mają być obławy, kiedy powinna nadejść
                              policja na obławę, był dla nas jak ojciec. Pomiędzy nami zwykliśmy go
                              nazywać „nasz rebe”.
                              Cztery tygodnie temu dowiedziałem się, że zamordowali go Polacy za to, że
                              pomagał Żydom.
                              Tenże chrześcijanin zwykł w 1942 roku wyjeżdżać do Łosic koło Siedlec i do
                              Międzyrzeca Podlaskiego, by wydobywać Żydów z getta i obozów.
                              Jego żona pozostała teraz z piątką dzieci, bez środków do życia. Sześć tygodni
                              wcześniej, nim go zamordowano, został obrabowany.

                              Podpis świadka
                              Lejb Hofman

                              Marianna Szpura
                              Wieś Dubicze
                              Gmina Konstantynów nad Bugiem
                              Pow. Biała Podlaska

                              Podpis protokolanta
                              Klara Mirska

                              Archiwum ZIH, 301/1092, rękopis.

                              • hasz0 ______________________Haszystom na zakończenie 23.04.07, 13:55
                                "Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści;
                                lecz wyrok potepienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie".
                                Rzym. 16, 18 II Koryn. 9, 5 I Tes. 2, 5

                                Wzorem Grossa, cytujesz znowu kolejnego "nienaocznego świadka", by z
                                wdzięczności oczernić naród wybawcy dokładając do tego fobię Rycha,
                                enigmatycznego "haszystę" - komuś, kto bronił Zydów przez komunistami w 68 r.?

                                Tak zeznaje "naoczny" świadek paranaukowcu? "przed 4 tyg i dowiedział się"

                                - "Cztery tygodnie temu dowiedziałem się, że zamordowali go Polacy za to, że
                                pomagał Żydom."

                                Nie wstyd Ci mieszkać w Polsce wśród dobrych ludzi i zajmować się
                                "naukowo" ich szkalowaniem?
                        • qwardian Atak na Parczew-pięciu MO-wców i UB-eków zabitych. 22.04.07, 02:17
                          Zajęcie Parczewa
                          Atak na posterunek i areszt MUBP w Parczewie skończył się połowicznym sukcesem.
                          Oddział "Jastrzębia" zajął całe miasto i... tylko pół budynku UB, który
                          znajdował się na piętrze, nad apteką, której zniszczenia "Jastrząb" chciał
                          uniknąć. Z góry ostrzeliwało się kilku ubowców, którymi dowodził niejaki
                          Konasiuk, ubowiec oddelegowany z Włodawy. Ofiary jego przesłuchań wyławiano z
                          pobliskiego stawu ze śladami tortur na ciele i rękami skrępowanymi kolczastym
                          drutem. Nie mógł mieć złudzeń, jaki los go spotka, gdy wpadnie w ręce polskich
                          partyzantów. "Jastrząb" zostawił kilku ludzi, by ogniem ryglowali górę
                          posterunku, zaś sam z resztą oddziału udał się demonstracyjnie do kościoła,
                          potem pilnował rekwizycji. Towary zabierano ze spółdzielni "Społem", ale także
                          z prywatnych sklepików - wybierając co bardziej "czerwonych" właścicieli. A
                          ponieważ dziwnym trafem większość prywatnych kupców komunistycznego Parczewa
                          pochodziła z narodu wybranego - rekwizycje też mogły zostać uznane za "pogrom".
                          Po załadowaniu niezbędnych towarów, głównie wiktuałów, partyzanci opuścili
                          miasto. W efekcie akcji w Parczewie zginęło pięciu milicjantów i ubowców -
                          okazało się potem, że byli to sami Żydzi. Należy jednak podkreślić, że nie
                          ginęli oni jako przedstawiciele takiego czy innego narodu, lecz jako
                          funkcjonariusze okupacyjnego aparatu terroru. Konasiuk, któremu udało się ujść
                          cało, nie uniknął jednak sprawiedliwości. Dwa lata później będzie dowodził
                          pacyfikacyjną ekspedycją UB/ KBW i pod Dębową Kłodą wpadnie w zasadzkę,
                          urządzoną przez drugiego z braci Taraszkiewiczów - Edwarda. Zginie od kuli
                          wystrzelonej w walce, śmiercią żołnierską, na którą nie zasłużył.

                          Rok 1946 przyniósł partyzantom "Jastrzębia" walki z ekspedycjami NKWD i KBW.
                          Duży rozgłos przyniosło jego żołnierzom zwycięstwo nad grupą NKWD i UB w
                          Gródku - 8 czerwca 1946, jeszcze większy - wzięcie do niewoli rodziny Bolesława
                          Bieruta. Przypadek ten zdarzył się 17 lipca 1946 roku. Tego dnia
                          oddział "Jastrzębia" przygotowywał zasadzkę pod Chełmem na samochody
                          miejscowego UB. By szybko opuścić miejsce akcji trzeba było zarekwirować jakiś
                          samochód. Nagle szosą nadjechał elegancki, ogromny chevrolet. Po zatrzymaniu
                          okazało się, że w limuzynie jedzie czworo komunistów. Zdanie "pan nie wie kto
                          ja jestem" należało do najczęściej powtarzanych. Okazało się, że w chevrolecie
                          siedziała siostra Bieruta - Zofia Malewska z mężem oraz ich syn z żoną. A więc
                          rodzina Bieruta - superagenta sowieckiego, rodzina, która korzystała z
                          wszystkich dobrodziejstw okupacji sowieckiej, których symbolem był ów luksusowy
                          samochód! O mistyfikacji nie mogło być mowy - następnego dnia do Włodawy
                          przyjechało ponad 50 aut pełnych funkcjonariuszy UB i KBW oraz dwa pociągi, to
                          znaczy 72 wagony - wojsk KBW. "Jastrząb" przewiózł rodzinę Bieruta do wsi
                          Krasne, nieoczekiwanych "gości" przetrzymywano dwie doby w domu komendanta
                          placówki AK, Władysława Borysika. Malewscy chodzili po obejściu, a pod lufami
                          pistoletów nawet do pobliskiego lasu. Widząc, że nic jej nie grozi, a może
                          chcąc zjednać partyzantów, siostra Bieruta powtarzała: Mój brat był taki
                          spokojny, porządny człowiek przed wojną. Do kościoła chodził w każdą niedzielę.
                          Teraz jest z komunistami, ale z przymusu (H. Pająk: Oni się nigdy nie poddali,
                          1997, s. 108). Słysząc tego rodzaju credo partyzanci "Jastrzębia" kazali
                          tej "polskiej" i "katolickiej" rodzince śpiewać przed śniadaniem "Kiedy ranne
                          wstają zorze" a po kolacji "Wszystkie nasze dzienne sprawy". To były
                          jedyne "tortury" jakim poddano rodzinę czerwonego namiestnika. Zasady
                          odpowiedzialności zbiorowej partyzanci nie stosowali. Po dwóch dniach
                          pociotkowie Bieruta zostali odwiezieni do pobliskiej gajówki, gdzie podstawiono
                          chevroleta.
          • danus01 Re: Dialog zostal odrzucony 18.04.07, 12:31
            motto

            "skad moze nadejsc ocalenie?
            Tylko z przeszlosci,jesli ja kochamy"-Simone Weil

            moze jednak Zydowka Simone Weil mylila sie,kiedy pisala te slowa nie
            doczekawszy konca wojny

            "Sprawiedliwość i uczciwość są stałymi uciekinierami z obozu zwycięzców."-
            Simone Weil

            ciekawe kto i dokad ucieknie z watku 'obozu przegranego'
            • pozarski Re: Dialog zostal odrzucony 18.04.07, 12:40
              Obawiam sie,ze Simone Weil,ktora nb bardzo sobie cenil Milosz,nie jest
              autorytetem dla ludzi,ktorzy w ogole nie wiedza kim byla.Bo chyba nie
              podejrzewasz hasza czy piqa o znajomosc dziela tej interesujacej postaci?
              • danus01 Re: Dialog zostal odrzucony 18.04.07, 13:01
                pozarski napisał:

                > Obawiam sie,ze Simone Weil,ktora nb bardzo sobie cenil Milosz,nie jest
                > autorytetem dla ludzi,ktorzy w ogole nie wiedza kim byla.Bo chyba nie
                > podejrzewasz hasza czy piqa o znajomosc dziela tej interesujacej postaci?

                ja malo kogo w Polsce podejrzewam o znajomosc nie tylko postaci Simone Weil,ale
                takze o jej zrozumienie i podejscie do chrystnianizmu.a jest ono naprawde
                ciekawe,bo nie ograniczone jedynie do slow.
                • stormy_weather Re: Dialog zostal odrzucony 18.04.07, 13:04
                  www.rivertext.com/weil.html
    • danus01 Re: zanim nastąpi dialog....jedna definicja 18.04.07, 10:30
      danus01 napisała:

      > <a href="www.izrael.badacz.org/"

      "Antysemityzm jest przede wszystkim wrogością. Źródłem zaś każdej wrogości jest
      lęk - jako reakcja przed czymś nierozpoznanym; przed brakiem zdolności
      rozpoznania przyczyny lęku. Przeto dopóki przyczyna antysemityzmu Polaków
      pozostaje nierozpoznana, dopóty Polak-antysemita stoi w napięciu, usiłując
      uprzedzić cios, jaki grozi od tyłu albo z boku. Węszy za swoim wrogiem.
      Wypatruje go, nawet mimo jego nieobecności."
      • rycho7 fory dla bandytow????????????????????????? ???????? 18.04.07, 19:20
        danus01 napisała:

        > "Antysemityzm jest przede wszystkim wrogością.

        Ja wrogo sie odnosze do zlodzieja, ktory mnie okrada, mordercy, ktory mnie
        zabija. To z niewiedzy? Gewalt, bija Zudow. Etniczna solidarnosc wlacza
        poplecznikow do bandytow. Danuska chce sie tez zalapac.
    • qwardian ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć na to 19.04.07, 00:25
      pytanie NAJLEPIEJ.

      danus01
      czytalam przed wielu laty pewna rozprawke na temat"czy antysemita polak-katolik
      mogl w czasie wojny ratowac zydow".
      pytanie w kwestii przyrodniczej
      "kiedy,w jakich okolicznosciach, zajaczek wyjatkowo glosno zajeczy?
      czy dopiero wtedy,kiedy silne szpony np.orla trzymaja go w smiertelnycm uscisku?


      Według autorów Encyclopedia of the Holocaust (Nowy Jork-Londyn 1990) i Morfina
      Gilberła (The Holocaust Glasgow 1987) wszyscy prezesi Judenratów w gettach na
      terenie okupowanej Polski, a przede wszystkim Chaim Mordechaj Rumkowski z
      Łodzi, Adam Czerniaków z Warszawy, Mojżesz Meryn z Sosnowca, Efraim Barasz z
      Białegostoku, Jakub Gens z Wilna czy Józef Parnas ze Lwowa uważali, że uda im
      się uratować samych siebie i "swoich" (wyselekcjonowanych przez nich) Żydów
      jeśli udowodnią Niemcom, że są im potrzebni, że produkują niezbędne rzeczy dla
      niemieckiej armii (M. Gilbert); Żydzi, poza samymi Niemcami, byli najlepszymi
      robotnikami III Rzeszy, do których Niemcy mogli mieć pełne zaufanie, gdyż,
      dążąc do ocalenia swojego życia, nie uprawiali sabotażu, tak jak np. robotnicy
      polscy, dla których najważniejszym nie była ochrona własnego życia, ale
      zniszczenie hitleryzmu i uzyskanie przez Polskę wolności. (Samo getto łódzkie w
      okresie od listopada 1940 do sierpnia 1942 roku przyniosło Niemcom czysty
      dochód w wysokości aż 20.000.000 marek, a od września 1942 do września 1944
      roku dalszych 26.200.000 marek; autorzy pracy dokumentalnej Lodz Getto Allan
      Adelson i Robert Lapides, stwierdzili, że "Getto łódzkie pracowało jako wielkie
      przedsiębiorstwo zbrojeniowe, zbrojące swego wroga - hitlerowskie Niemcy").
      Swoją pracą, a mowa tu o setkach tysięcy osób, Żydzi przedłużali wojnę, a tym
      samym m.in. niemiecką okupację ziem polskich i cierpienia narodu polskiego!
      • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:27
        Ze stacji Łódź Radegest 28 sierpnia 1944 r. rusza w kierunku Auschwitz
        przedostatni już transport z mieszkańcami od dwu miesięcy ostatecznie
        likwidowanego przez hitlerowców getta. W zatłoczonym towarowym wagonie Chaim
        Rumkowski, przełożony Starszeństwa Żydów w Łodzi, po raz pierwszy od czasu
        objęcia władzy dzieli los swych poddanych.

        Czy wierzy, że jadą w głąb Rzeszy, gdzie - jak zapewniali Niemcy, żądając od
        niego kolejnych kontyngentów ludzi do wywózki - mają na nich czekać prace
        porządkowe w zbombardowanych rejonach i produkcja na rzecz armii? Gdyby tak,
        byłby spokojny: komu, jak nie jemu, mistrzowi świata w
        dziedzinie "produktywizacji Żydów", powierzono by organizację takiej akcji?
        Niemożliwe jednak, by był aż tak naiwny. Musi wiedzieć, że celem jest obóz. Czy
        rozmyśla nad tym, jak został przez Niemców oszukany? Zastanawia się nad sensem
        prowadzonej z nimi przez pięć lat gry? Nasłuchuje odgłosów zbliżającego się
        frontu, skąd mógłby nadejść ratunek?

        Z otchłani tego wagonu nie dotarło do nas nic.

        Tak naprawdę nie wiemy nawet, jak zginął. To znaczy wiemy za dużo. Jest kilka
        różniących się istotnymi szczegółami wersji jego śmierci, a każda niesie inne
        przesłanie, zaspokaja inną potrzebę ludzkiej natury.

        Najlepsze getto w Polsce

        Pod datą 13 września 1940 r. Adam Czerniaków, prezes gminy żydowskiej w
        Warszawie, zanotował w dzienniku, że do Łodzi udała się niemiecka delegacja z
        gubernatorem Ludwigiem Fischerem. "Czy nie ma to związku z niedawnym pobytem
        Rumkowskiego w Warszawie?" - zastanawia się Czerniaków, któremu Rumkowski
        złożył wtedy wizytę, chwaląc się, że ma w swoim getcie ministerstwa i budżet w
        wysokości półtora miliona marek. Czerniakowa irytowało stawianie mu za wzór
        porządków w łódzkim getcie, zwłaszcza że tamtejsi Żydzi - póki było można -
        masowo uciekali do Warszawy. "Jest to samochwalec. Zarozumiały i głupi.
        Szkodliwy, bo wmawia władzom, że u niego jest dobrze" - notował w czasie
        drugiej wizyty Rumkowskiego, w maju 1941 r.

        W Warszawie prace prowadzone przez Niemców nad zorganizowaniem zamkniętej
        dzielnicy dla Żydów ślimaczyły się miesiącami. Tymczasem getto łódzkie powstało
        już w lutym 1940 r. (jako pierwsze na ziemiach polskich). Prawdopodobne zatem,
        że - jak podejrzewał Czerniaków - delegacja jedzie do Łodzi zapoznać się z
        tamtejszymi doświadczeniami. I może to przypadek, ale już dwa tygodnie później
        Fischer podpisuje zarządzenie o utworzeniu getta w Warszawie.

        "Tu w Łodzi zaczął się eksperyment hermetycznego zamknięcia 160 tys. ludzi. Tu
        zrobiono pierwszą próbę całkowitej izolacji żydowskiej ludności od świata
        zewnętrznego, sąsiadów, źródeł utrzymania. Niemcy na łódzkie getto patrzyli jak
        na wzór" (Leon Hurwicz, zapiski z łódzkiego getta). "Podczas zwiedzania Łodzi
        przez niemiecką komisję przedstawił on [Rumkowski - red.] getto jak raj. Miało
        się to przyczynić do powstania gett w innych miastach Guberni. Dowiódł on, że
        eksperyment się powiódł" (Emanuel Ringelblum, "Kronika getta warszawskiego").

        Historyk Icchak Rubin, żarliwy obrońca Rumkowskiego, autor imponującego pod
        względem faktograficznym i źródłowym dzieła "Żydzi w Łodzi pod niemiecką
        okupacją 1939-1945", opinie tego typu kwituje jako niepoparte dowodami plotki.
        Podobnie jak pogłoski, że łódzkie getto odizolowano od reszty miasta na wniosek
        Rumkowskiego, gdy oświadczył, że tylko pod takim warunkiem podejmuje się
        utrzymać w nim ład i porządek.

        Tak czy inaczej Niemcy znaleźli w Rumkowskim zwolennika samej idei getta. U
        Ringelbluma czytamy, że głosząc cuda o swoim żydowskim państwie, z jego
        policjantami i więzieniem, Rumkowski przechwalał się: "Zobaczycie, za rok, dwa
        będę miał najlepsze getto w Polsce". Doktor Edward Reicher, członek tzw.
        drugiej Rady Starczej, wspomina, jak Rumkowski oświadczył mu: "To będzie
        samodzielne, nowoczesne państwo żydowskie! A pana mianuję ministrem zdrowia.
        Zrobię klejnot z getta" ("W ostrym świetle dnia"). Z kolei doktor Izrael
        Milejkowski (szef wydziału zdrowia w warszawskim getcie) podczas pierwszego
        pobytu Rumkowskiego w Warszawie miał okazję wysłuchać jego - jak to nazwał -
        quasi-wykładu o porządkach w łódzkim getcie i wizji getta w ogóle. Entuzjazm
        Rumkowskiego przekonującego słuchaczy, że getto to per saldo instytucja
        użyteczna, służąca przekształceniu Żydów w ludzi "wydajnych, produktywnych i
        kreatywnych", wydał mu się odrażający.

        Nim jeszcze getto powstało, Rumkowski zapewniał niemieckich decydentów, iż
        będzie ono "kopalnią złota". Swoim współpracownikom mówił: "Posiadam najlepszą
        walutę na świecie, lepszą niż dolary (...) - ręce do pracy. Żydzi będą pracować
        i z tego będziemy żyć".

        Rumkowski przekształcił więc getto w wielką produkcyjną machinę pracującą na
        potrzeby Rzeszy i aż do ostatnich chwil jego istnienia lansował
        hasło "produktywności" za wszelką cenę. Czy naprawdę wierzył, że Niemcy, mając
        z Żydów pożytek, zmienią jeśli nie stosunek, to swoje wobec nich działania? Czy
        też był tylko jednym z tych, którzy skorzystali z możliwości stworzonych przez
        totalitarny system, by zaspokoić własne ambicje i dorwać się do władzy, choćby
        miało to być stanowisko kapo. Bo - jak notował włoski pisarz, więzień Auschwitz
        Primo Levi - "u podnóża każdego tronu tłoczą się ludzie tacy jak Rumkowski, by
        zagarnąć swoją małą cząstkę władzy".

        W każdym razie wszystkie getta były już zlikwidowane, a ich mieszkańcy
        wymordowani w Treblince i innych obozach zagłady; trwało tylko getto w Łodzi i
        ze swymi 80 tys. mieszkańców wkroczyło w rok 1944.

        Dyktatura to nie jest brzydkie słowo

        W nocy z 4 na 5 września 1939 r. razem z władzami miasta ewakuował się prezes
        gminy żydowskiej. Pięć tygodni później szef Wojennego Zarządu Cywilnego Łodzi
        Leister mianował der Älteste der Juden - przełożonym Starszeństwa Żydów -
        Chaima Rumkowskiego i poinformował rozwiązany zarząd gminy, że należy mu
        okazywać bezwzględne posłuszeństwo.

        Chaim Mordechaj Rumkowski, urodzony w 1887 r. w rodzinie kupieckiej na Wołyniu,
        do Łodzi, gdzie znalazł pracę jako subiekt, przyjechał w wieku lat 21.
        Praktycznie bez wykształcenia, posługiwał się głównie jidysz, nigdy nie nauczył
        się dobrze ani po polsku, ani po niemiecku. Próbował swych sił jako fabrykant i
        kupiec, ale zbankrutował. Pracował jako agent ubezpieczeniowy. Był działaczem
        różnych żydowskich instytucji charytatywnych i dyrektorem sierocińca w
        Helenówku pod Łodzią (wydawał nawet gazetkę "Sierota"). Był radnym gminy
        żydowskiej z ramienia organizacji Syjonistów Ogólnych. Według opinii partyjnego
        kolegi Icchaka Gruenbauma (w latach 1919-30 posła na sejm) Rumkowski był
        człowiekiem małego formatu i gdyby nie Niemcy, którzy wynieśli go w górę, nigdy
        nie wybiłby się na znaną postać. Gruenbaum, później szef MSW w pierwszym
        gabinecie państwa Izrael, taką właśnie opinię o Rumkowskim przekazał Antkowi
        Cukiermanowi, członkowi Żydowskiej Organizacji Bojowej, twórcy kibucu im.
        Bohaterów Gett. Nie była to opinia odosobniona. Bodaj tylko cytowany Rubin
        pisał o nim jako o jednym z najwybitniejszych przedstawicieli żydowskiego
        mieszczaństwa w Łodzi (a to na podstawie faktu, że "Nasz Przegląd" opublikował
        w latach 30. fotografie wybitnych Żydów łódzkich, gdzie sąsiadowały ze sobą
        zdjęcia Rumkowskiego i Tuwima).

        Obdarzywszy Rumkowskiego niczym nieograniczoną, niemal dyktatorską władzą,
        Niemcy nałożyli na niego osobistą odpowiedzialność za wykonywanie ich
        zarządzeń, z czego do końca wywiązywał się więcej niż skrupulatnie. Z
        niemieckiego nadania przejął majątek gminy, rozwiązał instytucje i organizacje
        żydowskie, samodzielnie mianował członków Rady Starszych i dobrał sobie
        współpracowników.

        "Trudno znaleźć motywy - dziwił się Arnold Mostowicz, lekarz w łódzkim getcie,
        skądinąd obrońca Rumkowskiego - które by nominację tę uzasadniały, jak to miało
        miejsce z prezesem gminy w Warszawie: Czerniaków coś przecież znaczył.
        Rum
        • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:29
          Warszawie: Czerniaków coś przecież znaczył. Rumkowski w Łodzi nie znaczył nic.
          (...) Nigdy nie cieszył się mirem wśród działaczy łódzkiej gminy (...) Był
          prymitywny, ale niewątpliwie bystry. Pewien staż pracy społecznej starczył, by
          szybko wszedł w nową skórę. Doskonale na nim leżała (...). Rekompensował tym
          sobie podrzędną pozycję, jaką zajmował w poprzednim okresie".

          Tak więc kulisy wyniesienia Rumkowskiego są niejasne. Intryguje nie tylko sam
          fakt nominacji, lecz także zakres powierzonej mu władzy. Doktor Reicher całkiem
          serio potraktował pogłoskę, że Rumkowski dostał stanowisko po protekcji Alfreda
          Rosenberga, nazistowskiego ideologa, z którym - jak opowiadał sam Reicherowi -
          miał być spokrewniony, a nawet prowadzić z nim korespondencję.

          Mówiło się, że żądza władzy była w nim tak silna, iż pozbył się konkurentów za
          pomocą intryg. Że funkcję swą zawdzięczał rywalizacji między samymi Niemcami,
          to jest między władzą cywilną a wojskową. Że musiała mieć coś na rzeczy
          znajomość z późniejszym niemieckim zarządcą getta Hansem Biebowem, kupcem z
          Bremy, która jakoby datowała się jeszcze sprzed wojny. Jednak w powszechnym
          przekonaniu główną rolę odegrał przypadek. Tak od początku mówiło się w
          getcie. "Wśród tych, którzy pertraktowali z władzami niemieckimi, znalazł się
          Chaim Rumkowski. Jego siwa czupryna wpadła podobno w oko szefowi Zarządu
          Cywilnego" (Jakub Poznański, "Dziennik z łódzkiego getta").

          Taką wersję już po wojnie spopularyzował Adolf Rudnicki w opowiadaniu "Kupiec
          łódzki". Taką też wersję odnalazłam w pisanej znacznie później w USA książce
          Leonarda Tushneta o szefach judenratów w Warszawie, Łodzi i Wilnie ("Byli pod
          wrażeniem jego wyprostowanej postawy, śmiałego spojrzenia niebieskich oczu,
          siwych włosów"). Tej malowniczej hipotezie niemal nikt - ani z oskarżycieli,
          ani z obrońców Rumkowskiego - nie był w stanie się oprzeć. Prócz Rubina, który
          z żelazną konsekwencją budując Rumkowskiemu pomnik, stwierdza, że to nie mógł
          być przypadek, bo był on jedyną wśród łódzkich Żydów osobą zdolną do wzięcia na
          swe barki ciężaru odpowiedzialności - kierowania nimi w warunkach katastrofy.

          "Na mocy zarządzenia Pana Komisarza m. Łodzi zostaje Pan mianowany członkiem
          Rady Starszych przy Gminie Wyzn. Żydowskiej m. Łodzi. Przyjęcie mandatu jest
          obowiązkowe. Ch. Rumkowski". List tej treści wysłano do pozostałych w mieście
          działaczy żydowskich. Rada nie zdążyła nawet przystąpić do urzędowania, gdy 11
          listopada 1939 r. na jej posiedzenie wkroczyli Niemcy, aresztowali 29 jej
          członków (wszystkich poza Rumkowskim i dwiema osobami) i osadzili w więzieniu w
          Radogoszczy, skąd tylko dziewiątka uszła z życiem.

          Był to kolejny już akt dramatu. Od momentu przyłączenia do Rzeszy Łódź stała
          się widownią niesłychanych okrucieństw. 1 listopada Niemcy zrobili nalot na
          lokal Astoria, miejsce spotkań żydowskiej inteligencji. Zebranych tam twórców i
          działaczy bito i torturowano, a od rodzin zażądano okupu. 15 losowo wybranych
          osób rozstrzelano. Nie minęły dwa tygodnie, a podpalono cztery główne synagogi,
          przy okazji znęcając się nad naczelnym rabinem Łodzi Segalem. Stało się to w
          nocy z 10 na 11 listopada; dopalające się zgliszcza domów modlitwy mogli
          widzieć zmierzający na zebranie do budynku gminy członkowie pierwszej Rady
          Starszych.

          Póki się dało, to jest póki aresztowanych nie odesłano do obozów
          koncentracyjnych (część, jak się zdaje, rozstrzelano na miejscu), Rumkowski
          zabiegał o ich uwolnienie. Zaraz potem zaczął kompletować drugi skład Rady.
          Szło mu opornie, bo obawiano się, że to wyrok śmierci. On sam nie potrzebował
          Rady ani do dzielenia się władzą, ani do słuchania jej rad. Niemcy chcieli
          jednak, by miał Radę Starszych, więc wyznaczył jej członków.

          Doktor Reicher zeznał po wojnie: "R.[umkowski] wykonywał ślepo wszystkie
          zarządzenia Niemców. Marzył o idealnym kolektywie. Ciągle o tym mówił. Z punktu
          widzenia lekarskiego uważałem go za maniaka. Ja mu nie kadziłem i za to
          krzyczał na mnie i prześladował mnie".

          Nawet obrońcy Rumkowskiego przyznają, że był człowiekiem apodyktycznym, żądnym
          pochlebstw, rozsadzanym ambicjami. Powtarza się relacja, że Rumkowski wyznał
          jednemu ze współpracowników: "Co ty wiesz o władzy? Władza jest słodka, nadaje
          sens życiu. Biada temu, kto zrobi najmniejszą próbę wydarcia mi władzy". Mówił
          o tym również wprost. I tak, gdy do getta wsiedlono Żydów z Europy Zachodniej,
          którzy chcieli wejść do gminy, by ograniczyć jego władzę, zwołał zebranie ich
          przedstawicieli i oświadczył: "Tu, w getcie, ja rozkazuję. Wybiorę sobie
          spośród was tych, co mi będą potrzebni i będą się dla mnie nadawali. Władza
          jest bardzo dobrą rzeczą i nie chce się jej oddać".

          A oto jego mowa wygłoszona podczas pobytu w Warszawie 15 maja 1941 r. do
          mieszkających tam łódzkich Żydów: "Gdy zastanawiałem się, jak pokonać problem,
          wobec którego stanęli Żydzi, doszedłem do wniosku, że praca jest dla nich
          najlepszym z błogosławieństw. Znacie, nieprawdaż, moich pięć podstawowych
          haseł? 1. Praca. 2. Chleb. 3. Pomoc dla chorych. 4. Opieka nad dziećmi. 5.
          Spokój w getcie. (...) Mój Beirat potrafi tylko gadać. Samotnie dźwigam moje
          zadanie i jeśli trzeba, używam siły. Dyktatura nie jest brzydkim słowem. Dzięki
          dyktaturze zdobyłem uznanie Niemców dla mojej pracy. A gdy
          mówią: "Litzmannstadt Ghetto", odpowiadam: "To nie getto, to miasto pracy"...

          Ten opętany wizjoner żydowskiej produktywności chyba rzeczywiście wierzył w to,
          co mówił.

          Uważa się za pomazańca

          Decyzja o utworzeniu łódzkiego getta nosi datę 8 lutego 1940 r. Niespełna trzy
          miesiące później getto było już oddzielone od reszty miasta zasiekami z drutu
          kolczastego. Na powierzchni 4 km kw. najbiedniejszej (pozbawionej kanalizacji i
          pokrytej niską, często drewnianą zabudową) dzielnicy Bałuty (plus kawałek
          dzielnicy staromiejskiej i Marysina) stłoczono 160 tys. osób, w większości bez
          pracy i środków do życia. Był to kolejny już etap żydowskiej golgoty w Łodzi.
          Już w grudniu 1939 r. niemieckie bojówki zmusiły setki Żydów do panicznego
          opuszczania miasta. W marcu 1940 r. uzbrojeni Niemcy napadali na mieszkających
          wciąż poza gettem Żydów, zajmując ich mieszkania i dobytek. Byli zabici i
          ranni.

          "Rumkowski politycznie był amatorem - pisał o nim Rudnicki - najgroźniejszym
          typem amatora, jaki w ogóle istnieje; nigdzie amatorstwo nie pociąga za sobą
          tak straszliwych konsekwencji jak w polityce, nikt nie potrafi zadać światu
          takich ran, jak amator, któremu udało się pochwycić władzę w swoje ręce po to,
          by urządzić świat na nowo, po swojemu, w zarozumiałej pysze, że do tej pory
          rządzony był przez durniów i że on dopiero pokaże".

          Rumkowski szybko zaczął skupiać w swoim ręku coraz większą władzę. Rozbudował
          potężnie gettową biurokrację, powołał do życia tzw. Centralny Sekretariat (z
          siedzibą na Bałuckim Rynku). Z jego pomocą kierował osobiście kolejno
          powoływanymi i likwidowanymi wydziałami, które odpowiadały za każdą sferę życia
          w getcie; w szczytowym momencie pracowało w nich 10 tys. urzędników.
          Zorganizował getto na kształt państwa, w którym nie zabrakło nawet tajnych
          agentów donoszących mu o nastrojach (Rubin na jego obronę podaje, że nie ma
          dowodów, by swą wiedzą dzielił się z Niemcami).

          Ustalał podatki, miał pod kontrolą konfiskaty i przymusowy skup wszelkich dóbr.
          Jednocześnie wprowadzał zasiłki dla bezrobotnych, organizował darmowe kuchnie,
          opiekę nad sierotami, kolonie i wczasy. Nawet najbardziej nieżyczliwi
          podkreślali jego organizacyjny talent i rozmach ("Potrafił w ciągu dwu dni
          otworzyć z niczego stołówkę" - doktor Reicher).

          Praktycznie zlikwidował szmugiel, przez co jego agendy były jedynym
          dystrybutorem żywności (to on więc decydował, komu i jakie przysługują racje
          żywnościowe, komu dać dodatkowe talony).

          Kiedy zawieszono w getcie urząd rabinacki, postanowił wziąć na siebie rolę
          kapłana i udzielać śl
          • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:32
            Kiedy zawieszono w getcie urząd rabinacki, postanowił wziąć na siebie rolę
            kapłana i udzielać ślubów "legalnych w sensie religii mojżeszowej".

            Przede wszystkim zaś organizował kolejne zakłady produkcyjne (zwane resortami),
            gdzie szyto i naprawiano mundury, robiono obuwie, meble biurowe, kołdry,
            bambosze, urządzenia elektryczne etc. Wspierał go w tych staraniach niemiecki
            zarządca getta Hans Biebow, który miał osobisty interes w jak najdłuższym
            utrzymaniu gettowej produkcji - niezależnie od zysków, jakie czerpał z
            niewolniczej pracy Żydów, był to zarazem glejt zabezpieczający go przed
            wysłaniem na front.

            W listopadzie 1940 r. Rumkowski powołał do życia Archiwum, którego zadaniem
            było gromadzenie i porządkowanie wszelkich gettowych dokumentów. O inicjatywie
            tej wiedzieli Niemcy. Nie jest jasne, czy wiedzieli też, że zespół Archiwum
            przygotowuje również "Biuletyn Kroniki Codziennej". Osobliwy ten dokument nigdy
            nie był rozpowszechniany (choć Poznańskiemu udało się doń zajrzeć i skomentował
            kąśliwie, że nie ma tam nic prócz danych statystycznych i peanów na cześć
            prezesa). Niewykluczone, że jego jedynym czytelnikiem był sam Rumkowski i paru
            gettowych dygnitarzy. Fakt ten zaciążył nad stylem "Kroniki" i odcisnął na niej
            propagandowe piętno.

            Weźmy choćby pierwszy numer (z 12 stycznia 1942 r.): "W godzinach rannych pan
            prezes Rumkowski lustrował Wydziały Ewidencji Ludności. (...) Podczas wizytacji
            pan prezes żywo interesował się pracą urzędników poszczególnych wydziałów jak
            Biura Meldunkowego, Urzędu Stanu Cywilnego, Wydziału Statystycznego i
            Archiwalnego. Po przeprowadzonej lustracji pan prezes odbył dłuższą konferencję
            z kierownikiem wydziałów (...)".

            Zarazem jednak "Kronika" to kopalnia bezcennych wiadomości o życiu mieszkańców
            getta. Z tego samego numeru dowiadujemy się, że zmarły 52 osoby, a przyczyną
            zgonu były choroby serca i - na drugim miejscu - wyczerpanie z powodu głodu i
            zimna; "celem ulżenia losowi Służby Porządkowej pan komendant przyrzekł dołożyć
            starań w kierunku rozbudowy kantyn policyjnych, aby mogły obsługiwać również
            rodziny policjantów"; miały miejsce demonstracje tłumów żądających zwiększenia
            racji żywnościowych i opału; zakończono akcję skupu futer i odtąd "wszelkie
            znajdujące się w posiadaniu osób prywatnych futra będą rekwirowane" (nie
            dotyczy to jednak lekarzy, pielęgniarek, policjantów i dozorców); na policję
            zgłosił się ośmioletni chłopiec ze skargą na rodziców, którzy oszukują go na
            racjach żywnościowych; mieszkańcy jednego z domów skonstatowali po
            przebudzeniu, że ukradziono im drewniane schody; do władz gminnych zgłosił się
            znany wynalazca z szeregiem pomysłów, które mogą przyczynić się do polepszenia
            bytu mieszkańców, jak pełne wykorzystanie miału węglowego oraz sposób
            zużytkowania zmarzniętych i zepsutych kartofli (skądinąd wiemy, że lekarze
            przepisywali obierki na recepty).

            Niestety, nie da się powiedzieć słowa na obronę wychodzącego od marca do
            września 1941 r. tygodnika „Getto-Cajtung”. Jego czysto propagandowy charakter
            nie był niczym maskowany już od pierwszego numeru, gdzie Rumkowski zamieścił
            wstępniak: „ »Getto Zeitung « da ludności getta możliwość zapoznania się z moją
            pracą na każdej niwie gettowego życia. »Getto Zeitung « będzie regularnie
            informowała o wszystkich moich oddziałach i resortach i moich planach na
            najbliższą przyszłość. »Getto Zeitung « będzie drukować wszystkie moje
            zarządzenia i obwieszczenia” oraz „nazwiska osądzonych przez mój sąd”.
            Zapowiedź ta realizowana była w całej rozciągłości.

            Z rzeczy niezapowiedzianych pojawiła się tam jeszcze poezja na cześć
            Rumkowskiego, który Zdrowym daje pracę/ każdemu według jego zawodu./ Chorym
            mleko i masło,/ by wyzdrowiało ich ciało, a kiedy pojawia się gdziekolwiek,
            Mężczyźni, kobiety, dzieci, starcy/ Tłoczą się./ Prezes przybywa, prezes
            przybywa./ Wszystkie serca, wszystkie oczy zwracają się ku niemu./ On rozmawia
            z siedmioletnim dzieckiem (przekład filologiczny Moniki Polit). Sławiono go tam
            również prozą ("Nierzadko Prezes jest w dobrym humorze (...): jego twarz ma
            wtedy łagodny wyraz, z oczu wypływają miłość i dobroć (...), jest wtedy jak
            cichy domowy gołąb, ogrzewający i tulący gołębiątka").

            W tych pochlebstwach pławił się z rozkoszą. Dzieci robiły dla niego laurki i
            pisały wiersze: Pan Prezes jest ojcem całego Judaizmu,/ Nie ma dlań nigdy
            żadnego krytycyzmu./ Swe skrzydła rozpostarł szeroko nad nami./ I czuwa i czuwa
            wielkimi staraniami. (...)/ Olśniona wspaniałym prowadzeniem Ghetta,/
            Najwyższej Ekscelencji ślę podzięki z daleka,/ I życzę dalszej owocnej i
            szczęśliwej działalności,/ Pogodności umysłu i wiele doskonałości (cytat za
            pismem "Midrasz"). Ten styl, te potrzeby - jak mówią ci, którzy znali go sprzed
            wojny - Rumkowski przeniósł z prowadzonego przez siebie sierocińca, to tam
            stawiał pierwsze kroki jako megaloman i satrapa.

            W każdym urzędzie, na każdym biurku stały kalendarze z jego podobizną i
            fragmentami jego mów. Zachowały się przygotowywane przez jego urzędników albumy
            pełne adresów hołdowniczych. Malowano jego portrety, rzeźbiono popiersia (w
            archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego przechowywane jest podanie jednego
            z artystów o zabezpieczenie jego dzieł, w tym: "montażu z Prezesem w środku"
            oraz "płaskorzeźby biustu Prezesa Rumkowskiego naturalnej wielkości, z
            gettowymi motywami 120 x 90" wykorzystanej do projektu gettowych znaczków).

            W oficjalnych dokumentach najczęściej tytułowano go Prezesem, ale ulica nazwała
            go "królem Chaimem" lub "Chaimem Groźnym". Był panem i władcą absolutnym -
            oczywiście w ramach, które zakreślili Niemcy. Jego decyzje nie podlegały
            apelacji. Jego kaprysy były prawem. Jego humory i nastroje paraliżowały
            współpracowników. Wszystkim mówił "ty" i kiedy wpadał we wściekłość -
            policzkował ludzi (bił też pracowników za odzywanie się po polsku).

            Królewskie maniery Rumkowskiego odnotował Adam Czerniaków: „Wczoraj w nocy
            czytałem gazetę Rumkowskiego, »Getto Zeitung « (...). Trafiłem na jego orędzie
            do własnego ludu. Głównie chodzi mu o to, by lud go nie napastował i nie
            doręczał mu na ulicy ofert i próśb” (17 maja 1941 r.). „Uważa się za pomazańca
            bożego” - pisał Ringelblum.

            Chyba sam uwierzył, że jest kimś w rodzaju Mesjasza, mężem opatrznościowym
            Żydów. Iankl Nirenberg, działacz Bundu, partii żydowskich socjalistów,
            dowiedział się od jednej z sekretarek Rumkowskiego, jakie ten miał plany na
            przyszłość. Otóż gdy Niemcy wygrają wojnę i powstanie konieczność rozwiązania
            kwestii żydowskiej, wtedy "Hitler wyznaczy jakieś terytorium, żeby osadzić tam
            Żydów europejskich. Ponieważ spodobałem się gauleiterowi Kraju Warty i moje
            nazwisko jest znane w Berlinie, to ja będę rządził wszystkimi Żydami, to ja
            zorganizuję ich w modelowe państwo".

            Ja będę łagodniejszym katem

            W grudniu 1941 r. Niemcy zażądali, by getto opuściło 20 tys. osób (jeszcze
            niedawno wysiedlili blisko 20 tys. Żydów z Niemiec, Pragi i Wiednia). Odbyła
            się narada - dyskutowano, kogo zostawić, a kogo wpisać na listę (bo Rumkowski
            postanowił, że w operację tę nie należy angażować Niemców). Jedni uważali, że
            zostawić należy młodych i zdolnych do pracy. Inni - obawiając się, że trudów
            transportu nie przetrzymają dzieci i starcy - proponowali wysiedlać silnych i
            zdrowych. Jeszcze inni byli zdania, że nie należy rozdzielać rodzin. Rumkowski
            przeciął dyskusję: na pierwszy ogień pójdą "elementy kryminalne, spekulanci
            żywnością, lichwiarze i przebywający na zasiłkach dla bezrobotnych". Tę myśl
            powtórzył w przemówieniu dla kierowników resortów: "Jest sztorm i nasz okręt
            jest przeciążony. Abyśmy nie utonęli wszyscy, będę musiał zrzucać z niego
            niepotrzebny balast" (do maja 1942 r. "zrzucono" w sumie 55 tys.
            tego "balastu").

            Czy Rumkowski
            • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:34
              Czy Rumkowski wiedział, że transporty lądują w Chełmnie nad Nerem, gdzie ich
              pasażerowie przesiadają się do autobusów przerobionych na komory gazowe? Od
              pewnego momentu na pewno. W "Kronice" wywózki noszą enigmatyczną
              nazwę "wysiedlenia". Prawda o przeznaczeniu transportów była kamuflowana,
              zresztą ludzie się jej bali. Po getcie krążyły przerażające pogłoski, myśl o
              najgorszym jednak oddalano. Tak wielka była potrzeba nadziei, że do końca
              znajdowali się ludzie gotowi uwierzyć, iż deportowanych wymieniono na jeńców
              wojennych i przebywają w komfortowych warunkach w Szwajcarii.

              Zachował się dokument, w którym zastępca Biebowa żądał od Rumkowskiego, by
              sprawdził, czy jest w getcie "zmielacz kości, poruszany silnikiem lub ręczny",
              bo jest nim zainteresowane specjalne komando w Chełmnie. Wracały transporty
              odzieży pomordowanych, którą w getcie prano i naprawiano (jeden z najbliższych
              współpracowników Rumkowskiego miał tam rozpoznać ubranie kogoś z rodziny).
              Wreszcie przyszedł do getta list rabina z Grabowa w pobliżu Chełmna: "Odwiedził
              nas dzisiaj naoczny świadek, który był tam na miejscu, w samym piekle. (...) Od
              ubiegłego tygodnia sprowadza się Żydów z Łodzi. Wszyscy zostają zgładzeni przez
              zagazowanie, a także rozstrzelanie". Czy Rumkowski znał ten list? Oskar
              Rosenfeld, jeden z autorów "Kroniki", w prywatnych zapiskach odnotował słowa
              Rumkowskiego: "Gdybym powiedział wam wszystko, co wiem, nie moglibyście spać.
              Więc ja sam jestem tym, który nie śpi". Ten wątek pojawia się też u Arnolda
              Mostowicza: "Ja, policzkowany i kopany król żydowski, dostarczałem Niemcom
              złota, a moim Żydom nadziei. Na ich szczęście oni nie wiedzieli tego, co ja
              wiedziałem. Albo może nie chcieli wiedzieć. Albo może udawali, że nie wiedzą"
              (pastisz listu Rumkowskiego do żony, młodej, wykształconej kobiety, którą
              poślubił już jako przełożony Starszeństwa Żydów).

              W każdym razie we wrześniu 1942 r. nie tylko wiedział, że ludzie wysyłani są na
              stracenie, ale też podzielił się tą wiedzą. Jakby chciał uczynić ze słuchaczy
              wspólników.

              4 września 1942 r. Od rana pocztą pantoflową rozchodzi się wiadomość o ważnym
              przemówieniu prezesa. Na placu Strażackim gromadzi się kilka tysięcy osób.
              Godzina 16. Rumkowski wchodzi na trybunę. Podnosi ręce w dramatycznym geście.

              „Na getto spadł ogromny smutek. Żądają od nas, byśmy oddali, co mamy
              najdroższego: dzieci i ludzi starych. Nie miałem tego szczęścia, aby mieć
              własne dzieci, dlatego poświęciłem najlepsze lata życia dzieciom cudzym. Nigdy
              nie przypuszczałem, że to moje ręce będą składały taką ofiarę na ołtarzu.
              Przypadło mi w losie, że muszę dziś wyciągnąć do was ramiona i błagać: bracia i
              siostry, ojcowie i matki - oddajcie mi swoje dzieci. Miałem przeczucie, że nam
              coś zagraża, oczekiwałem jakiegoś ciosu i stałem dzień i noc na straży, by mu
              zapobiec. Wczoraj dostaliśmy rozkaz wysłania z getta 20 tys. ludzi. Jeśli nie -
              powiedziano - »zrobimy to sami «. Stanęliśmy przed pytaniem: czy zrobimy to my,
              czy zostawimy to im. Z myślą o tym - nie ilu zginie, ale ilu potrafimy
              uratować - ja i moi współpracownicy doszliśmy do wniosku, że jak by to nie było
              dla nas ciężkie, musimy wziąć na siebie odpowiedzialność za wykonanie tego
              rozkazu. Ja muszę przeprowadzić tę krwawą operację, muszę amputować członki,
              aby ratować ciało. Nie przyszedłem, by was pocieszać, nie przyszedłem, by wam
              ulżyć na sercu - jestem tu, by dzielić waszą żałobę. Nie szczędziłem sił, by
              ten dekret unieważnić. Gdy to okazało się niemożliwe, starałem się go
              złagodzić. Kazałem zrobić rejestr dzieci dziewięcioletnich. Nie chcieli na to
              przystać. Jedyna rzecz tylko mi się udała - dzieci od lat dziesięciu wzwyż nie
              podlegają dekretowi. Niech to nam będzie jakąś pociechą. Żądanie było na 24
              tys. ofiar, ale udało mi się stargować tę cyfrę do 20 tys., może i mniej, ale
              pod warunkiem że pójdą wszystkie dzieci do lat dziesięciu. Ponieważ dzieci i
              starców jest tylko 13 tys., musimy dopełnić kwoty, wydając ludzi chorych.

              Zwracam się do was z apelem: pomóżcie mi wykonać tę akcję. Drżę na myśl, że
              broń Boże, przeprowadzą ją inne ręce.

              Widzicie przed sobą ruinę człowieka. To najtrudniejszy moment mojego życia.
              Wyciągam do was ramiona i błagam was: oddajcie w me ręce te ofiary, chroniąc
              nas od większych ofiar, chroniąc społeczność 100 tys. Żydów. Mam obiecane,
              jeśli sami dostarczymy naszych ofiar, będzie spokój".

              W tym momencie z tłumu, skąd już wcześniej dobiegały rozpaczliwe szlochania i
              płacze, rozlegają się okrzyki: "Litości, a jeśli ktoś ma tylko jedno
              dziecko?", "Niech zostanie przynajmniej jedno dziecko na rodzinę", "Lepiej
              idźmy wszyscy!".

              "To puste słowa - odkrzykuje Rumkowski. - Nie będę się z wami kłócił. Jeśli
              przyjdą tu władze, nikt z was nie ocaleje. Wczoraj błagałem na kolanach o
              cofnięcie tego wyroku. Co wolicie: żeby przeżyło 80-90 tys. Żydów czy żeby
              wszyscy zostali unicestwieni? Zrobię wszystko, żeby nie dopuścić do
              wyprowadzenia broni na ulicę i rozlewu krwi. Postawcie się na moim miejscu i
              myślcie logicznie, a zrozumiecie, że nie ma wyjścia. Ta część, która zostanie
              uratowana, jest dużo większa niż ta część, którą należy poświęcić".

              Henryk Francuz, elektryk, który montował mikrofony na to wystąpienie, słuchał
              go z dachu: „Widziałem grozę, jaka ogarnęła sparaliżowany tłum. Rozległ się nie
              jęk, lecz skowyt matek”. Francuz natknął się na Rumkowskiego tuż przed jego
              wyjściem do tłumu: „Zatrzymał się i długo poprawiał swoje lekko stłamszone pod
              kapeluszem włosy. Robił to ze skrupulatnością i z całkowitym oddaniem się temu
              zajęciu. Po paru minutach z wzniesionymi do nieba rękoma, w teatralnej pozie,
              zdławionym głosem wypowiedział: »Dajcie mi wasze dzieci «. Pomyślałem, że ten
              człowiek jest komediantem. Odurzony panegirykami na swą cześć, przekonany o
              swojej misji życiowej - szaleniec, któremu władza uderzyła do głowy”.

              Relacja "Kroniki" z następujących potem wydarzeń poraża lakonicznością. Komisja
              wysiedleńcza przystąpiła do pracy i dom za domem, mieszkanie za mieszkaniem
              spisywała mieszkańców wedle wieku ("Początkowo pracowano na dwie zmiany po 12
              godzin każda, później zaś załogi zmieniały się co 8 godzin. Przygotowany
              materiał, ułożony według ulic, odsyłany zostawał do poszczególnych komisariatów
              Służby Porządkowej").

              Rumkowski ogłosił tzw. szperę, czyli zakaz opuszczania domów. Żydowska policja
              ("aby zachęcić do sumiennego przeprowadzenia akcji, przyrzeczono im ochronę
              najbliższej rodziny") zaczęła systematycznie otaczać całe kwartały ulic.
              Tymczasem ledwo rozpoczęła się akcja, do getta wkroczyli Niemcy i przejęli
              inicjatywę, nie kierując się żadnymi spisami, ale "wrażeniami optycznymi". Mimo
              to komisja wysiedleńcza pracować będzie aż do końca.

              Z beznamiętnym stylem "Kroniki" kontrastują ocalałe wspomnienia (z relacji
              kobiety pisanej w formie listu do synka: "Wiem, że żydowskiej policji nie oddam
              cię, ani katowi Rumkowskiemu. Są protekcje w getcie, policja, kierownicy
              resortów i inni. Szczęśliwie udało mi się cię schować. Jak wyglądało odbieranie
              dzieci od matek, jest nie do opisania. Nawet za Nerona nie mogło być gorzej").

              W domach, na podwórkach, ulicach rozgrywały się dantejskie sceny. Ludzie w
              rozpaczy próbowali ukrywać dzieci, bili się z policją, oblegali biuro
              ewidencji, by fałszować wiek najbliższych.

              Zofia L. miała wtedy dziewięć lat. Pamięta, że leżała na łóżku za szafą, matka
              zasłoniła ją, kiedy wszedł policjant. Jej zdaniem musiał ją zauważyć, ale udał,
              że nie widzi. Była jedynym dzieckiem w rodzinie, toteż cała rodzina
              zaangażowała się w jej ratowanie. Następnego dnia wuj, który pracował dla
              gminy, uzyskał dla niej zwolnienie od deportacji i zaprowadził na ulicę
              Łagiewnicką 37, gdzie zgromadzono dzieci i rodziców gettowych dygnitarzy oraz
              Służby Porządkowej. Kilka dni później na wszelki wyp
              • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:37
                dla gminy, uzyskał dla niej zwolnienie od deportacji i zaprowadził na ulicę
                Łagiewnicką 37, gdzie zgromadzono dzieci i rodziców gettowych dygnitarzy oraz
                Służby Porządkowej. Kilka dni później na wszelki wypadek miała już nową metrykę
                i poszła do pracy.

                Czy uważa, że swoje ocalenie zawdzięcza protekcji Rumkowskiego? - W mojej
                rodzinie uważano go za zwykłego bandytę - odpowiada.

                Chętnie ratował młode dziewczynki

                W niemal wszystkich wspomnieniach o Rumkowskich uporczywie powtarza się
                oskarżenie, że jeszcze przed wojną podejrzewany był o seksualne molestowanie
                powierzonych jego opiece sierot. Zwykle jednak ograniczone do ogólników ("Na
                jego temat krążyły różne brzydkie plotki, ale jawnie nic mu nie
                zarzucano", "Miał złą sławę jako prezes Helenówka"). Jedyny konkret to zeznanie
                doktora Reichera, wenerologa: "Odbiła się w Łodzi głośnym echem sprawa R.
                [umkowskiego] z rodzicami dziesięcioletniej dziewczynki. Ja leczyłem to
                dziecko, które było zarażone przez R.[umkowskiego]" (zeznanie w ŻIH).

                Powtarza się również opinia, że jako przełożony Starszeństwa Żydów nadal
                uprawiał swój proceder. „Zawsze chętnie »ratował « młode i ładne dziewczynki.
                On się z tym nie krył, a wręcz w poczuciu bezkarności afiszował i chwalił
                swoimi podbojami” - wspominał Leon Hurwicz. Antek Cukierman wiosną 1940 r.
                spotkał w Warszawie Rywkę Glanc, sekretarkę łódzkiej gminy. „Czując, że nie
                zdoła oprzeć się nagabywaniom i pogróżkom Rumkowskiego, uciekła stamtąd. Był
                chorym człowiekiem albo zboczeńcem - pisze Cukierman. - Wiedziano o tym jeszcze
                przed wojną”.

                Do niedawna jednak wszystko rozgrywało się w sferze niedomówień, a obrońcy
                Rumkowskiego odtrącali wszelkie zarzuty jako pomówienia. Wyłom w sprawie
                uczyniła Lucille Eichengreen (z domu Cecille Landau, sekretarka jednego z
                kronikarzy getta) w książce "Rumkowski i jego sieroty". Przedstawia tam, jak na
                przemian grożąc i obiecując lepsze warunki, zmuszał ją do czynności
                seksualnych. Podobnie jak jej koleżankę z pracy, którą molestował jeszcze w
                sierocińcu.

                Proszę pana do gazu

                "Nieprzyjemny incydent" - tak "Kronika" pod datą 16 czerwca 1944 r.
                zatytułowała informację o pobiciu Rumkowskiego przez Hansa Biebowa. Była
                godzina piąta po południu. Podekscytowany Biebow wpadł do biura na Bałuckim
                Rynku, kazał wszystkim urzędnikom opuścić pomieszczenie, zamknął drzwi od
                wewnątrz i rzucił się na Rumkowskiego. Poturbował go tak, że zabrano go do
                szpitala.

                O co poszło? Autorzy "Kroniki" wydarzenie to łączą ze spotkaniem, jakie
                poprzedniego dnia miał Rumkowski z szefami łódzkiego gestapo. Zażądano tam od
                niego, by przygotował kolejne kontyngenty (mowa była o 3 tys. osób tygodniowo)
                na - jak powiedziano - roboty do Niemiec. Biebow miał się ponoć mścić na
                Rumkowskim, że rzecz odbywała się za jego plecami.

                Z zachowanych dokumentów wynika, że w sprawie "być albo nie być" łódzkiego
                getta do ostatniej chwili trwały jakieś przepychanki. 9 czerwca 1944 r.
                gauleiter Kraju Warty Arthur Greiser wysłał Himmlerowi tajny telefonogram, że
                zainteresowany produkcją getta minister ds. przemysłu wojennego Rzeszy Albert
                Speer żąda szczegółowych danych: liczba zatrudnionych, czas pracy, tygodniowa
                produkcja w poszczególnych resortach. Greiser obawiał się, że akcja ta może
                pokrzyżować zarządzenie Himmlera dotyczące ewakuacji, to jest de facto
                likwidacji pozostałych jeszcze skupisk Żydów.

                Kiedy stało się jasne, że getto musi złożyć kolejną daninę z ludzi, urzędnicy
                komisji wysiedleńczej zaczęli przygotowywać listy do wywózek. Od 23 czerwca do
                14 lipca 1944 r. odjechało dziesięć transportów (zapisy w "Kronice" dowodzą, że
                Rumkowski miał jeszcze kontrolę nad sytuacją: przy każdym transporcie podano
                liczbę osób i nazwisko towarzyszącego deportowanym lekarza). Kiedy transporty
                wstrzymano, Rumkowski oświadczył, że to jego zasługa, że on to wynegocjował. W
                getcie zapanowała radość, obcy ludzie rzucali się sobie na szyję na ulicach.

                Dziś wiadomo, że była to tylko krótka przerwa. Niemcy zlikwidowali bowiem obóz
                śmierci w Chełmnie z obawy, że dowody zbrodni mogą wpaść w ręce zbliżających
                się Rosjan.

                Ostatni zapis w "Kronice" datowany jest na niedzielę 30 lipca. Mówi o pogodzie
                ("Do 28 stopni Celsjusza, słonecznie, gorąco"), populacji getta ("Śmierci -
                jedna, narodziny - brak, samobójstwo - jedno; razem ludności - 68 tys. 561"),
                zaopatrzeniu ("Dziś przywieziono tylko: 7160 kg kartofli, 46 210 kg kapusty, 13
                790 kg kalarepy. Żadnej innej żywności nie ma. Jeśli jutro nie przywiozą mąki -
                sytuacja stanie się krytyczna"). I jeszcze: "Pan Prezes miał różne spotkania. W
                getcie panuje spokój i porządek". Na tym urywa się "Kronika getta łódzkiego".

                Decyzja o ostatecznej likwidacji łódzkiego getta zapadła w sierpniu 1944 r.
                Mówiło się zresztą nie o wysiedleniu, ale o ewakuacji w głąb Rzeszy. Rumkowski
                namawiał do posłuchu wobec władz niemieckich (4 sierpnia). Oświadczył, że nie
                dopuści, by Niemcy sami brali ludzi do wyjazdu, bo powtórzą się wypadki z
                września 1942 r. (6 sierpnia). Apelował raz za razem do ludności, by stawiała
                się dobrowolnie do wywózki (ostatnie obwieszczenie nosi datę 22 sierpnia).

                Do końca nie chciał wypuścić steru z ręki, co skrupulatnie odnotowywał w swoim
                dzienniku Jakub Poznański. „Prezes nie chce nam dać obiecanej żelaznej racji
                [żywności], uważając, że lepiej trzymać samemu wszystko w garści i dawać
                społeczeństwu, kiedy on będzie głodny (...) - Pomimo zbliżającego się końca, a
                może właśnie dlatego, wydał Prezes wczoraj talony dla kierowników resortów i
                wydziałów. (...) On sądzi, że to ci panowie uratują go przed sądem po wojnie, a
                zapomina, że i oni wraz z nim staną przed sądem za wspólne przestępstwa wobec
                społeczeństwa żydowskiego. (...) Gdy mu na to delegacja robotników zwróciła
                uwagę, odpowiedział: »Nie bałem się was dotychczas, nie boję się i teraz «”.

                W sierpniu jednak nie słuchano już jego apeli. Getto ogarnął chaos, za gettowe
                pieniądze nic nie można było dostać, zaczęła się grabież, policja nie radziła
                sobie z porządkiem, ludzie chowali się przed wywózkami. Co prawda wciąż
                pracowały niektóre resorty, komisja wysiedleńcza robiła listy, a tym, których
                na nich umieszczano, cofano kartki żywnościowe, by zmusić ich do stawienia się
                w punktach zbiórki, Niemcy i tak brali, kogo chcieli, nie obowiązywały żadne
                listy ani glejty.

                W poniedziałek 28 sierpnia przyszła kolej na resort papierniczy. "Jadą podobno
                do Wiednia - pisał Poznański, pracownik tego resortu, który zdecydował się
                ukryć wraz z rodziną. - Podróż odbędą w towarzystwie Rumkowskiego, który został
                pozbawiony godności przełożonego Starszeństwa Żydów".

                Tego dnia Hans Biebow osobiście zatwierdzał, kto jest zwolniony (miało zostać
                kilkaset osób do uporządkowania getta). Włączył do transportu brata
                Rumkowskiego Józefa i jego żonę Helenę. Kiedy przełożony Starszeństwa Żydów
                dowiedział się o tym, poszedł do niego z interwencją. Ten odmówił, ale miał
                zaproponować Rumkowskiemu, że może towarzyszyć rodzinie.

                To, co dzieje się dalej, znamy z relacji Poznańskiego, który zastanawiając
                się, "co skłoniło władze niemieckie do likwidacji Prezesa i jego kliki",
                przypuszcza, że "w grę wchodzą przyczyny natury osobistej" i "obawa przed
                odkryciem nadużyć".

                Biebow osobiście odwozi Rumkowskiego na stację. Dla niego, rodziny,
                najbliższych współpracowników wyznacza oddzielny wagon (pewnie stąd plotki, że
                odjechał salonką). Żegna się. Serdecznie (pewnie stąd pogłoska, że zaopatrzył
                go w glejt bezpieczeństwa). A kiedy opuszcza dworzec, niemieccy policjanci
                dopychają do wagonu kilkadziesiąt osób.

                Potem Rumkowski mignął już tylko komuś na rampie w Auschwitz.

                Często powtarza się relacja, że razem ze wszystkimi poszedł od razu do selekcji
                i znalazł się po tej stronie, która prowadziła do komory. Równie często - że
                rozwściec
                • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:40
                  stronie, która prowadziła do komory. Równie często - że rozwścieczeni
                  mieszkańcy getta wrzucili go żywcem do krematoryjnego pieca. Pomiędzy nimi
                  rozciąga się cała gama wersji pośrednich. Podobnie jak jego życie
                  zmitologizowana została również jego śmierć.

                  "Znajdzie się może ze dwustu mieszkańców Bałut, którzy przeżyli w Oświęcimiu
                  trzy ostatnie miesiące oraz wszystkie te lata, które upłynęły od tamtego czasu
                  do dnia dzisiejszego. Powiedzmy, że napisaliśmy do nich do Ameryki albo Ameryki
                  Południowej lub dokądkolwiek. (...) Zdumiewające doprawdy, ile odpowiedzi byśmy
                  otrzymali, a też ilu z nich powiedziałoby, że Starszy zginął tam, w obozie
                  zagłady.

                  Wersje są przeróżne. Według jednej do Oświęcimia pojechał jeszcze jeden,
                  dodatkowy transport - Żydów, którzy ukryli się gdzieś w dzielnicy - i nim
                  właśnie przyjechał Starszy. Inna z kolei mówi, że Chaim został tam przewieziony
                  specjalnym samochodem dowództwa, sam jeden. Wielu z tych, co mieszkali na
                  Bałutach, wierzy, że otrzymał list od wysokiego rangą oficera, który miał mu
                  gwarantować specjalne prawa w obozie. Lecz gdy tylko list otwarto, stanął pod
                  ścianą i został rozstrzelany. Są też Żydzi, według których Starszy miał dalej
                  zachowywać się jak kiedyś w getcie - przechadzając się dostojnie w czarnych
                  wysokich butach, o lasce, wydając rozkazy - a wszystko jedynie ku uciesze kapo
                  i strażników. Są też tacy, co mogą przysiąc, że widzieli Starszego, jak ze
                  szczytu wzgórza wołał »hop, hop, hop «, gdy u jego stóp maszerowali mieszkańcy
                  Bałut: na koniec sam przyłączył się do idących, by zniknąć w domu śmierci. A
                  oto jeszcze jedna opowieść. Chaim usiłuje zniknąć, schować się, stać się
                  niewidzialnym. Przemyka się chyłkiem w przebraniu. Jednak tłum mieszkańców
                  Bałut - niektórzy powiadają, że członkowie Judenratu - rozpoznaje go i katuje
                  na śmierć. Plotki! Domysły! Pogłoski! Dla Żydów z Oświęcimia myśl, że mógłby
                  zginąć gdzie indziej, jest po prostu nie do zniesienia”.

                  Tak kończy "król żydowski" u Leslie Epsteina. Ta groteskowa, tragikomiczna,
                  pełna humoru i rozpaczy powieść z Rumkowskim jako głównym bohaterem (nazywa się
                  tam I.C. Trumpelman) budzi podziw znajomością faktów, realiów, klimatu. Jej
                  konwencja pozwala autorowi dorzucić jeszcze jedną szaloną hipotezę: Starszy
                  łódzkich Żydów w ogóle nie opuścił Bałut, mieszka tam po dziś dzień, a
                  przynajmniej kołacze się tam jego duch.

                  Urodzony i wychowany w Los Angeles w rodzinie związanej z biznesem filmowym
                  (jego ojciec i stryj to scenarzyści filmu "Casablanca") Epstein całe życie
                  spędził w Ameryce. W bałuckim królestwie Chaima Rumkowskiego urodziłam się i
                  wychowałam ja. Nigdy nie było tam jego śladów i nie kołatał się jego duch.
                  Niestety, w społecznej pamięci nie istniało też łódzkie getto. Dopiero po
                  przeczytaniu w końcu lat 60. "Kupca łódzkiego" Rudnickiego uświadomiłam sobie,
                  że mieszkam na gigantycznym cmentarzysku po zaginionej społeczności łódzkich
                  Żydów. Dopiero teraz, po przeczytaniu kilkuset stron "Kroniki", wiem, że całe
                  dzieciństwo deptałam Rumkowskiemu po piętach.

                  Znam miejsca, gdzie przemawiał (plac Strażacki, Dom Kultury na Krawieckiej), a
                  Rynek Bałucki, gdzie urzędował, podobnie jak dla niego, tak i dla mnie był
                  centrum świata. Tam bawiłam się między straganami, tam mieścił się sklepik U
                  Paczesnej, gdzie topiłam kieszonkowe na lizaki i oranżadę w proszku, oraz kino
                  Świt, gdzie doznawałam pierwszych filmowych wtajemniczeń. W szpitalu na
                  Łagiewnickiej, gdzie mieszkał, mieściła się moja rejonowa przychodnia zdrowia.
                  Na Marysin, gdzie wizytował kolonie dla dzieci i wczasy dla urzędników,
                  biegałam puszczać latawce i piec ziemniaki. A "czerwony domek", w którym
                  mieściła się niemiecka policja kryminalna, to była plebania mego parafialnego
                  kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny - chodziłam tam
                  na lekcje religii.

                  W królestwie Rumkowskiego znam niemal każdy kamień. Na żadnym z tych kamieni
                  nikt nigdy nie napisał: "Tu mieszkali, rodzili się i umierali Żydzi".

                  Przed sądem historii

                  Realizowana z przerażającą konsekwencją przez Rumkowskiego idea, by ratować
                  getto poprzez wytężoną pracę na rzecz Niemców, od początku budziła opory wśród
                  samej społeczności Żydów. Żadna z istniejących w łódzkim getcie partii nie
                  chciała z nim współpracować, żadna nie wzięła udziału w robieniu list do
                  wywózek. W getcie działała konspiracja, produkowano bibułę, przeciw
                  Rumkowskiemu burzyli się pracujący za głodowe racje żywności robotnicy,
                  wybuchały strajki i demonstracje, wzywano do sabotowania pracy lansując
                  hasło "PP", czyli pracuj powoli. Niechęć, nawet nienawiść do niego
                  odreagowywano w piosenkach, satyrycznych wierszach, paszkwilach.

                  Na obchody przypadającej właśnie 60. rocznicy likwidacji łódzkiego getta mają
                  zjechać z całego świata ci, którzy ocaleli. Jest ich wciąż niemało i nawet
                  między nimi nie ma zgody, czy Rumkowski to ich zbawca, czy przeciwnie - tyran,
                  który własnymi rękami pozbawił ich bliskich.

                  "Nie podzielam poglądu, że to dzięki jego wysiłkom Niemcy uznali przydatność
                  getta i dzięki temu przeżyło według różnych szacunków od 12 do 15 tys. Żydów
                  łódzkich (Encyklopedia Holocaustu podaje: od 5 do 7 tys. Żydów). Opierając się
                  na tej logice rozumowania, należałoby przypisać tę zasługę Biebowowi" - pisał
                  wspominany tu już Henryk Francuz.

                  - Jestem przekonana, że gdyby nie Rumkowski, nie ocalałoby tylu łódzkich Żydów -
                  powiedziała mi Halina Elczewska, która poznała go, gdy ten udzielał jej
                  ślubu. - Nie zgadzam się, że to kolaborant. To dla mnie postać tragiczna,
                  człowiek, który uważając, że warto poświęcić tysiąc istnień dla uratowania 50
                  tys., podjął się gry z Niemcami.

                  "Racjonalizując politykę Rumkowskiego, nie dokonuję, rzecz jasna, oceny
                  moralnej jego postawy - tłumaczył Arnold Mostowicz. - Nie wiem zresztą, jakie
                  kryteria można tu stosować, skoro te, którymi szczyciła się ludzkość, zostały
                  wytrute w komorach gazowych".

                  Sam Rumkowski miał świadomość, że będzie musiał po wojnie bronić swej polityki.
                  Oświadczył, że jest spokojny, jeśli chodzi o werdykt historii.

                  Historyk Raul Hilberg w książce o polityce III Rzeszy wobec Żydów stawia
                  pytanie: "Co Żydzi powinni i co mogli zrobić wobec ostatecznego rozwiązania?".
                  I odpowiada, że ich los był przesądzony. Co oczywiście nie zawiesza prób
                  indywidualnej oceny poszczególnych Judenratów. Hanna Arendt w "Eichmannie w
                  Jerozolimie", potępiając działalność judenratów en général, też dostrzegała
                  różnicę między postawami poszczególnych ich szefów: "Doskonale pamiętamy -
                  pisała - twarze żydowskich przywódców, poczynając od Rumkowskiego, zwanego
                  Chaimem I, który wprowadził do obiegu banknoty noszące jego podpis oraz znaczki
                  pocztowe ze swoją podobizną (...), kończąc na garstce tych, którzy popełnili
                  samobójstwo, jak Czerniaków".

                  Dla potępienia postawy Rumkowskiego przytaczane są słowa rabina Mosze ben
                  Majmona, żyjącego w XII w. w Kordobie: „Jeżeli [poganie] przyjdą i powiedzą im
                  [Żydom]: »Dajcie nam jednego z waszych i my go zabijemy, inaczej zabijemy was
                  wszystkich «, powinni oni wszyscy dać się zabić, ale nie wydać ani jednej
                  żydowskiej duszy”. Zachowały się świadectwa takiej postawy. Szef Judenratu w
                  Zduńskiej Woli, od którego zażądano, aby zrobił listę dziesięciu Żydów na
                  stracenie, powiedział: „Mam dla was cztery nazwiska, resztę musicie sobie
                  dobrać sami. Ta czwórka to ja, moja żona i dwójka moich dzieci” (zeznania
                  doktora Leona Szykiera na procesie Hansa Biebowa, skazanego po wojnie w Łodzi
                  na karę śmierci). Prezesa i trzech członków Judenratu w Biłgoraju Niemcy
                  rozstrzelali, gdy ci odmówili sporządzenia listy deportacyjnej. Członka Rady
                  Starszych w Nowym Sączu za to samo zabito na gestapo. Irena Wojdysławska,
                  lekarka, która przeżyła łódzkie getto, opowiedziała mi, że jej szkolny kolega
                  Gienek Boczkowski, którego zatrudnion
                  • qwardian Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 00:42
                    getto, opowiedziała mi, że jej szkolny kolega Gienek Boczkowski, którego
                    zatrudniono w komisji wysiedleńczej, sam osobiście wpisał się na listę.

                    Żaden inny szef Judenratu nie budził takich namiętności, nie zapładniał tak
                    wyobraźni historyków, reżyserów, pisarzy, eseistów. Jest Rumkowski bohaterem
                    kilku filmów (na jednym dał mu głos Jerzy Kosiński), monodramu, wielogłosowego
                    scenariusza do widowiska teatralnego lub telewizyjnego (autorstwa Henryka
                    Grynberga). A także trzech powieści - apokryficznego "Króla żydowskiego"
                    Epsteina, realistycznych "Okrutnych lat" Frantiszka Kafki, praskiego Żyda
                    wsiedlonego do łódzkiego getta, któremu udało się przeżyć, oraz epopei "Drzewo
                    życia" Chary Rosenfarb, też mieszkanki łódzkiego getta (nawiasem mówiąc, w
                    każdej z nich odmalowany jest jako stary lubieżnik).

                    Nad rozmiarami jego odpowiedzialności przeprowadzono setki dyskusji (w marcu
                    1968 r. zajęto się jego osobą, bo świetnie nadawał się na bohatera
                    antysemickich tekstów; dziś w kontekście jedwabińskiej zbrodni pisze o nim
                    Jerzy Robert Nowak jako o przedstawicielu "żydowskiej hańby domowej").

                    Dla Primo Leviego jest Rumkowski koronnym dowodem, że ofiary też ulegają
                    deprawacji. Jednak Levi cofa się przed kategorycznym osądem, umieszcza go "w
                    szarej sferze sumienia" między kategorycznym dobrem a kategorycznym złem.

                    Dla Romana Zimanda jednoznaczne potępienie Rumkowskiego i jego idei obrony
                    substancji narodowej za wszelką cenę mogłoby wyjść tylko z ust kogoś, kto
                    przeżył identyczną sytuację, został postawiony wobec równie przerażających
                    wyborów ("Można nie lubić ideologii substancji narodowej choćby za to, że jest
                    ona ideologią pełnej i bezwarunkowej kapitulacji (...), jednak w społecznej
                    ocenie Rumkowskiego istotną rolę odgrywają osobiste cechy tego niezbyt
                    zrównoważonego starca").

                    Dla Mariana Turskiego, który w getcie łódzkim działał w komunistycznym
                    podziemiu, Rumkowski był wtedy znienawidzonym przedstawicielem klasy
                    ciemiężycieli, który rozdziela przywileje swoim protegowanym, podczas gdy
                    zwykli ludzie umierają z głodu.

                    - My nie wiedzieliśmy, co się dzieje poza naszym gettem, ta marksistowska wizja
                    była nazbyt uproszczona - mówi dziś Turski. - Później porównanie z innymi
                    gettami, konfrontacja ze źródłami historycznymi zmusiły mnie do zmiany opinii.
                    Wymagało to ode mnie jednak wielkiego wysiłku, nie tylko intelektualnego.

                    Dla Icchaka Rubina natomiast jest Rumkowski bohaterem: "W odizolowanym od
                    świata, całkowicie osamotnionym getcie łódzkim żadnej innej polityki oprócz
                    tej, którą prowadził, nie można było prowadzić. Obowiązki, które człowiek ten z
                    własnego wyboru, z poczucia obowiązku wziął na siebie, spełnił bardzo dobrze. W
                    panteonie naszej czci dla męczenników żydowskich epoki hitleryzmu powinno się
                    znaleźć poczesne miejsce dla Chaima Rumkowskiego".

                    Icchak Rubin opatrzył swoje dzieło historyczne poruszającą dedykacją dla matki
                    Sznajdli Rubinowej, zamordowanej w 1942 r. w Chełmnie. I jeszcze bardziej
                    poruszającym mottem:

                    "Ten los Żydom zgotował świat, gojski świat! I niechaj żaden, ani z tych, co to
                    umożliwili, ani z tych, co mordowali i pomagali mordercom, ani z tych, którzy
                    skorzystali na tym, ani z tych, którzy nie zauważyli (...), niechaj nikt z nich
                    nie umywa od tego rąk, niech potwierdzi tylko, że ma je nieczyste".

                    Marek Edelman nie ma wątpliwości: - Nie interesuje mnie, czy Rumkowski
                    prowadził jakąś grę z Niemcami, czy był tylko krwiożerczym psychopatą, który
                    dorobił sobie do tego ideologię: że Żydzi, aby przetrwać, muszą się
                    podporządkować i pracować bez wytchnienia, że mają sami organizować transporty,
                    a wtedy nie będzie łapanek i strzelaniny na ulicach. Dla mnie Rumkowski był
                    pomocnikiem kata. To dzięki niemu Hans Biebow nie musiał mobilizować
                    niemieckich żołnierzy, wszystko miał podane na tacy. To bzdura, że przetrwało
                    tylu łódzkich Żydów, bo Rumkowski zorganizował getto jako obóz pracy dla
                    Niemców. W Warszawie też szopy produkowały tysiące mundurów dla niemieckiej
                    armii, a w którymś momencie Niemcy powiedzieli "stop".

                    - W Łodzi powiedzieli "stop" za późno, zbliżał się front, transporty nie
                    zdążyły odjechać do obozów zagłady... - mówię.

                    - Nawet z Wielkiej Akcji likwidacji getta w Warszawie ocalało wielu Żydów. We
                    wrześniu 1942 r. ostatni transport - może nawet kilka ostatnich - nie pojechał
                    do Treblinki, a do Auschwitz. Część ludzi przeżyła. I czyja to zasługa?



                    Korzystałam m.in. z "Kroniki getta łódzkiego", monografii Icchaka Henryka
                    Rubina "Żydzi w Łodzi pod okupacją niemiecką 1939-1945", antologii dokumentów i
                    wspomnień "Lodz Ghetto. Inside the Community under Siege", wyboru z Oskara
                    Singera "Przemierzając szybkim krokiem getto... Reportaże i eseje z łódzkiego
                    getta", prac Juliana Baranowskiego "Łódzkie getto 1940-1944" i Marka
                    Budziarka "Łódź. Lodsch. Litzmannstadt. Wycinki z życia mieszkańców okupowanego
                    miasta", artykułu Pawła Spodenkiewicza w "Tyglu Kultury" - "38 przemówień
                    Prezesa".

                    Przemówienie Rumkowskiego z 4.09.42 cytuję za Rafael F. Scharf "Co mnie i Tobie
                    Polsko. Eseje bez uprzedzeń".
                    • institoris1 Re: ...elity żydowskie potrafiłyby odpowiedzieć n 19.04.07, 21:31
                      czytajac ten artykul, mozna odniesc wrazenie, ze Rumkowski z Biebowem zalozyli
                      sobie spolke zoo pt. "Getto Lodz" i prowadzili ja sobie wedlug wlasnego
                      widzimisie, co jest oczywista bzdura.
                      Tak samo bzdurne sa twierdzenia (to juz z jakiegos innego artykulu jak sadze) o
                      bajonskich dochodach, jakie lodzkie Getto przynosilo Niemcom.
                      Przez caly okres jego istnienia Biebow mial ogromne trudnosci, by utrzymac
                      Getto ponad kreska, nie wspominajac juz o sporych pozyczkach, jakie w
                      poczatkowej fazie Getto musialo zaciagnac w budzecie ( pieniadze te pochodzily
                      z dokonanego wczesniej rabunku na lodzkich Zydach).
                  • pan.scan Nie lepiej zalinkować ? 19.04.07, 00:44
                    ofiaromwojny.republika.pl/teksty/0134.htm
                    • qwardian Re: Nie lepiej zalinkować ? 19.04.07, 01:06
                      To jest zbyt istotny tekst, żeby go linkować. Można godzinami debatować, co by
                      było gdyby, ale atmosfera panująca wewnątrz getta świadczy o totalnym
                      zagubieniu instynktu samozachowawczego wśród elit i bezkrytycznym
                      posłuszeństwie podwładnych. Uwaga, Rumkowski podczas okupacji zachowywał
                      lekceważący stosunek do Polaków, zakazał porozumiewania się językiem polskim.
                      Czy ktoś z Żydów może mi wyjaśnić takie a nie inne podejście? Bezsensowna,
                      ślepa nienawiść wobec narodu polskiego. To zapewniało dobre samopoczucie i
                      poczucie bezpieczeństwa Żydom.
                    • danus01 Re: Nie lepiej zalinkować ? 19.04.07, 08:17
                      www.izrael.badacz.org/historia/historia.html
                      zdecydowanie lepiej jest zlinkowac
                      zwlaszcza prace 'badacza',ktorej efekt w postaci 2000 letniej historii Zydow na
                      terenach obejmowanych coraz powszechniej przez chrzescijanstwo wypieralo zydow
                      z kazdego skrawka ziemi na ktorej chcieli sie osiedlic i rozpoczac nowe zycie.
                      kto nie chce poznac tej historii,nie chce tez przystapic do uczciwego dialogu.
                      w nieuczciwym dialogu nie bede brala udzialu.
                      i wcale w tej 'historii badacza' nie jest zamiarem dowodzenie winy Polakow jako
                      tych,ktorzy przyczynili sie do 'ostatecznego rozwiazania kwestii zydowskiej'.
                      a ze brali tez-nie jako Caly Narod w tym udzial?
                      czy ten fakt stanowi dla wielu tu az taka przeszkode do checi podjecia
                      uczciwego dialogu?
                      latwiej zamiast dialgu napisac,ze "jojcze"
                      a z jojczeniem sie nie dyskutuje
                      • hasz0 ___________Wróćmy do Simone Weil Danusiu 19.04.07, 10:42
                        " Trzeba chcieć albo tego, co konkretnie istnieje,
                        albo tego, co zupełnie nie może istnieć,

                        a jeszcze lepiej – jednego i drugiego."

                        HASZCZ#########:

                        - A ty oprócz "jednego i drugiego"
                        chcesz jeszcze dodatkowo, żeby inni nie mieli nawet tego "jednego".

                        Wg ciebie w marcu 68 r. powinienem ujawnić jakiemuś esbekowi tajemnicę,
                        powierzoną mi przez Michała Bombarda, że gdy dostanie się z listy rezerwowej
                        na wycieczkę do Jugosławii, to już do Polski nie wróci.
                        Ni dostałbym od niego pocztówkiz czołgu.
                        A ty nie oskarżałabyś teraz "antysemickiego" polskiego narodu o wypędzenie
                        Michała wraz z całą rodziną.
                        Mnie zamiast wilczego biletu czekałaby pewnie kariera przy Okrągłym Stole.
                        I dziś prosiłbym Niezabitowską o autograf w jej książce "Prawdy jak chleba",
                        pisząc wam dlaczego lustracja jest taka zła.


                      • pan.scan Re: Nie lepiej zalinkować ? 19.04.07, 10:47
                        danus01 napisała:
                        kto nie chce poznac tej historii,nie chce tez przystapic do uczciwego dialogu.
                        > w nieuczciwym dialogu nie bede brala udzialu.


                        Dialog jest już chyba niepotrzebny, bo i nie ma drugiej strony. Ci, którzy
                        ocaleli – wyjechali, garstka Was, która pozostała wtopiła się w społeczeństwo,
                        jest zasymilowana. W tym sensie, z mojej strony, potrzeby dialogu nie widzę.
                        Można jedynie rozmawiać "o".
                        O czasach minionych i tych niedawnych, ale to jest już historia, drenowanie
                        której nie przyniesie rezultatu - przekonani i nieprzekonani pozostaną na
                        swoich stanowiskach.
                        Natomiast, żeby rozmowa była rzeczowa i nie powodująca usztywniania się
                        rozmówców prowadzącego do kolejnego popadania w stereotypy - należy przyjąć
                        minimalną jej płaszczyznę porozumienia:

                        - Żydzi w 800 w swej 800 letniej polskiej historii mieli dobre i złe
                        chwile (nie tylko byli goszczeni ale i byli wyganiani i nietolerowani),
                        - Nie chcieli się asymilować ale i nie było chęci do ich asymilacji wśród
                        Polaków en masse,
                        - Był przedwojenny polski antysemityzm z gettem ławkowym i projektami
                        ustaw nieledwie norymberskimi, wraz z antysemityzmem Kościoła ale i nieufność,
                        obojętność i brak otwarcia się i zrozumienia z drugiej strony,
                        - Żydzi wschodni niespecjalnie utożsamiali się z II RP, bliżej im było
                        do Rosji ale i nie zdradzali „masowo” w 1939 jak zwykło się przyjmować
                        w „patriotycznej” historiografii. Wyrzekali się polskości w stopniu identycznym
                        jak pozostałe mniejszości II RP, dla których nie była ona dobrą matką,
                        - Była olbrzymia obojętność Polaków wobec Zagłady ale i Polacy walczyli o
                        biologiczne przetrwanie,
                        - Było szmalcownictwo, delatorstwo, mordowanie Żydów dla mienia, niejasna
                        rola granatowej policji, było ciche zadowolenie z „rozwiązania problemu
                        żydowskiego” ale i była heroiczna pomoc mordowanym.
                        - Był udział Żydów w ruchu oporu, nie było „baranów idących na rzeź”,
                        była chęć współdziałania z organizacjami niepodległościowymi, była nieufność po
                        obu stronach (utrwalana dodatkowo przez okupanta ), która popchnęła część Żydów
                        do wstępowania do wojskowych organizacji komunistycznych,
                        - Za skomunizowanie Polski i represje wobec części narodu w okresie
                        powojennym odpowiadają w równym stopniu Polacy jak polscy Żydzi, kłania się
                        stereotyp żydokomuny zamieniany w „chamokomunę”.

                        Rozmówców gotowych przyjąć takie „brzegowe” punkty dyskusji nie widzę, myślę
                        więc, że rzeczowej rozmowy nie będzie.
                        • danus01 Re: Nie lepiej zalinkować ? 19.04.07, 11:05
                          pan.scan napisał:

                          > Rozmówców gotowych przyjąć takie „brzegowe” punkty dyskusji nie wid
                          > zę, myślę
                          > więc, że rzeczowej rozmowy nie będzie.

                          hmmm
                          'brzegowe punkty dyskusji'
                          i co niby dalej ma nastapic?
                          dyskusja o czym?
                          o liczbach?
                          liczby ponoc zawsze moga stac sie 'rzeczowe'
                        • szach0 ___________________________Dialog ? Za ile mlrd? 19.04.07, 12:37
                          Pan.skan:
                          "Rozmówców gotowych przyjąć takie „brzegowe” punkty dyskusji nie widzę, myślę
                          więc, że rzeczowej rozmowy nie będzie. "

                          Otóż był ktos taki kto latami rzeczowo prowadził dialog z ramienia komisji d/s
                          dialogu -Ks. Chrostowski.

                          "My próbujemy w myśleniu o wojnie odtworzyć to, co się wydarzyło. Próbujemy
                          odtworzyć kto, gdzie, kiedy, ile osób, dlaczego, itd. Myślimy na sposób
                          historyczny - chcemy odtworzyć fakty. Proszę księży, dla Żydów fakty nie mają
                          żadnego znaczenia. Proszę to zapamiętać, mówię to z długiego doświadczenia.
                          Żydów nie interesuje historia jako taka. Nie mają pojęcia historii obiektywnej.
                          Co ich interesuje? Żydów interesuje haggada o przeszłości - opowiadanie o
                          przeszłości. A to jest zupełnie co innego. Nie liczy się to, co się wydarzyło.
                          Ważne jest, jak się o tym opowiada.

                          Zatem - upraszczając nieco - nie zadaje się pytania, co jest prawdziwe. Zadaje
                          się pytanie, co jest prawdziwe dla Żyda. Nie mówi się, co jest dobre, lecz co
                          jest dobre dla Żydów. Nie mówi się, co się wydarzyło, ale co się wydarzyło,
                          żeby to było dobre dla Żydów. Otóż to jest mentalność - sposób myślenia
                          ukształtowany przez tysiąclecia. Spotykają się ze sobą dwie mentalności. My w
                          tym wydarzeniu zagłady Żydów chcemy ustalać fakty. Natomiast Żydzi wyciągają
                          stąd znaczenie, sens, który mógłby być dla nich pożyteczny. Jeżeli fakty temu
                          przeczą, to tym gorzej dla faktów. W związku z tym dyskusja z nimi na temat
                          faktów mija się w ogóle z celem.

                          I typowy przykład tego mogą księża znaleźć w licznych publikacjach "Gazety
                          Wyborczej". Jest to gazeta - mówię to z pełna odpowiedzialnością - w
                          specyficznym i pełnym tego słowa znaczeniu - żydowska. Redagowanie, sposób
                          podawania informacji, sposób układania informacji itd., itd. doskonale
                          odzwierciedla mentalność żydowską.

                          Posuńmy się dalej. Kiedy wchodziliśmy w ten dialog - a w Kościele katolickim w
                          Polsce następowało to w połowie lat 80. - sądziliśmy, że wobec zagłady Żydów
                          można wykazać wrażliwość. Upłynęło, co prawda, 40 lat od II wojny, pokolenie,
                          które było świadkiem zagłady już powoli odchodziło, ale wydawało się, że
                          Kościół powinien powiedzieć: "współcierpimy z Wami, rozumiemy Was". Myśmy
                          pojmowali ten dialog w kategoriach etycznych, moralnych i duchowych. Bardzo
                          szybko zobaczyliśmy, że te kategorie zupełnie nie interesują rozmówców. Oni
                          mówili o tych samych rzeczach, ale w kategoriach politycznych, społecznych i
                          ekonomicznych. Kiedy więc myśmy mówili, że współczujemy, to odpowiedź była: "a
                          ile można by z tego zyskać?". Ona nie była wręcz tak podawana, ale do tego się
                          sprowadzała.

                          Niemcy w latach 50. i 60. zapłacili Izraelowi ponad 100 miliardów marek, dzięki
                          czemu to państwo okrzepło. A kiedy źródło niemieckie wyschło, wtedy zaczęto
                          szukać możliwości gdzie indziej. Oczywiście Izrael jest stale utrzymywany przez
                          Stany Zjednoczone. Roczna subwencja bezzwrotna Ameryki na rzecz Izraela wynosi -
                          według źródeł oficjalnych - 10 miliardów dolarów. A ponadto każdy Żyd
                          mieszkający na terenie Ameryki jest opodatkowany na rzecz Izraela. Więc Izrael
                          może się rozwijać. Myśmy bardzo wielu z tych rzeczy przedtem po prostu nie
                          wiedzieli. Obracaliśmy się w kategoriach moralnych, a te kategorie były
                          przekładane na kategorie finansowe. "
                          www.podprad.org/aktualny-1.php?idg=413&tyt=KONTROWERSJE:%20Dialog%20z%20%C5%BBydami
                          • danus01 Re: ___________________________Dialog ? Za ile ml 19.04.07, 12:47
                            szach0 napisał:

                            > Pan.skan:
                            > "Rozmówców gotowych przyjąć takie „brzegowe” punkty dyskusji nie wi
                            > dzę, myślę
                            > więc, że rzeczowej rozmowy nie będzie. "
                            >
                            > Otóż był ktos taki kto latami rzeczowo prowadził dialog z ramienia komisji
                            d/s
                            > dialogu -Ks. Chrostowski.
                            >

                            dialog 'rzeczowo'?
                            co to znaczy?
                            rachunkowo?
                            rzeczpospolicie?
                            inaczej nie umiesz?
                            • szach0 ___dowiedz się coś o Chrostowskim zani przeczytasz 19.04.07, 13:04
                              Otóż był ktos taki kto latami rzeczowo prowadził dialog z ramienia komisji d/s
                              dialogu -Ks. Chrostowski.

                              "My próbujemy w myśleniu o wojnie odtworzyć to, co się wydarzyło. Próbujemy
                              odtworzyć kto, gdzie, kiedy, ile osób, dlaczego, itd. Myślimy na sposób
                              historyczny - chcemy odtworzyć fakty. Proszę księży, dla Żydów fakty nie mają
                              żadnego znaczenia. Proszę to zapamiętać, mówię to z długiego doświadczenia.
                              Żydów nie interesuje historia jako taka. Nie mają pojęcia historii obiektywnej.
                              Co ich interesuje? Żydów interesuje haggada o przeszłości - opowiadanie o
                              przeszłości. A to jest zupełnie co innego. Nie liczy się to, co się wydarzyło.
                              Ważne jest, jak się o tym opowiada.

                              Zatem - upraszczając nieco - nie zadaje się pytania, co jest prawdziwe. Zadaje
                              się pytanie, co jest prawdziwe dla Żyda. Nie mówi się, co jest dobre, lecz co
                              jest dobre dla Żydów. Nie mówi się, co się wydarzyło, ale co się wydarzyło,
                              żeby to było dobre dla Żydów. Otóż to jest mentalność - sposób myślenia
                              ukształtowany przez tysiąclecia. Spotykają się ze sobą dwie mentalności. My w
                              tym wydarzeniu zagłady Żydów chcemy ustalać fakty. Natomiast Żydzi wyciągają
                              stąd znaczenie, sens, który mógłby być dla nich pożyteczny. Jeżeli fakty temu
                              przeczą, to tym gorzej dla faktów. W związku z tym dyskusja z nimi na temat
                              faktów mija się w ogóle z celem.

                              I typowy przykład tego mogą księża znaleźć w licznych publikacjach "Gazety
                              Wyborczej". Jest to gazeta - mówię to z pełna odpowiedzialnością - w
                              specyficznym i pełnym tego słowa znaczeniu - żydowska. Redagowanie, sposób
                              podawania informacji, sposób układania informacji itd., itd. doskonale
                              odzwierciedla mentalność żydowską.

                              Posuńmy się dalej. Kiedy wchodziliśmy w ten dialog - a w Kościele katolickim w
                              Polsce następowało to w połowie lat 80. - sądziliśmy, że wobec zagłady Żydów
                              można wykazać wrażliwość. Upłynęło, co prawda, 40 lat od II wojny, pokolenie,
                              które było świadkiem zagłady już powoli odchodziło, ale wydawało się, że
                              Kościół powinien powiedzieć: "współcierpimy z Wami, rozumiemy Was". Myśmy
                              pojmowali ten dialog w kategoriach etycznych, moralnych i duchowych. Bardzo
                              szybko zobaczyliśmy, że te kategorie zupełnie nie interesują rozmówców. Oni
                              mówili o tych samych rzeczach, ale w kategoriach politycznych, społecznych i
                              ekonomicznych. Kiedy więc myśmy mówili, że współczujemy, to odpowiedź była: "a
                              ile można by z tego zyskać?". Ona nie była wręcz tak podawana, ale do tego się
                              sprowadzała.

                              Niemcy w latach 50. i 60. zapłacili Izraelowi ponad 100 miliardów marek, dzięki
                              czemu to państwo okrzepło. A kiedy źródło niemieckie wyschło, wtedy zaczęto
                              szukać możliwości gdzie indziej. Oczywiście Izrael jest stale utrzymywany przez
                              Stany Zjednoczone. Roczna subwencja bezzwrotna Ameryki na rzecz Izraela wynosi -
                              według źródeł oficjalnych - 10 miliardów dolarów. A ponadto każdy Żyd
                              mieszkający na terenie Ameryki jest opodatkowany na rzecz Izraela. Więc Izrael
                              może się rozwijać. Myśmy bardzo wielu z tych rzeczy przedtem po prostu nie
                              wiedzieli. Obracaliśmy się w kategoriach moralnych, a te kategorie były
                              przekładane na kategorie finansowe. "
                              www.podprad.org/aktualny-1.php?idg=413&tyt=KONTROWERSJE:%20Dialog%20z%20%C5%
                              BBydami


                              • danus01 Re: ___dowiedz się coś o Chrostowskim zani przecz 19.04.07, 13:19
                                szach0 napisał:

                                > Otóż był ktos taki kto latami rzeczowo prowadził dialog z ramienia komisji
                                d/s
                                > dialogu -Ks. Chrostowski.
                                >

                                czy ks.Chrostowski nie jest ksiedzem katolickim?
                                przeciez jest,wiec jaka czul legitymacje koscielna do rozmawiania o mamonie?
                                tylko taka,aby na zakonczenie tego 'dialogu' podac(przyjac) sume do zaplaty?
                                cos mi to pachnie judaszowymi srebrnikami
                                • haszszachmat ______Danusiu daruj tę zbrodnię ks. Chrostowskiemu 19.04.07, 15:04
                                  "zmowy patriotycznej Polaków" nie chcących się przyznac do antysemityzmu
                                  i zgodzić bez protestu na finansowe zadośćuczynienie 65 mld $.

                                  Bo tak jak prof. Strzembosz nie zdaje sobie sprawy, że po ujawnieniu sprawy
                                  Jedwabnego historia Polski będzie wyglądała zgoła inaczej niż do roku 2000.

                                  Bo jeśli historiografia polska potrafiła przez sześćdziesiąt lat zatajać ową
                                  zbrodnię, to każdy czytelnik wrażliwy na prawdę będzie teraz patrzył piszącym o
                                  dziejach na ręce, czy aby znowu czegoś nie zataili.

                                  Będą to robić przede wszystkim czytelnicy z zagranicy.

                                  "Patriotyczna" zmowa ich bowiem nie obowiązuje.

                                  Autor tego ostrzeżenia - JÓZEF LEWANDOWSKI jest założycielem i wieloletnim
                                  kierownikiem seminarium kultury i historii Polski Uniwersytetu w Uppsali, był
                                  wieloletnim współpracownikiem paryskiej "Kultury" i "Zeszytów
                                  Historycznych"Autor jest założycielem i wieloletnim kierownikiem seminarium
                                  kultury i historii Polski Uniwersytetu w Uppsali, był wieloletnim
                                  współpracownikiem paryskiej "Kultury" i "Zeszytów Historycznych"
                              • pan.scan Re: ___dowiedz się coś o Chrostowskim zani przecz 20.04.07, 00:29
                                Ks. Chrostowski, jako współprzewodniczący Komisji Episkopatu d/s Dialogu z
                                Judaizmem miał prowadzić dialog z judaizmem, nie zaś wykłady z historii
                                stosunków polsko-żydowskich i finansów państwa Izrael.
                                Po zrozumieniu tych faktów ks. Chrostowski złożył rezygnację.

                                Balsam na Twą obolałą duszę załączam:

                                (..)Do płciowych nadużyć Żydzi są o wiele skłonniejsi od Europejczyków, a dziwna
                                łagodność naszych praw wobec najgorszych nawet nadużyć staje się fatalna szkoła
                                dla "gojów" i zażydza ich coraz bardziej. Np. dnia 25 sierpnia 1931 stawał
                                przed sadem krakowskim Benjamin Redner, Żyd 27-letni, pod zarzutem czynów
                                nierządnych wobec dwóch dziewczynek, jednej dziesięcioletniej, drugiej
                                siedmioletniej. Zamiast na szubienice, został skazany na dziesięć miesięcy
                                wiezienia, bo taka jest w naszym kodeksie "humanitarna" sprawiedliwość. Nasze
                                prawo cywilne i karne jest w ogóle grubo zażydzone. Na temat zażydzenia można
                                by (a może należało by) wydąć osobny tom. Gdyby to było wykonalnym, czyż nie
                                zostałaby zaszczycona osobnym rozdziałem nasza Komisja Kodyfikacyjna?
                                Równouprawnienie, narzuciwszy "gojom" stałe obcowanie z Żydami od ławy szkolnej
                                do biur, do prasy i wszelkiej pracy, rozszerzyło koniecznie krąg tego, co
                                dozwolone, ścieśniając ogromnie zakres tego co niedozwolone. Nawet mimo woli
                                bywają Żydzi demoralizatorami, bo to wynika z natury rzeczy, mianowicie z
                                odrębności tych pojęć w rozmaitych cywilizacjach. (..)
                                Miesza się pornografie ze zmysłowością, z samym zmysłem płciowym. Zmysłowość
                                prawdziwa bynajmniej nie bywa pornograficzna. Pornografią wypacza się
                                zmysłowość, wprowadza się w życie czynnik chorobowy a pociągający za sobą
                                liczne choroby woli.
                                Pogrążając się w pornografii, stajemy się coraz większymi... Niedołęgami.
                                Charaktery wiotczeją, a na miejsce celów życia wstępują zachcianki. Nie ma
                                mowy o poważnej kulturze czynu w społeczeństwie, rozmiłowanym w pornografii.
                                Jak Żydzi lubią deprawować, pokazało się, kiedy Izrael rządził na Węgrzech,
                                za komunizmu Beli-Kuhna. Wprowadzono do szkól "poglądowe uświadamianie o
                                stosunkach płciowych". Komisarzami ludowymi do wychowania publicznego byli
                                wówczas sami Żydzi. Mamy z tych czasów wiadomość, pochodząca z autopsji,
                                jako "w sypialniach pensjonatów dla dziewcząt nocują młodzi nauczyciele
                                Żydzi, żeby się dziewczęta przyzwyczaiły do obecności mężczyzn. We wspólnych
                                wannach towarzysza dziewczynkom studenci medycyny Żydzi, w celu wyszydzania
                                ich "niepotrzebnej" wstydliwości. Wykształcenie seksualne idzie za tym".
                                (...)
                                Orgie komisarzy opisywane były we wszystkich językach, a wyjątkowo tylko
                                zdarza się komisarz niezydowski. Pornografie podniesiono do zasady rządowej,
                                aż tego w końcu nawet Stalinom było za dużo. Deptano kobiecość często pod
                                pozorami, ze się chce podnieść ich "godność ludzka i obywatelska", udzielając
                                im swobody i wolności; ale tez zmuszając je często do tej "wolności".
                                Wprowadzono wiele z prawa żydowskiego; miedzy innymi także, co do używania
                                nazwisk: W bolszewickiej Rosji może żona pozostawić sobie nazwisko
                                panieńskie, lub przybrać mężowskie, albo tez nosić nazwiska oba, jako
                                nazwisko podwójne.
                                Nie koniec na tym: mąż może przybrać sobie nazwisko żony, albo nosić
                                podwójne, bo "równe prawo dla wszystkich". Wszystko to pochodzi z obyczaju
                                żydowskiego. Żydowszczyzna ta spodobała się Polakom i roi się tez u nas od
                                nazwisk niewieścich podwójnych, przybieranych całkiem samowolnie. Właściwie
                                należałoby każdej takiej wytaczać proces o fałszerstwo dokumentów. (W heraldyce
                                nazwisko podwójne noszą bastardzie. Po polsku mówi się zaś i pisze: "Katarzyna
                                z Dalinskich Józefowa Falinska". Nazwisko Dalinska-Falinska oznacza pochodzenie
                                z nieprawego łoza jakiegoś Dalinskiego lub jakiejś Falinskiej).
                                Niejeden wzruszy może ramionami, ze się zastanawiam nad takim "drobiazgiem".
                                Jest ich więcej, jest ich nie mało, a widzi się dopiero na nich, jak dalece
                                jesteśmy zażydzeni. Przyjęte powszechnie "skróty" nazw instytucji stanowią
                                małpowanie żydowskiego zwyczaju, powszechnego u nich już w pierwszej połowie
                                wieków średnich. Zapewne skróty takie nieraz SA pożądane i tworzyliśmy je sami,
                                lecz inna metoda. Np. zamiast wygłaszać cały tytuł instytucji: Towarzystwo
                                Wzajemnych Ubezpieczeń w Krakowie pod wezwaniem Św. Floriana - mówiło się
                                zawsze krótko "Florianka", i wiedziano doskonale w całej Polsce, co to znaczy.
                                (...)
                                Tworzenie nowych wyrazów, cudacznych, metoda jakby akrostychowa, nie dopomaga
                                pamięci, lecz ja obarcza, zwłaszcza, ze mnożą się te cudactwa bez końca.
                                Coraz częściej zdarza się, ze widząc w gazecie grupę zagadkowych liter, nie
                                wiemy zgoła, o czym mowa. Niedługo trzeba będzie wydąć do pomocy, jaki
                                słowniczek skrótów, ile razy spotkamy się z takim ABCDem (abcdem), przypomnimy
                                sobie o dobrowolnym zażydzeniu. Widać je, bo narzuca się wzrokowi przy każdej
                                przechadzce po mieście. Nowe wywieszki sklepowe sławetnych naszych kupców i
                                majstrów podają ich nazwiska, pisane małymi literami. Moda... żydowska, gdyż w
                                abecadle hebrajskim nie ma dużych liter.
                                Takie "drobiazgi" działają, jak "odkrywki geologiczne", naprowadzając na ślady
                                prawdziwego stanu rzeczy. Im więcej takich rzekomych drobiazgów, tym gorszy los
                                całości. Owe drobiazgi układają się obok siebie i tworzą stopniowo płaszczyznę
                                coraz większa. Na jej tle coraz łatwiej zażydzac się wcale nie drobiazgami: np.
                                czy zdaje sobie kto sprawę z tego, ze obowiązujący w Polsce sposób mianowania
                                głowy państwa wcale nie jest polskim, lecz żydowskim?
                                Trzeba by osobnej a obszernej pracy, żeby wykazać, jakie ustawy i przepisy
                                pochodzą z ducha cywilizacji żydowskiej i wzmagają nasze zażydzenie. Trzeba
                                cywilizacyjnej rewizji naszej konstytucji, administracji i naszych kodeksów.
                                Antysemityzm ma stanowić obronę gojów przeciw uroszczeniom Izraela,
                                zabierającego się do panowania nad światem całym. Kościół nie może nie
                                potępiać środków niechrześcijańskich w tej walce. Musimy sobie powiedzieć, ze
                                nie jesteśmy i nie będziemy jednako uzbrojeni w tym sporze; im bowiem ich
                                dwojaka etyka pozwala względem nas na wszystko a wszystko, a my na wiele nie
                                możemy sobie pozwolić; a gdybyśmy chcieli przekroczyć szranki etyki
                                chrześcijańskiej, wstrzyma nas Kościół i nie może nas nie wstrzymywać. Mają
                                tedy Żydzi w tej walce cywilizacyjnej wielkie "for" na swoja korzyść. (..)

                                szach0 zacytował ks. Chrostowskiego:
                                Proszę księży, dla Żydów fakty nie mają żadnego znaczenia. Proszę to
                                zapamiętać, mówię to z długiego doświadczenia. Żydów nie interesuje historia
                                jako taka. Nie mają pojęcia historii obiektywnej (..) Spotykają się ze sobą
                                dwie mentalności. (..) Jeżeli fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów.
                                W związku z tym dyskusja z nimi na temat faktów mija się w ogóle z celem.
                          • szach0 ______________Ile Tobie płacą za "wilk syty"? 19.04.07, 12:58
                            Żydzi w 800 w swej 800 letniej polskiej historii mieli dobre i złe
                            chwile (nie tylko byli goszczeni ale i byli wyganiani i nietolerowani),

                            HASZCZ#######: Fifty fifty? a kto wyganiał w 68? Polacy?

                            - Nie chcieli się asymilować ale i nie było chęci do ich asymilacji wśród
                            Polaków en masse,

                            HASZCZ####: Giertycha własnie za tę prawdę ogłoszono w Parlamencie antysemitą

                            - Był przedwojenny polski antysemityzm z gettem ławkowym i projektami
                            ustaw nieledwie norymberskimi, wraz z antysemityzmem Kościoła ale i nieufność,
                            obojętność i brak otwarcia się i zrozumienia z drugiej strony,

                            HASZCZ####:

                            Czyżby takie?????
                            Na mocy tych dokumentów Żydów można było pozbawić obywatelstwa Rzeszy, ochrony
                            prawnej i własności. Nie mogli również pełnić służby w urzędach państwowych ani
                            w wojsku. Zakazano im również wywieszać flagę państwową. Wedle ustawy o
                            ochronie krwi zabraniano zawierania małżeństw między "Aryjczykami" i "nie-
                            Aryjczykami", zezwalano rozwiązywać już zawarte małżeństwa tego typu, zaś
                            stosunki intymne między nimi podlegały karze (zhańbienie rasy - Rassenschande).
                            Ustawy również definiowały kogo uznawać za Żyda za mieszańca i Aryjczyka.
                            Ograniczenia prawne tyczyły się również Cyganów i rasy czarnej. Ustawy stały
                            się podstawą prawną do polityki antyżydowskiej. "

                            - Żydzi wschodni niespecjalnie utożsamiali się z II RP, bliżej im było
                            do Rosji ale i nie zdradzali „masowo” w 1939 jak zwykło się przyjmować
                            w „patriotycznej” historiografii. Wyrzekali się polskości w stopniu identycznym
                            jak pozostałe mniejszości II RP, dla których nie była ona dobrą matką,

                            HASZCZ#####: ale może dobrym ojcem?

                            - Była olbrzymia obojętność Polaków wobec Zagłady ale i Polacy walczyli o
                            biologiczne przetrwanie,
                            - Było szmalcownictwo, delatorstwo, mordowanie Żydów dla mienia, niejasna
                            rola granatowej policji, było ciche zadowolenie z „rozwiązania problemu
                            żydowskiego” ale

                            HASZCZZ#####: "mordowanie dla mienia"??????????
                            i była heroiczna pomoc mordowanym.

                            - Był udział Żydów w ruchu oporu, nie było „baranów idących na rzeź”,
                            była chęć współdziałania z organizacjami niepodległościowymi, była nieufność po
                            obu stronach (utrwalana dodatkowo przez okupanta ), która popchnęła część Żydów
                            do wstępowania do wojskowych organizacji komunistycznych,

                            HASZCZ####: Dzięki takim jak Ty w świadomości publicznej nawt w Polsce
                            Powstanie w Getcie egzystuje jako Powstanie Warszawskie - mylą nawet lata!
                            Zapominasz o proporcjach. Manipulujesz zaprzeczając opisom świadków i oceniasz
                            jak sędzia postawy ludzi spodlonych strachem, zapominających o swojej
                            człowieczej godności z lęku przed torturami i śmiercią

                            - Za skomunizowanie Polski i represje wobec części narodu w okresie
                            powojennym odpowiadają w równym stopniu Polacy jak polscy Żydzi, kłania się
                            stereotyp żydokomuny zamieniany w „chamokomunę”.

                            HASZCZ: w równym stopniu? a porównałeś stopnie ( szarże ) UBeckie?
                            Liczby i %%%? I wyszło ci ===?

                            Mi wyszło, żeś płatny manipulator!
                            • pan.scan To do mnie? 19.04.07, 13:20
                              Przecież wiesz, że z Tobą nie rozmawiam, boś zaimpregnowany czub kompletny.
                              I do tego g_ówno wiesz.
                              • haszszachmat _______________"czub" który "g_ówno wie" 19.04.07, 14:44
                                bo nie uznał Twoich "mądrości" i "wiedzy" - zgodnej z uzgodnieniami
                                podręcznikowymi między Polską, a Izraelem komisji,
                                gdzie to ze strony izraelskiej
                                wchodzili Żydzi, a ze strony polskiej tak samo.

                                Bo nie strzelam z Tobą do "jednej bramki"?

                                Bo stawiasz się w roli "eksperta", w misji wyprania przekazu starszego pokolenia
                                i zamilczenia polskich historyków jak prof. Strzembosz, Nowak, dr Szczęśniak?

                                A popierasz takich jak kumpel Michników - Jan Gross, który głównym "świadkiem" -
                                zrobił Eljasza Grądowskiego - który to podczas wydarzeń w Jedwabnem przebywał w
                                oddalonym o setki kilometrów od Jedwabnego sowieckim więzieniu skazany za
                                kradzież patefonu?
                                albo nienaocznego "swiadka" - agenta NKWD?

                                Bo Polska ma nauczać według dyktatu izraelskiego, a od podręczników izraelskich
                                nie wymaga się nic z polskiej strony?

                                Bo Polska była pod okupacją niemiecką 6 lat i 51 pod okupacją sowiecką
                                i podręczniki jak i badania "naukowców" służyły propagandzie bolszewickiej,
                                której Ty i GW i całe to forum do dziś służy ich obronie.

                                Dlatego wiedza o "pogromach" w Polsce ma być zgodna z ich starą i
                                nową, "poprawioną" propagandą?

                                Z jednej strony nie wspomina się o prowokacjach NKWD z powodów powiązań
                                rodzinnych typu Humer Umer, czy Stefan Adam a z drugiej wybiela Niemców
                                - ambasadorów Polski w UE - bo już się wypłacili?

                                Jest spis 40 książek o tematyce żydowskiej zalecanych do czytania przez
                                młodzież polską na 10 utworów "polskich" (o tematyce żydowskiej) zalecanych do
                                czytania przez młodzież izraelską, i tylko jedna jedyna neutralna - J.
                                Kotta "Szkice o Szekspirze".

                                A miejsce Polski w Europie będzie określał prof. Jakub Goldberg z uniwersytetu
                                w Jerozolimie, który do 1968 r. był historykiem Uniwersytetu Łódzkiego?

                                To jak tam wg Ciebie było z polskimi Ustawami Norymberskimi?

                                Prawie ja w III Rzeszy?

                                Pamiętam bardziej wyrafinowane talmudycznie epitety - jakimi mnie obdarzałeś..
                                sad
                            • danus01 Re: ______________Ile Tobie płacą za "wilk syty"? 19.04.07, 13:22
                              z kim ty dialogujesz Haszu?
                              sam ze soba?
                              • haszszachmat ______________Ila może jednak INAczej? 19.04.07, 14:51
                                chodzi Ci o to samo co Pan.skanowi?

                                Ze to Polska zainicjowała Ustawy Norymberskie?
                                I żeby młodym Poakom nikt już nie zmącił tej "wiedzy"?

                                A może zamiast obrażać -

                                ....PRZEPROSILIBYSCIE PANA HASZA za dotychczasowe obelgi, rzucane wspólnym
                                talmudycznym frontem i przy okazji
                                podziękowalibyście wspólnie

                                PANU HASZOWI chocby tylko za 68 r.?
                                • danus01 Re: ______________Ila może jednak INAczej? 19.04.07, 19:00
                                  haszszachmat napisał:

                                  > chodzi Ci o to samo co Pan.skanowi?
                                  >
                                  > Ze to Polska zainicjowała Ustawy Norymberskie?

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=60847732&a=61012250

                                  a teraz 'dla rownowagi' dolacz rownie udokumentowany opis jak to Zyd gwalcil i
                                  mordowal Polki i przejmowal ich mienie 'z zasiedzenia'
                                  • rycho7 tak sie dobrze zarlo 19.04.07, 20:30
                                    danus01 napisała:

                                    > a teraz 'dla rownowagi' dolacz rownie udokumentowany opis jak to Zyd gwalcil
                                    i
                                    > mordowal Polki i przejmowal ich mienie 'z zasiedzenia'

                                    Ja podam znany wszystkim opis zydowski: Wasze ulice, nasze kamienice.
                                    Przejmowanie mienia odbywalo sie przez 700 lat. Nie nastapilo przejecie
                                    ostateczne - Judeopolonia.

                                    Co do dzieci pachciarzy to tematu nie bede rozwijal. Danutka nie dostala na ta
                                    okazje wyjsciowej peruki.

                                    Dziewczynki do macy to ponoc jedynie wyobraznia mojzeszowej sekty z Italii.
                                    Moze nie wyobraznia, moze nie sekty, moze nie z Itali albo nie tylko z Italii.
                              • rycho7 ja chetnie podialoguje z Haszem o bandytach zydows 19.04.07, 18:54
                                danus01 napisała:

                                > z kim ty dialogujesz Haszu?

                                zydowskich. Bo w kazdym etnosie sa bandyci i zaden etnos nie sklada sie z
                                bandytow. Natomiast mowienie o zydowskich bandytach to "antysemityzm". W jakiej
                                pozycji w owczym pedzie stawiaja sie niewinni Zydzi? Gewalt, bija Zydow. Nie,
                                nie, akurat zlapano za reke bandytow. Probuja sie oni skryc w tlumie
                                naiwniaczkow.

                                Ty Danusiu juz wykazalas swa pozytecznosc w szeregu. Z kolkami w plocie szkoda
                                gadac.
    • danus01 zanim nastąpi dialog....z mojego archiwum 20.04.07, 09:37
      Haszu
      jeśli dobrze zrozumiałam Twoją „barykadę” obronną, to bronisz linii(barykady)
      pojęciowej Polak Katolik. Zanim cokolwiek dalej napiszę, to chcę z CAŁĄ MOCĄ
      podkreślić, że Twoja obrona Twojej barykady odbywała się zawsze z poczuciem
      własnej godności i z poszanowaniem godności tych, przed którymi się broniłeś
      (czyżbym jakiś Twój post zaprzeczający tej tezie nie „zapisała” w swojej
      pamięci?).
      Ja natomiast stanęłam samotnie na swojej „barykadzie” obronnej bez żadnej flagi
      czy też transparentu z jakąkolwiek własną etykietką czy flagą za
      wyjątkiem „ustanowionej” przeze mnie po prostu swojego człowieczeństwa i swoją
      osobistą godność.
      Dlaczego bez flagi i etykietki?
      Z prostej przyczyny, a tą prostą przyczyną jest, że taką etykietkę i takiej
      flagi po prostu nie mam poza mi przypisywanymi przez innych. A te przypisywane
      mi przez innych nie są tymi, z którymi sama mogłabym się w pełni identyfikować.
      Sam chyba Haszu przyznasz, że etykietka „Polski Żyd” w sytuacji, w której nie
      jestem osobą wyznania judaistycznego do mnie nie pasuje a jest mi jedynie
      przylepiana „na siłę” przez wszystkich Polaków(niekoniecznie tylko Katolików).
      Ja mam świadomość tego, że w czasach istnienia Państw Narodowych oraz religii
      każdy człowiek poza imieniem i nazwiskiem MUSI posiadać jakąś klasyfikującą
      go „etykietkę” religijno-narodową. I w porządku. Ale staje się to nie w
      porządku jeśli wzajemnie wznosi się barykady i wyszukuje się wroga, który
      usprawiedliwiałby istnienie TAKICH barykad.
      Haszu
      Jesteśmy oboje już w takim wieku, że i ja i Ty możemy powiedzieć, że w tej
      Polsce dzieliliśmy wspólny los. Ty jako Polak-Katolik ja natomiast jako [...] i
      tu mam problem co wpisać, poza JA-Danuta, bo cokolwiek bym innego wpisała, to
      poza tym, że urodziłam się kobietą z rodziców o korzeniach żydowskich, którzy
      przeżyli Holocaust(Shoah) byłoby nieprawdą, a przecież NAM zależy na pisaniu i
      mówieniu PRAWDY.
      Gdzie więc jest ta prawda?
      Póki nie wyjdziesz zza swojej barykady obronnej Polaka Katolika to PEŁNI PRAWDY
      nigdy nie zobaczysz.

      ps.
      jestem już zmęczona tym tematem i obroną „mojej barykady”
      poddaję się
      droga wolna
      pisz co chcesz
      jak dojrzejesz do dialogu.....

      ps2
      napisałam to wszystko TYLKO w swoim imieniu
      za inne „barykady” i „wojska zaciężne” nie ponoszę odpowiedzialności, bo chyba
      jednak uważasz, że ODPOWIEDZIALNOŚCI ZBIOROWEJ świat cywilizowany usiłuje się
      przeciwstawiać.

      ps3-dopisane dzis
      a jednak od pewnego czasu zacząłeś pisać posty naruszające moją osobistą godność

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka