Gość: Filip Stankiewicz
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
23.05.03, 21:30
Witam!
Ponieważ media są zdominowane przez, często demagogiczną,
propagandę prounijną dlatego pozwolę sobie zamieścić wypowiedź prezesa UPR.
Serdecznie pozdrawiam
Filip Stankiewicz
UPR Gdańsk
"Dlaczego przeciw UE?" - Stanisław Wojtera
09.05.2003
Są dwie najważniejsze płaszczyzny, na których należy rozpatrywać kwestię
integracji europejskiej: ekonomiczna i polityczna. A zatem odpowiedzmy sobie
na pytanie: czy Polska gospodarka straci czy też zyska na wejściu do UE? Czy
biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową wiązanie się ze strukturą
zdominowaną przez Niemcy i Francje to najlepsze dla Polski wyjście?...
Zacznijmy od gospodarki. Entuzjaści twierdzą, że zyskamy z dwóch powodów: po
pierwsze uzyskamy fundusze na szereg inwestycji w ramach funduszy
strukturalnych. Po drugie zaś, dzięki wejściu do wspólnot europejskich, nasza
gospodarka zacznie się szybko rozwijać, tak, że zaczniemy doganiać Europę.
Tymczasem fundusze nie zostaną przez Polskę wykorzystane, gdyż mogą z nich
korzystać samorządy lokalne oraz firmy. Gminy i powiaty są już tak zadłużone,
że nie stać ich na kolejne inwestycje, a Unia Europejska wymaga tzw. wkładu
własnego w wysokości od 30 do 50%. Jeśli Kraków ma 58-procentowy dług, jeśli
w Warszawie wzrost zadłużenia jest wzrostem geometrycznym to czy stać będzie
te samorządy na współfinansowanie nowych inwestycji? A przecież są to
przykłady miast bogatych. Znacznie gorsza jest sytuacja w małych gminach
wiejskich. Podobnie jest z prywatnymi firmami. Sytuacja ekonomiczna firm jest
tragiczna i przedsiębiorców nie stać na nowe, kosztowne inwestycje. Dodatkową
przeszkodą w pozyskaniu funduszy jest rozrośnięta biurokracja. Reasumując:
optymistyczne szacunki mówią, że Polska wykorzysta zaledwie 25-30% obiecanych
środków. Także system gospodarczy jaki narzuca UE nie daje żadnych gwarancji
rozwoju. Przeciwnie: w większości krajów członkowskich rośnie bezrobocie,
spada wzrost gospodarczy, pojawiają się coraz większe trudności
ekonomiczne. “To nie kryzys, lecz rezultat” mawiał śp. Kisiel. I
rzeczywiście: podwyżka podatków, olbrzymi rozrost biurokracji, zanik
konkurencji na skutek ujednolicenia prawa musiały doprowadzić do trudności
gospodarczych. Tymczasem Polska powinna się rozwijać i musi korzystać z
dobrych wzorców, takich jak USA. Wzorców sprawdzonych, które doprowadziły
szereg społeczeństw do dobrobytu. Tego niestety nie znajdujemy w Unii
Europejskiej.Także politycznie bliżej powinno nam być do Stanów
Zjednoczonych. Racja stanu wymaga, by Polska była krajem bezpiecznym. A
obecnie USA to jedyny kraj gwarantujący nam bezpieczeństwo międzynarodowe. By
mieć pewność tych gwarancji, należy zaprosić Amerykanów do rozmieszczenia na
terenie RP baz wojskowych. Nie istnieje i nie będzie istnieć wspólna polityka
zagraniczna UE. Interesy narodowe są często rozbieżne, położenie
geopolityczne Polski dość trudne i dlatego sojusz z USA jest najlepszym
wyjściem. Stany Zjednoczone to kraj najbogatszy i dysponujący największą siłą
militarną. Amerykanie potrafią jej użyć co pokazały ostatnie akcje w
Afganistanie i Iraku. Nie mają roszczeń do własności na ziemiach zachodnich,
a w ramach znajdującego się obecnie w kryzysie Paktu Północnoatlantyckiego to
właśnie oni zapewniają nam bezpieczeństwo. Znajdując się pomiędzy Niemcami a
Rosją trzeba szukać silnego sojusznika. Jeśli sojusz ten może pomóc nam także
gospodarczo – tylko głupiec by z takiej możliwości nie skorzystał. Sprzeciw
wobec Unii Europejskiej nie oznacza izolacji. Powinniśmy wejść do grupy
Schoengen, a także do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Powinniśmy także
podpisać umowę stowarzyszeniową z NAFTA, podobnie jak w ostatnich dniach
zrobił to Singapur. Polska powinna dążyć do swobodnej wymiany handlowej z
całym światem. I rozwijać się.
Stanisław Wojtera
Prezes Unii Polityki Realnej