Dodaj do ulubionych

Lwów-Warszawa

12.07.07, 16:40
Właśnie wróciłem z prawie tygodniowej wycieczki do Lwowa. Pojechaliśmy tam
większą "rodzinną" grupą, z moją Mamą (która w październiku kończy 90 lat)
jako "przewodnikiem". Udało się nadzwyczajnie, wszystko, co chcieliśmy
zobaczyć we Lwowie, Borysławiu i Dobromilu udało się odnaleźć - z wyjątkiem
grobów rodzinnych na Cmentarzu Łyczakowskim, bo Mama już nie pamiętała
dokładnie, jak do nich trafić (co mnie nie dziwi, kiedy biorę pod uwage moje
własne doświadczenia z Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie - do wielu grobow,
ktore odwiedzalem juz dziesiątki razy w życiu, trafiam nadal tylko dzięki
temu, że mam dokładnie zapisany numer kwatery i alejkę; a na Cmentarzu
Łyczakowskim takich kwater, jak na Powązkach, w ogóle nie ma).

Ale ja nie o tym chciałem, rtylko o czyms trochę innym. Mianowicie, jak już
chyba pisałem - w Warszawie zjawiłem się po dwóch latach nieobecności. No i
ogrom "optycznych" zmian (tzn. takich, które rzucają się w oczy od pierwszej
chwili) przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Serce doprawdy w człowieku rośnie!

Ale jeszcze bardziej rośnie, jak stwierdziłem, jeśli przekracza się granicę
nie w kiwerunku z zachodu na wschód, tylko odwrotnym. Powrót z Ukrainy o
Polski dopiero mi uswiadomił, jak kolosalne zmiany zaszły w Polsce. Kontrast
jest niesamowity! Ukraina też się zmienia, ale chyba na razie nie zaszła
daleko i chyba tkwi mnie więcej tam, gdzie Polska była w roku - ja bym tak
powiedział - 1993, czy moze 1994. I to sam Lwów. Bo taki np. Borysław to
wygląda chyba jeszcze gorzej, niz Polska w czasach "głębokiego PRL-u".

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka