Dodaj do ulubionych

Dojcze wirtszaft

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.05.03, 08:13
Spadek PKB w Niemczech, budżet bliższy zapaści






ZOBACZ TAKŻE


• Komentuje Cezary Józefiak, członek Rady Polityki Pieniężnej (15-05-03,
17:35)
• Komentuje Krzysztof Rybiński, główny ekonomista baku BPH- PBK (15-05-03,
17:35)
• Komentuje Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką
Rynkową, członek Ekonomicznej Rady Czterech "Gazety" (15-05-03, 17:35)
• Komentuje Stefan Bergheim z instytutu ekonomicznego Deutsche Bank Research
we Frankfurcie n. Menem (15-05-03, 17:46)
• Źle się dzieje w państwie niemieckim (15-05-03, 19:50)
• Euroland: gospodarka w stagnacji, o krok od recesji (15-05-03, 18:30)
• Niemcom grozi deflacja (19-05-03, 16:28)





POSŁUCHAJ


Czy w wyniku niemieckiej recesji spadnie polski eksport do tego kraju? -
mówi Maciej Reluga, główny ekonomista banku BZ WBK (nagranie radia TOK FM 27
sek.)





ZOBACZ


¤ Zobacz wskaźniki gospodarcze (0,09MB)





SERWISY


¤ Ostatnio w Niemczech







Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 15-05-2003, ostatnia aktualizacja 16-05-
2003 09:57

Niespodziewanie dla rządu i ekspertów niemiecka gospodarka w pierwszym
kwartale skurczyła się o 0,2 proc. To zaś oznacza groźbę zapaści budżetowej,
bo dramatycznie spadają wpływy z podatków, a rosną wydatki na cele socjalne.
czytaj dalej »
r e k l a m a



- Wciąż żyjemy ponad stan - przyznał w czwartek minister finansów Hans
Eichel, referując najnowszą prognozę wpływów z podatków na lata 2003-2007.
Wynika z niej, że państwo zbierze w tym okresie o 126 mld euro mniej niż
zakładano rok temu. - To połowa rocznego budżetu federalnego - przypomniał
Eichel.

W tym roku niedobór wyniesie w sumie 8,7 mld euro w stosunku do budżetowych
planów i to tylko, jeśli wzrost gospodarczy rzeczywiście wyniesie
prognozowane przez rząd 0,75 proc. PKB.

Po opublikowaniu w czwartek przez Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden
wstępnych wskaźników wzrostu za pierwszy kwartał i to założenie stanęło pod
znakiem zapytania.

Niemiecka prasa twierdzi, że także w drugim kwartale gospodarka trwa w
stagnacji. Minister gospodarki Wolfgang Clement złożył to na karb kupowania
na zapas drogiej ropy naftowej przed wojną z Irakiem oraz bardzo słabej
produkcji budowlanej z powodu długiej, ostrej zimy. Wysoki kurs euro do tej
pory nie odbił się jeszcze na niemieckim eksporcie. W ub.r. kwitł zwłaszcza
handel z USA.

Min. Eichel przyznał, że rząd będzie musiał opracować nowelizację budżetu na
2003 r., uwzględniającą zarówno niedobór podatkowy, jak i konieczną dotację
państwa do zasiłków dla bezrobotnych, która wyniesie ok. 10 mld euro. Niemcy
znów bardzo wyraźnie naruszą więc pakt stabilizacyjny euro. W ub.r. deficyt
budżetowy wyniósł aż 3,6 proc. PKB, w tym roku prognoza opiewa na 3,4 proc.

Dopiero przyszłoroczny budżet ma zostać skonstruowany tak, by osłabienie
koniunktury nie prowadziło do wzrostu zadłużenia państwa i przekroczenia 3-
proc. granicy deficytu. Aby to osiągnąć, Eichel chce zmusić ministrów
federalnych i landowych do weryfikacji wszystkich dotacji i ulg podatkowych.
Niemcy przyznają 23 mld euro dotacji rocznie: do wydobycia węgla kamiennego,
do budowy statków, dla landów b. NRD itp. Już kilka miesięcy temu rząd
zabrał się za ulgi podatkowe, ale kilku posunięciom, np. redukcji dotacji
dla rodzin do budowy domków jednorodzinnych, sprzeciwiła się chadecka
opozycja. W czwartek Zieloni i opozycyjni liberałowie opowiedzieli się za
drastycznymi cięciami dotacji.

Ożywić gospodarkę i uratować finanse państwa ma przede wszystkim tzw. Agenda
2010 - program liberalnych reform przedstawiony dwa miesiące temu przez
kanclerza Schrödera. Najważniejsze z nich: obniżenie zasiłku dla
bezrobotnych, liberalizacja prawa pracy, cięcia w publicznej opiece
zdrowotnej i zapowiedź cięć w emeryturach - wywołują ostre protesty w samej
SPD, ale kanclerz chce je przeforsować do lata.

Nie ma natomiast mowy ani o podniesieniu podatku VAT, ani o dodatkowej
obniżce podatku dochodowego ponad planowane już od dawna dwa kolejne etapy
reformy podatkowej 2004 i 2005. Mają one zostawić w kieszeni podatników i
firm w sumie aż 1,25 proc. PKB.

Mimo że opozycja wzywa Eichla do dymisji za kompletne załamanie budżetu,
minister nie widzi powodu do takiego kroku. - Gdybym mógł sterować
koniunkturą, to owszem, powinienem teraz odejść - mówi bojowo Hans Eichel. -
Ale rząd nie steruje koniunkturą, może tylko stwarzać warunki ramowe dla
gospodarki i to staramy się robić. A poza tym wszyscy moi koledzy w UE mają
te same problemy co my, a przecież my musieliśmy uporać się ze zjednoczeniem
Niemiec, co było zupełnie wyjątkowym obciążeniem.

Już kilka dni temu Eichel oficjalnie przyznał, że Niemcy nie mają szans na
zrównoważenie swego budżetu do 2006 r., czego od wszystkich krajów strefy
euro domagała się Komisja Europejska. Także inne kraje UE odstępują od tego
celu. Eichel nie widzi jednak potrzeby zmiany kryteriów stabilizacyjnych
euro i obiecuje przestrzeganie ich od przyszłego roku.U

Obserwuj wątek
    • eliot Re: Dojcze wirtszaft 20.05.03, 13:39
      Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

      > Spadek PKB w Niemczech, budżet bliższy zapaści
      >
      >
      To jak u nas ????
      Zarazili się... ???
      • Gość: +++Ignorant Re: Dojcze wirtszaft IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.05.03, 17:00
        eliot napisał:

        > Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):
        >
        > > Spadek PKB w Niemczech, budżet bliższy zapaści
        > >
        > >
        > To jak u nas ????
        > Zarazili się... ???
        >

        Sława!

        To sie zaraziliśmy od nich w ramach dostosowywania...

        Kiedyś byliśmy tygrysem, a teraz coraz bliżej NRD...

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka