Gość: kolin kertiz
IP: *.enterpol.pl
22.05.03, 12:19
W dziecka indoktrynowanie. W chrzest i bierzmowanie. W to, że z niewolnika
nie ma robotnika. W Pierwszą Komunię Świętą. To (wciąż, jak mi się wydaje)
niegłupi gość, co więcej, jest bardzo daleki od popadania w grzech pychy i
wcale nie uważa, że ulubione jego treści oraz ulubione przez niego sposoby
ich argumentacyjnego wsparcia są na tyle myślowo atrakcyjne i silne, że
zrobią wrażenie na niepreparowanym w dzieciństwie człowieku dorosłym.
Nasz rodak będący obecnie szefem innego państwa wierzy, że okres do około
sześciu lat jest kluczowy dla ukształtowania psychicznego świata danej osoby.
Słusznie spodziewa się, że w wielu wypadkach później może zdarzyc sie tak, że
najbardziej skuteczna inteligencja nie będzie stanowić żadnego problemu dla
dogmatów, bo im będzie większa, tym lepiej się nada jako narzędzie ich
obrony. Zatem pieniążki na molocha będą płynąć dalej.
Jest coś, czego bardzo nie lubią. Raczkujacego przekonania, że bezpardonowa
indoktrynacja maluchów wymysłami to coś bardzo niestosownego. To tak, jak
zniesienie niewolnictwa: też było to kiedyś ledwie raczkującym przekonaniem.
Bronek ma rację w sprawie "miłosiernego totalitaryzmu". Nie potrzebujemy
obrotowego sojusznika w Watykanie, gdy przyjdzie odeprzeć jakis nowy taliban.
Powiedzmy to bez ogródek: w dajacej sie przewidywać przyszłości żaden taliban
nie będzie jakimkolwiek równorzednym rywalem dla hipotetycznej koalicji
Czechy - USA - Holandia.
Gdy dziecko Twojego sąsiada spieszy sie na pierwsza lekcje do szkoły -
religii, pokaż kciukiem w dół, jestes przecież podatnikiem, za Twoje
pieniadze za chwilę ktos zakpi z tego, czym powinna byc nauka w publicznej
szkole.