hugo_w2
26.04.07, 08:44
Wyginięcie 30 procent gatunków zwierząt i roślin, podniesienie się poziomu
oceanów, katastrofalne susze i powodzie - to rzeczywistość, jakiej przyjdzie
ludziom stawić czoło w XXI wieku.
Ogłoszony w Brukseli raport Międzyrządowej Grupy Ekspertów ds. Ewolucji
Klimatu na temat skutków zmian klimatycznych na świecie nie pozostawia
wątpliwości: ocieplenie postępuje szybciej, niż się dotychczas tego
spodziewano. To przede wszystkim wynik zanieczyszczenia atmosfery dwutlenkiem
węgla i innymi gazami powodującymi efekt cieplarniany, a walny wpływ na taką
sytuację ma właśnie człowiek. Morze Bałtyckie być może już wkrótce ociepli
się na tyle, że będzie się w nim można kąpać od maja do października. Już
jednak samo podwyższenie temperatury globu o zaledwie 2 stopnie Celsjusza
spowoduje masowe wymieranie fauny i flory oraz katastrofy żywiołowe -
ostrzegają autorytety naukowe.
W wyniku efektu cieplarnianego zmniejszy się także naturalne środowisko
człowieka. Najbardziej odczują to mieszkańcy zaludnionych części Azji i
Afryki, gdzie susze mogą wywołać klęskę głodu i permanentny brak wody pitnej.
W Ameryce Łacińskiej zniknąć może połowa pól uprawnych, delty wielkich rzek
zostaną z kolei zalane przez wodę, a ludzi żyjących w umiarkowanej strefie
klimatycznej czeka też więcej epidemii chorób zakaźnych oraz alergii.
Konkluzje z badań ponad 2500 naukowców nie są niczym nowym. Ich wyniki dotrą
jednak do polityków, przede wszystkim do grupy G8, która zapozna się z
wynikami badań podczas czerwcowego szczytu. 90 proc. danych wskazuje na
globalne ocieplenie. Najbardziej uprzemysłowione kraje światy miały walny
wpływ na powstanie efektu cieplarnianego, teraz powinny zrobić wszystko, aby
zmienić sytuację. Będzie to jednak bardzo trudne bez aktywnego udziału Stanów
Zjednoczonych, które jak dotąd bardzo niechętnie mówiły o możliwości
ograniczenia emisji gazów ze spalania paliw kopalnych. Tylko aktywne
włączenie się gospodarek takich krajów, jak USA, Chiny czy Indie może
przynieść konkretne efekty i pozwolić na lepszą kontrolę stanu ziemskiej
atmosfery. Najwięksi emitenci szkodliwych gazów obawiają się jednak, iż
zaostrzenie norm ochrony środowiska może odbić się negatywnie na ich rozwoju
ekonomicznym.
Szybkie i zdecydowane działanie w tej dziedzinie jest jednak ważniejsze niż
partykularne interesy. Stawką w tej grze jest bowiem stan planety, którą
pozostawimy naszym dzieciom i wnukom. Wizje naukowców są wręcz apokaliptyczne
i nie wiadomo, czy zapoczątkowane przez człowieka zmiany klimatyczne będzie
można powstrzymać. Ludzkość powinna jednak działać tak, jakby miała wpływ na
odwrócenie negatywnych procesów. Stawką w wojnie z globalnym ociepleniem może
być bowiem przyszłość naszego gatunku.
Quelle PDN-NY(TD)