Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
25.05.03, 21:35
Wizyta ministra Cimoszewicza w Iranie i Kuwejcie
ZOBACZ TAKŻE
• Polska strefa okupacyjna w Iraku (06-05-03, 19:17)
Robert Stefanicki, Teheran, Kuwejt 25-05-2003, ostatnia aktualizacja 25-05-
2003 18:59
Władze Iranu i Kuwejtu zapewniły szefa polskiej dyplomacji o poparciu dla
naszych działań w Iraku i obiecały współpracę. Nasza strefa w Iraku będzie
miała inny kształt, niż pierwotnie przypuszczano
czytaj dalej »
r e k l a m a
Przed objęciem dowództwa jednej ze stref okupacyjnych w Iraku Polska
rozpoczęła serię konsultacji z państwami regionu. - Chcemy, by dobrze
zrozumiano nasze intencje - tłumaczył minister spraw zagranicznych
Włodzimierz Cimoszewicz, który w sobotę przebywał w Teheranie, a w niedzielę
w Kuwejcie. Jednocześnie specjalny wysłannik prezydenta Kwaśniewskiego
Bogusław W. Zaleski wyruszył w podróż po Turcji, Jordanii, Egipcie i Arabii
Saudyjskiej.
Minister Cimoszewicz powiedział, że nasza strefa w Iraku będzie wyglądała
inaczej, niż do tej pory przedstawiano to w mediach - będzie to pas
rozciągnięty od granicy irańskiej aż po granicę z Arabią Saudyjską pomiędzy
strefami USA i Wielkiej Brytanii. Możliwe, że nie znajdą się tam żadne
większe złoża ropy. Nie zapadła jeszcze decyzja odnośnie siedziby władz
strefy, ale wiele wskazuje na to, że będzie ona zlokalizowana w mieście al
Hilla koło Babilonu.
Irańskie rady
Iran wydaje się kluczowy dla powodzenia naszej irackiej misji - po pierwsze,
graniczy z polską strefą "górno-południową", po drugie, jest krajem
szyickim, a większość Irakijczyków mieszkających w tej strefie to również
szyici. Cimoszewicz spotkał się z prezydentem Mohamedem Chatamim, szefem
irańskiego MSZ Kamalem Charazim oraz z sekretarzem Najwyższej Rady
Bezpieczeństwa Narodowego Hassanem Rohanim. Dwaj pierwsi należą do tzw.
obozu reformatorów we władzach Iranu, zaś Rohani jest kojarzony z
konserwatystami, przeciwnymi poprawie stosunków z USA. Cimoszewicz
podkreślił, że mimo różnic wszyscy trzej jego rozmówcy przyjęli polską misję
w Iraku ze zrozumieniem i obiecali współpracę. Będzie ona dotyczyła m.in.
kontroli granic i ruchu granicznego oraz dostępu do najświętszych miejsc
szyitów, które znajdą się na terenie polskiej strefy - miast Nadżaf i
Karbala.
Irańczycy uczulali polskich polityków na konieczność ostrożnego i
delikatnego zachowania się żołnierzy w pobliżu tych miejsc. Powtórzyli też,
że władza w Iraku winna być jak najszybciej przekazana w ręce samych
Irakijczyków. - Chcemy pomóc Irakijczykom w budowie stabilnego,
demokratycznego systemu i wycofać wojska jak najszybciej - zapewnił szef
polskiej dyplomacji.
Iran ucieszył się z obalenia reżimu Saddama Husajna, jednak martwi go
okupacja tego kraju przez nieprzyjazną - a w dodatku silną jak nigdy -
Amerykę. Ze względu na złe stosunki między Teheranem i Waszyngtonem obecność
Polaków w Iraku przy granicy z Iranem będzie na rękę tak Amerykanom, jak
Irańczykom. Jeden z uczestników polskiej delegacji ocenił, że "Irańczycy są
mile zaskoczeni, że ktoś w ogóle pyta ich o zdanie".
Silnego poparcia dla naszych planów w Iraku udzielił Kuwejt, który podczas
wojny stał po stronie koalicji. Pełniący obowiązki ministra spraw
zagranicznych tego kraju Szejk Muhammad Sabah al Salem podziękował
ministrowi Cimoszewiczowi za decyzję wysłania polskich żołnierzy do Iraku i
ofertę udziału w misji stabilizacyjnej. Zapytany, co sądzi o idei
przyłączenia się do niej państw muzułmańskich z regionu Zatoki, Sabah
odparł, że "rezolucja ONZ wzywa państwa członkowskie do zaangażowania w
stabilizowanie sytuacji w Iraku, jednak może ono przyjąć różną formę" - np.
finansową lub humanitarną. Kuwejt pomaga uruchamiać w południowym Iraku
szpitale, ale odrzuca możliwość wysłania tam swoich wojsk.
Pieniędzy wystarczy
Min. Cimoszewicz na pytanie, czy w związku z misją iracką trzeba będzie
wyasygnować z budżetu dodatkowe środki, odparł, że na wysłanie wojska
pieniędzy wystarczy. - Jeśli jednak będziemy chcieli, a uważam, że
powinniśmy, zaangażować się głębiej, tzn. zaprosić organizacje pozarządowe,
by budowały w Iraku społeczeństwo obywatelskie, lub też ekspertów z różnych
dziedzin, to trzeba będzie pomyśleć, jak to sfinansować - dodał minister,
dając do zrozumienia, że "choć o pieniądze nie prosił", to liczy na wsparcie
finansowe - m.in. z Kuwejtu.
Ministrowi w delegacji towarzyszył były minister finansów prof. Marek Belka,
który prosto z Kuwejtu jedzie do Bagdadu na konsultacje z szefem tymczasowej
administracji amerykańskiej w Iraku Paulem Bremerem. Po jego powrocie do
kraju w czwartek dowiemy się, jaką rolę Belka będzie pełnił we władzach
okupacyjnych. Wiadomo, że będzie ona poważna. Początkowo mówiono, że
profesor zostanie dyrektorem ds. odbudowy Iraku, potem wymieniano go jako
przewodniczącego (nieistniejącego jeszcze) "międzynarodowego zespołu
konsultacyjnego w Iraku".
W Teheranie i Kuwejcie przebywał również były minister skarbu Sławomir
Cytrycki, typowany na naszego specjalnego przedstawiciela w Waszyngtonie ds.
gospodarczych. Jego zadaniem będzie pomaganie polskim firmom w zdobywaniu
kontraktów na odbudowę Iraku. Cytrycki nie chciał potwierdzić ani zaprzeczyć
tym spekulacjom - wszystko, jak powiedział, okaże się "za kilka dni".
Wersja do dr