Gość: Ogorek
IP: *.dip.t-dialin.net
28.06.03, 09:03
W kazdej wypowiedzi Niemca wzgledem Polski i Polakow szukalem
ukrytego wyzwiska u mniej ukrytej strasznej i ohydnej
krytyki (wysmiewacnia sie?) z polskich slabosci.
Gdy slyszalem pogardliwe wyrazenie "Polnische Wirtschaft" to mnie
(razem z kiszkami) skrecalo.
Pocierpialem - niekiedy dosc skrajnie - szczegolnie w pierwszych latach
zetkniecia sie z Niemcami na plaszczyznie zawodowej. Niestety znalem jezyk i
wiekszosc niuansow jezykowych doskonale do mnie docierala.
Bylem pewnie, ze Niemcy sa wrogami wszystkiego co Polskie.
Przeciez tego mnie wyuczono w Polsce jak bylem uczniem, studenten.
O tym slyszalem od rodzicow, znajomych.
NO i wreszcie - TO wlasnie propagowaly media.
Dosc dawno temu moje widzenie Niemcow sie powoli ale gruntownie
zmienilo.
Poprzez prace i edukacje stracilem kilka wlasnych slabosci.
Poprzed powolne odrzucenie mojch wlasnych starannie pielegnowanych
kompleksow, Niemcy coraz lepiej ustosunkowywali sie do Polski i Polakow.
Poprzez rozbudowanie mojego zainteresowania Niemcami i ich kultura
Niemcy zaczeli mnie wyraznie lubiec.
Poprzez dostrzezenie w wielu Niemcach prawosci i chrakteru,
Niemcy stali sie moimi przyjaciolmi.
Ogorek Slynny Niemiecki Polakozerca
P.S. a przeciez moglem sie spokojnie zamknac w silosie mojej
wrogosci do Niemcow i mocno starac sie ich identyfikowac tylko
ze Skinami i tylko z Hitlerem.